Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Liam S. Dear

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Lis 21 2016, 23:29

First topic message reminder :


Dom Dearów

Sześciopokojwy, spory dom. Przed plagą akromantul już należał do rodziców Liama, dlatego zaraz po zdobyciu informacji o dostępności Doliny rzucili się, aby odzyskać swoją posesję. Niestety, zamieszkał w niej złośliwy poltergeist i profesor trudził się przez pięć dni, aby odzyskać prywatność. Teraz towarzystwa dotrzymuje mu jedynie skrzatka domowa, Tickle.


Sypialnia Liama


Znajduje się na piętrze, stąd pochyły sufit. Jest to dość duże pomieszczenie, utrzymane w drewnianym stylu podobnie jak reszta domu. Jedna ściana stylizowana jest na ścianę jaskini. To przy niej stoi nieduże biurko i właśnie tam zbiera się największy bałagan - jest to miejsce najbardziej odsunięte od drzwi i przy okazji zasłaniane przez stojące po środku pokoju łóżko. Jest ono z kolei nieco łagodniejsze, miękkie i niskie - właściwie, wygląda jak sam materac. Naprzeciwko niego widnieje ogromne okno z pięknym widokiem na Dolinę. W sypialni Liam ma również mały kominek, jakiś fotel i sporo drobiazgów dodających charakteru. Stary obraz, jeszcze należący do państwa Dearów, jakimś cudem dalej wisi na ścianie nad łóżkiem, a gramofon odpoczywa sobie w kącie. Prawie zawsze leci z niego muzyka.



Sypialnia Fire


Pokój Fire położony jest na poddaszu, podobnie jak ten Liama. Właściwie to sąsiadują ze sobą. Pomieszczenie, w którym dziewczyna spędza całkiem sporo czasu, jeśli nie tkwi w swoim dormitorium, niemal zawsze jest zabałaganione. Panuje tu istny chaos, ale Blaithin świetnie się w nim odnajduje. Trzy ściany noszą biały kolor, a czwarta krwistoczerwony. Jako iż pokój do największych nie należy, można spodziewać się tylko dużego, wygodnego łóżka i biurka, przy którym stoi futerał na skrzypce. W całym pokoju czuć dym papierosowy zmieniony tak, żeby przypominał czekoladę. Nawet nie stara się uporządkować jakoś setki płyt porozwalanych po całym pokoju. Najczęściej którąś właśnie puszcza, żeby rozbrzmiewała bardzo głośno w całym domu. Rzadko rusza się rzucić zaklęcie wyciszające pokój. Często ćwiczy tu zaklęcie, więc nic dziwnego, że w pewnym miejscach obsypał się tynk ze ścian, a okno zacina się tak, że trzeba szarpać za klamkę. Rzuciła czar na drzwi i wie wcześniej, jeśli ktoś zamierza wejść do pokoju. Cały pokój jest przystosowany do osoby Fire, a ona nie lubi, gdy ktokolwiek choćby tu zagląda. Dlatego lepiej nie próbować usiąść na łóżku, bo może magicznie zgiąć się wpół i cię przytrzasnąć. A skrzypce najprawdopodobniej uderzą cię smyczkiem po dłoni. Boleśnie.



Pusty pokój


Coś tu kiedyś będzie. Jak narazie jest to jedyne pomieszczenie, które nie zostało przywrócone do dawnej świetności. Może kolejna sypialnia, a może druga łazienka? Czas pokaże...



Pokój gościnny


Zwykła sypialnia, niezbyt ozdobna. Chwilami służy za składzik niepotrzebnych gratów... W rzeczywistości jednak był to pokój państwa Dearów. Nie przyjeżdżają tu oni zbyt często, dlatego zyskał miano gościnnego.




Łazienka


Duża, przestrzenna łazienka znajduje się na piętrze, pomiędzy sypialnią Liama a Fire. Na samym środku stoi jasna wanna, a w głębi znajduje się szeroki blat z dwiema misami umywalek. Toaleta jest nieco bardziej we wnęce. W kącie znajdują się drzwi prowadzące na nieduży taras, na którym można na spokojne rozwiesić pranie. Łazienka jest pomieszczeniem doskonale oświetlonym, bo poza kilkoma lampkami może poszczycić się wielkimi oknami wychodzącymi przez taras na panoramę Doliny. Na szczęście wiszą tam kotary, które z zewnątrz są zupełnie nieprzezroczyste i chronią prywatność mieszkańców. Z wewnątrz jednak możesz dalej podziwiać widoki!



Salon


Wchodzisz i od razu czujesz się komfortowo. Jest to pomieszczenie niesamowite przytulne, ale przy tym nie takie małe. Wysoki sufit i pokryta oknami ściana sprawiają wrażenie bardzo eleganckich i wytwornych, ale ogromny kominek i ciasno zbite kanapy zasypane poduszkami dodają ciepła. Dużo lamp i świec, dużo pamiątek rodzinnych porozstawianych po stoliczkach... Krótko mówiąc, wszystko co dobre. Idealne miejsce na wypicie porannej kawy, ale również na ogrzanie się w zimowe wieczory przy kubku gorącej czekolady.



Czytelnia


Pomieszczenie na parterze, obok salonu. Również ma wysoki sufit i dlatego przedzielone jest tak, że tworzy dwa pięterka. Oba zastawione są regałami pełnymi książek o najprzeróżniejszej tematyce. Od ukochanych tomiszczy transmutacyjnych Liama, przez historyczne lektury państwa Dearów, do dziecięcych bajek. Każdy znalazłby tu coś dla siebie... Gdyby nie to, że ciężko samemu zorientować się pomiędzy półkami. Łatwo da się "zabłądzić" i zmęczyć pomiędzy regałami, dlatego lepiej poprosić o pomoc skrzati domowej. Ona bez problemu odnajduje książki skryte pod pajęczynami. Dolne pięterko dodatkowo oferuje miękkie kanapy i fotele, gdzie można sobie usiąść i poczytać. Na stoliku zawsze znajdzie się karafka skrzaciego wina, albo innego wytwornego trunku.



Kuchnia


Kuchnia, jak kuchnia. Pełna kolorowych kubków, misek i talerzy. Skrzatka domowa, oczywiście, stara się zapanować nad bałaganem - a jednak zawsze coś znajdzie się na wierzchu. Na długim stole, przy którym ustawiono sześć krzeseł, zawsze stoi talerzyk ze świeżym, pachnącym ciastem. To właśnie w tym pomieszczeniu można zdobyć pyszną gorącą czekoladę i kawy jak z profesjonalnych kawiarenek.




Ogród


Piękny, pewnie zielony i kolorowy. Ciąg dalszy opisu nastąpi. Jak narazie to ważne jest, że można wejść do ogrodu przez salon, albo z boku domu.





Ostatnio zmieniony przez Liam S. Dear dnia Pią Sty 13 2017, 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyCzw Lut 22 2018, 01:47

Obserwował z zafascynowaniem reakcję Fire na to zaklęcie, które paskudne było i bez żadnych dodatkowych wzmocnień. O ile na sobie najbardziej lubił zaklęcia rozrywające skórę i przelewające krew, tak u innych bardziej podobały mu się miażdżące efekty iluzji. Było coś eleganckiego i niemalże poetyckiego w potędze umysłu wystawionego na cierpienie. To była prawdziwa walka, wewnętrzna, tak słodko wyczuwalna nawet ze sporej odległości...
Pozwolił jej na rzucenie przeciwzaklęcia i uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy tak ładnie wyszło. Zaczekał aż się pozbiera, podrzucając różdżkę do góry i wychwytując ją zaraz w szczelny uścisk; z nadgarstka sączyła mu się kropla krwi, a otarcia dalej piekły, ale to jedynie go nakręcało.
- Och, daj spokój. Poradziłaś sobie ślicznie - zauważył, chyba trochę zbyt bezczelnie - nie miał pojęcia o co chodziło, ale humor miał fenomenalny dzięki tym ich zabawom. Odsunął różdżkę od siebie, z wyzywającym uśmiechem czekając aż trafi go coś nowego, coś tchniętego prawdziwą złością, którą pragnął w Gryfonce wyzwolić. W najśmielszych snach nie spodziewał się czegoś tak intensywnego, jak gwałtowne przesunięcie kości, powodujące rozerwanie skóry. Zacisnął szczęki z całej siły, powstrzymując się nawet od najcichszego pisku; w oczach na ułamek sekundy stanęły mu łzy, ale odegnał je błyskawicznie, przyjmując cierpienie z zastygniętym na ustach uśmiechem. Odetchnął ciężko, przysuwając rękę bliżej siebie i zbierając całą krew na własny podołek. Zerknął na poszarpaną skórę i wystającą kość, o dziwo odnajdując w tym obrazie jedynie coś pozytywnego. Namacalny, prawdziwy ból, który zaćmiewał mu umysł.
- Czekaj, jak brzmiało przeciwzaklęcie? Ach, citus visceris - machnął różdżką w stronę Fire, koncentrując się na tym, aby przelać trochę cierpienia na nią. Raczej nie mogła uznać przesuwania żołądka za coś szczególnie przyjemnego, prawda? Był pewien, że szarpnął za jedno płuco, zanim opuścił różdżkę i przerwał czar, głównie z powodu własnego wyczerpania. Może faktycznie powinien zrobić coś z tą krwią sączącą się z jego rany... - Artus versavi retextus - szepnął, by zaraz krzyknąć głośno z bólu. Kość przesunęła się jeszcze mocniej, rozrywając już nie fragment przedramienia Noxa, a niemal całą jego powierzchnię. Machnął różdżką raz jeszcze, chcąc tym razem osiągnąć upragniony efekt, ale nie wydarzyło się nic.
Słodka Morgano...


