Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Studio Tatuażu "Magic Tattoo"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Czw Lip 21 2016, 23:49


Studio Magicznego Tautażu

Studio ma długą listę oczekiwania, ponieważ jest profesjonalne... Jednak za dodatkową opłatą (20G) przyjmą Cię od ręki. Tatuaże tu zrobione są oczywiście magiczne.

Ceny tatuażu:
- Tatuaż zwykły 25 G
- Tatuaż zmieniający kolor (trzy kolory) 40 G
- Tatuaż poruszający się w miejscu (jak zdjęcie) 50 G
- Tatuaż poruszający się po całym ciele 70 G
- Tatuaż zmieniający kolor w zależności od nastroju 100 G

Jeśli chcesz np. tatuaż zmieniający kolor i poruszający się w miejscu płacisz 90 G, czyli sumujesz odpowiednie kwoty.





Ostatnio zmieniony przez Tori Lacroix dnia Sob Lip 23 2016, 19:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Pią Lip 22 2016, 00:09

Gilles sam nie wiedział co właściwie tu robią - Tori znowu go gdzieś wyciągnęła, coś mówiąc o tatuażu - jak mógł się właściwie nie zgodzić? Trudno się mówi, nie potrafił jej odmawiać. Zdecydowanie musiał popracować nad asertywnością, bo za każdym razem jej się udawało - wystarczyło że uśmiechnęła się uroczo i już leciał. Niech już jej będzie, ważne że mógł jej zrobić przyjemność - nawet jeśli mu by się nie chciało, to dawał jej się ciągać po najróżniejszych dziwnych miejscach właśnie z tego powodu. No i też dlatego, że zwyczajnie lubił spędzać z nią czas - to była miła odskocznia od jego normalnego zajęcia. Czasem warto odłożyć wymyślne narzędzia tortur i porobić coś zwykłego, normalnego, zupełnie jakby był zwyczajnym człowiekiem - przy Tori, właśnie nim się stawał. Może i były to tylko chwile wyrwane z kalendarza psychopaty, kiedy mógł się poczuć jak radosny ziemniak który spędza chwile ze znajomkami. Był jeszcze jeden ważny powód, dla którego wszędzie z nią chodził - pilnował jej. Dbał o to, by nie stała jej się żadna krzywda. Dlatego też pojawił się tu z nią, niczym milczący demon stróż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Sob Lip 23 2016, 17:29

Dwa miesiące czekała na to, by nadszedł w końcu jej termin. Mimo iż nadszedł właśnie teraz, w trakcie Kolumbii to nie zamierzała z niego rezygnować. No, a nie chcąc iść tam sama stwierdziła, że najrozsądniejsze będzie wzięcie osoby, przy której czuła się bezpiecznie... I która na pewno by jej nie odmówiła. Dlatego gdy byli jeszcze w domku, z tym swoim zabójczo uroczym uśmiechem kogoś, kto właśnie coś nabroił, usiadła sobie na jego kolankach i wpatrywała się w nim oczami, które ewidentnie pokazywały, że coś chce. Potem poszło już z górki i tak oto teleportowali się trzymając się słodziutko za łapki przed salon tatuażu.
Gdy weszli od razu zauważyła ich jakaś kobieta, która poprosiła Tori o przedstawienie się. Potem wskazała miejsce w poczekalni i poszła coś sprawdzić.
- Jak nagle zmienię zdanie widząc tą całą magiczną igłę, to nie pozwól mi spierdzielić, dobra? - Poprosiła braciszka przytulając się do jego ramienia. A właściwie przylepiając jak jakaś ośmiorniczka, jak to miała w zwyczaju. Widocznie była zmotywowana do kolejnego tatuażu, jednak jakoś nie bardzo podobał jej się widok narzędzia, którym to robiono. Pewnie gdyby wiedziała, jak to wygląda u mugoli, to w życiu nie pozwoliła by na takie zabieg na jej ciele. Kto normalny dałby się dziabać igłą po ciele?
W końcu kobieta wróciła ponownie. Zaproponowała Gillesowi butelkę wody, a Tori zaprosiła na niezbędne badania, które musiały zostać wykonane przed zrobieniem tatuażu.
Ślizgonka nie do końca słuchała o co chodzi, ale chodziło o jakieś przeciwwskazania, czy coś. Nie słuchała, bo nie spasował jej fakt, że braciszek miałby siedzieć sam w poczekalni. Jeszcze go wyrwie jakaś lafirynda. Spojrzała więc na niego z nadzieją, że nie da jej pójść samej i jakoś wynegocjuje bycie z nią w każdej sekundzie tego cyrku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Sob Lip 23 2016, 18:16

