Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep muzyczny Lanceleyów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2577
  Liczba postów : 1613
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Sklep muzyczny Lanceleyów   Nie Cze 12 2016, 21:19


Sklep muzyczny Lanceleyów

Każdy wie, że takich instrumentów, jakie wykonują Lancleyowie, nie da się dostać w żadnym innym miejscu! Staranność ich wykonania jest ogromna i niemalże niemożliwa. A jeżeli coś nie będzie grało, również powinieneś zgłosić się tutaj - Lancleyowski serwis cechuje niesłychana szybkość i dokładność, a także trwałe usuwanie uszkodzeń. Szukasz stroiciela pianin? Może potrzebujesz nowych nut? Żaden problem! Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebujesz.
Tutaj znajduje się opis magicznych właściwości wszystkich instrumentów.

CENNIK:

Czarodziejski flet - 70g
Pianino Lanceley'a - 300g
Celtyckie dudy - 110g
Gitara różdżkowa - 130g
Inteligentna perkusja - 200g
Samostrojące się skrzypce/altówka/wiolonczela/kontrabas - 80/90/115/135g
Samogrająca harfa - 350g
Kwitnąca trąbka - 85g
Brzęcząca lira korbowa - 130g
Harmonijka Hypnosa - 150g (trudne do zdobycia)

kostki na przedmioty trudne do zdobycia:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2399
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1458
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Pon Paź 09 2017, 16:27





Szanowni Państwo

Proszę o dostarczenie wymienionych instrumentów na podany na odwrocie adres. Koszty instrumentów oraz transportu zostały uregulowane z właścicielami.
• Pianino Lanceleya
• Gitara różdżkowa
• Samostrojące się skrzypce
• Samostrojąca się wiolonczela
Serdecznie pozdrawiam
Vivien Ophelie Ide Dear

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Nie Gru 31 2017, 18:05

[przed Bożym Narodzeniem 2017]

Percy zastanawiał się, czym może sprawić przyjemność swojej ukochanej żonie. Zwiedził już chyba wszystkie sklepy w Londynie, Hogsmeade i Dolinie Godryka, ale nie licząc ślicznego srebrnego wisiorka w kształcie róży z każdym płatkiem zrobionym z osobnej srebrnej blaszki, nadal nie miał żadnego naprawdę efektownego prezentu. Sklep Muzyczny jakoś napełnił go otuchą, bo przecież Voice była doskonałym muzykiem, ba - multiinstrumentalistką, więc może tam znajdzie coś odpowiedniego?
Snuł się po sklepie przez dobry kwadrans, rozważając wszystkie za i przeciw, zamęczając sprzedawcę pytaniami i podejmując decyzję tylko po to, by zaraz ją zmienić. W końcu zdecydował się na czarodziejski flet - uznał, że to bardzo romantyczne, że daje on szansę na rozmowę z osobą, która najbardziej się nam podoba. Miał nadzieję, a nawet głęboką wiarę, że Voice zawsze będzie podchodziła tylko do niego, a on do Voice. Poprosił o opakowanie prezentu w ładny papier - granatowy w złote gwiazdki, po czym zapłacił i wyszedł ze sklepu, mając nadzieję, że sprawi Voice radość tym podarunkiem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brisbane, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://www.czarodzieje.org/t15384-viatrix-travers
http://www.czarodzieje.org/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://www.czarodzieje.org/t15580-dixie
http://www.czarodzieje.org/t15383-trixie-travers




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Czw Sty 11 2018, 12:20

Kilka dni wcześniej...





Szanowni Panstwo,

chciałabym zamówić jeden egzemplarz kwitnącej trąbki z dostawą do dormitorium Gryffindoru w Hogwarcie. W załączonej sakiewce znajduje się odliczona kwota za instrument i transport, tak jak kilka dni temu uzgodniłam z jednym ze sprzedawców.

Trixie Travers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44087
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Pon Mar 12 2018, 18:34

Tego zimnego dnia w sklepie nie przewijało się zbyt wielu ludzi. @Ewan Lanceley mógł wypełnić odrobinę roboty papierkowej, mieć przerwę na lunch i dopiero po dwóch godzinach pojawił się klient z pewnym problemem. Rzuć kostką, żeby dowiedzieć się, co Cię spotkało!

1,2 - Kłopot tkwił w niewątpliwie pięknej, ale wyraźnie zaniedbanej harfie. Wyglądała, jakby była traktowana co najmniej brutalnie przez młodą czarownicę, która zjawiła się z instrumentem w sklepie. Może wyżywała się podczas gry? Kto wie. Ważne, że miała poważny problem ze strunami, które były kompletnie zablokowane. Próbujesz w nich pogmerać, w końcu używasz zaklęcia i... jak nie trzaśnie! Struny pękły, uderzając boleśnie w twoje palce. Skończyło się na drobnych rozcięciach, ale przedmiot był zdolny do użytku po założeniu nowych. Lanceley'owie chwalą cię za poświęcenie. Wspomnij o bólu palców w kolejnym wątku.
3,4 - Klient był Francuzem i wyglądał na bardzo zamożnego, więc chwyciła cię drobna trema. Miał problem ze skrzypcami, które dziwacznie się wygięły. Pracujesz mozolnie nad naprawą przedmiotu i w końcu udaje ci się! Załatwiasz oficjalności, ale zauważasz, że przy sakiewce wypełnionej galeonami klient zostawił światełko dźwiękowe! Rozglądasz się za mężczyzną, ale głośny trzask uświadamia ci, że musiał się już teleportować. Cóż, chyba możesz zatrzymać przedmiot... Upomnij się o niego.
5,6 - Tym razem chodziło o stare, mocno obdarte pianino, które wyglądało tragicznie. Musisz coś z tym zrobić, bo młodemu małżeństwu najwyraźniej bardzo zależy na pamiątce rodzinnej. Zabierasz się do odnawiania wzorów i zdobień. Idzie ci zaskakująco sprawnie i wkrótce pianino wygląda jak nowe! Dostajesz punkt z Działalności artystycznej, upomnij się o niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Pon Mar 12 2018, 22:11

