Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie numer 20

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie numer 20   Sob Lis 05 2016, 21:56

First topic message reminder :


Mieszkanie Padme A. Naberrie



Kawalerka


Niewielkie, maksymalnie dwuosobowe mieszkanko panienki Naberrie mieści się na drugim piętrze w starej kamienicy. Jest to z pewnością gustowne mieszkanie, z dobrze zorganizowaną przestrzenią, neutralną paletą kolorów a subtelne i praktyczne dodatki dodają jedynie uroku pomieszczeniom.
Po otworzeniu drzwi wchodzimy w maleńki korytarz, z którego jedno wejście prowadzi do łazienki (zwyczajnej, z wanną i dużą ilością babskich kosmetyków), a drugie bezpośrednio do kuchni, w której dziewczyna spędza dość dużo czasu mimo mieszkania w pojedynkę. Nie ma w niej mugolskich urządzeń, choć samej właścicielce nieco to przeszkadza. W zamian za to jest dużo przypraw w doniczkach a szafki zazwyczaj pękają w szwach od różnego jedzenia, po które zdarza jej się czasami jechać aż do Londynu, do konkretnego sklepu. W kuchni znajduje się również wyjście na niewielki balkonik oraz stół jadalniany.
Pomieszczenie to jest otwarte na resztę mieszkania, skrytego za kolorową zasłonką z koralików, które stanowią najlepszą zabawkę jej kota. Ogólnie reszta mieszkania przeszła mały remont i sporo zmian, choć i to nie odebrało mu uroku.



Reszta


Po pokonaniu zasłony z koralików wkracza się do salonu i sypialni. Znajduje się tam łóżko (w zasadzie materac bez stelażu), kanapa, malutki stoliczek kawiarniany oraz dobrze ukryta szafa, lustro i biurko, gdzie właścicielka trzyma swoje bazgroły.
mapka poglądowa]




Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Pon Paź 23 2017, 00:52, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sob Sty 20 2018, 20:48

Po wyjeździe do Indii wydawało mi się, że wszystko jest ok i że Padme jakoś zaakceptowała fakt, że jestem potomkiem wil. Kilka dni później zupełnie niespodziewanie przestała się do mnie odzywać, na co zareagowałem zasypując ją setkami listów, na które nie otrzymałem ani jednej odpowiedzi - w tym wypadku istniały tylko dwie opcje: albo znowu gdzieś zniknęła albo zwyczajnie nie chciała mieć ze mną do czynienia i chociaż obstawiałem tą drugą opcję, nie miałem pojęcia czemu dziewczyna miałaby się na mnie obrazić. Tak więc po kolejnych dniach oczekiwania wsiadłem w moje nieśmiertelne autko i popędziłem do Hogsmeade chcąc w końcu dowiedzieć się o co w tej całej manianie chodzi.
I tak oto jak debil stałem na klatce schodowej kamienicy numer siedemnaście ściskając w dłoniach małe pudełko z upominkiem nie będąc pewien czy mój świąteczny prezent do niej dotarł. Po długiej chwili wahania zdecydowanym ruchem zastukałem w drzwi. Chwile oczekiwania dziwnym trafem stały się nieskończonością.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sob Sty 20 2018, 21:03

Otworzyła dopiero po chwili, udając, że nie słyszy stukania do drzwi i również okłamując się, że nie wie kto za nimi stoi. A wiedziała doskonale, po raz kolejny odstawiając taką samą akcję, jak jakiś czas temu, czyli po prostu bez powodu nie odzywając się do chłopaka. Tym razem jednak go nie sprawdzała, będąc niemal pewną, że przecież skoro w jego żyłach płynęła wila krew, to musiał ją oczarować. Nie zakochiwała się tak łatwo, tak szybko; nie ufała od razu, a w jego przypadku zaufała już po drugim spotkaniu. Coś musiało być tu nie tak i na pewno nie było to szczere uczucie wyjęte prosto z bajki o księżniczkach i książętach na koniu. Ona księżniczką nie była, Lysander na księcia również nie wyglądał, częściej paradując nago niźli w lśniącej zbroi, a koniem był co najwyżej ten mechaniczny środek transportu.
W milczeniu spoglądała przez uchylone drzwi na jego twarz, zaś jej nie wyrażała zbyt wiele. Nie wyrażała nic, co mogłoby zdradzić jej emocje, poza wzrokiem, który znowu był dość przygaszony, zniechęcony, iskrząc po dokładnym przyjrzeniu się bojową iskrą. Wiedziała, że nigdy nie nauczy się najpierw rozmawiać, później znikać, przyzwyczajając się do kolejności au rebours aż za bardzo. Nie zamierzała jednak się z nim kłócić, nie w drzwiach, ani tym bardziej siłować, więc bez pytania o zgodę mógł po prostu wejść do środka; mógł też złapać ją za dłoń i przyciągnąć do siebie, nie wyglądała tak, jakby miała stawiać jakikolwiek opór. Na bladej twarzy brunetki pojawił się na moment jakiś bliżej nieokreślony cień uśmiechu, jakby z ulgą, że w ogóle zadecydował się przyjść, ale równie szybko zniknął, co skwitowała głębokim westchnięciem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Sty 21 2018, 20:57

Jasne, byłem zły, że tak po prostu zniknęła, nie rozumiałem dlaczego się odsunęła kiedy ja po raz pierwszy od lat poczułem coś więcej niż mrowienie w dolnej części majtek i chociaż sam nie wiedziałem co to było i trochę się tego wszystkiego bałem to nie potrafiłem tak po prostu uciec i udawać, że nic się nie stało.
W końcu otworzyła, a jej twarz nie wyrażała zbyt wiele emocji, co piekielnie mnie dotknęło. Przez kilka sekund wpatrywałem się w nią, aż w końcu odnajdując na jej twarzy jakiś marny cień uśmiechu zdecydowałem się zaryzykować. Zrobiłem krok w przód i delikatnie odsunąłem ją od drzwi. Po zamknięciu drzwi położyłem pudełko na podłogę i przyciągnąłem dziewczynę do siebie nie specjalnie przejmując się ewentualnym sprzeciwem. Objąłem ją w talii i lekko się schylając zanurzyłem twarz w jej ciemnych, pachnących włosach.
- Dlaczego mi to robisz? - zapytałem cichym, zdecydowanym szeptem, ani na moment się od niej nie odsuwając - Nienawidzę kiedy znikasz.
Z moich słów biła wręcz niespotykana dla mnie szczerość i dziwna uczuwość, której już od dawna nie potrafiłem z siebie wykrzesać.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Sty 21 2018, 21:16