- Będę Cię trzymał tak sumiennie, jakbym zakuł Cię w kajdany - powiedział, po czym zorientował się że to w sumie nie byłby taki zły pomysł. Będzie musiał nad tym poważnie pomyśleć, w końcu skoro i tak już żadne z nich nie miało żadnych złudzeń, że ich...rozładowywanie emocji było odosobnionym, jednorazowym faktem, to równie dobrze mógł raz na jakiś czas przygotować sobie scenę.
Tak czy siak, w końcu ponownie pojawiła się kobieta i zaczął się cyrk - Gilles przez cały czas pozostał po prostu siedział w milczeniu. Gilles de Rais, profesjonalny, milczący demon stróż - zdecydowanie odnajdywał się w tej roli, zresztą nie widział powodu żeby gadać zbyt wiele. Więc po prostu czekał, do pewnego momentu. Gdy wyjaśniła jak mają wyglądać badania, uznał że niech będzie, może przecież poczekać - czy jemu się gdzieś śpieszyło? Nie, raczej nie. I prawdopodobnie by został, gdyby nie fakt że nie dane mu najwyraźniej było grzecznie poczekać.
I wtedy zobaczył jej spojrzenie - działało na niego trochę jak te wszystkie smutnookie koty żebrzące o jedzonko. Znowu tak na niego patrzyła, a on był świadom czego chce - miał iść z nią.
- Hmpf. Przepraszam, jednakże Tori jest gwiazdą estradową...w pewnych kręgach. Jako jej menadżer mam całkowitą wyłączność na jej ciało oraz wszystkie inne jej części które mogą mi podlegać, więc chcąc nie chcąc muszę iść z nią aby być pewnym że nie narusza się mojej własności, zgodnie z artykułem... - palnął, dodając jeszcze po tym kilka mądrze brzmiących formułek z tych części papierów ministerstwa, których żaden logicznie myślący człowiek nigdy w życiu by nie przeczytał. On też nie zajął się tym jakoś sumiennie, ale znał wystarczająco dużo inteligentnych formułek które brzmią tak jakby faktycznie wiedział co mówi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Sob Lip 23 2016, 18:26

Już to widzę. Tori przykuta przez zaborczego brata do kaloryfera, który wypuszcza ją tylko na niezbędne wizyty w WC. Bo oczywiście nie pomyślała by o tym, że chodzi o pewnego rodzaju nowość w ich seksie. Kurcze... Ona w ogóle o tym nie myślała! Nawet już nie widziała jak często to robili, ale... Ale ostatnio coraz częściej. I szczerze mówiąc za każdym razem kompletnie się wyłączała, przestawała się zastanawiać "To mój brat, co ja robię". I po wszystkim ta myśl również coraz rzadziej się pojawiała. Jakby zaczynała się przyzwyczajać. I zaczynała tym cieszyć.
Gilles to jak taki cichy doberman. Siedzi. Spogląda tym swoim strasznym spojrzeniem. Nikt by się nie ważył podejść do Toralei, a co dopiero do niego. Fajnie mieć takiego ochroniarza. Czuła się jak księżniczka. Jego księżniczka, którą musiał bronić. Nic więc dziwnego, że sama chciała mieć go cały czas obok siebie. Jakby byli już nierozerwalni. Jedno częścią drugiego. A odkąd powiedziała mu te dwa słowa "jestem twoja" to zdawało się coraz bardziej pogłębiać.
Słysząc jak Gilles tłumaczy się, dlaczego też musi być obok niemalże nie parsknęła śmiechem. Dobrze, że była odwrócona w jego stronę. Tylko on widział "banana", który wypłynął na jej twarzy i fakt iż ta lekko trzęsie się z tłumionego śmiechu. Gwiazda estradowa... To wymyślił! Trzeba przyznać jedno. Jej brat jest po prostu geniuszem. I jak go tu nie kochać?
Kobieta westchnęła tylko chyba nie do końca wierząc w tę wersję i pozwoliła im razem wejść do małego gabinetu. W nim przeprowadziła z Tori długi wywiad na temat przebytych chorób, jej poprzedniego tatuażu. Ostatecznie spytała również o takie głupoty jak ciąża. Oczywiście usłyszała na to pytanie kategoryczne "nie". Potem uniosła różdżkę, by sprawdzić jej stan zdrowia jakimś zaklęciem. Potem wyszła najwyraźniej chcąc się z kimś skonsultować. Ale czemu?
- Ah właśnie. Pyszczek - Tu zwróciła się w końcu w stronę ślizgona. Wolała z nim rozmawiać niż z tą babą, no ale mus to mus - Casimir się ostatnio do mnie nie odzywa. Zresztą widziałeś, nawet nie było go w domku ani razu. Mieliśmy iść razem na wesele, na które wczoraj dostałam zaproszenie. I tak się zastanawiam. Czy ty być kochanie nie poszedł ze mną? - Szczerze? To była pewna, że się zgodzi. Powiedzmy sobie prawdę, że wila samotnie przychodząca na taką imprezę to obciach. I choć nie planowała przyjść z bratem, bo z nim raczej dużo nie potańczy (prędzej się schleje), to jednak będzie to zdecydowanie lepsza perspektywa niż podpieranie ściany samego. No chyba, że Gilles zaskoczy ją jakimiś wybitnymi umiejętnościami bycia towarzyskim i tańca jak profesjonalista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Nie Lip 24 2016, 20:49