Kostka: 2 i 1 a potem 5
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z cm - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z cm - 0

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyCzw Lut 22 2018, 03:05

Zmrużyła oczy rozzłoszczona komentarzem Mefisto. Nie wiedziała, jak to się działo, ale potrafił poruszyć w niej te pokłady nienawiści i negatywnych emocji, które zazwyczaj głęboko kryła. Zasłużył sobie na złamanie kości, chociaż wolałaby usłyszeć wrzask Ślizgona. Nie rozumiała tego, że nadal trzymał na ustach ten uśmiech, że nadal wydawał się zadowolony...
- Jesteś chory. - mruknęła.
Mogła spodziewać się czegoś paskudnego, ale przesuwanie narządów wewnętrznych było jednym z nielicznych zaklęć, których Fire się obawiała. Nie zapanowała nawet nad krzykiem, który wyrwał się z jej płuc, a które zaraz potem zaczął palić straszny ból. Zgięła się wpół łapiąc za brzuch, jakby miała zamiar zaraz zwymiotować, ale chciało jej się wić na tej podłodze. Eliksir sprawiał, że miała wrażenie, że Mefisto jej ten żołądek wyrwał, a płuco zmiażdżył. Skulona, gwałtownie łapała oddech, kiedy wszystko wróciło do normy. Nawet nie zauważyła, kiedy na jej czole zalśniły kropelki potu z wysiłku. Była zmęczona tymi doznaniami, ale adrenalina przysłaniała Fire ten fakt.
Podniosła się na rozedrganych nogach i popatrzyła na Mefisto, który zdawał się być w jeszcze bardziej opłakanym stanie. Skrzywiła się patrząc na mięso i kość, które niejedną osobę przyprawiłyby o utratę przytomności. I chociaż nadal chciała uderzyć Ślizgona czymś okrutnym, teraz tknęło ją coś na kształt litości. Bądź co bądź, mieli ćwiczyć, a nie się wykańczać, więc jeszcze go potrzebowała. Uniosła różdżkę, żeby od niechcenia wypowiedzieć Artus Versavi Retextus i nawet specjalnie się nie zdziwiła, gdy zraniła Mefisto, a jego przedramię zaczynało przypominać coś, co wpadło w szpony hipogryfa. Ale próbowała pomóc, prawda? A jeśli Nox wymiękał to mógł wziąć eliksir leczący, który też gdzieś się tam przewijał.
- Och, chyba tak właśnie brzmiało przeciwzaklęcie. - dziwna satysfakcja z tego nieudanego czaru wystarczała Fire, żeby uśmiechnąć się z trudem i spojrzeć prosto w oczy Noxa. Zrobiła krok do przodu, żeby zacmokać z niezadowoleniem na widok krwi, która zdobiła coraz więcej mebli w pobliżu.
- Mówiłam, nie poplam dywanu. - machnęła różdżką niewerbalnie, ale i tym razem efekt Chłoszczyść był odwrotny. Intensywny zapach krwi unosił się w powietrzu, a Blaithin zirytowana zdecydowała się powrócić do taktyki zakładającej atak. Najwyraźniej inna zaklęcia po prostu nie chciały wyjść dobrze.
A jakim czarem powinna zaatakować, żeby mieć pewność, że wyjdzie idealnie?
- Relashio. - nauczyła się panować nad strumieniem ognia, żeby odpowiednio podkręcić jego temperaturę i skierować wprost na ramiona i klatkę piersiową Mefisto, płomienie liznęły nawet tajemniczą broszkę chłopaka. Poparzenia musiały wywoływać niemało bólu, a przy tym swąd palonej skóry... Nagle poczuła, że zużyło to sporo jej sił i osunęła się na kanapę obok, przytrzymując się oparcia i starając nie powiedzieć na głos, że mogliby zrobić jakąś przerwę. Zapowiadało się na to, że po prostu będą się atakować aż do wyczerpania energii lub pomysłów.
- Żałujesz już przyjścia tutaj? - zapytała, spodziewając się przeczącej odpowiedzi.

Kostka: 1,1 (Artus Versavi Retextus), 1 (Chłoszczyść), 6 (Relashio)
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 25
• z czarnej magii - 25
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyCzw Lut 22 2018, 12:54

Nie był pewien, czy jego zaklęcie nie było przesadą - nigdy jeszcze nie przesuwał czyichś organów (o dziwo). Jego luźne myśli i mało dokładne celowanie różdżką zapewne niezbyt pomagały, ale z tego co czytał, ciężko było tym urokiem zrobić komuś prawdziwą krzywdę. Fire powinna mu dziękować za taki rozsądek, bo przecież nie pozostawiał na jej ciele ani jednej, najmniejszej ranki...
Podczas gdy sam się o to prosił.
Dygotał, coraz bardziej zmęczony, patrząc jak ona wstaje; przymknął powieki, gdy uniosła różdżkę. Usłyszał znajomą formułkę i przez krótką chwilę miał pewność, że Blaithin pomoże mu wbrew tym potwornym zakłóceniom - bądź co bądź, zakłócało to nieco proces nauki. Zamiast ulgi poczuł się tak, jak gdyby ktoś kopnął go w uszkodzoną rękę; wyrwało mu się zduszone skomlenie, a kiedy otworzył oczy, mógł dostrzec nienaturalnie powyginaną kończynę. Łzy bólu i frustracji zatańczyły mu w oczach, nie mógł jednak pozwolić sobie na tak beznadziejny okaz słabości. Pulsowanie w ręku nie przestawało go drażnić. Stracił chyba na chwilę jako taką orientację w sytuacji, nie dostrzegając Fire i jej problemu z Chłoszczyść. Ocknął się dopiero, gdy wydusiła z niego kolejny okrzyk, tym razem wywołany nieludzkim paleniem. Plama gorąca rozpłynęła się po jego klatce piersiowej i ramionach, błyskawicznie pożerając cienki materiał koszulki i dobierając się ochoczo do skóry. Ślizgon zawył, próbując się odsunąć i zasłonić twarz, w którą uderzało gorąco płomieni - w końcu opadł na podłogę, już bez żadnego dźwięku, choć zdawało mu się, że płonął cały. Jakimś cudem udało mu się nie wypuścić różdżki, zatem wybełkotał raz jeszcze zaklęcie mające go uzdrowić; nic nie dało.
- K-kur-wa - wyjąkał, nie mogąc oddychać. Dopiero po tym drobnym upuście frustracji Artus Versavi Retextus postanowiło łaskawie zadziałać... Aczkolwiek na początku chłopak był prawie pewien, że znowu uzyskał niepożądany efekt. Bolało tak bardzo... Ale zebrał się w sobie, a Fire usiadła, jak gdyby opadła z sił. Czy może przemawiała przez nią litość? Jeszcze gorzej.
- Levicorpus - wyrzucił z siebie, dając chwilę odpoczynku od czarnomagicznych uroków. Podciągnął się powoli do pozycji stojącej, ignorując krew ściekającą mu po ręku i brudzącą nie tylko jego ubrania, ale i meble, a także podłogę. Jego rozedrganie i osłabienie nie pozwoliło na uzdrowienie do końca, toteż rana dalej była, ociekała posoką i cholernie piekła, obiecując paskudną szramę. Przynajmniej kość była w jednym kawałku... - Ani odrobinkę. Expelliarmus. Żałujesz, że mnie zaprosiłaś? - Złapał różdżkę z trudem, bo musiał użyć tej bolącej ręki. Przy okazji zorientował się również, że koszulka zwisa z niego, przepalona w niektórych miejscach, a skóra pali pod osmaloną powłoką.
Jakim cudem stał, to jeszcze nie wiedział - chyba od przewrócenia się powstrzymywała go tylko myśl, że zderzenie z posadzką będzie panicznie bolesne.


Kostka: 3, 6, 1->4, 2
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
• wg statystyki z cm - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 1/1
• wg statystyki z cm - 0

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyCzw Lut 22 2018, 14:34

Fire była bardzo daleka od dziękowania Mefisto. Mimo że rzucał zaklęcia, które teoretycznie znała, które teoretycznie już odczuwała, jego uroki nie posiadały w sobie wyrafinowania i perfekcji ojca Blaithin. Nie były dokładnie wymierzone, w pełni kontrolowane, a wręcz przeciwnie przez stan Ślizgona. I nie wiedziała, które były gorsze. Chyba mimowolnie to porównywała... Podobnie jak te zaklęcia, które ona sama rzucała. Irytowała się każdym nieudanym urokiem, odnajdując w sobie coraz więcej niedociągnięć. Fire chciała je wyeliminować, ale tak desperacko potrzebowała więcej praktyki. Bawienie się krwawymi piórami zdecydowanie nie było wystarczająco satysfakcjonujące.
Los najwyraźniej mocno uparł się, żeby Mefisto nie uzdrawiać. Nie liczyła już która to próba naprawienia bolesnego zaklęcia. Niemalże odczuwała cierpienie Noxa, gdy wyrażał je na głos. Zbierała na nowo siły, korzystając z chwili spokoju. Nox był niesamowicie silny i wytrzymały, ale Fire nie chciała tego przyznawać.
- Chyba trochę za mocno cię przypiekłam, co? - skrzywiła się lekko. Blaithin pozwoliła sobie na moment rozproszenia, pewna że jeszcze trochę pozwija się na podłodze, ale zaraz została poderwana w górę.
- Nie! - zawołała, rzucając się, jak ryba złapana w sieć, ale zdążyła tylko trochę się rozbujać. Nie był to najlepszy pomysł, bo Fire od razu zrobiło się niedobrze od tej odwróconej perspektywy i przerażającego braku gruntu pod nogami. Zajęła się poprawianiem czarnej koszulki, która siłą grawitacji zdążyła opaść, byleby móc na chwilę odwrócić swoją uwagę. Mefisto nie mógł się dowiedzieć, że spanikowałaby, gdyby uniósł ją parę metrów wyżej. Zmusiła się do zachowania spokoju i nawet skrzyżowała ramiona, co musiało wyglądać całkiem zabawnie. Trochę brakowało, żeby Fire włosami zamiatała podłogę.
- Grasz nie fair, wilku. - mruknęła, zauważając, że dziwnie patrzy się na Ślizgona z dołu. Ciężko było zignorować taką ilość krwi i poparzeń. Zastanawiała się, co jest z nią nie tam, skoro nie czuła teraz współczucia albo jakichś wyrzutów sumienia? - N-nie żałuję, ale oddaj mi rożdżkę.
Stanowczy ton nie pasował do pozycji Gryfonki, ale robiła wszystko, żeby tego nie zauważać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyCzw Lut 22 2018, 14:55

Mefisto nie miał żadnej chwili spokoju, bo jemu cały czas towarzyszył okropny, niezapomniany ból. Przez ułamek sekundy przemknęło mu przez myśl, że to już prawie jak przemiana - gdyby udało mu się rękę od razu uleczyć, pewnie nie wysunąłby podobnych wniosków. Nie dało się jednak zaprzeczyć, że to było po prostu nieznośne, długotrwałe, rozpraszające. Nie miał pojęcia jakim cudem udało mu się w końcu rzucić kilka czarów, w szczególności po tym, jak obrażenia wzmocniło palenie klatki piersiowej i odór dymiącej skóry.
Odetchnął dopiero, kiedy rude włosy Blaithin zabujały się rozkosznie w powietrzu. Levicorpus przytrzymało ją mocno, a Mefisto miał czas aby przysiąść na oparciu fotela. Rozdygotany i obolały ledwo trzymał te różdżki. Zajął się sprawdzeniem swojego stanu - dostrzegł, jak w niektórych miejscach materiał koszulki wtopił się w jego ciało i odwrócił pospiesznie wzrok, nie mogąc patrzeć na zniszczone tatuaże. Merlinie, ile razy już je poprawiał?
- Hm? - Podniósł nieco rozbiegane spojrzenie na swoją gospodynię, niezbyt wiedząc co jej zdaniem było nieodpowiedniego w tej całej zabawie. Uśmiechnął się blado na jej pewny ton i ten rozkaz, którego nie potrafiła inaczej ubrać w słowa. Czy nie ustalili już, że nie zależało mu na wiernym wykonywaniu poleceń? Mruknął cichutko Collardo, a gdy tylko Blaithin zaczęła się dusić, dodał Liberacorpus. Gryfonka niezbyt delikatnie opadła na ziemię, ale czekała ją za to przyjemna niespodzianka - Mefisto odłożył jej różdżkę na stolik. Teraz tylko musiała się do niej dostać!
- Wyglądasz na zmęczoną, Dear...


