Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Huśtawki na skwerku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyPią Cze 17 2016, 16:09

First topic message reminder :


Huśtawki na skwerku


Nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale są ulubionym miejscem spotkań małych czarodziejów, którzy pod czujnym okiem rodziców (albo i nie!) spędzają tutaj czas. Wieczorami można natknąć się również na zakochane pary albo zadumanych melancholików, palących magicznego papierosa w blasku księżyca.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 480
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 416
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyPią Wrz 06 2019, 09:12

Możliwość wygadania się przyniosła jej ulgę. Przerabiała to z kilkorgiem Swansea, jednak żadne z nich nie było rodzoną siostrą. Nawet jeśli czuła smutek, to obecność Élé odpędzała zbierające się gradowe chmury. Świadomość, jak siostra się za nią stęskniła tym bardziej ją uradowała. Przy Swansea mogła paplać do woli bez zbędnego zmartwienia czy będzie im to przeszkadzać. Czuła się dobrze mając ją przy sobie.
- Każdy z nas jest wyjątkowy, kochana. Każdy na swój sposób, ale ty… ty bijesz chyba wszystkich na głowę. Nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci podróży do Kanady. Dolinę Godryka znam już na pamięć, a chciałabym, żebyśmy kiedyś wyjechali wszyscy razem. - nieustannie od wielu lat wpatrywała się w Éléonore z siostrzanym uwielbieniem. Tak było i teraz, gdy siedziały razem na huśtawce. Dorosłe, podobne, pełne pozytywnych emocji żywionych do siebie nawzajem. Ściskała jej dłoń. Po chwili machnęła ręką. - Dobrze wiesz, że tak nie jest. Mama będzie się boczyć do świąt na mnie. - westchnęła i wzruszyła ramionami z rezygnacją. Nie potrafiła dogodzić rodzicielce ani się z nią w pełni dogadać. Uznała jednak, że skoro są tu razem, to nie powinna mówić o smutkach, a spędzić czas miło… Pytanie Éléonore miało to naprawić, nakierować, a i wywołało u Eli charakterystyczny uśmiech.
- Spotkałam paru przystojniaków. Naprawdę wspaniali, jednak zawsze jest jakieś "ale". - oparła się o łańcuch huśtawki i patrzyła na siostrę z uśmiechem. - Nawet nie potrafię ich opisać jednym słowem. Jeden jest cholernie przystojny, bo ma specyficzna urodę. Wiesz, taką jaką lubię. Oczywiście namalowałam go w szkicowniku i niech Merlin broni, aby kiedykolwiek się o tym dowiedział. Mieliśmy iść na randkę, ale nam nie wyszło przez brak czasu. A potem, na Saharze… dobrze się bawiłam, ale odkryłam, że on … - zmarszczyła brwi i zniżyła głos do szeptu. Wiedziała, że siostrze może zaufać. - Nie mów rodzicom, dobrze? Elijah też nie wie, ale planuję dopiero mu powiedzieć. Chodzi o to, że ten przystojniak jest miły, szarmancki, trochę zbyt powściągliwy, ale naprawdę… - westchnęła z dziwną nostalgią. - … okazało się, że pracuje na Nokturnie. - posmutniała, zadrżała i popatrzyła na siostrę nieco zagubiona. - Czemu ktoś tak fajny musi pracować w takim podejrzanym miejscu? Wśród przestępców? Mam pecha, Élé. Mam pecha. - a to był dopiero jeden z kilku przystojniaków, na których patrzyła dłużej niż wypada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 122
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyNie Wrz 08 2019, 00:54

Przyjemnie było siedzieć naprzeciwko siebie, tak blisko, czuć promienie słońca na ciele i ciepło w sercu, spowodowane obecnością rodzonej siostry. Miały w tym momencie swój świat, bezpieczną oazę. I choć nieopodal przechodzili inni czarodzieje, to jednak one były odosobnione i bezpieczne - mogły rozmawiać o wszystkim, na każdy temat. Żadne tabu nie istniało. Éléonore bardzo brakowało tego uczucia, przez całe studia i okres po nich nie miała przy sobie tak drogiej przyjaciółki, jak Elaine. Dziewczynie trudno było zaufać komukolwiek w takim samym stopniu, jakim ufała bliźniakom.
