Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova
Zilya Fyodorova

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1932
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova
Stacja kolejowa QzgSDG8




Administrator




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Maj 19 2016, 13:36


Stacja kolejowa

Dolina Godryka jako mała mieścina, ma odpowiednio małą stację kolejową. Okienko, w którym powinno móc się kupić bilet, niestety przeważnie jest nieczynne. Co gorsza, jedyny pociąg przejeżdża tędy zaledwie dwa razy dziennie. Biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część mieszkańców zna tajniki teleportacji, nie powinno to nikogo dziwić.


Powrót do góry Go down


Kostja Dementiew
Kostja Dementiew

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyPon Gru 12 2016, 14:05

Czasem nawet od nas wymaga się kultury i poważniejszych spotkań. A na nie nie wypada się zjawiać przed domem w ciągu sekundy, tylko lepsze będzie oficjalne zapoznanie się na stacji kolejowej, by stamtąd dojść do odpowiedniego miejsca, jak ludzie bez magii. Niestety w obecnej sytuacji Ministerstwo Magii również tak postanowiło. Moje Ministerstwo nigdy by nie wymyśliło czegoś takiego! Ale zakładam też, że to niezbyt dobrze o nich świadczy.
Dlatego oto tu jestem. Stoję na tej opuszczonej przez bogów stacji i patrzę w niebo, bo oto zaczyna się w końcu sypać z niego prawdziwy, biały śnieg. Chociaż na chwilę, już dość mam wiecznej pluchy, z której najwyraźniej bardzo słusznie słynie Anglia. Oddycham głośno i zamykam na chwilę oczy. Ostatnie wydarzenia były odrobinę stresujące. Przez większość czasu myślałem, że to znowu moje magiczne przedmioty zaczynają świrować i jakimś cudem wychodzą na dwór. Jednak po jakimś czasie okazało się, że ktoś zamieszkał w mojej szopie. Niestety nie udało mi się złapać sprawcy, ale teraz nieustannie czuję się śledzony. Dobrze wiem, że to jakaś fanka, bo wystarczy zobaczyć wnętrze szopy, żeby dojść do takiego wniosku. Jednak przez ostatnie kilka dni nie mogłem skupić się na treningach i mam kłopoty ze spaniem, nieustannie wyglądam za okno, i jestem pewien, że widziałem jednej nocy błysk jej okularów, tuż przy moim oknie kuchennym.
Kiedy poinformowałem o tym odpowiednie służby, okazało się, że moja ranga światowej klasy zawodnika sporo znaczy w Anglii (a na pewno więcej niż na Ukrainie) i oto jakiś poważny Pan z ministerstwa, powiedział mi bardzo poważnym tonem (szczególnie jeśli spojrzeć na całą sytuację), w moim własnym kominku, że wysyłają do mnie aurora, by zbadał sprawę. Nie będę narzekał oczywiście, chociaż wcale nie prosiłem o takie przywileje. Przyjmę kogokolwiek chcą, byle tylko mi pomógł. Dostałem elegancką karteczkę od Pana Z Kominka, na której wąskimi literami napisał mi imię i nazwisko ponoć początkującej aurorki, wraz z datą i godziną jej przyjazdu.
Wyglądam całkiem zwyczajnie jak na mnie. Nawet założyłem jakieś wielkie dżinsy i nie przyszedłem tu w dresiku. Tonę w swojej wielkiej, żółtej kurtce, a moje różowe włosy wystają wesoło z czapki i powiewają na wietrze. Pociąg wjeżdża na stację. Zerkam jeszcze raz na imię i nazwisko kobiety, jakby to mogło mi pomóc w rozpoznaniu jej, kiedy wyjdzie z pociągu: Isolde Bloodworth.
Powrót do góry Go down


Isolde Bloodworth
Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Gru 15 2016, 23:23

Isolde była zmęczona. Siedziała w przedziale, wyglądając przez okno i starając się ignorować spojrzenia Derry'ego Johnsona, aurora, z którym czasem była zmuszona pracować. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Derry uparcie ją adorował. Nieważne, że miał żonę i dwoje dzieci, nieważne, że Isolde była związana (nieformalnie, ale jednak uczuciowo) z Kadenem, nieważne, że nigdy go nie kokietowała. Nie był nigdy obcesowy ani nachalny, co pogarszało sprawę, bo Isolde nie mogła wprost mu zakomunikować, że jego zachowanie jest dla niej kłopotliwe.
Derry razem z Isolde i grupką aurorów nie przypadkiem znaleźli się w pociągu. Mieli za zadanie chronić jakiegoś bufona z Departamentu Tajemnic, który był na tyle nierozgarnięty, że swego czasu się rozszczepił i nabrał wstrętu do teleportacji, sieci Fiuu i świstoklików, i na tyle ważny, że Ministerstwo trzęsło się nad nim do granic absurdu. Isolde miała się odłączyć od tej wesołej gromadki i zająć zawodnikiem Nietoperzy, którego dręczyli namolni fani. Niezbyt ciekawa sprawa, ale Isolde wiedziała, że została wybrana przez szefa ze względu na swoją skrupulatność i zdrowy rozsądek, dzięki któremu nie zaniedba niczego, tylko dlatego że ma do czynienia ze znanym graczem.
Starała się myśleć o cieple ust Kadena, który odprowadził ją na pociąg. O tym, że ten facet, którego imienia i nazwiska nie potrafiła poprawnie wymówić, nie okaże się nadętym bubkiem, z którym nie da się pracować, że sobie poradzi, bo przecież to prosta sprawa.
Wysiadła z pociągu, czując na sobie spojrzenie Derry'ego i trochę się denerwując. Na peronie było pusto, jeśli nie liczyć jednej samotnej sylwetki. Otuliła się szczelniej wełnianym czarnym płaszczem i kraciastym szalem, poprawiła szarą czapeczkę, spod której wynurzał się złocisty warkocz, po czym odetchnęła głęboko, przywołała na usta profesjonalny uśmiech, który łączył w sobie życzliwość i absolutny brak kokieterii, i podeszła do mężczyzny, który najwyraźniej na nią czekał.
- Pan Konstantin Dementiew? - spytała z wahaniem, nie wiedząc, czy dobrze wymawia jego nazwisko. Był... niższy niż sądziła. Mógł być jej wzrostu, a może nawet odrobinę niższy, kolor jego włosów był co najmniej zaskakujący, a styl... no cóż, tak różny od stylu i upodobań Isolde, że miała wrażenie, że zetknęła się z przybyszem z obcej planety. - Młodszy auror Isolde Bloodworth. Dziękuję, że pan po mnie wyszedł - dodała, jakby chcąc sobie dodać animuszu brzmieniem własnego głosu i wyciągając do niego dłoń. Długopalcą, smukłą i arystokratyczną w każdym calu, a jednak sztywną w nadgarstku i stanowczą w ruchach.
Powrót do góry Go down


Kostja Dementiew
Kostja Dementiew

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyPią Gru 16 2016, 15:13

Nie dziwię się Derry'emu.
Pociąg zatrzymuje się niespodziewanie powoli jak na pojazd magiczny, a z niego wychodzi samotna sylwetka. Mrużę oczy i staję na palcach, jakby to mogło mi pomóc w dojrzeniu nieznajomej. Pociąg w końcu odjeżdża, wydmuchując na mnie dym i straszliwie hałasując. Kiedy tylko zniknął ze stacji młoda aurorka już stoi naprzeciwko mnie.
Nie wiem czym jestem bardziej rozbawiony. Czy tym, że będę mieć swojego "ochroniarza", czy tym jaka dziwaczna z nas para. Zakładam niesłusznie, że jesteś odrobinę starsza ode mnie, bo ja sam wyglądam niepoważnie. Wyglądasz na profesjonalistkę, nawet Twój strój jest elegancki i poważny, a ze złocistego warkocza nie ucieka żaden włos. Fascynuje mnie fakt, że tak bardzo się różnimy, na dodatek wyglądasz tak schludnie, ładnie i trochę mnie to kręci. Ale z góry zakładam, że w domu czeka na Ciebie właśnie jakiś nieziemsko przystojny i poważny facet, jak Pan Z Kominka, z którym jesteś już kilka dobrych lat. Dlatego odwzajemniam Twój uprzejmy uśmiech, bez żadnych komplementów, które trochę mam ochotę powiedzieć. Szczerzę się do Ciebie, kiedy słyszę jak wymawiasz moje imię. Wy Anglicy, nic nie potraficie twardo zaakcentować, waszym miękkim językiem.
- Dokładnie.
Jesteś wyższa ode mnie, zauważam to od razu, bo jestem na to wyczulony. Nie czuję się z tego powodu gorzej, a przynajmniej tak sobie wmawiam. Zerkam na Twoją wyciągniętą dłoń i przez chwilę zastanawiam się, czy nie może powinienem Cię w nią ucałować, ale szybko odrzucam ten pomysł, bo nie chcę wyjść na dziwaka. Dlatego zwyczajnie podaję Ci rękę i obejmuje Twoją dłoń, swoimi bardzo długimi palcami szukającego. Moje tatuaże odwzorowują często moje uczucia, dlatego obecnie szaleją z zaciekawienia, chcąc zobaczyć jak wyglądasz. Głowy graczy Quidditcha zaczynają wychylać się z mojego kołnierza, a jakiś odważniejszy człowiek wleciał na moją wyciągniętą dłoń, by się Tobie przyjrzeć, a potem szybko zniknął na mojej ręce, wciągnięty przez członków drużyny. Świadomy ich zachowania, kiedy puszczam Twoją elegancką rękę, dotykam swojej szyi, klepiąc się po niej delikatnie, a wytatuowani zawodnicy uciekają w popłochu z powrotem pod kurtkę.
- Są bardzo Panią zaciekawieni, przyjmują czasem moje odczucia - tłumaczę na wszelki wypadek z tym swoim śmiesznym akcentem, który sprawia, że zderzenie naszych dwóch światów może wydawać się być jeszcze bardziej absurdalne, niż jest. - Przejdziemy się do mojego domu? Mieszkam nie tak daleko i w międzyczasie powiem Pani wszystko co i jak? - proponuję uprzejmie i wskazuję na drogę do Doliny, która rozciągała się dokładnie naprzeciwko Ciebie. Ruszam powoli w tamtą stronę, czekając aż staniesz u mojego boku. - Dolina Godryka to urocze miejsce, ostatnio jestem przekonany, że widziałem akromantulę, gigantycznego pająka, kiedy mijałem las - mówię żartobliwie, słowo akromantula wymawiam po rosyjsku, dlatego tłumaczę o co mi chodzi, nie jestem w Anglii wystarczająco długo, żeby znać nazwy wszelkich gatunków roślin i zwierząt. - Może niech Pani mówi mi Kostja? Przejście na "ty" nie jest zbyt profesjonalne, ale przynajmniej będzie nam przyjemniej spędzić razem czas, w trakcie tego nieszczęsnego "śledztwa", czy jakkolwiek można nazwać tą żenującą sytuację - pytam, kiedy już idziemy sobie ramię w ramię. Zakładam, że bałaś się jaki będę, bo może przedstawili mnie jako znanego gracza Quidditcha, który wpadł w panikę przez jakiegoś pojedynczego fana. Sam sobie się nie przyznam, ale zależy mi na tym, żebyś uznała mnie za tak mądrego i oczytanego, jak sam o sobie myślę, że jestem. Szczególnie, że moja aparycja też mi nie pomaga, tylko wzbudza kontrowersje. Nie wiem na ile mi się to uda, biorąc pod uwagę mój niespokojny charakter.
Powrót do góry Go down


Isolde Bloodworth
Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySob Gru 17 2016, 19:46

Gdyby Kostja wiedział, że jej partnerem jest Kaden - Kaden w skórzanej kurtce i na motocyklu, Kaden w rękawiczkach bez palców, Kaden ubrudzony i pachnący smarem, zupełnie niepoważny, czasem okropnie dziecinny i impulsywny charłak, byłby pewnie co najmniej zdziwiony.
Odrobinę się speszyła, widząc jego uśmiech, który jasno mówił, że jej akcent pozostawiał wiele do życzenia, ale nie dała tego po sobie szczególnie poznać.
Miał ładne dłonie, a Isolde była na to wyczulona. Dłonie Kadena były duże, ciepłe i szorstkie, zupełnie niepodobne do dłoni Konstantina, ale dające poczucie bezpieczeństwa. Czując delikatne, smukłe kości swojego nowego "podopiecznego", bez trudu mogła sobie wyobrazić, jak łapie złotego znicza, choć nigdy dotąd nie zastanawiała się nad kształtem dłoni szukających. Jej źrenice rozszerzyły się gwałtownie, a brwi podjechały do góry, gdy zauważyła jakiś ruch na jego dłoni i w okolicach szyi. Dopiero po chwili zrozumiała, że to ruchome tatuaże. No cóż, powinna się do nich przyzwyczaić, w końcu jej najlepszy przyjaciel był właściwie jednym wielkim tatuażem, ale takich jeszcze nigdy nie widziała i nie była przygotowana na coś takiego.
- Och... nie sądzę, żebym była szczególnie interesująca - uśmiechnęła się Isolde, trochę spokojniejsza, choć nadal zaskoczona postacią Konstantina, niewątpliwie barwną i kontrowersyjną. Mimo wszystko wydawał się sympatyczny i trochę szalony, nie budził w niej żadnych negatywnych uczuć, a przecież była gotowa na trudną współpracę z nadętym megalomanem. Owszem, Kostja był... nietypowy, ale Isolde przestała się martwić, że czeka na nią uciążliwe popołudnie z gwiazdą.
- Oczywiście. Chciałam pana o to prosić - powiedziała z uśmiechem, po czym dołączyła do niego, wsłuchując się w jego przyjemny dla ucha, śpiewny akcent i trzeszczenie śniegu pod butami. - W Dolinie Godryka jest wszystko, więc niedobitki akromantul wcale mnie nie zdziwią - powiedziała z rozbawieniem, zerkając na mężczyznę i jego różowe, podskakujące w rytm kroków włosy.
- Dobrze. W takim razie mów mi Isolde - zgodziła się po sekundzie wahania. Bez przesady, nie było to wbrew zasadom, a sama sprawa nie była na tyle poważna, by wykluczała odrobinę luźniejsze kontakty z poszkodowanym. Posłała mu uśmiech, po czym wcisnęła dłonie do kieszeni płaszcza. Było naprawdę zimno i mimo że Isolde zwykle nie miała nic przeciwko niskim temperaturom, po ciepłej jesieni trudno było się pogodzić z taką zmianą. - W takim razie... mógłbyś mi opowiedzieć, co właściwie się stało? Po kolei - poprosiła spokojnym, rzeczowym tonem, mając nadzieję, że jego zeznania będą maksymalnie jasne i klarowne.
Powrót do góry Go down


