Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kamienie na rzece

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Kamienie na rzece   Pią Maj 13 2016, 17:16


Kamienie na rzece

Jest to jedna z odnóg Amazonki, w której kilkadziesiąt lat temu, najpewniej za pomocą magii pojawiły się tajemnicze kamienie. Nawet podczas wzbierania wody w rzece, nie są one zakrywane przez wodę, gdyż unoszą się razem z nią, dzięki czemu zawsze można się po nich przedostać na drugą stronę, ale warto być przy tym ostrożnym. Nie dość, że są chybotliwe to w dodatku bardzo śliskie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Czw Lip 28 2016, 23:01

Adrienne już po takim czasie zdołała zwiedzić praktycznie część miejsc gdzie aktualnie zamieszkiwali. Można powiedzieć, że z czystej ciekawości, bo na pewno nie z nudów. Dziewczyna nie potrafiła się tutaj nudzić. Mogłaby tutaj zamieszkać. Samo wyjście i zwiedzanie miejsce zajmowało całe dnie. Wiadomo jeszcze wszystkich miejsc nie odkryła i na pewno nie zdoła tego dokonać przez ten czas, ale kto wie może w przyszłości jeszcze raz się tutaj wybierze? Być może ze swoim partnerem, którego jeszcze nie posiada. Adrienne wydawało się, że już ją to szczęście nie spotka. Co zna fajnych chłopaków oni chcą z nią jedynie się przyjaźnić. Przykład Keitha. Być może ona coś z nim by chciała, ale ten nie daje jej żadnych znaków dlatego też nie reagowała impulsywnie. Nie chciała go po prostu przestraszyć, a i zniszczyć przyjaźni jaką ją łączyła. I kolejne myśli wracały z jej ukochanym ślizgonem, którego tak na dobrą sprawę nie widziała ponad pół roku. Doskonale wiedziała gdzie mieszka, ale po co miała się tam udawać? Jedynie kolejny raz mącić sobie sama głowę? Nie mogła tak żyć, dlatego też postanowiła po prostu o nim zapomnieć.
To miejsce już raz zwiedziła, ale ze względu, że jej się tutaj bardzo podobało postanowiła zajść tutaj jeszcze raz. Kamienie które znajdowały się w wodzie były jakby magiczne. Przeskoczyła z jednego na drugiego, ażeby znaleźć się w samym środku. Postanowiła tam usadowić swój zacny tyłek. Ściągnęła letnie buty, ażeby zanurzyć gołe stopy w wodzie. Patrzyła na tafle wody jak w magiczny obrazek zapominając o istniejącym świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lip 29 2016, 01:00

Czasem lubił tak po prostu wyjść z miejsca zamieszkania bez słowa i udać się w losowe miejsce. Tylko on i droga z gościnnymi występami namiotu lub innych ludzi. Aktualnie znajdował się na wycieczce szkolnej, swoją drogą już ostatniej. Wizyta w Kolumbii utwierdziła go w planie na przyszłość. Podróż była jego powołaniem. Nie mógł wytrzymać bez dreszczu emocji gwarantowanego przez nieznane miejsca. Od dawna zaznaczał sobie miejsca które trzeba zwiedzić na mapach. Japonia, Chiny, Rosja czy Bałkany były dopiero początkiem jego pięknych planów na najbliższe lata. Nie będzie się śpieszył niczym. Kiedyś znajdzie dla siebie miejsce na świecie i tam osiądzie, na razie Thomas był prawdziwym wolnym duchem targanym pragnieniem. Tego dnia nogi zaniosły go aż nad Amazonkę. Spacerował tak wzdłuż brzegu rozmyślając o tym co on tak naprawdę robił ze swoim życiem. Miał swój plan i odpowiednio dużo zaparcia żeby go zrealizować. Biada temu kto zechce go od niego odciągnąć. Maszyna już ruszyła. Pod czas swojej przechadzki zauważył po drugiej stronie rzeki jakiś dziwny monument. Zaciekawiony tajemniczym głazem lub pomnikiem pomknął w jego stronę po śliskich kamieniach korzystając ze swojej wrodzonej zwinności. Szkoda że przez tyle lat nie narobił sobie nawyku patrzenia pod nogi. Może wtedy zauważyłby kobietę siedzącą na jednym z nich? Niestety, na to było już za późno, gdy zorientował się że prawdopodobnie skoczy dziewczynie na głowie próbował w locie skorygować swój tor.
-Osz, cholera!- Zdążył krzyknąć zanim wpadł do wody z ogromnym pluskiem za plecami dziewczyny. Na pewno była cała mokra po takim prysznicu. Dzięki przytomności umysłu Thomas szybko wdrapał się na poprzedni kamień i spojrzał z troską na damę znajdującą się przed nim. Miała prawo być wściekła
-Nic ci nie jest?-Spytał wyciągając dłoń w jej stronę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lip 29 2016, 04:58

Naszły ją chwilę dawnych czasów. Rozmyślała nad nimi. Rodzina, przyjaciele z Francji. Co prawda naprawdę za nimi tęskniła. Obiecała sobie, że nie będzie do tego wracać, ale to tak się nie da. Adrienne wracała myślami, doskonale wiedziała, że nie może wrócić do Francji, ale tęskniła, a przede wszystkim martwiła się o swojego ojca. Sophie, Philippe i ta jego jędza na pewno mają go w garści i wykorzystują jak tylko się da. Kobieta ojca... Eh.. No widać, że go kocha, to że nie lubi jego córki to nie znaczy, że jego nie. Adrienne nie miała zamiaru wracać już do tej rodziny, miała olbrzymią ochotę ale nie mogła. Francja to nie jest jej dom. Ona doskonale czuje się w Londynie, jedynie czego jej brakuje to osoby, która się nia zaopiekuje, bo właśnie tego jej trzeba. Może dlatego, że ojciec ją tak nauczył? Od małego dostawała to czego chciała, była oczkiem w głowie tatusia, ale gdy wyjechała z Francji i zamieszkała w Hogwarcie wszystko się zmieniło. Co prawda dostaje listy od ojca, ale to jednak nie to samo. Od czasu do czasu zajrzy, porozmawia, ale zaraz się śpieszy i nigdy nie ma już czasu dla swojej córki. Wiedziała, że prędzej czy później tak się to skończy, ale nie wiedziała że aż tak szybko.
Tak bardzo się zamyśliła, że zapomniała o ludzkim świecie. Dopiero z tego rozkojarzenia wyrwał ją okrzyk, a następnie mocne ochlapanie jej drobnego ciała. Głośno wypuściła powietrze co mogło znaczyć, że zaraz zabije tego kto tak pięknie przeszkodził jej w namyśle. Odwróciła się i zobaczyła znajomego ślizgona. Kojarzyła go z korytarzy, ale nigdy nie miała okazji go poznać. - Mi nic, ale jak zniszczyłeś mi tę sukienkę to ... Too... Nie wiem co Ci zrobie. - warknęła w jego kierunku. To był prezent urodzinowy Borysa, naprawdę bardzo jej się podobala ta sukienka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sob Lip 30 2016, 16:32

