Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pub „Zębatka”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Rasheed Sharker
Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost
Galeony : 3545
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2822
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Moderator




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyPią Cze 17 2016, 01:31


Pub „Zębatka”

Bar założony całkiem niedawno przez czarodzieja o nie tylko wątpliwej reputacji, jak i niespełna rozumu, jak mawiają konserwatywni miejscowi. W końcu żaden szanujący się czarodziej czystej krwi nie mógłby spokojnie patrzeć na przybytek urządzony w tak bardzo steampunkowym stylu, prawda? Ano nie do końca. Zwariowane, ruchome mechanizmy czy okazjonalnie buchająca z różnych rur para, tworzą naprawdę niepowtarzalny klimat i czego by się nie powiedziało o właścicielu tego przybytku, to z cała pewnością trzeba mu przyznać punkt za oryginalność.
Sok Dyniowy
Woda Goździkowa
Piwo kremowe
Dowolne mugolskie piwo
Dymiące Piwo Simisona
Malinowy Znikacz
Rum porzeczkowy
Grzane wino z korzeniami i koglem−moglem
Ognista Whisky
Wino skrzatów
Wino z czarnego bzu
Najlepsza Stara Whiskey Campbell'a
Sherry
Rdestowy Miód

Wściekłe kałamarnice
Zapiekane paluszki
Smażone plumpki
Grawer Kirilija



______________________

SORROW   I LOVE YOUR BEAUTIFUL ANGER
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 623
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1621
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Kwi 25 2019, 18:46

Jeden z okolicznych pubów szukał pianisty na wieczorek muzyczny, gdzie klienci mogli śpiewać na żywo i głosować na to, co najbardziej się im podobało. Nie mając lepszych propozycji, a nie chcąc zaniedbać swojego rozwoju muzycznego, postanowiła napisać list z wyrażeniem chęci wzięcia udziału, oferując tym samym bogatą znajomość piosenek. Mając słuch absolutny, potrafiła bardzo szybko nauczyć się zagrać przesłuchany utwór na skrzypcach czy właśnie na pianinie lub fortepianie, bo z tymi instrumentami obcowała najwięcej. W umówionym dniu przyszła wcześniej, chcąc sprawdzić miejsce pracy i odpowiednio nastroić sprzęt. Porozmawiała sobie z właścicielem, zapytała, czego oraz ilu osób może się spodziewać, a potem dostała pyszną kawę. Na szczęście lokal nie wymagał stroju eleganckiego, postawiła więc na bardziej codzienną, zieloną sukienkę i buty na obcasie, narzucając na wszystko dopasowaną, sztuczną skórę. Burza rudych włosów tkwiła związana w koka, jedynie kilka kosmyków opadało luzem dookoła twarzy, łaskocząc ją po szyi. Siedziała przy barze, przeglądając przyniesione na wszelki wypadek nuty, gdzie dominowały utwory popularne. Nie wszystkie znała na pamięć. Pub zapełniał się ludźmi, a Lanceleyówna zajęła miejsce przy pianinie, oczekując pierwszego śmiałka. Wydarzenie cieszyło się popularnością, ludzie krzyczeli i śmiali się w rytm muzyki, nawet nie krytykując fałszowania czy wyboru dziwnych piosenek. Nie wszystkie były proste, zdarzyło się, że musiała poprosić o wybór innego utworu, ponieważ wątpliwej jakości nucenie niewiele jej pomogło przy próbie odtworzenia jej ze słuchu. Czas mijał szybko, musiała przyznać, że przy tym zleceniu sama się dobrze bawiła, podśpiewując okazjonalnie pod nosem. W przerwie dostała dobre piwo w ramach gratisu do wynagrodzenia, a także wymieniła się opiniami na temat występujących z barmanem, który swoją drogą, był niezwykle sympatyczny. Ceniła sobie pracę na własną rękę, mogła wybierać tylko te fajniejsze i mniej przewidywalne koncerty! Druga połowa przebiegła już bez przeszkód w postaci repertuaru, jednak stary instrument wymagał poprawki technicznej i ponownego nastrojenia, co poskutkowało kolejną, kilkuminutową przerwą. Po zakończeniu występu rozliczeniu się z właścicielem, teleportowała się przed bramy Hogwartu, aby poświęcić wieczór na przygotowania do porannych zajęć i upewnienie się, że odrobiła wszystkie prace domowe.

z/t
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 15:14

wieczór 27 kwietnia 2019 roku

Zdążył pozałatwiać wszystkie swoje sprawy przed godziną dwudziestą, więc skorzystał z chwili czasu i udał się na spacer po Dolinie Godryka, gdzie ostatecznie trafił do leśnej chaty. Nie miał podczas swojej podróży zbyt wiele szczęścia, jako że zranił tam dłoń o wystający kawałek zaostrzonego drewna. Co prawda dzięki temu poćwiczył zaklęcia i poprawił nieco swoje umiejętności w zakresie magii uzdrowicielskiej, ale nie do końca udało mu się uporać z leczeniem, więc do Zębatki przybył z zabandażowaną ręką. Nie przeszkadzało mu to zbytnio, chociaż miał nadzieję, że Elaine nie będzie wypytywała o okoliczności nabycia tej rany. Nie miał wcale ochoty opowiadać o swoich odwiedzinach w leśnej chacie, skoro nie przyniosły mu one niczego dobrego ani wartościowego.
Dawno nie był w Zębatce, więc dopiero po przekroczeniu progu lokalu, przypomniał sobie jak wygląda jego wnętrze. Aż dziwne, że wcześniej nie mógł go sobie przypomnieć. To miejsce było bowiem wyjątkowe i specyficzne, kompletnie nie wpisywało się w klimat znany czystokrwistym czarodziejom, a właściciel inspirował się raczej mugolską technologią. Wiele rur, buchająca zewsząd parę, zdecydowanie należało oddać twórcy punkt za oryginalność, chociaż Leonel domyślał się, że czarodzieje ze szlachetnych rodów raczej omijają ten pub szerokim łukiem. Jemu akurat taka atmosfera odpowiadała, nawet jeśli w towarzystwie takich osób by się zapewne do tego nie przyznał. Przy Elaine jednak czuł się w tej kwestii swobodnie, czego nie potrafił właściwie racjonalnie wytłumaczyć. Nie znał w końcu jej poglądów w kwestii czystości krwi, a i sam nie zdradził jej swojego największego sekretu, o którym zresztą w ogóle mało kto w świecie magicznym wiedział.
Przybył chwilę przed czasem, więc póki co nie widział nigdzie panny Swansea. Wyszedł więc jeszcze przed pub, by zaczerpnąć świeżego powietrza… i zapalić papierosa. Marne połączenie, co? No ale tak to już było, jak miało się do czynienia z nałogowcem. Kiedy napełnił już swoje płuca tytoniowym dymem, wrócił do środka i usiadł przy barowej ladzie, przeglądając kartę napojów i dań. W oczy od razu rzuciła mu się pozycja o nazwie „wściekłe kałamarnice”, ale z zamówieniem przekąski wolał poczekać na swoją towarzyszkę. Szczególnie zważywszy na to, że gdyby wziął ją teraz, pewnie uciekłaby z talerza, zanim Elaine pojawiłaby się na miejscu. Pomyślał o drinku, żeby móc już coś sączyć w oczekiwaniu na dziewczynę, ale i z tego pomysłu ostatecznie zrezygnował.
- Poproszę wodę goździkową. – Rzucił w końcu, wybierając napój bez zawartości alkoholu. Jak na niego dziwne, chociaż przyświecał mu w tym pewien cel. Woda goździkowa miała bowiem działanie rozkurczowe i relaksujące, a coś takiego zdecydowanie było mu po wizycie w leśnej chacie potrzebne. Ani piwo ani whiskey przecież mu nie uciekną tak jak te wściekłe kałamarnice… Chłopak popijał więc swoją wodę, obserwując z nudów klientelę Zębatki. Niekiedy tylko spoglądał w stronę drzwi wejściowych, sprawdzając czy może młoda Krukonka dotarła już do pubu. Pewnie wdałby się w rozmowę z barmanem, gdyby nie to, że facet miał tego wieczoru ręce pełne roboty. Jak widać nie tylko on i Elaine zdecydowali się spędzić wolny czas przy mocniejszym trunku.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 17:57

Cztery godziny między końcem pracy a porą spotkania z Leonelem, spędziła na szczegółowych przygotowaniach aparycji. Nie zmarnowała tego czasu, zrobiła z siebie bóstwo. Co prawda szli jedynie do pubu na piwo, a jednak chciała czuć się... ładnie i komfortowo. Ojciec przytulił ją gdy zobaczył, że jego ostatnio załamana córcia szykuje się do wyjścia. Pierwszy raz od dwóch miesięcy - to niewątpliwie dobry omen. Przegoniła rodzica i poprawiała makijaż. Brak metamorfomagii dawał się we znaki. Nigdy przecież nie lubiła tego daru, a jednak gdy go utraciła (według uzdrowicieli czasowo) to nie poczuła ulgi tylko niepokój. Zżyła się z darem bardziej niż przypuszczała, dlatego też musiała makijażem i fryzurą nadrobić to, co zazwyczaj poprawiała metamorfomagią. W końcu, kiedy siódmy strój został zaakceptowany, była gotowa do wyjścia. Włosy rozpuściła, luźno opadły na ramiona i łaskotały odsłonięte łokcie. Usta pomalowane czerwienią, oczy podkreślone czernią, pozostało zabrać ze sobą bluzę, by zaznaczyć swój indywidualny styl.
Teleportowała się przecznicę nieopodal Zębatki i resztę drogi przeszła na pieszo. Otworzyła drzwi pubu, do którego przychodziła tylko i wyłącznie ze względu na dobry alkohol i przystępne ceny. Wystrój się jej nie podobał, jednak przymykała na to oko ze względu na atrakcyjną zawartość barku. W środku wyglądała Leonela i w sumie nie musiała go długo szukać, wszak był stosunkowo wysokim mężczyzną. Po zlokalizowaniu jego osoby ruszyła żwawo w jego kierunku.
- Cześć. - nachyliła się, by pocałować krótko jego policzek. To też jeden z jej zwyczajów - wylewność nawet w powitaniu, poza tym nie ukrywała, że ten mały gest sprawił jej przyjemność. Wyczuła nutę tytoniu- w końcu mógł zapalić. - Był problem, by znaleźć Zębatkę? - zagaiła siadając naprzeciw. Na jej oko musiała spóźnić się jakieś sześć-siedem minut. Leo nie musiał wiedzieć, że był to zabieg celowy. Poprawiła włosy wyciągając je zza kołnierza i rozsypała ich kurtynę na plecach. - Mam nadzieję, że nie musiałeś długo na mnie czekać. - udawała niewiniątko tak jak to kobiety czasem potrafią. Zauważyła, że zamówił sobie już wodę goździkową. Zerknęła jeszcze raz na wiszący zegar lecz godzina się zgadzała. Po chwili namierzyła obandażowaną rękę i aż uniosła brwi zdziwiona. - Droga tutaj jest taka niebezpieczna? - zapytała rozbawiona, choć widać było, że zżera ją ciekawość. Umiała jednak ją powściągnąć by nie zadać pytania bezpośrednio.


______________________

I got you!

Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 19:21

Powoli zaczynał się nudzić, przez co coraz częściej zerkał w kierunku drzwi wejściowych. Kiedy więc wreszcie ujrzał znajomą sylwetkę, odetchnął z ulgą. Na dłużej zawiesił na niej oko, przyznając w duchu, że dziewczyna wygląda naprawdę wspaniale. Nie miał jednak pojęcia ile czasu i wyrzeczeń kosztowało ją osiągnięcie takiego stanu. Gdyby on sam miał się siedem razy przebierać, by wybrać odpowiednią koszulę, pewnie przez cały dzień chodziłby wściekły jak osa. Co prawda przykładał sporą wagę do swojej aparycji, ale z niektórymi przedstawicielkami płci pięknej, choćby takimi jak Elaine, raczej nie miał co się porównywać. Chociaż na głos nie skomplementował jej stroju, uśmiechnął się szczerze na przywitanie. Nie spodziewał się natomiast całusa w policzek, którego jednak przyjął pozytywnie, bo i jaki facet narzekałby na bliskość z atrakcyjną towarzyszką? Póki co nie odezwał się ani słowem, uważając że ten gest na powitanie jest wystarczający.
- Nie, Twoje wyjaśnienia były dokładne. – Przyznał zgodnie z prawdą, kiedy dziewczyna zapytała go czy miał problem z odnalezieniem Zębatki. Znajdowała się ona niedaleko kawiarni, a z jego orientacją nie było jeszcze tak tragicznie, żeby potrzebował szczegółowej mapy.
– Poza tym chyba tu jednak kiedyś byłem, ale nie potrafiłem skojarzyć miejsca z nazwą. – Dodał zaraz, mimo że nadal miał co do tego pewne wątpliwości. Wystrój był jednak na tyle charakterystyczny, że raczej nie była to z jego strony żadna pomyłka. Musiał już kiedyś te rury z dychającą parą widzieć.
W momencie, w którym niejako „przeprosiła” go za swoje spóźnienie, machnął jedynie ręką, pokazując tym samym, żeby się nie przejmowała. Był przyzwyczajony do tego, że kobiety lubiły przychodzić na miejsce spotkania parę minut po czasie… dlaczego? Nie wiadomo, być może liczyły na jakieś wejście smoka, a może nie chciały wyjść na nadgorliwe, gdyby to one miały ostatecznie czekać na mężczyznę. Wracając jednak do rzeczywistości, Elaine niestety zauważyła jego zabandażowaną dłoń, na co westchnął ciężko, zastanawiając się jak najkrócej, nie zdradzając szczegółów, może jej opowiedzieć, co się wydarzyło. Nie chciał się przecież przyznawać do tego, że przetrzepał całą leśną chatę, skoro zakrawało to w pewnym stopniu o kradzież. Niby ostatecznie niczego ze sobą nie zabrał, ale sam ten fakt wyglądał dość podejrzanie.
- Natrafiłem na niezbyt przyjemną niespodziankę w dolinie… ale to nic groźnego. – Nie była to wyczerpująca odpowiedź, chociaż przed dalszą jej częścią uratowało go pojawienie się przed nimi barmana. Merlinowi dzięki, że zdecydował się ich obsłużyć właśnie teraz.
- Whiskey Campbella i… - Spojrzał wyczekująco na pannę Swansea, żeby zamówić to, co dziewczyna sobie wybierze. W międzyczasie wyciągnął również swój portfel, aby odłożyć na ladę odpowiednią kwotę galeonów. – Ah, i jeszcze wściekłe kałamarnice. – Zdążył dopowiedzieć, skoro przypomniało mu się o polecanej przez Elaine przekąsce. Na szczęście zdołał uzupełnić zamówienie zanim barman odszedł do innych klientów.
- I jak, musiałaś się jeszcze użerać z jakimiś innymi dzieciakami po moim wyjściu? – Zapytał, kiedy pracownik Zębatki zajął się przygotowywaniem ich drinków. Jego spojrzenie mimowolnie przeniosło się na moment na biust dziewczyny, choć kiedy Leonel zdał sobie z tego sprawę, od razu powrócił nim wyżej, wpatrując się swojej rozmówczyni w oczy.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 21:05

Wszystko wskazywało na to, że spotkanie odbędzie się bez przeszkód. Potrafiła docenić brak kłopotów, już tak. Miło było zamienić się w klienta, który teraz wymagał perfekcji, a nie musiał stać po drugiej stronie barykady.
Pub był charakterystyczny, łatwo było tutaj trafić. Wystarczyło zapytać przechodnia, a trafiłoby się tutaj z zamkniętymi oczami. Buchająca para i te dziwne rury nie przypadły jej nigdy do gustu jednak jak już wcześniej wspomniała w myślach, dla tego alkoholu warto ścierpieć wystrój. Był poza tym dosyć oryginalny i trzeba przyznać właścicielowi, że stworzył coś nowego w świecie czarodziejów. Nie przyszła jednak podziwiać wnętrza, cieszyła oczy widokiem Leonela. Żałowała, że podczas sylwestra nie wzięła od niego adresu, by móc się z nim raz na jakiś czas skontaktować. Ten facet dobrze tańczy, a to już ogromna taryfa ulgowa w drodze uzyskania sympatii panienki Swansea. Przyglądała się uważnie jego twarzy tak, by móc w wolnej chwili naszkicować ją w notatniku. Miał wyraziste kontury twarzy, dobrze zarysowana szczękę i ciekawie ułożone kości policzkowe. Gdy się uśmiechnął, aż zamrugała zaskoczona. Na brodę Merlina, co za rozbrajający uśmiech! Tak, z chęcią przyda się trochę alkoholu.
Odnosiła wrażenie, że nie chciał dzielić się historią nabytej rany. Westchnął tak ciężko, czyżby z nutą zniecierpliwienia? Z szacunku do jego osoby postanowiła nie drążyć tematu, skoro sobie tego nie życzył, a czego nie mówił na głos.
- Rozumiem, w dolinie łatwo o wypadki. - przytaknęła. Wyprostowała szyję by ponaglić kelnera, gdy ten właśnie podszedł. Zdecydowała się na miód rdestowy. Potrzebowała nieco słodyczy o dobrym procencie alkoholowym. Postanowiła zdjąć kurtkę. Spędziła trzydzieści minut nad nakładaniem zaklęcia kamuflującego na blizny szpecące jej ramiona. To nowy kompleks, dosyć głęboki jednak specjalnie na ten dzień przyłożyła się do zaklęć. Nie chciała czuć się źle z nimi, nie kiedy zapowiadało się na interesujące towarzystwo.
- Nie, zostawiłam wszystko na głowie mojego zmiennika. Ale nie rozmawiajmy o tym, Leo. - oparła łokcie o stolik i nieznacznie nachyliła się ku niemu. Być może widziała gdzie padł jej wzrok, być może nie pokazała co na ten temat myśli. Chciała się podobać więc nie dała po sobie nic poznać. - Dawno się nie widzieliśmy, opowiedz co u ciebie. Nie pamiętam gdzie pracujesz, a chyba coś wspominałeś… tylko sylwestrowe drinki zrobiły swoje. Świetnie się tam bawiliśmy, naprawdę dobrze tańczysz, Leo. Hm, mam mówić do ciebie skrótem czy pełnym imieniem? - gadulstwo się uaktywniło. Jak i to intensywny wzrok, który na nim zawiesiła. Jakby teraz najważniejsza na świecie była rozmowa właśnie z nim. Założyła nogę na nogę i oparła policzek o dłoń. Zaplanowała sobie dowiedzieć się o nim czegoś więcej, bo im bardziej mieli się szansę poznać, tym lepiej mogli spędzić razem czas. Pamiętała, że dużo rozmawiali w tańcu, jednak faktycznie wysokie stężenie alkoholu we krwi dosyć mocno zatarło wymienione fakty. Nad ranem była wesoło pijana, a to oznaka, że dobrze się bawiła.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 21:32

Rzeczywiście, on także nie przyszedł tutaj, by rozwodzić się nad oryginalnym wnętrzem, a od kiedy Elaine przekroczyła próg lokalu, zdecydowanie wolał cieszyć oko jej wyglądem, a nie dymiącymi rurami. Podobnie jak i ona cieszył się, że chwilowo może zapomnieć o pracy i w przeciwieństwie do niej, wymagać profesjonalizmu od obsługi Zębatki. Chociaż nie zamierzał raczej składać żadnych reklamacji, nawet gdyby ktoś pomylił jego zamówienie. W towarzystwie panny Swansea miał zbyt dobry humor, by być aż tak czepliwym gburem. Ba, dziewczyna potrafiła nawet wywołać uśmiech na jego twarzy, a trzeba było powiedzieć, że mało kto był do tego zdolny, bo i przed niewieloma osobami młody Fleming się otwierał. Nie powinno to zresztą dziwić, bo nie każdemu można było zaufać, szczególnie kiedy sporo czasu spędzało się na Śmiertelnym Nokturnie lub w innych miejscach o podobnie wątpliwej reputacji. Mimo wszystko jakoś na swój los nie narzekał.
- Zbyt łatwo. – Przyznał krótko, przyglądając się długiej, wyciągniętej szyi towarzyszki i opadającym na jej ramiona długim włosom. Nie wiedział nawet, że Elaine spędziła popołudnie na maskowaniu blizn, choć prawdopodobnie nie było to niezbędne. Nawet z nimi wyglądałaby przecież olśniewająco, a może nadały by jej jeszcze dodatkowego uroku, bo co by nie powiedzieć, w tym jaśniutki blondzie wyglądała tak niewinnie, że wręcz aniołkowato. Oczywiście nie było to też nic złego.
Skinął głową ze zrozumieniem, kiedy dziewczyna dała mu znać, że nie chce rozmawiać o swojej robocie. To proste, że chciała trochę od swoich obowiązków odpocząć, a już szczególnie takich, które wiązały się ze znoszeniem niezwykle irytujących bachorów. Nie kontynuował więc już tego tematu, całkowicie poddając się w tej kwestii jej życzeniom. Zainteresowało go natomiast wspomnienie przez Swansea o balu, a także przyznanie się przez nią do tego, że drinki niestety wywołały kilka dziur w jej pamięci. Nie każdy pewnie byłby tak szczery, więc musiał ją za to docenić.
- Faktycznie dobrze się bawiliśmy, chyba trzeba będzie to kiedyś powtórzyć. – Odpowiedział jej pomiędzy jednym a drugim łykiem whiskey, a kąciki jego ust znów mimowolnie uniosły się lekko, ukazując tym samym ledwie widoczne dołki w policzkach. Kiedy zaś młoda Krukonka zapytała o to, jak powinna się do niego zwracać, wzruszył obojętnie ramionami.
- Jak Ci wygodniej, dla mnie naprawdę nie ma to większego znaczenia. – Jeśli tylko darzył kogoś sympatią, mogło to być Leonel, a mogło być i Leo. Nie obraziłby się pewnie nawet, gdyby krzyknęła do niego po nazwisku. Dopóki nikt nie obdarzył go jakąś wyjątkowo nieodpowiadającą mu ksywką, nie miał żadnych zastrzeżeń.
- A co do Twojego pytania… Jestem barmanem w Szatańskiej Pożodze. To taki lokal na Nokturnie. Sporo pracy i niezbyt bezpieczne miejsce, chociaż na nudę nie mogę za to narzekać. – Nie miał oporów przed tym, by mówić o swoim miejscu pracy. Śmiertelny Nokturn może słynął z tego, że chadzały tam typy spod ciemnej gwiazdy, ale przecież poza Borginem i Burkesem znajdowało się tam także wiele pubów czy sklepów, w których nie sprzedawało się nic nielegalnego. Zresztą oficjalnie nikt nie łamał tam prawa, a to że w niektórych miejscach można było załatwić coś „z pod lady” pozostawało inną kwestią.
- Pewnie tam nie byłaś. – Dodał jednak zaraz, bez racjonalnego powodu. Być może chciał się jej przypodobać, pokazać jej, że kojarzy mu się z istotą grzeczną i niewinną, która nie miałaby czego na Śmiertelnym Nokturnie szukać? Właściwie, kiedy wypowiedział te słowa na głos, sam zastanawiał się nad ich celem. Tak czy inaczej ciekaw był, czy aby nie usłyszy odpowiedzi, która jednak wprawi go w niemałe zaskoczeni. W końcu pozory lubiły mylić, a nieraz takie osóbki jak Elaine miały za uszami więcej, niżeli można by się było nich spodziewać.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 22:09