Kostja Dementiew
Kostja Dementiew

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyWto Gru 20 2016, 01:02

Gdybym wiedział jaki jest Twój Kaden, może nie przekreśliłbym tak szybo swoich szans, więc może to dobrze, że źle to oceniłem. I z pewnością bym się zdziwił, chociaż teoretycznie powinienem rozumieć pociąg kobiet do krnąbrnych chłopców, jako że sam nie narzekam na brak zainteresowania, a do dobrej partii mi daleko. No chyba, że pokazałabyś mi jego zdjęcia, przynajmniej w kwestii klasycznego wyglądu przystojniaka byś nie zawiodła moich wyobrażeń.
Też lubię swoje dłonie. Zawsze sobie obiecuję, że pewnego dnia nauczę się grać na pianinie, żeby zrobić przyjemność matce, która porównywała moje długie palce do tych należących do sławnych kompozytorów, jakby od zawsze ich znała. Niestety nie mam czasu na nauki muzyki w obecnych czasach. A może i tak sobie tylko wmawiam, bo tak naprawdę, mógłbym znaleźć czas, chociaż nie przyznam się do tego na głos.
Lubię jak moje tatuaże zaskakują, albo jak podobają się innym. Chociaż zawsze staram się tego nie okazywać. I tym razem jedynie uśmiecham się do Ciebie delikatnie, na widok Twojej zdziwionej miny. Za to kiedy mówisz,że nie jesteś interesująca prycham tylko i wywracam oczami. Rzadko lubię skromność, chociaż bardzo pasuje ona do Twojej delikatnej aparycji.
- Nie wiem jaka jest według pani miara bycia interesującą, ale w jakiś kwestiach na pewno warto jest zwrócić na panią uwagę - mówię niezwykle uprzejmie, szczególnie jak na mnie, zanim ruszam przed siebie. Rzadko też rozdaję szczere komplementy na początku znajomości, a to jest jeden z nich, o ile udaje Ci się go wyczuć, bo równie dobrze mogłaś sprawdzić go do tak naziemnych spraw jak wyglądu. Co też nie byłoby aż tak złe, jeśli chodzi o urodę, z pewnością jestem pod lekkim wrażeniem.
Śmieję się jeszcze po naszej uprzejmej wymianie zdań, w międzyczasie wyciągam różdżkę, by ogrzać się szybko zaklęciem rozgrzewającym. Trochę bym wolał żebyśmy całą drogę wymieniali się uprzejmościami, do utraty tchu, ale niestety, najwyraźniej tak nie będzie. Muszę opowiedzieć Ci swoją kiepską przygodę, bo po to tu tak naprawdę jesteś.
- Od jakiegoś czasu wydawało mi się, że często... ktoś się za mną czai - zaczynam dość kulawo, na dodatek nie wiem czy poprawnie użyłem ostatniego słowa, ale naprawdę nie wiem jak to wszystko wytłumaczyć. - Mój dom jest wyjątkowo magiczny. Jeśli tam dotrzemy, sama zobaczysz. Dlatego na początku byłem przekonany, że to on coś zaczął wyrabiać. Otwierać okna, trzaskać drzwiami... Tylko zazwyczaj to stoły, czy krzesła próbowały mi uciekać z salonu, a tym razem były to w większości rzeczy... bardzo osobiste - znowu przerywam i drapię się po czapce. Muszę mówić co dokładnie mi zaginęło? - W każdym razie... zorientowałem się, że tym razem to nie moje przedmioty same uciekają, tylko ktoś mi je jakimś cudem podkrada. Nie mam pojęcia jakim cudem, bo nałożyłem tysiąc różnych zaklęć ochronnych. Pewnej nocy zobaczyłem kogoś na podwórku. Zacząłem go... ją gonić, ale gdzieś zwiała w ciemny las. Za to zostawiła zapaloną lampę w szopie, do której nie wchodziłem odkąd dostałem ten dom i trochę tam... pozmieniała.
Znowu przerywam lekko zażenowany. Nie wiem na ile co muszę Ci mówić i w tej chwili wolałbym, żebyś była grubą, okropną kobietą z Ministerstwa, która dłubie w nosie, kiedy tylko odwracam wzrok.
Powrót do góry Go down


Isolde Bloodworth
Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySro Gru 21 2016, 19:43

Krnąbrność Kadena była sprawą zdecydowanie dyskusyjną, ale Isolde musiała przyznać, że robił na niej piorunujące wrażenie, a jednocześnie łagodnie rozgrzewał jej serce, sprawiając, że miękło jak wosk. Bo oprócz tego, że był po prostu atrakcyjnym mężczyzną, trochę niepokornym z wyglądu, miał w sobie niesamowicie dużo ciepła i pogody ducha, które działały na Isolde jak magnes. Ot, cała tajemnica.
Jego reakcja odrobinę ją rozbawiła, ale też speszyła. Kłębiące się pod jego ubraniem tatuaże wzbudziły w niej nieuzasadniony niepokój i pewną ciekawość. To nie tak, że była sztucznie skromna. Prawdę mówiąc, dopiero Kaden pomógł jej odbudowywać wiarę we własną atrakcyjność, ale też w to, że może być po prostu interesująca jako osoba. Nie była nigdy jedną z pięknych, przebojowych dziewczyn, flirtowanie nie wychodziło jej najlepiej i zawsze czuła się trochę nieswojo, gdy ktoś komplementował jej urodę. W życiu codziennym za swój największy atut uważała bystry umysł i pewien potencjał magiczny, który pozwalał jej na sprawdzanie się w zawodzie aurora. To wszystko.
- Cóż, mój szef twierdzi, że mam talent do sprawiania wrażenia bardziej bezbronnej niż jestem w rzeczywistości - zażartowała, posyłając Kostji lekki uśmiech. Widziała, że lekko się zaperzył i że zrobiła na nim wrażenie, ale nie chciała w to brnąć - ani z nim flirtując, ani zbywając go w nieuprzejmy sposób.
Kiedy zaczął opowiadać, twarz Isolde zmieniła wyraz. Nadal była spokojna i łagodna, ale bardzo skoncentrowana, a w jej niebieskich oczach lśniła zawodowa ciekawość i inteligencja, której często nie doceniano w pierwszej chwili, zwracając uwagę na jej niewinny wygląd. Oczywiście, część informacji już znała, jednak zależało jej, by usłyszeć całą historię z ust Kostji, który z jakiegoś powodu wydawał się skrępowany. Spodziewałaby się czegoś innego - irytacji, złości, zniecierpliwienia albo lekkiego rozbawienia, ale nie skrępowania. Słuchała go uważnie, notując w myślach pewne spostrzeżenia.
- Rozumiem... Hm, mam kilka pytań... - zawahała się lekko, ale nie miała wyboru, nawet jeśli miało to wprawić Kostję w jeszcze większe zakłopotanie. - Czy mógłbyś uściślić, co ci zginęło? Ma to znaczenie, żeby ustalić... hm, motywy, a w dalszej kolejności również znaleźć... tę osobę. Po drugie... widziałeś ją? Mówiłeś, że to kobieta? I... co do tej szopy, chętnie poznałabym jakieś szczegóły, zanim jeszcze mi ją pokażesz, dobrze? - Nagle zdała sobie sprawę, że zabrzmiało to strasznie zimno i bezdusznie, a przecież widziała, że cała ta sytuacja jest dla Konstantina zdecydowanie krępująca i kłopotliwa, dlatego dodała trochę cieplej i łagodniej: - Wiem, że to wszystko jest dziwne, ale jeśli cię to pocieszy... to widziałam i słyszałam różne dziwne rzeczy i raczej mało rzeczy może mnie zaskoczyć. Nawet jeśli nie sprawiam takiego wrażenia - dodała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down


Kostja Dementiew
Kostja Dementiew

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySob Lut 18 2017, 01:41

Nie znam Cię, więc średnio wierzę, że nie postrzegasz swojej urody jako atut. Nie wiem też co jest objawem większej próżności - wiara w swoją nieprzeciętną atrakcyjność, czy w swój wyjątkowy intelekt. Jednak potrafisz wybrnąć ze wszystkiego z godną pozazdroszczenia gracją, więc wybucham śmiechem na ten komentarz. Twój szef ma rację. Czy chcę tego czy nie, otaczasz mnie jakimś swoim bezbronnym urokiem. Nie sądzę, że nie poradzisz sobie w jakiejś trudnej sytuacji. Jednak jesteś jedną z najbardziej niebezpiecznych kobiet. Taką, której mężczyzna będzie bezgranicznie ufał.
Niestety, to wcale nie sprawia, że łatwiej mi się opowiada całą historię. Myślałem wcześniej o Tobie jako kobiecie. Ty jako pracownica ministerstwa lekko mnie krępujesz, bo lubię się chwalić, ale wszystko ma swoje granice. Mruczę jakieś „jasne”, na twoje „kilka pytań”, przeczuwając najgorsze. Znacząco krzywię się na Twoje słowa, ale kiwam posłusznie głową. Wbijam wzrok w ścieżkę przed nami i dopiero przy Twoich ostatnich zdaniach odwracam się w Twoją stroną i marszczę brwi, mierząc Cię wzrokiem.
- Masz rację, nie sprawiasz takiego wrażenia – stwierdzam, i prawdopodobnie nie był to komplement, ale mówię to z na tyle nic niewnoszącą miną, że możesz to równie dobrze zignorować.
- Jakieś bokserki, koszulki, skarpety... w zasadzie głównie takie rzeczy – wymieniam na palach i wzruszam ramionami. – Kilka par skarpet było naprawdę świetnych do treningów i na pewno sam ich nie zgubiłem – dodaję, jakby do siebie, bo aż trudno mi się pogodzić z faktem, że ktoś może kraść takie części garderoby. – Mam sypialnię na piętrze. Piorę rzeczy na dole. Większość tych rzeczy znikała mi z kosza do prania brudów – kontynuuję i unoszę znacząco brwi. Aż nie chce mi się komentować tego faktu, oprócz lekko zniesmaczonej miny, którą Ci posyłam.
- Widziałem kupę brązowych loków uciekających przede mną. Pobiegłem za nią, ale musiała się teleportować. Myślałem, że da sobie spokój, ale dosłownie dwa dni temu zobaczyłem ją w oknie sypialni! – mówię coraz bardziej oburzony sytuacją. – A przypominam, że śpię na piętrze – dodaję teatralnym szeptem i rozkładam ręce. Wzdycham kiedy myślę o szopie i zastanawiam się, czy jest tam coś jeszcze gorszego od wykradania brudnej bielizny.
- Jakaś atrapa łóżka. Moje zdjęcia z jej doklejoną twarzą. Takie tam. Jak myślisz, gdzie się myła? Wracała do domu czy tego nie robiła? – zadaję Ci pytanie, które długo mnie trapiło.
Powrót do góry Go down


Isolde Bloodworth
Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyNie Lut 19 2017, 22:58

Prawdę mówiąc, uroda przeszkadza. Szczególnie kobietom inteligentnym i dumnym - takim, jak Isolde, która nadal walczyła, by udowodnić wszystkim, że nie zawdzięcza swojego stanowiska ani koneksjom, ani romansowi z szefem (którego nie było), ani trzepotaniu rzęs. Zresztą ładnych dziewczyn nie wysyła się na pierwszą linię ognia, tylko każe przekładać papiery i robić dobre wrażenie na interesantach, a ona miała już całkiem duże doświadczenie bojowe. Isolde zbyt wiele razy została porzucona, by wierzyć w wartość urody i bajki o pięknych księżniczkach, którym wszyscy przyrzekają miłość do grobowej deski. Wolała polegać na swoim umyśle i różdżce.
Posłała mu uśmiech, zadowolona, że udało jej się wybrnąć z labiryntu komplementów i grzecznych odpowiedzi. Budziła zaufanie i potrafiła zjednywać sobie ludzi - między innymi dlatego jej szef ją cenił. Wysłanie delikatnej, ale profesjonalnej kobiety o czarującym uśmiechu dawało nieraz lepsze rezultaty niż nastraszenie świadka ponurym typem z twarzą poznaczoną paskudnymi zaklęciami.
Nie przejęła się komentarzem Kostji. Zdążyła przywyknąć do tego, że nie jest traktowana zupełnie serio jako auror i że jej gładka skóra i wypielęgnowane ręce budzą wątpliwości, czy ma jakiekolwiek pojęcie o tej pracy.
Słuchała go uważnie, a na jej twarzy ani razu nie odbiło się zaskoczenie czy zniesmaczenie. Prawdę mówiąc, po jego dramatycznym wstępie i zażenowaniu oczekiwała czegoś gorszego w rodzaju hodowli pleśni na kanapkach albo ulubionego zestawu sadomaso. Kiwała głową, notując w myślach wszystkie informacje. Normalnie wyciągnęłaby notes, ale nie chciała wprawiać go w jeszcze większe zakłopotanie.
- Mhm, czy klasyczna stuknięta fanka. Współczuję... Och, więc mamy zdjęcie jej twarzy? Wspaniale, to wiele ułatwia! Kwestia mycia... hm, bardzo dobre pytanie - spojrzała na niego z uznaniem. - I innych spraw... fizjologicznych, choć bliskość lasu pewnie częściowo rozwiązuje ten problem - dodała, mając nadzieję, że za bardzo go nie zgorszyła, po czym uśmiechnęła się łagodnie, kojąco. - Nie martw się, znajdziemy ją i przestanie cię niepokoić. Nie obiecuję, że załatwię to od ręki, ale zrobię, co w mojej mocy - obiecała, poprawiając czapeczkę, która odsłoniła jej zaróżowione ucho. - Pewnie wolałbyś jakiegoś ponurego draba z bliznami na twarzy, który sprawia bardziej... aurorskie wrażenie? - spytała z lekko kpiącym uśmiechem, w którym jednak nie było nic złośliwego, co najwyżej odrobina autoironii.
Powrót do góry Go down