Kiedy Elaine wspomniała o wspólnych podróżach - do głowy Éléonore zaczęły napływać przeróżne pomysły i fantazje: odbiegła myślami daleko, wyobrażając sobie całą ich trójkę zwiedzającą najróżniejsze zakątki świata. Ach, jakże byłoby cudownie móc tak razem przeżywać przygody. Może pojechaliby do Rumunii zobaczyć smoki? Albo na jakąś rajską wyspę, gdzie Elijah mógłby zrobić wspaniałą sesję zdjęciową, a Ela narysować cudowne pejzaże? Albo też... zaszyliby się w maleńkiej chatce w dzikich górach i mieli święty spokój. Co więc stoi na przeszkodzie? Najbliższe wolne od szkoły bliźniaków Éléonore rezerwuje na wspólny wyjazd. Nieważne gdzie, ważne by we trójkę.
- Pojedziemy gdzieś razem, już niedługo, obiecuję - zapewniła siostrę.
Gdy Elaine zaczęła opowiadać o swoich sprawach sercowych, Éléonore zamieniła się w słuch. Co jak co, ale to był dla niej istotny temat. Zdarzało się, że nieco matkowała w tych sprawach swojej młodszej siostrze (i nie zawsze spotykało się to z aprobatą) oraz prawiła jej morały. Cóż... bardzo przejmowała się jej losem i robiła to z dobrego serca. Cel był słuszny, jedynie efekty często tragiczne. Martwiła się o swojego Kwiatuszka, nie chciała, by ktoś ją kiedyś zranił. Sama miała za sobą kilka nieprzyjemnych epizodów i, nauczona doświadczeniem, próbowała zapobiegać podobnym sytuacjom w życiu Elaine. Niestety - często było to zwyczajne przewrażliwienie i upierdliwa nadopiekuńczość.
Na wspomnienie o "przystojniaku o specyficznej urodzie", dziewczyna uśmiechnęła się zawadiacko i zmierzyła siostrę spojrzeniem. Oj tak, w czymś były podobne - pociągała ich niebanalna uroda i to coś u mężczyzn. Chłopak nie musiał być klasycznie ładny, by zwrócić na siebie uwagę Swansea, musiał się czymś wyróżniać.
Jednakże w miarę wysłuchiwania opowieści Elaine, Élé stopniowo markotniała. Na Nokturnie? Dlaczego... O, nie, nie... To nie wróży nic dobrego. Kim jest ten chłopak, czym się zajmuje w tak szemranym miejscu? Nie może być aniołkiem, skoro pałęta się po tak okropnych dzielnicach. Zazwyczaj dziewczyna starała się nie patrzeć przez pryzmat stereotypów i nie oceniać książki po okładce, ale tutaj chodziło o bezpieczeństwo jej młodszej siostrzyczki! Co jeśli ten typ udaje szarmanckiego i miłego, a tak naprawdę ma paskudne plany względem młodej czarownicy? Zmorą Swansea była ich uroda. Choć nie były bez wad, to jednak miały w sobie coś, co przyciągało licznie płeć przeciwną. Wydawałoby się, że można tego pozazdrościć, ale nie - często doprowadzało to do kłopotów i złamanego serca. Ciężko jest wyczuć, czy ma się do czynienia z kimś wartościowym, o szlachetnych zamiarach.
- Elaine, kochana... Oczywiście, że nikomu nie powiem, masz moje słowo - mówiąc to, dotknęła obiema dłońmi swojej klatki piersiowej, na znak składania przysięgi - Jednakże niepokoi mnie postać tego chłopca... - dodała poważnym tonem. Spojrzała raz jeszcze głęboko w oczy swojej siostry, na jej twarzy malował się smutek i zatroskanie - Jesteś piękną czarownicą i to przyciąga rzeszę adoratorów. Musisz znać swoją wartość i dobrze ocenić, czy dany mężczyzna jest Ciebie wart. Serio, Kwiatuszku, wiem co mówię. Nie raz przejechałam się na swojej naiwności i tym, że wierzyłam w ludzi. - dodała. Chciała jednak podnieść siostrę nieco na duchu. Nie miała zamiaru jej dobijać. - To nie jest kwestia pecha. Spróbuj wybadać teren, może ten chłopak nie jest jeszcze... em, skreślony. Jeśli jednak poczujesz choć najmniejszą niepewność i zagrożenie, od razu z tym skończ. - mówiła pewnym siebie lecz spokojnym tonem, z głębi serca i z czułością - Zasługujesz na kogoś wyjątkowego, siostrzyczko - podkreśliła.