Kostka: 6, 6
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
• wg statystyki z cm - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 1/1
• wg statystyki z cm - 0/2

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30249
  Liczba postów : 49445
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPią Lut 23 2018, 03:21

Zabawa ogniem rzadko dobrze się kończy. Wokół was znajdowało się wiele łatwopalnych elementów, a iskry, które opadły z różdżki Blaithin, potrzebowały chwili na rozżarzenie. Jako pierwsze drobnym płomieniem zajęły się część dywanu oraz sofa, a zapach spalenizny chyba dotarł już do waszych nozdrzy.
Rzućcie jedną kostką. Jeśli suma oczek jest większa niż 7, udaje się wam ugasić pożar. W przeciwnym wypadku musicie sami walczyć z niszczycielskim żywiołem! Jeśli wasze zaklęcia nie zadziałają, ponosicie koszt wymiany spalonych mebli na nowe - łącznie 80G, podział według waszego uznania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Mar 05 2018, 00:33

Zdziwiła się nieco widząc, że czar, którego używała tak często wymknął się spod kontroli. Wszystko zapewne winą magicznych zakłóceń. Nie chciała, żeby jakieś meble za bardzo ucierpiały, więc czym prędzej zajęła się błyskawicznym ugaszeniem iskierek. Drobne osmalenia Tickle mogła wyczyścić pstryknięciem palca, więc Fire mogła skupić się na czym innym.
Z pewnością Mefisto będzie potrzebować czegoś więcej niż zwykłych opatrunków, żeby się z tego jakoś podnieść. Mogłaby mu nawet dać parę dobrych eliksirów, gdyby nie to, że wilkołak lubił swój ból i zapewne chciał sobie radzić z nim samodzielnie. Powoli Blaithin odechciewało się patrzeć na połamaną kość... Ale nie mogła też zbyt wiele zrobić, bo wisiała przecież w powietrzu, jak kukiełka w rękach Mefisto.
- Nie fair. - powtórzyła uparcie. W końcu miała ćwiczyć razem z nim, a ciężko było rzucać zaklęcia bez różdżki. Co prawda, każda taka sytuacja tylko zachęcała Fire do tego, żeby spróbować nauczyć się magii bezróżdżkowej. Uśmiech Noxa ją rozdrażnił i nawet zamierzała go skomentować, zapewne wcale nie pomagając sobie w tej sytuacji. Kiedy jednak Fire otworzyła usta, zrozumiała, że nie może nawet zaczerpnąć oddechu. Rzuciła Ślizgonowi naprawdę gniewne spojrzenie, ale nie panikowała. Brak tlenu przeszkadzał, zwłaszcza gdy wisiało się do góry nogami, ale walka niczego nie ułatwiała, a tylko wyczerpywała siły. Poczerwieniała w końcu z wysiłku i było jej już słabo, gdy Mefisto okazał się łaskawcą. Przy spotkaniu z podłogą uderzyła boleśnie karkiem i łokciem w twarde podłoże.
- Dupek. - mruknęła między głębokimi oddechami. Podniosła się, odnajdując nową motywację, żeby jeszcze tego tak nie zostawiać. Przewróciła oczami na komentarz Mefisto, robiąc powoli kroki w kierunku swojej różdżki. Nadal miała wrażenie, że brakuje jej tlenu. Zabawne, że w takim właśnie momencie przypomniała sobie o psie Fucka...
- Chciałbyś, Nox. Timor sol - machnęła różdżką, kiedy tylko znów była w posiadaniu Gryfonki. Można było już dawno wywnioskować, że zaklęcia opierające się na ogniu i poparzeniach były tymi, których używać lubiła najbardziej. A tej klątwy nie miała też okazji rzucać zbyt wiele razy. Wydawało jej się, że wyszła słabsza niż powinna. - Lumos Solara.
Pokierowała jasnym światłem, które sprawiło, że rudowłosa musiała aż zmrużyć oczy. Promienie wypełniały cały salon i zapewne przyciągnęłoby to uwagę jakiegoś przechodnia. To powinno wpłynąć na Mefisto, ale też nie spalić go na popiół. Chyba? Długo się tak nie bawiła, bo nie chciała oślepnąć, dlatego cofnęła czar.
- Nauka z tobą to przyjemność. - powiedziała z uśmiechem.

Reakcja na MG: Mefisto wyrzucił 5, ja 3 = 8

Kostka: 4 (Timor sol), 2 (Lumos Solara)
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 25
• z czarnej magii - 25
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPią Mar 09 2018, 16:14

Mefisto nie zauważył zupełnie momentu, w którym sofa zajęła się ogniem; o wiele bardziej skoncentrował się na sobie i na tym, co gorące płomienie zrobiły z jego ubraniami i skórą. Oddychał ciężko, próbując się trochę uspokoić i przyzwyczaić do pieczenia na klatce piersiowej, gdy Fire zwróciła jego uwagę na mebel. Jako, że nikt nie planował podpalania rezydencji jednego z najsłynniejszych rodów Wielkiej Brytanii - po prostu jej pomógł, coś od siebie do tego gaszenia dorzucając.
Faktycznie zawieszenie w powietrzu i odebranie różdżki nie było zbyt sprawiedliwe, jeśli patrzyło się na to z perspektywy uzależnionej od ciemnej różdżki Gryfonki; sam Nox został uprzednio spętany, więc różnicy zbyt wielkiej nie widział. Patyk mimo wszystko szybko odłożył, więc Dearówna nie miała na co narzekać - musiała go tylko wziąć w swoje rączki. A on ją nawet odstawił na ziemię!
Nie miał pojęcia jakim cudem Blaithin radziła sobie tak dobrze w sytuacji, w której tlenu powinno jej brakować z każdą chwilą coraz bardziej; nawet jeśli jego Collardo było rzucone przez zmęczonego czarodzieja, to nie powinno powodować jedynie słabej zadyszki. A Gryfonka rzuciła jedno zaklęcie i zaraz kolejne, podczas gdy Mefisto - w oszołomieniu i zaciekawieniu - po prostu jej na to pozwolił. Ćwiczyli, zatem wszelkie próby rzucania Protego nie wchodziły w grę. Poddał się jej woli i... na Merlina, jaka ona była monotematyczna! Ona, oni, wszystko jedno. Poparzenia rozlewały się na ciele Noxa coraz częściej, a już po incydencie z Ezrą, Blanc ostrzegła Ślizgona przed tego typu obrażeniami. Nawet magia miała swoje limity, a chłopakowi często udawało się wyjść z potyczek bez szwanku - to jest, blizny po przypalonych tkankach stopniowo zanikały. Łatwe rozwiązanie z czasem musiało zniknąć.
Nie jęknął, nie krzyknął. Głos ugrzązł mu w gardle, gdy przeraźliwie jasne światło uderzyło w niego i zapiekło każdą odsłoniętą część ciała. Zmęczenie podsunęło studentowi rozkoszną wizję omdlenia, ale właśnie wtedy Blaithin przerwała tortury. Podniósł na nią zmęczony wzrok; musiał kiepsko się prezentować, cały zakryty dymem, spod którego wyglądały czerwone plamy pokrywające skórę. Niby wszystko ustało, a jednak on jakby dalej płonął... Przynajmniej to rudowłosa dalej się dusiła, nietknięta błogim działaniem Finite.
- Polecam się - wykrztusił, spoglądając na poparzone dłonie.

/Nieobecność się kończy, czas na odpisy/

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptySro Mar 14 2018, 08:11

Uczucie duszności dla wielu osób było czynnikiem wywołującym wybuch paniki. To jedynie wszystko utrudniało - zamiast korzystać z minimalnym rezerw tlenu, oddychało się płytko i zbyt szybko, żeby miało to sens. Musiała to wiedzieć, musiała się tego nauczyć już dawno. Nawet kiedy klątwa w końcu całkowicie odbierała możliwość oddechu, wolała nie tracić gruntu pod nogami. Nie bała się możliwości zemdlenia ani tego, że szybko będzie purpurowa z wysiłku. Znała groźniejsze zaklęcia niż Collardo, które było jednym z tych początkujących. Co też nie zmienia faktu, że oprzeć mu było się ciężko.
Już nawet nie do końca patrzyła na to, co się z Mefisto dzieje. Ręka odruchowo powędrowała do ściśniętego gardła, a pomimo tego dalej zgrywała twardzielkę. Chciała coś dodać, jakieś słowo, ale to już przekraczało możliwości Fire. Czy w ich niebezpiecznej zabawie była jakakolwiek logika? Parę czarnomagicznych zaklęć za które mogliby wylądować w Azkabanie, chęć odczucia teogo dreszczyku adrenaliny i bólu, a przecież... Nie powinna tego chcieć. Dawka tych dwóch rzeczy, jakiej doznała, powinna normalnymi człowiekowi wystarczyć na całe życie. Nikt nie szukałby na siłę więcej i więcej. Ale wydaje się, że taka właśnie była czarna magia. Angażując się w klątwy, jednocześnie musiałeś pozwolić im wywrzeć na tobie nieodwracalny wpływ. Jeśli chciałeś robić to w pełni tak, jak się powinno - z uczuciem - potrzebowałeś nieco się otworzyć na zło. Fire to już zrozumiała, ale najgorsze, że mimo świadomości nie przestawała. Wręcz przeciwnie. Zagłębiała się coraz bardziej, poszukiwała nowych zaklęć, nowej wiedzy. Dziwiła się sobie, jak wiele przydatnych rzeczy pamięta z dzieciństwa. A nauka czwrnej magii, wreszcie niepodyktowana rozkazami ojca, stawała się wręcz łatwa.
Musiała zachowywać ostrożność, a oboje zaszli najwyraźniej zbyt daleko. Mogła podpalić mieszkanie, co już zmuszało Blaithin do przemyślenia całego konceptu wspólnej "nauki". Ale rzeczywiście, trochę lepiej było wiedzieć, że potrafi już nawet zaawansowane zaklęcia.
Gorzej było z Finite, gdy męczyła się wyduszeniem nazwy zaklęcia. Rudowłosej zrobiło się słabo z braku tlenu, opadła na kanapę skrzywiona. Na szczęście różdżka zadzialała jak tylko "finite" w pełnej formie opuściła usta Gryfonki.
Popatrzyła na poparzonego Noxa ze zmarszczonymi brwiami. Chyba mieli dosyć, nawet jeśli Fire by się nie przyznała. Czuła mocne pulsowanie w czaszce i wiedziała, że będzie ją zajebiście boleć glowa.
- Idź już. - powiedziała praktycznie nieswoim głosem, ochrypłym i cienkim. Wskazała ręką na eliksir uzdrawiający, który powinien zdążyć, jeśli nie chciał wyglądać tak jak teraz do końca życia... Chociaż Fire i tak nie powinno obchodzić, czego Nox chce, a czego nie. Podniosła się słabo, licząc na to, że nie zostanie znów zaatakowana. Wolałaby nie musieć ponownie walczyć. Może rozstaną się w pokoju... Gryfonka wezwałaby skrzatkę, ale wolałaby, żeby nie zastała tak chłopaka.