Kostja Dementiew
Kostja Dementiew

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyPon Lut 20 2017, 14:56

Dobrze, że nie jest to żadna rozmowa, którą prowadzimy na żywo, bo bardzo bym się śmiał słysząc podobne herezje, jak to trudno być piękną, młodą kobietą. Wszystko nagle stałoby się łatwiejsze, gdybyś była brzydka i pryszczata? Szczególnie jeśli i tak jesteś inteligentna, nie zamierzasz polegać na swoim uroku osobistym. Problemy, które są na tyle bagatelne, że nawet nie zrobiłbym smutnej miny, słysząc je. Pojechałbym na Ukrainę, do mojego ciasnego, brzydkiego mieszkania, matki, pracującej w sklepie spożywczym w Kijowie i przynajmniej miałbym ciekawą historyjkę do pośmiania się. Osobiście uważam, że moje życie jest jak z bajki, pomimo dziwnej dziewczyny mieszkającej w mojej szopie. Jestem znacznie mniej wymagający, po mojej szemranej przyszłości. Ale przez moje jakże głębokie doświadczenia, czuję się lepszy od innych. Na szczęście jeszcze nie miałaś okazji zauważyć mojego wywyższania się i mam szczerą nadzieję, że jeszcze długo nie poznasz mojej drugiej strony.
Oczywiście nie sądzę, że jesteś kiepska w tym co robisz. Widzę jednak młody wiek, dużą delikatność, więc muszę być ostrożny z osądami. Póki co, wciąż wydaje mi się, że jesteś starsza niż ja, a wysłano Cię na bardzo mało prestiżową misję. Gdybym wiedział, że masz tylko 22 lata, byłbym zamiast tego pod wrażeniem.
Do tego nie wykluczam możliwości, że sama się zgłosiłaś do tego zadania, bo jestem dość sławny wśród fanów Quidditcha, ale to akurat nie z własnej próżność. Po prostu wiem, że tak się zdarza.
Cóż jak dla mnie jest to wystarczająco szokujące, by być lekko zażenowanym i zaniepokojonym! Ale to dobrze, że ty tak nie sądzisz.
- Eeeee... - zacinam się, kiedy mówisz o zdjęciu jej twarzy. No tak nie do końca. - Wiemy, że nosi okulary i kręcone, brązowe loki, raczej - wyjaśniam powoli, lekko skrzywiony, że nie mam do zaoferowania całego zdjęcia. - Bo to takie... jej rysunki raczej... jakby ludzik z charakterystycznymi chyba dla niej... atrybutami - próbuję wyjaśnić, rysując w powietrzu głowę i zygzakowate loki.
Krzywię się jeszcze bardziej na myśl o jakichkolwiek potrzebach fizjologicznych mojej pseudofanki i robię do Ciebie smutną minę. Mam nadzieję, że nie udało jej się wkraść do mojej toalety.
Na początku jedynie zerkam na Ciebie zdziwiony, a potem parskam śmiechem.
- Bardzo się zdziwiłem, kiedy przysłali mi od razu aurora. Nawet młodszego. Pomyślałbym, że Anglicy bardzo panikują, gdyby wysłali tu jakiegoś najbardziej doświadczonego draba - stwierdzam rozbawiony i wzruszam ramionami. - Potrzebny mi po prostu ktoś... kto się tym zajmie. A jeśli do tego mam za prawie ochroniarza śliczną kobietę, nie mam prawa narzekać - dodaję i uśmiecham się ponownie, zeskakując równocześnie z jakiegoś niewielkiego stopnia.
- Mój dom już jest całkiem niedaleko. Mam nadzieję, że ponieważ jesteś kobietą oprócz pilnowania mnie, będziesz mi gotowała obiady - mówię poważnym tonem, ale szybko uśmiecham się figlarnie.

/możemy już pisać gdzieś u mnie, albo tam na drodze przy kostkach, jak wolisz!
Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Lip 04 2019, 21:06

To było paraliżujące. Powrót do ludzi, powrót do szarej rzeczywistości, która już na zawsze miała być pozbawiona barw. Nie czuł ekscytacji ani radości z powrotu do Anglii. Jedynym pozytywnym akcentem tej podróży było spotkanie Gabrielle - i na niej wszystek się kończyło. Minęły trzy miesiące, które zmieniły Finna w sposób, który mógłby zszokować niejedną osobę. Pamiętany był z charakterystycznego przyjaznego pół uśmiechu, a dzisiaj był cieniem dawnego siebie. Przez wielogodzinną podróż nie oderwał wzroku od szyby. Nie patrzył na mijany świat, a walczył z własnymi myślami prowadzącymi go non stop na drogę autodestrukcji. Z zewnątrz wyglądał na zamyślonego, nieco zasmuconego i niewyspanego  elegancko ubranego chłopaka. Nie było widać po nim śladów piekła przez jakie przeszedł. Po stokroć wolałby cierpieć fizyczne katusze niźli męczyć się z uciążliwymi myślami i ogólną niechęcią do oddychania. Przez całą podróż myślał o Gabrielle. Po paru godzinach zmuszał się do wielokrotnego przywoływania w wyobraźni jej uśmiechniętej twarzy, bowiem tylko to mogło wykrzesać z niego resztki ledwie tlącego się w jego sercu ciepła. Z tymi jakże cennymi resztkami wstał i oczekiwał aż pociąg wtoczy się na stację z charakterystycznym donośnym piskiem. Czuł się martwy. Umierający. Nie miał ochoty walczyć ani trwać w tym pół życiu. Zacisnął zimne palce na rączce walizki tak samo jak napiął mięśnie żuchwy, by przepędzić z umysłu powracający ze zdwojoną siłą marazm. Gabrielle. Myśl o Gabrielle. Jasne włosy, zielone oczy, ciepły uśmiech. Myśl o cieple. Jest ciepły. Uśmiech Gabrielle. Nie ten zakazany, idioto. Nie zabijaj się, nie dzisiaj.
Pociąg zatrzymał się. Chłopak czekał aż ludzie wysypią się ze środka, nie wyszedł nawet wtedy, gdy się rozrzedzili. Dopiero widok konduktora popchnął go do wynurzenia się z wagonu. Postawił krok na marmurowej posadzce. Drugi. Wrócił, udało się. Wrócił i się nie zabił. To sukces - ojciec nie powinien dramatyzować, że syn zrobi coś głupiego w trakcie kilkugodzinnej jazdy pociągiem. Co prawda podejrzewał, że zapłacił czarodziejowi z zielonym kapeluszu za "rzucanie okiem" w jego kierunku, ale nie kwapił się, by to potwierdzić. Mógłby się zdenerwować. Nauczył się wpadać w niekontrolowany szał. Coś cudownie morderczego.
Usłyszał głos, który znał. Ledwie poczuł łagodny dźwięk francuskiego akcentu, a poczuł wokół serca tęsknotę. Tak, to tęsknota. Skierował wzrok na nadchodzącą ku niemu Gabrielle i mimowolnie wstrzymał oddech. Jak zareaguje? Czy wie? Czy widać po nim cokolwiek? Jak się zachowa? Będzie wściekła? Zapłakana? Jest sama czy z kimś? Postanowił poruszyć ciałem, które od kilku chwil stało nieruchomo, przypominając do złudzenia marnie wyrzeźbiony posąg. Zamrugał, otworzył szerzej oczy i zrobił kilka kroków w kierunku dziewczyny. Czuł opór przed kontaktem fizycznym, ale tym razem to zignorował. Gabrielle to kotwica. Przytrzyma go przy życiu swoją obecnością. W milczeniu odstawił walizkę na posadzkę, położył dłoń na ramieniu Gabrielle i ją do siebie przygarnął. Dotknął policzkiem jej włosów, poczuł zapach, który kojarzył się z miłymi wieczorami spędzonymi w kuchni rodziny Levasseur. Nie przymknął oczu, nie trwał długo w tym geście. Krótki przytulas, po chwili znów krok w tył. Nie mógł jednak zmusić swojej dłoni do opuszczenia jej ramienia.
- Gabrielle. - wydusił z siebie schrypniętym głosem, który wydawał się nieużywanym od wielu dni. Odchrząknął, a jego przygnębiony wzrok złagodniał po napotkaniu ciepłej zieleni tęczówek. - Gabbie. Dobrze cię widzieć. Dzięki, że przyszłaś na stację. Mam nadzieję, że nie czekałaś długo. Moi... rodzice przesyłają ci prezent z okazji ukończenia egzaminów. - stuknął stopą w stojącą walizkę, która na ten gest rozchyliła się, a z głębokiego środka wyskoczył niewielki acz ciężki pakunek zawinięty starannie z jasnofioletowy papier. Prezent zawierał rzecz jasna puszkę herbaty, jednak typowo szwedzkiej, z wyższej półki. Finn przekazywał, nie był inicjatorem tego pomysłu. Rodzice pokładali w Gabrielle wielkie nadzieje - może ona da radę zrobić cokolwiek z ich synem, aby ten nie próbował targnąć się na swoje życie? Sama jej obecność dodawała światu delikatnych rumieńców.
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyPon Lip 08 2019, 09:44

Ostatnie trzy miesiące dla Gabrielle były niczym balansowanie na równi pochyłej, gdzie najmniejszy błąd mógł skończyć się klęską. Mimo otaczających ją osób oraz mnogości zaskakujących wydarzeń czuła się samotna, jak nigdy dotąd. Trzej najbliżsi jej sercu mężczyźni, jakby w zmowie postanowili wyjechać w jednym czasie, nie dając jej wyrazić swojego protestu. Jednocześnie wątpiła by owy protest w jakiś sposób Zatrzymał któregokolwiek z nich. Nic więc dziwnego, że w momencie kiedy odebrała list od Finna, w którym pisał, że wraca i prosił, by odebrała go z dworca był niczym promienie słońca uparcie przebijające się przez burzowe chmury, dając nadzieję na lepsze i cieplejsze dni.
Przez cały ten czas oczekiwania na jego powrotu, Gabrielle nie potrafiła znaleźć sobie miejsca, w żaden sposób nie potrafiła zająć swoich myśli, w których jak zaklęta klatka filmu przewijała się postać Finna. Pośród mnóstwa obowiązków, które spadły na nią przed wakacyjnym wyjazdem, nie potrafiła skupić się na żadnym z nich - nic jej nie wychodziło. Miała wrażenie, że te kilka godzin stanowią wieczność, w której to tęsknota przeplata się z radością, której mimo częściowej znajomości sytuacji kuzyna nie umiała sobie odmówić.
Na stację dotarła dużo wcześniej, odnajdując odpowiedni peron. Czas wakacji, który rozpoczął się zaledwie dwa dni temu sprawił, że po peronie kręciło się naprawdę sporo osób, które podobnie, jak blondynka czekały na bliskich. Dziewczyna stanęła gdzieś z boku, z dala od zgiełku jaki panował wokół dając sobie czas, by oswoić się z myślą, że za chwilę ujrzy Finna. W jej głowie pojawiało się tak wiele pytań, których nie chciała zadawać w listach, a jednocześnie bała się tego, kogo może ujrzeć, jeśli z chłopakiem było tak źle, jak pisał. Nigdy dotąd w swoim szesnastoletnim życiu nie spotkała się z czymś podobnym, więc cała sytuacja była dla niej trudna. Nie była pewna, jak zareaguje na widok kuzyna przez co budziła się w niej obawa, że swoim niepewnym zachowaniem może go skrzywdzić.
Z zamyślenia wyrwał ją donośny pisk zatrzymującego się pociągu. Wypuściła z ust powietrze, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, kiedy wstrzymała oddech. Stanęła na palcach wpatrując blond czupryny, kiedy pasażerowie zaczęli wychodzić na kamienny bruk. Uśmiech błąkający się na ustach Francuzki z każdą kolejną osobą, którą nie był Finn, gasł. W głowie pojawiła się myśl, że jednak nie przyjechał. Jeszcze raz rozejrzała się po zebranych, witających się z rodziną osobach i wtedy go dostrzegła. Blondwłosą postać, która z wyraźnym ociąganiem opuszczała pociąg, zupełnie jakby sprawiało mu to swego rodzaju trudność. Powroty nigdy nie były łatwe, lecz Gabrielle mocno wierzyła, że dzięki temu Finn na nowo odzyska siłę.
- Finn! - zawołała uradowana, po czym nie zwracając właściwie uwagi na otoczenie ruszyła ku Szwedowi. Z zaskoczeniem odkryła jednak, że z każdym stawianym przezeń krokiem, który przybliżał ją do kuzyna, ona czuła się tak, jakby się od niego oddalała. Skupiła spojrzenie zielonych tęczówek na jego osobie zdając sobie sprawę, że nie wygląda tak, jak jeszcze trzy miesiące temu. Mimo tego nadal szła w jego kierunku złakniona jego obecności. Stanęła przed nim uśmiechając się delikatnie, choć widok jaki się przed nią malował określić mogła, jako smutny. Finn zdecydowanie zmarniał, jego oczy mówiły o tym, że się zwyczajnie poddał. Gabrielle przełknęła gule, która urosła jej w gardle, zatrzymując łzy smutku cisnące się jej do oczu. Nie powinna płakać, nie mogła, wszakże jej Finn tu był, cały, zdrowy, a co ważniejsze - z nią.
Z wyraźną radością przyjęła jego gest, obejmując go w pasie najsilniej, jak tylko potrafiła. Mimowolnie samotna łza torując sobie drogę po jej policzku poplamiła koszule blondyna.
- Tak bardzo cieszę się, że jesteś Finn - wyszeptała nim odsunął się od niej. Pomimo lekkich oporów - chciała go mieć blisko się - pozwoliła mu na to, dając mu tym samym tyle przestrzeni ile będzie potrzebował, ale nie też zamierzała opuszczać go nawet na krok. Siłą rzeczy był na nią skazany, czy mu się to podobało, czy też nie.
- Nie, spokojnie - skłamała uśmiechając się do chłopaka niewinnie. Nie potrafiła oderwać od niego swojego spojrzenia. Chciała nacieszyć się jego widokiem.
- Nie trzeba było, naprawdę - odpowiedziała na jego słowa, przyjmując podarek domyślając się co może zawierać fioletowe opakowanie.
- Lepiej powiedz, jak minęła ci podróż? - zapytała. Ciężko było jej ukryć zadowolenie z faktu, że ma go przy sobie blisko, chociaż zachowywała się nieco spokojniej niż na co dzień, zwyczajnie bojąc się, że wykona jakiś zły ruch, a Finn ponownie postanowi uciec.
Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyWto Lip 09 2019, 18:32