Sam nie wiedział jak to się stało że nie zauważył kobiety na kamieniu. Rozproszenie? Zaciekawienie monumentem bo drugiej stronie rzeki ? Kto to wie, ważnym w tym wypadku był skutek. Otóż dama z kamienia była cała mokra. On w sumie też ale wątpił żeby poprawiało to w jakiś sposób jego sytuacje. Cholera, głupi przypadek a może spowodować złość kobiety. Gdyby był chamem to na pewno zwaliłby winę na to że siedzi na kamieniach i ruszył dalej. No cóż, nie był chamem. Usiadł na kamieniu obok niej i zaczął jej się uważnie przyglądać
-Wybacz, nie zauważyłem cię. – rzucił zdawkowo. W duchu jednak rozmyślał po co tyle agresji w słowach tej małej blondynki. Owszem ochlapał ją, ale na merlina! Woda przecież nie wypali dziur w jej ubraniu! Nie było o co się tak denerwować. Nie dał po sobie jednak tego poznać. Było by to wysoce niekulturalne. Przełknął całą złość za reakcje kobiety.
-Sukienka nie wygląda na zniszczoną, Jeśli chcesz możemy oddać ją do renowacji na mój koszt.- Powiedział uważnie przyglądając się kobiecie dzięki której zaliczył nieplanowaną kąpiel. Oprócz tego że materiał zaczął przylegać do jej zgrabnego ciała w dość kuszący sposób, raczej nic więcej jej nie było. Zgrabna blondynka jednak emanowała złością i agresją. Gdy Thomas udowodni że nic nie zniszczył umyślnie może uda się to jakoś załagodzić.
-Thomas Demone- Nie miał w zwyczaju czekać na to aby kobieta przedstawiła się jako pierwsza. Chciał jak najszybciej załatwić tą sprawę polubownie i skoczyć obejrzeć monument. Nawet w furii ta filigranowa kobieta wyglądała na uroczą. Choć pewnie Thomas lekceważył zagrożenie płynące z jej strony przez różnicę we wzroście. Gdy tak wtedy o niej rozmyślał nie spodziewał się że to dopiero prolog dość intensywnej znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Nie Lip 31 2016, 18:39

Owszem Adrienne była praktycznie cała mokra, co prawda nie to, że była jakoś specjalnie zła, ale jednak to była nowa sukienka, którą dostała od ojca, a taka woda niekiedy bywa niesamowicie brudna, dlatego jedynie się o nią obawiała, tym bardziej, że miała żółty, wręcz jaskrawy kolor, więc każdy najmniejszy brud będzie na niej znać. Adrienne na dobrą sprawę nie potrafi się wydzierać czy na kogoś specjalnie gniewać. To nie jest w jej stylu. Jak to chłopak stwierdził to jest tylko sukienka i nie miała się zamiaru nią przejmować, najwyżej kupi sobie nową, a poza tym jest do cholery przecież czarownicą w ich świecie wymazanie plam na sukience jest o wiele bardziej prostsze. - Nie no jasne. Kto mógłby pomyśleć, że jakaś głupia dziewucha będzie siedzieć na kamieniach, nie? Jeszcze tym bardziej pływających na wodzie. - powiedziała do niego i lekko się uśmiechnęła. No na dobrą sprawę mógłby sobie tak o niej pomyśleć, przecież to zachowanie było głupie, a przede wszystkim kompletnie nie przemyślane.
- Nie ma problemu, nic się nie stało. - powiedziała do niego i kolejny raz się uśmiechnęła. Przecież nie będzie robić awantury z powodu sukienki. Jedynie jej reakcja wynikła z tego, że po prostu się przestraszyła i kompletnie zaskoczona wypaliła takie słowa. Tak to jest jak się nie pomyśli nad tym co się pierw robi.
- Miło mi Adrienne Lorrain. - powiedziała do niego. Doskonale wiedziała do jakiego domu mężczyzna uczęszczał, ale o ile się nie myliła to już nie są jego wakacje, bo szkołe skończył. Czy mu tego zazdrościla? Kompletnie nie. Ona cholernie bała się wyprowadzki ze szkoły, kompletnie sobie tego nie wyobrażała. Może jednak nie zdać ten jeden rok jeszcze, ażeby dać sobie trochę więcej czasu? Sama nie wiedziała już co na ten temat myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pon Sie 01 2016, 20:57

Thomas lubił ironie, ale nie gdy stosowano ją przeciw niemu. Bez przesady, nigdy żadnej kobiecie nie mówił gdzie może siedzieć a gdzie nie. Co innego jakimś frajerom. Kobiety były w jego prywatnym notesiku na dość uprzywilejowanej pozycji. Tak długo jak nie wtykały nosa w nie swoje sprawy były na uprzywilejowanej pozycji. A jeśli do tego były ładne? No to już zaczynała się inna bajka. Chłopak był psem na baby i nie dało się tego ukryć. Starał się jednak robić to w sposób dość kulturalny. Jeśli widział że kobieta mówi nie to od razu przestawał. Nie obchodziło go narzucanie się komuś czy domyślanie się co dana pani miała na myśli.
-Mi również ale daj spokój, nie pomyślałem tak nawet. Moja nieuwaga, zwykłe gapiostwo. Proszę cię, nie dorabiaj teorii do tego- Rzucił spoglądając na nią. Próbował nie dać po sobie znać tego jak bardzo podrażniła go ta wypowiedź. Panna Lorrain mimo swej urody już zdołała chłopakowi nastąpić na odcisk. Tak szybkie zdenerwowanie Ślizgona rzadko zwiastowało coś dobrego. Ale hej, wspominałem że Thomas uznał Puchonkę za bardzo atrakcyjną? Postanowił nie skreślać jej tak od razu. Może zaciekawi go na poziomie intelektualnym? Zadziwiającym w tym wszystkim były sprzeczne gesty koleżanki. Ciepłe uśmieszki nie pasowały do jej słów.
-Jeśli tak Ci krzywdę zrobiłem to może jakaś kawa załatwiła by sprawę między nami? Oczywiście Sukienkę tez upiorę. Nawet w rękach- Powiedział puszczając jej oczko. Chciała sprzecznych gestów i znaków? Dostanie jej. Thomas podszedł do tej rozmowy trochę ambicjonalnie. Flirt to subtelna wojna pozorów. Każde zdanie jak runda, liczy się to czy facet przebije się przez zasieki obronne kobiety czy nie. Na szczęście Thomas był wytrwały choć nie nachalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Wto Sie 02 2016, 14:28