Przesunęła się, zamknęła drzwi i spojrzała na niego, w tym samym momencie bezradnie wtulając się w męskie ramiona. Z początku tylko stała, pozwalając się przytulać; po chwili jednak objęła go rękoma wokół pasa, spierając czoło o tors Lysandra. Nie chciała mówić, nie do końca wiedząc co mogłaby powiedzieć i jak się usprawiedliwić. Gdy wcześniej myślała o tym spotkaniu przewidywała, że znowu się pokłócą, a raczej to ona najpierw go zaatakuje i wyrzuci z siebie wszystko, co leżało jej na sercu; wszelkie obawy, podejrzenia i najgorsze, zasłyszane plotki. Ale teraz, kiedy już miała go obok odrzuciła od siebie bojowy nastrój, uznając, że nie ma ochoty na kłótnię. Była nimi zmęczona, próbując w ostatnim czasie nie psuć sobie nerwów - to właśnie przez nie dokładnie rok temu znajdowała się w szpitalu na obserwacji, do posiłków spożywając okropne medykamenty.
Przyciskając się szczelniej, uznała, że czuje się bezpieczna w jego ramionach, z kolei szczerość bijąca z jego wypowiedzi sprawiała, że czuła się coraz głupiej. Znów wyciągnęła pochopne wnioski, tym razem jednak widząc swój błąd.
- Nie chciałam. - Odparła spokojnie, dodając jeszcze ciszej: - Przestraszyłam się. - Chociaż nie był to przekonujący argument, chyba wyjaśniał całe jej zachowanie w ostatnim czasie. Z drugiej strony: mówiła mu o tym. Przecież w Indiach powiedziała, że może zepsuć mu życie, skoro była chodzącą katastrofą, która nie potrafiła uporać się sama ze sobą, nie wiedząc czego właściwie chce.
- Przestraszyłam się, że to nie jest prawdziwe, a jest sprawą wilego uroku. - Odsunąwszy się nieznacznie, spojrzała nań z dołu, starając się przywołać na twarz delikatny uśmiech.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Sty 21 2018, 23:41

Byłem piekielnie zaskoczony tym, że w gruncie rzeczy epatował od niej spokój. Spodziewałem się raczej krzyku, obrazy majestatu albo w najbardziej tragicznym scenariuszu - odrzucenia, a nie łagodnego dotyku rąk i cicho wypowiadanych słów. Jako osoba cholernie porywcza nie byłem przyzwyczajony do tak statycznych reakcji. Nie byłem również nauczony słuchać. A w tamtym momencie wysłuchałem każdego słowa dając sobie chwilę na przetworzenie ich i zrozumienie punktu widzenia dziewczyny. W gruncie rzeczy nieszczególnie dziwiły mnie jej obawy - w swojej przeklętej doskonałości posiadałem dość sporą cząstkę potworności i cholerną skłonność do rujnowania życia innym ludziom, a już w szczególności tym na których naprawdę mi zależało.
Gdy już zamilkła odsunąłem się odrobinkę i ująłem jej twarz w dłonie trochę się garbiąc, żeby móc bez problemu spojrzeć jej w oczy.
- Paddie - szepnąłem i trudno ukryć, że zrobiłem to zdecydowanie zbyt czule, co potem sam sobie wyrzucałem - czy naprawdę myślisz, że gdybym rzucał na Ciebie urok wzbraniałbym się przed zaciągnięciem Ciebie do łóżka?
Po chwili dotarło do mnie, że to w gruncie rzeczy jest średni argument, więc głaszcząc delikatnie kciukiem jej policzek dopowiedziałem:
- Urok wili nie działa na odległość. Sama oceń czy daleko ode mnie czułaś się tak samo jak przy mnie.
Ku mojemu własnemu zdziwieniu, to co zwykli śmiertelnicy nazywają sercem w tym momencie dziwnie dawało mi się we znaki. Czułem się podle z moją tożsamością i z faktem, że Krukonka była przekonana, iż mogłem użyć swojej mocy przeciwko niej.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Sty 21 2018, 23:56

Jego słowa nie były szczególnie zaskakujące. Oceniając sytuację w skali lysandrowej, mogła śmiało uznać, że jej nie oszukiwał i mówił prawdę. Pamiętała doskonale jak bardzo zdziwiła się, gdy w Indiach nie skorzystał z okazji, chociaż bardzo tego chciała i ogólnie dość często wzbraniał się przed czułością, którą sama inicjowała. Z perspektywy czasu wiedziała, że to całkiem dobrze wróżyło ich relacji, ale nie zamierzała tego przyznawać. Uśmiechnęła się szerzej, kiedy ujął jej twarz w dłonie i schylił się; z tej perspektywy mogła mu się dokładniej przyjrzeć, co też uczyniła, nieśpiesznie, centymetr po centymetrze, mierząc spojrzeniem jego buzię.
- Wejdziesz do środka? - Spytała, nie kontynuując już zaczętego tematu. Zadziwiająco szybko, bo w zaledwie kilku słowach, go wyczerpali, a przynajmniej na następnych kilka minut. Wyswobodziła się z objęć i chwytając dłoń chłopaka, ruszyła do wnętrza już dobrze znanego mu mieszkania. Jedynym zaskakującym elementem było niepościelone łóżko, z którego w gruncie rzeczy wstała niedawno i rano, żeby się chociaż umyć, a kuchnia wyglądała na nieużywaną od dłuższego czasu. Smutki zapijała winem i zajadała lodami, dokładnie tak, jak robiła to z Ruth, ale te dwa elementy skutecznie ukryła, coby wcale nie pomyślał, że myślała o nim i nie miała humoru przez to, że się nie widzieli.
- Co słychać w wielkim świecie? Napijesz się czegoś? - Siląc się na neutralny temat pozbyła się bluzy od dresu, czując, jak nagle robi jej się gorąco, a potem usiadła na skraju łóżka, nerwowo skubiąc niewielką dziurę na kolanie w czarnych getrach. Zastanawiała się, jak bardzo nietaktownie by się zachowała, gdyby teraz wciągnęła go w rozrzuconą kołdrę, nie pozwalając mu wyjść co najmniej do następnego popołudnia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Sty 22 2018, 00:24

Jej twarz ewidentnie wskazywała na poprawę humoru i pozytywne zanalizowanie całej sytuacji, co przyjąłem z wielką (aczkolwiek skrzętnie skrywaną ulgą). Może lepiej było serio przegadać tę sprawę i raz na zawsze to wszystko uporządkować, jednak nie nalegałem gdy Padme zmieniła temat.
- Już wszedłem - powiedziałem z zawadiackim uśmiechem ściskając jej dłoń. Wciągnęła mnie do pomieszczenia, które w gruncie rzeczy już całkiem nieźle znałem, bo mimo iż byłem tutaj zaledwie raz nie było żadnych ogromnych przestrzeni do ogarniania.
Już po chwili siedzieliśmy na jej łóżku (a ja oczywiście świadomie ignorowałem fakt, że zdjęła bluzę), a ja z wielką (i ponownie ukrywaną) radością przyglądałem się każdego centymetrowi jej twarzy nie mogąc uwierzyć, że ugłaskanie jej wcale nie było najtrudniejszym zadaniem świata.
- Nic nie chcę, dzięki - odparłem - U mnie wszystko w po... Zaraz, poczekaj moment!
Nagłe przerwanie wypowiedzi było spowodowane faktem, że przypomniałem sobie, iż zostawiłem paczkę tuż przy jej drzwiach. Zerwałem się z łóżka i poleciałem do wejścia by po chwili wrócić do niej z całkiem ładnym pudełkiem, które zawierało piękną paterę do ciast zrobioną z kolorowego szkła i ozdobionego małymi kryształkami. Kupiłem ją podczas odwiedzin u babci - południowo-zachodnia Szwecja słynęła z wyrobów szklarskich, szczególnie rękodzieł, a ja byłem pewien, że tego typu prezent przyda się dziewczynie.
- To dla Ciebie, prosto ze Szwecji - powiedziałem podajac dziewczynie paczkę. Uśmiechając się do niej lekko. Zająłem miejsce obok dziewczyny oczekując jej reakcji, chociaż tak naprawdę miałem ochotę tylko przyciągnąć ja do siebie i pocałować.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Sty 22 2018, 00:40

