Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kręgi w dżungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Kręgi w dżungli   Pią Maj 13 2016, 17:25


Kręgi w dżungli

W miejscu, w którym dżungla zaczyna piąć się do góry, powstał naturalny punkt widokowy, nazywany przez miejscowych "kręgiem". Z najwyższego punktu w tym miejscu, można mieć wspaniały widok nie tylko na całą dżunglę i buszujące w niej stworzenia, ale również na pobliskie wybrzeże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Nie Lip 17 2016, 20:23

Kto słyszał o Popiełku? Pewnie tylko ten, kto dość uważnie słuchał swoich nauczycieli podczas zajęć z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. Wiadomo jednak, że większość z nas nie raz i nie dwa przysnęła podczas teoretycznej części tych zajęć. No bo ile można słuchac o tym, które regiony świata zamieszkuje Traszka, a której Popiełek, czy jakieś inne stworzenie z którym spotkanie jest bardzo nieprawdopodobne. Zwłaszcza, że wspomniany już kilka razy wcześniej Popiełek żywot swój miał krótki. Trafnie można powiedzieć, że uroków życia to on nie zaznaje, skoro żyje tylko godzinę i cały ten czas spędza na poszukiwaniu miejsca dogodnego do złożenia swych jaj. Zapytacie, jaki to ma związek z sytuacją? Ano taki że @Letta Libro znalazła właśnie owe jaja. Które ciężko było przegapić, bo mimo, że złożone pod krzaczorem to wyraźnie kuły w oczy swoją czerwoną barwą. Poza tym, w jakiś dziwny sposób ta okolica zdawała znaleźć sobie więcej niż jednego sympatyka. Z pomiędzy drzew szli właśnie @Axel Rogers i @Urane Leighton kompletnie pochłonięci rozmową. Axel o mało nie wlazł z buciorami w jedno z czerwonych jaj o jeszcze niezidentyfikowanym przez was gatunku.


*pierwszeństwo na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy, potem proszę trzymać się utworzonej kolejki


Jeśli łącznie posiadacie w kuferku więcej niż 20 pkt z ONMS udaje wam się dojść do tego, że jaja są właśnie Popiełka.  
Jeśli nie jeszcze nic straconego, każdy może rzucić kostką, coby sprawdzić, jak wiele z zajęć pamięta.:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Madryt, Hiszpania
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 178
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13105-letta-libro#350807
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13115-relki-lettki#351196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13116-sowy-do-letty-5km#351197
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13114-letta-libro#351193




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Nie Lip 17 2016, 21:32

Czerwone jaja, niezły początek wieczoru. Szkoda tylko, że nie była pewna któż je złożył. Nie smok co nie? W końcu one nie składają jaj w tym kolorze. A może coś pomyliła? Jak to szło? Opieka nad magicznymi stworzeniami jest ciekawym przedmiotem, ale jednym z tych, na których teoria przypomina kołysankę. Stała jak wryta i wpatrywała się w nie z nadzieją, że to pomoże, ale nic, nic nie przychodziło jej do głowy.

- Ktoś wie co to jest? - zapytała głośno sfrustrowana czarodziejka - Do licha! Cóż to za dziwactwa? Powtarzam, ktoś wie co to jest?!

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Nie Lis 04 2018, 17:21




grupa c
Jesteście jednymi ze śmiałków, którzy postanowili na własną rękę odszukać zaginiony przedmiot, który mógł powstrzymać uciążliwe zakłócenia magii. Bez względu na to, czy zgłosiliście się całą grupą, czy dobrani zostaliście na podstawie ochotniczych zgłoszeń poprzez profil Tropiciela, spotkaliście się jeszcze przed wyjazdem, by uzgodnić szczegóły. Uważnie przestudiowaliście wskazówki Tropiciela i uznaliście, że to właśnie ten punkt na mapie, będzie właściwym do rozpoczęcia pierwszej wyprawy. Pozostało zdobyć odpowiedni świstoklik lub postawić na innego rodzaju czarodziejskie środki transportu. Wszystko udało się bez problemu i oto znaleźliście się w samym sercu głośnej i dzikiej, kolumbijskiej dżungli.  

Postacie:
Przed rozpoczęciem rozgrywki, każdy ma obowiązek przeczytać pierwszy post mechaniki!
Eliksiry uzdrawiające możesz zakupić w sklepie (1, 2, 3) przed napisaniem pierwszego posta na wyprawie. Przypominamy również o możliwości zakupienia kufra (tutaj) i tym samym poszerzenia swojego ekwipunku do 5 miejsc.
Wszystkie kości, poza Narratorami, należy rzucać w  odpowiednim temacie.



Kod profili podróżników:

Kod:
<div class="stanpostaci"></div><div class="standzien"> DZIEŃ: 1 </div><div class="stanrzeczy"> [b]STAN ZDROWIA: [/b]<zycie>★ ★ ★</zycie>
[b]EKWIPUNEK:[/b] wpisz, wpisz, wpisz  </div>

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Nie Lis 04 2018, 17:21

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
http://www.czarodzieje.org/t16528-e-l-cortez#455060
http://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
http://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Pon Lis 05 2018, 15:10

Nigdy nie spotkała się z ową "zabawą". Mniemy Tropiciel podzielił uczniów na grupy, co wydawało się Elisabeth za dość dziwne doświadczenie. Parę dni przed wyprawa poznała swoją "drużynę pierścienia", do której należała @Isabelle L. Cortez @Aleksander Cortez @Matthew Alexander . Cieszyła się, że trafiła z rodziną do jednej grupy. Jednak jedynie nie znała mężczyzny, który został do nich dopasowany. Chociaż nie przeszkadzało jej to iż jest z nimi ktoś nie znajomy, to i tak nie chciała zbyt bardzo się przed nim otwierać.
Tak więc wysłuchała innych wobec pomysłach na ich wyprawę, a co najważniejsze miejsca, w którym mieli zacząć.