Po chwili zajrzała do swojej torebki i poczęła grzebać w niej przez dłuższą chwilę, usiłując coś znaleźć. W końcu poddała się, wyciągnęła różdżkę i skierowała ją w stronę swojej torby.
- Accio fasolki! - wypowiedziała i po sekundzie trzymała już w dłoni nieotwartą paczuszkę Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Ze szczerym, promiennym uśmiechem wyręczyła pudełeczko siostrze. Spojrzała na nią zachęcająco.
- Masz może ochotę? Pamiętasz, jak kiedyś założyłyśmy się z Elijahem o to, kto zje tę w szaro-zielonym kolorze? - roześmiała się na samo wspomnienie. Pewny siebie brat oczywiście pochłonął tę nieszczęsną fasolkę, która okazała się być o smaku smarków z nosa... Cała trójka świetnie się wtedy bawiła. To było jeszcze za czasów, gdy rodzeństwo uczyło się w Hogwarcie. - Minęło tyle czasu, a pamiętam to jak dziś... - westchnęła nostalgicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 480
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 416
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyPon Wrz 09 2019, 19:25

- Och, Élé, to nie jest żaden chłopiec. To nie jest nawet student, ale spokojnie, jest przed trzydziestką, nie ma żony ani dzieci. Dowiedziałam się zanim do niego westchnęłam. - powiedziała to tonem doświadczonej w tego typu znajomościach. Wielokrotnie dawała sobie łamać serce mimo rad starszej siostry. Uczyła się na własnych błędach, a jednak można odnieść wrażenie, że im bardziej jej serce płakało za miłością do innego mężczyzny, tym bardziej się za takowym rozglądała zamiast dać sobie spokój.
Widząc reakcję Éléonore, spięła ramiona. Nie chciała wywoływać w niej takich emocji! Co prawda chcąc nie chcą musiała zdradzić powód, dla którego zaczęła wątpić w relację z Leonelem, jednak nie sądziła, że siostra aż tak się o to zmartwi. Po chwili namysłu musiała przyznać jej rację. Na samą myśl o Nokturnie dostawała zimnych dreszczy, a i serce jej biło jak szalone. Chciałaby z nim jeszcze porozmawiać, spotkać się... byle tylko starczyło jej odwagi! Gdyby mogła, zabrałaby ze sobą Élé, jednak w tej sytuacji powinna porozmawiać z Flemingiem osobiście. Sęk w tym, że nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Nie rozumiała własnych uczuć.
- Oj nie, kochana, obie dobrze wiemy, że urodę odziedziczyłam po tacie tak samo jak kolor włosów. Gdybym ich nie poprawiała metamorfomagią to pewnie nikt by się za mną dwa razy nie obejrzał. Za tobą to zapewne co chwila ktoś. - łagodnie się oburzyła, a i wspomniawszy o włosach swoje własne rozpuściła. Ich naturalny kolor oscylował przy ciemnym blondzie, a nie tak jasnym, z jakim się codziennie pokazywała. Niewielu znajomych wiedziało o tym detalu, ale też się nie chwaliła nim. Rozjaśniała swoje włosy z prostego powodu - aby być chociażby w minimalnym stopniu ładnym jak Éléonore.
- Już sama nie wiem co czuję. - westchnęła i zamachała nogami, aby huśtawka łagodnie poruszyła się w w powietrzu. - On jest akurat naprawdę ostoją bezpieczeństwa w porównaniu z innym mężczyzną, którego poznałam... ale nie wiem czy chcę o nim mówić. - zagryzła usta i dyskretnie przełknęła gulę w gardle na samą myśl o Nathanielu. Nie miała odwagi przyznać się przed sobą, że chciałaby go zobaczyć jednocześnie świadoma, że to byłby błąd. Unikała go na Saharze jak ognia, a jednak gdzieś w podświadomości naprawdę chciałaby go widzieć. Potrafił w trymiga wywołać skrajność uczuć, a było to na swój sposób bardzo pociągające. Potrząsnęła głową, aby przywołać się do porządku i nie zdradzać uczuć związanych z Nathanielem.
