Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Podmokłe tereny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2702
  Liczba postów : 1925
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Podmokłe tereny   Sro Cze 15 2016, 11:37


   Podmokłe tereny
   
   
Ze względu na bliskość Amazonki, która zależnie od opadów, poszerza swe koryto, tereny te są nieustannie nie tylko pełne mniejszych źródeł, ale bogate w niezliczone bagna. Strumienie tworzą ścisłą sieć, podłączoną do wielkiej rzeki Ameryki południowej. Rdzenni mieszkańcy, doskonale znający te tereny często poruszają się tu za sprawą łodzi. Dla turystów teren ten jest nie tylko niebezpieczny ze względu na plątaninę wód i drzew, ale i przez na naprawdę głębokie bagna.    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Nie Sie 14 2016, 13:33




Wycieczka Część II:
Niespokojne Wody Amazonki



Na poprzedniej części wciąż można odpisywać, ale należy tam zakończyć przed napisaniem tutaj.

Z pierwszymi promieniami słońca, jesteś zmuszony otworzyć oczy. Przewodnik, oraz dwóch tubylców chodzi między tobą, a pozostałymi uczestnikami wyprawy, uderzając w metalową miskę. Robią tyle hałasu, że nawet jeśli chciałbyś pospać dłużej, po prostu Ci się to nie uda. Z resztą nie warto próbować - chyba nie chcesz utknąć samotnie w sercu dżungli?  
Szybka pobudka, jak się okazuje, związana była z niespodziewanie nadciągającymi deszczami. O ile na statku nie przyniosą one wam aż tak wielkiej szkody, tak tutaj, na podmokłych terenach, gdzie wciąż poruszacie się pieszo, mogłyby być zabójcze.  Szybko zbierasz swoje rzeczy i mniej więcej, wszyscy pół godziny później, tak jak i reszta uczestników, niemal doskonale ignorując opadające powieki, gotów jesteś ruszyć przez dżunglę.






Ruchome Bagna

Droga przez las wydaje się nie być długa, bowiem cały czas słyszysz nieopodal szum rzeki. Przewodnik was pośpiesza, mówiąc, że czym prędzej musicie dostać się do kajaków, by przepłynąć wąską część rzeki. Pośpiech usypia twoją czujność. Maszerujesz prędko, poprawiając niewygodny plecak, początkowo nie skupiając się na tym, że coraz ciężej stawia Ci się kroki. Wiesz, że tutejsze tereny pełne są błota, dlatego w ogóle nie zwracasz na to uwagi. Do momentu, aż nie tylko, ciężko stabilnie postawić krok, ale i wydostać nogę, którą już umiejscowisz na ziemi. Nim zdążysz zareagować, czujesz, że się zapadasz. Miękka ziemia skutecznie Cię wciąga, a im więcej się ruszasz, tym głębiej się w niej znajdujesz. Dno – jakby się rozpływało. Czyżby to było niezupełnie mugolskie miejsce?  

Rzuć jedną kostką, uwaga, jeśli masz 15 punktów z zielarstwa, możesz raz wykonać przerzut kostką i wybrać opcję, która jest dla Ciebie lepsza:

1 - Sytuacja lekko Cię przerasta. Zaczynasz nerwowo się szarpać, a w wyniku tego, tylko pogarszasz swoją sytuację. Zapadasz się coraz głębiej, szarpiąc się i usiłując wydostać. W tej gorączce, zupełnie nie zwracasz uwagi na to, czy przy tych działaniach czegoś nie utracisz. Kiedy tylko udaje Ci się podnieść nogę w zasysającym bagnie, szybko rzucasz się ku brzegowi. Tam, ktoś pomaga Cię bezpiecznie wciągnąć na suchy ląd. Tylko niestety, twoje buty postanowiły na zawsze pozostać w odmętach błota... wygląda na to, że resztę wycieczki spędzisz na boska, chyba, że utkasz sobie buty z liści.  
2 - Różdżkę tego poranka schowałeś w kieszeni swych spodni. Teraz, gdy już po pas tkwisz w błocie, całkiem mocno tego żałujesz. Boisz się gwałtownie ruszyć, bo ta może Ci w każdej chwili wypaść, a wiesz, że podróż przez dżunglę bez różdżki byłaby szaleństwem. Pozostaje Ci wzywać pomoc i to taką, która uratuję Cię w miarę delikatnie. Poproś dowolnego gracza, aby ostrożnie wyciągnął Cię z błota.  
3 - Wchodząc na ten teren, rozsądnie miałeś w ręku przygotowaną różdżkę. To wiele Ci dało - szybko wyczarowałeś magiczne lasso, przywiązując go do jednej z grubych gałęzi. Dzięki temu niczym mugolski tarzan na lianie, wyciągnąłeś się z bagna po świecącym sznurze. Nie dość, że wyszedłeś bez jakichkolwiek obrażeń, to jeszcze zrobiłeś na wszystkich na pewno, piorunujące wrażenie.  
4 - Próbowałeś się ratować... osoba, która szła przed tobą, powinna to zrozumieć. Otóż, kiedy tylko błoto zaczęło Cię wciągać, odruchowo złapałeś za ubranie tego, kto był przed tobą, nieostrożnie wciągając go ponownie do błota. Na dodatek ten się zachwiał, tak, że oboje wylądowaliście po same głowy w błocie. Sytuacja jest poważna, gdyż breja zdaje się nie mieć dna. Osoba trzecia musi wam rzucić odpowiednim zaklęciem na pomoc. Osoba, która wraz z tobą wpada do bagna, to ta, która ostatnia dała przed tobą posta (chyba, że również miała tą kostkę, wtedy bierzesz o dwie osoby, poprzedniego gracza).
5 - Próbowałeś poradzić sobie z tą sytuacją jak najlepiej. Wyciągnąłeś różdżkę, którą na szczęście miałeś w łatwo dostępnym miejscu, rzucając na pobliską kłodę zaklęcie przywołujące. Zamierzałeś wesprzeć się na niej i dzięki temu opuścić grząski teren. Niestety nie rozpoznałeś błotoryja, który potrafi do złudzeń przypominać drewno. To uwielbiające bagno, zwierze, kiedy tylko za sprawą uroku trafia w twe dłonie, drastycznie wbija zęby w twą dłoń. Choć ktoś szybko udziela Ci pomocy i wyciąga Cię na brzeg, to twa dłoń jest mocno pokaleczona. Aby przestała krwawić, ktoś mający minimum 10 punktów z Zielarstwa, Uzdrawiania lub na nich obu mieć w sumie 10 (możesz to być ty), musi uleczyć twoją rękę okładem z rosnących dookoła roślin.  
6 - Ostrożnie przechodzisz przez bagno, które stopniowo jest coraz głębsze. Być może wiesz, że powinieneś zachowywać spokój, zupełnie jak z Diabelskimi Sidłami, być może masz po prostu szczęście. Dzięki temu, choć w pewnym momencie tkwisz w brei aż po pas, to udaje Ci się przedostać bez uszczerbku na drugi koniec. Co więcej, kiedy jeszcze w nim będąc, dłońmi powoli odgarniałeś błoto, w twoje ręce wpadł mały przedmiot, który musiał zgubić jeden z twych poprzedników. Rzuć raz jeszcze kostką, jeśli wypadnie 5 lub 6 zdobywasz Świetlik. Jeśli 1, 2, 3 lub 4 wówczas zdobywasz fiolkę eliksiru Cloningasbead.







Przeprawa kajakami


Dwóch rdzennych mieszkańców tropikalnego lasu, czeka na Ciebie i resztę twych towarzyszy, u jednego z dorzeczy Amazonki. Mężczyźni zaczynają prowadzić niezrozumiałą dla Ciebie rozmowę, w jednym ze starodawnych języków. Kiedy najwyraźniej dochodzą oni do porozumienia z twoim przewodnikiem, machnięciem wysokiej, drewnianej tyczki, wprawiają kajaki w delikatną lewitację, nie większą niż pięć centymetrów nad ziemią. Ledwo dociera do Ciebie, że właśnie miałeś do czynienia z rdzennymi, plemiennymi czarodziejami, kiedy już jesteś poganiany przez przewodnika, abyś zajął miejsce w jednej z łodzi. Jako, że kajaki są wąskie i małe, zmieszczą się tam tylko dwie osoby, ponadto przewodnik dobrze wie, że w pojedynkę nikt nie da rady manewrować łodzią, dlatego czym prędzej dobiera zebranych w losowe pary.

Z kim trafiasz do łodzi:
(W pary zostały dobrane osoby, które napisały na poprzedniej części wycieczki)

Antoinette A. Petru i Liam S. Dear
Dulce Reina Miramon i Naeris Sourwolf
Ivory Wolff i Ingrid Løsnedahl
Oriane L. Carstairs i Scarlett Jung
Clarissa R. Grigori i Courtney Hill
Norbert O. Czarnkowski i Daisy Manese
Winnie Hensley i Mikkel Carlsson
Cándida Feliciana Miramon i Leesha Williams
Isolde Bloodworth i Kaden N. Langdon
Deven Quayle i Hollywood Ainsworth
Adoria Nymphia Amparo i Aaron Duarte
Sophie Polteira i Ben Rogers
Annabele Ásgrímsson i Harriette Wykeham
James Waters i Zilya Fyodorova
Electra C. O'Keeffe i Erik Rasmussen
Enzo Halvorsen i Shenae D'Angelo


Obie osoby w łódce rzucają dwiema kośćmi.  
UWAGA: Jeśli w kajaku jest osoba, która ma minimum 12 punktów ze Starożytnych Run, obie te osoby nie muszą rzucać pierwszą kostką - mogą założyć, że sterowanie poszło im najlepiej i przypłynęli jako jedni z pierwszych. Na łódce bowiem są wskazówki wyryte w tym języku, mówiące o tym, jak poprawnie sterować kajakiem. Pamiętaj, że jeśli w poprzednim etapie zdobyłeś Świetlik - potrafi on za Ciebie rozczytać runy!


KOSTKA PIERWSZA - STEROWANIE:
Jedna osoba ma nieparzystą, a druga parzystą - Doskonale sobie radzicie. Naprzemiennie wiosłujecie, łatwo zgrywając między sobą ruchy. Płyniecie jako jedna z pierwszy par - miejcie oczy szeroko otwarte!
Obie osoby mają kostki parzyste - Większość czasu spędzacie na próbie porozumienia się, jak powinniście kierować. Przez to, skręcacie w zupełnie niewłaściwym kierunku, między rosnącymi dookoła drzewami. Musicie jeszcze raz przejść etap Bagien. Jeśli po bagnach, w tym miejscu znów wylosujecie dwie parzyste kostki, nie musicie już tego powtarzać, zakładacie, że ostatecznie znaleźliście właściwą drogę. Jeśli jednak wylosujecie opcję pierwszą, niestety nie możecie rozpatrywać ich pod kątem bycia jedną z pierwszych par - przypływacie bezpiecznie, jednak później.
Obie osoby mają nieparzyste - Sterowanie idzie wam kiepsko, co zauważa przewodnik. Zatrzymuje się przy was, próbując wam udzielić wskazówek - dzięki temu, nie gubicie drogi. Jednakże, kiedy już ponownie próbujecie ruszyć, wasz kajak niebezpiecznie się kołysze, przez co wpadacie do wody. Dobrze, że na tym etapie jest w miarę płytko, niestety bardzo błotniście. Nim wyjdziecie z wody mija trochę czasu, więc płyniecie raczej na końcu szeregu kajaków.