wypadło 1 Rolling Eyes

Najlepsza praca to taka która sprawia przyjemność. A przynajmniej młody Lanceley mógł się taką poszczycić, bo aktualnie pracował wraz z ojcem w sklepie muzycznym, który miał bardziej status domu niż ten rzeczywisty. Uwielbiał spędzać tu długie godziny majstrując przy najróżniejszych instrumentach. Papierkowa robota nie ekscytowała go już tak bardzo, niemalże w ogóle, ale ojcu zależało na tym, żeby potrafił robić w sklepie absolutnie wszystko. W końcu któregoś dnia ma to wszystko odziedziczyć i dobrze by było gdyby sobie poradził, a nie rozpieprzył rodzinny interes z braku wiedzy. Dlatego sprawdzał czy wszystkie papiery się zgadzają, czy liczby są właściwe i kiedy już to skończył zjadł zasłużony lunch. Wiedział, że i tak jego papierkowa robota zostanie dla pewności sprawdzona przez ojca, ale mu to nie przeszkadzało. Ojciec jeszcze nigdy nie składał zażaleń, więc w żaden sposób nie zniechęcił Ewana do tej roboty.
Dwie godziny po zasłużonym posiłku i czasie spędzonym na czyszczeniu własnych skrzypiec w sklepie pojawiła się kobieta z harfą. Była młoda, całkiem niebrzydka dlatego powitał ją najszerszym uśmiechem słuchając o jej problemach z instrumentem. Zachował dla siebie wszelkie uwagi o tym, że instrumenty należy traktować z czułością, natomiast poprosił by przyszła następnego dnia, bo przeczuwał, że to wcale nie będzie łatwy serwis. I miał rację. Początkowo struny absolutnie nie chciały się poruszyć żeby wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Nie mógł ich też ściągnąć w normalny sposób. Jedno malutkie zaklęcie pomogło. Jednak ledwie skończył wypowiadać formułkę, a w niewielkim pomieszczeniu rozległo się echo jego krzyku pełnego zaskoczenia.
- CO ZA KU*ESTWO! - krzyknął jeszcze podczas gdy trzymał się za palce, a różdżka już dawno leżała na podłodze.
- Ewan, słownictwo... Potrzebujesz pomocy? - usłyszał za sobą głos ojca i szybko obrócił samą głowę zasłaniając przed nim palce, bo wiedziałby, że Eugene Lanceley zacząłby nad nim biadolić bardziej niż było to konieczne. Dlatego też pozwolił by nieświadomy ojciec wrócił do sali sprzedaży, a sam zaczekał aż ból w palcach chociaż trochę ustąpi. Dostał ze struny która pod wpływem zaklęcia w końcu puściły, chociaż dość niefortunnie. Palce wciąż bolały, ale wyciągnął komplet nowych strun stare wyrzucając do kosza. Starał się nie patrzeć na krew która pojawiła się w niewielkich szramach, więc dopiero kiedy skapywała brał leżącą na blacie szmatkę i ją wycierał. Kiedy skończył ze strunami to dostroił instrument, dokładnie go wypolerował i dopiero wtedy przekazał testerowi jakości czyli ojcu. Dostał za to dwa klepnięcia w ramię, uznajmy więc, że pan kierownik był zadowolony. Sam Ewan już mniej, ale przynajmniej nie było aż tak dużo krwi i do wesela się zagoi. A przynajmniej powinno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 570
  Liczba postów : 538
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sob Mar 31 2018, 21:02





Szanowni państwo,

Chciałabym zamówić jedną parę samostrojących się skrzypiec na ulicę Pokątną 63. Określona kwota znajduje się w kopercie.

Yvonne Nancy Horan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1542
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sob Maj 05 2018, 00:22






Szanowni Państwo,

chciałbym zamówić Harmonijkę Hypnosa. Byłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby udało się ją dostarczyć na adres podany na odwrocie koperty. Dołączam także kartkę z detalami odnośnie zamówienia i odpowiednią sumę galeonów.
Z góry dziękuję,
Mefistofeles Nox


Kostka: 6

______________________


Let go of the light
Fall in to the darkside.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sob Maj 05 2018, 13:43