Odwzajemniony mocny uścisk czuł jeszcze chwilę po tym, gdy się odsunęła. Zostawiła na jego ubraniu i zimnej skórze ślad swojego ciepła. Jeśli zauważył i poczuł obecność wilgotnej łzy, to nie dał po sobie tego poznać. Przytulając przez moment Gabrielle, zdał sobie sprawę jak długi czas był pozbawiony tego gestu. Jak mocno stłamsił w sobie potrzebę interakcji fizycznych - i tak już mocno powściągniętych - byleby uodporniać się na ból. Choć kuzynka zareagowała na jego widok uśmiechem, to odnosił wrażenie, że zachowywała wobec niego jakąś szczególną ostrożność. Czyżby ojciec i z nią nawiązywał kontakt? Nie zdziwiłby się, choć wolałby nie wciągać Gab w swoje problemy umysłowe. Głównie umysłowe. Mimo wszystko nie zamierzał doczepiać się do tego szczegółu, bowiem zepsułby spotkanie po trzech miesiącach rozłąki. Wydawało mu się, że minęły wieki odkąd się widzieli, a to zwyczajnie inne odczucie czasu pełnego negatywnych wrażeń.
- Nudno. Cisza, spokój, czyli tak jak być powinno. - odparł i ruszył powolnym krokiem w kierunku wyjścia ze stacji. Nie spieszył się. Miał u boku Gab i musiał zakotwiczyć w niej myśli, skoncentrować się na jej osobie, aby sprawdzić jak będzie funkcjonować przez najbliższe dwa miesiące. Nie wspominał o obsesji ojca, który niemalże co chwila chciał sprawdzać jak się Finn trzyma. To mu też przypomniało, iż obiecał złożyć raport - tak, tak się czuł - rodzicielowi, że dotarł na miejsce żywy. Postanowił przełożyć to na późniejszą godzinę; nie tylko ze względu na brak sowy w pobliżu, ale i by przekornie oderwać się na chwilę od zmartwionego ojca.
- Zmieniłaś się. - powiedział ni stąd ni zowąd spoglądając kątem oka na jej złote włosy, wyprostowaną postawę i uniesioną głowę. - Mam na myśli, że albo ty urosłaś albo ja zacząłem się kurczyć. - zdziwił się słysząc słowa, które wypowiadały jego usta. Nie miały zbyt mocnego połączenia z szarymi komórkami, bowiem jak inaczej wyjaśnić, że będąc w tym stanie emocjonalnym zabarwił swoją wypowiedź żarte? Cichym wyjaśnieniem mogła być obecność uśmiechniętej Gab, do której chciał krzyczeć, by wyrwała mu wspomnienia i nauczyła go jak się oddycha bez niczyjej pomocy. Wszystkie te potrzeby zostały uwięzione tuż za zaciśniętymi zębami.
- Przepraszam, że nie odpisałem na twój list. Ten wcześniejszy. Nie mogłem, nie miałem czasu, a potem padł pomysł, że powinienem wrócić jednak do Anglii na próbne dwa miesiące. - nie mógł dopuścić do milczenia. Nie chciał, aby Gabrielle poczuła się przy nim choćby odrobinę gorzej. To on ma ze sobą problemy i nie może pozwolić na to, aby się to na niej miało odbić. Wystarczająco już oberwała samotnością po tym jak obaj wyjechali. I on i ja.
Gdy opuścili peron, poprowadził ją w kierunku wyjścia ze stacji, gdzie za rogiem znalazł ciemnozieloną ławeczkę. Pogonił tam gestem swoją walizkę, a i skierował tam swoje stopy. Mimo, że jechali całkiem szybko, poczuł zmęczenie. Poza tym nie chciał za szybko wchodzić w sam tłum ludzi, skoro ma możliwość porozmawiania z Puchonką sam na sam.
- Jeśli wszystko będzie okej, będę mógł studiować tutaj, a nie w Szwecji jak to pierwotnie ojciec mi zaplanował. - dodał i absolutnie nie zapowiadało się, aby miał zdefiniować wyrażenie "jeśli będzie okej". Miał też pewien problem, aby patrzeć kuzynce w oczy dłużej niż te kilka sekund. Nie wiedział czym się właściwie stresował.
Usiadł dopiero wtedy, kiedy ona to zrobiła. Chciał jej wiele powiedzieć, a jednocześnie nie potrafił przełamać wewnętrznego milczenia. Ograniczył się więc zatem do obserwowania Gabbie i pochłaniania wypowiadanych przezeń słów. Znał ją. Bardzo, bardzo chciał, aby się rozgadała, aby to ona była inicjatorką rozmowy. Lubił jej słuchać i oglądać, kiedy żywiołowo o czymś opowiadała.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySro Lip 10 2019, 11:51


Największą ludzką chorobą była nieświadomość uczuć drugiej osoby. Często doprowadzała ona do nieporozumień lub utrudniała komunikację, natomiast Gabrielle wiele trudności sprawiało zrozumienie tego, przez co właśnie przechodzi Finn. Posiadając zbyt ograniczoną wiedzę, nie potrafiła w pełni przyjąć postawy, która charakteryzowała teraz chłopaka. Od zawsze dziewczyna była pełna życia, rozgadana, wesoła, nie potrafiła usiedzieć na miejscu dłużej niż kilka sekund, a w tym właśnie momencie blondyn wydawał się być całkowitym przeciwieństwem tego, co reprezentowała sobą ona. Szczątkowy uśmiech, który nie sięgał jego niebieskich oczu mimo, iż był widokiem przyjemnym, niósł ze sobą ślady smutku i czegoś jeszcze, lecz Gabrielle nie potrafiła zidentyfikować czym to jest. Patrzenie na chłopaka w takim stanie przychodziło jej z trudem, lecz gdzieś w jej serce tlił się płomyczek nadziei, że zdoła go odmienić. Nie potrafiła znieść cierpienia bliskich swojemu sercu osób, dlatego nic dziwnego, iż za cel wzięła sobie wyciągnięcie Finna z dołka.
Nigdy nie była dobrą aktorką, uchodziła bardziej za otwartą księgę, z której czytać można z niebywałą łatwością, dlatego nie zdziwiłaby się, gdyby kuzyn ujrzał jej wahanie. Westchnęła na samą myśl o tym, wszakże miała być dla niego wsparciem, a nie dodatkowo swoją postawą wpędzać go w swego rodzaju poczucie winy. W myślach wciąż powtarzała sobie, że to jej Finn, trochę smutny, ale to nadal ten sam chłopak.
Ona również nie chciała, by po czasie tak długiej rozłąki, kiedy to pozbawiona była jego towarzystwa i bliskości, coś poszło nie tak. Zależało jej na tym, aby Finn został w Anglii, a nie kolejny raz opuszczał ją w pośpiechu. Sama wizja takiego scenariusza wywoływała u niej nieprzyjemny dreszcz, zaś w serce smutek.
- W takim razie mam nadzieję, że nacieszyłeś się tym, bo przy mnie już tego nie zaznasz - oznajmiła uśmiechając się do chłopaka w ten charakterystyczny i uroczy dla siebie sposób, kiedy to w policzkach dziewczyny pojawiały się dołeczki. Ton jej głosu był wręcz przepełniony entuzjazmem, a przede wszystkim wypowiedziane przezeń słowa można było jako niewinną groźbę. W obecności chłopaka mimowolnie wracała do typowego "ja", tym samym zapewniając go, że między nimi nic się nie zmieniło. Zrównała z nim krok, kiedy ruszył w kierunku wyjścia, ani jemu ani jej nie spieszyło się, zupełnie jakby na nowo przyzwyczajali swoje ciała do obecności drugiej osoby, choć w przypadku Finna było to zapewne bardziej wyczuwalne.
Uniosła do góry prawą brew słysząc jego komentarz, skierowała spojrzenie zielonych oczu na twarz kuzyna zastanawiając się, co też ma na myśli. Prawda była taka, że ostatnie trzy miesiące nie były dla niej łatwe, był to czas, w którym działo się tak wiele, że dnia by nie wystarczyło by opowiedzieć o wszystkim, lecz panienka Levasseur nie sądziła, że wydarzenia te odbiły nie niej swoje piętno. Szczerze roześmiała się słysząc jego pospieszne wyjaśnienie
- Myślę, że raczej to pierwsze - oznajmiła odgarniając z twarzy blond kosmyki - Ale to prawda, zmieniam się - przyznała mu rację, wtem to on obdarzył ją pytającym spojrzeniem - Dużo działo się pod twoją nieobecność, a wydarzenia jakie miały miejsce chyba miały też spory wpływ na mnie. - po raz pierwszy przyznała to przed kimś i o dziwo poczuła się trochę lepiej. W końcu miała u swego boku kogoś, kto ją wysłucha, a następnie szersze wyrazi swoje zdanie. Gabrielle wciąż czuła się zagubiona, we własnych myślach, we własnych uczuciach, a przyznanie się Elijaha do tego, że to on jest Julianem w niczym jej nie pomogło.
- Wiem kim jest Julian, ale nie wiem kim ja jestem - oznajmiła z zagadkową nutą w głosie. Stacja może i nie była dobrym miejscem na tego typu wyznania, jednak tylko tu mogli liczyć na chwilę spokoju.w domu już czekali na nich rodzice Gabrielle, którzy zapewne będą chcieli porozmawiać z Finnem, co stosunkowo oddali ich rozmowę, a już pojutrze wyruszali razem na wycieczkę. Wraz z pojawieniem się Garda czas jakby na nowo zaczął płynąć odpowiednim rytmem, po części blondynka była z tego zadowolona, choć teraz doba zdawała się jej zbyt krótka.
- Dobrze wiesz, że nie mam ci tego za złe. Dużo bardziej wolę to, że jesteś tutaj niż kolejną kopertę, kiedy jesteś daleko. - odpowiedziała uśmiechając się ponownie. Wizja spędzenia z Finnem kolejnych dwóch miesięcy napawała ją ogromną radością, której nie potrafiła ukryć. Zielone tęczówki dziewczyny wręcz promieniały przez co wydawały się znacznie jaśniejsze niż w rzeczywistości były. Gdyby tylko chociaż przez chwilę świadoma była myśli Szweda zapewne skarciłaby go za nie. Nie sądziła nawet, że chłopakowi do głowy może przyjęć pomysł, iż czuje się ona przy nim gorzej. Było to wręcz irracjonalnej, ponieważ sama jego obecność wprawiała ją w znacznie lepszy nastrój, zaś możliwość rozmowy w cztery oczy było jak spełnienie marzeń. Miała już dość samotności i ciszy jaka panowała w jej życiu, choć zdawać by się mogło, że jest wręcz na odwrót, że dopiero teraz poznaje ona prawdziwy sam życia.
Usiadła na ciemnozielonej ławce, którą wybrał dla nich Finn, założyła nogę na nogę przez chwilę wpatrując się w mijających ich ludzi, by ostatecznie zawiesić spojrzenie na kuzynie.
- Wujek nie może Ci niczego planować, to Ty musisz podejmować własne decyzje, nawet jeśli na razie nie jest okej - odparła z typowo buntowniczym dla siebie nastawieniem. Kilka miesięcy temu z Nathanielem miała okazję przeprowadzić podobną rozmowę, czy tylko ona nie poddała się rodzinie? Czy Finn również zamierzał zostać marionetką w ich rękach? Widziała przecież, że nie jest z nim najlepiej, jednak czy to odbierało mu możliwość decydowania o samym sobie? Poczuła, jak wzbiera w niej złość, jednak nie chciała by jej ofiarą stał się blondyn, dlatego nie dodała nic więcej, zamiast tego przygryzając dolną wargę.

Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySro Lip 10 2019, 19:48

Nie zliczy ile razy próbował opisać co się dzieje. Ileż pergaminów wyrzucił przez plecy gardząc układanymi przez siebie słowami. Starał się wyrzucić z siebie swój problem, jednak ten nie chciał opuszczać jego umysłu i serca. Tak wiele go powstrzymywało przed zwierzeniem się drugiej osobie, a paradoksalnie tak mocno tego potrzebował. Czuł, że pewnego dnia - być może już niebawem - przełamie się przy Gabrielle. Musiał poprzebywać w jej towarzystwie jeszcze jakiś czas, zarazić się jej energią i chęcią do życia, a być może uda mu się zmusić do podzielenia się bólem, z którym absolutnie sobie nie radził. Nie potrafił, nie miał siły. Człowiek jest stworzeniem stadnym, prędzej czy później dotrze do niego świadomość, że samemu nie zdoła sprostać wszystkiemu. Nastoletni umysł Finna nie potrafił jeszcze tego w głębi pojąć, a i faktu nie ułatwiało, iż należał do hogwardzkich outsiderów.
- Na to liczę. - odparł zwięźle, bowiem zamrugał rażony jej oszałamiającym uśmiechem, który to próbował nieudolnie odtworzyć w chwili, kiedy myśli zachęcały go do destrukcji siebie i otoczenia. Zdał sobie sprawę, że nic, nawet fotografia, nie mogłaby oddać tego ciepła w jej uśmiechu. To w niej lubił - łatwość z jaką otwierała się przed drugą osobą - przed nim.
Nie odwzajemnił gestu, nie zdążył, bowiem wieści o zmianach w jej życiu zabolały go gdzieś w okolicach serca. Nie uczestniczył w nich - ba! - całkowicie się od nich odciął pogrążony we własnej panice i zagubieniu. Na policzkach poczuł gorąc - wstyd, który na szczęście nie objawił się rumieńcem, a jedynie ucieczką wzroku gdzieś w bok.
- Hm, to wygodne ułożenie, że wiesz już kim jest ten chłopak. Znałaś go wcześniej czy nie? - zagaił siląc się na luźny ton. Popatrzył na nią ukradkiem, by doszukać się na jej twarzy oznak, że cierpiała z powodu tej wiedzy. Na próżno, wszak wciąż prezentowała się olśniewająco i jeśli coś ukrywała, to robiła to bezbłędnie. Być może opadł w zdolnościach obserwacyjnych i pewne detale mogły mu umykać. Siedzenie w zamknięciu nie sprzyja rozwijaniu interakcji personalnych. - Teraz przynajmniej wiesz, który to ten idiota, co cię wystawił. - z góry zakładał, że nie jest jego dziewczyną, skoro tak ją potraktował. Pojął, że rozmowa na tematy sercowe okazała się mu w dziwny sposób bliska. Przecież wiedział co to znaczy zakochanie - choć w jego przypadku było to raczej obsesyjne uwielbienie i mógł wczuć się w położenie kuzynki. Usiedli wygodnie na ławce, on zwrócony do niej przodem, złakniony jej głosu i słów, które wierzył, że utrzymają jego umysł w pełnej przytomności pozbawionej marazmu i myśli samobójczych.
- Gabbie. - zagaił cicho, lecz wyraźnie. Mimika Finna nieco złagodniała, widocznie rozluźniał się w jej towarzystwie i przynajmniej nie zaciskał już tak mocno szczęki. - Jak to z nim jest? Mogę jedynie domyślać się, że nie jest ci z tym łatwo. Masz jakieś wątpliwości do tego chłopaka? Jeśli nie chcesz, nie musisz mi mówić kim on jest. Uszanuję. - udało się przytrzymać spojrzenie niebieskich oczu tuż przy jej zielonych tęczówkach. Kilkanaście sekund, ale się udało. Chciałby, aby Gabbie promieniała takim samym szczęściem jakim charakteryzowała się podczas pewnego spotkania w herbaciarni. Choć owy Julian wystawił mu kuzynkę, miał nadzieję, że się zreflektuje i doprowadzi ją do szczęścia. Wówczas mógłby odetchnąć z ulgą, a i w czasie przekonać się czy trafiła w dobre ręce. Wolałby znać personalia tej osoby, jednak bardziej zależało mu na atencji Gab, na jej komforcie niż na wiedzy, która wszak może przyjść z czasem.
Na wzmiankę o własnym ojcu, odburknął jedynie pod nosem coś w stylu "właśnie go w tym uświadamiam" dając jej wyraźny znak, że nie chce kontynuować wątku dotyczącego gorącej kłótni między dwoma Gardami. Miał z nim zbyt napiętą relację, by móc już teraz o niej dysputować. Preferował rozmowę na jej temat, o niej, o tym, co ją spotkało i co czuła. Rozejrzał się po peronie czy aby naprawdę mogą sobie porozmawiać w ciszy i spokoju. Nie miał niestety sił myśleć o zabraniu jej do jakiejś kawiarenki czy przybocznej restauracji. Usiadł i nie pamiętał już jak się kontroluje kończyny. Mógł tu zostać i kilka godzin, bo wiedział, że nie będzie sam. Im dłużej wsłuchiwał się w zabarwiony francuskim akcentem głos dziewczyny, tym bardziej chciało mu się wchodzić w interakcje międzyludzkie. Naprawdę się za nią stęsknił, nie był świadom jak bardzo. Po jego twarzy przemknął przelotny uśmiech - słaby i blady w porównaniu do tego, jakim został obdarzony. Mimo wszystko był to pierwszy od dwóch miesięcy, a więc osiągnął już jakiś progres.
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Lip 11 2019, 11:09