Prywatny notesik? Można powiedzieć, że panna Lorrain również taki posiadała. Posiadała notesik dla uprzywilejowanych osób. A kim oni tak naprawdę byli? Większość uczniów z innych domów niż Slytherin traktowali ich jak kogoś innego, kogoś kto patrzy jedynie na swojego ego. Adrienne nigdy tak o nich nie myślała. Sama nie wiedziała dlaczego przecież była puchonką, to jednak powinna mieć do nich jakieś inne nastawienie, a tymsamym dziewczyna z tym domem miała bardzo dobre relacje. Dogadywała się ze ślizgonami. Niby dlaczego? Co było tego przyczyną? Może dlatego, że miała siostrę przyrodnią w Slytherinie? Jednak ona na pewno nie pozostawiła po niej dobrej opini. A może dlatego, że sama powinna należeć do tego domu? Byłaby pewna, że jakby Tiara teraz spojrzała w jej umysł to wybrałaby dla niej właśnie ten dom. Przebywała wiele czasu ze ślizgonami, przecież miała chłopaka z tego domu. Adrienne bardzo przywiązuje się do osób, być może dlatego odziedziczyła po nich charakter? Jak to mówią z kim przystajesz takim się stajesz, a Adrienne miała taki charakter, że jak z kimś ma dobry kontakt to utażsamia się z tą osobą. Sama nie wiedziała czy to jest pozytywna cecha czy też negatywna, pewnie zależy jak na to spojrzeć i przez czyje oczy.
Przemilczyła słowa ślizgona, jednak zaintrygowało ją jedno pytanie. - A co Ty tutaj robisz? To miejsce również jest dla Ciebie w dziwny sposób sentymentalne chociaż tak naprawdę nigdy tutaj nie byłeś? - zapytała. Ona właśnie tak się czuła. Nigdy nie była w Kolumbii, a gdy tutaj przychodzi jakaś dziwna siłą ją tutaj ciągnie. Czuła się w tym miejscu jakoś dziwnie wyjątkowo. Nie wiedziała czym to jest spowodowane, ale jednak tak to właśnie wyglądało. Była pewna, że będzie tutaj bardzo częstym gościem. Adrienne z pewnością nie chciała jakoś wkurzyć ślizgona, ale ona należała do takich osób. Lubiła wkurzać, lubiła nękać. Była można powiedzieć swego rodzaju zmorą dla niektórych osób. - Kawa ze ślizgonem.. Bardzo chętnie. - powiedziała do niego przytakując głowę. Ślizgon wydawał jej się bardzo interesujący. Może warto go bliżej poznać? - A jeżeli chodzi o sukienkę to naprawdę nie zawracaj sobie nią głowy. - sukienka to rzecz nabyta, może w każdej chwili wyciągnąć z konta pieniądze i kupić sobie nawet taką samą, a kto jej zabroni? Co prawda oszczędzała jak na razie, ale jednak nie miała zamiaru sobie odmawiać jakiejkolwiek przyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Sie 12 2016, 13:27

O czym ta kobieta mówiła? Sentymentalne miejsce? Thomas z pewnością nie należał do tego typu osób. Owszem, był osobą względnie wrażliwą na estetykę i krajobraz danego miejsca. Ale sentymentalizm? To nie jego bajka. Znalazł się w dość kłopotliwej sytuacji, nie miał pojęcia jak wybrnąć z niej bez krzywdzenia kobiety. Z facetami wszystko było łatwiejsze, wyśmiewało się takiego osobnika i do przodu. A tu trzeba się silić na trochę więcej kurtuazji
-Nie- wskazując na monument po drugiej stronie rzeki. Brawo Thomasie, szczyt taktu z twej strony. Choć w porównaniu z innymi sytuacjami chłopak i tak był niesamowicie kulturalny jak na niego. Żywcem nie ruszały go uczucia kobiety żywione w stosunku do tego miejsca. Ot zwykłe kamienie na rzece. Przemoczony chłopak oparł nogi o kamień zajmowany przez kobietę. Nie była to jakaś prowokacja, chciał po prostu się trochę przesuszyć. Temperatura była odpowiednia ale moczenie nóg temu nie sprzyjało.
-Ślizgon też człowiek, słyszałaś takie zdanie?- Uśmiechnął się ciepło do kobiety. Gdyby ktoś widział to z boku to na pewno przyznałby chłopakowi Oscara. Thomas za wszelką cene próbował nie dać po sobie znać jak z każdym kolejnym zdaniem kobieta go irytuje. Cholera, Ślizgon czy puchon co to za różnica. Jeszcze wśród facetów, pasowałoby żeby byli choć trochę przydatni. Jednak jeśli chodzi o relacje damsko męskie to czy przynależność domowa ma jakieś znaczenie? Albo czuje się pociąg do danej osobniczki albo nie. Prosta matematyka. Zero komplikacji. Dodawanie do tego domów to jakaś czysta abstrakcja. Choć z natury wiele kobiet lubi niepewne związki. Ponoć niebezpieczni faceci są ciekawsi. Thomas nazwał by to raczej brakiem instynktu samozachowawczego. No cóż, nie wszyscy się z nim rodzą. Trzeba się sparzyć żeby się nauczyć. Życie bywa brutalne. Sam należał do tych łagodniejszych osób. Przynajmniej tak długo aż rywalizacja nie wchodziła w grę. Wtedy najlepiej było od niego uciekać w popłochu.0
-Wyluzuj, ubrudziłem-wypiorę. – Powiedział stanowczo spoglądając na kobietę. Wiedział że może to sobie przetłumaczyć na wiele sposobów ale no cóż, nie jest kobietą i nie podpowie jej jak to zinterpretować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46837
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Nie Lis 04 2018, 17:23




grupa f
Jesteście jednymi ze śmiałków, którzy postanowili na własną rękę odszukać zaginiony przedmiot, który mógł powstrzymać uciążliwe zakłócenia magii. Bez względu na to, czy zgłosiliście się całą grupą, czy dobrani zostaliście na podstawie ochotniczych zgłoszeń poprzez profil Tropiciela, spotkaliście się jeszcze przed wyjazdem, by uzgodnić szczegóły. Uważnie przestudiowaliście wskazówki Tropiciela i uznaliście, że to właśnie ten punkt na mapie, będzie właściwym do rozpoczęcia pierwszej wyprawy. Pozostało zdobyć odpowiedni świstoklik lub postawić na innego rodzaju czarodziejskie środki transportu. Wszystko udało się bez problemu i oto znaleźliście się w samym sercu głośnej i dzikiej, kolumbijskiej dżungli.  

Postacie:
Przed rozpoczęciem rozgrywki, każdy ma obowiązek przeczytać pierwszy post mechaniki!
Eliksiry uzdrawiające możesz zakupić w sklepie (1, 2, 3) przed napisaniem pierwszego posta na wyprawie. Przypominamy również o możliwości zakupienia kufra (tutaj) i tym samym poszerzenia swojego ekwipunku do 5 miejsc.
Wszystkie kości, poza Narratorami, należy rzucać w  odpowiednim temacie.