KOSTKA DRUGA - WYPADKI:
1 - Jeśli w poprzedniej kostce wylosowałeś, że wpadasz do wody, niestety ale tracisz całą żywność z plecaka. Jeśli nie wpadałeś, nie zauważasz, jak z kajaka zsuwa się twoja przeciwdeszczowa płachta, na dobre pozostając w wodzie.
2 - Jeśli płynąłeś jako jedna z pierwszych par, udaje Ci się wypatrzeć drzewo z bananami. Stajesz na łodzi by sięgnąć po całą ich kiść. To cenne znalezisko, bowiem na rzece ciężko o pokarm, koniecznie zatrzymaj je na później! Jeśli przypłynąłeś później, jedyne banany jakie wypatrzyłeś, były zgniłe.
3 - Ostatnie pary miały niepowtarzalną okazję ujrzenia rdzennych amerykańskich, szamanów, przygotowujących magiczny posiłek. Dojrzeliście, że Ci zbierają pobliskie rośliny, które pod wpływem znanego Ci, rozgrzewającego zaklęcia, pięknie się rozrastają w owoce. Od razu je zbieracie, by móc później zjeść. Dzięki temu otrzymujecie po dwa punkty z magicznego gotowania. Pozostałe pary widziały tylko zbieranie roślin i używanie nieokreślonego uroku, dlatego otrzymują wyłącznie po jednym punkcie z gotowania.
4 - Tylko jeśli byłeś jedną z ostatnich par, nie dotarłeś na czas, by na brzegu rzeki usłyszeć opowieść szamana na temat historii tutejszych czarodziei. Wycieczkowicze, którzy byli na czas otrzymują po punkcie z historii magii.  
5 - Najwyraźniej w rzece żyją nie tylko węże czy niebezpieczne ryby, ale i syreny. Na brzegu znajdujecie syrenie akcesoria. Osoby z pierwszych par otrzymują Syreni Naszyjnik, drudzy stają się posiadaczami Syreniego Grzebienia, zaś Ci ostatni Syreniej Spinki!
6 - Jeśli w poprzedniej kostce wpadłeś do wody, jednego z was (wybierzcie lub wylosujcie kogo) w swe szpony łapie Cię grupa niebezpiecznych druzgotków. Oplatają Cię swymi długimi mackami, wciągając w otchłań mętnej wody. Uratuje Cię tylko Relashio. Twój partner z łódki rzuca kostką raz jeszcze, jeśli wypadnie kostka parzysta, wszystko poszło dobrze, jeśli zaś nieparzysta, tracisz przytomność - poproś dowolnego, innego gracza, aby spróbował Cię uratować w ten sam sposób. Musisz też znaleźć kogoś, kto ma minimum 5 punktów z uzdrawiania, aby przywrócić Ci zdolność do zaczerpnięcia oddechu. Osoba, która Ci pomoże dostaje punkt z magii leczniczej.
Jeśli w poprzedniej kostce nie wpadłeś do wody, z jednego z drzew niespodziewanie i bezszelestnie, na jednego z was (wybierzcie lub wylosujcie kogo) zsuwa się na prawdziwa Śmierciotula. To niebezpieczne zwierze, momentalnie Cię oplatuje, próbując zabić. Musi Cię uratować twój partner z łódki - rzucić zaklęcie patronusa. Jeśli go nie potrafi, musisz poprosić dowolnego, innego gracza, by rzucił w twoim kierunku tym urokiem, tak by móc Cię ocalić. Osoba, która Ci pomoże otrzymuje punkt z zaklęć.


Kod:
<zg>Ruchome bagna</zg>
<zg>Kostka: </zg>
<zg>Punkty z zielarstwa i uzdrawiania: </zg>
<zg>Link do losowania: </zg>
Kod:
<zg>Przeprawa kajakami</zg>
<zg>Kostka - sterowanie: </zg>
<zg>Kostka - wypadki: </zg>
<zg>Punkty z run: </zg>
<zg>Link do losowania: </zg>

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Nie Sie 14 2016, 21:15

James zbudził się nagle. Hałas był naprawdę nieznośny, więc chcąc nie chcąc, musiał otworzyć oczy i zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że budzą wszystkich, ponieważ za jakiś czas mają przyjść ogromne ulewy, co w dżungli mogłoby zabójcze. Zebrał szybko swoje rzeczy i był gotowy po jakichś zaledwie piętnastu minutach, jednak i tak musiał czekać na innych uczestników wycieczki.
Najpierw musieli wędrować przez las. James na początku był dosyć energiczny i miał sporo sił, ale im dłużej szli, zaczęło dopadać go zmęczenie. Stawiał ciężkie kroki, a nogi ciągle zapadały się w wszędzie znajdujące się błoto. Plecak zaczął wydawać mu się coraz ciężki, a powieki nieustannie nalegały, aby wreszcie się zamknąć. Przewodnik bez przerwy wszystkich pośpieszał, mówiąc im, że szybko muszą dotrzeć do kajaków, którymi przepłyną rzekę. W pewnym momencie James stanął w wyjątkowo dużą kupę błota. Próbował wyciągnąć z niej nogę, jednak nic z tego - jedynie czuł, że zapada się coraz głębiej. Przez całą podróż miał różdżkę w pogotowiu, co w znacznym stopniu pomogło chłopakowi. Póki nie zapadł się do pasa, wyczarował magiczne lasso i przywiązał je do gałęzi jednego z tych ogromnych drzew. Pewnie złapał linkę i z użyciem większości swojej siły zaczął wciągać się do góry. Wyszedł z tego wszystkiego bez szwanku i zauważył, że wiele osób wpatrywało się w jego wyczyny. Co prawda, był ubabrany błotem do ud, ale przynajmniej zdołał się uwolnić. Krótkim Chłoszczyść oczyścił swoje ubrania i poczuł sporą ulgę.

Ruchome bagna
Kostka: 3
Punkty z zielarstwa: 3
Link do losowania: tu (korzystam z pierwszego losowania, drugie jest totalnie przypadkowe, więc je omijam szerokim łukiem)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2702
  Liczba postów : 1925
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pon Sie 15 2016, 23:59

Noc minęła wyjątkowo gładko. Odgłosy lasu swobodnie ją uśpiły, a tlący się ogień, zapewnił, że żadne zwierze nie zbliży się, tak, by mogło zaatakować. Moskitiera skutecznie broniła przed ukąszeniami insektów jakichkolwiek, to też ciężko, rano nie było wstać i być gotowym do dalszego działania. A przynajmniej w jej mniemaniu.
Niekiedy na Syberii, gdy przychodziły roztopy, pojawiały się naprawdę głębokie bagna. Jednakże te, jakkolwiek nie byłyby nieprzyjemne, raczej nie należały do gatunku, tych wciągających. Być może miała nieco oleju w głowie, albo dobrej intuicji, bo w amazońskim błocie, Rosjanka poradziła sobie wyśmienicie. Poruszała się bardzo powoli, starając nie zaciskać mięśni w panice. Kilka osób przed nią miało mniej szczęścia pokonując ten teren, to też ona starała się podejść do tego najlogiczniej. To rozluźnienie dało jej sporą przewagę nad tym niebezpiecznym terenem, który pokonała wzorowo. Co więcej, już trzeci raz w czasie wyprawy, natrafiła na jakiś przedmiot. Fyodorova działała niczym wykrywacz do metalu - nie żartuję. Jeśli w tych krzakach miało kryć się coś cennego, pewnym było, że prędzej czy później wpadnie to w jej ręce. Szkoda tylko, że pieniądze jej tak nie wpadały - mieszkałaby w nieco ładniejszym domu i nosiła porządniejsze ubranka. Tym razem zdobyła jedynie fiolkę tajemniczego eliksiru, niestety nie skrzynię złota.

Ruchome bagna
Kostka: 6 (potem 1)
Punkty: 7 - zielarstwo, 3 -  Uzdrawianie (więc w sumie jest 10, na poprawionych zasadach, mogę komuś pomóc)
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p100-kostki#355072

Nim Zilya zdołała zorientować się, co dzieje się na wprost, przyjrzeć nieco lepiej, łódkom, które nie dość, że były łódkami, to jeszcze latały, została gwałtownie skierowana w stronę jednej z nich. Szybko odebrała od mężczyzny wiosło i już, już chciała zająć miejsce w kajaku i czym prędzej odpłynąć sama na własną rękę, gdy do łódki wpakowano jej jakiegoś chłopaka. @James Waters nie był kimś, kogo specjalnie by znała. Pewnie kiedyś tam mignął jej przed oczami na korytarzu szkoły, pewnie jej przyszło nawet do głowy, że wcale nienajgorzej tak znów wygląda, ale przecież żadnego teraz to nie miało znaczenia, bo miała płynąc sama. Fyodorova pałała sympatią do robienia wszystkiego w pojedynkę, a jakiegokolwiek współpracowanie z kimś innym, było dla niej niczym zaserwowanie chłosty bambusowymi patykami.
- Ja będę kierować - szybko ustaliła, szeleszcząc swym akcentem, wcale nie wiedząc, czy taki podział podoba się chłopakowi (a jeśli oboje mamy parzyste kostki, to chyba nie do końca). Ale Fyodorova to do siebie miała, że rzadko kiedy pytała ludzi o to czego chcą, znacznie bardziej lubiła po prostu podejmować decyzje i momentalnie wprowadzać je w życie. To też szybko machnęła wiosłem, dziwnie kołysząc łodzią. Bo chociaż na zwierzętach się znała, to na tych wodnych już nie do końca. Co za tym idzie, w pływaniu kajakami nie była lepsza od przeciętnej śmiertelniczki. To może chociaż James był?