Kostka: 4, później wkleję kod
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptySob Mar 24 2018, 13:30

Chyba nawet cieszył się, że Blaithin opanowała niesforne "Finite", tak trudne do wymówienia przy ściśniętym gardle. Sam niewiele mógł jej już zaoferować, bo opadał z sił i miał stuprocentową pewność, że jedynie pogorszyłby sprawę. A tak, to przynajmniej jedno z nich jako tako sobie radziło... I na całe szczęście, Fire miała umysł na tyle trzeźwy, aby zobaczyć do jakiej granicy dotarli. Mogli ją przekroczyć - Mefisto nie oponowałby, gdyby Gryfonka zaoferowała dalszy ciąg ćwiczeń. Obserwował ją uważnie, choć przed oczami skakały mu ciemne plamki i miał spory problem z zebraniem myśli.
Dźwignął się na nogi, czując jak jego serce ogarnia niewysłowiona ulga. To Dearówna kazała mu wyjść, zatem nie stracił resztek swojej wyimaginowanej godności; chętnie sięgnął po oferowany przez nią eliksir i wlał w siebie trochę tego napoju, który miał ulżyć mu w męczarniach. Rzeczywiście poczuł się lepiej niemal od razu, choć i tak miał świadomość, że najlepiej będzie zaszyć się we własnej norze i wylizać rany. Zgarnął swoje rzeczy dalej pół-przytomny, obawiając się wyjścia na dwór po ciążącym na nim Timor Sol. Zerknął na rudowłosą, unosząc lekko kącik ust.
- To co, do zobaczenia? - Wydusił z siebie z trudem, by zaraz słabym krokiem opuścić pomieszczenie, a następnie dom i posesję. Dopiero będąc na świeżym powietrzu odetchnął, poprawił kurtkę, schował różdżkę i - nareszcie - ruszył w drogę powrotną, pomagając sobie małymi skokami teleportacji. Większe odległości by go chyba teraz zabiły...

/zt x2

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 08 2018, 19:50

Zaczynał mieć naprawdę mieszane uczucia w kwestii przychodzenia do domu Dearów. Wspomnienia względnie pozytywne zacierały się w jego umyśle - Mefistofeles był masochistą, a jednak ból odległy i zapomniany przestawał mieć tak rozkoszne znaczenie. Szedł zatem spokojnie uliczkami Doliny Godryka, poprawiając zsuwającą się z ramienia torbę. Wyjątkowo nie miał ochoty na papierosa, wyjątkowo ani nie zwlekał, ani się nie spieszył. Po prostu szedł, z umysłem czystym i przejrzystym, nie zawieszając się ani na jednej konkretnej myśli. Podobało mu się to, co nadejście wiosny uczyniło z miasteczkiem. Najwyraźniej nie tylko on czuł się lepiej, gdy temperatura podskoczyła o te jakże znaczące kilka stopni. Spoglądał na pierwsze kwiaty, na kolorowe witryny sklepowe, na uśmiechniętych ludzi mijających go w niektórych alejkach. Przyspieszył dopiero wtedy, kiedy znalazł się w części mieszkalnej - ostatecznie nawet wbiegł na ganek dobrze znanej mu posesji. Wziął głębszy wdech, poprawił torbę raz jeszcze... Przeszedł go dreszcz ekscytacji, ponieważ list Blaithin należał do całkiem tajemniczych. Ostatnio bawili się dość intensywnie, więc co mogła mieć teraz na myśli?
Zapukał, przecząc swojemu zachowaniu z poprzedniej wizyty. Wolałby w drzwiach zobaczyć rudą grzywę młodej lwicy, niżeli pomarszczone oblicze skrzatki... Ale nie robił żadnych założeń, po prostu czekając.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 08 2018, 20:26

To było tak spontaniczne, że sama się sobie nieco dziwiła. W jednej chwili spokojnie spędzała czas nad czarnomagiczną lekturą, myśląc intensywnie głównie nad zaklęciami niewybaczalnymi, w drugiej poczuła nagłą potrzebę zgarnięcia Mefisto. Zanim sobie to porządnie uświadomiła, już doczepiała list do nóżki swojej sowy. Cicero patrzył na Fire z zabawnie przekrzywionym łebkiem, kiedy chodziła po pokoju w zamyśleniu.
Nie wiedziała, czy chciała się po prostu spotkać czy rzeczywiście zrobić coś podobnego, jak poprzednio. Ślizgon był jedyną osobą, która wiedziała o tym, co Blaithin naprawdę potrafi, a co więcej, wiedziała o tym, że się aktywnie doszkala. I nie pisnął ani słowa. Nie wiedziała, czy mogła to określić mianem zaufania, ale zdecydowanie ciekawszy wydawał jej się wieczór we dwójkę w tym wielkim, ale opustoszałym domu. Obracała różdżkę między palcami, myśląc nad tym, co mogłaby poćwiczyć. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nauczyła się bardzo wiele, ale proste zaklęcia dawno przestały Fire satysfakcjonować. Musiała sięgnąć głębiej, ale nadal coś ją wewnętrznie blokowało. Co jeśli czarna magia ją w końcu naprawdę zmieni? Wywierała wpływ nie tylko na psychikę czarodzieja, ale i jego wygląd, jak dowiodło wielu czarnoksiężników... Blaithin nie zamierzała wyglądać jak Voldemort, więc musiała zachować ostrożność.
Ale to, że miała pod ręką Mefistofelesa pozostawało ogromną pokusą. Wyprzedziła Tickle, otwierając drzwi z papierosem w ustach. Jedno krótkie spojrzenie na sylwetkę Ślizgona pozwoliło Fire stwierdzić, że ma się nie najgorzej, a nawet bardzo przyzwoicie. Zdecydowanie lepiej bez poparzeń, krwi i wystających kości... Ale tę drugą wersję również lubiła. Oparła się o framugę, wypuszczając kłębek czekoladowego dymu i kontemplując w spokoju. W błękitnych tęczówkach mógł zobaczyć pewnego rodzaju zniecierpliwienie.
- Chodź. - przesunęła się, żeby wpuścić Mefisto do środka, gdzie wszystko trwało w nienagannym porządku dzięki skrzatce. Która też zaraz zajrzała z pytającą miną, ale Fire odesłała ją skinieniem ręki. Nie zaproponuje przecież Noxowi ciastek i herbatki.
- Nie spieszyłeś się. - powiedziała z lekko wyczuwalnym wyrzutem w głosie, kiedy zgasiła swojego papierosa. Nie każdy pędził na zapowiedź tortur, ale i tak nie lubiła czekania. Przeszła obok Ślizgona, wzrok kierując ku oknom w salonie za którymi kryła się wiosenna Dolina Godryka. Fire nie chciała pokazywać Ślizgonowi, że właściwie to nie jest niczego pewna. Ćwiczenia były bardzo przydatne i z pewnością pomagały osiągnąć to, czego chciała, czyli perfekcję w niektórych zaklęciach. Ale czy tym razem na pewno chciała próbować? Czy to nie było zbyt wiele? Czy to jej nie przerośnie?
- Czego się po mnie spodziewasz? - zapytała, odwracając się i Mefisto mógł zauważyć, że w dłoni Fire już pojawiła się różdżka, ale trzymała ją wyjątkowo spokojnie. Przez myśl przemknęło jej, że musi pamiętać o tym, żeby nigdy nie kaleczyć twarzy Ślizgona, bo to zdecydowanie byłaby zbyt wielka strata dla świata, ale wyrzuciła to z głowy. Mogła go kaleczyć gdzie chce i nie chciała się wahać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 08 2018, 21:34

- Fire - prawie się uśmiechnął, spoglądając z góry na drobną Gryfonkę. Pewnie nie powinien uznawać widoku jej z papierosem za coś szalenie przyjemnego - czy to podchodziło pod wspieranie uzależnienia? Bądź co bądź, sam był palaczem, zatem nie powinno to nikogo dziwić. Podobnie jak fakt, że z zadowoleniem wciągnął w płuca nikotynowy obłok, zmieszany z czekoladową nutą. Mruknął z zadowoleniem, wchodząc grzecznie do środka. Tym razem nie musiał bawić się z warstwami ubrań - wojskowa kurtka i ślizgoński szalik odeszły w odstawkę. Teraz jedyną ochroną była skórzana kurtka z postawionym kołnierzem, pod którą leciutko odznaczała się przypięta do bluzki kryształowa broszka. Zerknął na skrzatkę z zupełną beznamiętnością, chociaż musiał przyznać, że ciężko było mu sobie wyobrazić życie ze sługą. Jadał w Hogwarcie, bywał w tamtejszej kuchni, a jednak to był ogromny zamek, w którym rzeczywiście musiało pracować mnóstwo stworzeń. To wydawało się względnie normalne...
- Powinienem? - Wzruszył ramionami z lekceważącym podejściem, niezbyt przejęty wyrzutem w głosie rudowłosej czarownicy. Konkretnej godziny nie ustalili, a "po zajęciach" wiele mogło oznaczać. Dearówna nie miała na co narzekać... W końcu proces budowania napięcia również miał swoje uroki, prawda? Mefistofeles dał jej czas na przemyślenie nikczemnego planu skrzywdzenia go w każdy, nawet najbardziej dotkliwy sposób. Parsknął cicho na jej pytanie, dostrzegając różdżkę, ale wcale się tym nie martwiąc. Chyba trochę liczył na to, że znikąd trafi go promień niosący cierpienie; chyba nie martwił się wcale tym, jak gwałtowną reakcję mogła wywołać u niego Fire.
- Spodziewam się... nie, to za mocne określenie. Liczę na to, że w końcu przestaniesz się wstrzymywać...