Kod profili podróżników:

Kod:
<div class="stanpostaci"></div><div class="standzien"> DZIEŃ: 1 </div><div class="stanrzeczy"> [b]STAN ZDROWIA: [/b]<zycie>★ ★ ★</zycie>
[b]EKWIPUNEK:[/b] wpisz, wpisz, wpisz  </div>

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46837
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Nie Lis 04 2018, 17:23

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 351
  Liczba postów : 180
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sro Lis 07 2018, 21:46

W jaki najlepszy sposób rozpocząć wyprawę w dzicz? Można od zebrania drużyny, można od zebrania zapasów i artefaktów, a można od pasywno agresywnego zachowania w związku z sytuacją na imprezie, gdzie uczestnikom prawdopodobnie zbyt mocno uderzyły procenty albo to, co do nich organizatorzy dodali.
Nie znała wydarzeń zbyt dobrze. Tyle, ile kątem oka zaobserwowała oraz to, co Liam jej powiedział. I Bóg niech ma w opiece każdego, kto śmie sugerować, iż Hem nie ufa Puchonowi. Jedynie kij ma dwa końce, a Mefisto zapewne swoje trzy grosze do dorzucenia w tej sprawie. Tyle, że teraz nie miała głowy się tym przejmować.
Spakowała co potrzebniejsze rzeczy, znajdując się przy świstokliku jako pierwsza. Czyżby jej gryfońska strona przejawiała się w pewnej podświadomej chęci objęcia dowodzenia nad gromadą? Ciężko rzec. Na pewno postawiła sobie za cel honoru chronić Liama, a co do reszty... Czas pokaże. Nie zamierzała robić nic na siłę ani forsować własnego zdania, jeśli tego nie zechcą. Chyba, że okażą się idiotami... Wtedy to inna sprawa.
W gąszczu kolumbijskiej dżungli czuła się subtelnie niekomfortowo. Źle znosi upały, ciesząc się tylko, iż nie muszą wystawiać się na bezpośrednie słońce. Gęste korony drzew dostatecznie ograniczają promienie, zmieniając przy tym przestrzeń pod gałęziami w formę sauny. Wilgoć parowała wokół nich, odbierając dziewczynie chęć do życia.
Zacisnęła jednak zęby, szczególnie mocno na widok Obskurusa. Na szczęście jej drużyna okazała się wyjątkowo zgrana, zgodnie rzucając się do obrony. Nie miało znaczenia, czy zebrali się pod wpływem zagrożenia, czy jakoś magicznie podobierali charakterami, grunt, iż przeciwnik poległ od wprawnie rzucanych zaklęć.
Opuściła rękę dzierżącą magiczny patyczek, zanim odetchnęła. Rozluźnienie nie trwało jednak długo, bowiem podskoczyła lekko na słowa szamanki. Nie spodziewała się jej tutaj... Skąd się wzięła? Musiała podejść, kiedy Hem zaabsorbowana była walką, a potem zbyt wyczerpana, aby zwrócić uwagę na otoczenie... Nie powinna była tak się rozpraszać. Ale upał nie wybacza.
Przyjęła od kobiety fiolkę, a gdy ta odeszła, uniosła ją, aby obejrzeć.
- Sądzicie, że można jej ufać? - Spytała cicho. I co jej po korepetycjach z eliksirów od Blaithin, kiedy nie umiała powiedzieć o nich pół słowa... Już nie mówiąc o tych leczniczych. Schowała jednak fiolkę do plecaka, zanim napiła się nieco wody i zarzuciła owy na ramię.
Ruszyli w marsz, jak tylko każdy odetchnął po wyczerpującej walce. Szybko jednak Peril jęła ponownie opadać z sił. Parokrotnie ocierała pot z czoła, uniosła nawet koszulkę i zawiązała ją sobie pod piersiami, aby poczuć odrobinę chłodu. Z pewną ulgą przyjęła ramię Liama. Co prawda podsunięte jej dla żartów, ale dziewczyna naprawdę potrzebowała wsparcia. Uśmiechnęła się do Puchona, nim zaczęli iść pod rękę.
Kilka kroków dalej zatrzymała się całkiem, zmuszając do postoju także chłopaka.
- Moment... Jest strasznie gorąco - zgarnęła za ucho kilka luźnych kosmyków, jakie uciekły jej spod frotki, spinającej włosy w zgrabnego kucyka.
Rozejrzała się po otoczeniu, pozwalając, aby Mefisto z Olivierem ją wyprzedzili. Zmarszczyła naraz brwi, dostrzegając połać ładnej trawy. Niemalże piękna polana, niezmącona niczym poza falującymi źdźbłami...
- Chwila... Stójcie - rzuciła, przypominając sobie, co jej opowiadano niedawno o magicznych roślinach. Puściła Liama i podeszła do krawędzi polany, kucając, aby przyjrzeć się trawie.
- Brzytwotrawa... Rośnie wszędzie, gdzie rozlano niewinną krew - oceniła cicho, mocniej sama do siebie, zanim wstała. - Musimy iść naokoło - zdecydowała, ponownie przecierając dłonią twarz, zanim wybrała ścieżkę, wijącą się pomiędzy drzewami.

Kostka domu - Gryffidor
Dorzut - 4
   
DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
   EKWIPUNEK: 3 eliksiry wiggenowe, 1 pkt z zielarstwa, 1 eliksir leczniczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 587
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 656
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lis 09 2018, 01:20