Zamówienie zostało zrealizowane w szybki sposób. Całe szczęście, bo już z niewiadomej przyczyny zasychało jej w ustach. Miło było oderwać swoje myśli od życia codziennego. Nagle poczuła jak bardzo brakowało jej zdrowej (nie dla wątroby) rozrywki. Wciąż nie miała ochoty na szalone tańce i obgadywania chłopaków ze studiów. Okazuje się, że potrzebuje rozmowy z kimś spoza tego kręgu. Z pewnością Sol ucieszy się z wieści, że Ela wyszła do ludzi.
Często najpierw mówiła, a potem zastanawiała się nad sensem tego, co właśnie powiedziała. Potrafiła być bezpośrednia, poza tym wyznawała zasadę rezygnacji z psychologicznych gierek i podchodów dotyczących przekazywania co większych ciekawostek charakteru. Nie miała oporów by przyznać się do niedużej dziury w pamięci. Udawanie, że wszystko pamięta byłoby frustrujące. Musiała już na wykładach zadbać o nienaganną prezencję mimo, że jedyne co pragnęła to siedzieć w dresie na kanapie, najlepiej opartym o Elijaha, roztrzepana, nieumalowana i z kubkiem gorącej czekolady albo butelką skrzaciego wina. Darowała sobie więc stosowanie zasłon dymnych.
Zamoczyła usta w miodzie i popatrzyła znad szklanki na Leonela, kiedy ten znów dał jej swój uśmiech. Żarliwie zapisała w pamięci dołeczki w policzkach. - Wspaniale to słyszeć. Gdy tylko wyczaję jakaś większą imprezę na studiach to czuj się zaproszony. O ile interesuje cię zabawa wśród studentów. - ciekawa była czy dałby się zabrać na tego rodzaju rozrywkę. Stałby się obiektem zainteresowania wśród damskiej części. - Wtedy wkradłam się do Ministerstwa, więc wiesz… trzymam rękę na pulsie na wypadek gdyby ktoś szykował coś ekstra. - te ostatnie słowa wypowiedziała znacznie ciszej, wszak bal charytatywny był tylko dla dorosłych, a wraz z Elim się tam zwyczajnie przekradli, by się pokazać. Miło było zobaczyć ministra z bliska i znacznie mniej milej było go podeptać… akurat to o ironio, doskonale pamiętała. To też pokazywało, że mimo posiadania oznaki prefekta potrafiła łamać regulamin i sięgać po to, czego akurat chciała. Swansea lubili być uparci.
Postukała palcem w ciepłą szklankę z miodem. Zauważyła, że zamówił sobie ulubiona whiskey. Konkretny alkohol konkretnego mężczyzny. Uśmiechnęła się przelotnie, z jakąś nuta tajemnicy. Jej starannie podkreślone brwi uniosły się, gdy poznała miejsce pracy Leonela. Aż dziwne, że akurat tego nie pamiętała wszak takich informacji niełatwo zapomnieć. Z wrażenia upiła łyk miodu. Po chwili roześmiała się, nie głośno, ale też nie najciszej.
- No no, Leo, ciekawe rzeczy mówisz. - nie mogła powstrzymać uśmiechu. - Musi się nieźle dziać w twoim pubie, skoro jest na takiej popularnej ulicy. A więc twierdzisz, że ktoś taki jak ja nie zapuszcza się w miejsca o złej renomie?- zapytała posyłając mu bardzo wyzywające spojrzenie. Chciała zasiać w nim ziarno niepewności, szukała w jego oczach błysku wątpliwości. Podświadomie zaczęła bawić się kosmykiem włosów, zakręcała go na palec i przyglądała mu się trochę rozbawiona. Z drugiej strony odczuwała zaskoczenie. Musiał mieć łeb na karku i dobry refleks skoro podjął się pracy w podejrzanym miejscu. Nigdy tam nie była, bo też nie miała powodów. Nie mogła zaprzeczyć, że odczuwała niechęć na myśl o Nokturnie, jednak nie znaczy, że Leo musi o tym wiedzieć. Postawił kawę na ławę; bez grama wstydu i niepokoju przyznał się, że pracuje w miejscu o złej renomie.
- Powiedz mi w takim razie, na kogo ci wyglądam? - zadarła nieco podbródek, oczekiwała ciekawej odpowiedzi. Sęk w tym, że Elaine chodziła w takie miejsca, z których wychodziło się zawsze uszkodzonym. Sęk w tym, że chodziła tam za bratem mimo, że sama łatwo się bała, gdy tylko zagrożenie życia było w zasięgu wzroku. Miałaby zapewne spore opory by odwiedzić "Szatańską Pożogę", jednak nie chciała pokazywać się z tej kiepskiej strony. Nie chciała by ktoś patrzył na nią z perspektywy "jest słabsza", a więc pozwoliła sobie na odrobinę niedomówienia. Zastanawiała się czy Leo jest tym "typem spod ciemnej gwiazdy", skoro został barmanem. Nie wyglądał na takiego, co załatwia ciemne sprawki za ladą, a jednak ton głosu, jakaś tajemniczość w jego wzroku dawało przeczucie, że mógłby odnaleźć się w pracy w takim lokalu. Przyjrzała mu się uważniej, szukała w nim namiastkę cech, które by jej powiedziały czy Leo mógłby należeć do niebezpiecznej dla ludzi kasty typów spod ciemnej gwiazdy czy to tylko plotki, a on jest po prostu fajnym facetem, z którym wyszła pić alkohol.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 01 2019, 22:41

Wybranym alkoholem mogli się już raczyć, choć wyglądało na to, że na wściekłe kałamarnice muszę jeszcze chwilę poczekać. Właściwie nie było w tym nic zaskakującego. Jeśli faktycznie wszystko tutaj było gotowane na bieżąco, to niewątpliwie sam proces przyrządzania kałamarnic musiał trochę potrwać. Zdawał sobie z tego sprawę, bo i jemu nieraz zdarzało się coś w swoim mieszkaniu upichcić. Może nie były to dania na miarę magicznego szefa kuchni, ale proste potrawy szły mu całkiem nieźle, a przede wszystkim były one zjadliwe i w jego mniemaniu, nawet smaczne, choć ten fakt musiałby chyba ocenić ktoś postronny. Być może któregoś razu będzie okazja, by to Elaine stała się jego degustatorką? Nie był jeszcze pewien czy ich znajomość rzeczywiście się rozwinie, ale nie ukrywał, że naprawdę miło mu się z nią rozmawiało i wspólnie marnotrawiło czas. Była osobą wychowaną, choć bezpośrednią, co właściwie w niej doceniał, bo nie zawsze miał ochotę na jakieś gierki i niedomówienia. Wyrósł z takich rzeczy, a z wiekiem coraz częściej liczył na jasny, precyzyjny przekaz.
- Faktycznie… nie pomyślałem o tym, że taki z Ciebie włamywacz. – Mruknął wyraźnie rozbawiony, bo wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że młoda Swansea na balu pojawiła się niezgodnie z jego regulaminem. Ciekawy był w jaki sposób dostała się na bankiet, ale nie chciał też przy pierwszym spotkaniu o wszystko jej wypytywać. Niektóre informacje lepiej, żeby pozostały tajemnicą przez nieco dłuższy czas.
- Co do samej imprezy, właściwie czemu nie? Raz na jakiś czas powinienem się rozluźnić i przypomnieć sobie dawne czasy. – Dodał zaraz, nie wspominając słowem o tym, że niestety przez wzgląd na pewne wydarzenia z przeszłości, studiów nigdy nie skończył, a raczej nawet ich nie podjął. Nie była to jednak żadna przeszkoda do tego, by dobrze się bawić, to po pierwsze. A po drugie, uczniowie siódmych klas także potrafili wpaść na szalone pomysły. Teraz nie miał już zwykle na takie hulanki czasu, a szkoda, bo niekiedy naprawdę za nimi tęsknił.
- Szczególnie w takim towarzystwie. – Mistrzem komplementów chyba nigdy nie był, chociaż wyraźnie podkreślił, że to w głównej mierze obecność Elaine przekonywała go do spędzenia czasu z nieco młodszymi od niego ludźmi. Gdyby nie ona, raczej nie szlajałby się ze studencką bracią z racji tego, że obawiał się, iż nie będzie w stanie się z nimi porozumieć tak, jakby tego chciały obie strony.
- Tego nie powiedziałem. – Westchnął ciężko, widząc że został złapany za słówko. Z drugiej strony faktycznie nie przypuszczał, by młoda Krukonka regularnie odwiedzała Śmiertelny Nokturn. Nie wyglądała mu ani na kogoś, kto interesuje się czarną magią czy nielegalnym biznesem, ani też na kogoś, kto szuka guza. A nie oszukujmy się, były to główne powody, dla których czarodzieje odwiedzali tę ulicę. Zresztą gdyby miał do czynienia ze stałą bywalczynią Nokturnu, pewnie spotkaliby się znacznie wcześniej. W końcu spędzał tam tyle czasu, że kojarzył już większość twarzy. A czy on sam wzbudzał podejrzenia? Był człowiekiem niebezpiecznym, parającym się czarną magią i przemytnictwem, chociaż nie sądził, by ktokolwiek o tym wiedział. Dbał bowiem o to, by nie zostać przyłapanym na gorącym uczynku i nie chwalił się swoimi osiągnięciami każdemu napotkanemu czarodziejowi.
- No dobra. Wyglądasz na kogoś, kto zdecydowanie nie chadza w takie miejsca. – Jeśli Elaine liczyła na jakąś inwencję twórczą z jego strony, to cholernie się przeliczyła. Taki już był jego urok, że mówił niewiele ponad to, co musiał. Przy niej i tak rozwiązywał mu się język, co jednak nie znaczyło, że nagle będzie recytował na jej temat poematy. Zresztą ponownie od niekomfortowej sytuacji uratował go barman, który po chwili wyszedł zza drzwi prowadzących do kuchni, i postawił przed nimi spory talerz ze wściekłymi kałamarnicami. Prawdę powiedziawszy coś wijącego się przed ich oczami nie mogło wyglądać apetycznie, ale postanowił zaryzykować i zaufać swojej towarzyszce.
- Jak się za to zabrać? – Zapytał jednak, dając jej pole do popisu. Nigdy wcześniej nie miał w końcu z tą przekąską do czynienia, więc nie był wcale pewien czy trzeba je może najpierw pokroić albo czy przegryza się je łącznie z sosem. Obserwował więc uważnie zachowanie Elaine, by później powtórzyć jej ruchy.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyWto Maj 07 2019, 19:52

- Od razu zaraz włamywacz. Nazwałabym to wdziękiem, sprytem i dojrzałą aparycją. - roześmiała się pod nosem, bowiem na tamten czas w Ministerstwie dodała sobie nieco wzrostu i kilka drobnych zmarszczek na twarzy, by uchodzić za starszą. Potrafiła stworzyć sobie dojrzałość zewnętrzną i wydawało się, że Leonel nie zdawał sobie z tego sprawy. - Przecież nie można pozwolić, by taka okazja przeszła obok nosa, mam rację, panie Fleming? - zapytała posyłając mu dłuższe i intensywniejsze spojrzenie, ciesząc się w duchu, że przypomniała sobie jak brzmiało jego nazwisko. Subtelnym gestem oparła podbródek o dłoń, póki co tracąc zainteresowaniem zamówionym napitkiem.
- Relaks jest ważny zwłaszcza za osób stojącym za kontuarem. - chciała coś jeszcze dopowiedzieć, ale zamknęła usta zważywszy, że było jeszcze za wcześnie na pewnego rodzaju komentarze. Postukała obcasem o podłogę próbując sobie jednocześnie przypomnieć kiedy była ostatnio na jakiejkolwiek imprezie. Nie miała nigdy ochoty, odmawiała, kiedy Sol i Bri ją wyciągały, nie dawała się nawet Allegro, wymawiając się depresją i złym samopoczuciem. Kto by pomyślał, że pomoże jej nowy bodziec, którym okazał się niczego nieświadomy Leo?
Oczy jej zaświeciły, kiedy wywęszyła w powietrzu komplement. Nabrała apetytu na większą ilość wszak ostatnio miała ich spory niedobór. Odrobina próżności nigdy nie zaszkodzi zwłaszcza dla osoby, która pierwszy raz od niemal trzech miesięcy postanawia wyjść "do ludzi".
- Masz na myśli towarzystwo energicznych studentek w liczbie powyżej dwudziestu czy bardziej myślisz personalnie? - zagaiła czysto niewinnie, a oczywiście domagała się sprecyzowania. Zdała sobie sprawę jak łaknie czyjejś uwagi, nie tylko braterskiej, bo tę ma w pełni. Chodziło o kogoś " z zewnątrz", kto oderwie jej myśli od codzienności. Upiła spory łyk miodu, by zwliżyć dziwnie suche usta.
Poczuła spory zawód i rozczarowanie, gdy zbył temat nudnym jak flaki z olejem potwierdzeniem jej słów i zaprzeczeniem własnych. Popatrzyła na przekąskę jakby zapomniała, że została zamówiona. - Chwyć z miękkiej strony... zaraz, nic więcej nie powiesz? - nie mogła skupić się na kałamarnicy, oj nie. - Właśnie powiedziałeś, że pracujesz na popularnej inaczej ulicy, gdzie większość ludzi boi się pójść w obawie o życie, a teraz pytasz mnie o przekąskę. Nie no, Leo, opowiedz mi coś więcej o swojej pracy. - wbiła w niego wzrok, wyczekujący, proszący, jak najbardziej czarujący potrafiła. Posłała mu zachęcający uśmiech. - To prawda, że można tam kupić jajo smoków? Albo że piją tam alkohol głównie ludzie-wilkołaki? - drążyła, drążyła, ciekawość paliła, by wyciągnąć z niego jak najwięcej informacji ot tak, dla siebie samej.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 08 2019, 16:05

