Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryta leśna przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Ukryta leśna przystań   Wto Maj 17 2016, 21:14


Ukryta leśna przystań


Ukryta głęboko w lesie przystań łódek. O jej istnieniu wiedzą głównie tubylcy. Nie widać tu jednak ludzi miastowych, a samych poszukiwaczy przygód i ascetów mieszkających w dżungli. Przybyszów z zewnątrz nie przyjmuje się tu miło, chyba, że przypadną do gustu staremu  Aldo Silvie — właścicielowi prowadzonej przystani. Każdemu, kto zaskarbi sobie jego zaufanie, Aldo proponuje lampkę tutejszego trunku bądź przepłynięcie się łódką wokół przystani. W dniu, zapoznając się z fauną i florą kolumbijskiej dżungli, bądź w nocy, kiedy w oddaleniu od przystani, światła przy pomoście do cumowania nadają takiej wycieczce wyjątkowego, romantycznego nastroju. Przepłynięcie się łódką kosztuje symboliczne 10 galeonów.

UWAGA, KOSTKI:
Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście:
3-6 – udaje Ci wejść,
1-2 – niestety nie udaje Ci się znaleźć pubu
Za każdym jednym razem zezwala się wejść do lokalizacji dwóm osobom towarzyszącym

Nie musisz rzucać kostką jeśli posiadasz mapę Kolumbii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 19 2016, 02:43

Co on tu właściwie robił? Sam nie wiedział co właściwie go podkusiło. Ostatnimi czasy raczej wolał stronić od ludzi i nie pokazywać się nikomu za bardzo na oczy, a jeśli już ktoś koniecznie musiał znajdować się w jego pobliżu, to nie brakowało mu ciętego języka żeby przekonać każdego że raczej nikt nie chce z nim przebywać. A tu nagle tak jakoś wyszło że zaprosił Destiny na spacer. Po dżungli. To wyszło samo z siebie - dziewczyna była ładna, sympatyczna i mimo z jakiegoś powodu gdy na nią natrafił przypadkiem, to...ah, nie pamiętał za dobrze. Tak jakoś po prostu się wzięło i nagle staneło. Warto też napomknąć, że był to wieczorny spacer. Pytanie brzmiało - czy właściwie to zaprosił ją żeby się przejść, czy może to była randka? To by było dziwne - chyba jeszcze nigdy nie był na randce - w każdym razie z kobietą, faceci to inna sprawa. Tak czy siak, gorzej jeśli to nie była randka, a on sobie ubzdura że to randka - to mogłoby wyjść dość krępująco. A jeśli z kolei założy że to nie jest randka, a okaże się że to jednak randka, to jeszcze zawiedzie jej oczekiwania i być może jeszcze poczuje się zraniona. Miał na chwilę obecną dość ranienia kobiet. To w końcu już nie wiedział, jak do tego podchodzić więc postanowił po prostu nie przyjmować żadnych założeń. W sumie to nie bardzo wiedział, gdzie dokładnie idą. Po prostu prowadził ich przed siebie, licząc że nic ich dzisiaj nie zje, do momentu w którym zobaczył w oddali światła.
- Hmm. Ładnie tutaj - rzucił nasz jedyny prawdziwy Don Juan, król podrywu i przerywania ewentualnej niezręcznej ciszy. To było jedyne co przyszło mu do głowy. Nie żeby był jakiś beznadziejny w rozmowach z kobietami - po prostu miał głowę zaprzątniętą zastanawianiem się tym, jaki właściwie charakter ma to ich spotkanie i jak właściwie powinien się dalej zachowywać. Czy powinien podrywać? A może wręcz przeciwnie? Biedny William, tak bardzo nieuświadomiony, pure cinamon roll.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 19 2016, 03:18