Gilles nie bardzo wiedział, co właściwie mają sprawdzić te badania i jakie są ich wyniki, jednakże nie przejmowało go absolutnie to co wyjdzie - był prawie pewien, że to tylko rutynowa kontrola, w końcu z jego siostrą na pewno jest wszystko perfekcyjnie.
Wtem coś zaburzyło jego spokój - imię pewnego Gryfona, które ostatnimi czasy doprowadzało go do wyższej niechęci do życia, ludzi i wyzwalało ogromną żądzę mordu - jak on nienawidził tego skurczybyka, ba, chłopak wręcz sam się pogrążył odpisując mu w taki a nie inny sposób, przez co w oczach Ślizgona był po prostu trupem, który jeszcze o tym nie wie.
- Casimir się do Ciebie nie odzywa? - wypowiedział to imię z taką pogardą, że brzmiało wręcz jak jakaś wyjątkowo wulgarna obelga.
- Zawsze wiedziałem że jest kretynem, jak na Gryfona przystało, żeby taki skarb zaniedbywać. Zasługujesz na kogoś definitywnie lepszego niż ta pieprzona krewetka, z wyrazem twarzy nieskażonym żadnym piętnem inteligencji - rzucił jadowicie z taką niechęcią, że brzmiało to jakby Cas przynajmniej zabił mu matkę, zgwałcił psa i spalił mieszkanie. Szczerze mówiąc - Gilles chętnie by mu to zrobił i dorzucił od siebie jeszcze jakieś małe tortury. No może to gwałcenie psa by sobie odpuścił, ale zawsze mógł zjeść mu całą rodzinę przysmażoną na cebulce - ba, to brzmiało jak całkiem niezły plan, będzie musiał poważnie to przemyśleć! Daily psychopata.
- Hmm, nie wiem, wesela to raczej nie moje klimaty - powiedział, udając że wcale nie podjął decyzji i że się zastanawia. Oczywiście że zamierzał z nią iść, ale zawsze mógł poudawać że myśli nad tym, a co mu szkodzi?
- Niech będzie - stwierdził w końcu, po czym dodał szeptem prosto do jej ucha: - Ale potem, wezmę Cię na inscenizacje nocy poślubnej. Bez ślubu oczywiście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Nie Lip 24 2016, 21:02