Nie był specjalnie ucieszony z doboru drużyny, który mu przypadł. Co prawda był gotów podskakiwać ze szczęścia, gdy okazało się, że idzie w dzicz i śmierć ze swoją ulubioną Gryfonką, jednak wydarzenia minionych dni mocno ochłodziły jego kontakt z zieloną częścią ekipy. Ślizgon tknął jedną z najważniejszych osób w życiu chłopaka i choć Puchon był pełną ciepła kulką radości, tak borsuk pozostawał borsukiem – one też potrafiły być nieprzyjemne i pokazać kły. Liam jednak ograniczał się tylko do pasywno agresywnych zachowań. Był wyraźnie chłodny, nie uśmiechał się do niego, praktycznie w ogóle nic nie mówił, jeśli nie musiał… ale był też na tyle dojrzałą osobą, by po prostu nie przedkładać spraw osobistych ponad misję. Dlatego nie wszczynał żadnych burd.
Wręcz przeciwnie. Był pierwszą osobą, która  poderwała się do walki z Obskurusem, by chronić całą swoją drużynę, bez wyjątków. Natychmiast zaprzestał paplaniny do Hem o kolor mijanych roślin, wygodne buty do maszerowanie czy niewyobrażalny gorąc, a wyciągnął różdżkę i posłał w kierunku kreatury kilka zaklęć. Trudno było przyznać, że chłopak się nie zmęczył. Po prawdzie… niemal zsikał się w majtki, gdy tak nagle zaczęło grozić im niebezpieczeństwo. Niemniej utrzymał gardę i choć nogi trochę mu się trzęsły, to starał się uśmiechnąć, szczęśliwy, że sobie poradzili.
- Oh!.. – wydał się zaskoczony, ale po prawdzie bardziej przestraszył go widok podskakującej dziewczyny, niż sama staruszka… choć była równie osobliwa. Sam nie pałał specjalnym zaufaniem do obcych ludzi, ale przyjął podarek, również pakując go do plecaka.
 I ruszyli znowu.
- Rany… chyba klimat ci nie służy, co~? – zagadnął wesoło dziewczynę, mimo zmęczenia przebytą drogą. – Pierwszy raz widzę cię tak wycieńczoną. Aż dziw, jak pogoda potrafi być upierdliwa, prawda? Tęskno za zimą… chociaż nie wiem. Bardziej wolisz lato czy zimę…? W lecie w sumie więcej fajnych rzeczy można robić, tak myślę… - i popłynął z gadaniną, gdy po czasie wyciągnął do dziewczyny ramię. - … no, ale! Służę pomocą~ Bądźmy jak elegancka para nawet, gdy oboje jesteśmy spoceni jak świnki.
A później szedł kawałek drogi z dziewczyną pod ręką, jak dostojne małżeństwo na spacerze, gdy dziewczyna nie popisała się znajomością roślin. Poniekąd cieszył się, że blondynka zdecydowała się na mały przystanek. Zmęczenie zaczęło doskwierać i jemu.
- Dobrze, że zauważyłaś… i że przystaliśmy. Może chwilę tutaj postoimy? Teraz i ja mam kompletnie dosyć.. – zaśmiał się głupiutko na własną prośbę, gdy nagle przerwał mu szelest wśród traw, które teraz tak usilnie starali się ominąć. Nie minęła chwila jak dzikie zwierzę wpierw szybko wychyliło łeb zza zieleni, by zaraz rzucić się na drużynę.
A Liam zachował się jak nie on… niemal machinalnie wycelował drewienkiem w bestię i cisnął w nią strumieniem ognia, skutecznie przepędzając je w głąb traw. Bohatersko, brawurowo, gryfońsko… ale Rivai miał minę, jakby właśnie przeleciało mu życie przed oczami. Nie był specjalnie odważny…  ale. Grunt, że nie stracił wiary w różdżce.
- D-Dobra… to chyba idziemy dalej? – chwilę tu już postali, a Liam jakby się po spotkaniu ze zwierzęciem otrzeźwił. Poszedł wiec za drogą wyznaczoną przez dziewczynę.

Kostka domu:  Hufflepuff.
Dorzut: 4.


DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: różdżka (+5 do OPCM), flet Pana (+1 do ONMS), eliksir uzdrawiający, +1 do zaklęć.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 103
  Liczba postów : 42
http://www.czarodzieje.org/t16419-oliver-detras
http://www.czarodzieje.org/t16495-zapraszam-do-olivera
http://www.czarodzieje.org/t16498-hermes#453527
http://www.czarodzieje.org/t16493-oliver-detras




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lis 09 2018, 15:41

Z dużą dozą niepewności zapisał się na tę wyprawę. Szczerze mówiąc życie w dziczy nie były w jego stylu i nie wyobrażał sobie nawet kilku dni w takich trudnych warunkach. Cóż przynajmniej upał mu nie przeszkadzał, był przyzwyczajony do wysokich temperatur. Początek sam w sobie nie był najgorszy, wszyscy byli czyści i pełni energii, wiedział jednak, że na koniec dnia będzie marzył o gorącej kąpieli i higienicznej przestrzeni do spania, a nie brudnej ziemi przykrytej cienkim materiałem. Liczył, że obejdzie się bez bliższego spotkania z robakami. Większość czasu milczał, raczej dostosowywał się do innych. Na szczęście z obskurusem poradzili sobie bez większego problemu.
- No nie wiem - odezwał się w końcu, w odpowiedzi na pytanie o zaufaniu. Nie podobało mu się przyjmowanie podejrzanej fiołki od obcej kobiety. Miał nadzieję, że nie będzie konieczności jej wypicia. Z drugiej strony na śmierć zapomniał o wzięciu jakichkolwiek eliksirów, więc to mogło uratować sytuację.
Cóż, to nie mogło być zbyt proste. Kiedy Liam obronił ich przed dziwnym stworzeniem odrazu wyciągnął różdżkę. Najwidoczniej lepiej było mieć ją pod ręką. Już mieliśmy ruszyć dalej, kiedy jego własna różdżka wyjątkowo dziwnie zareagowała na jego dotyk. Wystrzeliła strumień gorącej wody prosto w Mefistofelesa.
- Co jest? - aż puścił ją zdziwiony, jednak po chwili chwycił znowu, tym razem bez niemiłych niespodzianek. Spojrzał na slizgona, nie zdając sobie nawet sprawy z temperatury wody. - Wszystko okej?

DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: 1 eliksir uzdrawiający

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 410
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1784
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lis 09 2018, 16:05