Wspominałam już, że z rana dziewczyna jest jeszcze bardziej energiczna, pełna życia niż w innych pora dnia? Nie? to owszem, tak jest. Tego dnia też taka była, biegała po całym domku dokuczając rodzeństwu i Ellie, którzy mieszkali z nią. Oh, biedni. Kiedy oni lubili leniuchować ona lubiła być w ruchu, być wszędzie. Ole nie straszę nikogo, da się przyzwyczaić, ale potrafi się zachować. Jest taktowna. A więc kiedy tylko kiedy wyszła na zewnątrz by się spotkać z przyjaciółką, która jeszcze się nie pogodziła z Amy zauważyła Williama. Oczywiście jak to ona podeszła do niego zagadać, zapytać co u niego nowego. Nie spodziewała się wcale tej propozycji. Ale czy to miał być zwykły spacer? Nie ukrywajmy, Destiny bardzo się ucieszyła. Niby tylko zwyczajny spacer, ale każdy spacer w towarzystwie krukona byłby doskonały. Żałowała tylko, że nie zabrała ze sobą bardziej wyszukanych ubrań. Nie chciała też jakoś się strasznie wystroić bo pomyślałby sobie nie wiadomo co, a tego też nie chciała. Nie chciała się wystroić! Samo wyszło, ale za to jej strój wyszedł całkiem nieźle, sama musiała to przyznać.
Spacer wieczorem. Kiedy ktoś umawiał się na spotkanie wieczorem to uznawała to za randkę. Ostatnio w jej życiu było takich spotkań bardzo mało, prawie wcale. Jednak nie wiedziała pod jaką kategorie wziąć te spotkanie. W głębi serca jednak podsuwała to pod randkę. Bardzo chciała by to była randka. Od dawna już pragnęła kogoś wziąć za rękę, przytulic się, wyjść na jakieś spotkania. Czuć się dla kogoś wyjątkową osobą, ale to nie było takie łatwe. To nie miało iść w tym kierunku. niestety. dziewczyna nie czuła między nimi niezręcznej ciszy. Delektowała się tą ciszą. Nawet od czasu do czasu pozwoliła sobie patrzeć na niego w ten specjalny tylko dla niej sposób.
Kiedy zobaczyła światła jej buzia się rozpromieniła. Ładnie? tutaj było niezwykle, jedno było pewne- na długo zapamięta ten spacer.
- Powiedziałby kto, ze romantycznie- powiedziała i spojrzała przed siebie. Ta przystań... coś w niej było. - O czym myślisz, Williamie?- rzuciła widząc jego niewyraźną minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 19 2016, 03:44

Romantycznie? Czy to była sugestia że to jednak randka? Czyli William wybrał się na randkę. Teraz to już trochę zgłupiał, ale to chyba w sumie było miłe, bo jeśli faktycznie była przekonana że to randka, to oznaczałoby to że udało mu się zaprosić dziewczynę na randkę i w dodatku nawet nie musiał się o to jakoś długo prosić. Czyli nie było z nim tak źle - no chyba że coś źle zrozumiał, a była i taka możliwość. Prawdopodobnie to było powodem, dla którego jego twarz mogła nie pasować do kogoś kto promieniował entuzjazmem - po prostu nie wiedział na czym stał. Czy powinien złapać ją za rękę? Może właśnie dopuścił się jakiegoś paskudnego nietaktu? Hmm. Z jednej strony, niby powinien być wirtuozem relacji damsko-męskich, w końcu miał z nimi do czynienia od samego początku życia, ale z drugiej strony - w "jego świecie" za takie relacje zwykle płaciło się mugolską gotówką, co za tym idzie chyba nic dziwnego że nie bardzo wiedział jak powinien się zachować. Nawet można było rzec że był trochę upośledzonym ziemniakiem, a całość pogarszała sprawa że Destiny w sumie mu się podobała i wolał nie strzelić nic głupiego. Jednakże od czego była poezja? Ha! Poezjo, dzięki Ci za podsuwanie pomysłów. William więc spojrzał w jej stronę i uśmiechnął się ciepło.
- Ah, o niczym szczególnym. Mam po prostu zagwozdkę. Zastanawiam się, jak to możliwe że nawet tak piękna okolica blaknie przy Twej urodzie - powiedział tonem lekko podpadającym pod patos. Nie wiedział czy nie zabrzmiało to idiotycznie i czy przypadkiem się nie pogrążył. Pewnie zabrzmiało. Zaczął żałować że w ogóle się odzywa. Nieśmiało spróbował chwycić ją za rękę - to chyba był dobry pomysł. Jeśli nagle mu się wyrwie, to będzie miał dość dobry dowód że słabo mu idzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 19 2016, 16:28