Roześmiała się na widok puszki z fasolkami. - Na Merlina, jak ja dawno ich nie próbowałam. Jasne, że pamiętam, my mieliśmy po jedenaście lat. Ale cierpiał, o raju, przez kilka godzin miał zielone włosy! A mi się śmiać chciało. - uśmiechnęła się bardzo ciepło na wspomnienia. - Wiesz, że to o nim myślę, gdy wyczarowuję patronusa? Działa za każdym razem. Czy to nie dziwne? - oparła policzek o jej ramię i zwyczajnie się doń przytuliła.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 122
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyPon Wrz 09 2019, 21:50

- Nie student? - uniosła brwi pełna zdumienia. Po poprzedniej wypowiedzi siostry mogła się tego spodziewać, jednakże mimo wszystko podkreślenie tej informacji nieco ją zaskoczyło. Chyba podświadomie, w jej głowie, malowała się wizja idealnego chłopaka dla Elaine: wykształconego, ambitnego, przystojnego i dobrego czarodzieja. I najlepiej z godnego rodu. Bądź co bądź, jej młodsza siostrzyczka była wyjątkowo urodziwa, do tego zdolna i posiadająca wiele talentów. Oczami wyobraźni Éléonore widziała ją u boku kogoś... wyjątkowego. Mimo wszystko, szybko po wypowiedzeniu tego zdania, Élé ugryzła się w język i zaklęła srogo w myślach. Ostatnio pilnowała się, by nie oceniać po pozorach. Podróże ją tego nauczyły. Poznała wielu ludzi, zarówno z rodzin magicznych, jak i tych mugolskich. Zafascynowała się także wieloma postaciami z... mroczniejszą przeszłością, którzy okazali się być wspaniałymi ludźmi, jedynie po przejściach. Poza tym nigdy nie wiadomo, co nas czeka i z kim zwiążemy swoją przyszłość. Miłość nie wybiera, a los płata nam figle.
- Och, przepraszam, El...  - dodała pośpiesznie  - Oczywiście ufam Twojej intuicji, z pewnością postąpisz mądrze. Za bardzo wtryniam się w nie swoje sprawy. Ale... po prostu uważaj na siebie. - uśmiechnęła się czule. Minęło już trochę czasu odkąd Éléonore była w jakimkolwiek związku. Ostatni dość mocno odcisnął piętno na jej psychice. Osoba, w której się zadurzyła okazała się być zupełnie kimś innym, niż dziewczynie się wydawało. Szczęśliwie mogła zmienić otoczenie i już nigdy nie odpisać na żadną sowę od niego. Mimo to doskonale pamiętała tę karuzelę uczuć i emocji, mogła więc w pewnym stopniu wyobrazić sobie, co czuje Elaine. Nie chciała jednak na siłę drążyć tematu - nawet pomiędzy siostrami powinny istnieć jakieś tajemnice i myśli, które zachowuje się tylko i wyłącznie dla siebie. Jeśli Ela będzie chciała kontynuować temat, na pewno zrobi to sama z siebie. Najgorsze, co jej starsza siostra może zrobić, to ciągnąć niepohamowanie za język i tym samym sprawić przykrość.
Ucieszyła się na tak entuzjastyczną reakcję Elaine na wspomnienia z dzieciństwa. Nieco obawiała się, że może już tego nie pamiętać - minęło trochę czasu. Anegdotka odnośnie patronusa bardzo ją rozczuliła. Właściwie to nigdy przedtem nie mówiły sobie o tym, o czym myślą przed wypowiedzeniem tego zaklęcia. Gdy Elaine przytuliła się do niej, Élé odwzajemniła gest i pogłaskała ją po głowie. Często robiła tak, gdy były młodsze i gdy El potrzebowała wsparcia z jej strony.
- Wcale nie dziwne! Ja myślę o Was, o wspólnych świętach i o występach na scenie. Zawsze działa. - rozpromieniona, wzięła do ręki jedną z fasolek. Zmarszczyła czoło: czerwona.