Ezra już od jakiegoś czasu nosił się z pomysłem zakupu instrumentu. Praca w teatrze w pewien sposób sprawiała, że Clarke na nowo zakochiwał się nie tylko w muzyce, ale w najróżniejszych dziedzinach artystycznych. Jego dni były tym niemal przesiąknięte i w momencie kiedy wracał do mieszkania... czegoś mu brakowało. Czasami wręcz świerzbiły go ręce, które chciały uspokajająco przemknąć po biało-czarnych klawiszach. Jakim cudem mógł odstawić grę na kilka lat, a teraz zaledwie kilka dni wprawiało go w niesamowitą frustrację?
Clarke postanowił samodzielnie udać się do sklepu Lanceleyów, bo przecież nie mógł pozwolić, aby dobrano mu przypadkowy instrument. Wnętrze sklepu było piękne - Clarke od progu stwierdził, że było to kolejne miejsce, w którym mógłby zamieszkać. Dodatkowo trafił mu się bardzo przyjemny sprzedawca, który cierpliwie znosił grymaszenie Ezry, pomagając mu dobrać pianino idealne. Z dogadaniem się odnośnie transportu także nie było problemu. Clarke już nie mógł się doczekać sprawdzenia możliwości pianina w zaciszu mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Wto Cze 19 2018, 20:32





Szanowny Kochany Tato,

Jak obiecałam, tak zrobiłam i odłożyłam trochę pieniędzy z pracy. Nie martw się, oceny mam dobre. Wiem, że nie ma teraz w sklepie kuzyna Ewana i Ty go zastępujesz w tym tygodniu (mama Cię sprzedała) — mógłbyś wysłać mi jakąś wyjątkową gitarę i perkusję? Tak, rozwijam się muzycznie. Wiedziałam, że się ucieszysz. Pieniążki wsunęłam do koperty, możesz zostawić mi je w pokoju w domu albo wysłać do szkoły, jak wolisz.
Dziękuje.
Twoje ukochane, jedyne dziecko - Nessa.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44087
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sob Lip 07 2018, 23:52

@Nessa M. Lanceley

Do sklepu wchodzisz pełna energii i gotowa na dzień pełen pracy. Trudno przewidzieć jakiego ruchu powinnaś się dzisiaj spodziewać. Lepiej nastawić się na najgorsze. W porannych godzinach na ogół są pustki i jest sporo czasu na zrobienie drobnych porządków i przygotowanie się na mniej lub bardziej intensywny dzień. Jedno jest pewne - o tej godzinie przewidujesz spokój i ciszę. Do głowy ci nie przyszło, że znajdzie się jakiś klient, który wpadnie o tak wczesnej porze zrobić zakupy w sklepie muzycznym. To raczej czas na sen, a dla mniejszych szczęściarzy na pracę. A jednak nagle zauważasz, że ktoś uchyla drzwi.

Rzuć kostką:
1,2: Napotykasz twarz uśmiechniętego i pełnego energii staruszka. Podchodzi do ciebie i zaczyna wypytywać o to, jak twój poranek. Przygląda się wszystkim instrumentom z uwagą, ciągle cię zagaduje i masz wrażenie, że postanowił poświęcić na tę wizytę pół dnia. Pytasz go, czy jest zainteresowany konkretnym zakupem i w jaki sposób możesz mu pomóc. Zdajesz sobie sprawę, że niedługo ruch się rozkręci i zajmowanie się jednym klientem w kółko nie będzie możliwe. Starszy pan podnosi na ciebie wzrok znad pianina. Rzuć kolejną kostką:
Parzysta: Okazuje się, że szuka prezentu dla wnuczki. Ostatecznie decyduje się na inteligentną perkusję, a ty z ochotą dajesz mu wszelkie wskazówki i sprzedajesz przedmiot. Twoja uprzejmość i urok osobisty wychodzi ci na dobre, bo otrzymujesz aż 40 galeonów napiwku! To dowód na to, że w pracę warto włożyć trochę serca.
Nieparzysta: Niestety, okazuje się, że to zwyczajnie znudzony starszy człowiek, który kiedyś był zapalonym muzykiem. Nie będzie z niego dużego zarobku, ale nie ma tego złego. Okazuje się, że rozmowa wkracza na ciekawe i bardzo pouczające tory. Dowiadujesz się niesamowitych rzeczy na temat historii muzyki. Zdobywasz 1 punkt z Działalności Artystycznej. Nie zapomnij upomnieć się o niego do kuferka!
3,4: Wbiega grupka dziesięcioletnich chłopców. Robią okropny hałas i niebezpiecznie zbliżają się do instrumentów. Biorą wszystko do ręki i nie obchodzą się z tym zbyt delikatnie, w dodatku ignorują wszystkie twoje uwagi i prośby o ostrożność. Jeden z nich upuszcza skrzypce, które niestety ulegają zniszczeniu. Choćbyś chciała wyegzekwować od nich zapłatę, chłopcy po prostu uciekają ile sił w nogach i nie jesteś w stanie ich dogonić. Naprawa przerasta twoje możliwości i kosztuje cię 15 galeonów. Pamiętaj odnotować stratę w odpowiednim temacie.
5,6: Do sklepu wchodzi młoda para, która kłóci się na cały głos. Nie do końca potrafisz wychwycić o co co dokładnie, ale wygląda na to, że każdy ma inny plan na dzisiejszy wieczór i nie są w stanie się dogadać. Zdenerwowana kobieta podchodzi do ciebie i narzeka na swojego mężczyznę bezceremonialnie. Przysłuchujesz się temu bez zająknięcia. Pyta cię o harmonijkę hypnosa, jednak odpowiadasz, że nie masz tego na stanie. Cóż, klientka nie umie panować nad emocjami, patrzy na ciebie z oburzeniem, zaczyna krzyczeć i awanturować się. W końcu wychodzi trzaskając drzwiami i uprzedzając, że powie wszystkim znajomym o tym co ją tu spotkało. Ludzie potrafią być naprawdę dziwni. To z pewnością psuje ci humor do końca dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Anglia, York
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 157
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16181-behemot-hadley#443000
http://www.czarodzieje.org/t16184-wilkommen-bienvenue-welcome#443008
http://www.czarodzieje.org/t16194-skrzyneczka-hadleya
http://www.czarodzieje.org/t16180-hadley-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Pon Lip 09 2018, 11:04

