Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Liam S. Dear

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 21 Lis - 23:29

First topic message reminder :


Dom Dearów

Sześciopokojwy, spory dom. Przed plagą akromantul już należał do rodziców Liama, dlatego zaraz po zdobyciu informacji o dostępności Doliny rzucili się, aby odzyskać swoją posesję. Niestety, zamieszkał w niej złośliwy poltergeist i profesor trudził się przez pięć dni, aby odzyskać prywatność. Teraz towarzystwa dotrzymuje mu jedynie skrzatka domowa, Tickle.


Sypialnia Liama


Znajduje się na piętrze, stąd pochyły sufit. Jest to dość duże pomieszczenie, utrzymane w drewnianym stylu podobnie jak reszta domu. Jedna ściana stylizowana jest na ścianę jaskini. To przy niej stoi nieduże biurko i właśnie tam zbiera się największy bałagan - jest to miejsce najbardziej odsunięte od drzwi i przy okazji zasłaniane przez stojące po środku pokoju łóżko. Jest ono z kolei nieco łagodniejsze, miękkie i niskie - właściwie, wygląda jak sam materac. Naprzeciwko niego widnieje ogromne okno z pięknym widokiem na Dolinę. W sypialni Liam ma również mały kominek, jakiś fotel i sporo drobiazgów dodających charakteru. Stary obraz, jeszcze należący do państwa Dearów, jakimś cudem dalej wisi na ścianie nad łóżkiem, a gramofon odpoczywa sobie w kącie. Prawie zawsze leci z niego muzyka.



Sypialnia Fire


Pokój Fire położony jest na poddaszu, podobnie jak ten Liama. Właściwie to sąsiadują ze sobą. Pomieszczenie, w którym dziewczyna spędza całkiem sporo czasu, jeśli nie tkwi w swoim dormitorium, niemal zawsze jest zabałaganione. Panuje tu istny chaos, ale Blaithin świetnie się w nim odnajduje. Trzy ściany noszą biały kolor, a czwarta krwistoczerwony. Jako iż pokój do największych nie należy, można spodziewać się tylko dużego, wygodnego łóżka i biurka, przy którym stoi futerał na skrzypce. W całym pokoju czuć dym papierosowy zmieniony tak, żeby przypominał czekoladę. Nawet nie stara się uporządkować jakoś setki płyt porozwalanych po całym pokoju. Najczęściej którąś właśnie puszcza, żeby rozbrzmiewała bardzo głośno w całym domu. Rzadko rusza się rzucić zaklęcie wyciszające pokój. Często ćwiczy tu zaklęcie, więc nic dziwnego, że w pewnym miejscach obsypał się tynk ze ścian, a okno zacina się tak, że trzeba szarpać za klamkę. Rzuciła czar na drzwi i wie wcześniej, jeśli ktoś zamierza wejść do pokoju. Cały pokój jest przystosowany do osoby Fire, a ona nie lubi, gdy ktokolwiek choćby tu zagląda. Dlatego lepiej nie próbować usiąść na łóżku, bo może magicznie zgiąć się wpół i cię przytrzasnąć. A skrzypce najprawdopodobniej uderzą cię smyczkiem po dłoni. Boleśnie.



Pusty pokój


Coś tu kiedyś będzie. Jak narazie jest to jedyne pomieszczenie, które nie zostało przywrócone do dawnej świetności. Może kolejna sypialnia, a może druga łazienka? Czas pokaże...



Pokój gościnny


Zwykła sypialnia, niezbyt ozdobna. Chwilami służy za składzik niepotrzebnych gratów... W rzeczywistości jednak był to pokój państwa Dearów. Nie przyjeżdżają tu oni zbyt często, dlatego zyskał miano gościnnego.




Łazienka


Duża, przestrzenna łazienka znajduje się na piętrze, pomiędzy sypialnią Liama a Fire. Na samym środku stoi jasna wanna, a w głębi znajduje się szeroki blat z dwiema misami umywalek. Toaleta jest nieco bardziej we wnęce. W kącie znajdują się drzwi prowadzące na nieduży taras, na którym można na spokojne rozwiesić pranie. Łazienka jest pomieszczeniem doskonale oświetlonym, bo poza kilkoma lampkami może poszczycić się wielkimi oknami wychodzącymi przez taras na panoramę Doliny. Na szczęście wiszą tam kotary, które z zewnątrz są zupełnie nieprzezroczyste i chronią prywatność mieszkańców. Z wewnątrz jednak możesz dalej podziwiać widoki!



Salon


Wchodzisz i od razu czujesz się komfortowo. Jest to pomieszczenie niesamowite przytulne, ale przy tym nie takie małe. Wysoki sufit i pokryta oknami ściana sprawiają wrażenie bardzo eleganckich i wytwornych, ale ogromny kominek i ciasno zbite kanapy zasypane poduszkami dodają ciepła. Dużo lamp i świec, dużo pamiątek rodzinnych porozstawianych po stoliczkach... Krótko mówiąc, wszystko co dobre. Idealne miejsce na wypicie porannej kawy, ale również na ogrzanie się w zimowe wieczory przy kubku gorącej czekolady.



Czytelnia


Pomieszczenie na parterze, obok salonu. Również ma wysoki sufit i dlatego przedzielone jest tak, że tworzy dwa pięterka. Oba zastawione są regałami pełnymi książek o najprzeróżniejszej tematyce. Od ukochanych tomiszczy transmutacyjnych Liama, przez historyczne lektury państwa Dearów, do dziecięcych bajek. Każdy znalazłby tu coś dla siebie... Gdyby nie to, że ciężko samemu zorientować się pomiędzy półkami. Łatwo da się "zabłądzić" i zmęczyć pomiędzy regałami, dlatego lepiej poprosić o pomoc skrzati domowej. Ona bez problemu odnajduje książki skryte pod pajęczynami. Dolne pięterko dodatkowo oferuje miękkie kanapy i fotele, gdzie można sobie usiąść i poczytać. Na stoliku zawsze znajdzie się karafka skrzaciego wina, albo innego wytwornego trunku.



Kuchnia


Kuchnia, jak kuchnia. Pełna kolorowych kubków, misek i talerzy. Skrzatka domowa, oczywiście, stara się zapanować nad bałaganem - a jednak zawsze coś znajdzie się na wierzchu. Na długim stole, przy którym ustawiono sześć krzeseł, zawsze stoi talerzyk ze świeżym, pachnącym ciastem. To właśnie w tym pomieszczeniu można zdobyć pyszną gorącą czekoladę i kawy jak z profesjonalnych kawiarenek.




Ogród


Piękny, pewnie zielony i kolorowy. Ciąg dalszy opisu nastąpi. Jak narazie to ważne jest, że można wejść do ogrodu przez salon, albo z boku domu.





Ostatnio zmieniony przez Liam S. Dear dnia Pią 13 Sty - 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 23 Kwi - 2:40