- Hmm, obstawiasz wiśnię czy chilli? - zapytała siostry. Sama miała nadzieję na smak wiśniowy. Te o smaku ostrej papryczki potrafią... dać nieźle popalić. Są piekielnie ostre, Bertie zaszalał. Zaryzykowała i przegryzła fasolkę. Nie minęło kilka sekund, a zaczęła krztusić się przeokrutnie, a do oczu napłynęły jej łzy. Gwałtownie wstała z huśtawki, jakby to miało pomóc w złapaniu przez nią oddechu. Szamotała się tak sama ze sobą przez kilka minut, a potem, gdy atak ostrości już minął... Roześmiała się, mając ubaw z samej siebie i swojej reakcji. Czuła się jak dziecko. I to było najlepsze! - No, kochana, teraz Twoja kolej - wydukała z trudem, wciąż próbując złapać spokojny oddech, bo gardło nadal nieco paliło - Spróbuj to pobić - zaśmiała się, jednocześnie masując sobie szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 480
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 416
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2019, 21:47

- Uważam, uważam. - odparła, nie mając absolutnie za złe siostrze dociekliwe pytania. Jej mogła zaufać w pełni, bez najmniejszych oporów i chociaż wstydziła się pewnych aspektów, to nigdy w życiu nie odebrałaby jej ciekawości jako czegoś negatywnego. Wzruszyła się zaufaniem i wiarą jaką w nią pokładała. Nie pomstowała na Leonela, a jedynie ostrzegła. Zachowała się tak jak powinna zrobić to starsza siostra, która ma na swoim koncie więcej związków niż taka Elaine. Niełatwo było jej zakochać się tak intensywnie, na dłuższy czas. Jeśli już to wzdychała do niektórych mężczyzn, pozwalała się im omotać, wodziła za nimi wzrokiem jednak na miłości platonicznej się to zazwyczaj skończyło. Przy Leonelu czuła się dobrze... nie krzywdził jej, był sympatyczny, a jednak wizja, że para się zakazaną magią utrudniała Elaine przełamanie się.
- Swansea zawsze trzymają się razem. A pisałam ci jaką przyjmuje postać? W końcu przybiera pełną, to flaming. Elijah powiedział, że pasuje idealnie do mnie, choć z pewnością nie mam taki długich nog jak ten różowy ptak. Znowuż włosy tak, męczą mnie o poranku, bo budzę się z różowymi. - ciepło rozpływało się po całym jej ciele, kiedy dzieliła się pozytywnymi doświadczeniami. Możliwość wyczarowania patronusa było jej standardową ambicją. Nie byłaby prawdziwą panną z rodu Swansea, gdyby jej nie spełniła jeszcze w trakcie nauki podstawowej.
- Jak sądzisz, powinnam dodać sobie kilka centymetrów wzrostu? Eli jest taki wysoki... ty też. Wszyscy jesteście, a ja taka malutka przy was. - zachichotała, jednak naprawdę oczekiwała porady. Nigdy nie zmieniała swojego wzrostu, bowiem nie czuła potrzeby, jednak ostatnimi czasy zaczęła rozważać ten pomysł. Gdy Gabriel ją przytulał to czuła się przytulana przez cholernie ciepłego i cudownego giganta.
- Wiiiiiśnię. - uśmiechnęła się i obserwowała z uwagą na poczynania Élé, choć po cichu obawiała się czy aby... no właśnie, dokładnie tego! Gdy tylko Élé poderwała się, Elaine zrobiła to samo i spanikowana nie wiedziała co zrobić i jak zareagować. Zawołała jej imię, rozejrzała się, szukała sposobu, by jej ulżyć lecz zanim wpadła na pomysł wyciągnięcia różdżki i wyczarowania wody, siostra się już uporała się z efektem fasolki.
- No naprawdę, Élé, mnie to nigdy tak nie bawiło jak was. Przecież te fasolki mogą uszkodzić struny głosowe, a masz taki piękny głos! - na wpół świadomie usiadła z powrotem na huśtawkę. Zwyczajne częstowanie się fasolkami zawsze wiązało się z ryzykiem i namiastką adrenaliny - a tej drugiej Elaine nie lubiła. Znała problem Elijaha i przez to nie potrafiła zechcieć ją odczuwać we własnych żyłach. Widząc jednak uśmiech siostry, uległa. Wsunęła dwa palce do puszki i wyciągnęła po omacku fasolkę o tajemniczym smaku.
- Nie patrzę co jem, bo jeszcze mnie to przerazi. - zaśmiała się cicho. Zacisnęła mocno powieki i wrzuciła ją do ust. Bardzo niechętnie przegryzła i oczywiście tego pożałowała. Wykrzywiła się z obrzydzenia, a jej blond włosy pokryły się soczystym fioletem. - Surowe mięso... niedobrze mi. - zakryła usta czując jak zaczyna ją mdlić.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 122
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptySro Wrz 11 2019, 00:49

Swansea zawsze trzymają się razem.