Zdziwiła się, gdy usiadł i kilka sekund później nagle poleciał z powrotem do przedpokoju, bo momentu odkładania pudełka raczej nie zarejestrowała. Unosząc jedną z brwi wiodła za nim wzrokiem, drugą unosząc, kiedy wręczył jej ładnie zapakowane pudełko.
- Ty to zapakowałeś? - Spytawszy złośliwie, zabrała się do otwierania, starając się jak najmniej zniszczyć misternie ułożoną kokardę. Z wyraźną ciekawością otworzyła wieczko i zaniemówiła; pracując już w tylu miejscach nigdy nie widziała jeszcze czegoś podobnego. Najwidoczniej w Anglii niewielu ludzi miało gust, a gdyby spróbowali wystawiać jedzenie na czymś równie pięknym, to nie opędziliby się od klienteli - tej patery jednak nie miała zamiaru prezentować publicznie, uznając, że ma cieszyć tylko i wyłącznie jej oczy każdego dnia.
- Dziękuję, ale nie musiałeś. - Zapomniała, że w tym wszystkim nie odpowiedziała na ani jeden list świąteczny i nie wysłała nikomu żadnego prezentu. Na zreflektowanie się chyba było już za późno, więc pozostawała nadzieja, że nikt się nie obrazi. - Jest piękna... za tamto też ci jeszcze nie podziękowałam. - Ruchem głowy wskazała na naszyjnik, który pomimo tego, że nie znajdował się na jej szyi, leżał tuż koło poduszki. Wcale nie oglądała go codziennie, kiedy myślała o Lysandrze i wolała zginąć trafiona avadą, niż się do tego przyznać. Dlatego miała nadzieję, że nie zapyta o dziwne miejsce naszyjnika, bo przecież nikt normalny nie trzymał takich rzeczy koło poduszki. Paterę odłożyła na stolik, spoglądając na śpiącego na kanapie kota. Nie wyglądał na szczególnie zainteresowanego sytuacją, co było zaskakujące - zawsze uciekał przed obcymi.
Niewiele myśląc z powrotem przytuliła się do chłopaka, po chwili ściągając go do pozycji leżącej, co skwitowała krótkim:
- Tak możemy rozmawiać. - A potem zamknęła oczy, układając sobie jego rękę pod głową. - Pojechałeś do domu na święta? - Była ciekawa co robił od czasu, w którym się nie widzieli, dlatego też najpierw postanowiła o to zapytać, zamiast przekładając na niego wielkie pokłady zebranej miłości.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Sty 22 2018, 00:58

- Mój talent plastyczny utknął na poziomie rysowania kutasów na pergaminie Bastiana Lenza w siódmej klasie w Traunitz - powiedziałem ze śmiechem nie zamierzając jej okłamywać - Siostra mi pomogła.
Jej reakcja napawała mnie dumą - zarówno zaniemówienie, jak i podziękowania, a także fakt, iż trzymała otrzymany ode mnie naszyjnik w łóżku mogłem uznać za wielkie powodzenie - wszystko wskazywało na to, że Padme była zadowolona.
- No pewnie, ze nie musiałem - odparłem uśmiechając się zawadiacko - O to chodzi w prezentach.
Patera stała na stoliku, kot spokojnie spał z boku, a my dość dziwnym nie trafem wylądowaliśmy w łóżku (w sensie pozbawionym aluzji, rzecz jasna). Po raz kolejny starałem się powstrzymywać emocje na wodzy, żeby nie przestraszyć dziewczyny i chociaż piekielnie cieszyłem się z leżenia w uścisku to nie okazywałem tego zbyt wylewnie, a jedynie bardzo delikatnie bawiąc się jej włosami.
- Siedziałem w święta z rodzeństwem w mieszkaniu jedząc pizze i pijąc polską wódkę - powiedziałem jakby nietradycyjne spędzanie świąt było czymś totalnie standardowym - Do Szwecji pojechałem dopiero po świętach, ale w sumie nie byłem tam za długo.
Westchnęłam uśmiechając się nieznacznie i przyciągnąłem ja do siebie odrobinę bardziej starając się mimo wszystko zachować delikatność.
- A ty? Co robiłaś gdy znikałaś? - zapytałem jak najbardziej neutralnie by nie naruszyć jej strefy komfortu.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Sty 22 2018, 14:44

Jego zaskakująca szczerość spowodowała, że przewróciła oczami i parsknęła jedynie w odpowiedzi, wyraźnie rozbawiona, a z drugiej strony zastanawiała się co powiedział siostrze - czy skłamał, czy przyznał się dla kogo jest ten prezent. Padme jako siostra pewnie byłaby zainteresowana dla kogo jej brat, bądź siostra, się tak stara; nie śmiała jednak o to zapytać, uznając, że zrobi to w innym czasie lub zobaczy, czy przypadkiem żadna artystyczna gryfońska dusza o blond włosach nie wodzi za nią wzrokiem po korytarzu.
Tymczasem jednak bardziej interesował ją sam Lysander, niż rozważanie, czy przyznał się już komuś do uczuć jakie żywił względem jej osoby, czy dalej stanowili ukryty-związek, stwarzający pozory, że niby nic a jednak coś.
- Pracowałam, spałam i nawet trochę się uczyłam, więc nic szczególnie interesującego. - Odparła częściowo zgodnie z prawdą, nie dodając, że mało jadła i pracę prawie rzuciła trzykrotnie, nie wspominając o chęci upicia się gdzieś na imprezie, byleby o nim nie myśleć. Wtulając się w chłopaka, wcisnęła nos w zagłębienie jego szyi, a rękę bezkarnie wsunęła pod koszulkę, głaszcząc jego plecy cholernie zimną dłonią, czyli swoistym znakiem rozpoznawczym Krukonki. - Ojciec wysłał mi kilka listów. Raz prawie się złamałam i byłam już jedną nogą w podróży do Walii, ale potem uświadomiłam sobie, że prędko mogłabym z niej nie wrócić. Nie wiem na jaki pomysł wpadł tym razem. - Niezbyt chciała wdawać się w szczegóły, skoro już raz, czy dwa przerabiali ten temat. Lysander wiedział wszystko, co powinien z czasu jej kilkumiesięcznej nieobecności w szkole. - Szczerze mówiąc boję się, że w końcu sam stanie przed moimi drzwiami. - Dodała ciszej, przesuwając dłoń z pleców chłopaka na jego żebra, a potem na brzuch; w tym samym czasie zadarła podbródek i odchyliła nieco głowę do tyłu, nosem przesuwając po jego żuchwie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Czw Lut 01 2018, 12:26