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 08 2018, 22:25

Wyjątkowo Fire nie irytowało to, że musi zadzierać wysoko głowę, żeby odnaleźć wzrok Mefisto. Zastanowiła się przelotnie, czy przyzwyczaił się do bogatego wnętrza tego domu - nie powinien. To nie było miejsce dla niego odpowiednie, ale cóż, nie miała żadnego innego zaufanego miejsca. Musiała nad wszystkim popracować. Kto wie czy zdanie Noxa nie przydałoby się w takiej sprawie? To było dziwne, że zaczęła go czasem postrzegać jako coś na kształt... partnera w zbrodni.
- Powinieneś. - odparła. Nad swoją niecierpliwością musiała zdecydowanie popracować, ale to nie była błaha sprawa, cało to spotkanie mogło nieść poważne konsekwencje i specjalnie nie chciała nazywać tego dłużej zabawą. Nie drążyła jednak sprawy, bo to nie miało większego sensu. Nox zawsze wydawał się odporny na wszelkie utyskiwania Fire. Uśmiechnęła się lekko kącikiem ust, gdy wspomniał o wstrzymywaniu się. Wszystko drobnymi kroczkami, Mef...
- Zdecydowanie nie możesz mi pozwalać na wszystko, ale...
Fire podjęła decyzję bardzo szybko. Nie chciała zawieść oczekiwań Mefisto, nawet jeśli wszystko to było tak skrajnie nieodpowiedzialne. Nie mogła rozczarować samej siebie, kiedy oczekiwała od siebie perfekcji i wyrzeczenia wszelkich granic, które nie były do niczego potrzebne. Z rozmysłem postawiła jeden miękki krok naprzód, bliżej Ślizgona. Zaraz później znów nieco się zbliżyła, żeby być na wyciągnięcie ręki Mefisto. Potrzebowała impulsu... Patrząc wprost w zielone, intrygujące oczy nie mogła zdobyć się na to, żeby zasiać w nich przeraźliwy ból, który już na zawsze miał zapamiętać.
- Sprowokuj mnie, Nox. - szepnęła, naprawdę licząc na to, że zdoła ją ostatecznie popchnąć, wyrzucić poza ostatnią linię rozsądku i zniwelować tę słabość, która wciąż utrzymywała Fire w ryzach. Przecież do tej pory szło mu naprawdę dobrze wywoływanie w Szkotce szewskiej pasji, więc... dlaczego nie raz jeszcze? Przygryzła dolną wargę w oczekiwaniu na cokolwiek, chamskie, raniące słowa czy też jakiś czyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 08 2018, 23:23

Pozostawał w błogiej nieświadomości odnośnie powagi sytuacji. Nie miał na tyle wybujałej wyobraźni, aby domyślić się, co Fire dla niego szykowała. Mefisto nie miał pojęcia na jakim poziomie zaawansowania dziewczyna się znajdowała, zatem jedynie liczył na jej kreatywność. W liście brzmiała zachęcająco, a on nie wybrzydzał; ostatnimi czasy jeszcze bardziej potrzebował bólu. Wydawało mu się, że na wyprawie w Egipcie wyzbył się wszelkich negatywnych emocji i myśli, ale te ostatecznie dopadały go i nie pozwalały o sobie zapomnieć. I ostatecznie przyszedł do Blaithin, spragniony tego, co tylko ona mogła mu zaoferować.
- Ale pozwalam - oświadczył twardo, zauważając drobny uśmiech u swojej gospodyni. Czekał cierpliwie, patrząc na nią spokojnie, chociaż w duchu cały dygotał. Zbliżyła się, a on zwalczył podejrzanie silną chęć postąpienia w tył; instynkty podpowiadały mu, że wplątywał się w coś poważnego. Kolejne słowa Fire jedynie upewniły go w tym przekonaniu. Gdyby chodziło o ich "normalną" naukę, to wcale nie potrzebowałaby zachęty. Och, wziął to zadanie wyjątkowo poważnie.
- Muszę? Myślałem, że jesteś wystarczająco popieprzona - rzucił lekkim tonem, z zaskoczeniem w głosie. Wyminął Blaithin, zrzucając swoją torbę na podłogę i przechodząc bardziej do salonu. Tutaj mógł trochę bardziej się odprężyć, pochylając się nad jakimiś bibelotami poustawianymi na półkach. Drgnął z zaskoczeniem. - Oj, Dear. Trochę mnie rozczarowujesz taką biernością. - Kusiło go, żeby wsunąć pozłacaną figurkę do rękawa, ale w ostatniej chwili zrezygnował. To nie na to był teraz czas... - O co chodzi? Jakieś zaklęcie niewybaczalne? Pewnie Cruciatus... - Po kręgosłupie przeszedł go dreszcz na samą myśl o tym, co byłoby gdyby trafił w sedno sprawy. Ekscytacja zmieszała się z niepokojem, powoli w nim tonąc - zielone tęczówki pozostawały przepełnione pewnością siebie. - Powiedziałbym, żebyś rzuciła, albo przestała marnować zarówno swój, jak i mój czas... Ale w gruncie rzeczy wiem, że nie dasz rady. - Uśmiechnął się pobłażliwie, wzruszając ramionami. - To w co chcesz się pobawić? W udawanie, że masz nade mną jakąś kontrolę? We wmawianie sobie, że jesteś taka potężna? Wiesz, ludzie z różnych powodów sięgają po czarną magię, ale ty... Ty jesteś książkowym przykładem, Blaithin - roześmiał się, podpierając rękoma o oparcie kanapy, za którą sobie przystanął. Wydął lekko wargi, w prześmiewczo współczującej mince - Drobna, słaba. Rekompensujesz sobie, to urocze. Może jeszcze ktoś cię kiedyś skrzywdził? Z rodziny? Albo kogoś bliskiego... I teraz wmawiasz sobie, że ucząc się będziesz mogła go obronić... - Czuł, że zaraz znienawidzi samego siebie, ale nie potrafił przestać. Nie wiedział jak, nie teraz, kiedy jego umysł zwęszył okazję do otrzymania odrobiny radości. Niczym narkoman, ciągnięty do używki, tak Mefisto lgnął do bólu. - Przypomnij mi... nie masz może młodszego braciszka?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 09 2018, 00:14

Próbowała domyślić się, czy dla Mefisto rzeczywiście to była jedynie zabawa w proste zaklęcia, które sprawiały umiarkowaną dawkę bólu. Coś podpowiadało Blaithin, że nie jest świadom tego, jak paskudna może być czarna magia i, że nie każdy ból da się znieść. Nie znała jego doświadczeń, dlatego wolała nie zakładać wiele...
Niestety, nie była jeszcze na tyle popieprzona, żeby ot tak rzucać niewybaczalne zaklęcia. Podążyła za Mefisto, obserwując każdy jego ruch. Nie lubiła tego, że dotykał rzeczy Liama. I naturalnie, tylko nad najgorszymi czarami z najgorszych zastanawiałaby się aż tyle... Avada Kedavra naturalnie odpadała, Imperiusa chciała zachować na inne okazje, ale Cruciatus... Fire panowała nad mimiką, starając się pozostać jak najbardziej obojętną. Sama prosiła się o zirytowanie, więc dlaczego nie mogła po prostu poddać się swojej tak głęboko zepchniętej agresji?
Przewidywania Noxa były w większości cholernie trafne, co Fire jednocześnie przestraszyło, jak i sprawiło, że zacisnęła szczęki bardzo mocno. Wysłuchiwała kolejnych słów, ale miała nadzieję, że Nox skończy po kilku zdaniach, zwłaszcza po stwierdzeniu, że i tak by nie umiała użyć tego zaklęcia. To jedynie prowokacja czy naprawdę tak uważał...? Zaperzyła się, patrząc na Mefisto z coraz większą złością. Przegiął, mógł przestać dużo wcześniej, ale widziała, że tylko się nakręca. Fire miała wrażenie, że ze swoimi słowami wybiegł zdecydowanie zbyt daleko. Trafiał w czułe punkty, jakby to było dla niego nic wielkiego, a Blaithin czuła, jak mocno to na nią oddziałuje. Szalona myśl, że Mefisto uosabiał wszystkich wątpiących w Fire ludzi sprawiła, że popatrzyła na niego wręcz z odrazą. Zawsze zbyt mała, zbyt niedojrzała w oczach innych, pozbawiona własnego rozsądku, próbująca podskakiwać ludziom o wiele od siebie silniejszym... Nikt nigdy niczego nie rozumiał, a ona miała dosyć oceniania jej z góry. Podobnie jak przypisywania jej plakietki "książkowego przykładu". Sama chciała decydować, chciała żyć własnym życiem, na przekór zasadom i stereotypom. Wzięła głębszy oddech, koncentrując się na bolesnej przykrości, jaka nagle na nią spłynęła i zdusiła gardło. Nie mogła przyznać się do tego, że Mefisto zdołał ją zranić, ale przełknęła ten fakt, bo sama tego chciała.
Chciała mu powiedzieć "wystarczy", ale nie zdołała otworzyć zaciśniętych ust. Wiedziała, co musi zrobić. Przecież nie była już amatorką, o nie... Cały ten ból, który wywołały słowa Ślizgona, Fire musiała przemienić w nienawiść. W nienawiść na tyle silną i intensywną, żeby mogła zapragnąć jego cierpienia. Nie pozwoliłaby, żeby słowa o jej bracie uszły Mefisto płazem. Nie kiedy nie miał prawa akurat o nim mówić, nie miał najmniejszego prawa cokolwiek wiedzieć.
- Nie waż się wspominać o moim bracie. Nigdy. - zadrżała, a pomiędzy własną dłonią, a różdżką wyczuła niemalże widoczne, pełne iskier napięcie. Domyśliła się, kiedy nadeszła odpowiednia chwila, wyjątkowo szybka i bezlitosna. - Crucio!
Machnęła różdżką, wypuszczając głośno powietrze z płuc, zaskoczona tym, jak mocno zaczęło jej bić serce. Otworzyła szeroko oczy i usta, nie do końca dowierzając, że w końcu użyła tego zaklęcia... tak znienawidzonego, tak mocno utrwalonego w pamięci rudowłosej.

