Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 O północy w Paryżu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Marcellus Dunphy

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Galeony : 34
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13226-marcellus-dunphy?nid=2#353402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13227-mad-man
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13229-korespondencja-m-a-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13230-marcellus-adriel-dunphy
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyNie Lis 20 2016, 21:28


Retrospekcje

Osoby: @Marcellus Dunphy, @Josephine Leblanc
Miejsce rozgrywki: Paryż, Rezydencja pewnego francuskiego Lorda
Rok rozgrywki: lipiec 2011
Okoliczności: Lord Beaufort urządzał coroczny bal z okazji rocznicy zawarcia przez niego małżeństwa z przepiękną czarodziejką. Na uroczystość zapraszano wszystkich wpływowych czarodziejów, czarodziejki; krótko mówiąc, sala co roku wypełniania była po brzegi, a z upływem lat ludzi było coraz więcej. Josephine została zaproszona razem z rodziną ze względu na swojego ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcellus Dunphy

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Galeony : 34
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13226-marcellus-dunphy?nid=2#353402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13227-mad-man
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13229-korespondencja-m-a-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13230-marcellus-adriel-dunphy
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyNie Lis 20 2016, 21:39

Marcellus czerpał zadziwiająco dużą uciechę z uczęszczania na tego typu uroczystości. Odkąd znalazł sposób na bycie zapraszanym na takowe, ma się rozumieć. Czemu zadziwiająco? Z reguły bardzo nie lubił ludzi, którzy na owych balach bywali. Zawsze wydawali mu się strasznie nadęci, pospolici, próżni. Nie było w nich nic ciekawego. Nie potrafili rozmawiać na jakiekolwiek istotne tematy. Marcellus jednak odkrył, że może to być całkiem zabawne.
Tego roku wyjechał na wakacje ze znajomymi z drużyny, do której dopiero co wstąpił. Miejscem docelowym był tym razem Paryż. Przebywał w mieście już od tygodnia. Ale tego wieczoru wyczekiwał najbardziej z całego wyjazdu. Przez cały tydzień poznawał nowych ludzi, coraz to bardziej wpływowych czarodziei i udało mu się w ten sposób otrzymać specjalne zaproszenie na ten sobotni bal. Pamiętał, żeby się odpowiednio wystroić, więc zdecydował się na prosty, czarny garnitur, a wokół szyi obwiązał sobie muszkę. Idealnie wpasowywał się w towarzystwo. Można by nawet omylnie stwierdzić, że sam jest czarodziejem z najwyższej sfery. A on jedynie przyszedł napić się darmowego alkoholu i pobawić z arystokratkami. Wszedł do sali, okazując portierowi swoje imienne zaproszenie. Chwycił kieliszek z winem z jednej z tac i przystanął przy jednej z kolumn, obserwując tańczące wokół czarodziejki. Jego wzrok padł jednak na jedną, niezwykle piękną, która podobnie jak on stała samotnie, przypatrując się wirującym na parkiecie sukniom. Chwycił drugi kieliszek i podszedł do nieznajomej spokojnym krokiem.
- Czyżby zgubiła Pani swojego partnera? - spytał, podając jej kieliszek z alkoholem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josephine Leblanc

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyNie Lis 20 2016, 22:05

Joephine z kolei nie czerpała z takich imprez żadnej uciechy. W końcu kto by się cieszył z codziennej musztry dobrych manier, które potem koniecznie musi zaprezentować przed gronem znajomych swoich rodziców? Chyba nikt. Teraz, gdy zaczęła studia w odległym zakątku świata nie widziała powodu, by wracać do Francji a jednak list od matki wzbudził w niej chwilowe wyrzuty sumienia, których szybko pożałowała.
Tego wieczoru coś ewidentnie było nie tak. Cała rodzina była dla niej wyjątkowo miła a gdy weszła do pokoju na łóżku czekała na nią wieczorowa kreacja i nowa para butów na obcasie. Zdziwiła się, bo nigdy dotąd nikt nie mówił jak ma się ubierać i w ogóle wyglądać, jednak i to nie wzbudziło w niej żadnych podejrzeń. Wiedziała bowiem, że jej matka jest nienormalna i to ona zarządza wszystkim co dotyczy domu i domowników, dlatego takie rzeczy były u nich na porządku dziennym. Gdy jednak tuż przed samym wyjściem poszła do gosposi, Zoe, ta wyjawiła jej w tajemnicy skąd to całe zamieszanie. Nowinę o wydaniu jej za jakiegoś tępego arystokratę przyjęła na chłodno, czekając aż dowie się tego od ojca, ale fakt, że może go poznać dzisiaj spowodował, że była bardzo bojowo nastawiona do świata.
Gdy znaleźli się na balu, rodzice zniknęli w tłumie ludzi, podobne jak jej  brat, pozostawiając dziewczynę samą sobie. Nie wiedziała co ma ze sobą począć, dlatego stała pod ścianą, spoglądając nieobecnym wzrokiem na tańczące na parkiecie dziewczęta a na ziemię sprowadził ją dopiero głos nieznajomego chłopaka. Rozejrzała się najpierw wokół siebie, kiedy jednak uświadomiła sobie, że mówi do niej, uśmiechnęła się ledwo zauważalnie.
- Nie przypominam sobie, żeby do cyrku chodziło się z partnerami, monsieur - odparła, lustrując Marcellusa wyjątkowo przenikliwym wzrokiem. Za alkohol podziękowała, wiedząc, że znajomi ojca po kryjomu się jej przypatrują. - Ale wygląda na to, że pan zgubił swoją partnerkę, dlaczego więc jej pan nie szuka? - dodała, krzyżując ręce za plecami. W myślach rozważała plan ucieczki, ale nie mogła znaleźć odpowiedniego pretekstu.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcellus Dunphy