Wysłuchałem tego co miała do powiedzenia z uwagą delektując się każdy spojrzeniem, sekundą śmiechu wydobywającą się z jej ust czy dotykiem, który rzecz jasna odwzajemniałem. Głaskałem jej włosy, plecy i pośladki ani na sekundkę nie przestając wsłuchiwać się w przekazywane treści i wciąż starając się odnaleźć między słowami niewypowiedzianą prawdę, którą z jakichś przyczyn starała się przede mną ukryć. Mimo całego skupienia na jej słowach, cielesność i nieopanowane emocje bardzo dawały mi się we znaki - najwyższą trudnością panowałem nad tym by nie zerwać z niej ubrań.
- Nie myśl o tym teraz. Nie myśl o nim - szepnąłem cicho starając się chociaż na moment odwieść ją od trudnej przeszłości. W końcu przerwałem delikatne pieszczoty przyciągając ją do siebie jeszcze mocniej, po czym zatopiłem usta w jej wargach. Wciąż nie wiedziałem co między nami zaistniało, byłem jednak pewien, że pragnę oszczędzić jej smutku, odgonić niepotrzebne myśli dotyczące jej ojca i każdego nawet najdrobniejszego zmartwienia. Gdy ją widziałem, moje ciało stawało się mieszanką piekielnego, nieopanowanego pożądania oraz (co może wydawać się dość dziwne) nieustającej troski o jej szczęście.
- Tęskniłem za Tobą, Paddie - powiedziałem odsuwając się o kilka centymetrów i ponownie przemierzając wzrokiem jej twarz.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pią Lut 16 2018, 15:04

Wieczór z Lysandrem okazał się być bardzo przyjemny i dziewczynie wydawało się, że jest dokładnie tym, czego potrzebowała. Był z nią, przy niej, dla niej, przytulał, nie wymuszał rozmowy, kiedy widział, że nie ma ochoty się odzywać, a do tego utulił do snu, zostając do rana. Prawie całą noc wtulała się w jego tors, jedną ręką trzymając go za koszulę, jakby w obawie, że zaraz zmieni zdanie i sobie pójdzie albo zostawi ją, kiedy tylko zaśnie. Najpierw trzykrotnie budziła się w przeciągu dwóch godzin, sprawdzając, czy dalej przy niej jest, by później wreszcie zasnąć mocnym snem, o którym w ostatnim czasie było trudno.

zt oboje (coby jakoś zakończyć poprzednią sesję)

* * *

Po imprezie urodzinowej dziwnym trafem ich kroki wcale nie skierowały się do mieszkania Lysandra, które było prawie obok, a do jej domu w Hogsmeade. Droga dłużyła się, choć środek transportu jakim był magiczny autobus spisał się na medal, odstawiając dwójkę wstawionych niby-dorosłych na ulicy głównej. Humor im dopisywał, co chyba manifestowali szerokimi uśmiechami i śmiechem nawet z najgłupszej rzeczy, dla osoby postronnej wcale nie tak zabawnej, a noc w odczuciu Krukonki dopiero się zaczynała.
Po wejściu do mieszkania, ujęła dłoń chłopaka i nie dając mu szansy na ściągnięcie butów, pokierowała się do pokoju. Tam popchnęła go ostrożnie na łóżko i wreszcie postanowiła pokazać mu część prezentu, jaki przygotowała. Zgrabne i uwodzące zrzucanie z siebie kolejnych części garderoby, w połączeniu z nastrojową muzyką chyba wynagradzało mu - i jej z pewnością też - długie czekanie na siebie. A musiał przyznać, że poruszała się faktycznie dobrze, wyglądając również całkiem przyzwoicie jak na wypicie kilku drinków. Kiedy została w samej bieliźnie i szpilkach, postanowiła podać pomocną dłoń Gryfonowi, również i z niego ściągając kolejne części garderoby, a na koniec, gdy nie zostało ich dużo, usiadła mu na kolanach. Złączyła ich usta w pocałunku, z pewnością nie tak delikatnym jak na oczach wszystkich, dłońmi przesuwając po nagiej skórze chłopaka. Czekała na ten moment zdecydowanie za długo, uznając, że już wtedy w Indiach chyba jedynie resztki strachu broniły jej przed całkowitym zatraceniem się w uczuciu, jakim go darzyła. Chociaż przyznała to już dawno i przed nim i przed sobą, świadomość, że naprawdę go kocha dotarła do niej dopiero kilka dni temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pią Lut 16 2018, 19:31

Byłem cholernie pijany i było już strasznie późno (a może wręcz wcześnie?), a mimo to jak zaczarowany podążyłem za nią na drugi koniec kraju jak głupi dzieciak, który pierwszy raz miał szansę wyjechać gdzieś bez rodziców. Podróż, z pozoru tak banalna, wydawała mi się tak niesamowitą przygodą, że sam nie wiedziałem czy to wina alkoholu, czy zasługa jej obecności.
I tak oto wylądowaliśmy w jej mieszkaniu, w którym nie pozwoliła mi nawet zdjąć butów. Siedziałem na jej łóżku raczony widokiem, który przerabiałem już dziesiątki, jeśli nie setki razy i który po raz pierwszy, czy też jeden z pierwszych, wydawał mi się tak ciekawy, piękny i wart poświęcenia mu więcej czasu niż jednego wieczoru w zestawie z gratisowym porankiem. Analizowałem każdy jej ruch, każdy fragment opadającej odzieży i każdy centymetr ciała czując się jakbym wpatrywał się w najcudowniejsze zjawisko nadprzyrodzone.
Gdy w końcu podeszła moje ciało miało ochotę zaprzestać tych ceregieli i prędko się na nią rzucić, zaś resztki świadomości powstrzymały mnie przed tak pochopnym działaniem pozwalając się w całości oddać jej dotykowi. I tak oto Padme rzuciła gdzieś w kąt moje ciuchy i wskoczyła mi na kolana.
Całując ją i gładząc pół nagie ciało starałem się za wszelką cenę pozostać przy niej myślami panując nad moją zwierzęca naturą odziedziczoną w matczynych genach. Nie było to łatwe, wciąż balansowałem na granicy świadomości, raz po raz odrywając się od niej by odzyskać świadomość chociaż na moment.
Przyciągnąłem ją do siebie i delikatnie, niemalże z czcią rozpiąłem jej stanik
- Podoba mi się ten prezent - szepnąłem banalnie.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sob Lut 17 2018, 00:05

Starała się nie śpieszyć, próbując napawać się obecną chwilą i każdym centymetrem ciała chłopaka. Chociaż widziała go już wcześniej niejednokrotnie bez ubrań, dopiero teraz poczuła, że robi to na niej jakiekolwiek wrażenie a granica pomiędzy rozumem-przyzwoitością zniknęła bezpowrotnie. Przesunęła palcami po jego plecach, przybliżając się doń na tyle blisko, że zniwelowała cały dystans ich dzielący. Bez wielkiego użycia siły zmusiła Lysandra do położenia się w miękkiej pościeli, by za chwilę pochylić się nad jego twarzą; obcałowała każdy jej skrawek, spokojnie i z uczuciem, ustami schodząc na szyję chłopaka i później - wyraźnie zarysowany obojczyk. Mimo tego, że chciała rzucić się na niego już w wejściu, nie była na tyle pijana, by zapomnieć jakie znaczenie miała dla nich ta sytuacja. Wprawdzie rozum podpowiadał jej, żeby poczekała ze swoim prezentem przynajmniej do śniadania, ale stłumiony od ponad roku instynkt rządził się swoimi prawami.
Zaznaczając wilgotnymi wargami ścieżkę od obojczyka, przez tors, a kończąc w okolicy męskiego podbrzusza, zębami chwyciła krawędź jego bokserek. W zdecydowanym geście zsunęła je w dół, opuszkami palców przesuwając po wewnętrznej stronie ud Gryfona.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1480
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lut 18 2018, 20:30