Kostka: 1
Punkty w kuferku:
• z czarnej magii - 31
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z czarnej magii - 3
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z czarnej magii - 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 09 2018, 01:26

Doskonale wiedział, że przegina. Kiedy zaczynał mówić, zupełnie nie brał pod uwagę innych konsekwencji swoich słów - był święcie przekonany, że po prostu oberwie, a potem cała sprawa odejdzie w zapomnienie. W rzeczywistości z każdą mijającą sekundą widział coraz wyraźniej granicę, którą sam zarysowywał. Potem bezczelnie ją przekroczył, czując jak własne serce trzepocze mu w klatce piersiowej szybciej, niespokojniej. Mefisto nie wierzył w to, że powołał się na rodzinę; wspomniał o młodszym rodzeństwie, choć sam był na jego punkcie tragicznie przewrażliwiony. Wyrzuty sumienia dopadły go jeszcze zanim ostatnie słowo ucichło, pozostawiając ich w paskudnej ciszy na stanowczo zbyt długo.
Wpatrywał się w Fire wyczekująco, prowokując ją tak, jak tylko mógł. Nie widział sensu w prostych przepychankach słownych - czuł, że to niewiele by dało. Do Gryfonki trzeba było podejść strategicznie, a on wiele ryzykował, dobierając ton wypowiedzi i jej kierunek. Widział, że idzie mu dobrze...
Pomieszczenie w końcu przecięła formuła zaklęcia niewybaczalnego, a w umyśle Mefisto rozpaliła się czerwona lampka. Czyli jednak domyślił się, wspominając o Cruciatusie... A może Blaithin zmieniła swoje plany ze względu na jego marne słowa prowokacji? Nie miał czasu się zastanawiać, bo strużka energii dotarła do niego, przyjęta z chorą fascynacją. Nox nie bronił się, tak samo jak podczas poprzedniego spotkania. Teraz nawet różdżki nie trzymał w dłoni, wystawiony przed osiemnastolatką, oczekujący, spragniony...
Nie tego się spodziewał.
Ciało Mefistofelesa zareagowało zupełnie normalnie, spinając się w formie obrony przed nadchodzącymi torturami. Wmawiał sobie jeszcze w duchu, że wiedział, czego oczekuje - czy Crucio mogłoby przynieść mu więcej cierpienia, niż przeciętna pełnia księżyca? Czy nie wycierpiał się podczas oberwania zaklęciem Adolebit lupum, czy jego psychika nie była wystarczająco zniszczona? Poddał się do reszty, czekając aż agonia sprowadzi go na ziemię. Ból nie nadszedł, choć postać Noxa zadrżała, trafiona urokiem. Poczuł przyjemne ciepło, otulające go od stóp do samej głowy. Zamrugał z zaskoczeniem, wpatrując się w swoją napastniczkę, ale nie wydusił z siebie ani słowa. Coraz bardziej zatracał się w dziwnym oszołomieniu - pochłonęła go rozkosz. Prawdziwe poczucie zadowolenia przylgnęło do Mefisto, skutecznie odpychając od niego wszelkie złe myśli. Nie pamiętał o niczym złym, zawieszony w czasie i przestrzeni, otumaniony, tchnięty jak gdyby do nowego życia. Nogi zmiękły mu w kolanach, gdy wyraził swój zachwyt cichym westchnięciem... Czuł się tak wspaniale i lekko, a jednocześnie wiedział, że coś go wstrzymuje. Walczył ze sobą, niezdolny do wyartykułowania cisnącej mu się na usta prośby: chciał więcej. Musiał podeprzeć się mocniej o sofę, zginając lekko. Wszystko zdawało się sprawiać mu przyjemność, nie - rozkosz. Euforia obezwładniła go, szarpiąc ciałem Noxa w poszukiwaniu satysfakcjonującego punktu kulminacyjnego.
Fire...
Wbił paznokcie w miękki materiał jednej z poduszek, zwieszając luźno głowę. Nie wiedział nawet gdzie się znajduje, nie wiedział kim jest, nie wiedział jak mówić i nie wiedział jak oddychać. Nigdy nie czuł się tak dobrze, a zarazem tak przerażająco bezsilnie. Nie panował nad sobą ani odrobinę, a jednak nie sądził, że jakikolwiek urok pchnie go tak daleko. Zacisnął mocniej szczęki, tracąc resztkę woli walki. Wystarczyło wyzbyć się ostatniej myśli, aby podniecenie osiągnęło apogeum; seksualność tej chwili narodziła się znikąd, dyktując organizmowi Ślizgona dokładne polecenia. Jeśli to miała być katorga, to pragnął jej jak najwięcej... Gubił oddech, częściowo chyba nawet nieświadomy tego, co działo się dookoła. Wiedział tylko tyle, że jeśli nie przymknie powiek, to straci przytomność przez wirującą rzeczywistość. W końcu wzniósł się na sam szczyt upragnionych doznań, rozpaczliwie zakrywając jedną dłonią usta, aby ukryć wstrząsającą nim ekstazę - aby zachować ją tylko dla siebie. Błogość zdawała się niemal bolesna.
W końcu.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptySro Kwi 11 2018, 00:47

Nie zwykła zapominać, a już na pewno nie potrafiłaby wyrzucić z głowy niektórych słów, które padły z ust Mefisto. Mogłaby przysiąc, że znów się pojawią, żeby męczyć ją w którymś koszmarze, jakimś wspomnieniu, a gdy następnym razem spojrzy w twarz Gale'a znowu przypomni sobie, że nie jest go warta. Starała się, żeby Nox nie zrozumiał, że wszedł na bardzo niestabilny grunt, ale ostatecznie nie potrafiła temu ukryć ani zaprzeczyć. Pozostawało jedynie zaklęcie, to najgorsze...
Bardziej gotową być nie mogła. Fire miała wrażenie, że widziała nawet jakiś przebłysk radości, gdy wypowiedziała Crucio. Nox był jak na dłoni, gotowy na to, co mogła mu zaoferować, gotowy na wyzwania. Ale nie wszystko potoczyło się tak, jak to spontanicznie zaplanowała.
- Co... - wymamrotała, nie mając pojęcia, co się właściwie dzieje. Naprawdę myślała, że Mefisto zwinie się na podłodze w strasznych mękach, a jego wrzask będzie śnił się Fire po nocach. Że będzie miała okazję zaobserwować skutek tego okrutnego zaklęcia zadanego własną ręką... Że później dopadnie ją fala refleksji, może nawet poczucia winy? Mefisto miał już nigdy nie poprosić Blaithin o pokazanie, na co ją stać. Tymczasem zaszło coś bardzo, bardzo dziwnego i Fire kompletnie zatkało. Początkowo przemknęło jej przez myśl, że ból był dla Mefisto tak obezwładniająco przyjemny, że Crucio tylko to nasiliło. Ale nawet najgorszy masochista nie mógł odnaleźć spełnienia w tak podłym uroku. Nox musiałby być kompletnie pochrzaniony i to w nie w ten sposób, który oboje "lubili". Fire zmarszczyła brwi w braku zrozumienia, mimowolnie wzmacniając "torturę", ale widziała tylko wyjątkowo rozanielone oblicze Ślizgona.
I naprawdę próbowała pojąć, co się do cholery dzieje. Czy była aż tak okropną czarownicą, że zepsuła zaklęcie na całej linii? Czy to była wina dziwacznych zakłóceń, które wywoływały szeregi dziwnych sytuacji? Blaithin nie mogła odwrócić wzroku od sylwetki Mefisto, czytając z każdego drgnięcia jego ciała, z każdego płytkiego oddechu unoszącego rozpaloną klatkę piersiową. Zastygła w bezruchu, a cała złość, nawet ten drażniący ból, który wywołał zaledwie parę chwil wcześniej, natychmiast się rozpłynął. Bo w końcu zrozumiała, co tu miało miejsce... I aż cofnęła się ze zgrozą, opuszczając różdżkę. W błękitnych tęczówkach odmalował się czysty szok, bo nie dowierzała, że czar odwrócił swój efekt. Oderwała w końcu spojrzenie od Noxa zasłaniającego usta ręką i popatrzyła na własną różdżkę, ale nie wyglądała inaczej niż zazwyczaj.
Słodki Merlinie.
- Co... co się... co to było - wyrzuciła chaotycznie, jakby to właśnie od skulonego chłopaka oczekiwała odpowiedzi i wytłumaczenia. Dlaczego... Jak...  Przeczesała nerwowo palcami włosy, nie umiejąc się kompletnie odnaleźć w tej sytuacji, nie umiejąc nie uciekać wzrokiem od ciała Ślizgona. Przeżywała wiele awkward momentów, ale tego nie przewidziałaby nigdy. Miał cierpieć, a zamiast tego wyglądał, jakby przeżywał coś niesamowicie rozkosznego. Jakby ogarnęła go najwyższa ekstaza.
- Nie chciałam, nie zamierzałam - tłumaczyła się bezsensownie, ale urwała i zamilkła. Kusiło ją, żeby stąd jak najszybciej uciec, nawet pomimo faktu, że tu mieszkała. Powinna wyjść z salonu, żeby zostawić Noxa samego? A może wykopać go za drzwi? Co się robiło w takich sytuacjach? Cholera, Nox...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyNie Kwi 15 2018, 12:00

Wszystko uspokoiło się tak nagle, że biedny Mefisto zupełnie tego początkowo nie zarejestrował. Jego organizm nakręcił się do tego stopnia, że uniesiona różdżka Blaithin nie miała znaczenia - przeżywał dalej, stopniowo dostrzegając zmiany. Przygryzł mocno wnętrze własnej dłoni, jeszcze otumaniony rozkoszą tak bardzo, że nie przejmował się obecnością Gryfonki. Dopiero po jakimś czasie oddech się wyrównał, ciało przestało drżeć, ciepło wygasło, a zaśmiecające umysł prośby o więcej rozpłynęły się bez śladu. Zaczekał, aż wszystko mu się rozjaśni. Opuścił rękę, teraz i nią podtrzymując się o oparcie kanapy; nie podniósł wzroku na gospodynię, uparcie pozostawiając powieki przymknięte.
Rzuciła Cruciatusa.
Jak źle musiało z nim być, skoro zareagował aż taką ekstazą? Jakim cudem euforia odebrała mu zdolności racjonalnego myślenia? Nigdy nie czuł się tak dobrze, tak irracjonalnie błogo. Nawet samo wspomnienie, jeszcze tak zupełnie świeże, wydawało się być abstrakcją. I chociaż w pierwszej chwili skoncentrował się na samym zachwycie, jakby leczącym balsamie na duszy i umyśle, tak teraz dotarło do niego, że przeżył to również bardziej... widocznie. Znacząco.
Oczywiście, bo brakowało mu jeszcze tylko jakiegoś chorego orgazmu przed Fire. Oczywiście.
- Co to było... - powtórzył, głosem tak zachrypniętym jak chyba jeszcze nigdy. Odchrząknął cicho, walcząc z przerażeniem i upokorzeniem. Z tyłu głowy cichy głosik podpowiedział mu, że być może w grę wchodziły zakłócenia magiczne, niekiedy tak dziwnie odwracające efekty rzucanych zaklęć... A jednak Crucio zdawało się być na tyle potężne i skomplikowane, że próba jakiejkolwiek zmiany nie brzmiała prawdopodobnie. Ślizgon bardzo chciał się czymś pocieszyć, jednocześnie kombinując co teraz zrobić. - To chyba ja powinienem zadać to pytanie - dodał, zwilżając wargi koniuszkiem języka. Powoli podniósł wzrok na swoją "przeciwniczkę", wbijając palce w materiał poduszki jeszcze mocniej. Miał... miał wyjść? Bo na chwilę obecną wmurowało go do tego stopnia, że chyba kroku nie dałby rady postawić; jakby tego było mało, nogi dalej miał miękkie w kolanach. Dałby radę się teraz teleportować?
Teraz tylko pozostawało Blaithin zastanawiać się, czy czerwień na policzkach Mefistofelesa to efekt doznań wywołanych przez zaklęcie, czy też pożerający go wstyd.
Przełknął z trudem siłę.
- Nie tego się spodziewałem. - Nerwowy śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu, gdy Nox nie znalazł żadnego dobrego wyjścia z danej sytuacji. Pomocy...