Elaine, jak to kobieta… pyskata, ale i inteligentna, potrafiła każdy niewygodny fakt czy nawet właśnie nielegalny proceder ni stąd ni zowąd przekuć w zaletę. Z drugiej strony w tym przypadku akurat się z nią zgadzał. To, że udało jej się dostać do Ministerstwa Magii wbrew regulaminowi sylwestrowego balu świadczyło wyłącznie o jej sprycie. Sam przecież też nie był niewiniątkiem, więc nie doszukiwałby się tutaj jakiegoś braku wychowania czy nieuczciwości. Byłoby to wręcz dziwne, skoro działał w przemytniczym półświatku. Raczej doceniał właśnie tego typu cechy charakteru, które świadczyły w jego mniemaniu o dużym potencjale.
- Z tą dojrzałą aparycją mógłbym polemizować, ale uznaj to za komplement. – Odpowiedział nad wyraz jak na niego uprzejmie, nie pamiętając jednak dokładnego wyglądu Elaine z tamtej imprezy. Nie wiedział więc, że dziewczyna, żeby się nieco postarzyć wykorzystała swój metamorfomagiczny talent. Nie widzieli się długo, więc bazował na tym, co jego oczy widziały w tym momencie.
Na dłuższą chwilę zamilknął, przypominając sobie te wszystkie studenckie zabawy trwające do białego rana. Nie był pewien czy teraz miałby na coś podobnego siłę, ale nie dało się ukryć, że mu tego brakowało. Nawet może nie świadomie, bo przecież gdyby nie Krukonka, nie myślałby o tańcach i głupich, pijackich kawałach. Przydałoby mu się jednak coś takiego, bo nietrudno było zauważyć, że chociaż nadal był młody, to w jakimś sensie zgorzkniał, zmarkotniał, nazbyt może spoważniał? Wydawało się, jakby kompletnie zatracił to swoje wewnętrzne dziecko i niewykluczone, że także potrzebował nowego bodźca w postaci Swansea, by ponownie je w sobie rozbudzić. Nie zdawał sobie przy tym sprawy, że i on znacząco wpłynął na ostatnio melancholijny nastrój towarzyszki, której zdecydowanie potrzeba było wsparcia, zrozumienia i komplementów od kogoś z zewnątrz.
- Nie udawaj nieśmiałej. Mało która studentka zdołałaby mnie chyba na coś takiego namówić. – Nie chciał przesadzać, żeby czasem Elaine nie obrosła zbyt szybko w piórka, ale nie zamierzał także jej oszukiwać. W końcu tkwiło w niej coś takiego, co go do niej przyciągało. Nie potrafił tego do końca wyjaśnić i opisać. Jakieś światełko o ciepłych kolorach, iskierka nadziei i niezwykłego uroku w błękitnych niczym wzburzone morze ślepiach. Niby niewinna, a jednak kusicielka, w której towarzystwie czuł się naprawdę doskonale i która przekonała go nawet do spróbowania wściekłych kałamarnic. No właśnie, jej wyjaśnienia nadal nie były może zachęcające, ale nie mógł się przecież wycofać. Sięgnął więc po jedną z ruchliwych przekąsek, łapiąc ją zgodnie z poradą za miękką część, starając się przy tym jak najszybciej przegryźć specyficzny pokarm. Uczucie żyjątka w ustach było dziwne, ale musiał przyznać, że smak nie był wcale najgorszy. Chciał nawet wziąć drugą, potwierdzić swoje pierwsze wrażenie, ale zamiast tego odwrócił wzrok w stronę blondynki, która najwyraźniej nie potrafiła mu darować tej zręcznej zmiany tematu.
- Moja praca to akurat nic ciekawego. Barman tu czy barman na Nokturnie… Wiesz, niewiele się to różni, może poza tym, że u nas częściej zdarzają się jakieś rozróby. – Westchnął ciężko, bo naprawdę jego robota nie była niczym porywającym. Może ta druga, jasne, ale o niej z wiadomych względów nie miał zamiaru opowiadać. – Skąd Ci to przyszło na myśl? – Rzucił nagle rozbawiony plotkami, jakie krążą o niesławnej ulicy. Naprawdę ktoś nagadał jej takich bzdur, że na drinka wpadają tam prawie że same wilkołaki? Chyba nie było ich nawet w czarodziejskim świecie tak wiele, by sprawiły, że właściciele nokturnowej gastronomii nie umarliby na suchoty.
- Z tymi wilkołakami pierwsze słyszę, ale z tym jajem smoka? Kto wie… mawiają, że jeśli tylko wiesz, gdzie szukać, na Śmiertelnym Nokturnie znajdziesz wszystko. Ale nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie, bo nigdy nie myślałem o tym, żeby trzymać smoka w mieszkaniu. – Dodał nadal rozbawiony, może nieco zbyt wymijająco, ale przynajmniej teraz Elaine nie mogła mieć do niego pretensji o to, że zbywa jej pytania. Zdawało mu się, że jego odpowiedź mieściła się w granicach normy. W końcu nie mógł jej szczerze powiedzieć, gdzie takie rzeczy można nabyć. Właściwie… nawet nie wiedział, bo jaja smoka na Nokturnie nigdy nie widział. Nie miał jednak żadnych wątpliwości co do tego, że można je tam na być. Ludzie parali się ta wszystkim, co przynosiło zysk, nie zważając na ewentualne niebezpieczeństwa.
- Dlaczego pytasz? Szukasz nowego zwierzątka domowego? – Pozwolił sobie zażartować, chociaż nie podejrzewał swej towarzyszki o taką nieroztropność. Korzystając natomiast z okazji, że w ich pobliżu znalazł się barman, wskazał mu gestem dłoni, że byłby rad, gdyby ten ponownie napełnił ich szklanki.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 08 2019, 19:31

Im dłużej przebywała w jego towarzystwie tym bardziej odnosiła wrażenie, że Leonel jest starszy niż w rzeczywistości. Wyglądał na starszego o parę lat lecz sposób zachowania, pewna doza powściągliwości i dbania o każde wypowiedziane słowo dodawało mu dojrzałości. Oszczędnie dawkował uśmiechy, co ją intrygowało, a jednocześnie rozdrażniało, bowiem przyzwyczajona była do roześmianego towarzystwa. Leonel miał w sobie jakąś tajemniczość, a ciekawość przedstawicielki rodu Swansea nie pozwalała na zignorowanie tego detalu. On aż prosił się od odkrycie tajemnic, które musiał skrywać zwłaszcza, że przyznał się do swojego miejsca pracy.
- Dziękuję za ten oryginalny komplement. - nie była dziewuszką, która czerwieniła się, bagatelizowała i doszukiwała się nieprawdy w miłych słowach dotyczących jej osoby. Elaine potrafiła docenić komplement i właśnie to zrobiła mimo, że musiała podpuścić Leonela, by jednak sprecyzował co miał na myśli. Po chwili namysłu porzuciła swą próżność, by go od siebie nie odstraszyć. Upiła łyk słodkiego alkoholu, by rozgrzać swoje policzki i rozjaśnić umysł. Łatwiej będzie jej rozluźnić się i zabawić bez ryzyka powrotu niewygodnych myśli.
- Próbuję tylko poznać szczegóły, ale niech ci będzie. - machnęła ręką i odwróciła się do niego profilem, aby ukryć cisnący się na usta uśmiech. Zerknęła w kierunku kelnera majstrującego coś przy radiu i głośnikach. - Tylko rozróby? Ja słyszałam, że można tam stracić i życie, a tu mam przed sobą mężczyznę, który podjął się tam pracy. Musisz być cholernie odporny na stres i jeszcze władać dobrze magią. - a tego by mu mocno pozazdrościła. Gdyby potrafiła lepiej posługiwać się czarami i gdyby wzmocniła swoją siłę woli zapewne nie raz uniknęłaby nieszczęścia. Popatrzyła na niego uważniej. Nie należał do najprzystojniejszych mężczyzn, a mimo wszystko nie potrafiła oderwać oczu od oryginalnej aparycji, która zapadała głęboko w pamięć. Miał taki spokojny wyraz twarzy, takie ciche oczy, w których nie umiała sobie wyobrazić gniewu. Musi zapytać Sol co mogłoby być tego przyczyną. Być może to jakaś cecha charakteru, która przyciągała do siebie mimo, że nie była jeszcze jednoznacznie nazwana, a może po prostu bijący od niego spokój, którego potrzebowała.
- To tylko plotki, a w nich zawsze jest ziarno prawdy. A tak się składa, że ciekawość czasami nie daje mi spać po nocy. - zauważyła i zastanowiła się tym samym co musiałaby zrobić, by znów wywołać na jego twarzy ten charakterystyczny uśmiech. Rozbawiła go plotką, ale nie osiągnęła podświadomie planowanego efektu. - Co to, to nie, mam dość kontaktu z potworami, więc nie planuję żadnego hodować w domu. - zaśmiała się cokolwiek nerwowo i upiła spory łyk miodu, co wywołało przyjemne szumienie w uszach. Chętnie powitała dolanie alkoholu. Akurat do pubu wlało się więcej osób odpowiednio go zatłaczając, a blada para rozlała się aż do łydek sięgając nawet ich stolika, przy którym sobie siedzieli.
- Opowiedz coś więcej o sobie, skąd pochodzisz, co lubisz robić w wolnej chwili oprócz zachwycania swoją obecnością takie tam kelnerki w pracy... cokolwiek, a najlepiej jak najwięcej. - czy postawiła na skrajną szczerość czy to ten duży i niebezpieczny łyk miodu zachęcił ją do bezpośredniości? Kolejny nadchodził już lada moment zupełnie jakby Elaine się czegoś wystraszyła.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 08 2019, 21:37

Był młody, a jednak jego zbytnia powaga, jak i powściągliwe zachowanie z pewnością dodawały mu kilka lat więcej, przez co trudno było precyzyjnie odgadnąć jego wiek. Nie była to kwestia tego, że za cel przyjął sobie szybko zdziadzieć; w końcu mógł poszczycić się dobrą formą, a w czarodziejskim pojedynku mógłby pokonać wcale niezgorszych przeciwników. Problem tkwił więc najprawdopodobniej w jego specyficznej pracy. O ile bowiem nalewanie piwa za barem nie było jeszcze niczym wyjątkowym i poza tym, że Szatańska Pożoga znajdowała się na Śmiertelnym Nokturnie, sama robota nie różniła się wiele od innych zwyczajnych stanowisk, tak paranie się przemytem magicznych artefaktów było już fachem wymagającym konkretnych cech charakteru. To właśnie przez wzgląd na nielegalny biznes Leonel stał się raczej małomównym, dość sztywnym gościem, z którego nijak nie dało się czytać jak z otwartej księgi. Nie był raczej rozrzutny ani w słowach, ani w gestach, a na jego twarzy rzadko gościł uśmiech. W takiej pracy musiał w końcu ograniczać swoje emocje do minimum, a także nie zdradzać się z ewentualnymi myślami czy uczuciami względem drugiej osoby. Zdawał sobie sprawę z tego, że w relacjach towarzyskich nie musi się aż tak pilnować, ale pokerowa twarze niejako już do niego przylgnęło, a przez to przy niewielu osobach naprawdę się otwierał. Odnosił jednak wrażenie, że z Elaine łączy go jakaś niewidzialna nić porozumienia, a w jej towarzystwie kąciki ust częściej się unoszą, a i w jego oczach można dojrzeć błysk, co raczej jest trudnym do zaobserwowania zjawiskiem.
No właśnie, ten uśmiech… czarujący, w jakimś sensie tajemniczy niewątpliwie przyozdabiał twarz młodego Fleminga, chociaż chłopak nie zamierzałby w tej kwestii konkurować ze swoją towarzyszką. Odrzucił jednak na bok komplementy, bo kiedy wypowiedziało się ich zbyt wiele, traciły one na znaczeniu, a atmosfera stawała się ciężka i zbyt cukierkowa.
- Dopiero teraz zauważyłaś? – Pozwolił sobie jednak zażartować, kiedy Swansea wskazała na jego odporność na stres oraz umiejętności sprawnego posługiwania się różdżką. Miała co do tego rację, bez podobnych cech osobowości i talentu nie miałby na Śmiertelnym Nokturnie czego szukać. Albo utonąłby w tłumie innych szaraków, albo co gorsza, wyzionąłby przedwcześnie ducha, o co w tej mrocznej okolicy nie było wcale trudno.
- Wszystkiego da się nauczyć. – Dodał dopiero po dłuższej chwili, przedtem upijając łyka Ognistej. Mówił zarówno o tej odporności na stres, jak i o zaklęciach. Z tym drugim było o tyle łatwiej, że wystarczyło ćwiczyć, ciężko pracować, ale i charakter można było sobie wyrobić. Wystarczyło przecież poddawać się stresom, przeciwstawiać swym lękom, by w końcu zrozumieć, że ze wszystkimi przeciwnościami losu można sobie poradzić.
- Mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. – Nie chodziło mu wcale o to, by zniechęcić Elaine do zadawania pytań czy wykazywania zainteresowania nawet czymś tak okrutnym jak Śmiertelny Nokturn. Wolał jednak zwrócić jej uwagę na to, że nie zawsze jest to bezpieczne, bo nie miał przecież pewności co do tego, jakie są jej dalsze plany. Zdołała go uspokoić przynajmniej w kwestii magicznych stworzeń.
- Nie jestem zbyt dobrym mówcą i nawet nie wiem, czego chciałabyś się o mnie dowiedzieć. – Mruknął w odpowiedzi, rozbawiony pierwszymi z jej słów. Zachwycał swoją obecnością kelnerki? Naprawdę przesadzała.
- Jeśli chcesz mnie poznać, musisz spędzać ze mną trochę więcej czasu. Mam wiele pasji poza upijaniem się w pubach whiskey, choć to pewnie największa z nich. – Zaśmiał się krótko, równie jednak powściągliwie co i wcześniej. – Jest również wiele miejsc, które mógłbym Ci pokazać. – Dodał, nie dlatego, że chciał ominąć temat swojej osoby. Po prostu nie potrafił o sobie mówić, chociaż w jakimś sensie i tak coś w ten sposób zdradził. Choćby to, że jest raczej człowiekiem czynu niż słowa, a także i fakt, że lubi podróżować i raczyć się widokiem nowych, nieodkrytych rejonów.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySro Maj 08 2019, 22:00