18+

Zrzuciłem z niej górną część bielizny, a po chwili wylądowaliśmy na łóżku w pozycji leżącej. Nasze nagie klatki piersiowe zetknęły się ze sobą wyznaczając wspólny, przyśpieszony rytm oddechu. Mimo całego zamiłowania do dominacji oddałem się w jej ręce pozwalając by jej usta przemierzały każdy centymetr mojej skóry - w tym momencie byłem gotów oddać się jej każdej zachciance, nie tylko dlatego, że sprawiało mi to cholerną przyjemność, ale również ze względu na to, że chciałem, żeby ona czuła się szczęśliwa.
Czekałem na to tak długo żyjąc w tak nietypowym dla mnie celibacie, że pocałunki, ściągnięcie mi bielizny i delikatny dotyk w okolicach pachwin wystarczyły, żeby doprowadzić do mojej gotowości. Nie byłem z tego szczególnie zadowolony, bo nie byłem pewien jak ma się w tej kwestii Padme, ale chcąc zaradzić tej sytuacji przyciągnąłem ją do siebie racząc jej wargi pocałunkiem, po czym wsunąłem dłoń w jej majtki i zacząłem delikatnie ją pieścić, z każdą chwilą powoli przyspieszając ruch palców.
- Zabezpieczyłaś się czy ja mam to zrobić? - zapytałem lekko łamiącym się od alkoholu i podniecenia głosem, ani na moment nie przerywając pieszczoty. To zajebiście nieromantyczne pytanie było w tym momencie nieszczególnie zręczne i żałowałem, że przypomniałem sobie o nim dopiero teraz, miałem jednak świadomość, że nasze wspólne bezpieczeństwo jest ważniejsze niż moja ambicja by zostać nowoczesną wersją Don Juana.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pią Mar 16 2018, 16:48

Bez słowa wzięła eliksir zapobiegający ewentualnej wpadce, a potem wróciła do Lysandra, przyciągając go do siebie. Jedną z dłoni wplotła we włosy chłopaka, przechwytując spojrzenie jego oczu. W milczeniu przyglądała się teraz jego twarzy, by wreszcie nachylić się i złączyć ich usta w namiętnym pocałunku. Początkowo delikatnym, wręcz leniwym, przechodzącym stopniowo do coraz silniejszych muśnięć. Nie chciała już rozmawiać o czymkolwiek, przynajmniej nie w tym momencie, gdy alkohol szumił im w głowach a długo tłumiona ochota wygrywała nad rozumem; w dość pokraczny sposób naciągnęła na nich koc, paznokciami drugiej dłoni przesuwając wzdłuż męskiego boku. Nie czekała dłużej, wypychając biodra i pozwalając, by złączyli się w jedność.
Po wspólnie spędzonej nocy pełnej zaskakującej czułości i niemego porozumienia zasnęli. Wyłapała jednak moment, w którym zaczął się wiercić w łóżku - chwyciła go za rękę, by potem w sprawnym geście przyciągnąć do siebie, złożyć na jego ustach pocałunek, a potem wrócić do spania. Następnego dnia nie czuła wyrzutów sumienia, przechodząc do sytuacji jak do czegoś zwykłego, co robili dorośli ludzie, którymi niewątpliwie byli. Długo na to czekali, a skoro już przestali udawać, że niby chcą a jednak nie, liczyła na częstsze wspólnie spędzane noce.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -289
  Liczba postów : 53
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Gru 03 2018, 23:49

Nalałem do szklanki irlandzkiej whisky, spoglądając przez okno na leniwie opadające płatki śniegu. Czekałem cierpliwie na list, myśląc pobieżnie o całej tej sytuacji. Czułem się niesamowicie głupio wysyłając sowę do mieszkania naprzeciwko. Jakbym nie mógł po prostu podejść. Sam nie rozumiałem swojej reakcji, nigdy rozmowa z jakąś dziewczyną mnie nie blokowała, chyba że wiedziałem o tej osobie wystarczająco, by stwierdzić, że jest niewart uwagi. Z Padme było zgoła inaczej – to była chyba najdziwniejsza moja sąsiadka. I oczywiście nie mówię to w sensie negatywnym, wręcz przeciwnie! Zaciekawiła mnie, kiedy obserwując ją czasem przez okno widziałem pewne rzeczy, których na co dzień się oczywiście nie widzi.
Dopiłem szybko alkohol, kiedy usłyszałem stukanie w okno, co zwiastowało odpowiedź na jego list. Otworzyłem okno i do środka wleciała niewielka sowa, z owiniętym listem wokół nóżki. Sam fakt przesyłania sobie listów, kiedy wystarczyło krzyknąć przez okno był… ciekawy.
Przeczytałem szybko bardzo krótki list, paląc jednocześnie papierosa i uśmiechnąłem się do pergaminu. Wrzuciłem go do ognia w kominku, tak jak i niedopałek i poszedłem się jakoś normalnie ubrać. Póki co byłem tylko w dresowych spodniach. W sumie taki strój by pasował, gdyby na zewnątrz nie byłaby minusowa temperatura. Postanowiłem jednak coś na siebie ubrać.
Ubrałem na siebie biały golf, w którym jakoś tak szczególnie lubiłem chodzić. Na to jeszcze nałożyłem płaszcz i wyszedłem, gotowy na długą tułaczkę w stronę mieszkania Padme.
Droga zajęła mi aż trzy minuty i całkowicie wyczerpany mogłem już krzyczeć radośnie z osiągnięcia celu. Zamiast tego zapukałem i w myślach zastanawiałem się w jakim stanie będzie same mieszkanie, że potrzebowało remontu. Tak czy siak, chętnie jej w nim pomoże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Gru 04 2018, 00:21

Nie lubiła tego mieszkania. W ciągu ostatnich kilku lat stało się jedynie pogorzeliskiem wielu wspomnień, zarówno tych przyjemniejszych, jak i tych gorszych. Jedne i drugie zresztą chciała wyprzeć z głowy, odrzucić, zwyczajnie zapomnieć, by uwolnić się spod ciągłego rozmyślania i poddawania w wątpliwość swoich czynów, i wiedziała, że gdyby ktoś zaproponował jej wyczyszczenie pamięci, zdecydowałaby się na nie raczej bez wahania. Wspomnienia niosły za sobą wartość, kształtowały bowiem to, kim się było, lecz w przypadku Walijki przypominały jej tylko o tym, jak destrukcyjnym i niezdolnym do stworzenia stałej relacji człowiekiem się stawała. Mogła to naprawiać, próbowała naprawiać za każdym razem, lecz zauważyła, że jej postanowienia nie przekuwały się na rzeczywistość – widać miała skończyć samotnie z kotem jako kucharka w prestiżowej restauracji bez dni wolnych od pracy.
Stwierdziła jakiś czas temu, że dobrym rozwiązaniem – albo przynajmniej chwilowym, nim zdecyduje się na opuszczenie Hogsmeade i przeprowadzkę do Londynu – będzie remont i ten też robiła. Na raty, bo na raty, ale wciąż: zakupiła potrzebne produkty, książkę o zosi samosi remontującej pokoje na własną rękę, a nawet kilka ozdób i elementów, którymi zamierzałą zastąpić część rzeczy. Wszystko zgromadziła w jednym miejscu kawalerki, choć domyśliła się, że przesadziła, gdy przejście od drzwi wejściowych przez zagraconą kuchnię aż do głównego pomieszczenia graniczyło z cudem. Kolejnym etapem było zabezpieczenie mebli i urozmaicenie ścian sypialnio–salonu, lecz tu zaczęły się problemy: wielozadaniowość, samozaparcie i umęczone pracą ręce wymiękały w starciu ze wszystkim, co przez wiele lat stało i nie zmieniało swojego miejsca. Z radością więc przyjęła pomoc swojego sąsiada.
Biały sweter to kiepski pomysł – skwitowała krótko, z lekkim uśmiechem, po czym przepuściła chłopaka w drzwiach i po chwili podążyła na pobojowisko. – Nie wiem od czego zacząć. Zaczęłam właściwie od kilku rzeczy na raz i mam przeczucie, że zajmie mi to całą noc – nie czuła się senna; posiłkowała się winem, papierosami i świeżo upieczonym ciastem czekoladowym. Wszystko to zresztą wskazała ruchem ręki.
Czuj się jak u siebie, w tej chwili nie wiem co gdzie jest – była specyficzną gospodynią, właściwie, w skali od jeden do pięciu plasowała się na najniższej ocenie, ale uznała, że skoro i tak mieli współpracować w kuchni to mogła zaoszczędzić sobie zbytecznych uprzejmości. – Miałam przeczucie, że ktoś mnie obserwuje. Co ciekawego widziałeś? – zmieniła temat, kiedy tylko oparła się o drzwi balkonowe i zapaliła papierosa. Nie miała mu za złe; sama bardzo często podglądała innych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -289
  Liczba postów : 53
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Gru 04 2018, 00:43