Destiny bardzo się dziwnie poczuła kiedy wypowiedział na głos te słowa. Zaskoczył ją mimo wszystko. Wiedział, że żartuje, ale mimo wszystko była pewna, że jej policzki lekko się zarumieniły. Na to już nie mogła nic zdziałać, ciało samo reagowała nawet jeśli tak bardzo nie chciała. Spróbowała się zakryć włosami, ale po chwili dała sobie spokój. Od kiedy to ona się przejmowała takimi sprawami? Spojrzała mu prosto w oczy. To było ważne w tym momencie, w końcu nie była tchórzem by unikać wzroku.
- Williamie, głupoty mówisz. Jak mogłoby coś takiego blednąc przy mnie? Tylko popatrz jak tutaj jest ślicznie! Napatrz się dobrze, bo prawdopodobnie drugi raz nie trafisz na takie miejsce. - powiedziała z przejęciem jak to ona. Zawsze potrafiła coś pokazać w inny sposób, teraz wcale nie przesadzała.
Miała już powiedzieć by już nie żartował sobie z niej bo nawet nie jest ładna, a jej uroda jest na poziomi minimalnym, ale złapał ją za rękę. Zepsułaby wszystko gdyby to powiedziała? Prawdopodobnie tak. Destiny! Ogarnij się! Przez całą drogę o tym myślałaś, a teraz kiedy to się dzieje nie wiesz jak zareagować! To była cała ona. Niezbyt ogarnięta. Popatrzyła na ich ręce- jej taka mała, drobna kontrastująca z jego- ale nie odtrąciła jej tylko zamrugała i nieśmiało splotła ich palce po czym przysunęła się do niego bliżej.
- niezły z ciebie poeta tak poza tym. słyszałam, że gustujesz w mugolskiej poezji. Nieźle ci idzie- powiedziała i troszeczkę się odsunęła zwalniając nieco uścisk ręki, ale nie puszczając go. Jeśli zechce sam to zrobi przecież. Zastanawiała się jednak wciąż o co chodzi. Przecież znała go nie od dziś i wiedziała, że potrafi być dupkiem. To nie była jej opinia, a jedynie tylko to co słyszała. a co jeśli tylko z niej sobie żartuje? Co jeśli zaraz powie, że ten cały spacer jest jednym wielkim żartem bo te wakacje dla niego są wyjątkowo nudne i chciał sobie z kogoś zadrwić. Może go wkurzała bo ona co chwile z czegoś się śmiała, a u niego chyba nigdy nie zobaczyła uśmiechu na twarzy? Popatrzyła za nimi w gęste drzewa jakby miał ktoś zaraz wyskoczyć i powiedzieć, że dała się nabrać. Myśli w jej głowie tak szybko się kołatały, że coraz to bardziej czuła się zagubiona. Coś w środku podpowiadało jej, że może mu zaufać mimo wszystko. Był aż takim dupkiem? Nie wierzyła, ze pomyślała o nim takie rzeczy. Wstydź się Deska! skarciła się w myślach.
- a mógłbyś mi tak przy okazji wytłumaczyć co to ma znaczyć i czy w ogóle coś znaczy. A w sumie to dlaczego to zrobiłeś- dodała patrząc na rękę. Nie chciała by pomyślał, że jej się to nie podobało, ale gdyby zrobiła kilka kroków do przodu, albo zmieniła temat to nie potrafiłaby do tego wrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 00:40

- Taka jest prawda moja droga. Największe cuda świata, wyglądają przy Tobie niczym marne buble za parę knutów - dodał, po czym jego blade policzki zrobiły się mniej blade. O cholera, ależ on był beznadziejny - aż zrobiło mu się głupio. Na pewno teraz sobie pomyślała o nim że jest jakimś idiotą, czy czymś w ten deseń - był już prawie pewien że się totalnie pogrążył. Nigdy nie był dobry w komplementach...wolał spuścić zasłonę milczenia na to co wygadywał. Jeszcze Destiny uzna że jest jakimś niezrównoważonym psychicznie szaleńcem. A mógł po prostu ugryźć się w język i nic nie mówić - czemu rozmowy z kobietami musiały być takie trudne? W wypadku dyskusji na randce z facetem szło jakoś tak łatwiej, a tutaj proszę bardzo - krępował się. I jeszcze palnął tak od czapy. Miał już praktycznie pewność że Destiny uzna że jest zwyczajnie głupi. Eh, ciężkie życie.
Mimo wszystko, nie odtrąciła go, ba, nawet nie wyglądała na niezadowoloną że ją złapał...chyba. Jego umiejętności empatii były tak bardzo ograniczone, że nie był pewny, ale zdawało mu się że chyba nie ma nic przeciwko...jakoś tak specjalnie. A może jednak? Czemu tu było tyle niewiadomych?
Dobrze, że William nie słyszał jej myśli - gdyby tak było, prawdopodobnie by uciekł już w tej chwili. Mimo że faktycznie był dupkiem, to tym razem naprawdę nie miał wobec nikogo złych zamiarów. Ba, wręcz przeciwnie - miał raczej same dobre, a że nie zdarzało się to zbyt często to nic dziwnego że czuł się nieswojo. Od dawna już tak bardzo nie starał się by nie być dla kogoś wrednym, złośliwym fiutem. I wciąż nie wiedział dlaczego, ale z jakiegoś powodu nie chciał jej zrobić nic złego. Może to ostatnie traumy, które udowodniły mu że jest zbyt sympatyczny by być w stu procentach podłym? Kto go tam wie.
- Nah, tylko nędzna improwizacja. Nie dosięgam do podków konia na którym jechałby pierwszy lepszy poeta z dawnych czasów - powiedział skromnie. Nie uważał się za materiał na poetę, chociaż definitywnie ich uwielbiał - gdyby nie to, że był zbyt upośledzony na tworzenie czegoś własnego, to prawdopodobnie właśnie wydawałby czterdziesty dziewiąty tom dzieł zebranych. Niestety, nie wydawał.
Następne jej słowa trochę wytrąciły go z równowagi. "dlaczego to zrobiłeś". Poczuł się jak pierwszoklasista który wypróżnił się do kociołka kolegi z roku na eliksirach, zupełnie jakby go za to karciła. Trochę tak to odebrał. Dopiero po chwili przeszło mu przez myśl, że może to zwykła ciekawość. Kto wie, nigdy nie rozumiał kobiet tak dobrze jak facetów...których i tak rozumiał średnio. To mógł być powód dla którego tak bardzo był odcięty od społeczeństwa. Przez chwilę szukał wytłumaczenia - w końcu ostatnimi czasy zmyślanie szło mu całkiem nieźle - jednakże chwilę później uznał że lepiej być sobą i odpowiedzieć szczerze.
- Ja...po prostu chciałem. Podobasz mi się. To wszystko - powiedział cicho, po czym uśmiechnął się do niej, a następnie wzruszył ramionami, jakby sam w sumie nie wiedział co ma o tym myśleć.
- Ale jeśli masz coś przeciwko, to mogę przestać naruszać Twoją przestrzeń osobistą. - dodał szybko, bo może po prostu o to chodziło. Doskonale by to rozumiał - sam czasem oburzał się, gdy ktoś tknął go gdy nie miał na to ochoty. Zaczął się zastanawiać czy nie powinien jej puścić i pójść gdzieś przed siebie, bo prawdopodobnie wychodzi na idiotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 02:06