Słowa rzadko kiedy są w stanie oddać wszystkie emocje kotłujące się w ludzkim sercu, kiedy siadamy przed kawałkiem pergaminu ciężko pośród panującego w myślach chaosu dobrać odpowiednie słowo, które opisywałoby w pełni nasz aktualny stan. Gabrielle doskonała znała to uczucie bezradności i beznadziejności sytuacji, w której emocje zaczynają nad nami górować do tego stopnia, że ciężko jest je wyrazić w prostym przekazie, którym są litery pisane czarnym atramentem na białym papierze.
Doskonale pamiętała, jak próbowała określić co czuje do Juliana, jednakże żadne słowa nie były odpowiednie; zbyt proste, wręcz prostackie, niedoskonałe. Mimo całej szczerości oraz gadatliwości, którą na co dzień charakteryzowała się blondynka nawet jej brakowało odpowiednich epitetów, gdy chciała wyrazić to co czuje.
Teraz było bardzo podobnie, patrząc na Finna nie potrafiła zidentyfikować swoich uczuć, ich plątanina przypominająca diabelskie sidła w bardzo podobny sposób ściskała serce dziewczyny, odbierając głos. Trochę zajęło jej nim przyzwyczaiła się do jego widoku, jednak miała nadzieję, że on nie dostrzegał tego wszystkiego.
Była pewna, że nie bez powodu Finn przyjechał właśnie do niej, była pewna, że w tym można by powiedzieć szaleństwie była jakaś metoda, a gesty którymi obdarzał ją kuzyn, jedynie utwierdzały blondynkę w tym przekonaniu. Nie powiedziała już nic na jego słowa, a jedynie poszerzyła uśmiech, który mimowolnie wpełzł na jej usta. Patrzyła na chłopaka z niebywałym ciepłem i miłością, których nigdy nie szczędziła bliskim osobom. Dla panienki Levasseur było to czymś tak naturalnym, jak oddychanie. Należała do osób, które nie potrafią kryć się ze swoimi uczuciami; często przez to była wystawiania na ataki ze strony innych, jednak zawsze potrafią się po nich podnieść.
Na policzkach Puchonki pojawił się delikatny rumieniec, kiedy z ust Finna zaczęły padać pytania, spadając na nią niczym lawina. W żadnym wypadku nie miała mu za złe, że go przy niej nie było, kiedy tak wiele znaczących zmian zaszło, ważniejszym był fakt, iż teraz mogła z nim o tym porozmawiać. Kiedy emocje nieco opadły, a cała sytuacja zaczynała się klarować. Wcześniej nawet nie byłaby w stanie podjąć się jakiejkolwiek rozmowy, która dotyczyła jej i Juliana… Elijaha.
Wzięła głęboki wdech, zastanawiając się od czego powinna zacząć. Chronologia wydarzeń była niezwykle istotna, lecz czy wracając myślami do wspomnień była w stanie przekazać wszystko? Kiedy emocje biorą górę człowiek często pomija pewne, ale jakże istotne informacje. Najrozsądniejszym w jej przypadku było zwyczajnie odpowiadanie na pytania zadane przez blondyna.
- Tak znałam to wcześniej, spotkałam go wiele razy i nawet z nim rozmawiałam - przyznała rumieniąc się jeszcze bardziej, choć owe rumieńce na jej policzkach wywołane były zdenerwowaniem, a nie zawstydzeniem.
- Chociaż nie do końca nazwałabym to rozmowami - dodała z wyraźnym niezadowolenie i smutkiem w głosie. Nie prosiła nadal przetrawić żalu, który miała do siebie, jak i Elijaha. Przez własną dumę i głupotę doprowadzili do tego, że ich każde spotkanie było niekończącą się bitwą, o to kto zawinił bardziej, choć w rzeczywistości oboje byli niewinni.
Nagła zmiana w spojrzeniu Gabrielle oraz dźwięku jej głosu były nader widoczne, więc teraz nawet Finn pogrążony we własnych problemach i smutku nie był w stanie ich przeoczyć. Doskonale o tym wiedziała, więc nie czekając na jego komentarz mówiła po prostu dalej.
- Ale on nie jest idiotą - stanęła w obronie Krukona, choć jeszcze trzy tygodnie temu miała o nim podobne zdanie. Tymczasem ich sytuacja zmieniła się diametralnie i choć Gabrielle nadal wiele rzeczy nie potrafiła pojąć, nadal próbowała uciekać przed uczuciem miłości do drugiej osoby, przed uczuciami do Swansea. Nie wiedziała czy kuzyn będzie w stanie pomóc jej ogarnąć umysłem to wszystko, jednak odniosła wrażenie, że temat przez nich obrany wcale nie jest mu znowuż taki daleki i poniekąd pozwala mu złapać oddech.
- Nie wiem już sama, jak to z nim jest. Nigdy, nie sądziłam, że Julian to będzie właśnie tą osobą. Czuję się zagubiona. Ja… ja chyba naprawdę się zakochałam, ale nie wiem czy mogę kochać Finn.- oczy dziewczyny zaszkliły się delikatnie, wciąż wisiało nad nią widmo tego czym po części jest, a ta część jej natury skutecznie budziła w niej niezliczoną ilość wątpliwości. Chciała chronić Elijaha, a jednocześnie chciała go mieć tak blisko siebie, jak to tylko możliwe. Słyszeć bicie jego serca, będąc w jego ramionach, czuć jego zapach, napawać się ciepłem jego ciała, tylko czy zasługiwała na to wszystko będąc po części potworem?
- Dodatkowo problemem jest to, że Julian to Elijah… Elijah Swansea - wyznała z dużą dozą niepewności w głowie, wyłamując przy tym palce, w których utkwiła spojrzenie. Nie chciała patrzeć w niebieskie tęczówki kuzyna, owładnięta strachem, co też może w nich ujrzeć. Bała się jego reakcji, ponieważ był dla niej ważny, od zawsze liczyła się ze zdaniem Garda i ciężko byłoby się jej mu przeciwstawić.


Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Lip 11 2019, 19:03

Zepchnął nieposłuszne myśli i problemy na dalszy plan. Nie myślał o nich. Odkładał je na później i grał na zwłokę. Gabrielle uśmiechała się, odpowiadała na pytania, promieniała swoją naturalną, wrodzoną radością i to powinno być priorytetem. Choć nie był pewien czy zdoła w ten sposób długo rozmawiać, starał się. Dzielnie się trzymał, ciągnął konwersację i skupiał uwagę na niej, bo wszak o to mu chodziło. Gdy śmiała się zapominał na chwilę o sobie samym i tym, kim się okazał być. To był ciekawy plan - lekceważenie siebie, bo dzięki temu mógł przetrwać kolejny dzień, a i sprawić kuzynce radość. Wiedział, że zmienił się i zewnętrznie. Zdawał sobie sprawę, że to rzuca się w oczy, a i zauważył szok Gabrielle, gdy zawiesiła na nim wzrok. Nic z tym nie robił. Nie wyjaśniał ani nie usprawiedliwiał się. To nie było istotne. Gab przyzwyczai się do jego nowej odsłony, to kwestia czasu wszak będzie taki już... na zawsze. A przynajmniej tak sobie to planował, nie przewidując w swoim życiu ciekawszych przeżyć.
Rumieniec jaki ozdobił policzki Gabrielle dał mu jasno do zrozumienia, że pospieszył się z pytaniami. Zmielił w ustach szwedzkie przekleństwo. Zapomniał co to wyczucie taktu. Mimo, że uważał się za cierpliwego - to bujda, był po prostu pusty - to jednak zażądał wiedzy zbyt szybko. Pierwsza gafa; zapamiętać, by jej nie powtórzyć.
- Czemu posmutniałaś? - zapytał marszcząc brwi i by zwrócić na siebie jej wzrok, delikatnie ułożył blade palce na jej ramieniu. Czy to on jest przyczyną żalu słyszalnego w jej głosie? Nie wyglądała na zachwyconą odkryciem, ale nie widział na jej twarzy rozczarowania. Jeśli dobrze pamiętał jak się je identyfikuje, to Gabrielle nie była negatywnie zaskoczona, ale pozytywnie też nie. Choć uzewnętrzniała swoje emocje, miał problem z ich poprawną interpretacją. Zapomniał jak się to robi. Nie miał kto mu przypomnieć.
Zaprzeczenie jakoby Julian był idiotą wpędził go w zagubienie - a był już wystarczająco zdezorientowany, więc tym większy miał problem z porządnym ułożeniem uzyskiwanych informacji. Wyczuwał emocjonalny chaos i tym razem niekoniecznie u siebie. Gabrielle nie mówiła też jasno, jakby sama nie była pewna co zrobić. Być może Finn miał być osobą, która pomoże jej zdecydować? Sęk w tym, że sam spieprzył miłość, więc jakże miałby komukolwiek dobrze poradzić? Mimo wszystko próbował. Miał małe doświadczenie w tej kwestii i pomijając okrutne zakończenie, może uda się coś zaradzić sytuacji.
Widząc szklące się zielone tęczówki warknął w myślach. Nienawidził. Nie cierpiał. Nie tolerował. Nie chciał ich widzieć. Przesunął dłoń z jej ramienia na drugi bark i przysunął ją ku sobie, by mogła choć przez chwilę oprzeć się o niego. Próbował tym nieporadnym gestem ją przytulić, choć kręgosłup i tułów miał zesztywniały niczym wyciosany z marmuru.
- Oczywiście, że możesz kochać. Masz pełne prawo, Gabbie. Kto jak kto, ale zwłaszcza ty. - odezwał się cicho do jej włosów rad, że przez chwilę nie mogą spoglądać sobie w oczy. Nie był pewien czy ucieszyłaby się z tego, co ujrzałaby w jego własnych.
- To ten Swansea? Hm, interesujące. - z pewnym trudem odnalazł w pamięci twarz Elijaha, o którym po chwili uzupełnił informacje - kapitan drużyny, szwenda się z tą upiorną, bladą bliźniaczką i jest metamorfomagiem. Dosyć popularna osoba. - Czemu nazywasz go problemem? Nie podoba ci się? - nie zareagował gwałtownie ani w klarowny sposób. Nie znał chłopaka na tyle, by móc w pełni wyrazić własne zdanie. Wydawał się w porządku, miał silny uścisk dłoni. Tyle zapamiętał. - Gabbie, jeśli go naprawdę lubisz, jeśli ci się podoba a on czuje to samo do ciebie, to czemu miałabyś się powstrzymywać? - słowa przychodziły mu z trudem. Nie miał w sobie nawet grama uśmiechu, ale za to tchnął spokojem i okazjonalnym opanowaniem. - Widzę, że patrzysz przez pryzmat swojego dziedzictwa. - spiął mięśnie, kiedy odkrył, że te słowa dotyczą również jego samego. Zrobiło mu się niedobrze, poczuł się źle i wyczuwał, że zaraz dostanie zawrotów głowy - standardowa reakcja przy jednej z paskudniejszych myśli. Potrząsnął głową; odchrząknął, by odwlec to czasie. - Zdaniem twojego szwedzkiego kuzyna nie powinnaś zwijać się w skorupkę z niepewności tylko spróbować. Co ci szkodzi, Gab? - odsunął się uznawszy, że już naprawdę długo ją przytulał - a sam był wciąż zimny i sztywny, a nie chciał też wzbudzić jej niepokoju. Popatrzył na nią krzepiąco. Próbował czule, lecz wyszło jedynie życzliwie. Musiał podpatrzeć na jej wyraz twarzy, by móc samemu przywołać podobny.
- Elijah wydaje się w porządku. Jeśli nie spróbujesz, to nie dowiesz się czy to jest to. Będziesz gdybać. A lepiej żałować, że się spróbowało niż że się zaprzepaściło tę szansę. - zakończył wypowiedź. Pomasował palcami brwi, przełknął ślinę. Mówił dużo, intensywnie rozważał co jej powiedzieć. Radził, choć przecież był ekspertem od tracenia radości życia. Powoli, ostrożnie i cicho nabrał tchu, a po chwili wypuścił powietrze z płuc. Dajesz radę.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyPią Lip 12 2019, 22:01