Wszedł do sklepu zakutany w długi, sięgający kolan, ciemny płaszcz, luźne kraciaste spodnie przed kostkę, czarne lakierki i długie soczyście zielone skarpety. Chmura ciemnych włosów była zmierzwiona, świeżo wyschnięta po myciu, i rozbiegała się we wszystkie strony jego twarzy. Gdyby nie wyraźne pragnienie mordu w jego oczach, rozbłyskające za każdym razem, gdy mijał kogoś na ulicy, można by było uznać, że wygląda uroczo. W dłoni trzymał wafelek z gałką lodów - obydwa były wściekle czarne, z tym, że słodka góra nakrapiana była płatkami kokosa. W drugiej miał papierową torbę, z której roznosił się przyjemny, korzenny zapach.
- LANCELEY! - huknął, udając, że nie zauważył dziewczyny na początku, ukrytej przed jego wzrokiem za kilkoma instrumentami. Wolną ręką, trzymając loda z daleka od sprzętów, dotknął jednego z fortepianów, wyciętego z ciemnego, lakierowanego drewna. - Chyba masz jakiś biznes do mnie - zarzucił śpiewnie, wodząc opuszkami po klawiszach i nie pozwalając spojrzeniu się rozproszyć. Lubił muzykę, choć była to raczej love-hate relationship. Z całą pewnością kochał swoją muzykę, wychodzącą spod strun skrzypiec. Nie cierpiał za to fortepianu, choć to właśnie na nim grał najlepiej - ironia. Cały Behemot był nieco ironiczny, z całą tą swoją nienawiścią do innych ludzi oraz paczką korzennych ciastek w ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sro Lip 11 2018, 17:02

Kilka dni przed wyjazdem, Nessa wstała rano i zaczęła szykować się do pierwszego dnia w pracy w rodzinnym sklepie muzycznym, który znajdował się w centrum miasteczka, w magicznej Dolinie Godryka. Spała aż cztery godziny i czuła się wyjątkowo wypoczęta, chociaż znów zasnęła nad książką, o czym świadczył leżący na podłodze podręcznik do zaklęć. Nadszedł czas na szybki prysznic i wybór eleganckich ubrań, a następnie zakryła cienie pod oczyma i wpuściła do oczu krople, chcąc nieco złagodzić popękane naczynka białek. Uczesała się, złapała za torebkę oraz różdżkę, po czym zeszła na dół, gdzie czekało przygotowane przez Migotkę śniadanie. Po zjedzeniu dwóch tostów z dżemem i wrzuceniu do torby drugiego śniadania odebrała od ojca klucze od sklepu i wyszła, spacerem kierując się na miejsce.
Praca w ciszy i w spokoju była miłą odmianą, chociaż ruda nie wiedziała, czego właściwie powinna się spodziewać. Nie mogło być gorzej niż w barze. Znała się na instrumentach i muzyce, ojciec od małego opowiadał jej o ich tworzeniu. Po dotarciu na miejsce otworzyła lokal i otworzyła okna, wpuszczając do środka świeże powietrze. Do wazonu na eleganckiej, drewnianej ladzie wsunęła świeże kwiaty, które mama wcisnęła jej w domu i oprzątnęła główną izbę sklepu. Odniosła swoje rzeczy na zaplecze, a do piersi przypięła plakietkę z imieniem. Miała na sobie sięgającą przed kolano, dopasowaną spódniczkę w czarnym kolorze, do której dobrała cienką, mleczną koszulę, której guziki przypominały perełki. Miedziane włosy zaplotła w eleganckiego kłosa, który opadał na lewę ramię, a na stopy klasycznie, wsunęła obcasy. Westchnęła, przechadzając się po izbie i dotykając pięknych, doskonałych instrumentów. Lubiła ich zapach, który wdzierał się nozdrzy, tworząc mieszankę różnorodnego drewna. Z zamyślenia wyrwało ją skrzypnięcie, które skłoniło Lanceleyównę do mimowolnego zerknięcia na zegarek. Tak rano? No cóż, klient nasz pan. Przywitała go z uśmiechem, podchodząc do niego i poświęcając mu całą uwagę. Staruszek wyglądał naprawdę sympatycznie, a do tego zaczynał rozmowę od tematów, które w ogóle z muzyką związane nie były. Po tym, jak opowiedziała mu o swoim dniu i odpowiedziała na serię bardzo dziwnych pytań, zapytała w końcu, czego właściwie szuka i nijak może mu pomóc. Siedzący przy pianinie mężczyzna obdarzył ją spojrzeniem, uśmiechając się przepraszająco. Streścił jej historię swojego życia, z której dowiedziała się, że również podążał ścieżką muzyczną i pasjonował się instrumentami. Cóż, może nie chciał nic kupić, ale nie mogła się gniewać, skoro potrzebował odrobiny czasu w tym sklepie. Słuchała go z zapałem i entuzjazmem, kiwając głową z niedowierzaniem. Znał tylko ciekawostek związanych z historią muzyki, że ślizgonka starała się je wszystkie zapamiętać, chociaż wcale nie było to proste. Pogawędzili jeszcze chwilę, po czym Nessa przeprosiła go i poszła do innego klienta, który akurat chciał kupić harfę. Staruszek opuścił sklep, zostawiając za sobą wspomnienie i uśmiech.
Minęło kilka godzin. Początek tygodnia zapewnił jej raczej spokój, a do sklepu wpadali jedynie okazjonalnie. Studentka zaparzyła więc sobie herbatę i wyjęła książkę, siedząc na podwyższonym krzesełku za ladą i zagłębiając się w lekturę podręcznika od zaklęć, który rano zabrała z podłogi. Nie mogła marnować czasu. Podniosła wzrok znad strony, mierząc wzrokiem gościa, który zdecydował się odwiedzić ich rodzinny interes. Widok Hadleya sprawił, że uśmiechnęła się jedynie, odkładając książkę i parskając śmiechem, na tak głośne i radosne powitanie, które jakoś tak wcale do chłopaka jej nie pasowało. Lubiła go za tą jego specyfikę i indywidualizm. Upiła łyka herbaty, nie spuszczając z niego spojrzenia orzechowych oczu.