Ciągle było jej mało. Być może dla Leonela doszło już do poziomu nadmiernej wylewności lecz dla Elaine nie było to nawet niezbędne minimum. Doskwierał jej ten brak, toczyła zacięty bój z własnym zniecierpliwieniem. Czemu tak skąpo się uśmiecha? Czemu siedzi niemal nieruchomo, dlaczego jest taki spokojny i opanowany? Dlaczego poczuła się nagle niczym narwany i rozbrykany dzieciak w towarzystwie poważnego dwudziestopięciolatka? Powinna być tajemnicza, mówić cicho, wyraźnie, posyłać długie spojrzenia i wyrzucać z siebie zdecydowanie mniej słów. Wówczas nie byłaby sobą. Elaine jest otwarta, spontaniczna, łasa na czyjąś uwagę i aprobatę, zbyt wrażliwa, zdarza się kłótliwa, zbyt uparta. Zawsze był coś "zbyt" albo "za mało". Pił whiskey i nie wykrzywił się ani razu, wszak uważnie przyglądała się jego mimice. Musiał pijać alkohol już dłuższy czas i zapewne mogłaby się łudzić, że zobaczy go kiedyś wstawionego. Jak to się mawia - zachowanie pijanego to myśli trzeźwego. Co siedzi w głowie Leonela Fleminga?
- Niewiele pokazujesz to i mało zauważam. - wytknęła mu z majaczącym na ustach uśmiechem. Ona rozdawała je szczodrze i o dziwo, głównie dzisiaj był ten niezwykły dzień, kiedy się rozluźniała. Być może to alkohol w żyłach, a może towarzystwo. Jeszcze wczoraj płakała w poduszkę i w środku nocy pisała listy do Elijaha by pomógł jej zasnąć. Dzisiaj sama siebie nie poznawała.
- Stopień do piekła, mówisz? Wątpię, przecież piekło możemy mieć i tutaj na ziemi, wystarczy mieć pecha. - wzruszyła ramionami, aby zbagatelizować wypowiedź. Nagle pojęła, że przy Leonelu może mówić swobodniej, bo nie pyta i nie widzi detali, które mogłyby wiele o niej zdradzić. W pewnym sensie odetchnęła z ulgą i znacznie chętniej popiła świeżo dolany miód. Sol polecała jej upić się, ot dla wyrzucenia z siebie negatywnych emocji. Odmawiała ze strachu, a teraz czuła, że musi sobie pomóc trunkiem inaczej oszaleje albo wybuchnie tu płaczem. Nie chciała płakać przy Leonelu jednak kobiece hormony buzowały i szalały robiąc jej sieczkę z mózgu.  Przełknęła rosnącą w gardle gulę, by pozbyć się zapowiedzi płaczu.
- Jak sam powiedziałeś, wszystkiego można się nauczyć, to i mówcą możesz być dobrym. - zacytowała go tuż po odstawieniu kufla na stolik. Zdziwiona zauważyła, że dłoń jej drży. Zacisnęła palce na szkle i wróciła wzrokiem do Leonela, którego kontury zrobiły się delikatnie błyszczące, leciutko rozmyte. - Te cele się pokrywają. Skoro chcesz mi coś ciekawego pokazać, a ja planuję cię poznać, można to świetnie połączyć. Zacznijmy od tu i teraz. - odchrząknęła, zamrugała, bowiem hormony dalej chciały doprowadzić do wybuchu płaczu.
- Gdzie mieszkasz? Nie myśl, że zamierzam cię nachodzić, ot ciekawość w której dzielnicy urzędujesz. Ile masz właściwie lat? Masz rodzeństwo, rodzinę? Wolisz ofensywę czy defensywę? Zawładnąłeś patronusem? Mam jeszcze jakieś osiemdziesiąt pytań, jeśli jesteś na tyle odważny. - i mówiła to śmiertelnie poważnie. Poprawiła się w miejscu, usiadła wygodniej. Odsunęła tandetny wazonik z kwiatuszkiem, by nie zawadzał jej w obserwacji. Tak, już wie jak naszkicować jego twarz. Korciło ją, by wyciągnąć szkicownik tu i teraz.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Maj 09 2019, 00:59

Jeżeli patrzeć by na ich duet pod kątem dzisiejszego wieczora, wypowiedzianych przez nich słów, ich ekspresji i gestykulacji, to faktycznie można by odnieść wrażenie, że są niczym ogień i woda albo jak kto woli jak bieguny tego samego magnesu, niby przeciwstawne, a jednak przyciągające się nawzajem. Elaine nie widziała jednak Leonela w sytuacjach stresowych, podbramkowych czy też w obliczu skrajnego niebezpieczeństwa, kiedy to potrafił przerodzić się w prawdziwą bestię, rzucając czarnomagicznymi zaklęciami na prawo i lewo. Jego stoicki wręcz spokój, powściągliwość w gestach i mowie, a także chłód i pewna doza obojętności mogły być mylące, bo gdzieś w jego wnętrzu drzemała także nienasycona ciekawość świata i niepohamowana pogoń za adrenaliną. Poza tym jego pokerowa maska, jakkolwiek skuteczna i wydawać by się mogło, że niewzruszona, nieraz ustępowała miejsca gwałtownej furii, a wówczas zdecydowanie lepiej było zejść młodemu Flemingowi z zasięgu wzroku, jeśli nie miało się chęci spłonąć w ogniu jego temperamentu lub też gorejących płomieniach Szatańskiej Pożogi.
Niewiele pokazywał, bo do tego przywykł, a i sytuacja nie zmuszała go do tego, by się ze swych sekretów obnażać. Stworzył wokół siebie pewną aurę tajemniczości, zamykając się przed innymi w swym własnym, pokręconym acz niedostępnym dla reszty świata umyśle. Pod tym kątem był kompletnym przeciwieństwem Elaine. Nie odczuwał potrzeby mówienia o sobie więcej niż trzeba, a i nie zadawał wcale zbyt wielu pytań. Niewykluczone, że to właśnie z powodu takiego usposobienia rzadko zawierał głębsze więzi, które utrzymywały się na dłużej. Przywiązany do tylko kilku osób, dbał o nie niczym wilk, ale wyglądało na to, że to mu wystarczało. Czy na pewno? Niekiedy może samotność jednak doskwierała, a jedynym jego towarzystwem, kiedy najbliższych nie było w pobliżu, stawała się właśnie szklanka gorzkiego trunku, na którego smak nawet się już nie krzywił.
- Do każdego piekła idzie się też przyzwyczaić… - Westchnął ciężko, nie adresując nawet tych słów konkretnie do swojej rozmówczyni. Niejako rzucił je w eter, jako że jego myśli uciekły gdzieś daleko stąd, zanurzając się w odmętach na wskroś przeszywających wspomnień. Nie wszystko w jego życiu ułożyło się tak, jakby sobie tego wymarzył, ale starał się zwykle o tym nie myśleć, skoro i tak przeszłości zmienić nie mógł. Jeśli tylko było to możliwe, wyrzucał z siebie niewygodne myśli, zajmując sobie czas i żyjąc chwilą, bo zdawał sobie sprawę z tego, że kiedy raz utonęło się w swych wspomnieniach, niezwykle trudno było później powrócić na brzeg.
- Łapiesz mnie za słówka. – Stwierdził niechętnie, obserwując uważnie jej zachowanie. Ona nie potrafiła chyba nadal odciąć się od pewnych wydarzeń. Wyraz jej twarzy potwierdzał tę nagłą nagonkę emocji, podobnie jak drżąca dłoń, która uzmysłowiła mu, że nawet i ta otwarta, bezpośrednia Krukonka pragnie pozostawić swe najgorsze mary w ukryciu. A może tylko tak jej się wydawało, a w głębi serca czekała tylko na ten moment, w którym wreszcie przestanie się hamować i wybuchnie rzewnym płaczem, przytulając się do czyjegoś ramienia? Koszmary wypowiedziane w obecności innej osoby na głos nieraz stawały się mniej straszne.
- Hogsmeade, Aleja Amortencji. 25. Rodzeństwa nie mam, a o reszcie rodziny wolałbym nie rozmawiać. – Na moment przerwał swoją odpowiedź, przypominając sobie facjatę wuja. Jedynej bliskiej mu obecnie z rodziny osoby, z którą niestety na skutek jednej niefortunnej rozmowy także zatracił w dużej mierze kontakt. – Ofensywa. Tak. – Dodał po chwili, czując się zupełnie tak, jak gdyby wypełniał jakiś kwestionariusz osobowy, zaś wzmianka Swansea o kolejnych osiemdziesięciu pytaniach zasiała w jego umyśle ziarno niepewności i niepokoju. Ta „gra” – nie wiedział dokładnie jak to zajście nazwać – nie do końca mu odpowiadała.
- A Ty na nie odpowiesz? – Mruknął wreszcie, starając się odwrócić ich role. Jego lakoniczne odpowiedzi nie były najpewniej satysfakcjonujące, ale jak na niego i tak były niemałym wyczynem, a może nawet i słowotokiem. Większość osób potraktowałby raczej jak upierdliwych paparazzi, uciekając wzrokiem, a najlepiej i ciałem z niekomfortowej dla niego sfery, więc Elaine i tak mogła czuć się w jakimś sensie wyróżniona, skoro nie pominął żadnego z jej pytań.
- Nie uważasz, że to męczące? – Nie krył zresztą swojego niezadowolenia, chociaż jego słowa nie brzmiały wrogo czy oschle. Nie chciał jej urazić, bo darzył ją jakąś niewytłumaczalnie sporą dozą sympatii, chyba ze wzajemnością, toteż wolałby jej w oczach dziewczęcia nie utracić. Na podobne przesłuchania nie reagował jednak najlepiej, miał do nich uraz, chociaż nie potrafił wskazać powodu, dla którego tak właśnie było.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Maj 09 2019, 07:21

Tak, różnili się i z każdą chwilą rozmowy dało się to coraz wyraźniej dostrzec. Elaine przeżywała wiele emocji naraz, wszystkie chciały się wyrwać na zewnątrz podczas gdy Leonel był niczym skała, spokojny, stonowany i rzeczowy. Gdyby nie alkohol, nie te rzadkie uśmiechy i temat rozmowy mogłaby wyobrazić sobie, że jest na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie było tak, bo Elaine nie pozwalała na urwanie tematu. Drążyła, łapała za słowa, paplała trzy po trzy. Metamorfomagia miałaby tutaj spore używanie gdyby łaskawie funkcjonowała tak, jak powinna. Choć teraz miała większe możliwości do ukrycia emocji tak trochę zatęskniła za zmiennością barw włosów adekwatnie do silniejszej emocji.
Pasowała do niego rola tajemniczego barmana pracującego przy ulicy Nokturnu. To trzeba mu przyznać, na pierwszy i drugi rzut oka pasował tam idealnie poprzez swoją odporność, której nie potrafiła do końca nazwać. Czy chciałaby spotkać Leonela w ciemnym zaułku tuż po zmroku? Wiedząc, że to on - tak. Nie wiedząc - absolutnie nie, nie zbliżyłaby się nawet na dwa metry. Nie była może najodważniejsza, jednak potrafiła się przyłożyć i dać z siebie wszystko.
Miód rozgrzał jej ciało, więc zmuszona została do zdjęcia kurtki i posłania jej w powietrze, by ta powędrowała grzecznie na stojący naprzeciwko wieszak. Zaczesała kurtynę włosów na ramiona i nabrała powietrza gotowa poznawać Leonela najpierw z punktu teoretycznego. Po jej ciele przeszedł dreszcz, gdy nieopatrznie zaczęli mówić o piekle na ziemi. Zrezygnowała z ciągnięcia tego tematu odpowiadając jedynie wzruszeniem ramion, jakby chcąc powiedzieć, że "być może tak właśnie jest".
- To nie łapanie za słówka, a cytowanie twojej wypowiedzi. A to zasadnicza różnica i po prostu as w rękawie, który miałby cię zachęcić do większego gadulstwa. - zwróciła uwagę niezrażona niechęcią wyczuwalną w jego głosie. To dało jej do myślenia - wyciąganie informacji z Leonela będzie przypominać wyrywanie zęba. Nikt nie chce, ale trzeba, by poczuć ulgę. Miała tylko cichą nadzieję, że nie straci cierpliwości i nie pośle do diabła swej rozgadanej towarzyszki wieczoru. Upiła kolejny łyk miodu i stwierdziła, że czas zwolnić, bowiem Leo pił znacznie wolniej i a i nie było po nim widać, że mocna whiskey ma na niego jakikolwiek wpływ.
W pewnym sensie rozbawił ją monosylabami. Jeśli łudziła się, że da jej rozbudowane wypowiedzi to już w pierwszej sekundzie poczuła gorzkie rozczarowanie. Przecież to nie jest typ, który zagada ją na śmierć. To raczej smykałka Elaine, a skoro Leo jeszcze siedzi i przetrwał już bitą godzinę w jej towarzystwie, to sytuacja brzmiała obiecująco.
- Leeeo. - celowo przeciągnęła samogłoskę jego imienia, przelotnie musnęła bok jego dłoni trzymającej szklankę. Wydawało się, że nie zwróciła na ten gest uwagi, choć podświadomie poczuła na skórze dziwne łaskotanie. Popatrzyła na mężczyznę nieco z boku; uśmiechała się szczodrze. - Chciałeś pytań, a ja nie mam z nimi problemu. Nie bocz się, tylko napijmy się za miłe spotkanie w ten czwartkowy ponury dzień, hm? - uniosła swój kufel i wzniosła toast. Nie chciała jego niezadowolenia, to aż wywoływało w niej silną potrzebę przytulenia Leonela i odegnania zmarszczki między jego brwiami. Aż i ją uderzyła dziwaczność tej myśli - naprawdę mogłaby to zrobić, a przecież nie są aż tak zaprzyjaźnieni. Po chwili zrzuciła winę na alkohol, który sobie to dawkowała.
- Lepiej jest żałować, że się zadało pytanie niż że się w ogóle go nie podjęto. Taka jest moja zasada. - dodała opierając plecy o szczebelki krzesełka i prostując nieznacznie nogi pod stolikiem. Celowo nie odpowiadała na pytania chcąc wymusić w nim odpowiednią reakcję. Czy jest na tyle uparty, by drążyć? Czy odpowie jej tym samym?
- To teraz ogólne pytanie, mniej męczące. Co robisz w wolnej chwili jak ta? Hobby, pasja, uzależnienie?- zapytała, a przy ostatnim słowie pojawił się w jej oczach jakiś błysk. Kątem oka zaobserwowała na jego palcu brak obrączki, co również było obiecujące. Mężczyzna przy alkoholu w czwartkowy wieczór jak nic musiał być do wzięcia i rzecz jasna poderwania. Miała słabość do mężczyzn-uzdrowicieli jednak dzisiaj obróciła się przy innym typie, niewiele mającemu wspólnego z jej preferencjami. Nie zawiodła się, choć trzeba przyznać, że coraz mocniej obawiała się jego niechęci. Nie dawał jej odczuć lecz okazał już niezadowolenie, a to jest bliskie zirytowaniu. Elaine nie dałaby rady przełknąć goryczy, gdyby ktoś stwierdził, że jest zbyt upierdliwa. Może powinna się wycofać i zamknąć, by go nie zrazić do siebie? Nade wszystko na świecie pragnęła akceptacji drugiej osoby, zwłaszcza w takiej sytuacji. Pewność siebie tej dziewczyny mocno podupadła od dnia powrotu z ferii zimowych. Zacisnęła usta w bladą linię, jej uśmiech zniknął, choć badawcze spojrzenie pozostało.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Maj 09 2019, 20:05