Parę dni po ich pierwszym spotkaniu spotkali się na obrzeżach zamku. Gdzie mieli udać się przed siebie. Każdy z nich posiadał plecak z jak najbardziej przydatnymi rzeczami. Przez parę minut (albo parę naście) dyskutowali, którędy będzie najbliżej. Gdy w końcu się zdecydowali ruszyli przed siebie ku nieznanej przygodzie śpiewając "Hej ho! Hej Ho! Do pracy by się szło!" Tzn na Wyprawę oczywiście.

Idąc dzielnie owym szlakiem napotkali rzekę.
Tak! Rzekę! Przecież do cholery nie było jej na mapie, a tu nagle się namalowała? Elisabeth spojrzała na osoby jej towarzyszące i pokręciła jedynie oczami.
-No i co teraz? - zapytała uczniów Hogawaru. Nie miała pojęcia co mogli by teraz zrobić. Zero mostu, liny czy tez wystających kamieni. A głupia mapa pokazuję jedynie tę drogę do wybranego miejsca. Co teraz zrobić?
Elis razem z towarzyszami rozglądała się na około. Jedyne co rzuciło się jej w oczy, to wielki konar, który był zaczepiony o drugi brzeg rzeki.
-Macie może jakiś pomysł jak tam się dostać?


DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: 2x Filolka eliksiru wiggenowego, fiolka eliksiru Słodkiego Snu  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 468
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 569
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Pon Lis 05 2018, 16:07

Był idiotą
że się zgodził na tę wyprawę.
Co go skłoniło w ogóle do takiej rzeczy? Dlaczego - pytał się samego siebie w umyśle - dlaczego postanowił pójść na tę wyprawę? Próba udowodnienia tego, że wcale nie jest bezużyteczny, jak mu się wydaje? A może po prostu kompletna obojętność spowodowana depresją zwyczajnie dawała się we znaki, że wcale nie liczył się z tym, że to może zakończyć się dla niego niezbyt szczęśliwie? Promienie słońca uderzały jego twarz - obecnie czuł się w dżungli całkiem w porządku; wychowany został w towarzystwie roślin oraz mniej lub bardziej przyjemnych żyjątek, które to potrafią znajdować się w roślinach. W dłoni zaś dzierżył różdżkę - niezwykle przydatną, stającą się nieodłącznym elementem przeprawy przez całokształt Ameryki Południowej, kiedy to oczy badające czujnie otoczenie zdawały się analizować doszczętnie każdą możliwą informację, aż dotarli wreszcie do wodospadu, który w pewnym stopniu przypomniał mu Meksyk. Może tam nie miał do czynienia z tego typu wyczynem Matki Natury, co nie zmienia faktu, że szum wody, jak zawsze, uspokajał go - nawet wtedy, kiedy ze swoją przybraną siostrzenicą, Thalią, poruszał się całkowicie ślepy po moście, w każdej chwili posiadając realne szanse na upadek i wpadnięcie do wody. Wcale nie był w nastroju na jakiekolwiek śpiewy, odcinając się od tego zbędnego dodatku podróży
wolał ewidentnie stawiać kroki w spokoju.
Był przyzwyczajony jednak do nadmiernego hałasu - przecież - był w grupie z tak naprawdę dzieciakami. Czyżby włączy się w nim syndrom ojcowski i o nie zadba? Sam nie wiedział. Westchnąwszy cicho, przeszkoda w postaci wodospadu wydawała się być odrobinę bólem w miejscu, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Zielone, zmieniające niezwykle często pod wpływem promieni słonecznych, zaczęły analizować teren. Po drugiej stronie wody znajdował się dość solidny konar drzewa. Zaciekawiło go to na tyle, że odpowiedź na pytanie Krukonki pojawiła się niemalże natychmiast. - Konar po drugiej stronie wydaje się być solidny. - wypowiedziawszy te słowa, chwycił za różdżkę, by następnie wymusić na krtani inkantację odpowiedniego zaklęcia. - Carpe Retractum. - wydobyło się, a na szczęście zakłócenia były wyjątkowo pobłażliwe w jego przypadku - może nie była to zbyt intrygująca czynność, ale, w zależności od tego, czy ktoś zechciał mu pomóc w przeniesieniu tego przedmiotu, trwało to dłużej lub krócej.
Czy było jednak stabilnie?

Suma oczek: 16 (4 + 5 + 1 + 6)

DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy

______________________


Gotta take a minute just to ease my mind, because if I don't walk, then I'll get caught out and then I'll be falling all the way down.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Pon Lis 05 2018, 17:23