— Behemot! Jak miło, że zajrzałeś. — odparła pogodnie, odstawiając naczynie na talerzyk i zsuwając się z krzesełka na podłogę, co potwierdziło charakterystyczne stuknięcie obcasów. Wygładziła materiał koszuli rękoma i poprawiła spódnicę, wychodząc zza lady i kierując się w jego stronę. Śledziła wzrokiem jego ruchy z zaciekawieniem. — Dlaczego akurat fortepian? Grasz coś?
Nie mogła ugryźć się w język, więc spomiędzy warg uciekły jej kolejne słowa. Cóż, nikt nigdy nie wybrał instrumentu przypadkiem, zawsze kryło się za tym drugie dno. Była ciekawa, czy ślizgon również ma takie. Na kolejne słowa chłopaka pokręciła przecząco głową.
— Nie, właściwie to nie. Ot tak, naszła mnie ochota na Twoje towarzystwo. Jak egzaminy? — zapytała z ciekawością w głosie, przenosząc spojrzenie na trzymanego przez niego loda, a następnie papierową torbę. Postanowiła przemilczeć wchodzenie tu z jedzeniem, tak wyjątkowo. Jego persona na swój sposób rozczulała Nessa, zwłaszcza to bojowe i nienawistne nastawienie, które mieszało się z ciastkami i muzyką, którą być może lubił. Właściwie nigdy nie mieli okazji poznać się bliżej, dowiedzieć o zainteresowaniach.

Kostki: 1 - 3

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Wto Lip 31 2018, 17:51

Ezra lubił wyświadczać przysługi, więc kiedy Emily poprosiła go o wpadnięcie do sklepu Lanceleyów, nawet się nie zawahał. Był już całkiem zdrowy po wyjściu z Munga i taka wycieczka do Doliny bez wątpienia mogła mu wyjść na dobre. Całe szczęście, że młodsza koleżanka miała sprecyzowane żądania, więc Clarke bez sensu nie kręcił się po sklepie. Harmonijka Hypnosa była interesującym instrumentem i Ezra nie zdziwiłby się, jeśli sam przedmiot obudził w Emily chęć nauki gry. Nie dopytywał jednak o konkretne motywy, doskonale wcielając się w rolę sowy. Z zakupem nie było problemu, bo zresztą sprzedawca go znał, tu nie tak dawno kupował przecież swoje piękne pianino. Po wypełnionej misji mógł się teleportować z powrotem do Emi.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44087
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Pon Wrz 10 2018, 22:16

@Nessa M. Lanceley

Dzisiaj w sklepie nie byłaś sama. Twój ojciec był przekonany, że wraz z rozpoczęciem roku do sklepu zawita wiele nowych klientów. Był nastawiony na spory ruch i postanowił, że trochę ci pomoże. Przyszło ci więc pracować ramie w ramie z tatą. Macie okazję spędzić razem trochę czasu. Jak się okazuje, faktycznie pojawiło się wyjątkowo dużo ludzi. Drzwi prawie się nie zamykały, ciągle ktoś podchodził, pytał o radę, a nawet dokonywał ostatecznych zakupów. Sporo mieliście też zamówień z dostawą i trzeba było adresować, spisywać, podsumowywać. To był naprawdę ciężki dzień.