To powinno być ich rodowym motto. Rodzina ponad wszystko. Nie ważne jak układały się relacje i ile razy by się nie sprzeczali - zawsze każde stanie w obronie drugiego. Éléonore była dumna, że jest częścią tego pięknego drzewa genealogicznego. Ich ród był liczny, ale mimo to wszystkie rodziny cechowały się wielką zażyłością i dbaniem o swoje dzieci i ich przyszłość. Reputacja była ważna, ale ważniejsza była miłość i wzajemne wsparcie.
- Flaming? Naprawdę? - Élé aż klasnęła w ręce z niepohamowanej ekscytacji. Formy patronusa to zawsze był ciekawy temat do rozmów. Umiejętność wyczarowania go jeszcze podczas nauki w szkole, to było coś. A pełna i wyrazista forma? Toż to majstersztyk. Duma rozpierała pierś Éléonore. Sama także opanowała dość szybko zaklęcie patronusa, było to dla niej bardzo ważne i poświęciła na to sporo czasu, będąc w Hogwarcie. Tak, flaming idealnie pasował do Elaine. Majestatyczny ptak, a jednak z odrobiną szaleństwa i artyzmu. No i ten kolor! - To najlepiej dopasowany patronus o jakim słyszałam! - dodała, uśmiechając się promiennie w stronę siostry - Och, Iskierko, dumna jestem. A wiesz, że ja mam wronę? Może te ptaki to nie przypadek w naszej rodzinie... Chociaż Elijah się ich boi - zmarszczyła brwi. Często zastanawiała się, jak to jest z tymi postaciami patronusów. Gdy podczas nauki jej własny zaczął przybierać kształt ptaka - była bardzo uradowana i podniecona. Ptak oznaczał dla niej wolność, niezależność, możliwość swobodnej eksploracji otoczenia. Jednakże wrona nieco ją rozczarowała. To takie pospolite, szare ptaszysko. Dopiero po pewnym czasie doceniła jej wyjątkowość. Ludzie nie dostrzegają tylu barw, co ptaki. Oczami tych cudownych zwierząt, wrona jest przepiękna i pełna barw. I z tym Éléonore się mogła utożsamić - nie każdy widział ją taką, jaką jest naprawdę, nie od razu. Kiedy Elaine wspomniała o swoim flamingu, Élé zrobiło się cieplej na sercu - coś jeszcze je łączyło.
- Uważam, że Twój wzrost jest w porządku, ale gdybym sama miała taką możliwość dopasowywania swojego wyglądu do okazji i sytuacji, na pewno bym z tego skorzystała - odpowiedziała szczerze. Metamorfomagia była pomocna w wielu dziedzinach życia i szczególnie upragniona przez aktorów. Jednakże Élé poznała osobiście tylko jednego czarodzieja, który stawał na deskach teatru i był obdarzony tym darem, co bliźnięta.
- No dobrze, dobrze. Weź tylko jedną i już chowam to pudełeczko grozy - przekomarzała się z siostrą, gdy ta opierała się zabawie. Miała rację, pod pewnymi względami była podobna do Elijaha, szczególnie gdy chodziło o upodobanie do znajdywania się w tarapatach lub, tak jak tutaj, do głupich zabaw, które mogą okazać się niebezpieczne. Cóż, genów nie oszukasz. I choć bliźniacy byli jak dwie krople wody (szczególnie za dzieciaka), to cała ich trójka posiadała wymiksowane wspólne cechy.
Elaine mimo wszystko skusiła się na jedną fasolkę. I chyba nie była zadowolona z tego kroku... Éléonore także nie, widząc biedną siostrzyczkę i jej minę tuż po skosztowaniu tego "smakołyka"...