W progu ujrzałem sąsiadkę i przywitałem się z uśmiechem, jednocześnie obserwując ją, jak i całe mieszkanie, które wyglądało, jakby ktoś rzucił tu Bombardę.
- Damy radę. – Odparłem tylko i wszedłem bardziej do środka, bym mógł podziwiać jej miejsce zamieszkania. Nigdy wcześniej nie byłem u niej, tak jak i ona w sumie u mnie. Całe mieszkanie wydawało się ładne i gdyby wszystkie te rzeczy, które teraz zostały „zgromadzone” w jednym miejscu, zostałyby powieszone, całe miejsce wydawałoby się przytulne. Nie mi jednak oceniać i zastanawiać się nad tym dlaczego Padme zdecydowała się na remont. Może ktoś jej umarł w tym łóżku i przy okazji chciała odświeżyć całe mieszkanie?
- Analogicznie wychodzi, że w dwójkę zajmie nam to tylko pół nocy – odpowiedziałem z uśmiechem, planując w głowie jak to wszystko ogarnąć, żeby jak najszybciej się z tym uwinąć. Wyciągnąłem papierosa i zapaliłem go, patrząc to na nią, to na wszystkie te meble i tak dalej.
- Ja u siebie też nie wiem co gdzie jest, serio będę się tu dobrze czuć – pokiwałem głową. Odkąd mieszkałem we własnym mieszkaniu, a nie w rezydencji Blackbourne’ów, jakakolwiek organizacja pracy całkowicie wyparowała. Gdyby nie zaklęcia (które i tak nie zawsze działają), mój dom byłby wielkim wysypiskiem ubrań, papierów, książek i pustych butelek po alkoholu. Przyznaję, dobrze się czuje w takim miejscu. Paradoksalnie dużo łatwiej jest mi wszystko znaleźć.
Gdy zaś Padme zapytała mnie co widziałem, uśmiechnąłem się na samą myśl o sąsiadce ganiającej za czymś szybkim i ruchliwym w dość ubogim stroju.
- Ciebie. Goniłaś… coś, chyba kota, zapomniałaś jednak ubrać koszulkę. – Odrzekłem, nie owijając w bawełnę, ani nie uciekając od tematu. Nie miałem problemów z wyjawianiem dość delikatnych tematów, nie odczuwałem tej granicy, gdzie przeciętny Harry by milczał, zakłopotany.
Podglądałem nie tyle świadomie, co podświadomie. Od zawsze wczuwałem się w rolę obserwatora, który nie chciał, żeby umknął mu jakiś szczegół. Bywa to szczególnie przydatne w takich właśnie sytuacjach, gdy naprawdę atrakcyjna sąsiadka biega za kotem w ciekawej kreacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sro Gru 05 2018, 00:28

Nie skomentowała słów sąsiada, chociaż ucieszyła się w duchu, że trafił się jej przypadek z poczuciem humoru, jak zdążyła wywnioskować po tych zaledwie trzech minutach. Nie brała pod uwagę pomyłki; rzadko kiedy myliła się co do ludzi, czego nie mogła powiedzieć o potencjalnych kandydatach do związku – tu zazwyczaj dobierała nieodpowiednie przypadki, o ile akurat wina nie leżała po jej stronie.
Będę szczęśliwa, jeśli zabezpieczymy chociaż meble i przygotujemy pokój do dalszego działania – wyjaśniła; nie oczekiwała, że do rana zdążą zrobić absolutnie wszystko to, co założyła sobie dwa miesiące temu w głowie, jak i prowadzonym skrupulatnie dzienniku.
Temat remontu zszedł po chwili jednak na drugi plan. Pamiętała dobrze tamten dzień, właściwie pamiętała każdy dzień, gdy Lotos postanowił popracować nad jej kondycją fizyczną i zapewnić jej nieco wrażeń przed pracą. Akurat zaspała, śpieszyła się, na dokładkę plamiąc bluzkę kawą, kiedy kot czmychnął przez otworzony balkon – do dzisiaj zresztą nie była pewna jak on to robił – a gdy zorientowała się, że biegał właśnie między kamienicami, wybiegła tak jak stała: czyli niekompletnie ubrana. Jednak wiedziała, że wielu sąsiadów znało ją od strony roztrzepanej i niestabilnej emocjonalnie starej panny, więc nie martwiła się o ewentualne szczucie jej wyjcami. Poza tym, zapewniała im poprzez to rozrywkę w nudnym i ponurym miasteczku, więc czemu mieliby jej mieć to za złe? Najlepszy przypadek potwierdzający słuszność tej myśli siedział nieopodal; odwzajemniła uśmiech, choć ten równie szybko opuścił jej wargi.
Rycerskość w naszym świecie zanika – odparła krótko, strzepując popiół do pustej doniczki – zamiast mi pomóc wolałeś przyglądać się mojemu pościgowi... – brzmiała sucho, właściwie tak, jakby własnie zwracała mu uwagę za brak pomocy tamtego poranka, lecz w rzeczywistości robiła to dla żartu – albo mojemu ciału, nie wiem co jest bliższe prawdy – chciała sprawdzić reakcję chłopaka i to, czy zmiesza się od razu, czy może podejmie się słownej potyczki. Cały prowodyr zamieszania szybko opuścił oblegane pudło z ubraniami, z gracją godną kociego króla podchodząc do Louisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -289
  Liczba postów : 53
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sro Gru 05 2018, 22:47