Zorientowała się, że nie tylko lubiła to, że mogła wyładować się na Mefisto, sprawiając mu ból jakąś paskudną, wyniszczającą klątwą - lubiła też fakt, że odczuwał dzięki temu przyjemność. Świadomość, że było mu po prostu dobrze wtedy, kiedy cierpiał fizycznie nie wydawała się Fire chora. Każdy miał swoje drobne fetysze, a skoro się tak dobrze w tym dopełniali... Nie musiał prosić dwa razy, żeby zdecydowała się na spełnienie jego zachcianek, gdy nadarzy się odpowiednia okazja. Jak ona funkcjonowała wtedy, kiedy jeszcze Mefisto nie znała? Był z pewnością nietuzinkowym człowiekiem i nie sądziła, że kiedykolwiek trafi na kogoś podobnego. Zresztą, nie potrzebowała żadnych innych masochistów - wystarczył jej ten specyficzny wilkołak.
- Na kolanach? - powtórzyła zaintrygowana. - Powiem ci, że to strasznie kuszące. - Nie mogła powstrzymać własnej wyobraźni przed pokazaniem jej takiej sytuacji przed oczami. Uniosła kącik warg w półuśmiechu. Mieć Mefisto na skinienie... Ciekawe czy wiele dziewczyn (lub chłopaków) zazdrościłoby Fire. Ona sama wciąż zmagała się z problemem podjęcia decyzji, bo wiedziała, że wynikną z niej jakieś konsekwencje. Na razie wydawały jej się wystarczająco łatwe do zaakceptowania, dlatego przytulenie Mefisto przyniosło Blaithin swego rodzaju ulgę.
Fire zastanowiła się przelotnie, czy byłby rozczarowany, gdyby ponowie uciekła i przerwała wszystko w dość decydującej chwili? Nie dało się ukryć, że miała taką ochotę - odsunięcie się było bezpieczne, nie niosło ze sobą żadnego ryzyka, że zagłębi się w dotyku Mefisto bardziej niż to było wskazane. Czy dla niego to też było tak ważne? Fire spodziewała się, że nie i zazdrościła mu tego podejścia. Nie patrzyła na rękę, która powoli snuła się po jej udzie. Gdyby ktokolwiek inny spróbowałby czegoś takiego, wyłamałby mu wszystkie palce po kolei.
Mefisto miał tamtego dnia pozwolenie.
Przytuliła się odruchowo mocniej, gdy postanowił ją podnieść. Wiedziała, że lepiej było zniknąć z pola widzenia nielicznych przechodniów - ale parę myśli, co do tego, po co to zrobił, sprawiło, że serce zabiło Dearównie szybciej. Nim się zorientowała, opadła miękko na stolik, co wydawało jej się nawet lepszą opcją niż kanapa. Nogi Fire swobodnie ułożyły się tak, że opleść biodra Noxa i nieco go unieruchomić. Najwyraźniej ciało Blaithin samo wiedziało, jak się zachowywać, choć to była dość niezwykła nowość. To nawet lepiej, bo gdyby miała polegać wyłącznie na umyśle... Myśli rudowłosej stały się zbyt rozgorączkowane i niepoukładane, więc zachowanie względnego spokoju wiele ją kosztowało. I tak nie mówiła nawet połowy rzeczy, które przychodziły jej na myśl, a których nie wypadało mówić głośno. Rzecz w tym, że chyba powinna przestać przejmować się tym, co jej wypada, a co nie.
- Powiedziałeś wcześniej, że spodziewasz się, że przestanę się powstrzymywać. Oczekuję tego samego, Mefisto, więc rób to, co chcesz. - przesunęła rękę wyżej, żeby móc zaczepić o parę ciemnych kosmyków wilkołaka, za które nie bała się drażniąco pociągnąć. Nie wiedziała, czy nie rzuca się na głęboką wodę, ale nie umiała tego powstrzymać. Nie chciała tego powstrzymywać i była gotowa błagać, żeby Nox pozwolił jej brnąć dalej. - I postaram się nie protestować za bardzo.
Dodała, skubiąc ustami płatek ucha Noxa. Jej ruchy były oszczędne, pozbawione brutalności, jaką zwykle przejawiała. Czuła się, jakby badała nieznany, ale niezwykle fascynujący teren. Chciała dotknąć każdego, nawet najmniejszego tatuażu na ciele Mefisto, sprawdzić wszystkie nierówności mięśni, pozwolić sobie na przyjemność, którą niewątpliwie mógł oferować. Ale najbardziej chciała chyba, żeby ściągnął w końcu koszulkę, w czym też zaplanowała mu pomóc, wsuwając dłonie pod materiał, żeby go nieco podnieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 23 Kwi - 3:16

To było zdecydowanie za dużo, jak na jeden wieczór. Mefisto czuł, że każdy jej dotyk to jak cień tamtej iluzji rozkoszy nałożonej przez zaklęcie. Wydawało mu się, że sen się urzeczywistnia, brutalnie rozrywając fantazję i wynajdując w niej jedynie prawdę. Przylgnął chętnie do Gryfonki, gdy jej nogi zamknęły go w pułapce, z której uciekać nie mógł, a jednocześnie nie chciał. Wiedział, że prawdopodobnie popełniają straszną głupotę, ale to było tak cudowne... Skoro czuli się tak świetnie, to czy było aż tak potwornie złe? Spodziewał się konsekwencji, a jednak nie potrafił wymyślić takich, które obrzydziłyby mu spędzane z Fire chwile.
Zaśmiał jej się cicho do ucha, gdy dała mu taką dowolność. Blaithin bezbłędnie łączyła charakterystyczną dla siebie stanowczość z drobnymi ustępstwami, oferując mu... Właściwie, to nie wiedział, czego może się spodziewać. Brał dalej pod uwagę, że Dearówna mu ucieknie, że po prostu zrezygnuje; chyba szukał tej granicy, której nie pozwoli mu przekroczyć. Żałowałby, nad tym nie musiał się zastanawiać.
- A zatem chcę ciebie - postanowił, przymykając powieki, gdy drobna pieszczota dosięgnęła jego ucha. Znikąd w ich relacji pojawiło się coś delikatnego i Nox odebrał to za kolejne drażnienie się - nie był najlepszy w utrzymywaniu tak spokojnego, powolnego tempa. Odruchowo chciał narzucić własne. Pospiesznie ściągnął swoją koszulkę, zgodnie z sugestią panny Dear; co więcej, niemal od razu odwdzięczył jej się tym samym. Odgarnął jej rude włosy z ramienia, żeby złożyć na nim kilka małych, zachłannych pocałunków. Pragnął jej, w tej chwili bardziej niż czegokolwiek innego. Przesunął się powoli niżej, w całym tym chaosie nie pomijając ani jej dekoltu, ani piersi, ani brzucha. Dłonie ułożył na jej udach, rozsuwając je mocniej i robiąc sobie więcej miejsca, bo zsunął się aż do linii jej spodni, tym samym - och - faktycznie przenosząc się na moment na kolana. Przesunął chłodną powierzchnią kolczyka po skórze Gryfonki, dalej nie poddając się w pełni emocjom. Gdyby teraz go odepchnęła, musiał jeszcze mieć trzeźwy umysł, aby nie zbłaźnić się do końca.
Podniósł się i docisnął ich biodra do siebie tak, jakby chciał stworzyć z nich jedność; wepchnął Blaithin mocniej na stolik, w końcu kradnąc jej pocałunek. Namiętny, gorący, dający jej zapewnienie, że to tylko początek.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 23 Kwi - 3:51