- Na brodę Merlina! - zawołała, wpatrując się we włosy młodszej siostry ze zdumieniem. To, co się z nimi działo, było niesamowite. Czuła się winna cierpieniu siostry. - Eli, tak bardzo Cię przepraszam, to był kiepski pomysł - powiedziała ze skruchą. Chciała jej jakoś pomóc, ale nie bardzo wiedziała jak. Czemu zawsze trafiają się takie obrzydliwe smaki? Na palcach jednej ręki mogła zliczyć prawdziwie apetyczne fasolki, które trafiły jej się przez całe życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 480
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 416
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptySro Wrz 11 2019, 12:31

Komplement siostry przyjęła z zachwytem. Nigdy nie zastanawiała się jakoś głęboko nad dopasowaniem patronusa do czarodzieja. Zaakceptowała flaminga uznawszy go za wspaniałego ptaka. Sam fakt, że i patronus Éléonore miał skrzydła dawał do zrozumienia. Pierwsza sylaba oznaczała "łabędź", druga zaś wiadomo, że morze. O ironio, Elijah obawiał się ptaków, a Elaine morza. Nawet na tej płaszczyźnie wzajemnie się uzupełniali. Wszystko było ze sobą w jakiś tajemniczy sposób połączone. Ucieszyła się słysząc, że i patronus Élé przedstawia ptaka, choć nigdy w życiu nie przypuszczałaby, że to wrona.
- To nie może być przypadek. Hm, zapytam Cassiussa, Cealestine, Billie i Gabriela jakie ich są formy patronusa. - Może mają już pełen kształt? Warto sprawdzić ten detal! - Ciekawi mnie jak to jest, że akurat patronus przedstawia zwierzę. To chyba jedna z tajemnic białej magii, prawda? - zsunęła kosmyki włosów za ucho, aby nie powiewały na wietrze. Usłyszawszy aprobatę, zeszła z huśtawki z wielkim uśmiechem. - A więc… - rozłożyła ręce na boki, stanęła na palcach i powoli obróciła się wokół własnej osi, a czyniąc to, rosła. Jeden centymetr, dwa… i zatrzymała się na trzech. - Może być? Uou, ale mam długie nogi! - zerknęła w dół, przygryzła kącik ust i próbowała oszacować czy urosła równomiernie, czy nie ma się wrażenia zbyt krótkich rąk bądź nóg. Oczekiwała profesjonalnej oceny starszej siostry! Bez lustra ciężko było to samodzielnie określić. Zastanawiała się kto pierwszy zauważy różnicę w jej wzroście. Znając życie - Elijah, zawsze i wszędzie. Może Riley też? Byłoby miło…
Usiadła z powrotem na huśtawkę, aby oddać się konsumpcji fasolek wszystkich smaków. Miała złudną nadzieję natrafić na jakiś cudowny smak, jednakże surowe mięso… naprawdę było jej niedobrze. Powstrzymywała odruch wymiotny, zaciskała mocno powieki i starała się oddychać powoli. - Maszmożebutelkęwody? - zapytała przytłumionym dłonią głosem i posłała jej błagające spojrzenie. - Przecież sama ją wzięłam, więc nie jesteś winna… niech mnie avada trzaśnie, trafiłam na obrzydliwą! Chyba jestem sobie winna lody. - zaśmiała się cicho, choć wciąż wzdrygała się od intensywnego zaatakowania biednych kubków smakowych.[/b]

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 122
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptySro Wrz 11 2019, 22:02

Widziała już wiele razy metamorfomagiczne popisy bliźniaków, a jednak za każdym razem wpadała w zachwyt, a na jej ciele pojawiała się gęsia skórka. To było coś niesamowitego. Zazdrościła piekielnie tej zdolności, choć rzecz jasna - w zdrowy sposób, bez negatywnych uczuć. Jak każdy, posiadała kompleksy i znała swoje niedoskonałości, więc taka korekta z odrobiną magii byłaby jak znalazł. No i oczywiście wiele korzyści związanych z graniem w sztukach teatralnych... Życie byłoby prostsze i może ciut zabawniejsze. Ale chociaż mogła popatrzeć na wyczyny siostry i brata. Cudowne rodzeństwo! Uwielbiała obserwować, gdy zmieniają sobie kształt nosa lub liczbę palców u dłoni. Często tak właśnie kończyły się ich wspólne pogaduszki - na wygłupianiu się i prezentowaniu przedziwnych modyfikacji swojego ciała. Oj, ileż to razy zdenerwowani rodzice wpadali do sypialni i udzielali srogiej reprymendy całej trójce za brak poszanowania do tego daru. Ale kto by się tego słuchał, pff.