Przeprawa kajakami
Kostka - sterowanie: 6 (czyli chyba musimy raz jeszcze płynąć bo obie parzyste mamy? xd)
Kostka - wypadki: 1
Punkty z run: 4
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p100-kostki#355076
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Wto Sie 16 2016, 19:46

Winona najwyraźniej zupełnie nie przejmowała się rozkładaniem obozu. W międzyczasie wolała sobie chodzić i znalazła jakąś zagubioną syrenią spinkę. Chyba Mikkel, mimo że oficjalnie nie był jej chłopakiem, a nawet nie wymienili jeszcze romantycznych pocałunków, już musiał wszystko za nią robić. Deven byłby w siódmym niebie. A propo swojego byłego, Wins kątem oka zauważyła jak idzie gdzieś z Holly i w duchu cieszy się, że to nie jest już jej problem i może wypuścić całą smutną złość wobec niewinnej dziewczyny. Urokliwe spacery przerwał jej Mikkel, który najwyraźniej nie mógł znaleźć swojego plecaka. Wins oczywiście pomogła mu z tym jak tylko mogła, ale kiedy zobaczyła wielkiego pająka trochę jej zajęło czasu, żeby przemóc się i pomóc chłopakowi. Wins niezadowolona z początków owej wycieczki wtula się w chłopaka i zasypia bardzo mocnym snem.
Próbuje przekonać dyrektora Hogwartu, że magiczna pornografia do świetny nowy przedmiot i ona sama może go nauczać. Wtedy Mikkel wjeżdża na unilamie opowiadając o tym jak ładnie wygląda dziś Holly, chociaż za nim przecież siedzi Atria, która uparcie uderza rurą o rurę... Winona budzi się niespokojnie rozglądając się za źródłem hałasu. Jęcząc i marudząc pomaga Mikkelowi zwinąć ich mały obóz, równocześnie opowiadając swój jakże realistyczny sen. Jednak przez wczesną pobudkę, nawet Wins traci siłę do gadania, na dodatek wciąż odczuwając wczorajszy głód. Wyczerpana Winnie ziewa nieustannie i potyka się o korzenie, zmęczona łapie Mikkela za rękę, by pomagał jej w przeżywaniu tej męki. Może dzięki niemu tak zgrabnie idzie jej się po błotach, tylko lekko zabrudzając swoje kowbojki. Czekając aż Ślizgon do niej dołączy, zbiera spod nóg Świetlik, który pewnie zgubił jeden z uczestników. W końcu docierają nad rzekę, a Wins kładzie głowę na ramieniu swojego towarzysza, mając nadzieję, że będzie mogła chociaż na chwilę przysnąć, niestety ktoś wsadza ją do kajaczka, a bezradna Winona rozgląda się po wąskim stateczku i patrzy na swojego towarzysza ze zbolałą miną.
- Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi do głowy jeszcze jechać na taką wycieczkę, walnij mnie po głowie - narzeka Amerykanka, szukając odpowiedniego ułożenia na swoim nowym siedzisku. W każdym razie Wins nie miała ochoty jeszcze ruszać się z miejsca, więc udaje, że coś robi, a propo rozpoczęcia tego niesamowitego spływu.
- Mikkel, co chcesz robić jak skończysz Hogwart? - pyta niespodziewanie Hensley, zerkając na Ślizgona. Marszczy brwi z zastanowieniem nad kolejną kwestią. - Masz jakiś skrót do twojego imienia? Miki? Mikuś? Jak mówiła do ciebie mama? - zgaduje najróżniej, chociaż w zasadzie nic nie pasuje jej dobrze do Carlssona z tego co wymienia. - Carli? Carlsu? - papla sobie dalej z lekkim uśmiechem.

Ruchome bagna
Kostka: 6
Punkty z zielarstwa: 7
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p125-kostki#355179

Przeprawa kajakami
Kostka - sterowanie: 4
Kostka - wypadki: 4
Punkty z run: 6
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p125-kostki#355179
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : La Coruña, Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 509
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13113-aaron-duarte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13128-wszyscy-ktorymi-sie-otaczam#351361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13127-aaron-duarte#351354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13126-kuferek-aarona#351349




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Wto Sie 16 2016, 23:45

Przecierał oczy nerwowo. Z początku z racji tego, że słońce jeszcze nawet na dobre nie wzeszło i nic nie widział, później już bardziej z niedowierzania. Zerknął w bok, by zobaczyć, co na tę pobudkę jego koleżanka. On sam najchętniej przerzuciłby się na drugi bok i spał w najlepsze. Nawet jeśli kolejny wąż zdecydowałby się uatrakcyjnić mu tę wyprawę.
Wkrótce jednak zwlekł się z posłania i z wyraźnym niezadowoleniem, jakie wypisywało się na jego twarzy, zebrał swoje rzeczy. Włosy przykrył kapeluszem, z rozpiętych górnych guzików koszuli zwieszała się para przeciwsłonecznych okularów, których póki co nie potrzebował.
Szedł przed siebie, nie odzywając się nawet słowem. Był wściekły, że nakazano im wędrówkę o tak barbarzyńskiej godzinie. Na dodatek chciało mu się pić. I jeść. A przede wszystkim spać!
Jego humor pojawił się dopiero wtedy, gdy dostrzegł przed sobą @Winnie Hensley. Spoglądał tu i tam, kiedy dziewczę potykało się o korzenie, by w pewnym momencie, całkiem roztargniony, nie zauważył nawet, jak jego stopy zatapiają się w błocie. Próbując zrobić krok, stracił równowagę i wpadł na gryfonkę, nieostrożnie ciągnąc ją za materiał bluzki. Nim się obejrzał, już leżeli w błocie po szyję, nie mogąc się ruszyć.
- Wybacz - mruknął na przeprosiny. Na jego twarzy pojawił się zażenowany uśmiech, po czym począł rozglądać się wokół za kimś, kto mógłby im pomóc.


Ruchome bagna
Kostka: 4
Punkty z zielarstwa: 0
Link do losowania:  http://www.czarodzieje.org/t13279p125-kostki#355187
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Sro Sie 17 2016, 00:02

Adoria była zdecydowanie zbyt zaspana, żeby myśleć. Kiedy obudził ją ten koszmarny łomot, dłuższą chwilę jeszcze leżała oszołomiona, pewna iż to po prostu zły sen. Dopiero ruch w obozowisku, spowodowany przez niezadowolonych uczestników wycieczki, nieco rozbudził dziewczynę. Podczas snu tak zaplątała się w hamak, że próba zejścia z niego zaowocowała porządnym grzmotnięciem o ziemię, ale nawet kilka siniaków nie mogło zepsuć humoru Hiszpanki. Kolejny dzień w tajemniczej dziczy! Poprzedni, w gruncie rzeczy, skończył się nawet nieźle. Pogadała sobie z Aaronem, samodzielnie złowiła dwie ryby... No, była cała pogryziona przez komary, ale to drobiazg.
Po spakowaniu swoich rzeczy nadszedł czas na mozolną wędrówkę po bagiennych terenach. Niby wszystko pięknie, ale do Adorii dotarła świadomość, że nie ma przy sobie wody. Z każdym krokiem suchość w ustach przeszkadzała jej coraz bardziej...
Oby niedaleko był jakiś strumyk z czystą wodą...
Myśląc o chłodnej, pitnej wodzie, nie zauważyła że zanurza się w błocie. Dopiero po chwili to do niej dotarło - natychmiast zwolniła, starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów. Wybrnęła z pułapki, wstrzymując oddech ze zdenerwowania. Przy okazji znalazła jakąś brudną fiolkę, którą ktoś musiał wcześniej zgubić. Bez większego śledztwa schowała zdobycz do kieszeni i krótkim 'Chłoszczyść' pozbyła się z nóg zasychającej powoli brei.
Już miała nieco żwawiej dołączyć do wycieczki, gdy dostrzegła jakieś zamieszanie.
- Nic wam nie jest? - wypaliła bezmyślnie, wpatrując się w parę zapadającą się w błocie. Chyba Aaron przypadkiem wciągnął ze sobą w pułapkę idącą przed nim dziewczynę... A teraz byli kompletnie unieruchomieni! Adoria nie znała towarzyszki swojego przyjaciela, ale kojarzyła ją z Pokoju Wspólnego Gryfonów. Teraz jednak to nie było ważne - trzeba było pomóc biedakom.
Hiszpanka, znana ze swojego dobrego serca, szybko wyciągnęła różdżkę i...
Zamarła.
Nie znała zaklęcia, które mogłoby wyciągnąć kogoś z błota. Próbowała sobie przypomnieć coś, co przywoła linę, albo chociaż wylewituje osobę w powietrze, ale w jej głowie świeciła nieprzenikniona pustka. Czasu jednak nie było wiele - ruchome bagna przecież znane są z zasysania ofiary, aż zniknie z powierzchni.
- Forp fleoge! - zawołała w końcu, celując końcem różdżki w Aarona. Może nie było to zbyt przemyślane, ale spontaniczne. Zresztą, Dora całkiem lubiła to zaklęcie i miała pewność, że wyjdzie. To nie czas na ryzykowanie z tajemniczymi formułkami! Widząc, jak chłopaka wyrzuca w powietrze, przygryzła wewnętrzną stronę policzka i powtórzyła magiczne działanie na tkwiącej w błocie Gryfonce.
Adoria Nymphia Mistrzyni Delikatności Amparo popatrzyła niepewnie na swoje ofiary. Nie miała pojęcia, czy przepraszać, czy czekać na podziękowania.
Ale chyba nie powinni być źli... W końcu chciała im pomóc!

Ruchome bagna
Kostka: 6, 4
Punkty z zielarstwa: 0
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p125-kostki#355199
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Sro Sie 17 2016, 01:37

Jak już udało mu się zasnąć, sen minął Mikkelowi całkiem przyjemnie. Czuł wtulającą się w niego Winonę i kiedy zamykał oczy, zdawał się nawet nie zauważać doskwierającego mu głodu i nie słyszeć licznych donośnych odgłosów dżungli. Niestety, nie trwało to zbyt długo. W jego odczuciu sen mógł trwać co najwyżej 20 minut, bo chwilę po tym, jak udało mu się zasnąć, usłyszał potwornie głośne dźwięki, którymi ktoś starał się ich obudzić. Nie ma rady, trzeba ruszać. Mikkel był wykończony jeszcze bardziej niż Winnie, chociaż nie dawał tego po sobie poznać. Zwinęli swój mały obóz, a dziewczyna opowiadała mu swój komiczny sen, co poprawiło mu na chwilę humor. Zaśmiewa się głośno, starając się wyobrazić sobie siebie na unilamie, a także Wins starającą się o wprowadzenie magicznej pornografii jako przedmiot szkolny. Czemu jemu nie mogło się coś takiego przyśnić? Los chciał, że Mikkel rzadko kiedy pamiętał swoje sny, a jeśli już to nie były one tak ciekawe, żeby o nich opowiadać. Oboje nie mają sił na dalszą rozmowę i maszerują w milczeniu. Ślizgon przytrzymuje Amerykankę, kiedy przedzierają się przez litry błota, dodatkowo wciąż trzymając ją za rękę.  
Winnie zgrabnie przeskakuje wielką kałużę i Mikkel już się zabierał do zrobienia tego samego, kiedy @Aaron Duarte wpada na jego towarzyszkę i ciągnie ją razem z sobą na ziemię. Ślizgon bierzy do nich w tym okropnym błotnym jeziorku, rzucając przekleństwami w stronę Krukona za znieważenie jego... dziewczyny? Po prostu jego Winnie. Z tego wszystkiego zupełnie zapomina o wyjęciu różdżki i po prostu rzuca się jej na ratunek, próbując ją wyciągnąć siłą własnych mięśni. Wszystko działo się tak szybko. Nagle @Adoria Nymphia Amparo wystrzeliwuje Aarona w powietrze, jak gdyby to miało w czymś pomóc, a chłopak upada boleśnie, na szczęście już uwolniony z błota. Mikkel wyciąga różdżkę, żeby wymyślić delikatniejszy sposób na wydostanie Wins z pułapki, kiedy Gryfonka rzuca zaklęcie także na nią! Ślizgon stara się złapać spadającą z powietrza dziewczynę i sam grzęźnie w przeklętym błocie. Jak najszybciej próbuje się z niego wydostać, ale również traci równowagę i upada, chwytając się ostatniej deski ratunku, jaką był skrawek bluzki wybawicielki Aarona i Winnie.
- Nosz kurwa mać - krzyczy donośnie, kiedy Wins spada na ziemię, a Adoria dołącza do jego błotnej kąpieli. Przewraca oczami z niemałym zirytowaniem i z bezradności. To był chyba jakiś najgorszy scenariusz, jaki mógł im się przytrafić. Już wczoraj żałował, że wybrał się na tą potworną wycieczkę, a teraz zaczął się utwierdzać w przekonaniu, że trzeba było zostać w domu. Był głodny, niewyspany, a teraz jeszcze po szyje w błocie. Patrzy na Winnie proszącym wzrokiem i miał nadzieję, że nie będzie jej do śmiechu, skoro przed chwilą sama w nim tonęła. Chociaż właściwie miło byłoby odetchnąć od nieodstępującego go na krok zdenerwowania i powagi.