Rutynowa kontrola, czy nie ma jakiś przeciwwskazań do tatuażu. Tori również się nią za bardzo nie przejmowała, chociaż irytowało ją to, że ktoś zadaje jej tyle pytań. Nie za bardo lubiła mówić o sobie, a ta babka wchodziła w różne tematy. Na szczęście był obok Gilles, który skutecznie odwracał jej uwagę... Właściwie od wszystkiego. Jej kochany ochroniarz, który najwyraźniej nigdy nie miał wolnego.
Kiedy Gilles zaczął narzekać na Gryffona westchnęła cicho. Wiedziała, że ten zdecydowanie nie toleruje jej chłopaka i wręcz życzy mu śmierci. Tori jednak bardzo lubiła Casimira. Był grzecznym chłopcem i pewną stabilnością w jej życiu. Do pewnego momentu. Teraz nie dawał znaku życia. Nie widziała go ani na wakacjach, ani w domu choć miał się do niej wprowadzić, nie odwiedzał jej w pracy. Nie chciała być namolna i pisać do niego tysiąca listów, ale chyba powinna. Może zrobi to, gdy wrócą do swojego pokoju na Kolumbii. W sumie dopiero teraz zauważyła, że w Londynie jest zdecydowanie chłodniej. Miła odmiana od tego wiecznego upału. Przynajmniej mogła ubrać szpilki i jakąś niebieską sukienkę by tu przyjść, zamiast ciągle biegać w stroju kąpielowym.
- Opanuj się Pyszczek. Złość piękności szkodzi, a jesteś ciacho i szkoda by było - Zaśmiała się chcąc rozładować atmosferę, którą psuła mówiąc mu skąd jej decyzja. Powinna ot tak po prostu zaprosić go na wesele i liczyć na to, że się zgodzi. Że nie będzie go trzeba prowokować sprawiając, że poczuje się lepszy od Casimira jeśli to ON będzie jej towarzyszyć, an nie gryffon.
- No zgódź się! Porzucamy w ludzi zaklęciem pląsających nóg i będziemy się z nich nabijać - To dopiero brzmi jak super plan. Jeśli Gilles nie był by przekonany wcześniej, to ta wizja już na pewno musiała go utwierdzić w przekonaniu, że pójście z nią na tą całą imprezę to świetny pomysł. W końcu tak na prawdę Toralei tak na prawdę nie zależało na tańcach, bo nie była tego wielką fanką. Nawet nie przepadała za tańcem. Jednak podpieranie ścian to też zła wizja. Całe szczęście, że jej idealny braciszek postanowił się zgodzić.
Kiedy wyszeptał jej do ucha te kilka słów mógł poczuć, że przeszły ją ciarki. Pytanie tylko, z czego one wynikały. Z niepewności. Podniecenia. Faktu, że nie powinni tego robić. Wszystko na raz. Opuściła wzrok przegryzając dolną wargę. Zdecydowanie własny brat nie powinien jej tak kręcić, że miała ochotę przelecieć go na fotelu do tatuażu. Musiała jakoś pozbyć się tych myśli.
- Bez ślubu? To znaczy, że nie chciałbyś być moim mężem? To smutne... - Wyszeptała udając załamanie, choć po jej śmiejących się oczach było widać, że żartuje i prowokuje chłopaka. W międzyczasie zerknęła w stronę drzwi. Babeczki nadal nie było. Ciekawe, co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Nie Lip 24 2016, 21:45

- Naprawdę? To wiele wyjaśnia. Widocznie będąc płodem byłem bardzo wkurwiony - powiedział cicho. Można to było uznać wręcz za żart z jego strony - nie miał poczucia humoru za bardzo, więc nawet takie uwagi można nazwać żartobliwymi w jego wykonaniu, a to chyba dobrze. Zresztą wolałby nie myśleć zbyt wiele o tym cholernym Gryfonie - niech no wybiera sobie już miejsce zakwaterowania w Happy Endzie, bo definitywnie mu się przyda i tyle mógł poświęcić mu myśli - ani jednej więcej, jeśli nie będzie musiał.
Swoją drogą, wizja rzucania zaklęć na ludzi na weselu wydawała mu się wyjątkowo pociągająca - definitywnie musiał tam iść, chociażby po to żeby się trochę zabawić cudzym kosztem. To na pewno dobrze mu zrobi, więc niech tak będzie - pójdzie z nią, niezależnie od tego czy go chcą na ślubie czy nie. A że miał jeszcze przy okazji możliwość wygryzienia tego bubka z miejsca na które się władował nieproszony - cóż, sytuacja win-win, prawda?
Wyobraził sobie aż to - miał na tyle bujną wyobraźnie, że przez myśl przeszło mu jakby to było się ożenić z siostrzyczką. Ciekawe - prawdopodobnie byliby tym małżeństwem które zrobiłoby na świecie niesamowity bajzel. Hmm, może kiedyś, gdy już wybije wszystkich chętnych do ręki jego kochanej Różyczki, wtedy może kiedyś sam spróbuje się z nią zaręczyć - w końcu i tak już jest jego i nie zamierzał się dzielić, więc równie dobrze mogliby to przypieczętować obrączkami. Nie wadziłoby mu to w żaden sposób, mimo że nie przykładał żadnej wagi do ślubów. To tylko kilkanaście oficjalnych formułek, które w życiu codziennym nie miały żadnego znaczenia. Jednakże, skoro Tori chciała się z nim droczyć...postanowił że zagra w jej grę, tylko na swoich zasadach. Rozejrzał się czy na pewno babeczka nie wraca, a gdy się upewnił że chwilowo są tu sami, nachylił się do niej i spojrzał jej w oczy, a jego własne przybierały barwę lekkiej zieleni.
- Oh, Różyczko, oczywiście że o niczym innym nie marzę. Chociaż nie wiem, czy Ci wszyscy zazdrośnicy że chodzę z najgorętszą kobietą na świecie by nie byli zbyt uciążliwi - powiedział mniej chłodnym tonem niż zwykle, cały czas patrząc jej w oczy, jednocześnie rozpoczynając mała rozgrywkę. Mianowicie już od pierwszego słowa ułożył dłoń na jej kolanie, bardziej po wewnętrznej stronie. Z każdą kolejną sylaba wypływającą z jego ust, przesuwał ją wyżej i wyżej, wsuwając ją pod sukienkę. Zasłaniał cały proceder plecami, więc jakby ktoś nagle wszedł zawsze mógł się błyskawicznie wycofać i udawać że on nic. Obserwował ją uważnie - chciał zobaczyć każde drgnięcie nerwu. Taka mała, publiczna gierka - what's now?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Nie Lip 24 2016, 21:57