Wyprawa. Z początku pomysł zapisania się na nią i wzięcia udziału w przygodzie życia wydawał się jej kuszący. Dlatego id razu wpisała swoje imię jako ochotniczki. Dziś jednak, stojąc pośród ludzi którzy w większości byli jej bliscy zawahala się. Może jednak nie był to dobry pomysł. Może nie powinna brać udziału w czymś tak szalonym? Chciała nawet zrezygnować  jednak nie mogła że względu na swoją siostrę. To dzięki niej została. Musiała w końcu jej pilnować. 
Śpiewanie było oderwaniem od rzeczywistości. Na chwilę zapomniała o wyprawie, chodź właśnie się na nią wybierali. Była to jeszcze chwila beztroski i zapomnienia. Kto wie co czekało na nich tam  gdzie właśnie zamierzali. 
Dżungla okazała się spokojnym ale jednocześnie tajemniczym miejscem. Isabelle doskonale zdawała sobie sprawę, że gdzieś w tym lesie znajdują się zwierzęta nie koniecznie magiczne ale również niezbyt przychylne ludziom. Co jakiś czas zerkala w stronę mijanych krzaków mając nadzieję, że nic nie wyskoczy z nich. Patrzyła na nie do momentu dotarcia nad rzekę. Głos siostry skutecznie wyrwał ją z za myślenia i zmusił do skupienia się na obecnym problemie. Płynąć nie miała zamiaru. Wiedziała doskonale, że nie doplynie na drugi brzeg  a co najwyżej przygarnie kilka pijawek. Wzruszyla ramionami rozglądając się za jakimś mostem. Niestety, nie było takiego. Już miała zaproponować jakąś głupotę, gdy najstarsza osoba z nich wszystkich, dała proste rozwiązanie. Od razu pszyjrzala się drzewu o którym była mowa. Faktycznie  wyglądało na solidne. 
- Możemy tego spróbować  Nie mamy i tak nic do stracenia. - spojrzała na Alka zastanawiając się czy ma może inny pomysł. 
Modląc się o powodzenie pomogła Matt owi z zaklecie. 

kostka: 5


DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
http://www.czarodzieje.org/t16528-e-l-cortez#455060
http://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
http://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Wto Lis 06 2018, 08:24

Przyglądała się uważnie starszemu "koledze". Kojarzyła go skądś? Możliwe. Jednak nie umiała sobie przypomnieć czy też przyklepać twarzy. A może po prostu mijali się w Londynie na jakiejś z ulic? W sumie wszystko było możliwe. Jednak nie teraz było rozmyślać o takich rzeczach.
Dziewczyna podeszła bliżej rzeki by się przyjrzeć wodzie. Ukucnęła tuż przy samym brzegu, a jej oczom pokazały się małe kijanki? Nie, nie.. To nie były kijanki, to były przeklęte pijawki, które uwielbiały do ssać się do ludzkiego ciała i pozostawiać na nim nie małe rany.

Gdy starszy kolega uznał iż drzewo po drugiej stronie jest odpowiednie do przejścia uśmiechnęła się, bo myślała już prędzej o nim. Jednak nie pamiętała zaklęcia, które by mogło im pomóc, a tym bardziej wtedy nawet nie myślała o magii.
-O! Świetny pomysł!- Powiedziała od razu na plan starszego czarodzieja. Miała jedynie, że owe chęci nie wyjdą na marne. Więc z miłą chęcią wyciągnęła swoją różdżkę i tak samo jak Matt i swoja siostra wypowiedziała zaklęcie, które o dziwo zadziałało. Czyżby Merlin dzisiaj nad nami czuwał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 457
  Liczba postów : 528
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Wto Lis 06 2018, 19:04

Wygląda na to, że tylko on zapisał się z grupy na tę wyprawę, świadomy tego co robi. Można byłoby podawać tutaj wiele poważnych powodów, dla których to postanowił odnaleźć przedmiot, który powodował zakłócenia. Prawdą jednak było to, że uzależniony od adrenaliny, ostatnio bardzo cierpiał na jej brak. I to w zasadzie w jakiejkolwiek formie. Czuł się trochę jak narkoman na głodzie, nie mogąc usiedzieć przez ostatnie kilka dni ani chwili w jednym miejscu. Przez co gdy tylko pojawił się w dżungli, odetchnął głęboko i uśmiechnął się szeroko. Nawet na moment nie tracąc pewności, że dobrze zrobił. W końcu do tego był szkolony, może nie konkretnie do przedzierania się przez dżungle i szukania jakiś przedmiotów. Ale też przez długi czas przygotowywał się do tej wyprawy, w zasadzie to zbierał informacje na temat przetrwania w tych warunkach już po tym jak tylko się zapisał.
Pojawił się na miejscu spotkania ubrany w czarne wojskowe buciory o grubej podeszwie, wzmacniane na przodzie blaszką. Ciemnozielone spodnie z wieloma kieszeniami zamykanymi na zamek. Nogawki spodni wetknął głęboko w buty, które stabilnie były trzymane przez plecionkę ze sznurówki. Odrobinę jaśniejszego koloru niż spodnie koszulkę z długim rękawem, a na głowie kapelusz by nawet jeśli coś miałoby mu spaść z drzewa na głowę, to jednym ruchem mógłby się tego pozbyć zrzucając ów osłonę.
Uśmiechnął się na moment gdy kuzynka zaczęła nucić piosenkę. Nie zamierzał się jednak do niej dołączyć. Wolał pozostawać cicho i w milczeniu przedzierać się przez te lasy. W końcu nie wybrali się też na normalny spacerek by sobie pozwalać na takie zlekceważenie wszelkich zagrożeń, które mogły się na nich czaić za jednym z drzew i usłyszeć ich wesoły śpiew. Przez co już teraz wyciągnął swoją różdżkę i ruszył wraz z drużyną.
- Aleksander Cortez - Przedstawił się mężczyźnie uznając, że wypadało by chociaż sobie przedstawić, skoro mieli już przedzierać się przez dżunglę wspólnie.
- Ale proszę spokojnie wołać po imieniu lub nawet Aleks, tak będzie szybciej i łatwiej w razie jakiś problemów. Albo nawet zwyczajnej komunikacji. - Dodał po czym wystawił otwartą dłoń w stronę Matthewa.
Pierwszą przeszkodą okazała się być rzeka. Niezależnie od tego, czy byłaby rwąca, czy też nie wolałby do niej nie wchodzić i wolałby się jakoś przedzierać ponad nią.
Wystarczająco się naczytał nieprzyjemnych rzeczy by nabrać chęci na kąpiel.
Na szczęście Matt też nie miał ochoty na zamoczenie się i dostrzegł drzewo dzięki któremu mogli zrobić prowizoryczny most.
- Powinno się nadać - Odpowiedział jedynie po czym zabrał się za pomoc całej grupie. Po wszystkim każdy mógł spokojnie przedrzeć się po prowizorycznym moście na drugą stronę rzeki.