Przeciwieństwo charakterów nie stanowiło dla niego żadnej przeszkody dla stworzenia głębszej relacji. Często nawet bywało ich zaletą, jako że wiążąca dwoje ludzi nić stawała się przez to o wiele bardziej interesująca. Jasne, nieraz zdarzały się pewne zgrzyty czy spięcia albo jak w tym przypadku, nieco zbywające czy lakoniczne odpowiedzi, ale czym byłby świat, gdyby wszyscy byli w każdym punkcie zgodni? To, że się od siebie różnili, dodawało tylko ich spotkaniu smaczku. Poza tym, nie oszukujmy się, gdyby Leonel trafił na podobnie małomówną osobę, co on sam, to co? Siedzieliby sobie, popijając drinka i obserwując innych ludzi? Fleming raczej nie wykazywał zbyt dużej inicjatywy towarzyskiej, jeśli okoliczności tego od niego nie wymagały, więc to nawet dobrze, że Elaine dobrowolnie wzięła to zadanie na swoje barki, i trzeba jej to oddać, że w przypadku tak opornego typa jak Leo, wychodziło jej to naprawdę nieźle i przede wszystkim skutecznie.
Ten jego spokój, nienaturalne wręcz opanowanie mogły w wielu sytuacjach przynieść coś dobrego, ale jak to się mówiło, każdy medal ma dwie strony; więc jego zachowanie było także w pewnej mierze odpychające. Gdyby nie to, że poznał Krukonkę na balu, gdzie się nie pilnował, a alkohol na pewno rozwiązał mu trochę język i gdyby nie to, że dziewczyna miała jakiś dar wyciągania z niego znacznie większej ilości informacji, niż przekazywał innym ludziom, rzeczywiście istniałaby pewna obawa, że dziewczyna nigdy do niego nie podejdzie, a może nawet będzie omijała szerokim łukiem. Dlatego, że był nudny jak flaki z olejem? Być może, choć prawdopodobnie bardziej jeszcze przez wzgląd na to, że bijący od niego chłód w którymś momencie wydawał się dość niepokojący.
- Chyba mało kto ma szansę zwyciężyć z Tobą, kiedy dochodzi do takich dyskusji, co? – Westchnął ciężko, nie mogąc nie przyznać jej racji. Chociaż poprzednie jego słowa tyczyły się kompletnie innego zdarzenia, tak nie miał w zanadrzu żadnego argumentu, którym mógłby wojować ze swoją towarzyszką. Ot, sam dał się zaciągnąć w pułapkę, a teraz musiał znosić jej natłok pytań, czując się zupełnie tak, jak gdyby stanął przed Wizengamotem. Jeżeli ktoś tu miał kogoś zagadać na śmierć, to nie było cienia wątpliwości, że to panna Swansea wiodła prym. A mimo to faktycznie przyjemnie spędzało mu się czas w jej towarzystwie, i z tego też względu był gotów przymknąć oko na małe niedogodności.
- O tak, napić się mogę… - Mruknął, wywracając przy tym oczami, chociaż jego odpowiedź utrzymana była raczej w wesołym tonie. Nie umknęło jego uwadze również to, że dziewczyna musnęła jego dłoń, co świadczyło o tym, że szukała bliższego kontaktu. Podobał mu się ten gest, nawet jeśli dziwił się, że Elaine obrała go sobie za swojego rozmówcę. Tak czy inaczej uniósł nieco wyżej szklankę, uderzając nią niezbyt mocno o trzymany przez jego towarzyszkę kufel.
- Właściwie ma to sens. – Dodał, kiedy Krukonka podzieliła się z nim swoją zasadą. On wolał ją zdecydowanie w wersji: „lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło”, ale były one na tyle podobne, że znów trudno byłoby mu polemizować z jej słowami. Była niczym matka, żona lub teściowa, z którą lepiej było nie wdawać się w spory, bo i tak ostatecznie wiadomo było, kto będzie miał rację.
- Grywam w Krwawego Barona. – Odpowiedział krótko, zastanawiając się nad dalszą częścią wypowiedzi, zdając sobie po chwili sprawę z tego, że dał się jej kompletnie omamić i wmanewrować. – Chwila, czy to teraz nie Twoja kolej, by umierać w ogniu pytań? Pozwolę Ci odpowiedzieć na ten sam zestaw. – Dodał więc pewny siebie i tym razem to on upił łyka alkoholu, upierając się wygodnie o krzesło. Rozsiadł się w jak w fotelu we własnym mieszkaniu, spoglądając wyczekująco na twarz blondynki. Nie miał zamiaru dopuścić do sytuacji, w której jedynie on będzie przesłuchiwaną ofiarą. Nie wykazał się pewnie przy tymzbyt wielką inwencją twórczą, odwracając tylko kota ogonem, ale cóż, on i tak powiedział o sobie aż za dużo. Wolał na jakiś czas przystopować i postawić się w roli słuchacza.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Maj 09 2019, 20:47

Jeśli wyciągnęła z niego już wiele informacji, to nie była tego świadoma. Dla niej rozmowa z Leonelem była jedynie rozgrzewką. Z każdym momentem powodował narastanie jej ciekawości, a to groziło dalszymi spotkaniami. Miło się złożyło, że oboje ich chcą i pośrednio się na nie w przyszłości umówili. To będzie idealna okazja by sprawdzić w których kwestiach jeszcze się różnią, a raczej, co mają ze sobą wspólnego? Choć mieli odmienne zdania, inne interpretacje świata, choć te charaktery zderzały się ze sobą to nie mogła odmówić sobie przyjemności drążenia tematu. Z drugiej strony faktycznie jego spokój był poniekąd zastanawiający. Alkohol rozwiązywał języki, ale też mieszał w pamięci. Wypiła wówczas sporo i jak przez mgłę pamiętała, że raz się zaśmiał, gdy coś musiała zrobić. Niech avada ją trzaśnie, ale nie potrafiła wyostrzyć wspomnienia zamglonego przez wówczas wysączone liczne drinki.
- Umiem zagadywać, ale też umiem słuchać. Poza tym krukoni lubią czepiać się słówek, a wszyscy Swansea lubią do nich wracać. - wzruszyła ramionami i poniekąd go ostrzegła przed pozostałą resztą jej rodziny. Wsunęła kosmyk włosów za ucho tuż po wzniesionym toaście. Może jeśli Leonel wypije więcej, to i łatwiej będzie wyciągać z niego informacje? Porzuciła ten pomysł. Takie zagranie jest typowe dla ślizgońskich typów, nie dla niej. Wolała najpierw dowiedzieć się czegoś w uczciwy sposób, a gdy wszystkie pomysły zawiodą, wówczas będzie kombinować.
Nie została potraktowana grymasem ani zirytowaniem, co ją mile zaskoczyło. Z drugiej strony przecież Leo nie pokazywał po sobie większych emocji, więc nie mogła mieć pewności co się w nim działo i co myślał o całej tej sytuacji. Z pewnością nie dało się z niego czytać. Wyciągniecie informacji z jego mimiki graniczyło z cudem. To ją nieco frustrowało, bowiem przyzwyczajona była do wiedzy albo tej minimalnej przewagi w poprawnej interpretacji zachowania mimiki twarzy. Jako metamorfomag i artysta zwracała uwagi na detale, a tutaj natrafiała na pokerowy wzrok.
Dopisała sobie w myślach pozycję "Krwawy Baron". Nie zdziwił jej, musiał być w tym bardzo dobry. Póki co dowiadywała się podstawowych rzeczy. Nie zachęcał do kontynuowania ostrzału, nie tymi zdawkowymi odpowiedziami, a jednak gdy padało pytanie, otrzymywała oczekiwany odzew. Postukała palcami o kufel. - Nie miałeś jeszcze prawdziwego ognia pytań. - posłała mu nieco złośliwy uśmiech, który po chwili ukryła za brzegiem kufla. - Hm, co lubię robić w wolnej chwili? To proste, szkicuję. Głównie portrety ludzi, a zwłaszcza tych o oryginalnej urodzie i tych, co z jakichś powodów zapadają mi w pamięć. - potrafiła mówić o sobie i tutaj znów były między nimi różnice. Umiała nawet dopowiedzieć więcej, informacje dodatkowe i to całkowicie darmowo przedstawione. Dla siebie zachowała adnotację, iż Leonel był tą osobą, której portret będzie zapewne próbowała odwzorować na kartkach szkicownika. Takiej urody nie mogłaby zapomnieć, oj nigdy. - Podobno na Nokturnie można znaleźć wszystko. - zaczęła i mówiła znacznie ostrożniej, wolniej jakby zważała na każde słowo. - Dedukuję, że ktoś, kto tam pracuje raczej zna się na skarbach i dziwnych znaleziskach. Mylę się? - odruchowo zniżyła nieco głos, by Leonel mógł ją bezproblemowo usłyszeć w przeciwieństwie do potencjalnych podsłuchiwaczy.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySob Maj 11 2019, 15:49

Nie tylko alkohol, ale i nastawienie, czy okoliczności potrafiły nieco zmienić codzienne zachowanie człowieka. Na balu mógł zachowywać się więc inaczej, sprawiać wrażenie bardziej otwartego czy rozmownego, niżeli w rzeczywistości. Tutaj mógł się z kolei wydawać Elaine aż nazbyt spokojny i tajemniczy, ale czy nie miało to także swojego uroku? To dobrze, że ludzie znacząco się od siebie różnili w innym wypadku mogłoby być przecież nudno.
- Wniosek z tego taki, że mam uważać na Krukonów, a już w szczególności na Swansea? – Pozwolił sobie odwrócić tę wypowiedź, przemieniając niejako fakt, który najpewniej blondynka uważała za zaletę w wadę. Nie sądził jednak, by jego słowa uraziły towarzyszkę. Ta w końcu niejako sama go ostrzegła, pokazując tym samym, że powinien mieć się na baczności. A czy plan, który zrodził się w jej głowie byłby skuteczny? Cóż, Leonela raczej trudno byłoby upić. Miał wyjątkowo mocną głowę. Poza tym jak już wcześniej było wspomniane, niekiedy do rozwiązania języka potrzebne było coś więcej niż tylko wysokoprocentowy trunek. I właściwie tego dnia taki czynnik się pojawił, zważywszy na to, że młody Fleming i tak zdradził Elaine znacznie więcej informacji o swojej osobie niż komukolwiek innemu, kogo znałby praktycznie przelotnie. Trudno byłoby ich znajomość na ten moment inaczej bowiem nazwać, choć nie dało się ukryć, że wszelkie znaki na niebie i ziemi świadczyły o tym, że może się ona rozwinąć.
Krukonka niepotrzebnie zamartwiała się jego ewentualnymi myślami, towarzyszącymi mu uczuciami czy pokerowym wyrazem twarzy, choć pewnie nie mogła mieć takiej świadomości. Rzeczywiście nie pokazywał zbyt wielu emocji, ale gdyby spotkanie nie przypadło mu do gustu, a rozmowa nie kleiła się, zdecydowanie ukróciłby je już jakiś czas temu. Dopóki pozostawał w jej towarzystwie i nie wyrażał swojego niezadowolenia w sposób jasny i oschły, oznaczało to, że naprawdę miło spędza mu się wieczór. Świadczył o tym również nikły uśmiech, który blondynka miała dzisiaj okazję wielokrotnie ujrzeć, a który raczej rzadko gościł na jego twarzy.
- Chyba naprawdę zaczynam się obawiać o swoje zdrowie. – Westchnął ciężko, kiedy Elaine wspomniała o tym, że nie widział jeszcze prawdziwego ognia pytań. Tak jak darzył ją sympatią, chyba nie chciał przekonać się na własnej skórze o jej racji. Póki co wystarczało mu tych odpowiedzi, a jednak mimo wszystko nie uchylał się przed wizją kolejnego spotkania, uznając że może być ono równie przyjemne jak i to, które miało miejsce teraz.
- Winszuję. Sam nigdy nie miałem do tego talentu. – Dodał zaraz, kiedy jego rozmówczyni wspomniała o rysowaniu. Gdyby Leo spróbował przedstawić cokolwiek na kartce papieru, raczej nie dałoby się tego bez jego słowa wyjaśnienia rozpoznać. Jeśli już ciągnęło go do jakiejkolwiek formy artyzmu, muzyka była jego sercu o wiele bliższa. Tak czy inaczej nie było zbytnio okazji, by porozmawiać i o niej, jako że Krukonka powróciła do tematu Nokturnu, zadając mu przy tym nietypowe i w jakimś sensie podchwytliwe dla niego pytanie. Podchwytliwe, bo nie był pewien, jaki dziewczyna ma cel w uzyskaniu tej wiedzy. Raczej mało kto pytał o tego typu sprawy. Od razu pomyślał o swym doświadczeniu w przemytniczym półświatku, ale przecież znajomość magicznych artefaktów nie musiała się od razu wiązać z nielegalną działalnością.
- Powiedzmy, że się nie myślisz, choć to zależy czego dokładnie potrzebujesz. – Odpowiedział więc tak, by pozostawić sobie ewentualną drogę do odmowy lub jak kto woli ucieczki, choć sam tego słowa by pewnie nie użył. Nie sądził jednak, by jego towarzyszce chodziły po głowie jakieś złe myśli; z tego też względu stwierdził, że jeśli będzie w stanie jej pomóc, to postara się zrobić to jak najlepiej.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptySob Maj 11 2019, 16:24