1-2:W pewnym momencie tata wysyła cię na zaplecze, na którym trzeba zrobić parę rzeczy. Twierdzi, że sam zajmie się klientami. Twoim zadaniem jest wymiana pękniętych strun w instrumentach. To dość czasochłonne, ale spokojne zadanie, które pozwala ci wziąć głębszy oddech. W ciszy przerywanej tylko rozmowami z za drzwi całkowicie skupiasz się na swojej pracy.
Parzysta: W pewnym momencie trochę odpływasz myślami i jedna ze strun umyka ci w palcach, przecinając wrażliwą skórę. To niby nic takiego, ale okazuje się być wyjątkowo bolesne. Prosisz tatę o zastępstwo a sama wracasz do rozmów, które już nie powinny zrobić ci większej krzywdy. Palce po wykonanej pracy i nieszczęśliwym wypadku będą piec cię jeszcze w kolejnym wątku.
Nieparzysta: Idzie ci wyjątkowo szybko i sprawnie. Nie zdążyłaś się nawet obejrzeć, a już wszystkie instrumenty wyglądały jak należy. Postanowiłaś poświęcić jeszcze chwilę na porządki na zapleczu, na którym zrobił się niemały chaos. Wśród porozwalanych kartonów dostrzegasz łapacz snów. Okazuje się, że on od dawna należy do ciebie! Rodzice podarowali ci go jeszcze w dzieciństwie a teraz go odzyskałaś. Warto zatrzymać go na szczęście. Nie zapomnij upomnieć się o niego do kuferka, ale też podpytać tatę o ciekawe historie z nim związane!
3-4: Podchodzi do ciebie mężczyzna, jest zbulwersowany i już widzisz, że będą z nim kłopoty. Wciska ci w ręce skrzypce i chce je zareklamować. Twierdzi, że źle się stroją i nie spełniają jego oczekiwań. Ty jednak widzisz ślady zużycia, zniszczenie i wątpliwy stan instrumentu. Odmawiasz mężczyźnie reklamacji dokładnie tłumacząc z jakich powodów to robisz. Ten z kolei upiera się, że dokładnie w takim stanie ten przedmiot otrzymał. Kiedy w końcu przekonałaś go że nie otrzyma z powrotem pieniędzy, odwracasz się na pięcie i po kilku sekundach czujesz przeszywający ból. Twój "klient" chyba był trochę niezrównoważony, bo z frustracji uderzył cię skrzypcami w głowę. W najbliższym wątku stracisz pamieć na całe dwa posty.
5-6: Ruch jest ogromny, ale ty biegasz między klientami i załatwiasz każdy problem od ręki! Udaje ci się sporo osób namówić na kupno, dużo rozmawiasz i tłumaczysz. Zdecydowanie zwiększasz obroty, co nie umyka uwadze twojego ojca, który postanawia wręczyć ci premie za ten pracowity dzień. Odnotuj zysk 20 galeonów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44087
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Wto Wrz 11 2018, 19:09

@Charlie C. Chapman miał dość spokojny dzień w pracy - największa fala klientów już minęła, więc chłopak mógł skupić się na kompleksowej obsłudze mniejszej grupy. Tego dnia jego uwagę zwróciła kręcąca się między regałami dziewczynka, która wyglądała jakby nie miała nawet jedenastu lat, co było odrobinę niepokojące. Charlie z uwagą patrzył na dziecko, chcąc upewnić się czy aby na pewno nie zniszczy czegoś i czy w okolicy nie ma jej rodziców.

Rzuć kostką, żeby sprawdzić co stało się dalej!
1,2 - podchodzisz do dziecka chcąc upewnić się czy wszystko jest w porządku. Okazuje się, że dziewczynka zgubiła podczas zakupów swoją mamę i zupełnie nie ma pojęcia co robić. Na całe szczęście kończysz już zmianę, więc po chwili wyruszasz z nią na poszukiwanie matki po ulicach Doliny Godryka. Szybko udaje Wam się odnaleźć kobietę, która jest Ci bardzo wdzięczna za odprowadzenie jej skarba. W nagrodę daję Ci bon na zakupy w sąsiednim sklepie - nie chcesz tam robić zakupów, więc spieniężasz bon odsprzedając go koledze za 20 galeonów. Upomnij się o nie w odpowiednim temacie.
3,4 - spuszczasz dziewczynkę z oka dosłownie na trzydzieści sekund i na Twoje nieszczęście upuszcza ona jedne ze skrzypiec Lanceleyów i ucieka. Musisz opłacić ich naprawę z własnych środków, więc szef potrąca Ci 25 galeonów z wypłaty - odnotuj stratę w odpowiednim temacie.
5,6 - decydujesz się zagadać dziewczynkę. Okazuje się, że mimo młodego wieku ma ona niesamowitą wiedzę na temat instrumentów muzycznych. Wdajecie się w krótką pogawędkę, z któej wyciągasz naprawdę wiele ciekawych informacji. Zyskujesz 1 punkt do działalności artystycznej - upomnij się o niego w odpowiednim temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 147
  Liczba postów : 345
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Wto Wrz 11 2018, 19:52