Przechodził jako ostatni przez co po dotarciu na brzeg spojrzał się na drużynę i rzucił otrzepując ręce z resztek podmokłej kory.
- To gdzie teraz? Zauważyliście coś może ciekawego? - zadał pytanie skacząc wzrokiem po twarzach.
DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir Wiggenowy, eliksir Wiggenowy, eliksir Wiggenowy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Wto Lis 06 2018, 19:40

The member 'Aleksander Cortez' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 468
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 569
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Wto Lis 06 2018, 20:03

Przejście przez rzekę było wyjątkowo łatwym zadaniem.
A przynajmniej tak mogło się wydawać. Nie wiadomo było, co tak naprawdę skrywa w sobie dżungla, do której to się udali. Spojrzenie zielonych oczu powędrowało pierwsze pod nogi (nie chciał się wywalić), a potem dopiero skupił się na reszcie. Nie wiedział, czemu tutaj się udał, dlaczego z takim składem się udał, co nie zmienia faktu, że po prostu był wycofany od drużyny na tyle, że wyjątkowo rzadko kiedy wymuszał swoją krtań do wydawania odpowiednich drgań.
- Matthew Alexander. - również się przedstawił; czyżby tego nie zrobił na początku spotkania? Nie wiedział, w związku z czym spojrzał ostrożnie i z pewną rozwagą w stronę Ślizgona, jakby wyczekując od niego następnych słów. I w sumie się nie zawiódł, albowiem był doskonałym słuchaczem. - W porządku. W moim przypadku można śmiało używać "Matt". - jakoby odwdzięczył się tym samym, kierując w stronę kolejnej przeprawy, kolejnych wydarzeń, kolejnych promieni słońca. Kiedy grupa, do której to należał, wydawała się być pozytywnie nastawiona, nad uzdrowicielem krążyła czarna chmura roztrzepanych, kompletnie niezrozumiałych myśli, która go prześladowała od wyjątkowo dawna. Leków tutaj swoich nie miał - nie mógł z łatwością zażyć czegokolwiek, co postawiłoby go na nogi oraz zaprzestałoby mącić umysł na tyle, że po przejściu przez rzekę o mało co nie zauważył pewnej rośliny. - Hm. - zatrzymał się zatem, spojrzał na nią, był przecież pracownikiem Świętego Munga - jak mógł nie wiedzieć, do czego służy korzennik lekarski.
- Może się przydać - służy jako składnik eliksirów leczniczych. - wypowiedział, kiedy to przykucnął oraz chwycił za różdżkę, która wydawała się szwankować już od dłuższego czasu. - Co do- - zbyt długo jednak nie mógł zachwycić się pełną sprawnością drewnianego patyczka, który to następnie, jakby bez powodu, postanowił pożyć własnym życiem. Czyżby rozgniewał rdzeń z pióra feniksa, który był zaznajomiony z Alexander'em od początku? Nie wiedział, co nie zmienia faktu, że poświata pierwsze uderzyła w konar drzewa, by następnie z rykoszetem trafić w jego stronę. Co się okazało? Nie może mówić. Jęzlep? Ciche westchnięcie wydobyło się za pomocą nozdrzy, jakby sygnalizując po części problem; nie umiał mówić, a bez tego większość zaklęć wydaje się być bezskuteczna. Oczywiście uzdrowicielskie nie stanowiły problemu, niemniej jednak nadal to był w pewnym stopniu wrzód na dupie. Skierował zatem spokojnie spojrzenie w stronę dzieciaków, kiedy to zdołał zebrać odrobinę rośliny do torby, jakoby niemo pytając się o jakąkolwiek pomoc.
Pomożecie?
Chociaż mogli ruszyć dalej - los był dla nich wyjątkowo łaskawy, oferując tym samym pewnego speca od eliksirów, najwidoczniej zaintrygowanego znaleziskiem.

klik, nie chcę zepsuć kolejności, biorę eliksir, jakby co!

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy

______________________


Gotta take a minute just to ease my mind, because if I don't walk, then I'll get caught out and then I'll be falling all the way down.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Wto Lis 06 2018, 21:10