Smutek Gabrielle w żadnym wypadku nie był wywołany pytaniami Finna, lecz sposobem myślenia o samej sobie. Wszakże wciąż nie potrafiła pogodzić się z tym czym jest, ilekroć patrzyła w lustro poza nastolatką o blond włosach, zielonych oczach i radosnym uśmiechu widziała potwora. Potwora, który potrafił omamić mężczyznę do tego stopnia, że ten poddawał się całkowicie jego woli, z jakiegoś powodu fakt ten wywoływały u niej swego rodzaju obrzydzenie, jednocześnie miała świadomość, jak wielką moc posiada. Na nic zdawały się tłumaczenia bliskich jej osób, że tak wcale nie jest, że bycie potomkiem wili nie definiuje tego kim się jest - Puchonka miała co do tego odmienne zdanie, jednak dotyczyło ono jedynie jej samej. Babcie i ojca nadal postrzegała tak, jak robiła to nie mając świadomości o ich wspólnym dziedzictwie. Ciężko było jej wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, ponieważ sama nie znała odpowiedzi na to pytanie; tak po prostu było i już.
- Nie myśl, że to twoja wina - rzuciła pospiesznie podejrzewając, że Finn za jej smutek będzie obwiniał siebie. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, jakby na potwierdzenie swoich słów.
- To wina tego, że wciąż nie radzę sobie z tym czym jestem.. kim jestem yhgrr… - warknęła cicho zła na samą siebie za to, że nie potrafi wytłumaczyć, co też ma na myśli. Blondyn znał jej sytuację, doskonale wiedział, iż Gabrielle zupełnie nie godzi się z tym, co na nią spadło kilka miesięcy temu, wszakże poniekąd była to też przyczyną ich ówczesnej kłótni.
Delikatnie dotknęła dłoni chłopaka, którą mimowolnie ułożył na jej ramieniu, jego skóra choć zdecydowanie szorstka i nieco chłodniejsza od jej, była przyjemna w dotyku, zupełnie jakby chodziła wewnętrzny ogień blondynki, dając jednocześnie namacalny dowód bliskości drugiej osoby. Był to zwykły gest poprzez, który Finn wyrażał więcej niż słowa, którymi mógłby ją obdarzyć, one były niedoskonałe.
Czuła się bardzo zagubiona, to było aż nazbyt widoczne. Zupełnie jak dziecko we mgle, starała się ostrożnie stawiać kolejne kroki, by przypadkiem nie odsunąć się w przepaść, jednak Elijah niczego jej nie ułatwiał. Swoim zachowaniem wręcz wymusił na niej kłamstwo, którym na co dzień się brzydziła. Czuła do siebie obrzydzenie w chwili patrząc w niebieskie oczy chłopaka powiedziała mu, że kogoś ma. Żałowała ich zanim jeszcze je wypowiedziała, jednak czy mogła postąpić inaczej?
Zdezorientowanie wymalowane na twarzy kuzyna było Gabrielle tak bardzo znajome, że bez problemu je rozpoznała. Podobnie wyglądała patrząc na siebie w lustrze, kiedy tylko jej umysł zalewały myśli dotyczące Elijaha. W jej oczach, kiedy to prawdopodobnie jako jedyna miała okazję poznać jego dwie, jakże różne twarze jawił się niczym osoba pełna sprzeczności. Zakochała się w nim, a mimo jakąś część jej nie pozwalała w pełni rozkwitnąć temu uczuciu. Gdzie tkwił problem? Czy była do ich haniebna przeszłość czy może ona sama? Przecież Elijah prosząc ją o spotkanie musiał również zmierzyć się z tym wszystkim, więc dlaczego ona nie potrafiła podobnie jak on zrobić kroku naprzód?
Panienka Levasseur nie zdawała sobie sprawy, że blondyn siedzący przed nią jest tym, który jako jeden z nielicznych będzie potrafił ją zrozumieć, choć w rzeczywistości tego nie oczekiwała. Potrzebowała kogoś z kim będzie mogła porozmawiać o dręczących jej serce i duszę myślach, nie musiała to być osoba, która zrozumie tylko wysłucha. Gdyby głębiej poszerzała w relacjach jakie łączyły Finna z Vinim, zapewne dokonałaby szokującego odkrycia. Niestety nigdy nie było na to czasu, a kiedy się znalazł oboje postanowili wyjechać. Niedokończone sprawy, sprawy chłopaków dręczyły ją do dziś, jednak była pewna, że to jeszcze nie czas by odkryć prawdę. Zamiast tego zadręczała Szweda swoimi problemami.
Ułożyła głowę na ramieniu chłopaka, blond kosmyki opadły na jej twarz, zasłaniając ją. Westchnęła słysząc jego zapewnienie, może i miał rację? Może rzeczywiście nie powinna uciekać, jak tchórz, miast tego dać się podnieść? Miłość przecież była najpiękniejszym uczuciem, jakiego człowiek mógł zaznać, dlaczego więc ona uparcie sobie jej odmawiała?
Przytaknęła w odpowiedzi na pytanie, mimowolnie uśmiechając się. Przymknęła oczy odnajdując w myślach obraz Krukona, jego zawadiacki uśmiech i niebieskie niczym kwiat niezapominajki oczy. Zarumieniła się po raz kolejny w obecności kuzyna, jej policzki zrobiły się wręcz purpurowe. Dziękuję Merlinie, że tego nie widzi pomyślała, kiedy poczuła wręcz palące ciepło.
- Po...ba - powiedziała pospiesznie tak, jakby dławiła się tym słowem przez co brzmiała bardzo niewyraźnie. Po raz pierwszy przyznała się do tego otwarcie i sprawiło jej to radość.
- Nigdy wprost nie powiedział mi… wiem, że coś czuje i on i ja, ale może to zwykłe zainteresowanie? Chociaż przy nim czuje się, jakbym po raz pierwszy zaczerpnęła powietrza, moje serce… w jego obecności dostaje jakiejś głupawki. Kiedy nasze dłonie się spotkały poczułam coś zadziwiającego, czego nie potrafię opisać, a i on chyba to poczuł. Mimo tego wszystkiego przegrałam pierwszą bitwę Finn. Okłamałam go, że kogoś mam. Nie uwierzył, odszedł mówiąc, że kiedy coś się zmieni to mam mu dać znać. Jak ma to zrobić? Jestem romantyczną duszą, z drugiej strony jak walczyć o niego? Zupełnie się na tym nie znam -mówiła i mówiła skutecznie zagłuszając ciszę, nie potrafiła powstrzymać płynącego z ust potoku słów, który płynął wartkim strumieniem, często w mało zrozumiały sposób. Ciężko było jej streścić wszystko to, co wydarzyło się przed wakacjami, a teraz jeszcze ten wyjazd. Jaką ma pewność, że Elijah też tam będzie, a jeśli nawet, to co wtedy powinna zrobić? Jakie kroki podjąć? W jaki sposób dać mu znać, że jej zależy? Westchnęła w pełnym poczuciu beznadziejności.
- To zrozumiałe Finn - odparła na jego słowa - Nie jestem zwykłą dziewczyną, potrafię. Potrafię zawładnąć każdym mężczyzną, to nie jest normalne. A co…, a co jeśli z Elijahem jest podobnie? Jeśli nieświadomie rzuciłam na niego urok czy coś? Boję się tego. Chciałabym żeby ktoś pokochał mnie jako mnie, a nie dlatego, że w moich żyłach płynie krew magicznego stworzenia - wyznała, zupełnie zapominając, że nim uczucia Elijaha zrodziły się zanim poznał kim jest. Mimowolnie pominęła ten fakt w swojej wypowiedzi, zbyt przejęta swoim dziedzictwem.
Nie odpowiedziała na pytanie kuzyna, wzruszyła jedynie ramionami, wszakże nie miała dużo do stracenia, wręcz przeciwnie, mogła wiele zyskać.
Musiała przyznać przed samą sobą, że Finna ma rację.


Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySob Lip 13 2019, 21:21

Stosunkowo szybko wyszło na jaw skąd ta huśtawka nastrojów ze strony Gabrielle. Poniekąd się domyślał, a teraz otrzymał wyraźny komunikat w tej sprawie. Popatrzył na dziewczynę uważniej, starannie zlustrował sposób w jaki spoglądała i przede wszystkim wsłuchał się w ton jej głosu. Jako niedoszły muzyk (bowiem miał zatarg ze swoją pasją i tak na dobrą sprawę stracił moc tworzenia melodii i śpiewu) słuch miał świetny, potrafił wyłapać nawet umykającą drżącą nutę. Gabrielle musiała być roztrzęsiona.
- Chcę ci pomóc tylko powiedz mi jak. - nie wiedział co więcej ma zaproponować. Znała jego zdanie w tej kwestii - jemu nie przeszkadzała jej wilowatość, nie traktował tego jako coś złego patrząc przez pryzmat wspólnego wychowania. Wiedział o jej złotym sercu i bystrym umyśle, a zainteresowanie płci przeciwnej uważał za coś oczywistego zważywszy na jej niezwykłą urodę. Wilowatość tłumaczyłaby czemu jej uśmiech potrafi wzbudzić czułość w połowicznie martwym sercu, a jednak nie sądził, by była w stanie świadomie uwieść chłopaka z pomocą tych tajemnych "mocy". To nie tak, że nie wierzył w jej potencjał magiczny. Uznawał, że ćwierć wilowatość nie jest aż tak namacalna jak powiedzmy połowiczna. Nie podzielił się z nią tą myślą, by nie odebrała tego w negatywny sposób. Już raz jej podpadł kiedy to próbował wyjaśnić tę wilowatość w sposób iście naukowy. Podważał. Odpuścił, by jej nie ranić. Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy - z tej dwójki tylko jedno jest potworem i z pewnością nie jest to delikatna Gabrielle. W porównaniu z mentalnością i występkami Finna, Gabbie jest czysta jak łza, jak kwintesencja łagodnej dobroci i niewinności. Nie miała pojęcia co się dzieje we wnętrzu własnego kuzyna i niechże Merlin strzeże, by nigdy tego nie odkryła.
Opiera się o ciebie. Ufa ci. Miły ciężar jej głowy pomógł mu przypomnieć sobie co to znaczy czuć ciało, ale i również przypomniało cholernie palącą tęsknotę za ciepłem. Tęsknota wyżerała w nim wielkie i trudno gojące się dziury, ściskała struny głosowe i wytrącała serce ze spokojnego rytmu. Przełknął rosnącą w gardle gulę. Dasz radę. A jeśli nie to... przy niej musisz dać radę. Mu-sisz.
Słuchając opisu uczuć żywionych wobec Elijaha, ciało Finna stwierdziło, że ma dość. Wypowiadane słowa były odzwierciedleniem wspomnień uczuć żywionych wciąż do Marlowa. Zacisnął palce w pięść, musiał zamknąć oczy. Zawroty głowy sprawiły, że przez pewien moment nie wiedział gdzie jest góra a gdzie dół. Wstrzymywał oddech tak długo, aż nie przeszła do kolejnego elementu wypowiedzi. Tam, gdzie nie opisywała co czuje zakochany człowiek.
- Gabbie, skoro ty go lubisz bardziej i on ciebie, to ja widzę proste rozwiązanie. - głos miał nieco zniekształcony z tłumionych dzielnie emocji. Nabrał do płuc zapas tlenu i powietrza pachnącego jakimś kwiatem albo owocem. Cała Gabbie. Szpila w sercu przestała tak dotkliwie uwierać.
- Czemu powiedziałaś, że kogoś masz, skoro go lubisz? Chcesz w ogóle z nim być, Gab? - pochylił się do przodu tym samym sprawiając, że Gabbie musiała zakończyć te przytulenie. By załagodzić ten brak, popatrzył na nią łagodnie. Miał ogromną nadzieję, że wygląda przekonywująco i niczego po nim nie widać. - A czy masz jakąś konkurencję? Przepraszam za te pytania, ale według mnie skoro jesteście w sobie zakochani to wystarczy się spotkać, powiedzieć to sobie i się pocałować. Wiem, że to brzmi trudno, ale skoro ty tego chcesz i on też, to dlaczego macie zwlekać? - zacisnął usta w bladą linię, a gdy Gabbie dopowiadała, pomasował przez moment skronie, które znów poczęły pulsować. Słyszał przez chwilę szum własnej krwi. Cudowny dźwięk...
Pewność siebie z jaką opowiadała o "zawładnięciu mężczyzną" nieco go zaniepokoiło. Jakby nie patrzeć, też należał do tego zacnego grona płci brzydkiej i choć nie miał w sobie nawet minimalnej wątpliwości, że może jej ufać, to mimo wszystko ta pewność siebie wpędzała w zadumę. Gabbie miała szesnaście lat, a zabrzmiała jak doświadczona flirciara, którą z pewnością nie była. Zmarszczył brwi nie tylko z powodu myśli błąkającej się przed oczyma, ale i z powodu pulsacyjnego leniwego bólu głowy.
- Jak miałabyś rzucić na niego urok, skoro poznaliście się przez listy? - zadał pytanie, które było idealnym odzwierciedleniem jego myśli. - Nie ma szans, by w tym działała jakaś magia, nawet wrodzona. Gabbiś, według twoich słów, ten krukon za tobą szaleje, a rozkochałaś go swoimi myślami, słowami, bystrością i inteligencją. Jak się dowie, że to ty to już całkowicie przepadnie i świata nie będzie poza tobą widział. - nabrał powietrza w płuca i zastanawiał się czy Gabrielle uwierzy w jego słowa. Nie mógł wmusić w niej wiary, ona sama powinna zaakceptować pewne fakty. Rozumiał jej lęk, ale w tej kwestii dało się to wyjaśnić w taki sposób, by nie było miejsca na strach. Elijah zadurzył się w Gab z powodu konwersacji listownej, dodatkowo anonimowej. To była odpowiedź.
- Gabb, proszę cię.  - popatrzył na nią zmęczonym, czulszym wzrokiem. - Zrób to dla siebie, idź do niego, weź go za rękę, jeśli słowa nie wyjdą. Wydaje się niegłupi, to zrozumie.
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySob Lip 13 2019, 23:02