Ruchome bagna
Kostka: 4 - druga przeprawa 2
Punkty z zielarstwa: 0
Link do losowania: proszę bardzo

Po okropnej przygodzie z błotem, nareszcie ruszyli w dalszą podróż. Wcale się na tą podróż nie cieszył, tylko na jej koniec. I miał nadzieję, że był on już bliski. Szli kompletnie zrezygnowani. Kiedy dotarli do miejsca postoju, Mikkel liczył, że będzie to jakiś piknik czy coś. Cokolwiek, byleby nie musiał już głodować. Nie był zaskoczony, że mężczyźni, którzy tam na nich czekali, nie mówili po angielsku. Albo chociaż szwedzku, niemiecku, norwesku. Nie. Oczywiście, że nie. Nie zrozumiał więc ani słowa, znów. Po chwili zostali usadzeni w niezwykle wygodnych kajakach, którymi jeszcze mieli płynąć. Winnie siedziała na przodzie, a on z tyłu. Zanim wszyscy wsiądą na kajaki, minie chyba jeszcze trochę czasu.
- Oj, nie martw się. Dostaniesz choćby i złotym kociołkiem - odpowiedział jej, próbując rozpracować, w jaki sposób mają manewrować tym środkiem transportu.
Pytanie Winony trochę go zbiło z tropu. Tak, został mu tylko rok. Chyba powinien wiedzieć, co chciałby robić w przyszłości. A tak naprawdę, nie miał żadnego pomysłu na siebie. Był pewny, że rodzice wybiorą mu dogodną posadę, ale nie wiedział, co on sam chciałby robić.
- Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie mam pojęcia. Chyba nie ma takiej rzeczy, w której byłbym wybitnie dobry - smutne, ale prawdziwe. Wtedy Winnie zaczęła wymyślać najróżniejsze skróty jego imienia, na co normalnie by gniewnie odburknął, ale teraz tylko się uśmiechnął.
- Masz szczęście, że Cię lubię - odpowiada żartobliwi - Nigdy nie zdrabniali mojego imienia. Jak sama widzisz, średnio się da. A zresztą, po prostu nazywali mnie Mikkel. Czasami nawet mówili do mnie, używając moich obu imion, co już w ogóle przekraczało granicę normalności.
W końcu ta niezmiernie ciekawa wyprawa kajakowa się rozpoczęła. Mikkel powiedział Wins, żeby go nawigowała, bo siedzi z przodu, a on będzie skręcał kajakiem. W końcu jednak stwierdził, że w zasadzie da sobie radę sam.
- Jak chcesz możesz się przespać, a ja będę prowadził - sam zrobiłby wszystko dla choćby chwili snu. Był wyczerpany, ale wychowanie nakazywało mu ofiarować te parę minut? godzin? snu swojej partnerce.
Chyba jego pomysł wcale nie wyszedł tak, jak powinien. Skończyli pomiędzy jakimiś dziwnymi drzewami, bo jednak nie skręcił tam, gdzie powinien.

Przeprawa kajakami
Kostka - sterowanie: 6 (to co Wins, lecimy jeszcze raz?xd) - druga przeprawa 1
Kostka - wypadki: 5 - druga przeprawa - 3
Punkty z run: 0
Link do losowania: proszę bardzo znów


Ostatnio zmieniony przez Mikkel Carlsson dnia Pon Sie 22 2016, 12:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13206-leesha-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13209-leesha-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13207-poczta-leeshy-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/f113-kuferki




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 10:08

Jeśli pierwszy dzień nie był wcale a wcale udany, to drugi był po prostu okropny. Ciągle słychać było plaskanie, gdy zabijała kolejne natrętne komarzyska wciąż i wciąż łakome jej krwi, do tego przeszkadzała jej wilgoć i bagno. Pełno bagna. Jedno, cholernie duże i bardzo niepożądane bagnisko. Nie mogli ich przeprawiać po suchych terenach?
Ciągle też była głodna. Uśmiechnęła się jednak do Candy, z którą znów szły ramię w ramię i chyba to było jej błędem - nagle poczuła, ze się po prostu zapada. Bardzo szybko i bardzo głęboko. Już chciała odruchowo sięgnąć po różdżkę, którą akurat tego dnia schowała w kieszeni spodni i zmarszczyła brwi uświadamiając sobie, że jeden głupi i zbędny ruch i będzie po różdżce. A przecież nie mogła stracić swojego ukochanego drewienka, prawda? A moczyć łap w tym bagnisku też nie chciała.
Powstrzymując nagły atak paniki, rozejrzała się po wszystkich, chcąc złapać tego szczęśliwca, który będzie mógł je pomóc. Najlepiej kogoś, kogo te bagna polubiły bardziej niż ją i wyszedł z tego bez szwanku... I znalazła.
-Pomocy! - Zawołała więc prosząco do @James Waters widząc, że ma się całkiem dobrze. W całym tym zamieszaniu zapomniała o biednej Candy. A co, jeśli i ona wpadła w bagno? Nie miała jednak czasu się tym zajmować. Najpierw sama chciała wrócić na suchy ląd! A potem już nigdy żadnych takich szalonych wypraw.



Ruchome bagna
Kostka: 2
Punkty z zielarstwa: 1
Link do losowania: KLIK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 14:40

Wreszcie doszedł do dorzecza Amazonki. Jakichś dwóch, umazanych błotem, mieszkańców tych deszczowych lasów, czekali na całą grupę przyjezdnych. Zaczęli mowić coś z wielkim przejęciem, w nieznanym dla Jamesa języku, co zresztą zaczęło go nieco niepokoić. Kto wie, o czym oni mówili? Może o jakimś czyhającym na nich niebezpieczeństwie? W końcu, przewodnik dogadał się z tymi mężczyznami i chwilę później kazał całej grupie ładować się do kajaków. W każdym z nich mogły płynąć dwie osoby, bo były małe, wąskie i nie wyglądały też na wytrzymałe. James miał wrażenie, że większa ilość kilogramów mogłaby im zaszkodzić. Okazało się, że będzie tworzył parę razem z @Zilya Fyodorova. Przywitał się, wysyłając jej promienny uśmiech, choć nadal jego energia była zgubiona, gdzieś daleko w dżungli.
- Jesteś pewna, że chcesz kierować? - spytał niepewnie. W końcu, była dziewczyną, może lepiej gdyby on się tym zajął? Zobaczył, że dziewczyna jest zdecydowana i pewna swego, więc w żaden sposób nie protestował, dopóki ostatecznie nie ruszyli z miejsca.
- Może jednak dasz mi to wiosło? - marudził bez przerwy, próbując dojść do porozumienia. Zilya za wszelką cenę starała się go ignorować, ale nie mógł znieść, że ona wiosłuje, a on musi bezczynnie siedzieć i patrzeć, jak ona się męczy. W końcu, odebrał jej wiosło, co chyba nie było zbyt dobrym pomysłem. Ostatecznie, nie doszli do porozumienia i łódź jakby sama popłynęła w jakieś krzaki, w całkiem odwrotnym kierunku do zamierzonego. Dookoła wszędzie rosły ogromne drzewa. Kajak stanął na gruncie, co oznaczało, że oboje musieli z niego wyjść. W oddali James dostrzegł mnóstwo lian, drzew, krzaków i innych roślin - świetnie, czyli muszą się jeszcze raz przedzierać. Zaczął trochę się obwiniać, że wyrwał jej to wiosło z ręki.
- Przepraszam. - powiedział tylko cicho i dzięki zaklęciu powodującemu lewitację, kajak wraz z wiosłem wbił się do góry i szybował obok dwójki. W milczeniu zaczęli ponownie przedzierać się przez dżunglę. Dzięki Bogu, byli niedaleko miejsca, skąd wyruszyli kajakiem, bo James rozpoznał ścieżkę. Właściwie, każdy głupi by ją rozpoznał, bo wszędzie były ucięte w połowie liany i odciski butów. Było naprawdę zimno i wilgotno, więc chłopak przyspieszył kroku, co jakiś czas spoglądając na dziewczynę. Zobaczył, że trzęsie się z zimna, więc na chwilę stanął, przykucnął i wyjął z plecaka swoją bluzę. Zawsze nosił jedną, na wszelki wypadek, a na wycieczkę wziął ich naprawdę dużo, pomimo tego, że byli w Kolumbii. Podał jej wymięty materiał, próbując pokazać, że chciał wtedy dobrze, ale wyszło jak zwykle. Był pewien, że Zilya się gniewa, ale nadal milczał. Po chwili, gdy znów ruszył do przodu, poczuł, że jedna z nóg lekko mu się zapadła. Nie przejął się tym, więc i drugą stopę postawił na gruncie. Nie wydawało mu się to być dziwne, w końcu były to bardzo mokre tereny, pełne błota, bagien i rzek. Ostatecznie spojrzał w dół i znów ujrzał to nieszczęsne bagno, które już przedtem go zaatakowało. Tym razem nie miał w ręku różdżki, bo przez przypadek wrzucił ją do kieszeni swoich spodni, kiedy wyjmował bluzę z plecaka. Zaczął szarpać się i niespokojnie wiercić, przez co tylko co raz bardziej się zapadał. Ostatecznie, udało mu się podnieść trochę nogę, Zilya podała mu rękę i ostatecznie udało mu się wciągnąć na stabilny grunt. Okazało się jednak, że przez to wszystko stracił swoje obuwie. Było dość parno, ale ziemia nie była nagrzana od słońca, więc westchnął poirytowany. No świetnie, zawsze musi mu się coś przydarzyć. Zaczął przeszukiwać wszystkie kieszenie w poszukiwaniu różdżki, ale na szczęście ją znalazł. Przynajmniej nie wszystko stracone! Podziękował dziewczynie, za to, że pomogła mu się stamtąd wydostać i krótkim Accio popróbował przywołać swoje buty, jednak na próżno. Ponownie wprawił kajak i wiosło w stan lewitacji (bo gdy wpadł do tego przeklętego bagna, opadły one na ziemię) i ruszył razem z dziewczyną. Ich wędrówka nie trwała długo i na szczęście udało im się dotrzeć do punktu startu kajaków. Już tym razem udało im się przypłynąć w odpowiednie miejsce, ale dotarli do niego jako ostatni. Z drugiej strony, James nie spisuje tego na straty, bo dzięki temu, że przybyli jako jedni z ostatnich, udało mu się ujrzeć rdzennych, amerykańskich szamanów, zbierających rośliny i przygotowujących magiczny posiłek. Dojrzał, że zbierają oni rośliny, a następnie rzucają na nie zaklęcie rozgrzewające, a pączki pięknie rozrastają się w soczyste owoce. Spapugował po Kolumbijczykach i od razu zabrał się do zbiorów, by móc poźniej owe owoce przygotować i zjeść.