Przejście przez rzekę zajęło im kilka sekund. Zaraz po znalezieniu się po drugiej strony ruszyli dalej. Isabelle na powrót zaczęła sie rozglądać na boki mając szczerą nadzieję, że nie zaatakuje ich żadne zwierzę. Magiczne czy nie. Była tak zajęta dbaniem o ich bezpieczeństwo, że gdyby nie Matt z pewnością przegapiła by tą roślinę. Zresztą, zielarstwo nie było jej mocną stronę. Zaklęcia, tak. Zatrzymała się jak na rozkaz przyglądając się roślinie. NIe było w niej nic wyjątkowego. Ot zwykłe, jak dla niej, drzewo. Prawie pięć razy wyższe od dziewczyny z rozłożystą koroną i zielonymi liśćmi. Spojrzała w górą chcąc ocenić jak wysoko mogła by sięgnąć po jego liście. Skoro była to roślina lecznicza to warto było nazbierać kilka liści. A może lepiej cały plecak który miała na ramionach? Zbliżyła się do drzewa oceniając w dalszym ciągu możliwości zerwania liści. Były marne ale nie nie możliwe. Dodatkowo ten przyjemny zapach. Zamknęła na moment oczy wdychając przyjemną woń. Im była bliżej drzewa tym zapach był silniejszy. Czyżby to drzewo pachniało tak przyjemnie? Otworzyła oczy mrużąc je delikatnie. Pochyliła sie w stronę kory. Tak, to ona pachniała tak przyjemnie. Aż miało się ochotę tutaj zostać na dłużej.
Jej spojrzenie przykuło światło wydobyte z różdżki Matta. Do tego urwał zdanie w połowie, a raczej na samym jego początku. Podeszła do niego zaniepokojona. Od momentu spotkania się przed wyprawą i wybrania miejsca mieli dbać o siebie. Nie było mowy o pozostawieniu kogoś bez pomocy. Tym bardziej kogoś, kto znał zaklęcia uzdrawiające. Kto wie co czekało ich jeszcze w tej dżungli.
- Wszystko w porządku? - nie dostała odpowiedzi. Jedynie spojrzenie, które mówiło więcej niż same słowa. Coś było nie tak. A skoro nie mógł powiedzieć co... Prychnęła pod nosem. Cholerne zakłócenia magii. Wyciągnęła swoją różdżkę i rzuciła odpowiednie zaklęcie aby pomóc uzdrowicielowi. Zaklęcie zadziałało od razu dzięki czemu mógł w razie czego poratować ich. O ile różdżka znów mu nie nawali. - Teraz zdecydowanie powinno być lepiej. - uśmiechnęła się do niego po czym wróciła do zbierania liści. Jeden z nich spadł jej na ziemię przez co dziewczyna odruchowo schyliła się aby go podnieść, Nie spodziewała się znaleźć tam jeden z głównych składników do eliksiru uzdrawiającego. Zdziwiona zerwała do automatycznie chowając do plecaka.
Chciała być pierwsza. Chciała wygrać ten cały wyścig, a raczej wyprawę. Chciała pierwsza dojść do celu. Może właśnie to spowodowało, że postanowiła zrezygnować z ustalonego planu i iść inną trasą. Zatrzymała się przed grupą spoglądając każdemu w oczy.
- Ja wiem, że mamy ustalony konkretną trasę ale... - na chwilę się zawahała. A co jeśli robiła źle i przez nią grupa przegra? Nie, z pewnością tak być nie mogło. Uniosła głowę do góry i popatrzyła na każdego z osobna. - Chcę iść inną trasą. Wiem, że to ryzykowne ale zaufajcie mi. - jej głos był spokojny i pewny. Wiedziała co mówi.
Wszyscy szli za nią, a ona wiedziałam, że robi to dobrze. Czuła jak zakłócenia narastały sugerując tym samym bliskość przedmiotu. Czuła go. Mimo to noc zapadała coraz szybciej, a oni potrzebowali snu. Całe szczęście trafili na tubylca który wskazał im drogę do ich wioski. Zadowoleni poszli za nim mając nadzieję, że będzie to dobra decyzja. A przyjemniej taką nadzieję miała Isabelle. I tak właśnie było. Tubylcy widząc co takiego znaleźli od razu zaproponowali im galeony lub eliksir uzdrawiający. Ona wraz z Mattem wzięła eliksir. Uznała go za bardziej potrzebny w dżungli od pieniędzy. Już miała pójść za resztą na spoczynek, gdy przypomniało się jej co takiego znalazła sama. Od razu wyciągnęła roślinę i pokazała jednemu z tubylców. Ten nie mógł wyjść z podziwu nad znaleziskiem. Od razu wcisnął w jej ręce galeony jak i buteleczkę eliksiru uzdrawiającego, do którego, jak się później okazało, dodawało się tę roślinę. Zadowolona poszła do reszty.

*też biorę eliksir.

kostka na dom: Slytherin
kostka na pomoc Mattowi: 6

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy x3(kupione przed wyprawą)
Eliksir Uzdrawiający x4 (zdobyte) 
+50 Galeonów (zdobyte)


Ostatnio zmieniony przez Isabelle L. Cortez dnia Sob Lis 10 2018, 12:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
http://www.czarodzieje.org/t16528-e-l-cortez#455060
http://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
http://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Pią Lis 09 2018, 11:36

Elisabeth słuchała uważnie płci przeciwnej, która właśnie się sobie przedstawiała.  A może i ona powinna przedstawić się nowemu znajomemu? Chociaż nie. Kultura zobowiązuje by to mężczyzna pierwszy wyciągnął swą dłoń do kobiety. Więc postanowiła poczekać aż w końcu towarzysz sam postanowi się do owej pannicy odezwać.

Gdy tylko ich zaklęcie wyszło pozytywnie uradowała się i przeszła tuż za swoją drużyną na drugą stronę. Na nowym półwysep ku rozglądała się na około. Skądś kojarzyła owe miejsce. Jednak nie umiała sobie przypomnieć skąd. Czyżby tu była? Nie, raczej nie. W końcu by pamiętała lepiej tutejsze okolice. Jednak myśl, że zna to miejsce nie dawała jej spokoju. Ale postanowiła dać sobie spokój i pomóc swoim towarzyszą.
Zauważyła, że Iss rzuca jakiś czar na Matta. Nie wiedziała o co chodzi. Ale nie chciała się wtrącać więc przyglądała się uważnie drzewom i otaczającemu ich pejzażem.
Dotknęła parę drzew zamykając oczy. Mogła wtedy poczuć świeżą rosę czy też delikatny zapach lasu.
W pewnym momencie usłyszała zdanie swojej siostry, które dość bardzo ją zdziwiło. Przecież Iss zawsze była rozsądna i wolała trzymać się ustalonego planu. A teraz? Chciała zboczyć ze ścieżki?
-Zmienić trasę?- Zapytała wielce zdziwiona, a jej oczy automatycznie otworzyły się na rozszerz.
Elisabeth podeszła bliżej siostry i tuż za nią skrywała się ścieżka, która rozjaśniła jej skąd może znać to miejsce. Czytała kiedyś o tym lesie, że często można wpaść tutaj na cholerne Chochliki.
-Wiem! –Wykrzyczała do siebie. Jednak nie obeszło się od wzroku rodziny i Matta. -Czytałam o tym miejscu.- Zaczęła się tłumaczyć. -A droga, która znajduję się za Isabelle nie będzie dobrym rozwiązaniem. Jak się nie mylę za ową ścieżką możemy napotkać Chochliki. A chyba tego nie chcemy prawda? I w sumie nasza mapa pokazuje, że mamy tamtędy się kierować. Więc wydaje mi się, że Iss ma dobry pomysł o zmianie trasy.- Przyznała to nie pewnie, bo miała nadzieję, że się nie myli do owego miejsca.