Jeśli to miał być ich wspólny błąd, była w stanie to znieść. Fire zbyt często cofała się przed ich popełnianiem, a przecież już tylu ludzi próbowało jej udowodnić, że bez ryzyka traci się właściwie większość radości, jakie może nieść życie. Jutro może będzie sobie to wyrzucać, za tydzień, miesiąc i i rok pewnie też. Teraz jednak chciała być po prostu nierozsądną, nieodpowiedzialną dziewczyną. I było jej z tym zajebiście dobrze.
- To mnie sobie weź. - wymruczała, uśmiechając się lekko. Przecież oboje tak bardzo lubili wyzwania. Nacieszyła chwilowo oczy wytatuowaną klatką piersiową Noxa i nie oponowała, gdy pozbył się też jej ubrania. Wygięła nieco kręgosłup, żeby oprzeć się wygodniej na stoliku i pozwolić Mefisto na swobodne jej obcałowywanie. Może nawet Fire wyrwało się ciche westchnienie? Merlinie, był taki perfekcyjny w tym, co robił.
Poczuła nacisk na uda i przez moment nawet mimowolnie mocniej je zacisnęła, utrudniając tym Mefisto zejście niżej. Popatrzyła nieco przymglonymi z narastającego podniecenia oczami na Noxa, próbując przewidzieć, co wydarzy się za parę sekund, minut, godzinę. Zupełnie niepotrzebnie, bo chłonięcie każdego aktualnego momentu, obezwładniającego dotyku i drobnych dreszczy, które atakowały skórę Fire tam, gdzie swój ślad znaczyły wargi Ślizgona - to na tym wolała się w pełni skupić. Chłód kolczyka tylko uświadomił Blaithin, że rzeczywiście musi być rozpalona. Nie wiedzieć czemu przeszło jej przez myśl, że stolik stanie przez nich w ogniu.
Zgarnęła go do siebie blisko, bliżej niż była kiedykolwiek w stanie kogoś do siebie przyciągnąć. Też chciała mu w tym żywiołowym, głębokim pocałunku przekazać zapewnienie, że mu się oddaje i że rezygnuje z możliwości odwrotu. Wpiła paznokcie w ramię wilkołaka, nie chcąc pozostawać bierną ani tym bardziej oddawać mu całej kontroli nad sytuacją. Drugą wolną ręką manewrowała przy pasku jego spodni, które jej teraz szalenie przeszkadzały. Ale zanim zdążyła spróbować zapomnieć się w tej przyjemności, Fire dopadła pewna myśl, która szybko stała się tak natrętna, że musiała ją wyrazić na głos.
- Mefisto, poczekaj - wydusiła z trudem, zapominając nagle o tej pewności siebie, która pchała Blaithin dalej i pozwalała jej walczyć o przejęcie inicjatywy. Czuła, że powinna mu powiedzieć i nie ma sensu robić z tego wielkiej tajemnicy. Przygryzła dolną wargę z zakłopotaniem, którego teraz nie umiała ukrywać. - Ja nigdy nie...
Nie musiała przecież kończyć, prawda? Nox był domyślny i z pewnością miał większe doświadczenie, a ona i tak czuła, że robi z siebie głupka. Podniosła wzrok, żeby zetknąć się z zielonymi tęczówkami Mefisto i odczytać reakcję, jakakolwiek by nie była. Zdziwienie? Rozbawienie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 23 Kwi - 4:15

Podobało mu się to, jak ze sobą współgrali. Nie było tutaj niczego typowo idealnego, bo wcale nie czytali sobie w myślach - Mefisto musiał inicjować swoje zamiary w taki sposób, aby organizm Fire nie odrzucił go niczym intruza. Nie przeszkadzały mu drobne wyzwania, czy to odruchowa reakcja Blaithin na jego stanowczość, czy takie błahostki jak uparty guzik przy jej spodniach. To nie było istotne, bo teraz koncentrował się jedynie na tym, żeby sprawić jej jak najwięcej przyjemności; jednocześnie nie ukrywał, że szukał jej dla siebie. Podążał wspomnieniami niefortunnego Cruciatusa, który - pomimo przyniesienia niesamowitego spełnienia - zasiał w nim więcej pożądania, niż Mefistofeles tego kiedykolwiek doświadczył. Pasowało mu bycie nieodpowiedzialnym, jeśli tylko miało przynieść ulgę i oderwać ich od rzeczywistości, ponurej i szarej; panującej wszędzie, tylko nie tutaj.
"Mefisto, poczekaj".
Odsunął się, zahaczając palcami o jakiś zbłąkany kosmyk włosów Gryfonki. Zakręcił je delikatnie i odgarnął na bok, starając się trochę uspokoić oddech i dać Fire czas na to samo. W końcu musiał zerknąć w jej oczy, zaciekawiony tym zakłopotaniem, które prezentowała całą sobą. Zrozumiał, rzeczywiście, błyskawicznie. Zwilżył wargi koniuszkiem języka i pozwolił sobie na mały uśmiech, pod którym ukrył całe swoje zdziwienie. Nie powinno go to zaskakiwać, bo przecież była młoda; chyba w całej tej żarliwości zapomniał o tym, że brak doświadczenia może stanowić jakąś przeszkodę. Przypomniał sobie nagle o wydźwięku "poczekaj", tak innego od "przestań". Dobra chwila na czepianie się słówek? Bo wychodziło na to, że wcale się nie wycofywała...
- Fire... obiecuję sprawić ci większą przyjemność, niż najbardziej schrzaniony Cruciatus. - Cmoknął ją kilkakrotnie w szyję, wciąż jeszcze z uśmiechem. Mogła dostrzec, że odrobinę zwolnił, że dodał do każdego gestu więcej zmysłowości; wciąż był sobą, paskudnie pewnym siebie i zdecydowanym co do tego, co zamierzał osiągnąć. Zdjął biustonosz Dearówny, zerkając jej jeszcze w oczy na krótką chwilę. Miał nadzieję, że wiedziała, że w każdej chwili może go po prostu... odrzucić. Pomimo różnych wad na charakterze, jakakolwiek brutalność Mefisto znikała w takich momentach, zastąpiona szacunkiem. Zaraz po tym jak szarpnął za zamek spodni Fire, dłoń wsunął pod ich materiał bardzo łagodnie, pojedyncze westchnienie posyłając w usta swej towarzyszki.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPon 21 Maj - 3:00

Torturowanie Mefisto z pewnością wychodziło Fire dobrze. Lubiła to, że mogła wyrzucić z siebie negatywne emocje w postaci bolesnej klątwy, którą Nox przyjmował na siebie z mniejszym lub większym odwetem. Ślizgon nie ukrywał tego, że odczuwanie tych wszystkich cierpień sprawia mu swego rodzaju chorą satysfakcję... teraz jednak Fire miała mu ją zapewnić w zupełnie inny sposób. Nie wiedziała czy bardziej intymne było ich wymienianie czarnomagicznych zaklęć czy to, że teraz tkwili razem w uścisku na stoliku. Zwłaszcza jeśli dalej myślała o tym Cruciatusie.
Fire widziała, że Mefistofeles rozumie i mimowolnie odczuła swego rodzaju ulgę. Dotychczas nie myślała o tym, kto byłby tym pierwszym, którego dopuściłaby tak blisko, własnowolnie czyniąc się bezbronną wobec kogoś. Przez długi czas wydawało jej się to nierealne - dotyk nie budził przyjemności, a jedynie niechęć. Bliskość nie była bezpieczeństwem, a zagrożeniem. Związki nie były czymś, co interesowałoby Fire, ale teraz była tu z Mefisto. I zdecydowanie nie łączyła ich żadna stała więź, więc jakim cudem to się tak potoczyło?
Słowa Ślizgona uspokoiły Blaithin, choć żaden normalny człowiek nie pomyślałby o tym w ten sposób. Nie do końca wiedziała, czego się spodziewać i jednocześnie ją to niepokoiło, ale też pociągało. Nox był wilkołakiem przez co odruchowo widziała go jako dzikiego i nieokiełznanego mężczyznę - samą aparycją potrafił niejednego od siebie odstraszyć. Krył się w nim pewien mrok, który czasem dostrzegała. Z pamięci już nigdy nie wymaże momentu, w którym z wielkiej bestii przemienił się w zmęczonego człowieka dosłownie przed jej oczami. Czy będzie brutalny? Z jakiegoś powodu nie mogła doszukać się odpowiedzi w jego gestach, z pozoru tak subtelnych, jak odgarnięcie włosów czy muśnięcie szyi... Wszystko zauważała tak dokładnie, jakby wypiła wcześniej eliksir otwartych zmysłów.
- Stawiasz sobie wysoko poprzeczkę - przyznała z lekkim uśmiechem, nieco zbyt rozmarzonym, gdy rozproszyła się odczuwaniem przyjemnie gorących ust Mefisto. Złapała dłońmi twarz wilkołaka, gdy posłał jej to krótkie spojrzenie, by skraść mu pocałunek. Mimo całej przyjemności z tego płynącej, Fire robiła to, żeby nie mógł dostrzec, jak drgnęła niespokojnie, gdy pozostała półnaga, tak obnażona. Mogła udawać wiele, ale wciąż pozostawała jedynie osiemnastoletnią dziewczyną, która mimowolnie martwiła się tym czy Mefisto spodoba się to co widzi, czy okaże się zbyt słaba i nudna, czy nie popełni jakiegoś błędu, czy...
Instynktownie uniosła wyżej biodra, gdy tylko zdecydował się pójść o krok naprzód. To był tak nowe doznanie, a jednak wiedziała, że przez długi czas nie odnajdzie niczego w równym stopniu oszałamiającego, wręcz drażniącego zmysły. Wciągnęła głośniej powietrze do płuc, zamykając oczy i chowając się jednocześnie w zagłębieniu szyi Noxa. Nie chciała dawać mu sygnałów, że czuje się z tym źle, bo tak nie było. Podświadomie wiedziała, jakie to głupie, że mocniej reaguje i ewidentnie brak jej tego opanowania, które nie opuszczało Ślizgona, ale nijak nie potrafiła temu zapobiec.
- Ładnie... ładnie przepraszasz. - nie wiedzieć czemu poczuła nagle potrzebę, żeby coś powiedzieć, choć sytuacja z pewnością nie wymagała żadnych słów. Odszukała wolną rękę Mefisto i naprowadziła ją wyżej, żeby mógł swobodnie dotknąć piersi Fire. Przed chwilą chciała jeszcze próbować walczyć o dominację, ale teraz zdążyła skutecznie zająć swoje myśli czymś innym. Wcześniej dała mu pozwolenie na robienie tego, na co ma ochotę... więc droga wolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPią 1 Cze - 2:37