Druga wyprawa miała być dla Mefisto dokładnie pod tym samym hasłem, co pierwsza - "ucieczka". Potrzebował właśnie takiego wyjazdu, szlajania się na łonie natury i najlepiej oberwania od jakichś dzikich zwierzaków. Pustynia nie była niczym przyjemnym, ale Ślizgon nie znosił jej wcale tak źle; w całej swojej śmiałości uznał, że warunkami nie musi się przejmować. Optymizmu zabrakło w kwestii towarzystwa, bowiem błahe prośby "obcy ludzie" nie zostały przez los wysłuchane.
W tej chwili chyba każdy byłby lepszy od Liama. Neirin, Moment, Ezra, Fire, Gemma, ktokolwiek - bardziej lub mniej negatywnie traktujący Mefisto. Zdecydowanie najtrudniejsze było spotkanie z tym radosnym szczeniakiem, którego wbrew swojej woli zawiódł na wszelkie możliwe sposoby. I poważnie sądził, że dobry humor beztroskiego dzieciaka go dobije... a tymczasem okazało się, że Rivai miał podejście zgoła inne. Oschłe. Nieprzyjemne.
Co Neirin mu naopowiadał?
Nox nie zaczynał tematu, grzecznie trzymając się od Puchona z daleka. Liam znalazł sobie towarzystwo Hemah i wyraźnie nie miał ochoty nawet na Ślizgona patrzeć. Ten zaś mógł odrobinę komfortu odnaleźć pod postacią Olivera... i jakoś tak podzielili się na dwójki, kiedy przemierzali podejrzanie wyglądającą dżunglę. Na całe szczęście wszelkie problemy i nieprzyjemna atmosfera wisząca w powietrzu nie przysłoniły im zdrowego rozsądku, a zatem odrzucili prywatne waśnie na bok, żeby pozbyć się obskurusa.
- Zaczynam mieć dość tego cholerstwa - mruknął Mefisto pod nosem, chyba głównie do siebie samego. Nie był to pierwszy obskurus, jakiego miał okazję zobaczyć i musiał przyznać, że chyba już mu wystarczało. Zaraz uwagę wszystkich skradła jakaś podejrzana kobieta, która obdarowała ich ziółkami... I chociaż mogli martwić się, czy nie były szkodliwe, to i tak wszyscy zgodnie wrzucili je do toreb. Najwyżej nigdy ich nie wykorzystają, albo sięgną po nie w ramach ostateczności.
Dalsza wędrówka raczej nie była zbyt fascynująca. Mefisto trochę się zamyślił, idąc obok Olivera i uwagę zwracając na otaczającą ich przyrodę; uwagę niewielką, bowiem nawet żadnego zagrożenia nie brał pod uwagę. Coś pomiędzy niewinną lekkomyślnością a "fuck it, najwyżej zginę" niemal zaowocowało wdepnięcie w brzytwotrawę. Fakt faktem, na ostrzeżenie Peril chłopak wcale się nie zatrzymał, a zamiast tego postąpił jeszcze kilka kroków, dokładnie stawiając stopy, coby nie wdepnąć na przeklętą trawę. Podniósł niepewnie jakąś tajemniczą sakiewkę, którą wypatrzył pomiędzy źdźbłami - nie był pewien, czy otwieranie jej to dobry pomysł, ale ostatecznie zaryzykował. Znalazł jakąś fiolkę, której zawartości nie miał czasu ani ochoty badać, a także 10 galeonów.
W międzyczasie, Liam pozbył się jakiegoś nieprzyjaznego stworzonka.
- Ładny refleks, młody - palnął, zanim zdołał się powstrzymać... I oczywiście zaraz został ukarany, bo znikąd jego rękę zalał wrzątek. Mefisto drgnął gwałtownie, pospiesznie zabierając się za wycieranie piekącej lewej dłoni. - Tylko drobne oparzenie... - Kara boska, możnaby rzec. Albo przypomnienie, że nie mogą lekceważyć zakłóceń magicznych.
Opatrzył dłoń bardzo prowizorycznie, nie chcąc ryzykować z zaklęciami. Tragedii nie było, a chłopak nie zamierzał skarżyć się z powodu niewielkiego obrażenia. I tak stracili już dużo czasu na robieniu mało produktywnych rzeczy, a chodzenie po ciemku nie miało sensu; niedługo później zabrali się za rozstawianie obozowiska.

DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy, eliksir wiggenowy, pierścień Hannibala, 10g, eliksir felix felicis, eliksir leczniczy

______________________


Ho ho ho, bring a bottle of booze
We got nothing to lose, ho ho ho
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46837
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pią Lis 09 2018, 16:05

The member 'Mefistofeles E. A. Nox' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 103
  Liczba postów : 42
http://www.czarodzieje.org/t16419-oliver-detras
http://www.czarodzieje.org/t16495-zapraszam-do-olivera
http://www.czarodzieje.org/t16498-hermes#453527
http://www.czarodzieje.org/t16493-oliver-detras




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Wto Lis 13 2018, 21:53

Oliver zrozumiał, że to nie był zwykły strumień wody, ale niestety wrzątek. No cóż, nie wyglądało to na najlepszy początek. Na szczęście reszta dnia minęła bez większych niespodzianek i chyba można go było uznać, za w miarę udany. Nikt nie zrobił sobie dużej krzywdy, a wieczorem spokojnie mogli odpocząć od długiego spaceru. Krukon czuł, że coś jest nie tak, nie miał pojęcia co mu zaszkodziło, ale postanowił się tym za bardzo nie przejmować i po prostu iść spać. Tak jak się spodziewał, pół nocy przyzwyczajał się do tych okropnych warunków i starał jakoś przymknąć oczy nie myśląc o tym, że zaraz coś na niego wpełznie. Nie dość, że zasnął późno, to jeszcze obudził się wcześnie rano z okropnymi nudnościami, dwa razy gorszymi niż poprzedniego wieczora. Spojrzał na resztę swoich towarzyszy, którym dzisiaj również nie było dane dłużej pospać.
- Też czujecie się tak dziwnie? - zapytał, siadając i starając się opanować odruch wymiotny. W takim stanie nie mogli zrobić wiele, jedynie spróbować to przeczekać, lub jakoś się uleczyć. Tracili czas, ale potrzebowali go, żeby dojść do siebie. Dopiero w południe udało im się trochę zorganizować i mimo nieprzyjemnego poranka ruszyć dalej. Dla niego to jednak nie był koniec przygód. Zmęczenie po nieprzespanej nocy dawało o sobie znać, nawet nie zauważył, kiedy przestał iść krok w krok z resztą. Rozejrzał się nieprzytomny. Chyba na zbyt długo stracił ich z pola widzenia. Krzyczeć? To nie wydawało się zbyt mądre. Kto wie, kogo uda mu się zawołać. W końcu potrząsnął głową, żeby trochę się rozbudzić i z lekkim niepokojem wyjął różdżkę. Po ostatnim wydarzeniu stracił do niej trochę zaufania. Słusznie, bo i tym razem wymawiając zaklęcie homenum revelio jego różdżka nie zamierzała być mu posłuszna. Po prostu nic się nie wydarzyło. Cóż, zostało szukać w bardziej tradycyjny sposób. Rozglądał się w okół i starał zlokalizować innych. W końcu natknął się na grupkę ludzi i spróbowałem podpytać, czy widzieli jakiegoś wysokiego, wytatuowanego kolesia, blondyna i dziewczynę, która z nimi szła. Mefistofeles okazał się najbardziej charakterystyczny, jeden z nich od razu zrozumiał o kogo chodzi i zgodził się na pokazanie drogi za drobną opłatą. Oliver bez wahania dał mu wspomniane galoeny i po krótkim spacerze znalazł resztę.
- No, w końcu. Jedno szczęście, że tak trudno cię ludziom przeoczyć - rzucił w kierunku Noxa. To wydarzenie z cała pewnością go obudziło, dalej szedł już z resztą w dużo większym skupieniu.

DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: 1 eliksir uzdrawiający
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 587
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 656
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sro Lis 14 2018, 14:08

Puchon dalej nie wyszedł z szoku po spotkaniu ze zwierzęcą kreaturą, która rozdygotała mu serce: może chłopak nie wydawał się przerażony do granic możliwości – obskurus był odrobinę straszniejszy… - jednak widać było, że takiego starcia się nie spodziewał i po ludzku się przeląkł. Liam nigdy nawet nie udawał, że był wybitnie odważną osobą… było mu jedynie dobrze z myślą, że trzymał jako taki poziom i jeszcze nie przyniósł drużynie zguby.
„Ładny refleks, młody.”
Chciał na niego przenieść pretensjonalne, chłodne spojrzenie z niemym przekazem „nie mów do mnie”, ale uprzedziło go poparzenie, które wątpliwą przyjemnością oplotło skórę Ślizgona. Liam, jakkolwiek by się nie boczył i nie chciał Mefistofelesowi wygarnąć w twarz, co o nim myślał, to jednak dalej był przejmującą się bułką. Niby sam chciał wydrapać mu oczy, ale wyprostował się w gotowości, zerkając, czy wszystko było w porządku. Zapobiegawczo już chwycił się za ramię plecaka, by wyjąć z niego eliksir. Całe szczęście, Noxa trudno było powalić. Rivai znów przybrał na twarz chłodną obojętność, która nijak mu do pyszczka nie pasowała. A po chwili po prostu skupił się na rozmowę z kimś, kto nie był Mefisto.
Im bliżej było końca dnia, tym gorzej czuł się Liam. Zaatakowały go potworne mdłości, a że Borsuk niespecjalnie był odporny na fizyczne dolegliwości, tak z utęsknieniem powitał nocleg. Szkoda, że rano było jeszcze gorzej…
- Rany… czy my na pewno wzięliśmy świeże jedzenie? Czy w ogóle coś jedliśmy? Bo w sumie kiedyś bolał mnie brzuch również i z głodu, ale to chyba nie jest ten rodzaj bólu, bo prędzej czuję, jakbym miał Wam przedstawić swoją wczorajszą kolację, niż mieć chęć na zjedzenie dzisiejszej… - mimo nudności, dalej trajkotał, tylko trochę bardziej wymęczony. - … a to dla mnie za poważny krok w związku, żeby Wam moją kolację przedstawić.. to za świeży związek, pozwaliśmy się wczoraj z tą kanapką… - a później zachichotał na własny żart, by zaraz się skrzywić. Brzuch rozbolał go tylko mocniej na ten chichot. – Zatkajcie mnie…
Dobrze, że im dalej szli, tym coraz lepiej wydawał się czuć. Szkoda tylko, że w pewnym momencie zorientował się, że…
- O MERLINIE. – szybko, aż nazbyt energicznie zaczął się rozglądać. – A gdzie Oliver?! – zapytał chyba aż zbyt dramatycznie, jak na fakt, że ledwie dwie minuty później Krukon do nich bezpiecznie dołączył, dzięki polityce Mefisto traktowania swojej skóry jak płótno. – Rany, Oli… w sumie mogę tak do Ciebie mówić? Nie, czekaj… „Oli” brzmi trochę głupio, więc niech stanie na „Oliverze”, tak… niemniej, Oliver… wystraszyłeś mnie! Weź, jesteś wysoki, a przynajmniej wyższy ode mnie… i najwyższy z nas wszystkich! A akurat ty musiałeś nam się zagubić-… to chyba źle świadczy o naszym stopniu ogarniania. Wszystko okay? – rozgadał się i zainteresował mężczyzną, by po krótkiej wymianie zdań ruszyć znów przed siebie.
- Ej, też czujecie się trochę dziwnie? – zapytał w którymś momencie, gdy poczuł jak dziwacznie zaczyna działaś jego różdżka… i otoczenie? Coś było mocno nie tak. – Myślicie, że jesteśmy już blisko? – zagadnął z nadzieją, by porwać się dalej w wir poszukiwań… aż nie dopadła ich noc. A wraz z nocą… tubylcy.
Miejscowi wydali się bardzo zainteresowani całą drużyną. Zagadywali ich niemożliwie, ale pokorne zniesienie tego wywiadu zaowocowało noclegiem i dwoma eliksirami uzdrawiającymi – Liam wydał się szczęśliwszym człowiekiem.
- Oliver, chcesz jeden eliksir? Bo chyba ty też tak średnio ubezpieczyłeś się na wypadki losowe, nie? - zagadnął Krukona wesoło, podając mu fiolkę

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: różdżka (+5 do OPCM), flet Pana (+1 do ONMS), 2 eliksiry uzdrawiające, +1 do zaklęć.  


|| Oliver, wpisz sobie +1 eliksir uzdrawiający, bo Liam Ci wcisnął c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 351
  Liczba postów : 180
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sro Lis 14 2018, 22:29

To aż dziw, że pogoda jej nie służy? Niech Liam na nią popatrzy. Przecież wygląda nawet jak chodząca figura lodowa i tylko cudem się nie rozpuściła jeszcze, acz upał czyni ku temu naprawdę poważne kroki. Od dłuższego czasu bowiem po skroniach Gryfonki spływały kropelki potu. Nie tylko po skroniach z resztą.
- Zabiłabym za porządną kąpiel - mruknęła, zanim wyskoczył ku nim jakiś zwierzak. Nim zdążyła zareagować, zajął się nim już Liam.
- Może nie dosłownie zabiłabym... - Poprawiła się, kiedy oparzona bestia czmychnęła pomiędzy krzaki, a za chwilę Nox nie został oparzony strumieniem wrzątku.
- Wiecie co, nieważne, zmieniłam zdanie. Nie chcę już kąpieli - jeszcze zakłócenia zamiast przyjemnie chłodnej wody dadzą jej taki sam ukrop, jakim właśnie oberwał Mefisto. Na szczęście obrażenie nie było poważne.
Z czasem jednak zaczęła pragnąć ciepła. Albo jej się wydawało, albo wieczór był wyjątkowo zimny. Kiedy rozbijali obozowisko i potem robili jedzenie, dziewczynę telepały dreszcze. Noc niewiele była lepsza. Mało zjadła, męczyły ją wymioty - parę razy musiała wybiec z namiotu. Nic dziwnego, iż nad ranem była ledwie żywa. Jedynie napiła się wody, aby wypłukać usta i niesmak w nich.
Samo spanie na ziemi jej nie przeszkadzało. Dyskomfort sprawiało jej to zimno. Jak wczoraj najchętniej by się rozebrała do bielizny, teraz miała na sobie bluzę pomimo upału kolumbijskiej dżungli.
- Było świeże... Sama je pakowałam... Nie wzięłabym czegoś zepsutego - okręciła się połami bluzy, nie mogąc przegnać dreszczy.
Im dalej słuchała Puchona, tym gorzej się czuła, w ustach wciąż mając kwaśny posmak wymiocin.
- Liam, bajglu... Oszczędź nam - wyciągnęła rękę, aby przytknąć mu ją do ust i zmotywować do chwili milczenia. Skorzystała też z okazji i tak wyciągnięta opadła na Rivai'a, chwilę opierając się w nadziei na zgarnięcie odrobiny jego ciepła.
Niechętnie wstała i pomogła zebrać obozowisko. Nie zauważyła nawet, jak zgubili Oliviera. Kiedy pojawił się znów przy nich, zamrugała tylko zdezorientowana, a potem rozejrzała się, jakby chcąc sprawdzić, czy na pewno nie ma ich dwóch. Przysięgłaby, że chwilę temu szedł niedaleko... Zaraz też, patrząc tak dookoła, nie zauważyła, jak nadepnęła na coś. Zatrzymała się i zerknęła na leżącą na drodze sakiewkę. Schyliwszy się, zgarnęła ją - pobrzmiewającą galeonami. Nie patrząc, co jest w środku, po prostu schowała ją do plecaka. Nie miała nawet ochoty myśleć, że to własność poprzedniego podróżnika, jaki prawdopodobnie zmarł. Ktoś zgubił... Tak. Tak jest lepiej.