Słuchała go a jednak nie dowierzała w to co słyszy. Tak jakby spała, ale jednak coś jej mówiło, że to nie jest sen. To było prawdziwe, czuła jego ciepłą dłoń, która pogładziła delikatnie kciukiem. Czy to mogło być realne? Czy mogła być dla niego czymś więcej niż jakieś tam cuda świata? Czuła się w tym momencie jakby ktoś jej przywalił z całej siły kolanem w brzuch. Coraz to ciężej było jej łapąc powietrze, a serce waliło jej jakby biegła z trzy godziny za Axelem. Pokręcił głową nie dowierzając.
Tak, zdecydowanie się cieszyła, że ten nie czytał jej w myślach. Była okrutna i wiedziała o tym. Przecież wiedziała, że chłopak nie zabawiłby się jej kosztem. Nie był typem chłopaka, który coś takiego robił. I tak w to nie wierzyła. Chociaż ostatnio wierzy w zupełnie w nie to co trzeba. Ciągle daje się nabierać. Jednak wierzyła w to co miała w sercu, a to ważne. Jeśli się pomyli to już całkiem w siebie zwątpi. Mało prawdopodobne. No a więc... to raczej była randka.
Kiedy ten powiedział, że ona mu się podoba szczęka jej opadła. Z pewnością w tym momencie wyglądała bardzo komicznie. Ale cóż... kiedy jej ktoś wyznaje takie rzeczy po prostu to jak miała zareagować. Miała nadzieję, że William się nie przestraszył jej. To była tylko jej pierwsza reakcja. Zamknęła szybko buzie i ścisnęła mocniej jego dłoń.
- Wcale nie chcę byś przestał. Wybacz mi, ze zapytałam, ale po prostu.. pewnie bym nie zasnęła nie wiedząc co jest grane.- z pewnością tak by było. Przewracałaby się z boku na bok i rozmyślając o tym spacerze. Chociaż... i tak z pewnością będzie leżała długo w łózku i myslała o Williamie i to co jej powiedział i nie tylko. W łóżku będzie realizowała każde wypowiedziane jego słowo i będzie żałowała, że czegoś nie powiedziała. Taka już była po prostu. Nadal nie mogła uwierzyć, że podobała się jemu. Przecież była całkiem zwyczajna, niczym się nie wyróżniała. Po Hogwarcie chodziło pełno dziewczyn śliczniejszych i zgrabniejszych. A co jeśli ona naruszy jego przestrzeń osobista? Mimo to, teraz tym się nie martwiła przybliżyła się do niego i po prostu wtuliła się jakby o tym marzyła od dawna. Może i tak było? Musiała przyznać, że pachniał bardzo, przyjemnie. Podobało jej się. Uniosła głowę do góry by spojrzeć mu w twarz. Nie spodziewała się, że aż tyle jest on niej wyższy, ale cóż... chyba bardzo lubiła takie osoby.
- Nie powinieneś tego był mówić jeśli oczekujesz, że jutro cię minę tak jak zawsze czy podejdę się nawet przywitać. To trochę inaczej moim zdaniem wygląda.- sięgnęła ręką do jego twarzy i pogładziła delikatnie po policzku. Ach gdyby tylko była wyższa na pewno by jeszcze co innego zrobiła. Chociaż nigdy nie chciała być wyższe. Z doświadczenie wiedziała, że faceci nie lubili żyraf.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 02:31