+18


Cóż, chyba niezłą prognozę stanowiło to, że teraz nie był brutalny. Niemal czule obchodził się z Fire, korzystając ze swojego nieprzeciętnego opanowania, które powoli się zaczynało kończyć. Dbał o każdy gest, aby sprawić jej jak najwięcej przyjemności, nawet takiej drobnej. Był pewny siebie, nawet jeśli w zielonych tęczówkach pojawiało się coraz więcej pożądania, nasyconego zniecierpliwieniem, którego nie dało się ukryć. Mruknął potakująco w kwestii Cruciatusa, z zadowoleniem odwzajemniając pocałunek i być może odrobinę go przejmując.
Wyłapywał każdą reakcję Blaithin, upewniając się dzięki temu co do słuszności swoich działań - pomimo własnych fantazji nie zamierzał niczego przyspieszać i do niczego jej zmuszać. Wyklinał siebie samego w myślach, tonąc w pocałunkach. Jedno musiał przyznać... Faktycznie było tak gorąco, jakby całował sam Ogień. Rzecz w tym, że ten żar szaleńczo mu się podobał; Nox był pewien, że właśnie tego teraz potrzebuje. Wspomnienie czarnomagicznego uroku potęgowało potrzebę bliskości, zupełnie tak jakby jego niezamierzony efekt nie był wystarczający. Teraz nic nie było wystarczające - dotyk miękkiej skóry Gryfonki wydawał się być czymś, czego nie mogło być zbyt wiele.
Zaśmiał się cicho na uwagę Dearówny, przygryzając lekko płatek jej ucha.
- A dopiero zacząłem - zapewnił, stanowczym gestem ściągając zarówno spodnie, jak i bieliznę Fire - jednocześnie przytrzymał ją trochę, by nie zsunęła się z szafki. Podłoga przyzdobiona została ubraniami rudowłosej, podczas gdy ona sama kusząco czekała na bardziej śmiały ruch Mefistofelesa.
Przyłożył dłoń do policzka Fire, całując ją delikatnie w usta. Nie pozwolił na odwzajemnienie pieszczoty, bo zaraz przeszedł na jej szczękę, następnie szyję; przechodził coraz niżej, drobnymi szczypnięciami zębów lub warg znacząc ścieżkę przez ciało Blaithin. W końcu przyklęknął przed szafką, rozchylając nogi swojej partnerki. Nawet jeśli zaczął od subtelnego drażnienia jej, tak później jego priorytety stały się już jasne - faktycznie chciał, aby było jej jak najlepiej.
W końcu padł przed nią na kolana, prawda?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPią 1 Cze - 3:17

+18
Wciągnęła powietrze do płuc, gdy zapewnił, że to dopiero początek. Na co dzień nie miała okazji tego zauważać, ale Mefistofeles Nox potrafił być cholernie seksowny i nawet ktoś tak zamknięty na atrakcyjność innych ludzi, jak Fire, musiał to potwierdzić. Lubiła tę bezczelność, jego drażniący uśmiech, setkę tatuaży po których wodziła palcami bez większego zastanowienia. Przy nim czuła się znacznie mniej pewna siebie, ale zaskakująco nie uważała tego za coś złego. Sprawiał, że czuła się bardziej... ludzka? Mogła zaczerwienić się, gdy zostali naprzeciwko siebie zupełnie nadzy, co pewnie wyczuł, gdy przykładał rękę do rozpalonego policzka rudowłosej.
Szczerze mówiąc, to Fire podejrzewałaby Mefisto o większy egoizm. Sama siebie również, bo mimo tego, że miała ogromną ochotę skupić się wyłącznie na własnej rozkoszy tak przyjemnie ogarniającej powoli jej ciało od ud aż po czubki palców, to nadal myślała o tym, żeby Nox też później nie miał na co narzekać. Podświadomie nie chciała okazać się wyjątkowo słaba w tak intymnych sprawach? Czy chodziło tu nie o ogół, a konkretnie o tego Ślizgona, którego dopuściła tak blisko?
Ciężko było myśleć, gdy kolejny dreszcz niemalże wydusił z Fire drobny jęk. Zdołała zacisnąć wargi i zdusić go głęboko w sobie, bo z jakiegoś powodu nie chciała pozwalać sobie na takie wzdychanie. Mimo wszystko nadal nie mogła przemóc się tak, żeby przełamać wszystkie swoje bariery, a jedną z nich dalej stanowił pewien wstyd. Zadziwiająco mocno cieszyła się, że Mefisto nie może dostrzec jej twarzy, kiedy odchyliła się do tyłu, żeby jedną ręką oprzeć się stabilniej o szafkę; strąciła przy okazji parę pergaminów i świeczkę, ale obydwoje nie musieli zaprzątać sobie nimi teraz głowy. Drugą wplotła w gęste włosy chłopaka, niedelikatnie zaciskając i rozluźniając na nich palce, gdy odczuwała mocniejszy bodziec. Doznała przelotnego wrażenia, że jest teraz wyjątkowo bezbronna, ale nie przejmowała się, bo po raz pierwszy od dawna zaczęło znikać z niej to nieustanne, nieprzyjemne spięcie.
Miała ochotę powiedzieć, że tak jest dobrze, ale to byłoby raczej niedopowiedzenie. Przez całą rozkosz, której dostarczał jej zwinny dotyk Ślizgona, przedzierały się na krótki ułamek wątpliwości: czy to nie była zbyt wielka nieodpowiedzialność? Mogli się zatrzymać, mogli na chwilę zwolnić, żeby mieć szansę na zabezpieczenie się przed ewentualnymi konsekwencjami... Przecież nagle nie zmieniłaby zdania. Przynajmniej Fire nie wyobrażała sobie nagle zrezygnować, bo mimo wszystko chciała to zrobić i chciała to zrobić właśnie z Mefisto. Sytuacja była z pewnością dziwna i swój pierwszy raz mogłaby obmyślić na wiele sposobów, ale w innym czasie, innym miejscu i najprawdopodobniej z inną osobą. Teraz wolała korzystać z gorącej bliskości Ślizgona i przyznać w końcu przed samą sobą, że jej na nim zależało. Miała nadzieję, że on nie był tego świadomy. Z jakiegoś powodu wiedziała, że w pewien bardzo pokręcony sposób mu ufa, chociaż nie zauważyła kiedy do tego doszła.
Po kilku (albo więcej) chwilach westchnęła urwanie i chyba nawet przeklęła gdzieś w międzyczasie, bo coraz gorzej przychodziło jej kontrolowanie własnych odruchów. Też była zniecierpliwiona mimo, że byli przy sobie najwyżej kilka minut.
- Podaj mi różdżkę, Nox - powiedziała w pewnym momencie, wysilając się, żeby brzmiało to wyraźnie. Ubrania leżały na podłodze, a koło koszulki Blaithin powinien znajdować się ten jakże cenny kawałek drewna. Nie kwapiła się, żeby wyjaśniać po co i dlaczego, ale skorzystała z chwili, żeby odgarnąć włosy z twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPią 1 Cze - 3:37