Wyczuła jego żart i dlatego zaśmiała się tak, jakby Gilles był faktycznie zabawną osobą. Ewidentnie była jedną z niewielu osób, które rozumieją jego humor, widzą go i śmieją się z tego. Kolejny powód, dla którego byli tak blisko siebie. Po prostu znali się jak dwa łyse konie. Dziewczyna była przekonana, że wie o nim wszystko. Kto by pomyślał, że myliła się tak bardzo? Że gdzieś poza jej obrazem czułego, idealnego braciszka jest psychopata, osoba z zapędami mordercy czy nawet gwałciciel. Gdyby teraz ktoś ją poinformował, że tak jest - nigdy by w to nie uwierzyła. Miała w głowie jego określony obraz i nie pozwoliła by nikomu na zburzenie go. A każdy, kto śmiałby mówić na Gillesa jakiekolwiek złe słowo musiałby zbierać swoje zęby z ziemi. Może nie wygląda, ale też potrafiła być agresywna i walczyć o swoje. Chociaż nie tak, jak stojący obok niej ślizgon.
Ona tak właściwie nigdy nie myślała o tym, że mogłaby za kogokolwiek wyjść za mąż. Może jak była malutka i bawiła się razem z przyjacielem w udawany ślub, to jeszcze. Potem zaczęła rozumieć coraz więcej i dotarło do niej jedno. Nigdy nie powinna być z nikim tak blisko. Nigdy nie powinna się z nikim na stałe wiązać, bo nigdy nie będzie wiedziała czy to wynika z sympatii, czy z hipnozy. Gilles natomiast był jej bratem więc tym bardziej nie żywiła do niego romantycznych uczuć mających prowadzić do ślubu. Chyba. Znaczy... Nie powinna. A to, że czasem uprawiali ze sobą seks to... To po prostu realizowanie swoich potrzeb, prawda? Każdy czasem musi, a skoro obojgu to pasuje, to czemu nie.
Lubiła, gdy miał zielne oczka. Rzadko się pojawiały. I wtedy najczęściej było na prawdę wesoło. Tym razem jednak zamiast się śmiać wywołał u niej głośne przełknięcie śliny. Prawie nie skupiała się na tym, co mówi bo czuła jego przesuwającą się rękę, która... Uh, cholernie ją podniecał. Nawet podświadomie rozsunęła nogi szerzej. Jakby zapraszała go wyżej, dalej, głębiej...
- A co ja mam powiedzieć? Byłabym żoną tego największego z wszystkich zazdrośników - Mimo pewnego speszenia tym, że nie są sami i ktoś może wejść, poczęła kontynuować ich gierkę. Zawsze była gotowa na takie wyzwanie. Pytanie tylko, jak daleko są w stanie posunąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Nie Lip 24 2016, 23:06