Tak więc udali się w stronę, którą wyznaczyła jej starsza siostra i napotkali tubylca. Elis była nie pewna czy powinni za nim pójść. Ale skoro reszta była na tak, to dlaczego ona nie miała by iść za głosem rozsądku innych?
Gdy znaleźli się w wiosce tubylcy byli zainteresowani łupami Iss i Matta, co niezbyt ją zdziwiło. Chociaż? Przecież oni powinni znać las i wiedzieć co gdzie rośnie. Więc to nie zbyt wydawało jej się na normalne. Przyglądała się im uważnie i niepewnie. A gdy zaproponowali eliksir albo galeony oczywiste było, że młoda czarownica wybrała eliksir. W końcu nie wiadomo co może jeszcze spotkać ich w tym całym lesie.



*Biorę Eliksir
+1pkt do kuferka z ONMS

kostka na dom: Ravennclaw
kostka "ROZSĄDEK": 4

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy x2
fiolka eliksiru Słodkiego Snu
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 457
  Liczba postów : 528
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Sob Lis 10 2018, 19:09

Pierwszą osobą, która wpadła na pomysł gdzie iść była Isa. Co prawda mieli zejść z trasy którą wcześniej uzgodnili, ale skoro dziewczyna coś wyczuła to nie zamierzał w to ingerować.
- No dobrze, prowadź- odpowiedział i powędrował za kuzynką.
Natrafili na polanę gdzie mieli okazję nazbierać trochę cennych medykamentów potrzebnych do przyrządzenia mikstur. Po tym miało miejsce coś dziwnego, co nie za bardzo zrozumiał. Matt zaczął coś pokazywać, jakby nie był w stanie mówić. I dopiero po pomocy Ślizgonki zrozumiał, że oberwał zaklęciem. Widząc jednak, że sytuacja jest już opanowana, zaczął pomagać w zbieraniu roślin.
Elisabeth wydawała się mu być dość mocno pogrążona przez jakieś myśli, bo przez dłuższy czas w ogóle się nie odzywała. I to wydało mu się podejrzane, przez chwilę myślał, że ona tak samo jak Matt była pod wpływem zaklęcia. Podszedł więc do niej by sprawdzić czy wszystko jest w porządku.
- Co jest Elisabeth? Czym się tak martwisz? - zapytał się i po chwili uzyskał odpowiedź.
- Jeśli kojarzysz to miejsce to przeprowadź nas przez dżunglę tak, by nie natrafić na te małe cholery. - odpowiedział na jej słowa spoglądając na resztę drużyny, czy też nie mają nic przeciwko temu.
W końcu ruszyli dalej i wtedy poczuł coś dziwnego. Zachwianie mocy, znów jej intensywną falę przepływającą przez niego, aż do ręki gdzie trzymał różdżkę. Błysk, różdżka sama wystrzeliła i to z taką mocą, że aż wyskoczyła mu z ręki do góry z taką rotacją, że odbijał ją dwa razy ręką nim za trzecim razem udało mu się ją pochwycić. Dopiero teraz spojrzał się po pozostałej trójce poszukiwaczy. Z dziewczynami wszystko było dobrze, natomiast Mattowi wyrosła broda, tak długa i gęsta, że sam Merlin by się jej nie powstydził.
- Na brodę Merlina! - O mało nie parsknął śmiechem przy tym podglądając na mężczyznę i jego zmieniony wygląd.
- Przepraszam, różdżka sama mi wypaliła. Chyba musimy kierować się w dobrą stronę. Na całe szczęście, że to tylko to, bo znając preferencje mojej różdżki to mogłoby się skończyć znacznie gorzej.- Dopowiedział szybko, na końcu wypowiedzi przybierając znów poważny ton i nieco zmartwiony tym, że nie mają wpływu na swoje różdżki. Spojrzał jeszcze raz przepraszająco na mężczyznę i ruszył przodem.
- Lepiej będzie jeśli pójdę trochę z przodu skoro sama różdżka mi strzela zaklęciami. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy. - Po tych słowach ruszył dalej. Wpierw omijając siedzibę chochlików, a później kierując się trasą obraną przez Isabelle. I tak natrafiając na tubylców, którzy zaoferowali im mikstury, albo galeony za sprzedaż roślin które wcześniej znaleźli. I jak się okazało dobrych informacji nie było końca. Bo zaoferowali też nocleg w wiosce.
- Ja zdecydowanie jestem za. Wolę spać w ciepłej, suchej chatce. Niż na drzewach, lub mokrej ziemi, będąc narażonym na ataki zwierząt.- Rzekł do drużyny uznając, że skorzystanie z noclegu będzie najlepszą rzeczą.
Oczywiście swoje rośliny odsprzedał tubylcom i przehandlował to na miksturę.