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 19:09

Wszystko się kompletnie pochrzaniło.
Ciężko wyrazić zaskoczenie Fire, bo kto normalny mógł domyślić się, że ze sceny tortur wyniknie coś takiego? Ba, kto normalny mógłby domyślić się, że będzie mieć przed sobą Mefisto świeżo po przeżytej rozkoszy, którą ona sama mu zadała. Usłyszała zachrypnięty głos chłopaka i naprawdę chciała znaleźć solidne, logiczne wytłumaczenie. Mogliby pozbyć się tego wstydu i zażenowania, który zapewne oboje intensywnie odczuwali. Z tym, że nawet gdyby Blaithin zechciała spróbować analizy tego wydarzenia, tak czy siak rozpraszała się... pewną myślą.
No tak, bo pierwszy raz chłopak w jej obecności musiał dojść za pomocą Crucio, no tak.
Uniknęła spojrzenia Mefisto, bojąc się tego, co właśnie kłębiło się w umyśle Ślizgona. Bo chyba nie oskarży Szkotki o jakieś celowe działanie? Słyszał inkantację, widział, że chce mu sprawić ból.
- Coś nie wyszło. - stwierdziła kulawo, krzyżując ramiona. Kątem oka obserwowała Noxa, odczytując z rozedrganych mięśni i rozchylonych warg, że albo przyjemność po zaklęciu dalej nie opuszczała jego ciała, albo nie był w stanie zapanować nad samym sobą. Tym gorzej. Pamiętała, że Mefisto, gdy mu zależało, umiał perfekcyjnie udawać i zachowywać kontrolę. Musiało być mu koszmarnie ciężko.
- Dobra, Nox. - powiedziała w końcu, stwierdzając, że tej niepewności i napięcia ma już po dziurki w nosie. Ktoś musiał w końcu odnaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji i tym razem to Fire przejęła inicjatywę. Stało się. Nie cofnie już efektów zaklęcia, a oboje widzieli, jak się ta sprawa ma, więc nie było sensu się na siebie w zawstydzeniu patrzeć. Mógł tak stać w salonie, a mógł też... zrobić cokolwiek innego. Fire również zauważyła, że sama się czerwieni przez myślenie o tym, co się stało (nie, dalej nie docierało to do niej tak w pełni). Odgarnęła ręką włosy.
- Potrzebujesz jakiejś pomocy? - zapytała, wysilając się, żeby odzyskać swój zwyczajny ton. Umiała bronić się tylko w taki sposób - powrócić do swojej naturalnej wrogości. A kto się spodziewał, Nox? Kto się tego, cholera, spodziewał? - Nikt się nigdy nie dowie. I my też nie będziemy o tym mówić. Idź do... łazienki albo nie wiem. Po prostu...
Westchnęła krótko, uciskając palcami nasadę nosa. Wątpiła, żeby Mefisto jeszcze kiedyś tak po prostu do siebie zaprosiła. Nie wiedziała co zrobić, ale była pewna jednego. Dłużej w salonie przebywać nie chciała, dlatego swoje kroki skierowała do drzwi. Wyszła na zewnątrz domu, oddychając głęboko świeżym powietrzem. Wyskubała nawet papierosa, żeby uspokoić przyspieszony puls zapachem tytoniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptySob Kwi 21 2018, 15:14

Och, ten Cruciatus zupełnie wybił go z równowagi. Mefistofeles nawet nie udawał, że nic się nie wydarzyło - przeżywał dalej, jeszcze odurzony wspomnieniami, jeszcze drżący od dreszczy rozkoszy. "Coś nie wyszło", oj tak, zdecydowanie. Z tym, że chłopak nawet na paskudnym upokorzeniu nie mógł się skoncentrować, notorycznie powracając myślami do tego niesamowitego uczucia spełnienia, które chyba nigdy w całym życiu nie było tak intensywne. Mimo wszystko był wdzięczny, kiedy Blaithin wzięła sprawy w swoje ręce, przybierając charakterystyczną dla siebie postawę. Trzeba było przerwać tę dziwną sytuację, do której doprowadzili zupełnie nienaumyślnie.
- O, a jaką oferujesz? - Palnął bez zastanowienia, zerkając w jej błękitne tęczówki i przygryzając mocno dolną wargę, żeby powstrzymać salwę nerwowego śmiechu. Chyba zrobiła już wystarczająco, na Merlina. Widział rezygnację u wyraźnie skrępowanej Gryfonki i to trochę go pocieszało; skinął głową na zapewnienia o dyskrecji, wbijając palce w oparcie kanapy tak mocno, że prawie je już sobie wyłamywał. Drobne impulsy bólu pomagały mu zebrać myśli. - Daj mi chwilę - wydusił z siebie jeszcze, aby ostatecznie wyjść z salonu i odnaleźć łazienkę. Kątem oka zarejestrował, że Fire wyszła na zewnątrz, ale w tej chwili bardziej interesowało go doprowadzenie do porządku samego siebie. Odcinał się usilnie od rozmyślań odnośnie tak przyjemnego efektu Crucio. Czy to źle, że poniekąd chciał powtórki? Chciał poczuć tym razem rozrywający ból, aby mieć stuprocentową pewność, że sytuacja sprzed chwili to jedynie złośliwość losu...
Łazienkę znalazł bez problemu, zamknął się w niej i odetchnął z ulgą, ciesząc się z tej odrobiny samotności. Podparł się ciężko o umywalkę, zwieszając głowę aż do momentu, gdy uspokoił oddech i pozwolił sobie na zerknięcie w lustro. Na Salazara... Roziskrzone spojrzenie, zaczerwienione policzki - nie wyparłby się z niczego nawet najlepszym kłamstwem. Powoli wyciągnął różdżkę, zaciskając mocniej szczękę, bo wprost nie mógł uwierzyć w to, co się działo. Na całe szczęście Chłoszczyść zadziałało idealnie; jedna katastrofa została zażegnana. Mefistofeles przemył dłonie chłodną wodą i zwilżył nią również twarz. Wilgotnymi palcami zaczesał włosy do tyłu, schował różdżkę, wbił w swoje odbicie nieustępliwe spojrzenie...
I parsknął śmiechem, opuszczając pomieszczenie.
- Muszę sobie zapamiętać, Dear - oznajmił, wychodząc na ganek i odszukując spojrzeniem rudowłosą pannę - żeby cię lepiej nie denerwować...

3 -> 5 -> 4!

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 23 2018, 00:03

Najgorsze, że pewnie będzie mieć uraz do tego niewybaczalnego zaklęcia. Było tak przydatne, a jednak pierwsze jego użycie skończyło się... tym. Nawet gdyby Fire miała wytłumaczyć komuś całe zdarzenie, nie umiałaby dobrać odpowiednich słów. Widok przeżywającego tak intensywną rozkosz Mefisto już na zawsze zapisał się w głowie rudowłosej.
Ignorowanie jego dwuznacznych komentarzy było coraz trudniejsze, więc Fire musiała uczyć się, jak panować nad czerwienią, która automatycznie pojawiało się na jej policzkach. Mogła zaoferować wilkołakowi co najwyżej chusteczki albo wywalenie za drzwi, ale nie powiedziała nic. Obserwowała ukradkiem palce Ślizgona zatopione w materiale kanapy. Oderwała od nich wzrok, kiedy poprosił o chwilę dla siebie. Cholera, mógł mieć nawet całą godzinę.
Przeszła parę kroków po wyłożonym drewnianymi panelami ganku. W środku było zdecydowanie zbyt mało tlenu. Fire musiała mieć chwilę na ułożenie myśli, ale niestety, nie należało to do najprostszych zadań. Czy to wszystko naprawdę się stało? Czy będzie umiała z nim normalnie rozmawiać, patrzeć z takim samym wyzywającym spojrzeniem w oczy? Blaithin nie rozumiała też tego, dlaczego tak się przejmuje reakcją Noxa. Powinno być jej zupełnie obojętne, czy już nigdy nie zechce się do niej odezwać. Ale każda przedłużająca się sekunda samotności drażniła dziewczynę.
Z takich rozmyślań ocknęła się dopiero, gdy usłyszała głos Mefisto - podejrzanie zwyczajny, zwłaszcza że przed chwilą mówił tak nisko i ochryple... Wypuściła kłębek dymu i podeszła do barierki, żeby się na niej podeprzeć i usiąść tyłem do ogrodu, a przodem do Ślizgona. Mimowolnie przesunęła wzrokiem po całej jego sylwetce, zatrzymując się na moment na ładnej broszce. Wyglądał lepiej.
- Dopiero tym ci to uświadomiłam? Książkowemu przykładowi jednak coś wyszło, huh. - drobna gorycz pojawiła się w głosie dziewczyny, mimo że w ogóle tego nie planowała. Nie chciała zahaczać o temat tych wszystkich rzeczy, które mówił, żeby ją sprowokować. Wiedziała, że jeśli zwróci na to uwagę w rozmowie, Mefisto domyśli się, że ją dotknęły. Po tych wszystkich specyficznych spotkaniach zdążył już Fire poznać i był na tyle bystry, żeby widzieć, jak pozorny jest ten mur, który wokół siebie budowała. Wychodziła na hipokrytkę, bo sama chciała czegoś, co by ją rozzłościło, ale dalej dręczyły ją pewne obawy, że może część słów Noxa była po prostu bolesną prawdą... Odchrząknęła, starając się przybrać jak najbardziej zimną i obojętną mimikę.
- Ładna pogoda, nie? - zagaiła, jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby rozmowa na temat pogody była najodpowiedniejszym tematem, jaki mogli teraz poruszać. Ale nie wiedziała, co Nox planuje teraz zrobić i to ją w gruncie rzeczy niepokoiło. Złapała więc znów papierosa między wargi, spojrzeniem uciekając gdzieś na kwiaty ustawione dla ozdobienia ganku. Nie miała ochoty nic już mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 23 2018, 00:21