Szczerze mówiąc nie spodziewał się kompletnie akurat takiej reakcji. Musiał przyznać że faktycznie, to wyglądało dość zabawnie gdy tak nagle rozdziawiła usta. Nie powiedział jednak tego na głos, wolał zachować to dla siebie, w końcu powoli jej słowa doprowadzały do tego że przestawał się czuć jak ktoś kto wyszedł na największą, najbardziej odmóżdżoną niedojdę Hogwartu, a to zdecydowanie było dość miłe.
- Hmm, mam nadzieję że nie dojdzie do tego że nie będziesz mogła przeze mnie zasnąć...chociaż w sumie, zależy jak na to spojrzeć...albo lepiej się zamknę - powiedział, a gdy zorientował się jak źle musi brzmieć to co mówi, zmieszał się i zamilkł. No proszę Williamie, gratuluję - gdy już nadrobiłeś trochę punktów, to musiałeś powiedzieć coś głupiego. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna nie zrozumie co ewentualnie mógł mieć na myśli - jeszcze weźmie go za jakiegoś chorego zboczeńca. Nie żeby nim nie był, w ogólnym tego słowa znaczeniu, ale niekoniecznie ktokolwiek musiał o tym wiedzieć, prawda?
Prawdopodobnie, bowiem miał taką ochotę po raz kolejny tego wieczoru, skapitulowałby i poszedł do kącika wstydzić się za siebie, jednakże nagle stało się coś niespodziewanego. Po prostu wzięła i go przytuliła. Tak nagle. Objął ją, zastanawiając się o co właściwie chodzi - czyżby jednak nie wyszedł na kretyna, który nawet nie potrafi rozmawiać? Nawet jeśli wyszedł - co wyprzytulał to jego, sytuacja obróciła się na jego korzyść. Czuł się trochę nieswojo, prawdopodobnie dlatego że ładna dziewczyna była naprawdę blisko, a on w sumie nie bardzo wiedział na czym stoi. W sumie to nic nie wiedział. Trzeba było dyskretnie wysondować, co ewentualnie Destiny mogłaby myśleć na jego temat.
- Nie chciałbym żebyś tak po prostu mnie mijała. - powiedział cicho, zastanawiając się czy to nie brzmi jakby był jakimś desperatem, czy nawet podglądaczem, który śledził ją od kilku lat i w końcu postanowił się ujawnić. Poczuł jej dłoń na policzku i szczerze mówiąc zgłupiał. Co teraz powinien zrobić? Może też powinien ją dotknąć? A może powinien powiedzieć coś miłego? Albo ciekawego? A może wręcz przeciwnie, może powinien milczeć i taksować ją powłóczystym, zalotnym spojrzeniem. Nie miał pojęcia. Zrobił więc pierwsze co przyszło mu na myśl, wiedząc że to może okazać się głupim błędem. Ułożył dłonie na jej policzkach i nachylił się, po prostu ją całując. I niech się dzieje co chce. Żyje się tylko raz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 03:22