Kostka Slytherin później 5 "Osobie piszącej po tobie rośnie broda. Efekt utrzymuje się do końca dnia".
Również wybieram miksturę.

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir Wiggenowy, eliksir Wiggenowy, eliksir Wiggenowy, eliksir uzdrawiający


Ostatnio zmieniony przez Aleksander Cortez dnia Sob Lis 10 2018, 19:14, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Sob Lis 10 2018, 19:09

The member 'Aleksander Cortez' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 468
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 569
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Nie Lis 11 2018, 00:22

No, tego się nie spodziewał,
kiedy broda zaczęła mu rosnąć bardziej niż zwykle, zaś oczy przeszyło zobojętnienie. Cholerne zakłócenia. Jedyne, co zdołał wypowiedzieć w dość długiej wypowiedzi (dlaczego?) Corteza, to zwyczajne kiwnięcie głową oraz "W porządku". Konkluzja słów dobranych przez Ślizgona przede wszystkim pasowała, chociaż introwertyczna natura uzdrowiciela oraz jego brak umiejętności społecznych w połączeniu z wieloma chorobami wyniszczającymi umysł, spowodowały ten sam wyraz twarzy, to samo wszystko, kiedy przyszło mu się zmierzyć ze skutkami zaklęcia. Niefortunnego, zresztą. Nie obchodziło go to - dla niego nic nie miało sensu. Ani ta wyprawa, ani poszukiwanie artefaktu. Dlaczego właśnie oni? Dlaczego zdarzyło im się przejąć inicjatywę, skoro Ministerstwo miało pewnie dużo innych, bardziej doświadczonych osób? To wszystko wydawało się śmierdzieć, kiedy to Matthew rozdzierał ciszę własnymi krokami, zatapiał się, odcinał od świata zewnętrznego, wprowadzał w stan melancholii, a przede wszystkim - cierpiał mimo apatii. Cholerna depresja dawała się we znaki w najgorszym momencie, w wyniku czego zwyczajnie funkcjonował tak, jak to z nim było. Humor był w jego przypadku wyjątkowo zmienny; może nie okazywał tego bezpośrednio, aczkolwiek każdy, kto przy nim przebywał, zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że nawet jeżeli na twarzy znajduje się ta sama mimika, atmosfera enigmy ma inny kolor, inny wydźwięk. Nie nadawał się do niczego - co najwyżej do bycia sobie dodatkowym obiadem dla innych stworzeń, chociaż tych na razie zbyt wiele nie bylo.
Wybrali jednocześnie wadliwe rozłożenie namiotu oraz sprzętu. Kiedy spał, chociaż w jego przypadku było to czuwanie, w wyniku czego budził się w jeszcze gorszym nastroju (zazwyczaj spał po szesnaście godzin, kiedy to choroby potrafiły odcisnąć największe piętno na jego psychice), poczuł nagły, niezbyt przyjemny deszcz. To wystarczyło do tego, by się stamtąd ewakuować - poranne zbieranie się nie było przyjemnym doświadczeniem, kiedy musieli grzebać w błocie, zaś na usta nazywały się z chirurgiczną precyzją przekleństwa, jakby mając na zadanie zniwelować niesmak spowodowany tą sytuacją. Cały prowiant przepadł - cały prowiant, po prostu wszystko. Kurwa. Zacisnął mocniej zęby, spoglądając w stronę dzieciaków. Nie pozostało im nic innego jak polować, by zwyczajnie przetrwać - nie było to zbyt łatwe zadanie, aczkolwiek Alexander, mimo swojej miłości do zwierząt, był w stanie z niezwykłą łatwością nie tylko zabić futrzaka, ale także odpowiednio go pozbawić tego, co było niepotrzebne - wnętrzności, organów. Patrzył na siebie jak na mordercę - nie chciał, ale musiał. Nie dla siebie. Bardziej dla towarzyszy jego dłonie były poplamione krwią, zaś pod paznokciami znajdowała się zaschnięta krew. Morderca. Schizofrenia powoli dawała o sobie znać; w umyśle zaś prowadził konwersację sam ze sobą, jakby spotkanie dwóch niezależnych dusz w jednym ciele zdawało się posunąć jakiekolwiek granice.
Kim jesteś, by decydować o czyimś życiu?
Niespokojny wzrok zatrzymywał się wówczas na sylwetce patroszonego zwierzęcia. Dziwne omamy słuchowe w swojej niewielkiej sile zdawały się o sobie znać. W pewnym momencie nawet wstrzymał się na chwilę przed kolejnymi cięciami, choć nie trwało to zbyt długo; było praktycznie niezauważalne. Brak snu? Brak czegokolwiek? Brak własnych zwierząt? Przesunął ostrożnie palcem po nożu raz jeszcze. Dlaczego. Dlaczego nie mógł być normalny? Dlaczego WSZYSTKO musiał psuć? Dlaczego nie mógł się wychować, nie mógł założyć normalnie rodziny? Śmiało. Skocz, jeżeli uważasz, że jesteś wart mniej niż zwierzę, które zabijasz.. To dało mu do myślenia, kiedy wreszcie uporał się oraz załatwił tym samym przy pomocy dzieciaków dodatkowy prowiant, który powinien wystarczyć. Nie spodziewał się nawrotów, nawrotów właśnie tego, jakby ktoś inny zamieszkiwał jego ciało i płatał mu figle. Ostatni raz miał do czynienia z urojeniami podczas ratowania ucznia, kiedy to ciemności otoczyły jego sylwetkę oraz tym samym zmusiły umysł do postrzegania w innym wydaniu rzeczywistości.
Pozostał w tyle - pomógł, chociaż zdawał się być tym samym nieobecny. Nie chciał - miał zamiar jedynie zapomnieć, zapomnieć o tym, iż istnieje oraz w jakikolwiek sposób wpływa na wyprawę. Być może to zagwarantowało spokojny chód oraz odnalezienie dodatkowych galeonów, kiedy to pokierował trochę nieświadomie całą grupę - w ciszy oraz spokoju.
Nadal widział
krew zdobiącą dłonie.