Pierwszy miesiąc pracy.
Wydawałoby się, że okej, praca u znanej rodziny nie będzie w żaden sposób problemem - wykazując odpowiednie zasoby wiedzy wciągane ze zwojów mózgu ameby umysłowej, jaką jest oczywiście Charlie, zdołał się wtrącić w szeregi sprzedawców w tym dość klimatycznym, obleganym wieloma pozytywnymi opiniami sklepie. Osobiście chłopaczyna wolał zajmować się rysowaniem, co nie zmienia faktu, iż osobiście traktował możliwość zarobku tutaj jako także dość cenne lekcje dotyczące działania instrumentów, poza tym nie każdy ma możliwość zapoznania się ze wszystkimi produktami sprzedawanymi przez Lanceley'ów. Ślizgonkę kojarzył, była przede wszystkim miła oraz charakterystyczna na swój sposób, jednak jego rozkojarzenie skutecznie odbierało wysunięcie większych wniosków i opinii na jej temat. Niestety - pamięć w przypadku młodocianego zdawała się szwankować jak u osoby z Aspergerem - na razie oczywiście nie wykazywał żadnych większych objawów powiązanych z tą chorobą, niemniej jednak przydałoby się w pewnym stopniu zadbać o własną pamiętliwość, byleby się następnie nie okazało, że tym razem nie zdoła się przeturlać po ziemi ku uciesze nauczycieli grających odpowiednio klimatyczną muzykę, z troll face'ami wymalowanymi na ryjcach, w rytm słynnej piosenki "Trololo".
I kiedy tak oparł się na blat, gdy to największych ruch minął, rozmyślając o tej nutce, niezwykle starej oraz klimatycznej, zauważył poruszającą się między regałami dziewczynkę. Zmrużywszy oczy oraz przetarłszy je, nie mógł na początku uwierzyć, że ktoś postanowić pozostawić dziecko bez opieki. Czujnie i bacznie obserwował młodą duszyczkę, kiedy to przyszedł klient, odtrącając dosłownie na pół minuty jego uwagę. - H-hej!... - nim jednak zdołał się obejrzeć, młody sprawca zbrodni zniknął, kiedy to jeden z instrumentów z hukiem wylądował na podłodze, zwracając wzrok wszystkich zebranych - i nie tylko jego, bo także szefa, który ewidentnie nie był zadowolony z takiego przebiegu zdarzeń. Poza tym, liczył on na większy multitasking, w zamian za wyrządzone szkody odtrącając z jego wypłaty aż 25g. Smutne oczy nie zadziałały, zamiast tego z pokorą musiał przyjąć takie zrzędzenie losu, tracąc na chwilę humor, kiedy to nie zapominał o całej sytuacji i zwyczajnie zajął się resztą.

| zt

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sro Wrz 19 2018, 21:29

Wrzesień był jednym z ulubionych miesiąców rudej. Zmiany, które wprowadzała jesień, były cudowne, a do tego wszystkiego zaczęła się szkoła. W Meksyku bawiła się świetnie, uwielbiała wakacje, ale znacznie lepiej radziła sobie z organizacją czasu podczas trwania roku szkolnego, gdzie wszystko dostosowywała według planu. Podobnie było z pracą oraz rozwojem własnym, nad którym pracowała w wolnych chwilach. Prawda była jednak taka, że Nessie Lanceley zawsze brakowało doby, a na sen było zdecydowanie zbyt mało czasu, chociaż on wcale nie chciał przychodzić.
Cieszyła się, że mogła pomagać w rodzinnym sklepie i jak zwykle była na miejscu przed czasem, ogarniając jeszcze przed otwarciem. Pozbyła się kurzu, poprawiła koszule oraz spódnicę, a także uchyliła okna, aby wpuścić do sklepowego wnętrza odrobinę ostatnich promieni słońca. Wciąż było ciepło, chociaż Lance często przechodził dreszcz — może to przez zmianę klimatu? Westchnęła cicho, przerzucając kosmyki rudych włosów za ucho, a następnie oparła się plecami o ścianę. Jakże wielkie zdziwienie przebiegło przez jej drobną, bladą buzię, gdy dostrzegła swojego ojca we własnej osobie! Nie był to codzienny widok, żeby Papa uczestniczył aktywnie w prowadzeniu sklepu. Dziewczyna przywitała się z nim i wymieniła kilka zdań, po czym obydwoje zabrali się do pracy, ponieważ dzwonek przy drzwiach oznajmił przybycie pierwszego klienta.
Intuicja ojca jak zwykle się sprawdziła. Nessa musiała uwijać się niczym mróweczka, kursując między klientami, przygotowując wysyłki, pakując instrumenty czy pomagając dobrać dla dziecka jego pierwsze skrzypce, czy gitarę. Jako wychowanka Lanceleyów, a do tego obeznana z muzyką — nie stanowiło to jednak dla niej żadnego problemu. Z uśmiechem i cierpliwością pomagała, słuchała i przyjmowała zapłatę. Pierwsza połowa dnia zleciała w okamgnieniu, a po krótkiej przerwie na czekoladowego batonika, wróciła do pracy i stanęła za ladą. Wtem do sklepu wpadł jegomość, dość niesympatyczny i zbulwersowany. Uniosła na chwilę brew, całkiem pewna, że będą z nim kłopoty. Niemniej jednak, jako sprzedawca przywdziała firmowy uśmiech i ze spokojem wysłuchała jego monologu, a także obejrzała przyniesiony przez niego instrument, zagryzając na chwilę dolną wargę, gdy palce przesunęły się po kolejnych rysach na delikatnym drewnie. Jak można było tak nie dbać o skrzypce? Zaczęła mu tłumaczyć łagodnym głosem, dlaczego reklamacja nie może zostać uwzględniona. Była święcie przekonana, że spod ich szyldu nie wyszedłby przedmiot w tak opłakanym stanie, a do tego struny nosiły ślady długotrwałego użytku. Po długim tłumaczeniu, wprowadzeniu nerwowej atmosfery i pognaniu mężczyzny z kwitkiem, przymknęła na chwilę oczy i zacisnęła palce na drewnianym blacie, ciesząc się w duchu, że będzie już miała święty spokój, a Pan sobie pójdzie, bo i tak poza płatną renowacją, darmowym nastrojem i dobraniem nowych strun, nie mogła niczego mu zaoferować. Nic bardziej mylnego! Aż jej wszystkie konstelacje zatańczyły przed oczyma, gdy poczuła silne uderzenie w głowę, które wywołało zawroty. Przez kilkanaście sekund nie docierały do niej żadne dźwięki czy bodźce zewnętrzne, a ona sama kucnęła, rozmasowując palcami obolałe miejsce. Nie rozumiała, co się właściwie stało, jednak była pewna, że facet miał szczęście, że tata był na zapleczu. Przysiadła na podłodze, opierając się plecami o ścianę i próbowała uspokoić pulsowanie, które razem z falą bólu roznosiło się po ciele. Cóż, to nie był jej najlepszy dzień w pracy i z pewnością przez najbliższy tydzień będzie odczuwała jego skutki. Po zakończeniu zmiany nieco wcześniej — za namową ojca, który usłyszał, co się stało — wróciła do Hogwartu, próbując uśmierzyć ból lekturą z transmutacji.