Zawsze obserwowałem, interesowałem się reakcjami ludzi, a także ich charakterem; stadium psychicznym. Z pewnych zachowań sam dochodziłem do pewnych wniosków, czasem pozytywnych, a czasem nie. Wiedziałem jak nawet „zagrać” dany styl bycia, żeby wyglądało to autentycznie. Mogłem nagle stać się śmieszny, głupi, albo przeistoczyć się w edgy lorda, który swym zachowaniem pociąga za sobą całą kolejkę niewiast gotowych spędzić z nim noc. Ale żeby to źle nie wybrzmiało – mogłem, lecz nie musiałem i nigdy nie bawiłem się w życie innych ludzi. Uważam, że moje własne jest na tyle ciekawe, że nie muszę małpować innych.
Gdybym słyszał twe myśli, na pewno znaleźlibyśmy wspólny język. Nigdy nie byłem w dłuższym, stałym związku, a jak już się starałem wyjść poza strefę własnego komfortu i zmienić coś na tej płaszczyźnie to kończyło się to bardzo źle. Nie potrafiłbym wskazać jednego głównego powodu – tak po prostu jest.
- To chyba lepiej zrobić to teraz, żeby potem już było spokojniej. – Odrzekłem i wyciągnąłem różdżkę z kieszeni – piękny patyk o barwie kości słoniowej, ozdobiony w wiele symboli, które dla każdego znaczyły co innego. – Można tu czarować, prawda? Bo przez chwile mi się wydawało, że chcesz to zrobić ręcznie. – Napotkałem wzrokiem jej oczy i poczekałem cierpliwie na odpowiedź, lekko zanurzając się w złocistej głębi jej oczu. Nie żeby mi przeszkadzała praca fizyczna, mugolska – po prostu wydawało mi się, że czarami można to zrobić szybciej i łatwiej. Choć z drugiej strony te zakłócenia… Schowałem różdżkę i postanowiłem:
- Zróbmy to jednak bez magii, zakłócenia mogą zrobić swoje. – Ziewnąłem i popatrzyłem jeszcze raz na te wszystkie meble, które mieliśmy posprzątać. Spoko, do zrobienia.
Ściągnąłem golf, odsłaniając na kilka sekund brzuch, uwidaczniając niektóre tatuaże na moim ciele. Nie każdy miał jakąś historię – niektóre po prostu mi się spodobały. Nie uważałem w tym nic złego, a raczej traktowałem jak wieczny dodatek do urody, „biżuterię”.
Dużo czasu zwykle spędzałem czasu na obserwacji ludzi, lecz nie w sposób nachalny. Nie patrzyłem nigdy przez okno kto to akurat idzie chodnikiem, albo z kim dzisiaj osoba x spędza noc. Moje obserwacje ograniczały się najczęściej do miejsc, typu kolejka do peronu, kawiarnia, bar, domówka. To są miejsca, w których naprawdę wiele rzeczy można zauważyć. Na Padme pewnie najpóźniej zwróciłem uwagę z sąsiedztwa, które jednak (nie całe, ale na pewno część z niego) siedziało w tych oknach jak posągi i szpiegowały każdą osobę z osobna, żeby tylko mieć temat do rozmowy z koleżanką na herbatce. Można by nawet powiedzieć, że z przypadku, po prostu zachowanie Walijki wychodziło poza schemat przeciętności, przez co zwracała uwagę.
Po słowach dziewczyny, wzruszyłem tylko ramionami i odpowiedziałem:
- Nigdy rycerzem nie byłem – zapaliłem od razu kolejnego papierosa, zaciągnąłem się i kontynuowałem – i po prostu z góry miałem lepszy widok. – Uśmiechnąłem się zaczepnie, czekając na dalszy rozwój naszego dialogu, który, jak mi się wydawało, stał się nagle bitwą słowną, lecz nie wiedziałem tylko czym jest nagroda dla zwycięscy.
Gdy jak na zawołanie z pudła wyskoczył kot, kucnąłem, by podrapać go za uszami.
- Potulny jak baranek – przyznałem prowokacyjnie, odnosząc się do całej ucieczki czteronożnego przed Padme. Póki co nasza rozmowa schodziła na dość ciekawe tory i byłem ciekawy jak potoczy się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Czw Gru 06 2018, 00:13

Chociaż jeszcze przed chwilą nie mogła doczekać się remontu i chciała zrobić wszystko możliwie jak najszybciej, teraz temat ten zszedł na dalszy plan. Trudno było jej przyznać przed sobą, że właściwie kwestia odnowy mieszkania stanowiła tylko wymówkę do spotkania z drugą osobą, z którą mogła porozmawiać o czymkolwiek innym niż o kolejnym daniu przygotowanym do wydania. Zauważyła zresztą już dawno, że grono jej znajomych niebezpiecznie się skurczyło czy właściwie całkiem zanikło, ale nic nie działo się bez przyczyny. Jeśli nie dawała znaku życia i zapewne – choć nieumyślnie – nie odpisała na czyjś list, mogła to wszystko jeszcze próbować naprawić. Tak sądziła. Zwróciła też uwagę na to, że praca w prestiżowej restauracji pomimo tego, że niosła za sobą bardzo dużo plusów, po ponad roku przestała sprawiać jej przyjemność. Nim dostała się do Soul była przecież przyjazną dziewczyną z cukierni wypiekającą swoje ciasta i od czasu do czasu gotującą dla bliskich, pracy nie traktując jak obowiązku a wręcz przeciwnie: jako odskocznię od otaczającego świata. Tymczasem każde kolejne wstanie z łóżka stanowiło dla niej problem, lecz nie zamierzała zwierzać się ojcu ze swoich problemów. Prawdopodobnie po raz drugi próbowałby zamknąć ją w domu podając odpowiednie medykamenty, które znów wyrzucałaby przez okno. Kiedy myśli ciemnowłosej znowu niebezpiecznie zmieniły bieg, wyłączyła się na krótki moment. Nie usłyszała więc pytania, dopiero po chwili zauważając chowaną z powrotem różdżkę i nagi brzuch sąsiada. Uniosła ładnie zakreśloną brew, nie odmawiając sobie przelotnego zerknięcia na tatuaże zdobiące jego skórę.
Po co ci one? – spytała krótko, ruchem podbródka wskazując na zakryte już ciało Louisa i palcem przesuwając po swoim policzku – i ten tutaj – nie oceniała go ani nie krytykowała, była zwyczajnie ciekawa co podkusiło go do oznaczenia również swojej twarzy.
Zmrużyła oczy i zadarła podbródek, z tej perspektywy w chwilowym milczeniu przyglądając się Louisowi. A więc jednak podjął się jej słownej potyczki, co nie było wcale aż tak zaskakujące i nie wiedziała dlaczego sądziła, że chłopak zmiesza się, próbując jakoś ją przeprosić znajdując kilka wymówek na poczekaniu.
A więc jednak ciało, mogłam się domyślić – zawyrokowała, przenosząc wzrok na kota. Porównanie go do potulnego baranka brzmiało tak absurdalnie, że prychnęła mimowolnie pod nosem i w końcu sama przykucnęła obok nich. – To diabeł, niech cię nie zwiedzie jego puchaty ogon i słodki wzrok – wysunęła dłoń, opuszkami palców przesuwając po rudym grzbiecie Lotosa – teraz daje się dotknąć, ale za chwilę rzuci się na twoją rękę – na jej bladoróżowych wargach pojawił się wreszcie subtelny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -289
  Liczba postów : 53
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Czw Gru 06 2018, 22:25