- Wow, El! Teraz masz nogi jak prawdziwy flaming - zachichotała i mocno odepchnęła się nogami od ziemi, co spowodowało, że poszybowała wysoko na huśtawce. Poczuła przyjemny chłód wiatru na twarzy, a jej włosy rozwiały się na wszystkie strony. Czuła się jak dziecko, nie chciała tego zmieniać. To wspólne popołudnie było lepsze, niż oczekiwała. - I chyba nawet wyszło Ci proporcjonalnie - dodała, mierząc wzorkiem siostrę od stóp do głów.
Kiedy Elaine wydukała z trudem prośbę o wodę - Éléonore, niewiele myśląc, chwyciła za swoją różdżkę i wypowiedziała dobrze znane zaklęcie:
- Aguamenti - z końca różdżki wydostał się mały strumyczek czystej wody. Podeszła pospiesznie do młodszej siostry wraz z ową mini-fontanną  - Może to coś pomoże? - powiedziała z nadzieją w głosie. - Dość tych fasolek. Wmuszę je w Elijaha. - uśmiechnęła się z diablikami w oczach, to był niecny plan. Braciszku, strzeż się! - Lody to świetny pomysł, moja droga! - wyraziła aprobatę z uśmiechem. Lato się kończy, trzeba wykorzystać ostatnie chwile ciepła. A lodów nigdy za wiele. - To gdzie idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 480
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 416
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 EmptyCzw Wrz 12 2019, 19:21

Odsunęła się, gdy siostra rozhuśtała się i poszybowała wysoko. Przez ten czas wpatrywała się w swoje nogi, próbowała porównać długość ramion i ewentualnie je dopasować. W obcasach wyglądałaby oszałamiająco, gdyby tylko miała gdzie wybrać się na randkę. Tęskniła za obcasami, bowiem na pustyni zmuszona była nosić wygodne adidasy albo osiem par różnego rodzaju klapek.
- Zamknij oczy, to coś ci pokażę. - uśmiechnęła się i gdy siostra spełniła prośbę, przemalowała całe swoje ciało na różowo - począwszy od włosów, skończywszy na skórze, a i dyskretnie z pomocą zaklęć transmutacyjnych zmieniła barwę swoich ubrań. - Zobacz. - roześmiała się na swój własny widok, bo była różowiótka od góry do dołu, a jedynie pozostały niebieskie oczęta i nieruszone znamię na karku. Śmiech Elaine był głośny i naprawdę pogodny. Przy Élé tak łatwo przychodziło jej "bawienie się" metamorfomagią, a przecież nigdy tego nie robiła poza obrębem rodziny. Dla śmiechu siostry była w stanie nawet transmutować sobie nos i usta w dziób, jednak uznała, że nie jest jeszcze gotowa na aż takie żarty.
Wypicie wody pomogło i powoli zapominała o przykrym doświadczeniu związanym z fasolkami. Rozsądek zabraniał się nimi częstować, jednak przy Élé, która przecież tak długo była poza granicami pańśtwa, wszystko się zmieniało. Chciała sprawić jej przyjemność tylko nie przewidziała słabości swojego żołądka i nietolerancji na smaki surowego mięsa. Chyba nigdy jeszcze nie trafiła na przepyszną, zazwyczaj albo te negatywne bądź neutralne, które nie robiły wrażenia.
- Biedny Elijah, powinnam go ostrzec. - znów się roześmiała, a i usiadła obok siostry. Zamachała ręką i "strzepnęła" ze skóry różowy kolor. Powoli, zaczynając od koniuszków palców, "zmywała" z siebie barwę, a i obserwowała czy idzie to równomiernie. Przyjemne mrowienie skóry oznaczało prawidłowe zmiany ciała. Przynajmniej tyle!
- Mamy w okolicy z trzynaście budek z lodami. Ale może poczekamy aż Elijah wróci? Powinien być za parę godzin, a i na chwilę oddam cię rodzicom, bo przecież rano mówili, że będą chcieli z tobą porozmawiać czy coś. Już widziałam jak mama na mnie patrzyła, gdy mówiłam, że idę się z tobą zobaczyć i nie wiem czy wrócimy na obiad.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Huśtawki na skwerku - Page 2 QzgSDG8








Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na skwerku   Huśtawki na skwerku - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Huśtawki na skwerku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Huśtawki na skwerku - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-