Kostki: rzucałem na cierpliwość, mam 6.

DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Wiggenowy/Uzdrawiający, 60 galeonów

______________________


Gotta take a minute just to ease my mind, because if I don't walk, then I'll get caught out and then I'll be falling all the way down.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   Pon Lis 12 2018, 14:06

Kolejny dzień. Kolejne wyzwanie postawione przed nimi. Mimo wyspania i najedzenia do syta nie odczuwała nasycenia. Lub nawet spełnienia. Bardziej zmartwienie co do dalszej podróży. Zmarszczyła czoło mrużąc lekko oczy. Szło im zbyt łatwo. Jakby Ministerstwo oczyściło dla nich tę ścieżkę wiedząc doskonale na którą się zdecydują, lub, że ktokolwiek się na nią zdecyduje. Może wcale nie była to poprawna droga. Może miała ich zmylić aby nie doszli do celu i nie zaznali smaku zwycięstwa. Dość! Zbyt dużo myśli, zbyt mało odpowiedzi.
Idąc w ciszy miała chwilę aby pomyśleć. Każdy zatopiony we własnych myślach nie mścił ciszy, przez to była to najlepsza okazja na to. Przyjrzała się każdemu z osobna chcąc go rozgryźć. Pierwszy w zasięgu jej oczu znalazł się Matt. Znała go ale nie potrafiła sobie przypomnieć skąd. A wiedziała doskonale, że się już poznali. Wytężyła każdy nerw w swoim mózgu. Każdy splot i połączenie. I wiedziała. Odpowiedź przyszła do niej jak rażona prądem. FESTIWAL! To ona pomógł jej, gdy dostała w głowę. Otworzyła szerzej oczy pokazując w jego stronę palcem.
- To ty! - powiedziała głośno przez co z pewnością zwróciła na siebie uwagę. - Wiem już skąd Cię kojarzę. To ty pomogłeś mi na festiwalu. Dzięki tobie mam buteleczkę eliksiru wiggenowego. W aktualnych okolicznościach przyda się bez dwóch zdań. - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. Matt był dla niej zagadką. Milczący, zatopiony we własnych myślach, ze zmartwioną lub zbolałą miną. Non stop coś go trapiło. Nie chciała ingerować w jego strefę bezpieczną lub zakłócać jego przestrzeń osobistą dlatego trzymała się z daleka od niego nie zadając głupich pytań. Sama również nie chciała by takowych dostawać.
Złe rozłożenie ekwipunku? To za mało powiedziane. Wybrali złe miejsce na to. Nie spodziewali się, że może padać w nocy. Nawet nie przeszło im to przez myśl. Podłoże, od nasiąknięcia wodą, zrobiło się grząskie i niezdatne do pozostania na nim. Pewnie dziewczyna by to przeżyła jednak.... Zapasy. Pochłonęła je ziemia jakby od wieków nie jadła. Wszystko zniknęło pod jej grubą warstwą. Grzebiąc w niej starała się cokolwiek odzyskać jednak nie było to takie proste. Ani skuteczne. Nic nie udało się jej wyciągnąć. Zrezygnowana otarła brudne ręce w mokrej trawie doprowadzając je chodź trochę do czystości.
- Wychodzi na to, że musimy polować. - na samą myśl o tym skrzywiła się. Wiedziała, że nic nie upoluje. Nawet gdyby była z kimś z pozostałej trójki. Dlatego postanowiła sama oddalić się od nich i spróbować szczęścia. Chodziła długo wokół obozowiska starając się nie oddalać za bardzo. Znalazła kilka owoców jednak nie była pewna co do ich jadalności. Mimo to zabrała je ze sobą. Już miała wracać z pustymi rękoma , gdy przed nią pojawił się tubylec. Nie wyglądał jak tamci z plemienia które ich przygarnęło. Ten ewidentnie nie lubił obcych. Starając się nie robić hałasu Isabelle zaczęła się cofać jednak on był szybszy. Znalazł się koło niej w mgnieniu oka. Jego wzrok nie był przyjazny. Trzęsącymi się rękoma podała mu owoce w geście przyjaźni. Przecież nie chciała go skrzywdzić. On tylko popatrzył na nią i owoce i się oddalił. Długo nie mogła dojść do siebie. Co się właśnie stało?! Czyżby miało to być ostrzeżenie? Nie są tutaj mile widziani? Postanowiła jednak nie mówić o tym reszcie grupy. Nie chciała ich martwić. W końcu nic się nie stało.
Wróciła do grupy. Zamyślona, milcząca. Serce w dalszym ciągu biegło z zawrotną prędkością w jej klatce piersiowej. Potrzebowała jeszcze kilku chwil aby się uspokoić. Mimo to głód był silniejszy. Z zadowoleniem przywitała posiłek. Nie jadła nic od kilku godzin. Z wdzięcznością do osoby która to przygotowała zjadła wszystko.
Widząc Matta z tyłu zastanawiała się nad podejściem do niego. Mimo tego nie zrobiła tego. Nie chciała mu przeszkadzać.

kostka na dom: Slytherin
kostka na silne obrażenia: 1

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK:
Eliksir Wiggenowy x3(kupione przed wyprawą)
Eliksir Uzdrawiający x4 (zdobyte) 
+50 Galeonów (zdobyte)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kręgi w dżungli   

Powrót do góry Go down
 

Kręgi w dżungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Kolumbia
 :: 
Dzungla
-