+18
W pewnym momencie zamrugał z zaskoczeniem, nie rozumiejąc jakim cudem znaleźli się w takiej sytuacji. Mefistofelesowi wydawało się, że przegapił chwilę, w której pozbył się swoich ubrań - dopiero kiedy odczuwał dotyk Blaithin znaczący poszczególne tatuaże, zorientował się jak szybko się przed sobą obnażyli. Mimowolnie dręczyło go coś przypominającego poczucie winy, bo to on nieustannie stawiał kroki wprzód, dziwną i spontaniczną sytuację przemieniając w coraz bardziej rzeczywistą, tak... namacalną. Nie żałował, nawet jeśli gdzieś w duchu obawiał się, że Fire - być może po fakcie - zacznie. To zapewne dzięki temu udawało mu się wyzbyć egoizmu, a przynajmniej zepchnąć go na dalszy plan. Może jednak nie był takim złym człowiekiem...
Oczekiwał nagrody, podczas gdy Dearówna nie chciała nawet uraczyć go pewniejszą reakcją. Nowym celem Noxa stało się doprowadzenie jej do krawędzi, do tego punktu, w którym pozbędzie się zahamowań i po prostu stanie się jego. Ona jeszcze tego nie wiedziała, ale był to wstęp do tego, by sam oddał się w jej ręce. Tymczasem jedynie prowokował, wykazując się odrobinę większą natarczywością, by...
Różdżkę?
- Huh - wyrwało mu się, gdy nieco na ślepo sięgnął po różdżkę. Nie potrafił oderwać wzroku od usadowionej na stoliku Fire, toteż patyk rzeczywiście wymacał pod rzuconym niedbale materiałem. - Mogę zapewnić, że stanę na wysokości zadania bez zachęty pod postacią Cruciatusa - dodał niewinnym tonem, przesuwając koniuszkiem języka po swojej dolnej wardze, by zaraz ją lekko przygryźć. Podniósł się, znowu nad rudowłosą górując; naparł na nią niedelikatnie, przed oddaniem różdżki jeszcze pobierając opłatę w formie pocałunku. W końcu wsunął drewienko w jej dłoń, czując jak wzdłuż kręgosłupa przebiega go przyjemny dreszcz - mógł sobie dominować, ale teraz to ona miała przewagę.
Chyba trochę chciał, żeby to wykorzystała?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPią 1 Cze - 4:14

+18
Nie wiedziała jeszcze co o tym sądzi ani jak dokładnie się czuje oprócz tego, że naprawdę czuła przyjemność z każdej kolejnej sekundy spędzonej w objęciach wilkołaka. To nie miało sensu, żeby teraz to roztrząsać - natomiast później pewnie bardzo długo nie będzie mogła wyrzucić z głowy ani pewnych wyrzutów, ani wielu obaw, ani pewnego żalu, choć bardziej prawdopodobne, że byłby wymierzony w samą Blaithin.
- Wiem, Mef - odpowiedziała, z rozbawieniem myśląc o tym, jak niesamowicie dziwnie i nienaturalnie się czuli wtedy, kiedy rzeczywiście rzuciła zaklęcie niewybaczalne. Fire skrzętnie uniknęła bystrych, zielonych tęczówek Mefisto, żeby wzrokiem zbadać jego pokrytą różnymi wzorami, a nawet twarzami skórę. Pociągał ją teraz wyjątkowo mocno i czy musiała to jakoś udowadniać? Złapała za ramiona Ślizgona, żeby to w nich odnaleźć swoje oparcie, gdy znów musiała zadzierać wysoko podbródek, żeby odnaleźć twarz Noxa. Miała wrażenie, że będąc tak blisko jego dobrze zbudowanej klatki piersiowej, wydaje się jeszcze drobniejsza niż w rzeczywistości.
Na krótką chwilę przedłużyła pocałunek, dla odmiany skubnąwszy zębami górną wargę swojego partnera. Fire czuła wewnętrzne gorąco, które ani trochę nie wygasało i wiedziała, że odbija się to jako pożądanie w jej oczach. Przejęła różdżkę i miała zamiar bez przeciągania przywołać do siebie eliksir antykoncepcyjny, ale złapała w spojrzeniu Noxa coś, co podkusiło ją, żeby nieco się z nim pobawić. Podniosła kawałek czarnego drewna, żeby z nieco prowokacyjnym uśmiechem przyłożyć go do szyi Mefisto i wbić w skórę tuż pod żuchwą. Powoli przesunęła różdżkę niżej, wyczuwając wibrującą magię, która aż prosiła się o użycie... Znała doskonale to uczucie, nieznośne ponaglające do wybrania odpowiedniej klątwy. Nagle odsunęła rękę.
- Chyba za bardzo cię rozpieszczam. - powiedziała żartobliwie i nieco się odwróciła, żeby rzucić niewerbalne Accio. W ciągu zaledwie paru sekund z góry przyleciał niewielki flakonik, który otrzymała dawno temu od Lysandra. - Nopuerun. - wyjaśniła, gdyby Nox był ciekawy, czy zamierza upiększyć te chwile jeszcze jakimś wywarem podobnym do chociażby tego od otwartych zmysłów. Mefisto oddziaływał na jej zmysły wystarczająco niesamowicie. Wypiła niewielką ilość cierpkiego eliksiru i oblizała język w taki sposób, żeby wzrok Ślizgona mógł w pełni skupić się na tym drobnym geście. Przysunęła się nieco, żeby móc językiem przejechać również po obojczyku swojego partnera, a kiedy doszła do zagłębienia w szyi bez większego wahania i ostrzeżenia mocno go ugryzła. Mogła zauważyć czerwony ślad, który pozostawiła. Nie chciała dawać mu większej szansy na reakcje. Gryfonka przylgnęła znów całą sobą do ciała Mefisto, żeby złączyć ich usta w kolejnym zachłannym, namiętnym pocałunku. Mimo, że wymieniali je co chwila, dalej chciała skraść mu kolejny i kolejny...
Jedną rękę opuściła niżej, żeby przekonać się, czy rzeczywiście mu się podoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyPią 1 Cze - 16:45

+18
Nie wiedział, czego chciał. To nie tak, że Mefisto prosił się o bolesną klątwę, że oczekiwał uroku kończącego ich wspólną zabawę. Zwyczajnie nie myślał, ciekaw w jaki sposób Blaithin mogłaby go teraz zaskoczyć; wpatrywał się w nią z cieniem uśmiechu na ustach i niemożliwą do zwerbalizowania prośbą w oczach. Potem przymknął powieki, czując jak koniec różdżki wbija się pod jego żuchwę, charakterystycznym ciepłem zaznaczając swoją obecność. W tej chwili oczekiwania również było coś niesamowitego, choć Noxowi wydawało się, że traci rozum przez te wszystkie gierki; przez Fire, będącą przecież na wyciągnięcie ręki. Niemal bezwiednie zaczął sunąć dłońmi po jej ciele, szukając wszelkich zakrzywień i krągłości, głównie po prostu zachwycając się ciepłem jej delikatnej skóry. Nie powiedział nic, gdy różdżka została odsunięta - poszerzył tylko swój uśmiech, pozwalając Blaithin zrobić to, co planowała. Musiał przyznać, że dobrze myślała; w jego kwestii byłoby o tyle trudniej, że musiałby korzystać z zabezpieczeń inaczej. Skinął głową z aprobatą, obserwując jak Gryfonka wypija trochę eliksiru antykoncepcyjnego - sam aż prosił się o takie drobne drażnienie. Nic nie powiedział, chociaż serce zabiło mu szybciej. Cóż, to było całkiem dobitne "tak" z jej strony. Nox odchylił grzecznie głowę w bok, udostępniając dziewczynie swoją szyję.
Jęk zduszony został podczas pocałunku, ale Fire i tak mogła zorientować się, że zwykłe ugryzienie wywołało u niego taki zachwyt, że aż zadrżał. Dobrze trafiła, wybierając jego ulubioną pieszczotę i tak dobitnie mu o niej przypominając. Ślizgon zdawał się niemal dumny z pewnych ruchów swojej partnerki, samemu znacząco zwalniając. Każdy gest wykonywany przez pannę Dear upewniał go w przekonaniu, że dziewczyna czuję się dobrze, a jakiekolwiek skrępowanie nie stanowi przeszkody w odczuwaniu przyjemności. Mefisto przysunął się jeszcze bardziej, westchnięciem komentując rozkosz płynącą z ich zetkniętych, ocierających się o siebie ciał. Gdzieś w tym wszystkim przemknęła mu przez głowę myśl, aby przenieśli się na jakieś łóżko lub chociaż kanapę, ale na Merlina - nie był w stanie tego zainicjować, zbyt przejęty bliskością, której dalej otrzymywał zbyt mało. Masującym ruchem przejechał po udzie Gryfonki, odnajdując jego wewnętrzną stronę i sunąc ku górze; nie wbijał palców mocno w jej skórę, łagodnie i powoli ujawniając swoje zamiary. Podobała mu się świadomość, że to właśnie jego poczuje w sobie jako pierwszego, że to właśnie on został dopuszczony tak blisko, że to właśnie jemu tak zaufała.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptySob 2 Cze - 1:51