Przeprawa kajakami
Kostka - sterowanie: najpierw 2, później, po ponownych bagnach - 6
Kostka - wypadki: 3
Punkty z run: 0
Link do losowania: pierwsze sterowanie kajakami i przejście przez bagno . oraz ponowne stery i przedzieranie się przez bagno
Ruchome bagna
Kostka: 1
Punkty z zielarstwa: 3
Link do losowania: tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Szkocja, Inverness
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 88
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13195-sophie-polteira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13263-sophie-polteira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13264-poczta-sophie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13266-sophie-polteira#354351




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 22:32

Noc minęła Sophie przyjemnym snem, żadne owady, ani co gorsza, zwierzęta nie zdołały przeszkodzić jej w odpoczynku. Zbudziła się wczesnym rankiem, głównie ze względu na niemiłosierny hałas. Dlaczego nie mogli ich jakoś delikatniej obudzić? Na przykład zaśpiewać, żeby miło rozpocząć taki piękny dzień. Jednak czy ten dzień na pewno będzie taki piękny? Kiedy wszyscy byli już na nogach, Puchonka ruszyła wraz z resztą. Szła obok szumiącej rzeki, było dużo przyjemniej niż ostatniego dnia, droga też była lepsza, pomijając jedynie błoto. Tak się jej przynajmniej wydawało do czasu, aż ziemia pod stopami nie zaczęła się robić coraz to bardzo miększa. Wystarczyło kilka sekund, żeby większa część jej nóg ugrzęzła w bagnie. Na szczęście niedaleko leżała kłoda. Bez zastanawiania się wyciągnęła różdżkę, którą, akurat miała pod ręką i rzuciła na kłodę zaklęcie przywołujące. Poszło jej znakomicie, chwyciła się za kłodę i... poczuła wbijające się w jej rękę ostre zębiska. To chyba nie do końca była kłoda. Sophie krzyknęła z bólu. Potrzebowała jak najszybszej pomocy. Akurat najbliżej niej była nieznajoma dziewczyna (@Dulce Reina Miramon).
- Hej, mogłabyś mi troszkę pomóc? - Spytała proszącym tonem, miała nadzieję, że zdoła ją wyciągnąć oraz, że zna się choć trochę na leczeniu takich ran.

Ruchome bagna
Kostka: 5
Punkty z zielarstwa: 0
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p125-kostki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 23:01

Usłyszała cichy, niepewny głosik za sobą, a gdy odwróciła zobaczyła utytłaną w błocie dziewczynę. Wydawało jej się, że ma nieco mniej lat niż ona. Przynajmniej miała takie wrażenie. Prócz niewinnych rysów twarzy zaraz zobaczyła krew, która ciekła już po łokciu dziewczyny. Nie pytając o nic wyciągnęła najpierw chustki z torby i przetarła ranę z nieczystości.
-Nie krzyw się tylko.-ostrzegła dziewczynę przed tym co miała zamiar zrobić. Z braku środków odkażających jedyne co jej przyszło do głowy to umoczenie chusty we własnej ślinie. Mucyna, zawarta w niej jest bakteriobójcza. Przed zasklepieniem rany należało ją możliwie najlepiej oczyścić.
-Vulnus alere-mruknęła i skierowała różdżkę na ranę, a ta powoli zaczęła się zasklepiać magicznie. Oczywiście mogła się zagoić samoistnie, ale przecież nie można było czekać. W tych warunkach, było całkiem możliwe, że sepsa szybko by zabrała dziewczynę do świata umarłych. Obejrzała jeszcze badawczo dłoń.
-Jeśli będzie bolało to powiedz-odparła lekko się uśmiechając i dodała po chwil. -Przepraszam, że cię ośliniłam, nie mam wody do przemycia rany ani żadnych ziół, tutaj też nie rośnie nic przydatnego, czym mogłabym odkazić-wyjaśniła dziewczynie. Kolejnym problemem było wyjęcie jej stamtąd. Wsadziła do spodni różdżkę i podała jej dłoń. Stała na krawędzi gruntu stałego, a tej ohydnej, cuchnącej mazi, która wszystkim dała się we znaki. Zanim się spostrzegła, jej nogi zatopiły się w tym grząskim gównie i tym razy to ona potrzebowała pomocy. Bezpieczna na brzegu Sop, mogła jej pomóc, przynajmniej uwolnić nóżęta z tego cholernego gówna.
-Podciągniesz mnie?-zapytała się dziewczyny.

Ruchome bagna
Kostka: 2
Punkty z zielarstwa: 5
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p150-kostki#355287

Przeprawa kajakami
Kostka - sterowanie: 5
Kostka - wypadki: 1- yolo i tak nie mam żarcia XD
Punkty z run: 0
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t13279p150-kostki#355295


Ostatnio zmieniony przez Dulce Reina Miramon dnia Sob Sie 20 2016, 21:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 23:35

Jej sny nie były zbyt pozytywne. Wręcz przeciwnie - Naeris odnosiła wrażenie, że ostatnio nawiedzają ją wyłącznie koszmary. Przypominające jej o tej przepowiedni, przepowiedni mówiącej o tym, że zostanie zdradzona. Niewątpliwie dawno już zapomniałaby o niej, w końcu minęły już miesiące, gdyby nie to, że powracała we snach. I znowu miała wrażenie, że spada w ogromną otchłań i coś zaczęło huczeć jej w głowie... Tak... głośno... huczeć...
Otworzyła oczy, czując okropne pragnienie. ZASPAŁA. A przecież miała wstać wcześniej i uzupełnić bukłak. Super, więc jednak kolejny dzień z wyschniętym na wiór gardłem. Odgarnęła włosy z ramienia i skrzywiła się, bo ten sposób budzenia ludzi nigdy nie był przyjemny. Odruchowo sprawdziła pozycję słońca i zorientowała się, że to dopiero wschód. Planują ich wykończyć, prawda? Po to jest ta wycieczka? Wykończyć, odwodnić, osłabić? I porzucić na pastwę kajmanów? Musiała jednak wstać, bo chciała sobie oszczędzić gadaniny o tym, że nadciągają deszcze i wszyscy się potopią, jeśli będą tak leniwi. Powstrzymując ziewanie zebrała swoje rzeczy krótkim zaklęciem i narzuciła na siebie plecak. Dopiero teraz skupiła się na Liamie, chcąc zobaczyć, jak sobie poradził z tym wstawaniem. I czy dla niego też było to takie ciężkie.
- Dzień dobry, gotowy na nową przygodę? - uśmiechnęła się z entuzjazmem, choć miała ochotę paść z powrotem na hamak i znowu spać. Ale jeszcze by ją tu zostawili i co by zrobiła? Kolejny raz żałowała, że nie umiała jeszcze teleportacji. Normalnie powinni teraz zjeść jakieś śniadanie, ale ona miała tylko te batony. Rzuciła więc jednego snickersa Liamowi, bo najwyraźniej on nie miał nic.
- Merlinie, jak mnie te komary pogryzły. - rzuciła, patrząc na swoje nogi. Moskitiera w nocy uniemożliwiła komarom dostęp do Naeris, ale cała wędrówka przez dżunglę miała własnie takie efekty. Podrapała się po ramieniu i ruszyła naprzód, razem z Liamem. Zorientowała się, że posuwali się raczej wzdłuż rzeki i choć wcześniej próbowała choć trochę orientować się, gdzie są, teraz nie była już niczego pewna. Marszowali szybko, zdecydowanie zbyt szybko, by ostrożnie stawiać kroki. A grunt robił się coraz miększy, buty coraz bardziej człapały. Naeris nie zdawała sobie z tego sprawy, nie widziała, że wkaraczają na teren bagien.
- Żałujesz, że się na to zapisałeś? - spytała, chcąc odwrócić swoją uwagę od męczącego ją pragnienia. W końcu te kajaki musiały być już niedaleko, a im szybciej pokonają następne etapy, tym bliżej do końca i powrotu do wygodnych, pięknych domków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Czw Sie 18 2016, 23:59

Cóż, ze wstaniem problemu nie było. Takiego rumoru Liam jeszcze chyba nie słyszał... W każdym razie, w pierwszym odruchu zerwał się na równe nogi i wyszarpnął różdżkę. Na szczęście zlokalizował źródło hałasu zanim uznał, że warto rzucać zaklęciami.
Odchrząknął cicho, bo w gardle miał tak sucho, jakby najadł się piasku. Odsunął od siebie szybko marzenie o chłodnej, pitnej wodzie lądującej w jego ustach, po czym zaczął niespiesznie zwijać swoje rzeczy. Jeszcze nie wiedział, jaki ma humor - z zaspania był tak zobojętniały, że aż szok. Poza tym spało mu się niewygodnie i teraz czuł jak zastałe mięśnie cierpią.
W pewien sposób przypomniało mu to noc na podłodze w domku, którą zupełnie przez przypadek spędził z Electrą. Swoją drogą ciekawe, czy też wybrała się na tą wycieczkę... A może spała właśnie w wygodnym łóżku i śmiała się w duchu z jego głupoty?
Z zamyślenia wyrwało go pełne entuzjazmu pytanie Naeris. Wyglądała naprawdę nieźle, jak na warunki, w których się znajdowali.
- Dobry, dobry... No, uznajmy. Bardziej gotowy chyba nie będę. - przyznał, odruchowo łapiąc batonika. Uśmiechnął się z wdzięcznością i zatopił zęby w pysznej czekoladzie. Cóż, ta wycieczka z całą pewnością odbije się na jego diecie. Nie był przyzwyczajony do nie jedzenia niczego i okazjonalnego wpychania w siebie słodyczy. Teraz jednak to się nie liczyło - był głodny i tyle.
Zjadł połowę snickersa, a drugą wrzucił do plecaka.
- Nie drap się, bo będzie tylko gorzej - szturchnął lekko towarzyszkę. Jemu komary za bardzo nie doskwierały, sam nie wiedział czemu. Lepiej dla niego i tyle!
- Nie, chyba nie. - stwierdził po krótkiej chwili namysłu. - Przynajmniej się nie nudzę, nie? Poza tym, to dopiero drugi dzień. Jeszcze wiele może się wydarzyć. A może w samym środku dżungli znajdziemy pięciogwiazdkowy hotel i się tam zatrzymamy? - zaśmiał się cicho, ignorując nieprzyjemne błoto chlupiące pod nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 00:56