Ostatnim czego się spodziewał przy ich małej gierce psychologicznej, to takiego jawnego zaproszenia by kontynuował. Znając życie gdyby przyjął propozycję, ktoś prawdopodobnie przerwałby im w najmniej dogodnym momencie. Cóż, musieli czekać na wyniki tych cholernych badań żeby mogli jej już zrobić tatuaż...a czekanie było dzisiaj tak uciążliwe, tak męczące, zupełnie nie miał ochoty już tutaj siedzieć, bo wszystkie jego myśli były już bardzo jednoznaczne - taki mały, prosty gest a tak wiele zmienił w jego sposobie postrzegania tego co dzieję się wokół nich.
- Tak, to na pewno byłoby baaaardzo uciążliwe dla Ciebie - powiedział cicho, nie przerywając sobie do momentu w którym jego palce natrafiły na jej bieliznę. Cholera, to był zły pomysł - chciał trochę ją napalić podczas czekania, ale w sumie to sam nie był w stanie nad sobą panować na tyle by go to zupełnie nie ruszało. Wręcz przeciwnie - wymyślona przez niego gierka dość mocno na niego zadziałała, co na pewno utrudniało mu myślenie w pełni logicznie. Jedno tylko mu zawadzało - że dookoła są ludzie, ktoś może ich przyłapać a potem będzie musiał ich zabić że ośmielali się gapić na jego siostrzyczkę. Wpadł więc na inny pomysł.
- Szkoda że musimy tu siedzieć i czekać... - powiedział, po czym nachylił się do jej ucha i kontynuował już szeptem, by mieć pewność że mimo że nikt inny nie będzie w stanie go usłyszeć, to jednak ona usłyszy każde słowo bardzo wyraźnie i zapamięta.
- ...gdyby nie to, prawdopodobnie teraz moglibyśmy znaleźć się w Twoim mieszkaniu. To musiałoby być urocze, prawda? Duży, silny, twardy jak skała braciszek zwiedzający urocze gniazdko jego siostrzyczki, penetrujący je dokładnie. W końcu wiesz że jestem ciekawski i chętnie bym spędził w nim trochę czasu - ton jego głosu mówił, że raczej nie myślał o obserwowaniu mieszkania. Teraz czekał - czekał na odpowiedź, mimo że to nie było pytanie, jednakże wiedział że Ślizgonka odbierze to jako propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Pon Lip 25 2016, 18:15

Ona na prawdę tego nie planowała, żeby go zachęcić. To jakoś tak no... Samo wyszło. Było miło. On był miły. Do tego na prawdę niesamowicie ją kusił odkąd tylko tu weszli. Ciągle miała wrażenie, że robi wszystko, by tylko wywołać u niej podniecenie. By zdecydowała nagle o pójściu stąd i udaniu się w bardziej intymne miejsce. I to jej brat! To jest chore. To było nienormalne... To co, pójdziemy do mnie? STOP. NIE! I jak tu zatrzymać lawinę myśli, które pojawiały się w jej głowie odkąd po raz pierwszy raz przekroczyli tą granicę rodzinnej miłości?
- Nie zapominaj tylko, że ja też potrafię być zazdrosna - Skomentowała trochę zawadiacko. Gdy poczuła jego dłoń na bieliźnie ponownie zadrżała. Tym razem jej nogi wykonały trochę przeciwny ruch. Kolana zbliżyły się do siebie tak, jakby chciała go zatrzymać właśnie w tym miejscu. Na prawdę nie planowała tych reakcji. Działy się same. Wbrew jej woli. Wbrew myślą, które mówiły, że to nie jest dobry pomysł.
-Ja... Ja... Nie wiem... - Odpowiedziała na jego propozycję czując, że jej policzki robią się lekko różowe. Na prawdę musiała być teraz urocza. Taka słodka. Taka niepewna. Jednak jej głos nie wskazywał na to, by miała coś przeciwko. Co więcej. Jego bliskość. Zapach. Słowa. On nadal miał rękę na jej bieliźnie i doskonale mógł poczuć co tym wywołał. A to było zdecydowanie bardziej znaczące niż jakakolwiek odpowiedź, którą miała by mu udzielić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Chatou/Manchester
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais




Gracz






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Pon Lip 25 2016, 18:25

- Oh nie, zazdrość to bardzo złe uczucie kochana siostro - powiedział, mając pełną świadomość że akurat to "złe uczucie" dotyka go przynajmniej kilka razy dziennie. Ale czy to ma naprawdę tak ogromne znaczenie? Każdy miał prawo być czasem zazdrosnym, zawistnym...bratem. Tak, to zdecydowanie było totalnie chore, ale jakoś mu to nie przeszkadzało w końcu, czy można by było go nazwać w pełni zdrowym? Raczej nie, zdecydowanie nie był.
Kiedy usłyszał jej "nie wiem", definitywnie nie zgadzało mu się z tym co wyczuł, a potrafił całkiem nieźle odczytywać niektóre znaki, jak na kogoś tak pozbawionego empatii. Doskonale wiedział co właściwie ciało jego siostrzyczki chce mu przekazać i jak brzmi jej prawdziwa odpowiedź na jego niewerbalną propozycję.
- Sądzę że ja wiem. Potrzebujesz mnie w sobie. - wyszeptał jej bardzo, bardzo cicho prosto do ucha. Tyle musiał powiedzieć, jednakże z racji że wysyłała mu jasne sygnały nie czuł się źle z tym co postanowił. Złapał więc Tori i zabrał ją ze studia, uznając że tatuaż może poczekać - najwyżej kiedyś dopłaci, żeby miała go od ręki, bowiem teraz...teraz, miał lepszy plan.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29429
  Liczba postów : 41647
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Sob Cze 30 2018, 14:14