Kiedy chłopak zaczął mówić coś, ze w sumie to chciałby by z jego powodu nie zasnęła poczuła się bardzo nie swojo. Przez jej myśli przeminęło coś dziwnego. Tak, zdecydowanie to brzmiało bardzo dwuznacznie. Ale tylko się zaśmiała. Mówiłam już, że prawie przy każdej sytuacji się potrafiła śmiać. Chciała zachować powagę, naprawde, ale nie potrafiła. Cała ona, nieprawdaż?
Nie chciał by tak go mijała. Tak czy siak teraz tak zwyczajnie na pewno nie przejdzie obok niego. Znając sama siebie wiedziała, że teraz nie wytrzyma by w lekkim tłumie nie popatrzeć na niego. Nie potrafiłaby tego na bank. Teraz nie umiała się oprzeć by go nie przytulić, a co mówić już o spojrzeniach? Czyli mówiąc w skrócie była powalona całkiem nieźle. Ale myślę, że da się żyć.
- To teraz już ak po prostu na pewno nie miniemy się, co?- dowiedziała i już miała coś dodać, ale szybko o tym zapomniała. Pocałował ją. Był to bardzo namiętny po calunek po którym się chciało więcej i więcej. Jej jedna ręka powędrowała na jego plecy, a druga wplotla mu we włosy tak by nie mógł odsunąć głowy od niej. Deska zawładnęło totalne pożądanie. Mimo, że po dłuższej chwili zabrakło jej powietrza nie miała ochoty przerywać tego. Jednak co dobre, szybko się kończy, prawda? Gdyby była jeszcze lżejsza pozwoliłaby sobie wskoczyć na niego by trwało to jeszcze dłużej, ale była pewna, że nie wytrzymały tego. Rodzinna kanapka nie wytrzymała to co mówić on?! Nie chciała mu zrobić krzywdy na pierwszym spotkaniu. Nie każdy chłopak wychodził z tego cało. Jej dłonie zjechały niżej a już po chwili wdarly się pod koszulkę i zaczęła wolno dotykać jego nagiego ciała obserwując dokładnie jego reakcje. Miała tylko mb nadzieję, że nie odepchnie je. Chociaż... czy to byłoby takie złe?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 03:52

Tak, miała stuprocentową rację. Teraz raczej nie minie ją obojętnie. Kiedy postanowił ją pocałować, w pierwszej chwili miał wrażenie że zaraz na pewno dostanie w ryjek, ewentualnie że dziewczyna się spłoszy i obrazi na niego. Nic więc dziwnego, że gdy nie tylko się nie odsunęła, a wręcz można było rzec że z entuzjazmem odwzajemniła, to poczuł wręcz coś na kształt ulgi. Dodało mu to trochę pewności siebie, przez co z jeszcze większym zaangażowaniem zaczął ją całować, powoli zaczynając korzystać nie tylko z ust, ale też języka. Ani myślał o kończeniu czegokolwiek - ba, wręcz miał nadzieję na zgoła przeciwny efekt. Nagle to gdzie byli przestało mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie - piękne światełka, łódki i cała przystań będąca tuż obok nich była nagle tak bardzo nieinteresująca, w porównaniu z dziewczyną którą całował. Gdy poczuł jej dłonie wdzierające się pod jego koszulkę, po jego ciele przeszedł drobny dreszcz podniecenia. Gdy zapraszał ją na spacer, nie miał pojęcia czemu właściwie to zrobił - teraz nie mógł sobie wyobrazić powodu, dla którego zrobił to dopiero teraz. Jej dłonie na jego klatce piersiowej należały na pewno do gamy wyjątkowo przyjemnych uczuć. Dopiero wtedy się od niej oderwał, bowiem zaczynało brakować mu powietrza. Mimo wszystko nie zamierzał się odsuwać. Wziął tylko jeden głęboki wdech i ponownie powrócił do niej, tym razem jednak nie całował w usta - zaczął powoli obsypywać subtelnymi, a zarazem namiętnymi pocałunkami jej szyję. Co prawda musiał się do tego naprawdę nieźle schylić, ale czemu miałoby mu to przeszkadzać? Warto. Musiał korzystać, tak długo aż się nie okaże że jednak dziewczyna ma go dość i nie postanowi się ulotnić. Ułożył dłoń na udzie dziewczyny, gdzieś poniżej linii jej spodenek, bardziej od wewnętrznej strony i zaczął ją spokojnie gładzić. Po chwili przeszedł pocałunkami od jej szyi, poprzez policzek wracając do tych miękkich i przyjemnych w dotyku ust i zaczął ponownie namiętnie ją całować, używając języka. Jego podniecenie z każdą chwilą nieznacznie wzrastało. Pragnął jej. Była atrakcyjna, piękna, a noc dodawała ich spotkaniu pewnego specyficznego klimatu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 15:57