- Nie umiem się powstrzymać. - odparła, bo ramię dalej swędziało mocno. I Liamowi łatwo było mówić, bo to nie on miał te bąble na skórze. Zresztą, wszyscy wiedzą, jak ciężko się powstrzymać od drapania. Spojrzała na swojego towarzysza i parsknęła śmiechem. - To nawet ja nie jestem aż tak naiwna. Taaa, to mogłoby być prawdziwe, gdyby okazało się, że akurat nasza grupa nie miałaby tam prawa wstępu. - zawiało pesymizmem? Może troszeczkę. Ale to byłoby niezwykłe cierpienie - trafić na taki hotel z basenami i pachnącym jedzeniem, ale nie móc do niego wejść.
Stawiała kroki niezbyt ostrożnie, nie wyczuwając, że miękka ziemia zapada się coraz bardziej pod jej butami. Dopiero po paru minutach zorientowała się, że naprawdę ciężko jest robić te kroki. Zerknęła na przód. Widziała, że ludzie, którzy wysforowali się na prowadzenie, najwyraźniej mają problemy, paru osobom trzeba było pomagać.
- Super, brakowało tylko ruchomych bagien. - powiedziała z pozoru wesoło, pamiętała jednak, jakie to okropne uczucie, gdy coś cię wciąga. Nie chciała powtórki ze swojej przygody w świątyni, bo tutaj zaklęcie, którego wtedy użyła, raczej by nie pomogło. Wtedy była opanowana, ale teraz za wszelką cenę chciała uniknąć tonięcia w tym błocie. Postanowiła zaufać swojemu sprytowi, co okazało się błędem. Naeris chciała zrobić dłuższy krok, by stanąć na kawałku ziemi obrośniętym mchem. Okazało się jednak, że to zwykłe pozory, bo natychmiast jej noga zagłębiła się w chłodnawym błocie. Żeby utrzymać jakoś równowagę postawiła obok drugą stopę i ona także błyskawicznie zniknęła. Spokojnie, Sourwolf, mówiła sobie, czując, że wyjątkowo szybko się zapada.
- Nie, nie zbliżaj się! - zawołała do Liama, nie chcąc, żeby i on wpadł w tę pułapkę. Musiała sama sobie radzić, ale różdżkę miała w plecaku. Zaczęła się kręcić, usiłując go zdjąć, przez co nim się zorientowała, a błoto sięgało już jej ud. Nogami nie mogła praktycznie wcale poruszyć, a to, że plecak najwyraźniej nie współpracował tylko pogarszało sytuację. Jakimś cudem zdołała przybliżyć się do suchszego brzegu, z całych sił ciągnąc naprzód. Nie zwracała uwagi na to, że jest już cała wybrudzona, po prostu chciała się wydostać. Odetchnęła z ulgą, kiedy przestała się zapadać i mogła odrobinę poruszyć nogą. Wiedziała, że tak czy siak będzie potrzebować pomocy Liama.
- Wymyśl coś. - poprosiła, skupiając się na tym, żeby się nie ruszać. Czuła, że jej but za chwilę pożegna się z jej nogą pod naciskiem tego błota. Świetnie, perfekcyjne rozpoczęcie dnia, czyż nie? Normalnie miała ochotę parsknąć śmiechem, gdyby to wszystko nie działało na nia tak stresująco.


Ruchome bagna
Kostka: 1
Punkty z zielarstwa: 2
Link do losowania: here
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 09:58

Cóż, Liam nie wierzył w ten pięciogwiazdkowy hotel. Aż tak źle z nim nie było. Ot chciał sobie pożartować... Chociaż w głębi duszy chyba faktycznie miał nadzieję, że spotka ich coś lepszego niż brudna woda i pełne komarów obozowisko. Zerknął na ziemię, bo nie szło się już teraz zbyt wygodnie. Zrobiło się błotniście i lepko i...
Ruchome bagna?
Zbliżył się nieco bliżej roślin, mając nadzieję, że tam grunt będzie stabilniejszy. Niestety zanim zawołał do siebie Naeris, ta już wpadła w pułapkę.
- Nie ruszaj się! - zawołał, widząc że Naeris próbuje wyjąć z plecaka różdżkę. Zapadała się coraz szybciej, ale jakimś cudem udało jej się przedostać bliżej suchej części - bliżej niego. Przysunął się jeszcze bardziej, czując jak jego buty lekko zapadają się w błocie. Mimo wszystko pochylił się i objął lekko blondynkę w talii, wyciągając ją w zupełnie niemagiczny sposób. Cóż, to pierwsze przyszło mu do głowy i wydawało się całkiem sensowne. Poza tym nie miał czasu na myślenie o jakichś czarodziejskich linach! Dziewczyna mogłaby utonąć.
- Nic ci nie jest? - spytał zaniepokojony, chcąc odsunąć się od bagna. Niestety jego but nie miał takiej ochoty, bo zaczął zapadać się coraz mocniej. Gwałtowny ruch Liama skończył się utratą równowagi i...
- Cholera! - krzyknął wściekle, lądując w bagnie aż po pas. Na szczęście od razu udało mu się opanować na tyle, by nie wierzgać... Wyszarpnął różdżkę nim było za późno. Gestem dłoni nakazał Naeris pozostanie na miejscu - różdżkę miał, a ona i tak była zbyt drobna, żeby wyciągnąć go w tradycyjny sposób. Rozejrzał się powoli, licząc oddechy, aby jakoś powstrzymać atak złości. Dostrzegł niedaleko coś, co przypominało kłodę, przywołał ją więc szybko zaklęciem. Może gdyby się na niej wsparł?...
Ostrożnie zaczął wcielać swój plan w życie... Ale niewystarczająco ostrożnie. Poczuł jak na jego dłoni zaciskają się małe, ale ostre zęby. Nawet nie krzyknął, z przerażeniem spróbował się odsunąć. "Kłoda", na szczęście, ustąpiła i zaraz się stamtąd zabrała, ale dłoń Deara nie dość, że niesamowicie bolała, to jeszcze cała była we krwi. W dodatku przez te nieostrożne ruchy zapadał się coraz szybciej.
- N-Naeris? - wykrztusił, wciąż nieco w szoku. Starał się trzymać krwawiącą rękę jak najwyżej, żeby nie ubrudzić sobie rany błotem. Miał nadzieję, że jego towarzyszka lepiej zna się na zaklęciach i zaraz coś wymyśli.
Mam nadzieję, że jednak Electra też jest na tej wycieczce. Uzdrowicielka to by się przydała...


Ruchome bagna
Kostka: 5
Punkty z zielarstwa: 0
Link do losowania: Tu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia, USA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1686
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1799
http://www.czarodzieje.org/t11001-daisy
http://www.czarodzieje.org/t11218-stokrotka
http://www.czarodzieje.org/t11249-listy-do-daisy#303189
http://www.czarodzieje.org/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 13:09

Całe to nocowanie w hamaku nie nastawiło Daisy zbyt optymistycznie do dalszej części wycieczki. Przez cała noc nie mogła przestać się drapać, nie mówiąc już o spaniu w tym całym dżunglowym świergotaniu. Rano okazało się, że na dłoniach ma mnóstwo czerwonych bąbli - to zdaje się były ugryzienia po komarach, które w dodatku wciąż niemiłosiernie swędziały. Wcale nie miała ochoty zakładać znowu na siebie całego tego śmierdzącego ubrania, ale co był robić? Jeszcze ten dźwięk, mających ich obudzić wydawał się oznajmiać całej dżungli, że HALO NIEBEZPIECZNE ZWIERZĘTA, TU JESTEŚMY, CHODŹCIE NAS ZJEŚĆ. Wstała więc bardzo niechętnie, rozglądając się czy aby jakiś jaguar nie czai się w krzakach, gotowy wyskoczyć.
Plecak trochę ciążył na ramionach, szczególnie, kiedy kazali utrzymywać dosyć szybkie tempo. Daisy nawet nie zorientowała się, kiedy jej piękne, różowe kalosze dostały nowy, brązowy kolor. Kiedy chwilę potem szła w tym błocie po pas, zastanawiała się dlaczego nie dali im worków do samej szyi, w które by się mogli ubrać, zamiast takich bezużytecznych kalosz. Chyba dlatego, że był zła na wszystko, wciągające błotko nie podziałało na nią podobnie, jak na niektórych. Chociaż upaćkała się w nim cała, to jednak udało jej się pokonać je całkiem bezpiecznie, znajdując nawet po drodze świetlik, który był równie brudny jak ona. Umyła go szybkim Aguamenti i schowała do plecaka. Może się jeszcze przyda?
Stanęła z resztą ludzi przy tych rdzennych Indianach i samą siebie też oblała wodą, a potem wysuszyła, bo trochę nie była pewna jak by podziałało takie Chłoszczyść. Teraz na pewno nie była idealnie czysta, ale przynajmniej nie miała na sobie grubej warstwy błota.
Trochę nie wiedziała co mają robić z tymi kajakami, ale została dobrana w parę z @Norbert O. Czarnkowski, toteż spróbowała się do niego uśmiechnąć. W sumie jego brak butów był całkiem śmieszny.
- No no, widzę, że chcesz być prawdziwym mieszkańcem dżungli? To co, kierujesz tym czymś? - spytała, trochę chwiejnie wchodząc do kajaka.