Mimo że @Mefistofeles E. A. Nox nie posiadał stałego zatrudnienia w salonie tatuażu, o jego nazwisku słyszało coraz więcej ludzi. Nic dziwnego, na ogół jego klienci wychodzili bardzo zadowoleni z jego usług, a i sam wygląd chłopaka skłaniał do zaufania. W końcu doświadczał wszystkiego też na własnej skórze. Mefisto został więc poproszony o wykonanie kilku zleceń tatuażów w zastępstwo za jednego z pracowników, który nagle zachorował. Już jego pierwszy klient okazał się być bardzo specyficzny - mężczyzna, który wszedł do salonu cały obwieszony był różnymi wisiorami, amuletami i bransoletkami. I najwyraźniej nie należał do cichych osób.

1 - to chyba jego pierwszy tatuaż i widać, że klient trochę się obawia. Zanim przechodzisz do pracy, mężczyzna nalega, żebyś założył na rękę jedną bransoletkę, która ponoć wzmaga intuicję i sprawia, że podejmuje się lepsze wybory. Dla uspokojenia mężczyzny to robisz. Tatuaż wychodzi idealnie, nieważne czy z pomocą przedmiotu, czy tylko dzięki Tobie. Zadowolony klient postanawia w ramach podziękowania pozostawić Ci plecionkę. Jesteś teraz posiadaczem bransoletki z ayuahascą.

2 - Twój klient ma dziwne żądanie - chce żebyś odwzorował na jego skórze skomplikowaną kombinację symboli ochronnych. I rzeczywiście Twoim zdaniem wychodzi to całkiem nieźle. Ale tylko Twoim. Kiedy klient widzi efekt końcowy, twierdzi, że wszystko zrobiłeś nie tak, już nie mówiąc o słabej precyzji i braku delikatności podczas tatuowania. Wiesz, że to nieprawda, ale nie jesteś w stanie przegadać naciągacza. Klient odmawia zapłacenia za tatuaż, a nawet zgłasza reklamację. Cóż, stałego zatrudnienia raczej tu nie dostaniesz. Tracisz 30 galeonów.

3 - profesjonalizm to Twoje drugie imię. Może i Twój klient jest trochę nietypowy, a jego ciągłe trajkotanie o amuletach nie ułatwia Ci skupienia się na wykonywanym tatuażu, ale bez słowa skargi wykonujesz swoją pracę. Dorzuć kostkę.
Parzysta - w pewnym momencie orientujesz się, że bardziej słuchasz historii mężczyzny o sposobach tworzenia amuletów niż tatuujesz. Przez to zostaniesz w salonie dłużej niż sądziłeś. Nie możesz jednak powiedzieć, że niczego się nie nauczyłeś. Dostajesz 1 pkt z zaklęć.
Nieparzysta - słowa klienta pewnie bardziej by Cię zainteresowały przy innej okazji. Teraz na głowie masz poprawne wykonanie tatuażu. Mężczyzna może jest trochę przygaszony, że nie zostaje wysłuchany, ale przynajmniej jego tatuaż prezentuje się nienagannie. Dostajesz 1 pkt z działalności artystycznej.

4 - prosisz mężczyznę o pozbycie się akcesoriów, które przeszkadzają Ci w wykonaniu tatuażu. Nie zwracasz uwagi na niepozorną bransoletkę, która w momencie, gdy zbliżasz do niej rękę, próbuje Cię ugryźć. Jej ząbki są bardzo ostre i do krwi haratają Ci rękę. Nie jest to zbyt groźne i po opatrzeniu powoli zabierasz się za tatuaż, na ramieniu mężczyzny dostrzegasz  fioletowe plamy na skórze. Okazuje się, że to bardzo wczesne stadium groszopryszczki. Jak najszybciej odsyłasz klienta do Munga i sam również musisz się tam udać. Dorzuć kostkę.
1,2 - masz szczęście, że choroba u mężczyzny dopiero zaczęła się rozwijać, a w dodatku reagujesz tak szybko. Fioletowe bąble zaatakują Twoje ciało, ale choroba szybko przeminie. Początek wakacji spędzisz chyba jednak w koszulce, dopóki wszystkie przebarwienia i niegroźne już, ropiejące bąble nie znikną.
3,4,5,6 - niestety mimo szybkiej reakcji, choroba nie chce się łatwo dać powstrzymać, ponieważ przedostała się bezpośrednio do Twojej krwi. Musisz napisać jeden post w Mungu, gdzie uwzględnisz odseparowanie od innych ludzi. Dodatkowo przez dwa wątki zupełnie tracisz głos.