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Galeony : 34
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13226-marcellus-dunphy?nid=2#353402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13227-mad-man
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13229-korespondencja-m-a-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13230-marcellus-adriel-dunphy
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptySro Lis 23 2016, 17:00

Marcellus miał to szczęście, że urodził się w rodzinie zupełnie normalnej. Nie byli ani bardzo zamożni ani biedni. Rodzice zawsze troszczyli się, żeby dzieciakom niczego nie brakowało, ale też nie żyli w luksusach. Słowem - wszystko w jego domu było przeciętne. Poza istnieniem magii, oczywiście.
Nie wyobrażał sobie w żadnym wypadku, żeby rodzice mieli jakikolwiek zamiar wpływania na wybór jego partnerki życiowej. Chociaż słyszał, że wśród znanych rodzin czarodziei, szczególnie tych czystokrwistych, to dość popularny zwyczaj. To także było jedną z jego ulubionych atrakcji na balach tego typu. Nie był ślepy. Z daleka było widać, kiedy rodzina wręcz zmusza swoje dzieci do obcowania z innymi w celu właśnie znalezienia odpowiedniego partnera. Nie oszukujmy się, zaproszeni goście też muszą wpisywać się w odpowiednie kryteria. Jakoś nigdy na żadnym z bali nie spotkał nikogo, kogo mógłby nazwać brzydkim lub choćby przeciętnym. Może wynikało to z ich stanu majątkowego, może nie. Marcellus był jednak przekonany, że wszystko w tym było ustawione.
Więc gdy zobaczył tajemniczą dziewczynę tak perfidnie pozostawioną przez rodzinę w kącie, postanowił ją wyratować z tej tragikomedii. Uśmiechnął się na jej żartobliwy komentarz i utwierdził się w przekonaniu, że dobrze zrobił, ją wybierając.
- Ależ właśnie ją odnalazłem, madame - uśmiechnął się serdecznie - Widzę, że średnio się Pani bawi i postanowiłem to zmienić.
Typowy Marcellus, czarujący zawadiaka. W szkole zmora wszystkich nauczycieli, a w życiu wszystkich pięknych pań, czy to czarodziejek czy nie. Jego celem w życiu było chyba poznanie rekordowej ilości ślicznych dziewczyn. Szło mi jak na razie całkiem nieźle. Lata praktyki sprawiły, że czarowanie kobiet stawało się coraz łatwiejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josephine Leblanc

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptySro Lis 23 2016, 20:05

Czasami zastanawiała się jak jej życie wyglądałoby, gdyby była w stu procentach czystej krwi. Teraz, kiedy tylko jedno z rodziców mogło pochwalić się czystą krwią a drugie całe swoje dorosłe życie przesadnie go goniło, chcąc pokazać teściom, że było dobrym wyborem dla swojego syna sprawiało, że miała w domu małe piekiełko. Wszytko co wiedziała o mugolach zawdzięczała gosposi i koleżankom ze szkoły, ale i tak czuła, że jest w pewien sposób upośledzona.
Uśmiechnęła się lekko na słowa Marcellusa, czując się dość nieswojo, ale i to nie spowodowało, że przestała być czujna. Wciąż z tyłu głowy miała dzisiejsze wieści od prosto od kochanej gosposi.
- Chyba nie jesteś moim przyszłym narzeczonym? - spytała bezpośrednio, nie do końca przemyśliwając swoją strategię. Zamiast podejść go w jakiś bardziej taktowny sposób, ona w sekundzie przekreśliła cały swój spryt i przebiegłość zdaniem, które wypłynęło z jej ust szybciej, niż zostało zatwierdzone przez mózg. No trudno. Domyślała się też, że teraz nie uzyska odpowiedzi, ale to nie zraziło jej do dalszej rozmowy. I tak się nudziła i w międzyczasie obmyślała wielki plan pod tytułem "jak się stąd wymknąć, żeby nikt nie zauważył". Wiedziała też, że chłopak jej nie pomoże, głównie przez to, że nie uda jej się odegrać roli głupiutkiej i słodkiej czarodziejki z księżyca (chłopcy przecież woleli te głupie) - gra aktorska nie należała do jej najmocniejszych stron.
- No dobrze, skoro już się odnaleźliśmy... - zawiesiła głos, jeszcze raz celowo i bezczelnie mierząc chłopaka wzrokiem. Swoją drogą, jej wzrost nawet w szpilkach powodował, że przy Dunphym była niska. Dlatego to jej spojrzenie, pełne wyższości, mogło go albo rozczulić albo rozśmieszyć. - ...to co z tym fantem zrobimy? - dokończyła, uśmiechając się ponownie. Rozejrzała się ponownie wokół siebie, dostrzegając dopiero po kilku chwilach zmierzającą w jej stronę matkę wraz z grupką dobrych ciotek.
- Och, merde... - z wielką rezygnacją zaczęła przesuwać się w stronę wyjścia a niezrozumienie na twarzy Marcellusa spowodowało, że odczuła potrzebę wyjaśnienia jej aktualnego zachowania.
- Wiesz, jestem usposobieniem współczesnego kopciuszka. Tylko muszę uciekać przed matką i jej świtą. Wybacz, nie zostawię ci pantofelka - gdy tylko streściła w dwóch zdaniach mugolską bajkę o księżniczce, jakby nigdy nic schowała się za pobliskim filarem, by stamtąd ruszyć szturmem do drzwi prowadzących do wielkiego ogrodowego labiryntu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

O północy w Paryżu QzgSDG8








O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu Empty

Powrót do góry Go down
 

O północy w Paryżu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: O północy w Paryżu QCuY7ok :: 
retrospekcje
-