To ja nie miałem tak źle. Nawet ciężko mi się było żalić i narzekać na obecny stan rzeczy. Miałem do kogo zagadać w razie potrzeby, rodzinę, z którą utrzymywałem bardzo dobre stosunki. Nasza rodzina była jedną całością i żaden jej członek nie był źle przyjmowany przez resztę. Powoli wracałem do życia w mieście, poznawałem ludzi, może czasem i za blisko i za szybko. W każdym razie nie miałem żadnych podstaw, żeby narzekać.
Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Oczywiście, mój tatuaż na policzku jest dość kontrowersyjny, ludzie dziwią mi się, że „odważyłem się na taki krok”. Historia tego napisu była dłuższa i może nie tyle co skomplikowana, co śmieszna i po części głupia. Dlatego wzruszyłem ramionami i odparłem:
- Podobają mi się. Niektóre mają jakieś tam symboliczne znaczenie, inne nie. – Gdy wskazała na policzek, uśmiechnąłem się i dopowiedziałem – ten to dłuższa historia.
Dla mnie nawet, jakbym miał wybierać, potyczka słowna wydawała się lepszą opcją. Nienaturalne byłoby przepraszanie i wymyślanie jakiegoś powodu, który tak naprawdę Padme znała i na pewno nie miała ochoty słuchać idiotycznego gadania o wymyślonych historiach.
Kiwnąłem głową z uśmiechem, słuchając jej „wyroku”. No, nie miałem co zaprzeczać – złotooka przykuwała wzrok i musiałbym być ślepy, żeby tego nie zauważyć.
- Zabawa z jednym diabłem czasem jest przyjemniejsza aniżeli z dwoma aniołami. – Rzuciłem filozoficznym tekstem, który wymyśliłem właśnie na poczekaniu. W myślach co prawda zabrzmiał dużo mądrzej niż gdy już wypowiedziałem go na głos, więc się nieznacznie zmieszałem.
- A czy przekupny ten krwiożerczy pomiot szatana? Bo jeśli tak to ja chętnie zaproponuje mu coś do jedzenia w zamian za brak pazurów na mojej twarzy. Co o tym sądzisz kocie? – Przeniosłem dłoń na szyję czworonoga i tam go jeszcze pogłaskałem, patrząc na kota tak, jakby mnie rozumiał. Uśmiechnąłem się do niego i wyrzuciłem niedopałek papierosa do pustej doniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 416
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Gru 09 2018, 18:53

Nie miała problemu z tatuażami, skoro była to jedna z praktyk wyrażania siebie, lecz dziwiła się doborem miejsca. Po prostu. Rzadko kiedy można było spotkać na swojej drodze osobę z oznaczoną twarzą a tymczasem w Hogsmeade widziała już takie dwie – czyżby nadchodził wzrost zainteresowania wpuszczaniem tuszu pod skórę? Sama rozważała zrobienie sobie czegoś symbolicznego, kiedy jednak zaczynała zastanawiać się nad czymś, co mogłoby mieć sens i historię, wpadała na kilka różnych pomysłów a ostatecznie żaden z nich nie wydawał jej się na tyle godny, by podjąć tę decyzję. Uśmiechnęła się lekko.
Mamy czas – odparła, spoglądając na niego spod wachlarza rzęs tym rodzajem spojrzenia, które sugerowało, że rzeczywiście jest ciekawa i będzie drążyć temat dopóki nie opowie jej historii. Nie dodał, że jest to coś bardzo prywatnego albo coś, o czym nie chciał rozmawiać: gdyby tak zrobił, odpuściłaby, ale teraz nie miała takiego zamiaru; poczuła, że jego słowa były jedynie zachętą do pociągnięcia tego tematu.
Ze spokojem obserwowała poczynania Louisa i fakt, że zwrócił się bezpośrednio do kota nieco ją zaskoczył. Nie pamiętała, by ktokolwiek inny – może poza Ruth – tak postąpił, skoro kot był tylko kotem, nierozumnym zwierzęciem. Czasami odnosiła wrażenie, że tylko ona praktykowała rozmawianie z czterołapnym przyjacielem.
Możesz mu dać smakołyki – wskazała ruchem podbródka na kolorową puszkę na stole, jednocześnie zsuwając się do pozycji siedzącej – albo porzucać mu pluszową mysz – dopaliła papierosa, jego resztkę gasząc w doniczce a potem podciągnęła kolana i objęła je rękoma wokół, podbródek układając na jednym z kolan – pomoże nam w pakowaniu, porozwala kolejne pudła, tak jak dzisiaj rano – misternie poukładane rzeczy w mgnieniu oka znalazły się w każdym kącie salonu skutecznie studząc zapał byłej Krukonki do dalszej samodzielnej pracy.
Dlaczego Soul? – spytała, kierując się na temat na ten właściwy, stanowiący pierwszy pretekst tego spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -289
  Liczba postów : 53
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Gru 11 2018, 19:39

Ja nie mam żadnego problemu z umiejscowieniem tatuażu, ani też żadne miejsce nie wydaje mi się dziwne. Wszystko zależy od samego wzoru i czy pasuje do całości. Twarz też jest dobrym do tego miejscem, jeśli ma się na to pomysł i dobre wykonanie. A mój minimalistyczny napis dla niektórych jest czymś nie tyle odrażającym, co zwyczajnie nieładnym, dla mnie zaś – bardzo pasujący do mojej osobowości i też jego historia za każdym razem przywołuje uśmiech na moich ustach.
Miałem dużo tatuaży na całym ciele i może nie były one jednym, dopełniającym się tworem, a każdy osobnym „symbolem” to jednak mi się to bardzo podoba. Rodzinie niekoniecznie, jednak nie mają już co do tego takich problemów – mój pierwszy tatuaż to była dla nich taka tragedia, jakby wybuchła kolejna wojna z Voldemortem.
- No dobra, nie jest może taka długa, ale nieczęsto ją opowiadam – odwzajemniłem uśmiech i kontynuowałem – zwyczajnie na jednej imprezie ktoś mi dolał czegoś do drinka i zacząłem wariować, wiadomo. Później zdychałem, miałem klasycznego zgona, a przyjaciele, którzy byli jeszcze bardziej naćpani niż ja, zamiast tym się jakkolwiek przejąć, wytatuowali mi magicznym zaklęciem napis „wake up”. I tak już zostało bo szczerze, to ten tatuaż mi się spodobał. – Zaśmiałem się, spoglądając na nią, ciekawy jej reakcji.
Wstałem na chwile, sięgnąłem po puszkę i wyciągnąłem smakołyk ze środka, machając nim do kota. Gdy już podroczyłem się z krwiożerczą bestią, rzuciłem przysmak, tak żeby kot złapał go w powietrzu. Usiadłem obok Padme i oparłem się o ścianę, wyciągając z paczki kolejnego papierosa. Cholerne uzależnienie – pomyślałem, jednocześnie dziękując bytowi niematerialnemu (tak zwanemu Bogu) za to, że dziewczynie nie przeszkadza dym papierosowy. Zapaliłem i spoglądałem jakiś czas w dym, po czym się uśmiechnąłem na słowa Padme.
- Jak porozwala pudła to będzie chyba potrzebna kolejna pomoc w remoncie? Chętnie pomogę. – Uśmiechnąłem się łobuzersko, zaciągając się papierosem.
Jej pytanie trochę zbiło mnie z tropu i zapadła chwilowa cisza, podczas której myślałem nad faktycznym powodem. Ostatecznie wzruszyłem ramionami.
- Nie wiem. Od zawsze to ja gotowałem rodzinne posiłki, lubiłem przyrządzać jedzenie, odprężało mnie to. Dlatego na rok, zanim pójdę na studia pomyślałem sobie, że gdzieś pójdę popracować hobbistycznie, zamknąłem oczy, przejechałem palcem po liście z restauracjami w Londynie, Hogsmeade i tak dalej i wypadło na Soul. A ty dlaczego akurat ta restauracja? – Zapytałem zaciekawiony jej odpowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie numer 20

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-