5,6 - jednym z amuletów musi być amulet obronny, bo gdy tylko chcesz rzucić zaklęcie, zostaje ono odbite... w Ciebie. Masz pecha, że akurat byłeś pochylony, bo czar uderza w Twoje oko - to na pewno nie jest miejsce, które chciałbyś tatuować w taki sposób. Czujesz intensywne pieczenie w oku  i zaraz orientujesz się, że nic nie widzisz. Uzdrowiciel na szczęście twierdzi, że nie jest to groźna kontuzja i na pewno da się uszkodzenie odwrócić. Przez jeden wątek musisz nosić na jednym oku specjalny opatrunek. Dobre chociaż tyle, że otrzymałeś odszkodowanie w wysokości 30 galeonów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 956
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1229
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   Sob Cze 30 2018, 21:37

Rezygnacja z pracy w menażerii przychodziła Mefistofelesowi wyjątkowo ciężko. Nie potrafił podjąć tej decyzji, zbytnio lubiąc spotkania ze znajomymi, którzy marzyli o nowych zwierzakach. Uwielbiał to chyba równie mocno, co projektowanie czy robienie tatuaży. W gruncie rzeczy nie narzekał, chętnie przekształcając swoje hobby w powoli rozkręcający się biznes. Czuł się w tym całkiem nieźle i podobała mu się ta dowolność - trudniej było ze znalezieniem klientów, przynajmniej początkowo... ale Nox znał sporo fanów tatuaży, samemu do nich należąc. Wieści powoli się rozchodziły, od znajomego do znajomego, aż w końcu okazało się, że do Ślizgona notorycznie przylatywały sowy z nowymi zamówieniami. I dopiero od niedawna zaczął go nużyć brak stałego miejsca pracy; nie było aż tak łatwo zgadać się z klientami, skoro nie posiadał żadnego salonu. Mógł zapraszać do domu, mógł jeździć do nich, mógł wynajmować jakieś pokoje w motelach... ale i tak niesamowicie się cieszył, kiedy dostawał list ze studio tatuażu. Teraz nie miał po prostu wynajętego miejsca, a przypadło mu zaszczytne zadanie zastąpienia regularnego pracownika. Mefistofeles uważał to za pewnego rodzaju zaszczyt... i, oczywiście bezzwłocznie się zgodził. Przyszedł na miejsce trochę przed czasem, żeby przyzwyczaić się do otoczenia i rozeznać co, gdzie i jak. Pierwszy klient nie pozwolił długo na siebie czekać - w drzwiach pojawił się mężczyzna obwieszony biżuterią tak różnorodną, że Mefisto nawet nie wiedział jak to skomentować, chociażby w myślach. Sam wymarzony wzór nie był zbytnio skomplikowany i szybko udało się ustalić, jak to ma wyglądać - Nox mógł niemal od razu przejść do pracy. Jedynym utrudnieniem była biżuteria, dlatego też poprosił mężczyznę o usunięcie tych "drobiazgów", które mogłyby przeszkadzać... ale jedna bransoletka pozostała. I, oczywiście, nie mogła być normalną ozdóbką - musiała składać się z ząbków, które zaraz boleśnie wbiły się w dłoń studenta. Pociekła odrobina krwi, ale Mefisto pospiesznie zareagował. Nie chciał ryzykować z czarami, więc tylko nałożył sobie niewielki opatrunek i postanowił wrócić do pracy. Nie przeszkadzało mu to w robieniu tatuażu... ale wtedy dostrzegł fioletowe plamy na przedramieniu mężczyzny i już wiedział, że nic więcej nie zrobią.
Szkoda, że musiał pozbyć się klienta tak szybko - uznał, że nie ma sensu ryzykować, skoro dla niego wyglądało to na wczesne stadium groszopryszczki. Nox polecił mężczyźnie udanie się prosto do Szpitala Świętego Munga. Sam jeszcze trochę się wahał, ale ostatecznie poinformował właściciela studio "Magic Tattoo" i również udał się do Munga, teleportując spod drzwi lokalu z cichym, charakterystycznym trzaskiem. Nie tak wyobrażał sobie dzień w pracy...

/zt

4 i 5

______________________


How can I scream, when the pain is such a release?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Studio Tatuażu "Magic Tattoo"   

Powrót do góry Go down
 

Studio Tatuażu "Magic Tattoo"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Kruki Śmierci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-