Ruchome bagna
Kostka: 6, 5 (świetlik)
Punkty z zielarstwa i uzdrawiania: 3 i 4
Link do losowania: http://www.czarodzieje.org/t12957p1075-kostki#355000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 15:49

Naeris spodziewała się używania jakichś skomplikowanych zaklęć, lewitowania jej, kombinowania z konsystencją bagna - ale zobaczyła, że po prostu chciał ją wyciągnąć najzwyczajniej w świecie. Objęła go mocno za szyję, starając się w ogóle nie ruszać nogami, by mu jakoś pomóc. I poczuła, że naprawdę im się udaje. Tyle, że jej buty pozostały już gdzieś głęboko w błocie. Zdołała jakoś stanąć na trwalszym gruncie, chwiejąc się przy tym lekko, ale miała oparcie w mężczyźnie. Serce biło jej dalej dość szybko, jakby się trochę przebiegła, bo jednak wysiłek to był spory.
- Chyba nie... - odparła niepewnie, dalej trzymając się Liama, kiedy to stracił równowagę. W ostatniej chwili się odsunęła, inaczej znowu wylądowałaby w tych przeklętych bagnach. Usłyszała jego przekleństwo i sama miała ochotę zakląć. Rozejrzała się w poszukiwaniu jakiejś pomocy, ale najwyraźniej inni mieli własne problemy, a wszyscy opiekunowie i przewodnik postanowili ich olewać, żeby radzili sobie sami. Wspaniała organizacja. Miała po prostu nadzieję, że Liam sam się jakoś wydostanie. Obserwowała biernie, jak sięga po jakąś kłodę.
- Nie! - nie zdążyła w porę krzyknąć. W ostatniej chwili dostrzegła, że to błotoryj i chciała go ostrzec, ale było za późno. Widziała wężyki krwi spływające po jego dłoni. Na oko oceniła, że ugryzienie jest poważne i sama nie ma szans, by jakoś temu zaradzić.
- Spokojnie, zaraz kogoś przyprowadzę. - zapewniła szybko. - Po prostu się nie ruszaj.
Niemal ogarnęła ją panika, ale zmusiła się by myśleć racjonalnie. Kogo mogłaby zawołać? Słyszała, że wraz z nimi wybrała się jakaś uzdrowicielka i to dało jej trop. Pobiegła więc do większej grupy ludzi na bosaka. Na szczęście podłoże było miękkie, przez co brak butów aż tak jej nie przeszkadzał. Wypytywała każdego po kolei o tę kobietę. Kojarzyła w sumie tylko jej nazwisko O'Keeffe. W końcu ktoś wskazał ją Krukonce, a ta podbiegła do @Electra C. O'Keeffe szybko. Musiała wyglądać co najmniej dziwnie, cała wybłocona, bez butów i z przerażeniem wypisanym na twarzy.
- Mojego przyjaciela ugryzł błotoryj, niech mu pani pomoże, proszę. - spojrzała na nią prosząco i ruszyła z powrotem, gotowa poprowadzić ją do Liama. I pomóc jej w czymkolwiek, jeśli będzie umiała. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że nazwała Deara przyjacielem, choć przecież poznała go dopiero wczoraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1080
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 226
http://www.czarodzieje.org/t13173-electra-clover-o-keeffe#352451/
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13180-zechcesz-zostac-moim-podnozkiem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13181-listy-electry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13182-electra-c-o-keeffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 16:13

Uderzanie w metalową miskę jako forma pobudki? Oj Electrze przypominało to czasy, kiedy jej starsza siostra chodziła do swojej mugolskiej szkoły i nastawiała te głupie zegarki, które i tak budziły tylko Electrę. Z drugiej strony ona często rewanżowała się jakimś okropnym żartem na pobudkę i kiedy dowiedziała się, że do wyboru było tylko to lub okropna ulewa... Z dwojga złego wolała iść niewyspana niż przemoczona do ostatniej, maluteńkiej, suchej nitki.
Półprzytomnie zaczęła pakować swoje rzeczy, licząc, że nie zostawiła na przykład różdżki albo czegoś równie ważnego na ziemi. Nie miała czasu tego sprawdzać, bo musieli jak najszybciej dostać się do rzeki. Sądziła, że nie może być to daleko, skoro niemal cały czas jednym uchem rejestrowała szum wody, jednak okropna suchość w ustach i burczenie w brzuchu utrudniały jej logiczne myślenie. Sen, jedzenie, picie... trzy podstawowe potrzeby, a Electra nie mogła żadnej zaspokoić.
Z rozmyśleń nad swoją niedolą wyrwała ją jakaś dziewczyna. Wzdrygnęła się, patrząc na bosonogą bez zrozumienia. Znały się...?
Nieznajoma nie czekała, aż Electra się namyśli. Po prostu natychmiast zaczęła się wracać, zapewne licząc, że jako uzdrowicielka nie odmówi pomocy. No bo cóż, nie zamierzała. Niewiele myśląc, zaczęła się przeciskać, by nadążyć za dziewczyną. Electra była tak skupiona na tym, żeby jej nie zgubić, że nawet nie dostrzegła, że jej nogi zaczęły zbyt mocno zapadać się w błoto. No bo też, kim on była, żeby rozróżnić to czy jej buty wchodzą trzy centymetry w miękką ziemię czy też już pięć? A potem już było za późno.
Pisnęła wysoko, kiedy jej nogi odmówiły posłuszeństwa, a ona zaczęła się już zapadać na dobre. W tej sytuacji nie panowała nad swoimi odruchami i miała nadzieję, że nikt jej za to nie będzie winił. Bez ingerencji umysłowej, złapała za ubranie @Naeris Sourwolf, która miała nieszczęście znaleźć się w zasięgu jej rąk, ciągnąc ją tym samym za sobą. Zamachała komicznie ramionami, ale to nic jej nie dało - sekundę później znajdowała się aż po samą głowę w błocie.
- Przepraszam, przepraszam, nie chciałam - wydusiła natychmiast w stronę ofiary swojej niezdarności. Jej gardło było tak wysuszone, że głos, który pierwszy raz tego dnia z siebie wydobyła, był szorstki jak papier ścierny. Niebezpieczeństwo, w którym się znalazły, otrzeźwiło ją na tyle, że zaczęła się gorączkowo rozglądać w poszukiwaniu pomocy. I znalazła ją bliżej niż się spodziewała.
-Pomocy! -Nie był to najbardziej oryginalny okrzyk, ale raczej nie miała czasu na wymyślanie lepszych. Zapadała się coraz głębiej i czuła, że jeszcze parę chwil i wycieczka może skończyć się inaczej niż przypuszczała. Musiał znaleźć się ktoś, kto byłby w stanie pomóc jej oraz tej biednej dziewczynie, której podarowała błotną kąpiel.

Ruchome bagna
Kostka: 4
Punkty z zielarstwa: 4
Link do losowania: KLIK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 16:37

Naprawdę nie chciał, żeby Naeris odchodziła. Krwawił, dalej się zapadał i nie wiedział, co zrobić. Lewą dłoń trzymał jak najwyżej, wciąż starając się nie brudzić rany, a prawą bawił się różdżką, próbując coś wymyślić. Kiedy jego towarzyszka wróciła, na Merlina, towarzyszyła jej sama Electra.
Dobra, może i miał nadzieję, że ją tu spotka i zostanie profesjonalnie opatrzony... Ale z drugiej strony, przyjmować od niej pomoc? To tak, jakby nie mógł sobie poradzić sam! A ona nie wiedziała, że nie może.
Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, gdy O'Keeffe zachwiała się i z impetem wpadła do błota... Ciągnąc za sobą bosonogą Nae.
- No, moje panie, gratuluję. - westchnął z niedowierzaniem, bo teraz cała ich trójka siedziała w tej nieszczęsnej pułapce. Zamrugał trochę szybciej, bo ból rozchodzący się ze zranionej ręki zaczął go nieco otępiać. Miał nadzieję, że uda mu się nie wykrwawić. Śmierć w błocie? Słabo.
- Incarcerous! - zawołał, bo to zaklęcie przypomniało mu się zupełnie nagle. Wycelował różdżką w jedno z pobliskich drzew i z ulgą dostrzegł, jak niegruba lina owija się wokół sporej gałęzi. Chwycił różdżkę w zęby i złapał zdrową ręką zwisającą nad nim końcówkę sznura, po czym podciągnął się nieco niezgrabnie. To nie było łatwe, gdyby nie różdżka, na której mógł zacisnąć zęby, to pewnie wrzasnąłby z bólu. Po dłuższej chwili takich zmagań wypchnął się jednak na suchy brzeg, odrzucając linę tak, gdy któraś z dam w opałach mogła z niej skorzystać.
Położył się na plecach, cały w błocie, przyciskając krwawiącą dłoń do klatki piersiowej i oddychając ciężko. Teraz zmienił zdanie co do swojej wcześniejszej wypowiedzi - chyba jednak zaczynał żałować, że się wybrał na tą wycieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1080
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 226
http://www.czarodzieje.org/t13173-electra-clover-o-keeffe#352451/
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13180-zechcesz-zostac-moim-podnozkiem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13181-listy-electry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13182-electra-c-o-keeffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 18:20

Sapnęła z oburzeniem, kiedy Liam skomentował ich widowiskowy upadek. Co było naprawdę nietaktowne, skoro sam znajdował się w bagnie. Czy to była jej wina, że grunt okazał się być zdradliwy? Nie. Spieszyła się tylko, żeby pomóc jakiemuś znajomemu bosonogiej...
Zaraz, czy on powiedział "moje panie"?
Czyżby to o niego chodziło cały czas? Bo jeśli tak, Electra żałowała, że nie wiedziała wcześniej. Dwa razy pomyślałaby zanim naraziłaby się dla tego konkretnego mężczyzny. I pewnie ostatecznie i tak trafiłaby w to samo miejsce, nie mniej jednak... Utonąć w błocie? Nie tak wyobrażała sobie swój koniec. Ale utonąć w błocie w towarzystwie Liama Cholernego Dear'a? Nie sądziła, że kiedykolwiek jej życie przemieni się w tak ogromny koszmar.
Trudno było myśleć z mokrą ziemią wpychającą się jej do ust, ale starała się. Musiał istnieć jakiś ratunek. W przeciwnym wypadku zamierzała zaskarżyć organizatorów jako duch. I nie wątpiła, że by wygrała, mając siebie samą jako dowód...
Mimo to lepiej było żyć.
Już miała się odezwać, kiedy zauważyła, że Liam wziął sprawy w swoje ręce. Z zaintrygowaniem obserwowała, jak mężczyzna zaklęciem wytwarza linę, by za jej pomocą wydostać się na brzeg. To była godna podziwu determinacja, biorąc pod uwagę to, jak nieciekawie wyglądała jedna z jego rąk. Electra za nic w świecie, by tego nie przyznała, ale zrobiło to na niej wrażenie.
Wychyliła się najmocniej jak mogła i koniuszkami palców przybliżyła do siebie rzuconą linę. Upewniła się natychmiast, czy bosonoga również miała do niej dostęp. Mocno chwyciła się za przedmiot i ze wszystkich sił - a nie było ich wcale tak wiele - podciągnęła się. Cóż, spróbowała. Czasy, kiedy wspinała się na drzewa dawno minęły i siła jej ramion pozostawiała wiele do życzenia. Mimo to spróbowała ponownie i teraz było już lepiej. Bardzo powoli, wydając z siebie sapnięcia, przy każdym trudniejszym momencie, dotarła na brzeg. Jej dłonie płonęły żywym ogniem, a breja oblepiająca całe ciało utrudniała ruchy. Starała się to jednak zignorować i ostrożnie badając grunt, przybliżyła się, żeby wspomóc bosonogą, gdy tylko ta znajdzie się w jej zasięgu.
- W porządku, już prawie - wymamrotała bardziej do siebie niż dziewczyny. Z tyłu głowy miała oczywiście świadomość, że wezwana została z zupełnie innego powodu, jednak stwierdziła, że jej priorytetem jest wyciągnięcie nieznajomej. To w końcu z jej winy wszystko przybrało taki nieciekawy obrót.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 23:38