Był prawie pewny, że ten śmiech to ostatnie stadium histerii. W gruncie rzeczy, czuł się paskudnie upokorzony i nie wierzył, że ta sytuacja była realna. Lubił być doprowadzany na granicę wytrzymałości, lubił sprawdzać gdzie ona w ogóle się znajduje - tym razem przekroczyli ją stanowczo zbyt szybko i... i zbyt magicznie. Ból mógł rozlewać się po jego ciele w ten rozkosznie czarodziejski sposób, pierwiastek magii mógł lizać drażniąco jego skórę i przebijać się aż do kości; przyjemność pozostawała dotkliwie realna. Nawet kiedy przypinał broszkę, to wycofywał się w momencie, gdy jej czary zaczynały działać zbyt intensywnie. Doskonale wiedział, że to wszystko dyktowane było strachem... Mefistofeles czuł, że nie poradziłby sobie, gdyby usłyszał, że ktoś sprawił mu przyjemność z przymusu.
Przypadkiem też mu wcale do gustu nie przypadło.
- Mogę cię zapewnić, że żadna dziewczyna nigdy aż tak... - Urwał, nie będąc w stanie wyrazić swojej myśli i znowu tonąc pod lekką salwą dźwięcznego śmiechu. Nawet, jeśli coś zaczynało trawić go w głębokiej czeluści skutego lodem serca, to na duszy było mu paskudnie lekko. Był pewien, że nawet banalne muśnięcie po dłoni mogłoby przypomnieć o błogich dreszczach. - No, to było wyjątkowe. W razie gdybyś dalej była zainteresowana Cruciatusem, to chyba jestem jeszcze bardziej chętny. - Zbliżył się, z uśmiechem na ustach obserwując wspartą o balustradę Gryfonkę. Dostrzegł jej zerknięcie na broszkę i niemal westchnął, bo zwyczajnie o niej zapomniał; odnalazł moment, w którym poprawiał niedbale ubranie, aby wsunąć drobiazg do kieszeni.
- Bardzo - przytaknął, podchodząc jeszcze bliżej i ostatecznie zatrzymując się tuż przed rudowłosą. Wyjął jej delikatnie papierosa z ust i wetknął go do swoich, zaciągając się z lubością dymem, tak przyjemnie otulającym płuca. Och, to chyba dzień pod hasłem "przyjemnie". - Wprost idealna na przeprosiny. - Nie sądził, żeby Blaithin wymagała od niego wielkiego kajania się - sądził, że raczej ogólne zapewnienie swojej skruchy wystarczy. Była szczera, a nie raniła tak, jak wspominanie każdego wypowiedzianego słowa. - Ostro przesadziłem - przepraszam. - Obrócił papierosa w palcach, nie odrywając wzroku od swojej gospodyni. Nie miał pewności, czy ją to wszystko jakoś bardzo mocno ruszyło, ale musiał uspokoić własne sumienie. Poruszył tematy, które jego prawdopodobnie wytrąciłyby z równowagi na znacznie dłużej, niż okres trwania jednego fałszywego Crucio.
Ujął delikatnie podbródek Dearówny pomiędzy dwa palce, by zaraz kciukiem odciągnąć lekko jej wargę w dół. Zagapił się na delikatną czerwień jej ust, odkładając używkę dokładnie tam, skąd ją zabrał.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 23 2018, 01:25

Przesadzili i gdyby miała taką możliwość to postarałaby się, żeby uniknąć tego wydarzenia z nieudanym Cruciatusem. Ale nie wiedziała, czy zechciałaby też cofnąć zaproszenie Mefisto do domu.
- Aż tak nie schrzaniła? - dopowiedziała, widząc w tej sytuacji wyłącznie swój błąd i głupotę. Mogła się domyślić, co Mefisto miał na myśli, ale to było zbyt zawstydzające. Zwłaszcza dla kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z takimi sprawami. Uśmiechnęła się markotnie na przekór wesołemu śmiechowi wilkołaka. Wątpiła, żeby kiedykolwiek doznał czegoś takiego z ręki innej dziewczyny, więc... więc w sumie miał rację. To było wyjątkowe.
- Mhm... - mruknęła, nie starając się w żaden sposób przeprosin Mefisto ułatwić. Zmrużyła jedynie nieco oczy, uważnie obserwując, jak się zbliżał. Pozwoliła odebrać sobie papierosa, łaskawie myśląc, że może też potrzebuje w tej chwili uspokajającego dymu. Ręce oparła o balustradę, starając się sprawiać wrażenie w równym stopniu beztroskiej. To nie był odpowiedni moment na zgrywanie zranionej, a wszelkie przykrości potrafiła samodzielnie zdławić w sobie. Słowa Mefisto były drobnym zaskoczeniem - Fire ciężko było uwierzyć, że ktokolwiek czułby się wobec niej winny i nawet odrobinę skruszony. Zazwyczaj ludziom nie zależało na jej wybaczeniu. Może po prostu wyczuwali, że go nie otrzymają i nie ma po co się wysilać? Częściej to ktoś inny musiał wybaczać Fire... Doceniła słowa Ślizgona i popatrzyła na niego nieco przychylniej. Nie chciała nadinterpretować, ale to chyba znaczyło, że nie jest w jego oczach nic nie wartą osobą. W swoich trochę była.
- To nie zmienia faktu, że nadal chciałabym ci zrobić jakąś prawdziwą krzywdę. - wyjawiła, ale bez zimna w głosie. Ten Cruciatus nie był satysfakcjonujący, a czym byłoby ich spotkanie bez choćby odrobiny bólu? Przecież była doskonale świadoma tego, że Mefisto nadal by się to podobało.
- Niestety, nie jestem pewna czy ci tak łatwo wybaczę. Coś słabo się starasz - ciągnęła całkiem poważnym, cichym tonem, ale Mefisto mógł dostrzec w jej błękitnych oczach, że nie chowa urazy. Po prostu chciała się z nim podrażnić, bo nagle uświadomiła sobie, że mocno potrzebowała ich drobnych, słownych przepychanek. Pozwalały Fire myśleć o tym, że wszystko wróciło do normy. Nawet dotyk Noxa wydawał się... naturalny. Co nie znaczyło, że dalej nie sprawiał, że puls Gryfonki nieznacznie przyspieszał, jak zawsze, gdy ktoś był bliżej niż powinien. Jak zawsze, gdy to Mefisto był bliżej niż powinien.
Złapała papierosa z powrotem między wargi, wolną dłonią odsuwając od siebie rękę chłopaka. Walczyła z tym, żeby nie przejechać lekko językiem po miejscu, które zahaczył palcem. Nie puściła dłoni Mefisto, starając się wyznaczyć jakąś rozsądną granicę, która potrafiłaby powstrzymać ich od wpadania ponownie w to, czego właściwie się... bała. To było jak chodzenie nad przepaścią, a nadal nie wiedziała, czy Mef złapie ją, jeśli się potknie.
- Nox... - szepnęła z wyraźnym niezdecydowaniem. Zacisnęła mocniej palce na jego ręce i postanowiła zrobić coś, na co nie miała okazji od dawna. Przyciągnęła Ślizgona swobodnie bliżej, żeby zmniejszyć dzielącą ich odległość, a potem opleść ramionami jego szyję i go po ludzku przytulić. Fire pozwoliła sobie na przymknięcie powiek, gdy wtuliła policzek w zagłębienie na jego szyi. Podrażniła delikatnie swoim oddechem naznaczoną tatuażami skórę Mefisto, wypuszczając z płuc powietrze, a wraz z nim swoje obawy, zawahania i wszystko, co ją tak bardzo trzymało w potrzasku. W sidłach, w które sama wpadła i z których nie umiała się wydostać od tak dawna. Musnęła ustami szyję Noxa, próbując na choć krótką chwilę wyłączyć myślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 EmptyPon Kwi 23 2018, 01:48

- Nie to miałem na myśli - ale to też. - Zakłócenia magiczne wydawały mu się takimi drobnymi potknięciami. Myślał, że magia wariuje i niekiedy obraca się, coś ulega poplątaniu i woda gotuje się, zamiast zamarznąć. Nie sądził, że problem jest na tyle potężny, aby przeinaczyć efekt niewybaczalnego zaklęcia. Mefistofeles nigdy nie cierpiał od Cruciatusa i coś w duchu podpowiadało mu, że mógłby tego nawet nie chcieć. Intensywność rozkoszy dawała drobny przedsmak tego, jaki ból mógłby go strawić, gdyby wszystko poszło po myśli Gryfonki. Rozsądek nie miał znaczenia, kiedy fascynacja przejmowała kontrolę nad Noxem i domagała się nowych, powalających doznań. Od kogo mógł ich oczekiwać, jeśli nie od Fire? Nieustannie udowadniała mu, że po wrażenia mógł przychodzić tylko do niej...
- To zrób. - Głos zszedł mu niemalże do szeptu, zmieniając łaskawe pozwolenie w pełną zachęty prośbę. Lubił to, Merlinie, po prostu lubił. Świadomość, że Blaithin powali go na łopatki na tyle różnych sposobów była rozbrajająca, była... była uzależniająca. Wpatrywał się w pierwszoklasistkę i widział tylko ją, zupełnie tak, jakby wszystko inne wyparowało. Spotkania tej dwójki definiowały pojęcie prywatności.
- Mogę przepraszać na kolanach, ale tylko jeśli wrócimy do środka - uznał, niezrażony złośliwościami, które w ich przypadku stanowiły pewnego rodzaju bazę. Odsunął się posłusznie, a potem równie wiernie powrócił na poprzednie miejsce, z trudem tłumiąc w sobie śmiech. Widział tę niepewność, ale nijak nie pomagał w jej zniwelowaniu. Czekał, aż Fire pozbiera myśli i sama podejmie decyzję, bo kimże on był, aby ingerować w jej życie aż tak? - Dear? - Dopytał jedynie, z naglącą nutą kryjącą się pod małym uśmieszkiem. Mruknął z zadowoleniem, przysuwając się do tego - o Salazarze - przytulenia, które zainicjowała pani prefekt. Objął ją w talii, tkwiąc tak aż do momentu, gdy ciepły dotyk przesunął się po jego szyi.
Mógł być odskocznią. Dla Fire mógł być tą chwilą zapomnienia, jednorazowym zatraceniem. Sam przecież nie potrzebował więcej...
Przesunął dłonią po biodrze Gryfonki, następnie aż do jej uda; zamarł w bezruchu na ułamek sekundy, dostrzegając przechadzającą się pobliską alejką parę starszych ludzi. Nie czekał aż zostaną zauważeni, ani aż ogarnie go jakaś krępacja. Po prostu przytrzymał Fire stabilniej przy sobie, biorąc ją tym samym na ręce i podnosząc nieco wyżej. Wniósł ją szybko do domu, nienaumyślnie trzaskając drzwiami i odnajdując pierwszy lepszy stolik w salonie, byle tylko posadzić na nim dziewczynę i przesunąć po jej policzku drobnym pocałunkiem. Nie wiedział jeszcze, na jak wiele może sobie pozwolić.
- Powiedz mi - co chcesz, żebym zrobił?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Dearów - Page 5 QzgSDG8








Dom Dearów - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Dearów - Page 5 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-