+18
Musiał być kompletnie nienormalny, skoro to właśnie z Fire miał ochotę się teraz kochać. Czy może masochizm wbił się w umysł Noxa do tego stopnia, że nie obchodziło go to, że Dear ma skłonność do ranienia bliskich sobie osób? Niekoniecznie w sposób fizyczny. Wolała postrzegać to w taki sposób. Bo istniała jeszcze możliwość, że chodziło tu tylko o cielesną przyjemność, ale... nie, przecież Mefisto mógł mieć dziewczyny o wiele piękniejsze niż Fire - zwłaszcza, że od jakiegoś czasu bije od niego ten intrygujący, magiczny magnetyzm. I mimo, że ich wszystkie spotkania były dziwne, możliwe, że Blaithin podświadomie chciała go od siebie uzależnić. Żeby ciągle wracał, żeby ciągle chciał więcej, żeby stać się dla niego czymś w rodzaju toksycznego, niszczącego narkotyku, którego nie byłby w stanie rzucić w kąt. Może nie sądziła, że umiałaby w inny sposób do siebie Noxa przywiązać?
Całe szczęście, że resztka rozsądku jednak przypomniała Fire o najważniejszym. Teraz mogła w pełni się rozluźnić i przestać przejmować czymkolwiek. Badała palcami twarde mięśnie wilkołaka, zadowolona z wywoływanych reakcji.
Oczywiście nadal się czasem gubiła. Niektóre ruchy Fire znaczyła delikatna niepewność, inne były zbyt pospieszne, jak na jej gust, czasem poruszyła się niespokojnie i nerwowo. Ciało rudowłosej nigdy nie otrzymało aż takiej dawki rozkosznej bliskości, której sobie skrupulatnie odmawiała odkąd pamiętała. Teraz czuła, że wręcz szaleje od tego zbliżenia, a najgorsze, że nadal nie czuła się w pełni usatysfakcjonowana. I odruchowo wręcz przyspieszała z większą stanowczością dając Noxowi do zrozumienia, czego chce i to właśnie w tej chwili. Gryfonkę ogarnęła chciwość i pozwoliła sobie w pełni temu ulec. Mimo, że gubiła oddech to nadal chciała pocałować Mefisto po raz drugi, trzeci i następny... Pożądanie zdawało się przejmować kontrolę nad myślami Blaithin tak bardzo, że ciężko było uwierzyć, że coś jest w stanie je ugasić. I wiedziała, że jest gotowa na to, co miał jej dać Nox.
Palcami przesunęła po łopatkach Ślizgona, subtelnie mocniej przyciskając paznokcie do jego rozgrzanej skóry. Przymknęła powieki wypuszczając jęk spomiędzy rozchylonych warg, nie chcąc myśleć o tym, co może wydarzyć się za kilka minut, godzinę, dzień, miesiąc. Mefisto rzeczywiście miał być jej chwilą zapomnienia, ale znacznie łatwiej było unikać takich przyjemności, jeśli nie miało się świadomości tego, jak bardzo mogą zawrócić w głowie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyCzw 28 Cze - 0:16

+18
Był kompletnie nienormalny, bo rzeczywiście chciał. Jakimś cudem potrafił nie przejmować się tym, że Gryfonka dopiero co gotowa była rzucić na niego jedną z najbardziej paskudnych klątw - bo przecież żadne z nich nie spodziewało się odwrotnego efektu Cruciatusa... To nie było w porządku, że Fire tak łatwo dała się ku temu sprowokować. To nie było w porządku, że jego tak mało to ruszało. Zwyczajnie poddawał się przelotnym emocjom, zachwycony bliskością, którą otrzymywał teraz, a nie niepewnością przeszłości czy przyszłości. Sam pewnie miałby problem z przyznaniem, że on zawsze by do niej wrócił... że nią nigdy by się nie znudził. To brzmiało jak zobowiązanie, a Mefistofeles również patrzył przez pryzmat tego, jaki on był w stosunku do innych ludzi. I, Merlinie, z jego perspektywy to on ranił swoich bliskich. Wszystko wskazywało na to, że próbowali od siebie uciec i się wzajemnie odepchnąć, ale jednocześnie pragnęli siebie tak mocno, że nie potrafili uczynić ani jednego, ani drugiego.
I'm not strong enough to stay away - can't run from you
I just run back to you, like a moth I'm drawn into your flame.

To nie mogło być czysto fizyczne i nie było. Fire mogła tego nie czuć, nie znając takiego dotyku. Mefisto sam przekonywał się w swoich gestach, jak bardzo pielęgnował tę chwilę i jak bardzo - pomimo chęci wzięcia Blaithin tu i teraz, zaćmiewającej umysł - miał ściśnięte serce z żalu, że ta chwila dobiegnie końca, a oni wrócą do swojej piekielnie skomplikowanej relacji. Bo przecież teraz wszystko było proste... po prostu chciał ją, a ona chciała jego. I mieli siebie.
And it's killing me when you're away, I wanna leave and I wanna stay
I'm so confused, so hard to choose between the pleasure and the pain...

Nie dostrzegał niedoskonałości w jej działaniach, albo po prostu mu one nie przeszkadzały. Jak teraz patrzył na rudowłosą, to widział perfekcję, zatem nie miała zupełnie czym się przejmować; on i tak był zachwycony. Co gorsza, jego opanowanie zaczynało znikać, skutecznie ścierane namiętnością oferowaną przez dziewczynę. W końcu musiał oddać każdy pocałunek, musiał zapewniać ją, że to pochopne zachowanie wcale nie jest złe... I to był prawdziwy cud, że nie odrzucił spokoju w cholerę, a jedynie wiernie wsłuchiwał się w jęki Dearówny. Delikatne ruchy palców miały przygotować ją na dalszy ciąg zabawy, bo przecież obiecał, że dopiero zaczynają - to, co czuła, było samym przedsmakiem prawdziwego doświadczenia.
What can I do? I would die without you
In your presence my heart knows no shame.

Przysunął się bliżej, przesuwając policzkiem po jej policzku i wzdychając cicho prosto do ucha pani prefekt. Musiał przymknąć powieki, otumaniony emocjami; w głowie mu szumiało i nie potrafił już wydusić żadnego komentarza, choćby bardzo się starał. Nie miał dość, a jednocześnie stosunek z Fire upewniał go w przekonaniu, że to ona zapewni spełnienie. Potrzebował jej... I dlatego delikatnie, bardzo ostrożnie i subtelnie zapragnął zaznaczyć swoją obecność, swoją gotowość - by sprawdzić tę jej. Kolejny pocałunek można było uznać za znacznie spokojniejszy, bo teraz czujność Noxa jeszcze bardziej się podniosła; stał na wysokości zadania, tak jak powiedział. Powstrzymał się od mocniejszego wypchnięcia bioder do przodu; wbił palce mocniej w uda Gryfonki i rozsunął je jeszcze bardziej. To miała być ta bliskość, której nie dało się zapomnieć...
There's nothing I can do,
My heart is chained to you and I can't get free...