Zmienność własnych uczuć doprowadzała ją do szału. Gdyby nie alkohol to z pewnością miałaby większy problem z rozluźnieniem się po tym, gdy już nieco rozdrażniła rozmówcę. Miał rację, nie poczuła się urażona ani dotknięta. Mówiła w żartobliwym tonie, więc nie było tu miejsca na dziecinne fochy. Nie dzisiaj, kiedy chciała zostać mile zapamiętana.
- Można tak powiedzieć. Wszyscy Swansea mają odmienne temperamenty. - a zazwyczaj dziedziczy się pewne cechy po rodzinie. - Jednak mimo, że potrafimy dać popalić, polecam. Jesteśmy fajni. - dodała na wypadek, gdyby faktycznie spotkał Elijaha, Cassiusa, Billie czy ciotkę Deasmondę albo liczną resztę rozsianą po całej Szkocji.
Przez moment zapatrzyła się na kłęby pary układające się ni stąd ni zowąd w biało-fioletową machającą do niej dłoń. Nie ruszyła kałamarnic, które tak polecała. Straciła nimi zainteresowanie, bardziej zaaferowana próbami wyciągania z Leonela informacji. Rozmawiali już jakiś czas, a ona nie zyskała satysfakcjonującej ilości danych. Nie mogła już więcej drążyć, jeśli miała go od siebie nie odstraszyć. Tylko by tego brakowało, by miała spłoszyć takiego przystojniaka. Postanowiła być milszą, bardziej ostrożną, bowiem jego wzmianka o obawie o zdrowie niby mogła być potraktowana jak sarkazm, a jednak jakaś nuta zmusiła ją do zastanowienia się czy aby nie osacza go swoim charakterem. Zacisnęła usta, chrząknęła.
- Spokojna głowa, nie będę zagrażać twojemu zdrowiu. - rzuciła te słowa w taki sposób, jakby nie wzięła sobie do serca jego uwagi. Mniej pytań, więcej normalnej rozmowy zakrapianej alkoholem. Pożałowała, że nie poszli gdzieś potańczyć. Skoro poznali się podczas walca, to miło byłoby do tego wrócić. Nie dziś jednak, może okoliczności będą sprzyjać, by zrealizować tę ochotę.
Skinęła głową przyjmując staromodne gratulacje. Postanowiła skoncentrować się na swoim starannie przygotowanym pytaniu i nadziei, że jednak znajdzie kogoś do pomocy w identyfikacji przedmiotu, który to ostatnio miała okazję znaleźć. Nie traktowała owego tajemniczego obiektu jako czarnomagicznego, nic z tych rzeczy. Dedukowała, próbując upewnić się, że Leo byłby dobrą osobą do udzielenia informacji. Nie wyczuła celu tak sformułowanej odpowiedzi. Potraktowała ją normalnie, tak samo jak każdą inną. Nie wywęszyła niczego, co mogłoby być w niej ukryte.
- Potrzebuję identyfikacji pewnej rzeczy, która mi ostatnio wpadła w ręce. Jest... dziwna, taka nieprzyjemna w dotyku mimo, że materiał ma gładki. Dreszcze mnie przechodzą, gdy trzymam ten przedmiot w ręku. Może mi się tylko wydaje, nie wiem. Na moje oko jest w nim dziwna magia. Jeśli nie dowiem się z okolicy co to jest, pewnie będę musiała poprosić profesorów o pomoc. - dodała przypominając sobie moment, kiedy przysunęła tiarę do głowy, by ją przymierzyć. Od razu zrobiło się jej zimno, że spanikowała i odrzuciła ją do kufra. To chyba jedyny moment, kiedy panika uratowała ją przed czymś, czego nie była nawet świadoma. Pomasowała jedno odkryte ramię czując w nich delikatne mrowienie. Alkohol przytłumił jej czujność, dlatego też nie zorientowała się, że zaklęcie transmutacyjne - kamuflujące powoli się kończy. Przywykła do stosowania metamorfomagii, dlatego też nie zwróciła uwagi na dziwne odczucie, które było jej nowo nabytym kompleksem.
- Nie mam tego przy sobie rzecz jasna. To taka tiara, stara jak świat, ale jak mówiłam, dostaję dreszczy gdy trzymam ją za długo.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyPon Maj 13 2019, 17:44

Alkohol może i nie był najzdrowszą rzeczą pod słońcem, ale niewątpliwie miał też swoje zalety. Rozmowa przy nim zdecydowanie lepiej się kleiła, a i łatwiej było się wówczas rozluźnić czy podejść z entuzjazmem do otoczenia i towarzystwa. O ile się oczywiście z procentami nie przesadziło, bo bywało i odwrotnie, kiedy to gorzkawy trunek wzmagał jeszcze te negatywne emocje, wyciągając wszelkie nieprzyjemne i bolesne wspomnienia na wierzch. Na szczęście Elaine udało się jednak odsunąć zły nastrój na bok, a i Leonelowi szklanka whiskey z pewnością nieco bardziej rozwiązała język. Pewnie nie na tyle, na ile oczekiwałaby tego Elaine, ale nadal można było się doszukiwać w tej sytuacji plusów.
- W to nie wątpię. – Odpowiedział na wzmiankę o Swansea. Nie sądził jednak, by znał kogokolwiek z tego rodu poza swą towarzyszką. Wydawało mu się, że jeszcze ktoś o tym nazwisku był na balu ministerialnym, ale nie miał co do tego żadnej gwarancji. Nawet jeśli taka osoba się tam znalazła, to raczej nie zamienił z nią więcej niż kilka słów, a przez to nie potrafił w tym momencie odświeżyć swojej pamięci.
Nie był w stanie czytać w jej myślach, a zresztą nawet gdyby posiadał taką umiejętność, chyba nie chciałby tego robić. Czasami warto było pozostawić jakąś nutkę tajemnicy czy miło się zaskoczyć. Zabawne jednak, że nie miał teraz wglądu go jej głowy. Dowiedziałby się w końcu wielu ciekawych rzeczy, ot choćby tego, że w jej mniemaniu był przystojnym facetem i że jego odpowiedzi na pytania kompletnie jej nie satysfakcjonowały, chociaż tego drugiego akurat zdołał się domyślić i bez legilimencji. Elaine była wyjątkowo otwarta i gadatliwa, w przeciwieństwie do niego – pod tym kątem prawdopodobnie zawodził wielu swoich rozmówców. Momentami czuł się więc może przez Krukonkę osaczony, ale poza tym uważał, że to bardzo interesująca osoba, z którą chciałby spędzić więcej czasu. Zresztą dziewczyna trochę mu odpuściła, zdając sobie chyba sprawę z tego, że ma nieco zbyt wygórowane, przynajmniej na tę chwilę, oczekiwania. I w tym tkwiło sedno. Ludzie się różnili, ale mimo tych różnic mogli się porozumieć i dobrze się bawić, jeśli tylko gotowi byli pójść względem siebie na jakieś ustępstwa.
- Trochę mnie uspokoiłaś. – Potwierdził również na głos swoje przemyślenia, okazując tym samym swego rodzaju wdzięczność. Doceniał to, że Elaine się powstrzymywała, szanując jego komfort i prywatność, a i on zamierzał się jej odwdzięczyć tym samym. W końcu i tak traktował ją zupełnie inaczej niż większość znanych mu czarodziejów. Ponadto okazało się, że może również jej pomóc w identyfikacji jakiegoś artefaktu. Musiał przyznać, że trafiła na dobry grunt, a Leo zaintrygowany słuchał historii o tajemniczym przedmiocie. Wystarczyło kilka zdań wypowiedzianych przez blondynkę, by mniej więcej wiedział z czym mają do czynienia. Każdy jednak mógł inaczej ocenić dany obiekt, więc wolał jeszcze sam na niego spojrzeć i go dotknąć, by mieć pewność, że nie wprowadza jej w błąd.
- Nie musisz nikogo prosić. Mam pewne podejrzenia, ale musiałbym zobaczyć ten przedmiot na żywo. – Przyznał więc uczciwie, choć jego umysł podpowiadał mu dwa słowa: „tiara Albusa”. Tylko skąd taki czarnomagiczny artefakt znalazłby się w dłoniach niewinnej studentki? Cóż, teraz był jeszcze bardziej zainteresowany tematem, ale zamierzał go zgłębić, kiedy Elaine dostarczy tiarę.
- Mam trochę pracy, ale może spotkajmy się w sobotę? Zabiorę Cię w ciekawe miejsce. – Zaproponował dziewczynie, zdając sobie sprawę z tego, że czas niezwykle szybko płynie na tak przyjemnych rozmowach, a do tego jeszcze przy szklaneczce szlachetnego trunku. – Zabierz ze sobą tiarę. Wtedy powiem Ci jak się z nią obchodzić. – Dodał jeszcze dla przypomnienia, bo właściwie abstrahując już od tego, że naprawdę chciał jej pomóc, to jednak nie za często można było ujrzeć na własne oczy tiarę Albusa. Dla niego była to więc podwójna korzyść.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 769
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyPon Maj 13 2019, 19:05

Faktycznie, rozluźniała się z każdą chwilą. Alkohol znacznie to ułatwiał i mimo początkowych zwiastunów ataku płaczu, mogła uznać, że całkiem dobrze się trzyma jak na pierwsze wyjście od dwóch miesięcy. Leonel, choć taki skryty, miał w sobie coś, co pozwalało jej na chwilę zapomnieć o troskach. Odpoczywała mentalnie, a ten relaks był wart naprawdę wiele.
Okazana słowem wdzięczność dała jej do zrozumienia, że powinna istotnie przystopować. Jeśli chciała wyciągnąć masę informacji z Leonela, musi zagrać taktycznie. Ustawić strategię i dawkować dyskretnie odpowiednio zadane pytania, by się nie zorientował, że zdradza jej fakty ze swojego życia. Tak, to był dobry plan. Leo należał do osób, które naprawdę niewiele o sobie mówiły, a skoro trafił on na osobę, która mogłaby opowiedzieć wiele barwnych historii, należało znaleźć kompromis. Dobrze, że nie czytał w myślach. Uciekłby w popłochu, gdyby miał podejrzenia co do ustalonego planu panienki Swansea.
- Już masz podejrzenia? Przecież nie powiedziałam ci nawet co to za przedmiot. - zaskoczył ją i to bardzo, wszak nie powiedziała, że to nakrycie głowy. Ot, kilka właściwości podsuniętych przez kobiecą intuicję.
Wizja ponownego spotkania wywołała u niej nie tylko poczucie ulgi - jednak zrobiła jakieś dobre wrażenie, skoro się na to zdecydował - ale i namiastkę radości, że będzie miała motywację, by w sobotę przebrać się z dresów w coś konkretniejszego. - Chętnie, tylko gdzie planujesz mnie zabrać? Ach tak, pewnie nic mi nie zdradzisz. Będę musiała znaleźć jakiś uniwersalny strój. - widząc jego spojrzenie zdała sobie sprawę, że nie planował dzielić się tą wiedzą. To takie frustrujące ! Nie można obudzić krukońskiej ciekawości, a potem stwierdzić, że nie odpowie na więcej pytań, bo nie. Ugryzła się jednak w język i posłała mu weselszy uśmiech. Spotkanie z Leonelem! Fantastycznie! Nie tylko ona cieszyła się z tej opcji. Eli z pewnością odetchnie z ulgą, a Sol pomoże jej się ubrać. Może jeszcze zaciągnie Bridget do wspólnego babskiego kombinowania nad uniwersalnym strojem w miejsce-niespodziankę.
- ...skąd...? - aż oniemiała. Zidentyfikował tiarę przez jej przedstawione odczucia i wrażenia! Albo Elaine ma naprawdę dobrą intuicję albo ma do czynienia z kimś piekielnie inteligentnym. - W... w p-porządku. Zaskakujesz mnie, Leo. Naprawdę. - przyznała z autentycznym szokiem wymalowanym na twarzy. Oboje dopili trunki, uiścili opłatę i zaczęli się zbierać do wyjścia. Godzina byłą już późna, nie sądziła, że się aż tak tutaj zasiedzieli. Dobrze, że miała niedaleko do domu inaczej musiałaby wyprosić upokarzający gest odprowadzenia jej, ale na szczęście nie było to konieczne. Gdy wyszli, Leo dostał jeszcze standardowego buziaka w policzek na pożegnanie. Musi się do nich przyzwyczajać, skoro zamierzają się znów spotkać. Podziękowała za miły wieczór i gdy ten odwrócił się na pięcie, deportowała się.