Czuła, jak spojrzenie Finna zmienia się; staje się bardziej badawcze, staranniejsze, zupełnie jakby chciał uchwycić nim istotę problemu, który trapił ukochaną kuzynkę. Nie kryła przed nim własnych uczuć, był jedną z nielicznych osób przy których czuła się na tyle swobodnie by otwarcie mówić o własnych obawach, nie ukrywając ich za kurtyną uroczego uśmiechu. Mimo spokoju, który próbowała zachować w obecności chłopaka, jej głos mimowolnie drżał na samo wspomnienie o dziedzictwie oraz konsekwencjach z jakim się ono wiązało. Sytuacja w pubie, ale przede wszystkim późniejsza rozmowa z Nathanielem dobitnie uświadomiły Gabrielle, że posiada większą niż przypuszczała moc.
-Wiem, wiem, że chcesz… – zawahała się na krótką chwilę, świadoma tego, że Finn zrobiłby dla niej wszystko, jednak o pewne rzeczy nie wypadało prosić, nie jego. – ale poprosiłam już kogoś o pomoc.- dodała uśmiechając się do niego. Nie chciałaby słowa przezeń wypowiadane w jakikolwiek sposób uraziły blondyna, z tego też powodu nie nazwała owej osoby imieniem, gdyż wiedziała, że wywoła ona u kuzyna jedynie niepotrzebną złość. Przez głowę przeszła, jej myśl, iż mimo wielu chęci umysł Finna jest zbyt ścisły, aby w pełni pojąć całą tą historię z wilowatością. Zdawało się jej, że nie do końca ufa też jej słowom oraz zapewnieniom, zupełnie jakby obawy, o których mu mówi uważał za niezasadne. Westchnęła cicho, ledwie dosłyszalnie wśród zgiełku, jaki panował wokół. Rodziło się w niej palące wręcz przeczucie, że Finn należy do osób, które, jeśli czegoś nie doświadczą, nie zobaczą – to w nie, nie uwierzą. Poniekąd dziewczynę przerażała ta myśl, nie chciała rzucać na niego uroku, nie tylko dlatego, że nie miała pewności, iż tym razem również się jej to uda, ale przez pryzmat łączącej ich więzi. Nathaniel był przypadkową ofiarą, nieświadomie wpłynęła również na niego, gdyby wiedziała nigdy nie podjęłaby się rzucania uroku na kogokolwiek. Niestety potrzeba chronienia bliskich osób działa u niej na zasadzie instynktu, więc w sytuacji zagrożenia, nie była w stanie przewidzieć swojej reakcji.
Zbyt zaaferowana myślami o własnych uczuciach względem Elijaha, zupełnie nie zwróciła uwagi na reakcje Finna, choć powinna. Zapewne, gdyby zdawała sobie sprawę z tego, jak ważna część ich rozmowy umknęła jej z egoistycznych wręcz pobudek zapadłaby się pod ziemie. Wszakże to ona była zawsze tą, która dostrzegała znacznie więcej niż inni. Uważała się za wprawnego obserwatora, któremu rzadko kiedy umyka jakiś szczegół, a już na pewno nie tak ważny; tym razem było inaczej. Zmrużyła gniewnie oczy słysząc o prostym rozwiązaniu, ona nie potrafiła takiego dotrzeć od kilku dni, w czasie których zmagała się z własnymi uczuciami, prowadziła wewnętrzną bitwę między tym, co powinna a czego pragnie. Jakim cudem więc, Finnowi w przeciągu kilku sekund udało się znaleźć rozwiązanie, którego ona tyle czasu szukała?
-Chcę! – odpowiedziała unosząc głos o jedną oktawę, jednak zaraz po wypowiedzeniu owego słowa przytkała dłonią usta. –To znaczy, sama nie wiem, dlaczego mu tak powiedziałam. Spanikowałam. Nagle okazało się, że mój wróg numer jeden to chłopak z listów, chłopak, któremu zdradziłam swoje najskrytsze sekrety, który jest tak cudowny, posiada duszę… Elijah w moich oczach jej nie posiadał. – przyznała z wyraźnym smutkiem w głosie przypominając sobie ich najbardziej zaciekłe starcie pod dębem. Umilkła na moment
-Z resztą, sam przyznam, że jest we mnie tylko pustka, wtedy pod dębem. Jego słowa… sama nie wiem Finn. To wszystko jest takie zagmatwane, nie wiem już w co mam wierzyć. Czy jego uczucia są prawdziwe czy może to jedynie zwykła gra? On wcześniej niż ja poznał kim jestem, miał czas na to, by opracować plan zemsty. – sama nie wierzyła w słowa, które opuszczały jej usta, jednak czuła się w tym wszystkim tak mocno zagubiona, że każdy ze scenariuszy wydawał się jej niezwykle prawdopodobny, a obawy jakie w sobie miała, jedynie potęgowały te złe myśli rodzące się w głowie blondynki.
Odsunęła się od kuzyna, kiedy ten swoim gestem pozbawił blondynkę swojej bliskości, mimowolnie skierowała spojrzenie na jego twarz.
-Nie, chyba nie mam konkurencji. No wiesz, ciężko stwierdzić, bo zapewne pół Hogwartu wzdycha do Elijaha Swansea. – oznajmiła przewracając przy tym oczami, kiedy w myślach pojawił się obraz rozchichotanych i przejętych dziewczyn, jeśli tylko kapitan Krukonów na nie spojrzał.
-Bo łatwiej jest uciekać, jestem tchórzem, choć uważałam się za osobę odważną. Szczerze? zapytała unosząc w charakterystyczny sposób do góry obie brwi –Wolałabym stawić czoła bazyliszkowi niż stanąć twarzą w twarz z Elio, wyznając mu, co czuje – kontynuowała, nie czekając na jakąkolwiek reakcje kuzyna. Była z nim całkowicie szczera, z jakiegoś powodu nie potrafiła być szczera z Elijahem, dużo łatwiej przychodziło jej pisanie przesyconych milionem uczuć listów do Juliana. Skrzywiła się widząc zaciśnięte usta Finna. Męczyła go od dobrych kilkudziesięciu minut, warknęła zła na siebie.
-Wszystko dobrze? – zapytała, kładąc dłoń na jego udzie. –Pewnie jesteś zmęczony, a ja zadręczać cię nastoletnimi miłostkami – głos dziewczyny przybrał nieco niemiły ton, jednak wymierzony w samą siebie. Pluła sobie w brodę za swoje niedbalstwo i brak zainteresowania kuzynem. Słowa Finna miały więcej sensu niż jakikolwiek argument, który podczas wielogodzinnych przemyśleń zrodził się w głowie blondynki.
-Masz rację – przyznała patrząc na niego, zupełnie tak, jakby dokonał epokowego odkrycia. W tym momencie obawy, które do tej pory ją prześladowały rozmyły się niczym mgła podczas letniego poranku, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.
-Musze coś zrobić, zrobię – obiecała –Ale to potem – dodała pośpiesznie, chwyciła zimną dłoń Finna zamykając ją w swoich. Kciukiem gładziła szorstką skórę, chcąc ją ogrzać, a przede wszystkim dodać chłopakowi otuchy. –Powinniśmy porozmawiać o Tobie – oznajmiła spokojnie patrząc na niego, badając reakcję.

Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySob Lip 13 2019, 23:51

Uważał się za opanowanego. Nigdy nie miał większego problemu z powściąganiem emocji, a jednak w chwili, gdy uzyskał odmowę pomocy dodatkowo okraszoną widmem bardzo niepożądanej osoby, trzeba przyznać, że nie dał rady ukryć gniewu. Przez kilka chwil w oczach czaiło się pewnego rodzaju obrzydzenie do niewymienionego imieniem człowieka. Zamknął powieki, wstrzymał oddech i przeczekał największy atak niemego gniewu. Kostki u dłoni pobielały od siły zaciskania ich i wbijania paznokci we wnętrze dłoni. Wspominanie o Nathanielu - nawet taktowne i staranne - nie było najlepszym pomysłem. Wszystkie śladowe ilości lepszego nastroju pękły jak bańka mydlana i nie mógł mieć tego Gabrielle za złe. Nieświadoma nie jest w stanie odpowiednio dobrać zachowań, a i nie chciał, by skakała z niepokoju i chuchała, dmuchała na niego. Nie odebrał kierowanego uśmiechu, bowiem zbierał pokiereszowaną siłę woli, by przywołać się do porządku. Wystarczy jeden zły krok, a wszystko trafi szlag. Choć cieszył się z obecności Gabrielle, to musiał przyznać, że wewnętrznie męczył się w sposób szybszy niż sobie to zakładał. Nie wiedział jak długo da radę pociągnąć nim padnie tak jak siedzi. Dla niej jednak starał się wycisnąć z siebie jak najwięcej świadom, że lada dzień przyjdzie mu funkcjonować wśród głośnych i energicznych ludzi. Powinien się już przyzwyczajać.
Przemilczał temat pomocy. To było najlepsze co mógł zrobić. Jeśli wyglądało to niepokojąco, nic na to nie poradzi. Nieświadomie zaciskał zęby i walczył o kontrolę nad myślami. Czuł jakby był rozdwojony. Jeden ten, który siedzi, rozmawia, skupia się na Gabrielle w pełni i ten drugi, który tylko czeka na małe potknięcie by zacząć go dusić kuszącymi i jakże krwawymi wizjami staczania się w kierunku czarnego zła. Niełatwo było lekceważyć "tego drugiego".
Wrócił do rzeczywistości z ulgą. Powitała go podejrzliwość wobec intencji Elijaha. Nie spodziewał się aż takiej nieufności po Gabbie. Czyżby on jej tego nauczył? Nigdy nie myślała nad powściąganiem swoich uczuć, jakiekolwiek by one nie były. A tu proszę - rozważała zamiary chłopaka, w którym się zakochała. Nie odpowiedział od razu, musiał zebrać energię i przekuć ją w słowa. Temat był mu poniekąd bliski i mówienie o nim wpędzało go w dawny ból, towarzyszący mu non stop od trzech miesięcy. Nie wiedział już jak długo zaciska pięści, nie panował nad mięśniami rąk. Zesztywniały od napięcia.
- Więc... więc ten, którego nie cierpiałaś miał czelność okazać się ideałem. - słowa wymawiał powoli, z małymi przerwami, ale jeszcze przytomnie. - Ro... rozumiem, że niełatwo ci to połączyć, nie dziwię się, Gab. - popatrzył na nią po nieudanej próbie rozluźnienia pięści. - Nie wydaje mi się, żeby miał się na tobie mścić skoro nie wie, że to ty. Widzisz, Gabbie, gdybasz i się martwisz. Zakochanie... zakochanie się w kimkolwiek to nie zbrodnia. - czuł, że dotknął granicy. Głos zadrżał, zmienił ton. Wyczerpał zapas sił, jęknął z niezidentyfikowanego bólu. Gabrielle stchórzyła mimo, że chciała być z Elijahem. Poniekąd ją rozumiał, sam miał problem z odwagą i jej nie oceniał.
- Dasz radę, ja wiem. - powiedział ostatkami oddechu. Oparł łokcie o kolana, pomasował palcami całe skronie, brwi, powieki. Próbował się ocucić, otrząsnąć, ale już czuł, że jego mięśnie spinają się i drżą w dziwny sposób. Oddychał ciężej. Chciał dać radę dłużej, ale temat rozmowy był bardzo, ale to bardzo pokrewny z tym, przez który stracił chęć do walki o jakość swojego życia. Wyraźnie pobladł, ale mimo wszystko opuścił ściśnięte ręce i popatrzył na Gabbie przepraszająco.
- Nie zadręczasz mnie. Przepraszam, głowa mi pęka. - nie musiał kłamać, bo była to prawda, choć powinien dodać, że ma ochotę rozerwać się od środka i odetchnąć z ulgą. Krew odpłynęła z jego twarzy, gdy Gabrielle zasugerowała rozmowę na jego temat. Z dwojga złego wolał rozmawiać o zakochaniu i o wsparciu Gabb w wyrażeniu uczuć niż opowiadaniu o tym, że jest już połowicznie martwy. Sięgnął do walizki po butelkę wody, wypił zawartość duszkiem. Dopiero wówczas poczuł ciekawy ciężar na dłoni. Nie umiał się rozluźnić. Nikt nie dotykał jego rąk ani twarzy od czterech miesięcy. Popatrzył na jej palce i próbował rozluźnić swoje, niestety bezskutecznie.
- Jeśli... chcesz to mogę pogadać z Elijahem i wybadać co sądzi na twój temat. Obiecuję, bez podejrzliwości, ekstremalnie miło, przy piwie czy coś. - dodał, wyjawił plan i cieszył się, że przedstawił prawdę. Poczuł na sobie wzrok zielonych tęczówek i zdał sobie sprawę, że ona dalej czeka na jakiekolwiek potwierdzenie z jego strony dotyczące zmiany tematu rozmowy. Serce zabiło mu znacznie szybciej niż powinno.
- A co chcesz wiedzieć, Gabbie? Ta hogwardzka wycieczka ma mi pomóc stanąć na nogi. I ty, nie ukrywam. Naprawdę dobrze cię widzieć i miło jest z kimś normalnie porozmawiać. - nie potrafił utrzymać kontaktu wzrokowego zbyt długo. Zgniótł w dłoniach plastikową butelkę, która po zmianie wielkości wyskoczyła spomiędzy jego dłoni i w podskokach wpakowała się do kosza na śmieci.
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyWto Lip 16 2019, 12:07

Widziała jak pod wpływem wypowiadanych przezeń słów spojrzenie Finna zmienia się, jego niebieskie tęczówki przybrały kolor na myśl przywołujący burzowe chmury. Gabrielle posmutniała nieco, choć nie dała tego po sobie ani trochę poznać. W rzeczy samej nie chciała wypowiadać imienia Nathaniela z obawy przed reakcja Finna, której ostatecznie i tak nie uniknęła. Była mu jednak niezmiernie wdzięczna za to, że nie podjął próby kontynuowania nieprzyjemnego dla niego tematu, gdyż już teraz widać było po nim, że dobry nastrój znikł.
Nie miała świadomości, jak wiele emocji wywołała w kuzynie odmowa blondynki, jednocześnie żałowała, iż była zmuszona mu odmówić. Nie sądziłam by rodzice chłopaka byli tak samo ostrożni, jak ojciec Nathaniela, który nauczył go, jak broni swój umysł przed takimi stworzeniami, jak ona. Był to właściwie jedyny powód przez który nie byłaby w stanie przyjąć pomocy od Finna, zaś był to jedyny powód przez który wymusiła ową pomoc na drugim kuzynie. Oczywiście nie zamierzała przyznawać się przed blondynem do tego, że wręcz szantażowała Nathaniela, zapewne wówczas gdyby to zrobiła wiele straciłaby w oczach Puchona.
Gabrielle miała wciąż mieszane uczucia dotyczące Elijaha, w jej oczach był on pełen sprzeczności chociaż znając teraz wszystkie fakty mogła bez problemu ułożyć wszystkie kawałki układanki dochodząc do oczywistych wniosków. Zeszłoroczne nieporozumienie podzieliło ich, zaś duma, którą oboje się charakteryzowali nie pozwoliła na wyjaśnienie wszystkiego wcześniej, bo zdecydowanie łatwiej było im obarczać się winą wzajemnie niż zdobyć na szczerą rozmowę. Mimo posiadanej przez blondynkę świadomości tego wszystkiego nadal nie miała do Elijaha zaufania.
Wypowiadane przez Finna słowa mimo emocji jakie im towarzyszyły brzmiały zupełnie, jakby znał temat od podszewki. Wcześniej Gabrielle nie naciskała na kuzyna, choć bardzo chciała poznać jakie relacje naprawdę łączyły go z Vinim. Miała pewne podejrzenia, seria niefortunnych zdarzeń odkryła przed nią pewne tajemnice, jednak nadal wiedziała zbyt mało. Uśmiechnęła się do blondyna.
- Wiem - oznajmiła, choć nadal nie była pewna czy słowa te tyczyły się bardziej jej czy samego Finna.
- A ty… byłeś kiedyś zakochany, ale tak naprawdę zakochany? - zapytała, utkwiła spojrzenie w twarzy Puchona uważnie obserwując jego reakcję. Trochę zbyt późno dostrzegła, jak siły opuszczają blondyna; oddychał znacznie ciężej, zupełnie jakby nabranie kolejnego oddechu sprawiało mu ból, wciąż masował skronie, a jego ciało zdawało się być spięte. Zielonooka piękność warknęła na siebie w myślach, jednak nie zrobiła nic. Nie chciała przekraczać jego strefy komfortu, zamiast tego czekała w ciszy, aż sam się uspokoi. Dopiero po minucie, która dla niej trwała wieczność dotknęła jego dłoni, jednak to w żadnym stopniu nie pomogło, dlatego czym prędzej je zabrała. Nie wiedziała, jak powinna się zachować, zupełnie jakby na nowo musiała nauczyć się reagować w obecności Finna, choć nigdy wcześniej nie sprawiało jej to problemu.
Kiedy wspominał o rozmowie z Elijahem zaskoczona otworzyła szerzej oczy. Propozycja wybadania chłopaka była kusząca, jednak czy aby na pewno odpowiednia? To tak, jakby Elio wysłał na zwiady swoją siostrę.
- Nie wiem, wiesz tak naprawdę zrobisz co chcesz, ale czy to byłoby fair wobec Swansea? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
Uśmiechnęła się na jego odpowiedź.
Ciebie też miło widzieć - przyznała, nie musiała mówić, jak bardzo za nim tęskniła, wszakże wiedział o tym doskonale.


Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptySro Lip 17 2019, 21:40

Czuł się źle, ale nie chodziło tylko o fizyczność. Fakt, że nie dał rady pociągnąć rozmowy z Gabrielle na takim poziomie jak powinien. Podarował jej całe swoje skupienie, pełną koncentrację, a popsuł się po ilu? - po trzydziestu minutach? Swoją drogą to i tak był ogromny sukces w porównaniu z dwumiesięcznym milczeniem. Nie zapomniał jak się używa słów i na całe szczęście niczym nie uraził Gabbie. Nie chciałby się jej narażać, kiedy tak bardzo potrzebował jej obecności. Po prostu.
Zapomniało mu się jednak, że Gab miała niewątpliwy talent zaskakiwania mimo, że zawsze brał pod uwagę wiele scenariuszy. Niby niewinne pytanie, a jednak coś się za nim kryło. Rozpoznał badawcze spojrzenie Gabrielle, wiedział, że coś na nim sprawdza. Mimo tej świadomości nie dał rady powściągnąć swojej reakcji. Drgnął, jakby ktoś poraził go nagle prądem i spiął mięśnie, które w gumochłońskim tempie prawie rozluźnił. Szum w uszach spotęgował się tak samo jak dokuczliwe pulsowanie w skroniach. Wzdłuż kręgosłupa przebiegł przeraźliwie zimny dreszcz, a serce zaznało gwałtownego skurczu. Zmusił się do otwarcia oczu, które nie wiedział, że zamknął. Wtłoczył w siebie haust powietrza i powtarzał sobie w myślach, że musi zachować spokój. Nakazywał sobie doprowadzenie się do porządku, aby nie siać zamętu. I tak wyglądał upiornie, a teraz niechcący jawnie okazał słabość fizyczną. To niedopuszczalne tak się odsłaniać, a jednak przy kuzynce było to... łatwiejsze do przełknięcia. Mimo wszystko jego ciało zareagowało dłuższym drżeniem rąk. Nie odpowiedział od razu; mogłoby się wydawać, że nie usłyszał pytania albo je zignorował. A on po prostu zbierał się w sobie by przypomnieć sobie jak się używa słów oraz jak uspokoić narastające zdenerwowanie. Wrażliwy temat, grząski grunt. Powinna wiedzieć.
Z trudem skrzyżował z nią wzrok. Przełknął narastającą w gardle gulę i z naprawdę rzucającym się w oczy zdenerwowaniem skinął twierdząco głową. Naprawdę bardzo wiele kosztował go ten gest, bowiem głos go zawiódł wtedy, kiedy najbardziej go potrzebował. Próżno szukać w Finnie jakiejkolwiek radości czy nawet śladów szczęścia z powodu niemego przyznania się do przeżycia prawdziwego zakochania. Potrząsnął głową i uniósł dłoń wnętrzem do Gabbie, aby go nie pytała więcej. Nie da rady odpowiadać, czuł się coraz gorzej i nie był pewien czy tylko fizycznie, czy jednak psychicznie też znów go szlag trafi. Przypomniał sobie, iż wypada oddychać. Długo nic nie mówił, a jednak udało mu się jako tako nad sobą zapanować i rozluźnić palce z pięści. To egoistyczne tak myśleć o sobie zamiast skupiać się dalej na kochanej Gabbie.
- To mój pomysł, nie twój, więc ja mogę być nie fair, a ty udawać, że nic nie wiesz. Pewnie nie wie, że jestem twoim kuzynem, hm? - brzmiał całkiem żywo, a jednak potrzebował jeszcze odchrząknąć.
- Spakowana na wakacje? - zapytał dodatkowo, aby chociaż odrobinę zapełnić to chore milczenie, na które ich skazał przez własne nienormalne myśli i odruchy. - Miło będzie odpocząć od starych, potrafią wejść na głowę. A i ty masz urodziny po drodze. Może zorganizuje się jakąś imprezę na miejscu? - mówił, ale nie czuł własnych słów, bowiem dalej starał się trzymać jako tako w garści, by nie zacząć zachowywać się dziwnie.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 482
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Lip 18 2019, 09:49

Reakcja Finna na zadane przezeń pytanie nie pozostawiała miejsca na jakiekolwiek złudzenia. Dla spostrzegawczej Gabrielle była aż nazbyt wyraźna, a jednocześnie zaskakująca. Nie przypuszczała, że chłopak tak szybko się podda, to uzmysłowiło dziewczynie, jak podatny na zewnętrzne bodźce jest blondyn, nawet pomimo starań jakie podjął, by nie odsłonić się tak po prostu. Do tej pory skutecznie unikał tematu zakochania czy też szeroko pojętej miłości do drugiego człowieka, z którym nie był w jakiś sposób spokrewniony - co do tego, że ją kochał nie miała żadnych wątpliwości.
Czy to dlatego, że wzięła go z zaskoczenia? A może zwyczajnie miał już do krycia się przed nią, ponieważ dla świata pozostawał nadal wielką zagadką. Drgnął, Gabrielle mimowolnie otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, jednakże żadne słowa ich nie opuściły. Przyglądał mu się, nie mogąc oderwać od jego postaci zielonych niczym letnia trwa oczu. Nie potrafiła określić ile czasu minęło od wykonanego bezwiednie gestu do względnego spokoju, który zdawało się, że osiągnął. Trwała w milczeniu pozwalając mu, żeby odnalazł w sobie potrzebną siłę, doskonale znała to uczucie, kiedy ogrom spadających na ramiona uczuć odbiera głos i tylko czas pozwala odzyskać równowagę, chociażby trwała zaledwie ułamek sekundy. Panienka Levasseur stąpała po bardzo kruchym lodzie, najgorsze w tej całej sytuacji było to, że robiła to świadomie. Wręcz z premedytacją doprowadzała Finna go granic jego możliwości, aby poznać prawdę. Było to zachowanie wysoce egoistycznie, widząc reakcję blondyna mimowolnie poczuła, jak budzą się w niej wyrzuty sumienia - postanowiła przejmować się nimi później.
Skinął głową, dając jej potwierdzenie, którego szukała od kilku miesięcy. To był moment, w którym poczuła jakby wygrała milion galeonów, jednak widok smutnych oczu Finna szybko sprowadził ją na ziemię. Jeśli Finn był zakochany, jeśli osobą, którą darzył tym szczególnym uczuciem był Vinni, który w gruncie rzeczy wyjechał i ciągle milczał; blondynka zatkała usta dłonią, a jej oczy zaszkliły się od łez. Nic nie mówiąc, nie patrząc na jego ewentualne protesty - całkowicie je ignorując - przytuliła kuzyna. Czuła jego napięte mięśnie, stał się twardy niczym skała, ale wciąż czuła ciepło jego ciała, więc żył. Nie odsunęła się od razu, dała jemu, choć również sobie trochę bliskości drugiego człowieka, by ten znów mógł poczuć, jak to jest przebywać z kimś fizycznie, a nie tylko mentalnie. Rozmowa dawała im wiele, Gabrielle rozjaśniła w umyśle wiele sprawa, ale nie była wystarczająca, przynajmniej nie dla niej.
Odsunęła się od Puchona pod dłuższym czasie, a on od razu dał jej do zrozumienia, aby o nic więcej nie pytała. Nie miała zamiaru tego robić, nie była głupia ani nie była też katem, który poprzez pytania dręczy najbliższą sercu osobę. Wiedziała, że wszystko przyjdzie z czasem, metoda małych kroczków zawsze była najpewniejsza. Dodatkowo miała wrażenia, że poprzez prosty gest kiwnięcia zrobili wręcz milowy krok i tyle na dziś jej wystarczyło.
Słowa Finna wywołały u niej autentyczny śmiech, który wypełnił przestrzeń wokół. Był nadzwyczajny dźwięk, który sprawił, że gęste powietrze wokół nich nieco się rozrzedziło.
- Jak mam udawać, że nic nie wiem, skoro wiem? - zapytała, a rozbawienie słyszalne było w jej głosie.
- Przecież to jest zaprzeczenie zaprzeczenia, czy jakoś tak - stwierdziła, pomijając fakt, że Elijah doskonale wiedział kiedy ona kłamie;miała już okazję się o 5hm przekonać.
- Nie, nie wie - przyznała, choć listach z Julianem poruszała temat Finna, to nigdy nie wymieniła jego imienia.
- Ani trochę, nie wiem co powinnam wziąć… ciekawa co tym razem wymyślą. Obawiam się miejsca, które mogą wybrać. - oznajmiła, choć oczywiście wszystkie wypowiadane przezeń słowa zabarwione były nuta rozbawienia.
- Zdecydowanie miło, zwłaszcza że gdy wrócę czeka mnie starcie z gniewem babci - na twarzy blondynki pojawił się grymas na wspomnienie najstarszej przedstawicielki ich rodu, a widząc pytające spojrzenie chłopaka pospieszyła z wyjaśnieniami.
- Tak, jakby sprzeciwiłam się jej, nakłoniła mnie do nauki tańca. Mnie rozumiesz? - wskazała na siebie dłonią otwierając szerzej oczy. Miała nadzieję, że blondyn pamięta ich wspólne tańce kiedy to niemiłosiernie podeptała mu palce kiedy miała zaledwie osiem lat. Od tego czasu nie próbowała już tańczyć.


Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 258
  Liczba postów : 428
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Stacja kolejowa QzgSDG8




Gracz




Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa EmptyCzw Lip 18 2019, 11:53

Niełatwo przychodziło mu się otworzyć przed drugą osobą, ale zrobił to. Minimalnie, ale jednak. Nie podejrzewał, że będzie w stanie tak szybko zdradzić coś, co tak skrucie strzegł w samym środku serca. Nic dziwnego więc, że dłonie drżały, serce łomotało a oddech zrobił się płytki. Nie był przyzwyczajony do zdradzania własnych myśli, a miał tę świadomość, że powinien wpuścić kogoś do swojej głowy. Jeśli chciał wyzdrowieć powinien i naprawdę chciał. Sęk w tym, że nie potrafił się przemóc. Tylko jedna osoba potrafiła lawirować między jego reakcjami w taki sposób, że nim się obejrzał, mówił. Tylko jedna osoba potrafiła wyłapać tak małe detale mimiczne czy rozpoznać co kryje za uśmiechem czy za spojrzeniem. Gabrielle znała go dobrze, jednak nie z tej skrzętnie skrywanej strony tożsamości. Wiedział, że nie powinna nigdy się dowiedzieć; złamałoby to jej serce. A tak bardzo potrzebował pomocy! Z każdym dniem czuł, że któregoś dnia pojedzie do Włoch. Zapewne zginie tam ostatecznie (i oby nie fizycznie), ale jednak podejmie się próby spojrzenia mu w oczy. Być może sam gest dałby radę oderwać jego myśli od destrukcji…
Był zrozpaczony. Wewnętrznie bił sam siebie za swoją skrytą naturę. Widok zaszklonych oczu Gab był bolesny niczym cios prosto w przeponę. Wywnioskowała, że nie był szczęśliwie zakochany i choć tej informacji jej nie planował przekazać, to sama to odkryła. Zadrżał od temperatury jej ciała, gdy wyszła z inicjatywą przytulenia. Nie miał sił, by ją objąć. Chciał, naprawdę, ale nie dał rady porozumieć się z własnymi dłońmi. Czuł się taki ciężki. Wisiało nad nim widmo strachu, braku akceptacji czy rodzinnej tragedii. Poza tym nie było już o czym mówić. Nie było go. Nie było szczęśliwych dni. Oparł lekko czoło o jej bark i włosy. Tylko tyle i aż tyle. Zrozumiała milczenie, uszanowała. Nie była świadoma jaką poczuł ulgę. Udało mu się nieznacznie rozluźnić pod wpływem tej myśli. Powiedział jej coś, czego nie wie nikt. Dziwne uczucie. Niby dobre, że ktoś wie, a z drugiej strony cholernie się bał.
Rozpromieniła się. Odciągnęła uwagę od chwili załamania. Pociągnęła temat i dała mu tym samym szansę na złapanie oddechu i powolne uspokajanie się.
Z ulgą widoczną w błękitnych oczach wsłuchiwał się w wiadomości dotyczące zachowania babci. Udało mu się przelotnie i ciepło uśmiechnąć do blondynki. Nigdy nie lubiła tańca, a więc rozumiał, że musiała się pieklić na potęgę z tego powodu.
- Gabbie… Pochodzimy z czystokrwistych rodziny, musimy umieć tańczyć. Odbębnij parę lekcji, uspij babci czujność, a da ci spokój. - wbrew pozorom nie podzielił złości ukierunkowanej do seniorki, bowiem był bardziej przystosowany do zasad panujących w rodzinach o wysokim statucie krwi, zwłaszcza, że Gardowie byli specyficzni - co do jednego, a było ich aż troje.
Jeszcze chwilę z nią porozmawiał na wyżej wymieniony temat, dopóki nie poczuł, że nie jest w stanie się skupić na rozmowie. Zasugerował teleportację do jej rodziców, by nie tułać się do kominka. Chwycił zimnymi palcami jej ciepła dłoń i wykorzystując rezerwę swoich sił, teleportował ich do domu wujostwa.

Zt x 2

______________________

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Stacja kolejowa QzgSDG8








Stacja kolejowa Empty


PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Stacja kolejowa Empty

Powrót do góry Go down
 

Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stacja kolejowa JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
-