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptySro 19 Gru - 2:14

19.12.18r.
Fire starała się żyć teraźniejszością. Skupiać na tym, co jest tu i w tej chwili, pozwalając sobie niekiedy na wypływanie myślami w przyszłość, konstruowanie krótkich i długoterminowych planów, ale nigdy nie gdybanie i przewidywanie (to zostawiała jasnowidzom). Usilnie za to unikała powracania do odmętów przeszłości. Wyciągnęła z niej już wystarczająco wiele, przekuła najgorsze wspomnienia i uczucia w swoją siłę, ambicję, niezłomność... Można by powiedzieć, że pokonała więcej niż większość ludzi byłaby w stanie znieść. I była tego świadoma, świadoma, jak wysoko się podniosła po kuleniu się na dnie, jak zbity szczeniak. Jak bardzo wiele odwagi w sobie miała.
Dlaczego więc była nieszczęśliwa?
Odpowiedzi nie starała się szukać, ba, wystarczająco długo dusiła i ugniatała emocje, żeby móc nie zwracać uwagi na wewnętrzną pozorną pustkę. Bo nawet gdyby chciała w pewnym sensie wyzbyć się uczuć, które często po prostu przeszkadzały Blaithin, tak nigdy nie była w stanie. Zawsze kłębił się w niej ten kłębek burzliwych nerwów, jak nabrzmiewający gejzer, który nieustannie drażnił. Dlatego bywała tak sprzeczna, z jednej strony zdystansowana i chłodna, z drugiej gotowa do przeżywania emocji, które zapierają dech w piersiach. Zdolna do lodowatej ciszy, jak i gorącej, głośnej kłótni. Nie oczekiwała zrozumienia ani jakiejkolwiek pomocy w uporaniu się z... ze samą sobą? Spełnianie sztywnych celów zaspokajało jej perfekcjonistyczną, ambitną duszę, a także uspokajało niezwykłą chciwość, która zdawała się z miesiąca na miesiąc w Fire rosnąć. Mogła szczycić się wybitnymi wynikami w nauce, pracą w której pełniła ważną rolę, setkami możliwości, które sama sobie stworzyła dzięki uporowi. Pomimo ostrości charakteru i nieprzystępności miała nawet przyjaciół, ludzi do których zawsze mogła się odezwać, którzy byli chętni udzielać Dear pomocy, nawet jeśli sama nią gardziła. Czego brakować mogło dziewczynie, która uzyskała pełną niezależność i wolność, co dla rudowłosej odgrywało najbardziej znaczącą rolę ze wszystkich? Dziewczynie, która zaspokoiła w końcu każdą swoją egoistyczną potrzebę?
Westchnęła, bo próbowanie wmówienia sobie, że niczego nie odnosiło skutków. Budząc się w środku nocy w ogromnym domu Dearów odczuwała kłujący klatkę piersiową niepokój, podczas pracy nad tworzeniem eliksirów pojawiał się uścisk w żołądku, patrząc na lustrzane odbicie nieodparta chęć wpakowania sobie pięści prosto w twarz. Milczała częściej, znikała częściej, zatracała się bardziej. W dłoni skrytej w czarnej rękawiczce bez palców trzymała pogięte, stare listy. W drugiej butelkę szampana, wybrała najdroższy, jaki tylko mogła znaleźć. Nie był mocny, ale i tak piła powoli, prosto z gwinta. I czytała.
Pożegnanie z Mishą, cholera, to było przecież sto lat temu. Czy on w ogóle jeszcze żył czy któraś dziewczyna w końcu palnęła mu w głowę wałkiem wystarczająco mocno? Później odejście z Oasis, była wtedy tak młoda i narwana, poszła do Caspra ubierać choinkę w klubie... Jej pierwsze święta poza domem. Przesunęła wolnymi palcami po naskrobanych męską ręką literach. Czy w Azkabanie obchodzono w jakiś sposób Boże Narodzenie? Dementorzy nucili kolędy? Kolejno Shawn, Liam (do Beauxbatons wysłała już paczkę z upominkiem, nie zapominała), parę innych osób, które w jakiś sposób odnalazły swój kawałek miejsca w życiu Fire. Oparła się o ławkę, ignorując śnieg przylegający do ubrań. Zaczęła myśleć również o pozostałych, tych, którzy nadal byli obecni. Tych, których mimo wszystko darzyła sympatią, tych, których chciała zamordować - tych na neutralnym gruncie, ale wyróżniających się z tła. Okazyjnie myśli rudowłosej powracały do ciemnowłosego Krukona, innym razem przed jej oczy wręcz wybijał się aktualny asystent ONMSu. Pozwalała sobie na to, pijąc powoli szampana i marznąc. Mogła co prawda użyć paru dobrych zaklęć rozgrzewających, ale... chciała to poczuć. Wdzierające się do mięśni zimno, niemiłą wilgoć, kostniejące palce zaciśnięte na szyjce szampana. Zaszczękać zębami, zadrżeć, skulić się bardziej. Przez ten jeden raz nie chronić się magią, nie uciekać do łatwiejszego wyboru.
Tak jakby mało jej było cierpienia do tej pory.
Śnieg padał obficie, osiadając na rzęsach dziewczyny, jej zadartym nosie, wybielając wściekle czerwoną barwę zimowego płaszcza. Sprawiał, że mokre pergaminy zginały się, a atrament tracił wyrazistość. Miała wrażenie, że podobnie dzieje się z nią. Nie była ani pełną dumy Gryfonką, ani czystokrwistą arystokratką, ani nawet wyzwoloną buntowniczką, którą być zawsze chciała. Ani Blaithin Astrid Dear, tą, która uniknęła śmierci trzy razy.
Była tylko Fire. Zmęczona.
Podniosła się w pewnym momencie błyskawicznie. W głowie dziewczyny zakręciło się intensywnie, musiała cofnąć rękę z szampanem i przytrzymać się oparcia ławeczki. Rozlała przez to sporo alkoholu, plamiąc fragment płaszcza i listów. W błękitnych oczach zapłonął gniew, a w następnej chwili butelka przeleciała kilkanaście metrów, ciśnięta w bliżej nieokreślonym kierunku. Chciała usłyszeć głośny brzdęk, ale musiała wylądować w miękkim śniegu lub zaroślach. Wyprostowała się, pokonując chwiejność, wygładziła szatę i otrzepała włosy ze śniegu. Cała zesztywniała od mrozu, ale kiedy przekroczyła drzwi i zawołała skrzatkę, zdawała się całkowicie zmieniona w bryłę lodu. Nawet jej oczy wydawały się nieco bardziej przejrzyste niż zazwyczaj.
- Kąpiel - powiedziała niewyraźne przez spierzchłe usta, ledwo poruszając żuchwą. Tickle skinęła głową, chcąc zdjąć okrycie wierzchnie swojej pani. Ta uniosła rękę w odmowie. - Sama. To. Zrobię.
W końcu zawsze wolała wszystko robić w pojedynkę. I wiedziała, że w pojedynkę będzie zmuszona przez to iść dalej przez życie. I w pojedynkę je kiedyś zakończyć. Nikt nigdy nie mówił, że cena będzie niska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyNie 30 Gru - 1:19