Kostka: 3

z/t

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44087
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   Sro Paź 10 2018, 13:30

@Charlie C. Chapman

W sklepie panował spokój. Los chciał, że na Twojej zmianie nie było wielu klientów, a szef zostawił Cię samego, ponieważ udał się na spotkanie dotyczącego nowych dostaw drewna do wyrobu instrumentów. Nudziłeś się więc trochę, ogarniając zaplecze czy sprzątając podłogę, a także poprawiając wystawy. Wiedziałeś, że przy wejściu do sklepu klienta rozbrzmi dzwonek, więc miałeś ogromne pole do popisu..
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze!:
1,4 Skierowałeś się w stronę zaplecza, gdzie zabrałeś się za układanie na półkach i ścieranie kurzów. Czułeś się osaczony pokrowcami pełnymi instrumentów, kartonami z klawiszami do pianina czy pełnym regałem stroików magicznych. Z zaciekawieniem oglądałeś przedmioty, buszując po zawartościach szarych pudeł. Grzebiąc w jednej z nich, do której nie mogłeś zajrzeć, bo leżała z tyłu szafki, poczułeś pod dłonią chłodny, szklany przedmiot. Natychmiast go złapałeś i wyjąłeś, przecierając o ubranie. Okazuje się, że ktoś tu schował Przypominajkę! Wiedziałeś, że nikomu nie będzie już potrzebna, więc postanowiłeś ją sobie zatrzymać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niemalże od razu zabarwiła się na czerwono.. Upomnij się o przedmiot w odpowiednim temacie!
2,6 Przestawiałeś pokrowce i olbrzymie kartony, aby zrobić na zapleczu więcej miejsca. Chciałeś zrobić to w jakiś logiczny sposób tak, aby z łatwością można było odczytać karteczki z nazwiskami klientów, do których należały zamówione przedmioty. Z uśmiechem na ustach przesuwałeś, przenosiłeś i już wyobrażałeś sobie, jak wielką pomocą dla sklepu będziesz! Nucąc pod nosem, zamyśliłeś się i nie zauważyłeś przewróconego pokrowca na skrzypce! Potknąłeś się o niego, lecąc na ziemię i czując silne uderzenie pod brzuchem, a także odgłos pękającego drewna.. Chwilę zajęło Ci skojarzenie faktów i z przerażeniem stwierdziłeś, że kompletnie zniszczyłeś drogą altówkę z białego drewna! Miałeś jednak szczęście w nieszczęściu, bo żaden z drewnianych odłamków nie wbił Ci się w brzuch! Usłyszałeś za sobą westchnięcie pana Lanceleya, wiedząc, że nadeszły kłopoty. Musisz zapłacić za uszkodzony przedmiot 30 Galeonów! Odnotuj stracę w odpowiednim temacie!
3,5 Zamiatałeś podłogę, gdy do sklepu wszedł klient! Z uśmiechem zabrałeś się za obsługiwanie starszej Pani, która przyszła w towarzystwie wnuczki. Widocznie chciała kupić dziewczynce jej pierwszy flet! Starałeś się jak najlepiej pomóc i doradzić, pokazując kolejne modele tego zapomnianego trochę instrumentu. Widać było, że przypadł jej do gustu zdobiony, srebrny egzemplarz i z błyskiem w oczach postanowiłeś, że właśnie jego sprzedasz.. Już miała płacić, gdy nagle pojawił się właściciel, który z ciekawością przyglądał się Twoim poczynaniom. Westchnął, podchodząc do kobiety i tłumacząc, że nie jest to odpowiedni instrument dla jej wnuczki i potrzebuje czegoś prostszego do opanowania podstaw, wyjmując jeden z najtańszych egzemplarzy. Po tym, jak Panie opuściły sklep, musiałeś przez godzinę słuchać gadania o fletach oraz ich rodzajach, aby na przyszłość nie popełnić tego samego błędu. A chciałeś tylko zwiększyć zysk lokalu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Lanceleyów   

Powrót do góry Go down
 

Sklep muzyczny Lanceleyów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-