Wybierając się na spacer nie wiedziała nawet do końca czy to randka czy kumpelski wypad. Myślicie, że się spodziewała czegoś takiego? Nawet nie potrafiła sobie wcześniej tego wyobrazić, ale też nie myślcie, że myślała o tym! Po prostu to było bardzo niezwykłe. Kiedy przypadkowo popatrzyła mu w oczy widziała w nich pożądanie, a pod palcami wyczuła jego nieco przyspieszone bicie serca. Co się dziwić, chłopak nie mógł złapać tchu to mu serducho biło!
Kiedy ustami powędrował do szyi tylko modliła się, żeby nie zrobił jej malinki jak to niektórzy mają w zwyczaju. Chyba się udało. Nie było pewna, uczucie było zbyt przyjemne by się skupiać na tym. Nastawiała swoje ciało jeszcze bardziej. Strasznie było jej głupio, ale niestety nie potrafiła utrzymać równowagi. Jej nogi uginały się same i gdyby nie chłopak to by na pewno już dawno upadła. Była pewna, ze na pewno jej to wybaczy. Biedak, nie dość, że tak ładnie się nią zajmował by sprawić jej jak największą przyjemność to jeszcze pilnował by nie zrobiła sobie krzywdy. Cóż... niestety nie miała za bardzo o co się teraz oprzeć.
Kiedy ten położył jej rękę na udzie, przeszedł ją przyjemny dreszcz. Może i w tym miejscu też miała łaskotki, ale powstrzymała się by nie wybuchnąć śmiechem ani nie zabrać jego ręki. Zepsułaby na bank wszystko. Poczekała aż mu ponownie zbraknie oddechu by móc mu ściągnąć koszulkę i pocałowała jego klatkę piersiową. chociaż jej to nie sprawiło trudności. Tak, mniej więcej tam mu właśnie sięgała pocałunkami schodziła coraz to niżej i niżej aż a końcu zatrzymała się tuż nad pasem spodni. Musiała się opamiętać by nie zrobić niczego więcej. Nie chciała by chłopak pomyślał coś złego o niej. Miała nadzieję, że to on przerwie tą całą romantyczną chwilę. Teraz tutaj nie było żadnych mieszkańców ani żadnej żywej duszy, ale kto wie? może ktoś wpadnie też na pomysł wieczornego spacerku! Od kiedy to Deska była taka rozsądna?! Nie wierzyła w to. Zajęła się na powrót jego ustami nieco je przygryzając kiedy tylko potrzebowała chwili na oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 22:04

Dotarli w końcu do momentu w którym William powoli poczuł jak krew zaczyna odpływać mu z mózgu, mianowicie gdy poczuł jak dziewczyna wędruje po jego klatce piersiowej coraz niżej i niżej. Już był prawie pewien tego co się zaraz wydarzy, nic więc dziwnego że się podniecił...i nagle poczuł się jakby został zgaszony. Ona się z nim po prostu droczyła! No ładnie, wykorzystywać jego stare gierki przeciwko niemu samemu. Kiedy powróciła do jego ust, to oczywiście podjął pocałunek, ale w sumie to czuł się trochę oszukany - tak ładnie przemówiła do jego instynktu, a gdy ten zaczął się przebudzać to go tak zostawiła. No i stał tu w sumie pozbawiony koszuli - dziwne uczucie stać tak samemu, uważał że powinna do niego dołączyć jak najszybciej. Na samą myśl przeszedł go przyjemny dreszcz - mimo że był stuprocentowo bi, to jednak uważał że jakby nie patrzeć to kobiece ciało zdecydowanie należy zwykle do piękniejszych.
Postanowił więc poruszyć się dalej - nic nie wyglądało na to, by dziewczyna miała ochotę go odtrącić, więc co mu tam. Trzeba przecierać szlaki niespokojne. Sięgnął do guzika jej spodenek i rozpiął go, by w ślad za nim poszedł suwak. Dotknął jej podbrzusza przez materiał i zaczął powoli gładzić je palcem wskazującym i środkowym - bardzo sugestywnie, jednakże nie posuwając się za daleko, dbając o zatrzymywanie się na granicy. Drugą dłoń wplótł w jej włosy. On z kolei zupełnie nie myślał o tym, czy ktoś ich przyłapie - ba, nie myślał w sumie za bardzo o niczym. Pożądanie, pasja, budząca się do życia niewymówiona obietnica ekstazy...to wystarczyło by wyprzeć z jego głowy cały jego logiczny tok rozumowania. Jednak nie śpieszył się - zdawał sobie sprawę z tego, że czasem dłuższe podchody rozbudzają apetyt, a wiadomo - zazna się znacznie więcej, gdy zmysły nie będą mogły się doczekać na następny ruch. Dopiero po chwili oderwał się ponownie od jej ust, zaś dłoń z jej włosów przesunął powoli po jej ciele, by następnie złapać jej spodenki i obsunąć je poniżej kolan dziewczyny. Wtem, nagle przykucnął i rozpoczął wycieczkę pocałunkami, od kolana Destiny powoli wędrując po jej udzie w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 20 2016, 23:06