[zt x 2]
Powrót do góry Go down


Dina Harlow
Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
C. szczególne : brak
Galeony : 81
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 427
http://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
http://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
http://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
http://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyCzw Paź 10 2019, 21:30

Weekend zaczął się pod znakiem wyrzutów sumienia. Niecodziennie podejmuje się decyzje o przeciwstawieniu woli rodziny - choć Harlow w wielu krajach Europy byłaby już uznawana za pełnoletnią to wciąż, w świetle Angielskiego prawa, pozostawała pod opieką swoich rodziców. Nie łatwo w perspektywie wyparcia konieczności poszukiwań zaginionej siostry postawić wszystko na ostrzu noża z przekonaniem, że decyzja o ukończeniu studiów jest decyzją priorytetową. Nie jest łatwo spojrzeć w oczy matce, ojcu, powiedzieć, że wybiera szkołę ponad Konstantynę. Wiedziała, e konflikt rodzinny był sprowokowany jej osobą. Prawdopodobnie wszyscy to wiedzieli, krzywda między nimi jątrzyła się od najmłodszych lat i ze wszystkich sióstr Konstantyna nigdy nie przekonała się do najmłodszej pociechy Harlowów. Nigdy nie spojrzała na nią przychylnie. Nigdy nie uznała jej członkiem swojej rodziny. Choć Dina miała charakter przyjemny jak rozwolnienie z rana i zdawało się, że przez te wszystkie lata kwestia ta spływała po niej jak po kaczce - gdzieś głęboko w środku tylko pęczniał jej żal z bycia odszczepieńcem tak wielkim, że nawet w patchworkowej rodzinie Harlow nie mogła znaleźć sobie miejsca. Do obrazu nadąsanej krowy idealnie pasowała decyzja o sprzeciwieniu się wyjazd w poszukiwaniu Konstantyny - w rzeczywistości wylądowała w pubie Zębatka, szukając rozgrzeszenia wypisanego na grubych denkach kolorowych butelek.
Dlaczego tu? Anonimowość tego miejsca była równie dobra, co każda inna. Nie chciała sponiewierać się na oczach uczniów z młodszych klas więc odstąpiła od pomysłu pójścia do popularnych zakątków Hogsmeade - w kłębach pary, zgrzycie maszyn, pomiędzy kolankami rur tworzących elementy wystroju czuła się wystarczająco wolna i wystarczająco w klatce, by dupę przykleić do stołka na dobrych żałosne kilka godzin. Dopiero po dłuższym zastanowieniu i rozważeniu za oraz przeciw, których wbrew pozorom nie było mało, zsunęła się nogami sięgając podłogi i ruszyła pomiędzy ludźmi w stronę toalet ukrywających się za wielkim, fabrycznym wiatrakiem.
Złorzecząc pod nosem błąkała się pomiędzy postaciami i płaszczami, nie mogąc odgonić od siebie myśli jakim jest niewielkim karłem, pchłą na ziemi, w tm świecie olbrzymów, pochyliła się jednak pod jednym z ramion wiatraka i zniknęła w drzwiach do toalety. Czy istniała jakakolwiek szansa, jakakolwiek złudna nadzieja, że wychodząc z niej będzie mogła po prostu skierować się na swoje miejsce przy barze? Odpowiedź jest prosta - nie. Wpadła głową naprzód, waląc się jak dzik w sosnę, w czyjeś odziane w coś przyjemnego w dotyku plecy. Znajomy zapach zamiast wzbudzić w niej podejrzenia i wywołać w głowie sygnał alarmowy jedynie bardziej przytłumił wszelki rozsądek, kiedy podniosła obie dłonie - oderwawszy uprzednio od pleców swoje czoło - i przejechała nimi powoli po fakturze miękkiego, czarnego materiału wzdłuż dwóch mięśni po bokach kręgosłupa.
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1115
  Liczba postów : 578
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Moderator




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyNie Paź 13 2019, 21:06

Weekend zaczął się o wiele lepiej, niż kończył się tydzień. Kiedy spotkania w dziwnych salach się kończyły, Cassius wydawał się tracić nad sobą panowanie w jeszcze mniej kontrolowany sposób. Nie. Był. Pewien. W żadnym razie nie był. Nie wiedział już absolutnie nic, kręcąc się jak kot ze wstążką przyczepioną do ogona, szaleńczo starał się złapać swój cień i potrząsnąć nim silnie, przywołać go do rozsądku. Nie było to jednak możliwe nawet w najmniejszym stopniu. Nie wiedział dlaczego, po prostu tego nie rozumiał. Dlaczego ją przytulał? Dlaczego przeczytał ten cholerny list? Jakim prawem zrobiło mu się jej żal? Współczucie jej uznał za jeden z niewielu swoich niewybaczalnych błędów, a aby o pomyłkach zapomnieć, musiał popełnić co najmniej kilka następnych. Zaczęło się niewinnie, od jednego piwa. Specjalnie wybrał właśnie je, świadom że najpewniej nie będzie nawet w stanie go dopić, gustując raczej w czymś o wiele od rzeczonego piwa mocniejszym. Problem z piciem skończył się w chwili, w której zmartwiony jego tempem barman zaproponował mu dorzucenie do środka kieliszka wódki. I tak oto piwo z nurkiem rozpoczęło całą tą wspaniałą przygodę. Cassius po prostu był już zdrowo wypity. Kiedy rozpoczął już jedną kolejkę, ciężko mu było powstrzymać kolejną, zwłaszcza że tym razem wreszcie nie zdecydował się na nic, co darowałoby mu jakieś doznania smakowe. Cisnął wódkę, najohydniejszy z alkoholi z nadzieją, że wreszcie albo wypali mu mordę i powstrzyma wypływające z ust słowa, albo się po niej porzyga, zwali pod stół i wreszcie zapomni o tym co tak go dręczyło. Jak na złość, póki co żaden ze scenariuszy jakoś tak nie chciał się wypełnić. Wstał więc w końcu od stolika, nieco niepewnym krokiem dopadając baru, kiedy to spostrzegł, że barman polewał mu coraz mniej chętnie. Wyglądał na wypitego? Och, z pewnością. Jednocześnie nie przypominał też kogoś, kto byłby w stanie pójść na ustępstwo, gdy żądał kolejnego kieliszka. W ramach motywacji sypnął na ladę garścią złota, uzyskaną podczas dzisiejszej sprzedaży kolejnego obrazu. Zapłacił zapewne o wiele więcej, niż było trzeba, co barman skrzętnie wykorzystał, napychając kieszenie galeonami. I polał mu, nareszcie. Swansea ucieszył się niby dzieciak widzący prezenty pod choinką i wypił kolejny kieliszek, przepijając go niegazowaną wodą. Ledwie zdążył odstawić szklaneczkę na ladę, a poczuł, że musi iść na ustronie. No więc poszedł, równie stabilnie jak wcześniej, wychodząc z łazienki nieomal w tej samej chwili co jakiś blondwłosy karzeł. Nie zwrócił na niego uwagi, nadrabiając długimi nogami kilka kroków i wkrótce go wyprzedzając. Zatrzymując się niedaleko baru zastanawiał się jeszcze nad czymś nienazwanym, kiedy to coś, a raczej ktoś, uderzył go w plecy. Tylko cudem się nie zachwiał. Przytrzymał się kontuaru jedną z dłoni, ale zamiast się zezłościć, Cassius jedynie się roześmiał.
- Patrz jak chodzisz - burknął za to, jak zwykle uprzejmie i dopiero odwróciwszy się przez bark poznał z kim ma do czynienia. Zajęło mu to sekundę czy dwie, tak ciężko było mu teraz skupić spojrzenie, ale ostatecznie rozpoznał w tym blondwłosym karle znajomą postać. - Kurwa - mruknął niewyraźnie. - Nawet bary lubisz te same. - Zauważył, jakby jeszcze coś innego ich łączyło. W tym stanie jego przymglony umysł natychmiast zareagował na jej specyficzny, wilowy zapach. Na szczęście był jednak na tyle przytomny, aby nie zacząć się ślinić. Jeszcze. - A co mi tam. Siadaj, jeden na mój koszt. - Zadecydował, najwyraźniej nie do końca świadomie i opadł ciężko łokciem na bar, uderzając weń dłonią, aby przywołać zmaltretowanego przez tych dwoje barmana.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Dina Harlow
Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
C. szczególne : brak
Galeony : 81
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 427
http://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
http://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
http://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
http://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Pub „Zębatka” QzgSDG8




Gracz




Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” EmptyNie Paź 13 2019, 21:35

Coś w tych jego perfumach było niedorzecznie przyjemnego, odurzającego trochę jak ten alkohol szumiący w uszach. Zdążyła nawet pogłaskać go po plecach kilka razy zanim postanowił się odwrócić. Po co w ogóle cokolwiek mówił? Spróbowała spojrzeć mu w twarz, ale po pierwsze, był jakimś zasranym olbrzymem, po drugie jej jasne i cienkie jak papier rzęski wydawały się ciężkie jak stal przez co filowała na niego niemal zalotnie spod pół przymkniętych pijackim odrętwieniem powiek.
- Takie miękkie... - szepnęła gładząc materiał jego ubrania Co to było? Pewnie coś burżuazyjnego, jakaś angora albo skóra młodych focząt. Taki potwór jak Swansea na bank ubierał się w zdarte żywcem ze słodziutkich zwierzątek futerka. I śmiał się przy tym jak szaleniec. Na bank. Już sam fakt, że Dina pomyślała o zwierzątkach jako o czymś słodziutkim wskazywał jednoznacznie na jej stan upodlenia upojenia. Zmarszczyła się na twarzy słysząc jego słowa i powoli uniosła rękę jakby chciała palcem dotknąć jego ust.
- Ćśś... i po co sie odzywasz. - mruknęła - Twój głos tak mnie wkurwia... - ręka nie sięgnęła celu, była zresztą prawie tak ciężka jak powieki, ale cóż, wspięła się nieporadnie na barowy stołek koło niego, podskakując na dźwięk uderzenia dłonią w blat jakby to ją przywoływał, a nie barmana. Wydawało się, że biedny pracownik lokalu miał wielce niepocieszoną minę. Nie dość, że musiał się użerać z pijanym dryblasem domagającym się wódki, to jeszcze wróciła ta cholerna wila mrugająca oczami, żeby dostać rabacik.
Nie docierało do niej wcale, że się dosiada do wspólnego picia ze swoim arcy wrogiem. W sumie nie docierało do niej zbyt wiele już od jakiegoś czasu, po alkoholu zdawało się, że sześćdziesiąt procent jej i tak niewielkich zasobów przerobowych mózgu odłączało się, pozostawiając tylko tę część obsługującą podstawowe funkcje życiowe i pierwotne, zwierzęce odruchy. Cassius płacił? Ok, count me in.
- Co pijasz, Swansea. Najdroższy burbon zaprawiony krwią niewiniątek i łzami Twoich licznych wrogów? - zagadała opierając łokieć o bar i podpierając głowę na dłoni. Miała bowiem wrażenie, że jej się ta głowa strasznie kiwa na boki i bardzo nie chciała wyglądać na jakąś pijaną przy tym gamoniu. Wcale nie była pijana! Może odrobinkę podchmielona, tak tylko tyci w nastroju do zabawy. Krótkie nóżki dyndały w rytm muzyki, a zazwyczaj jasne i pozbawione życia policzki pokrywał leciutki rumieniec, nadając jej twarzy trochę uroczego wyrazu życia. Bardzo chciała patrzeć mu wyzywająco w oczy tak jak zawsze, ale to wymagało dużo wysiłku, patrzyła mu więc z uporem gdzieś w okolice obojczyków, jakby miał pod brodą magiczną barierę nie do pokonania.
Podświadomie czuła, że jak mu popatrzy w oczy to absolutnie przepadnie. I dopiero będzie wstyd!
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Pub „Zębatka” QzgSDG8








Pub „Zębatka” Empty


PisanieTemat: Re: Pub „Zębatka”   Pub „Zębatka” Empty

Powrót do góry Go down
 

Pub „Zębatka”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub „Zębatka” JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-