Nie spodziewała się, że znowu wpadnie do tego błota, które narobiło jej tyle stresu. Dlatego z zaskoczenia nie zdołała jakoś zareagować. Po prostu poczuła szarpnięcie i znowu jej nogi zanurzyły się w tej chłodnawej brei, która ponownie zaczęła wsysać ją na dno. Usłyszała skrzekliwe przeprosiny i dopiero po chwili zorientowała się, że to właśnie ta kobieta ją tak urządziła. Cóż... przynajmniej tym razem miała różdżkę w dłoni. Co dodało jej odwagi i tym razem nie zaczęła od razu się rzucać, tak jak uzdrowicielka. Dzięki temu nie zapadła się aż tak głęboko. Chociaż dotarły do Liama.
- Jest okej. - zapewniła niezbyt przekonująco, w końcu kto teraz miał im wszystkim pomóc? Chciała jakąś uspokoić nieznajomą, ale nic nie przychodziło jej do głowy oprócz "bądź spokojna i nie ruszaj się", ale to chyba wiedział każdy, kto miał jakiekolwiek pojęcie o ruchomych bagnach.
- Odpuść sobie komentarze. - burknęła do Liama, myśląc jednocześnie nad użyciem jakiegoś zaklęcia. Do głowy przychodziło jej parę - zamienienie bagna w jakieś ciało o bardziej stałej konsystencji, przyciągnięcie się do drzewa... Wtedy usłyszała, jak mężczyzna rzuca zaklęcie i podciąga się na linie. Widziała wyraźnie, jak na jego twarzy maluje się ból. Miała nadzieję, że Electra da radę mu pomóc. Co prawda krwawił, ale chyba nie aż tak mocno, by wymagało to od razu odesłania do Munga? Widziała, że nieznajoma złapała linę i sama też nie miała z tym problemu dzięki krótkiemu Accio. Schowała różdżkę w kieszeni, żeby mieć sprawne obie ręce. Była zmęczona wcześniejszym wydostawaniem się z błota i szukaniem uzdrowicielki, więc cieszyła się, że nie wkopała się zbyt głęboko. Robiła to samo co jej towarzyszka niedoli, krzywiąc się przy każdym pociągnięciu. To wszystko przypominało coraz bardziej jakiś survival. Naeris nie miała pojęcia, czy to wszystko wytrzyma - zwłaszcza, że, cholera, nie miała już nawet butów.
- Dziękuję. - wydusiła, korzystając z ulgą z pomocy nieznajomej, bo chyba jeszcze trochę i opadłaby z sił. Złapała jej dłoń ostrożnie, by znowu jej nie wciągnąć i w końcu znalazła się na twardym gruncie. - Merlinie. - westchnęła ciężko, opadając podobnie jak wcześniej Liam na ziemię. Przymknęła oczy, wyrównując oddech. Naprawdę potrzebowała teraz odpoczynku, łyku wody, czegokolwiek... Ale reszta wycieczka wcale nie zamierzała im pomagać ani czekać. No co za ludzie.
- Pomóż mu, proszę. - powiedziała cicho, bo nadal była sobą i najpierw dbała o dobro innych, a Liam zdecydowanie wymagał natychmiastowego opatrzenia. Podciągnęła się, by oprzeć się łokciami i popatrzyć na nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 23:49

Nie chciał być niemiły, przecież też siedział w błocie... Po prostu nie mógł się powstrzymać od takiego krótkiego komentarza. Wiedział doskonale, że to wypadek i kompletnie nie winił żadnej z dziewczyn. Zwyczajnie myślał, że nic nie wyjdzie z tej całej pomocy... Chociaż pomimo swojej cierpiącej godności, był bardzo wdzięczny Naeris za wezwanie właśnie Electry.
Teraz, gdy siedział już na twardym gruncie, czuł się o wiele lepiej. Udało mu się nawet uśmiechnąć, gdy jego towarzyszki z pomocą liny wyczołgały się z bagna. Bo hej, mógł się denerwować, ale cała ta sytuacja była trochę komiczna!
A może po prostu krwawił na tyle mocno, że przestał myśleć racjonalnie?
- To moja ostatnia wycieczka tego typu. - poinformował blondynki, zerkając na zranioną rękę. W sumie, wcześniej jej się nie przyglądał i dopiero teraz widział, że w jego skórze widnieją małe, ale dość głębokie rozcięcia. W gruncie rzeczy, krew nie lała się już tak szybko, a on chyba nieco się uspokoił, bo miał wrażenie, że nawet aż tak strasznie nie boli. Wziął jeszcze kilka głębszych wdechów na uspokojenie i spojrzał na Electrę - trochę pytająco, trochę prosząco.
- To co, poratujesz? - zapytał, z pewnym zażenowaniem.
Dopiero teraz trafiło do niego, że jak ostatni cham pierwszy wylazł z bagna, zostawiając tam dziewczyny. Nie wiedział nawet, czemu to zrobił - jakiś głosik podpowiadał mu, że chciał pomóc im z brzegu, ale... Prawda jest taka, że chyba po prostu spanikował i przestał myśleć normalnie. Niecodziennie gryzły go podstępne kłody!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1080
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 226
http://www.czarodzieje.org/t13173-electra-clover-o-keeffe#352451/
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13180-zechcesz-zostac-moim-podnozkiem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13181-listy-electry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13182-electra-c-o-keeffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Pią Sie 19 2016, 23:53

Electra nie spodziewała się, że wszystko skończy się tak dobrze. To, ze przeżyli całą trójką było niebywałym sukcesem. Prawdopodobieństwo na taki wynik było znikome. Obstawiała, że przynajmniej jedno z nich skończy tu swoją wyprawę... A jednak! Może jakieś gwiazdki nad nimi czuwały.
Gdy tylko dziewczyna była już bezpieczna, Electra ruszyła w stronę poszkodowanego mężczyzny. Nieważne jak zmęczona była, widok rozpłaszczonego na ziemi Liama z mocno krwawiącą ręką nie był przyjemny i nie wolno jej było tego zignorować. Przyklęknęła przy nim i ze zmartwieniem zmarszczyła brwi.
- Głupku, do czego się jeszcze posuniesz, żeby zdobyć moją uwagę? - rzuciła, drocząc się. Chciała, żeby Liam dawał znaki życia, czy był lepszy sposób niż zaczepki? - Dobra, teraz muszę ci oczyścić ranę... Aquamenti! - Z różdżki Electry wypłynął wąski strumyczek wody. - Masz szczęście, że zbytnio tego nie zabrudziłeś, bo mogłoby wdać się zakażenie.
Na moment wstała, żeby pozbierać potrzebne rośliny. Electra była niezła z zielarstwa, więc mrucząc sobie pod nosem, wybrała kilka, o których wiedziała, że mają właściwości lecznicze.
- To Korzennik Lekarski, zazwyczaj stosuję go do eliksirów, ale i tu się przyda - poinformowała go, żeby miał pojęcie, co zamierza przyłożyć mu do rany. - Może szczypać.
Zrobiła Liamowi okład roślinny i przywołała z plecaka bandaże - to było jej takie zboczenie zawodowe, zawsze jakieś miała przy sobie. Delikatnie założyła je Liamowi na rękę.
- Wydaje mi się, że to pomoże. Ale jeśli cokolwiek cię będzie boleć, nie zgrywaj przed przyjaciółką bohatera, tylko się zgłoś, jasne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 355
  Liczba postów : 272
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   Sob Sie 20 2016, 14:34

Rankiem, kiedy ledwo wzeszło słońce, Courtney jeszcze w półśnie leniwie przewróciła się na drugi bok, nie zwracając uwagi na hałas dookoła. Zdziwiła się, że jej łóżko jest tak wygodne, zupełnie, jakby spała w hamaku. Dopiero po długiej chwili zorientowała się, że faktycznie tak jest, bo drastycznie wyrwana z objęć Morfeusza przez kilka pierwsze minut nie wiedziała, co się dzieje. Ociągając się otworzyła pierw jedno oko, potem drugie... Leniwie stąpnęła jedną nóżką na ziemię, potem drugą... I później poszło jak z płatka, udało jej się zwlec i przygotować do dalszej przeprawy. W myślach przeklinała siebie, że postanowiła wybrać się na tą wycieczkę, bo gdyby nie to, być może w tej właśnie chwili spałaby w najlepsze. Oby chociaż dzisiejsze rewelacje zrekompensowały tę wczesną pobudkę.
Jej nieudana opalenizna z odbitymi okularami wciąż była nieco widoczna, mimo to miała nadzieję, że dziś uda się ją wyrównać. Dlatego zbliżające się opady tylko ją zdołowały, bo przecież przy takiej pogodzie na pewno nie będzie na to szansy! Westchnąwszy ciężko nad swoim losem, w milczeniu ruszyła za grupą, wciąż lekko zaspana. Nic dziwnego, że nie zwracała uwagi na mokradła i tylko denerwowała się, gdy but grzązł jej w błocie. Straciła czujność, dlatego wkrótce sytuacja ją przerosła. Zdecydowanie pogorszyła sprawę, kiedy zaczęła szarpać się i wpadać coraz głębiej.
- Nie chcę umierać! - panikowała zdecydowanie bardziej, niż było to wskazane. Niech ktoś ją wyciągnie, ona chce tylko przeżyć! Już wyobrażała sobie nagłówek klepsydry informującej o jej śmierci: tragicznie zmarła uczennica Hogwartu, a wcześniej Salem - utopiła się w bagnie.
Najwyraźniej ta myśl zmotywowała ją wystarczająco, by doczołgać się do brzegu i tam skorzystać z pomocy, dzięki której wydostała się z mokradeł. Odetchnęła, ciesząc się, że w ogóle żyje i dopiero po chwili zauważyła, że w swojej przeprawie straciła buty.
- Cudownie - mruknęła pod nosem, żałując, że nie wzięła ze sobą drugiej pary. Pomyślała o tym, bo ileż dni można chodzić w jednych butach? Znajomi doradzili jednak, by wzięła bardziej przydatne rzeczy, bo w końcu to nie pokaz mody. I ona głupia posłuchała! A teraz musi radzić sobie na bosaka. O Merlinie, co jeszcze dla niej zgotowałeś?!

Ruchome bagna
Kostka: 1
Punkty z zielarstwa i uzdrawiania: zielarstwo - 2, uzdrawianie - 0
Link do losowania: tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Podmokłe tereny   

Powrót do góry Go down
 

Podmokłe tereny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» 1000 letnie Królestwo Isusa... jak będzie ono funkcjonowało
» Tereny Szamanki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Kolumbia
 :: 
Dzungla
-