No cóż, nie chciała by się poczuł urażony, zawiedziony z tego powodu, ale nie chciała wyjść na jakąś słodka laleczkę, która na pierwszej randce robi to z każdym. Ale w gruncie rzeczy i tak na taka wyjdzie, była tego pewna. Zauważyło też, że po tym co zrobiła nie był w pocałunki tak zaangażowany jak wcześniej. Trochę jej zrobiło się jej smutno i pomyślała, że to już koniec kiedy rozpiął jej spodnie. Nie sprzeciwiła się. A co jeśli już taka okazja się nigdy nie powtórzy? Przecież Deseczka każdemu się nudziła bardzo szybko. Musiała teraz korzystać z okazji ja tylko mogła. Nie mogła się przejmować jakimiś drobnostkami. Kiedy zaczął dotykać jej podbrzusza podziałało jak z bicza. wiedziała, że długo nie wytrzyma, już czuła jak powoli zaczyna jej się robić wilgotno. Tak, zdecydowanie długo nie wytrzyma. Kiedy już miała sięgnąć po jego rękę, która się znajdowała na niższej części ciała ten na chwile przestał. Jednakże tylko po to by ściągnąć jej spodenki. Przykucnął i zajął się pocałunkami, a ona jak głupia nie wiedziała co powinna teraz zrobić. Wsunęła swoją dłoń w jego włosy. Doskonale wiedziała co teraz mogło się dziać w głowie chłopaka. Sekundę później jej dłoń powędrowała do jego pleców i jak najbardziej delikatnie, a w sumie samymi koniuszkami palców, jeździła po jego ciele przyglądając się co robi. Zdecydowanie się źle czuła nie wiedząc co robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Czw Lip 21 2016, 01:45

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Czw Lip 21 2016, 02:35

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Czw Lip 21 2016, 03:09

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Czw Lip 21 2016, 22:57

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 26 2016, 16:18

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Wto Lip 26 2016, 23:12

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   Sro Lip 27 2016, 02:01

Aldo Silvie był człowiekiem w podeszłym wieku. Jego skroń zdobiły siwe włosy, które jednak nadal trzymały się na głowie, jakby sądząc, że łysina nie będzie pasować Silvie. Pod nosem kręcił się wąs. A podbródek jak zwykle miał gładki. I choć z reguły rzadko się odzywał mieszkańcy darzyli go szacunkiem,  głównie przez surowe, ciemne spojrzenie, które mogłoby zmrozić każdego.
Jak każdy starszy człowiek Aldo miał swoje zwyczaje. Rano pijał kawę i zagryzał arepas, które był kukurydzianymi plackami i który zawsze zawsze z rana dostarczała mu jedna z jego córek. Obiowiązek ten przejęła po jego małżonce, która odeszła ze świata zdecydowanie zbyt szybko. Potem zaś, napełniony pożywnym śniadaniem Aldo wybierał się na swoją przystań, gdzie rozkładał sobie małe krzesełko, na którym zasiadał w oczekiwaniu na klientów.
I nie, wcale nie siedział tam cały dzień. Czasem poszedł zrobić kilka kroków po wijącej się na około dżungli, by rozprostować nogi i nie pozwolić zastać się mięśniom. Zazwyczaj po prostu schodził z pomostu w gąszcz, nie trudząc się chodzeniem na około. Czasem brodził po kostki w wodzie, ale nigdy mu to nie przeszkadzało. Lubił swoje życie.
I właśnie jednej z takich przechadzek wracał, gdy już z daleka dojrzał kształty na pomoście. Nie śpieszył się jednak. Jego usługi były unikatowe, nigdy nie namawiał nikogo do skorzystania z nich, zazwyczaj chętni byli już zdecydowani. Jednak to, co zastał na pomoście przy łódkach sprawiło, że prawa dłoń zacisnęła się mocniej na lasce, którą zawsze dzierżył z sobą i w której rękojeści miał ukrytą różdżkę. Destiny i William nie zauważyli nadchodzącego, starszego pana, mocno skupieni na sobie.
-Bezwstydne bachory. – zakrzyknął w swoim języku spluwając w lewą stronę. Sięgnął po różdżkę i już po chwili przy użyciu zaklęcia lewitacji William szybował w stronę wody. Jednocześnie Aldo ściągnął ze swoich ramion przydużą kurtkę i rzucił ją na Destiny. – Zero wstydu. – lamentował dalej wściekły jak osa, mając gdzieś czy te angielskie bezbożniki w ogóle rozumieją co mówi.


Macie dwie opcje, tylko czy którakolwiek z nich jest dobra?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ukryta leśna przystań   

Powrót do góry Go down
 

Ukryta leśna przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Magiczna przystań
» ISLAMIZACJA EUROPY

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Kolumbia
 :: 
Dzungla
-