Bal.
Musiała przyznać, że miała (nie)przyjemność gościć na nich przypuszczalnie częściej niż przeciętna czarownica. Począwszy od dzieciństwa, które kręciło się wokół przyjęć czystokrwistych arystokratów niech ich Merlin przeklnie poprzez gustowne, ale restrykcyjne uroczystości w Durmstrangu aż po te spędzane w Hogwarcie. Fire szybko wyłapała, że atmosfera w szkockim zamku bywała znacznie weselsza, swobodna i niekiedy absurdalna. Za pierwszym razem nieco się tym zachłysnęła, tą dozą wolności, dzięki której nie musiała wcisnąć się w wybraną przez matkę suknię i mogła rozmawiać z kim jej się żywnie podobało. Ale potem zaczęło ją to nużyć aż w końcu beztroska stała się drażniąca. W dni, kiedy jej bardziej sentymentalna część, na co dzień z uporem ignorowana, odżywała myślała o dawnych balach. Za najgorszą kwestię uznawała zawsze dobór partnera. W gruncie rzeczy nie miałaby problemu z wybieraniem się samotnie. Jednak wśród społeczności magicznej utarło się silnie, że powinno się mieć kogoś do pary, przez co samotna osoba przyciągała często uwagę. A Blaithin może i niegdyś rzeczywiście lubiła stawiać się na pierwszym planie i sprawiać, że ludzie błyskawicznie zapamiętywali jej przezwisko, ale teraz się zmieniła.
Zresztą, ten bal nie był taki zwyczajny. Ministerstwa Magii z głębi serca nienawidziła. Miała zresztą do tego całą listę powodów, na której plasowało się między innymi podejście urzędników do sprawy wilkołaków, fakt, że jej ojciec był wśród nich bardzo szanowaną szychą i samo to, że przez ich dekrety jedna z bliższych Blaithin osób siedziała od dawna w Azkabanie... Gdyby chciało jej się tym zawracać głowę zapewne zaczęłaby planować zamach. A może właśnie chciało? Wiedziała, że zjawią się tam wszyscy ważniejsi w ich półświatku ludzie, nowy Minister, zapewne sporo znajomych rudowłosej. Szkoda byłoby przepuścić okazję przemknięcia do wroga. Zwłaszcza, że wiedziała, że próba wdarcia się na bal może okazać się niepowiedzeniem. Pilnowali wszystkiego całkiem nieźle, a to stanowiło wyzwanie. Wysoko postawiona poprzeczka i łamanie surowego zakazu to było coś, co Dear uwielbiała zawsze.
Jeśli chciała mieć okazje do myszkowania musiała wziąć odpowiedniego partnera, a nad tym sporo się głowiła. W końcu załatwiła tę sprawę, ale wtedy pojawiła się kolejna. Suknia, makijaż, fryzura, buty... Dawno nie robiła się na bóstwo i chociaż nie uważała tego za coś mocno nieznośnego to trochę szkoda jej było czasu. Wstała rano, a po porannej toalecie stanęła przed lustrem w szlafroku. W szafach miała właściwie bardzo dużo ubrań, które rzadko nosiła, ponadto nie mogła narzekać na brak błyskotek. Wystarczyło to tylko jakoś dobrać. Ale Dear chwyciła niemoc twórcza i zaklęła pod nosem, nie mogąc zdecydować się jakie barwy wybrać do swojej kreacji, czy nosić odsłonięte plecy i pozwolić ludziom na podziwianie tatuażu tygrysa na łopatce, czy pokusić się o szpilki chociaż ją denerwowały... Westchnęła głośno.

|@Liam A. Rivai pomyślałam, że w domu będzie najlepiej, chyba że chcesz gdzieś indziej! ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 593
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 EmptyNie 30 Gru - 3:31

Jeżeli Fire faktycznie była ogniem, Liam upodobał sobie za żywioł wodę. Różnił się od dziewczyny nie tylko charakterem, ale również opinią i nastawieniem do wielu z tematów. Chłopak uwielbiał bale! Chadzał na nie ze względu na rodziców, pracujących w Ministerstwie – nie byli najwyżej postawionymi szychami w całej instytucji, ale wiele osób ich znało. Niegdyś zdarzało mu się dużo częściej czerpać z tego podobne profity, acz teraz raczej skupiał się na innych rzeczach, więc dawno na salonach go nie było. Co nie zmieniało faktu, że kipiał entuzjazmem na perspektywę uczestnictwa w tak prestiżowym wydarzeniu! Miał już zaplanowane dosłownie wszystko – jak się uczesać, jaką marynarkę założyć, jakie dodatki i buty przygotować… i z tej okazji, miał zaoszczędzone sporo czasu na kilka godzin przed balem. Dlatego też nie wahał się, żeby skorzystać z tych bonusowych chwil i pomóc koleżance w potrzebie.
Przeczytał list dość późno, więc nie bardzo miał czas na niego odpisać. Niemniej i tak pofatygował się na wyjście z domu i pokierowanie w stronę rezydencji pani ex-prefekt. Dobrze, że miała tak znane nazwisko i wyjątkowo dużą hacjendę… dzięki temu nie trudno było mu odnaleźć właściwe drzwi. Zatrzymał się przed nimi… i jednak odrobinę się zawahał. Cóż… Fire lubiła się z nim droczyć. Może faktycznie tylko żartowała…? Nie zapowiedział się.. a co jak jeszcze nie wstała? Było dość wcześnie… a jeśli obudzi innych domowników pukaniem? Ona w ogóle z kimś jeszcze mieszka…? Zaczął czuć się dziwnie z tymi swoimi odwiedzinami – może trochę zbyt spontanicznie to wyszło… ale już trudno! Najwyżej przeprosi za nietakt.
Wyciągnął swoje tęczowe drewienko i od razu wysłał małego gońca z wiadomością, nie ośmielając się nawet pukać do drzwi. Miał tylko nadzieję, że nie szlajał się taki kawał z wielkim plecakiem na daremno… i że Fire go nie zabije za niespodziewaną wizytę. Niemniej, jeśli nie za sam fakt przytargania swojego puchoniego tyłka pod drzwi jej domu, to za to, co Liam wyczynił, jeśli faktycznie zdecydowałaby się otworzyć je przed Rivaiem.
Bo jeśli tak, to widok byłby następujący:
- Fire! Najmilsza! – rzucił od razu, robiąc minę najwyższego zachwytu na sam jej widok. – Wybacz, że nie odpisałem Ci wczoraj na list i tym samym nie zapowiedziałem swojej wizyty… ale jestem tu w jedynej słusznej sprawie! W sprawie mody i elegancji! – wygłupiał się w najlepsze, choć nie był aż tak dobrym aktorem. Ledwie powstrzymywał śmiech. – Jednak zanim przejdziemy do interesów, mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia… - przyklęknął na jedno kolano i wykonał miękki, nieco zamaszysty ruch ręką, wyczarowując zaraz przed nią bukiet pięknych, czerwonych róż. – Czy teraz za mnie wyjdziesz? – ale… nie wytrzymał i zaczął chichotać. – Pffft--… przepraszam. Nie mogłem się powstrzymać! – skocznie podniósł się na nogi, od razu atakując dziewczynę wesołym uśmiechem. – Aż mi głupio zasypują cię tyloma przeprosinami na samym starcie, ale za te niezapowiedziane odwiedziny też chciałbym cię przeprosić. Wiem, że jest dzień balu i najpewniej chciałabyś mieć spokój, ale…. ALE! – gdyby mógł, najpewniej generowałby iskierki od tej energii i ekscytacji. Ściągnął plecak z ramienia i wyjął z niego… mugolskie magazyny mody, które zaraz pokazał dziewczynie. – Ale naprawdę chciałbym ci pomóc z wyborem stroju i uważam, że jestem wystarczająco kompetentny, żeby zrobić cię na bóstwo i sprawić, że będziesz błyszczeć na parkiecie i aaaa… - aż podreptał w miejscu, ciesząc się równie idiotycznie, co szczeniak, któremu ktoś zaraz rzuci piłkę. I ten proszący wzrok, którym atakował rudą… - Proszę, proszę, proszęęę! Nawet zaznaczyłem strony z odpowiednimi sukienkami dla Ciebie! Serio! A jeśli to cię nie przekonuje… - i wyciągnął czekoladowego renifera, którego podesłała mu ruda. -… to możemy to przynajmniej razem zjeść!  

PATRONUS: 6.
ORCHIDEUS: 6.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Dearów - Page 6 QzgSDG8








Dom Dearów - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Dearów - Page 6 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-