Kostka domu - Gryffidor
Dorzut - 4
   
DZIEŃ: 1
STAN ZDROWIA: ★ ★
   EKWIPUNEK: 3 eliksiry wiggenowe, 1 pkt z zielarstwa, 1 eliksir leczniczy, 40g, 1 Felix felicis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 410
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1784
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sro Lis 14 2018, 22:36

Kostki

Irytacja narastała w nim z każdą chwilą. Kompletnie nie potrafił znieść tych humorków Liama, a jednak robienie jakichkolwiek scen podczas przedzierania się przez dżunglę nie miało sensu. Dodatkowo już pierwszego wieczoru czuli się jakoś dziwnie... I poranek dnia drugiego uświadomił ich, jak bardzo źle znosili wyprawę. Dzięki temu humor miał jeszcze gorszy - i, prawdę mówiąc, było to odrobinę pomocne. Nie mógł patrzeć na trajkoczącego Puchona, zatem sam mu się nie naprzykrzał. Ogólnie, nikomu się nie naprzykrzał, bo kiedy męczyły go mdłości, to nie miał ochoty na nawiązywanie relacji międzyludzkich.
Poparzenie na dłoni zdołał wyleczyć pierścieniem, który przezornie zabrał ze sobą. On również działał tutaj inaczej, podatny na silne zakłócenia... Ale z tym obrażeniem dał radę.
Wszyscy byli zaaferowani nieprzyjemnymi symptomami choroby, albo zmęczeniem, albo czymkolwiek; w każdym razie, nie zauważyli kiedy zniknął Oliver. Mefisto dopiero po chwili rozejrzał się z zaskoczeniem, a potem brak Krukona zauważył też Liam...
- Mówisz? - Mruknął bez większego entuzjazmu, kiedy zguba się odnalazła. - Muszę mieć w sobie coś charakterystycznego... - Ale nie pociągnął żartu, bo jego słowa utonęły pod rozbudowaną wypowiedzią Rivaia. Mefisto wcale o uwagę nie walczył, nawet ochoczo wychodząc trochę bardziej na prowadzenie.
W końcu zaproponował pójście skrótem, ale oczywiście był to beznadziejny plan. Nox szybko się wycofał, kiedy powierzchnia okazała się na tyle zdradliwa, że rozwalił sobie kolano. Rzecz jasna, nikogo o swoim obrażeniu nie alarmował, samemu dopiero po chwili zwracając na nie uwagi; został w tyle zapewniając, że to tylko draśnięcie. Pospiesznie wypił fiolkę eliksiru wiggenowego i ruszyli dalej.
Nie tak miała ta wyprawa wyglądać.

DZIEŃ: 2
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy, pierścień Hannibala, 10g, eliksir felix felicis, eliksir leczniczy

______________________


Ho ho ho, bring a bottle of booze
We got nothing to lose, ho ho ho
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46837
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sro Lis 14 2018, 22:36

The member 'Mefistofeles E. A. Nox' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 103
  Liczba postów : 42
http://www.czarodzieje.org/t16419-oliver-detras
http://www.czarodzieje.org/t16495-zapraszam-do-olivera
http://www.czarodzieje.org/t16498-hermes#453527
http://www.czarodzieje.org/t16493-oliver-detras




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Sob Lis 17 2018, 01:09

Tym razem nie zamierzał się odddalać od grupy ani o krok. Już chciał zaprotesować przeciwko takiemu zdrabianiu jego imienia, kiedy na szczęście puchon sam zmienił zdanie i został przy pełnej formie. To zdecydowanie bardziej mu pasowało. Zaskoczony jego troską przyjął eliksir. Jak bardzo nieodpowiedzialne było zapomnieć o czymś takim na takiej wyprawie? Aż trudno mu było uwierzyć, że on coś takiego przegapił, zawsze skrupulatnie podchodził do pakowania i niemal chodził w kółko z listą przed opuszczeniem jakiegoś miejsca na dłużej. Takie pomyłki mu się po prostu nie zdarzały. A jednak.
- Dzięki. Naprawdę nie mam pojęćia jakim cudem zapomniałem o czymś takim... na pewno się przyda - przyznał. Nie było sensu się wzbraniać przed prezentem, który w najczarniejszym scenariuszu mógł mu nawet uratować życie. Zresztą, są tu wszyscy razem, gdyby Liamowi skończyły się zapasy a byłaby taka potrzeba, zawsze mógł go zwrócić. Planowali stąd wszyscy wrócić cali i zdrowi.
Kolejna noc mimo względnie dobrego samopoczucia dla Oliviera wydawała się być koszmarną perspektywą. Powrót na brudną, twardą ziemię mimo zmęczenia nie kusił go ani odrobinę, a nawet dodawał energii, żeby jeszcze trochę pozostać w pionowej pozycji. W pewnym momencie jednak trzeba było zacząć się rozglądać za bezpiecznym miejscem do odpoczynku. Zamiast tego jednak znaleźli mężczyznę w diabelskich sidłach, któremu trzeba było pomóc. Wyglądało na to, że zmrok nie zawsze zapowiadał koniec przygód. Na szczęście udało im się opanować sytuację i wyciągnąć mężczyznę.
Znalezienie się w jakichkolwiek czterech ścianach było nielada ulgą. Chociaż odizolowanie od otwartej przestrzeni sprawiło, że krukon w końcu mógł odetchnąć, to wszechobecny kurz i chaos w domku nie dawały Oliverowi spokoju. Właśnie dlatego tak entuzjastycznie jako pierwszy zaproponował pomoc. Wykonali wspólnie część prac, a mężczyzna naprawdę to docenił, oferując im nocleg. Przez jego twarz nie przebiegł nawet cień wątpliwości. Wszystko lepsze niż twarda ziemia.
- Czyli zostajemy, nie? - dopytał jeszcze reszty. Dla każdego znalazł się kąt do spania (on oczywiście oczyścił swoje miejsce na wszystkie możliwe sposoby do tego stopnia, że nawet wszystkie mugolskie kontrole by się powstydziły). Przy porannej rozmowie okazało się, że to nie koniec dobrych wiadomości.  Mężczyzna postanowił podzielić się z nimi całkiem cennymi przedmiotami. Chłopak chętnie przyjął peleryne niewidkę otrzymaną od zielarza. Kto wie, kiedy coś takiego może się przydać?
Cóż, to miejsce opuścił bez większego entuzjazmu. Wiedział, że to mógł być jedyny taki komfortowy nocleg podczas całej tej wyprawy.
Szkoda, że nie wyglądało na razie na to, aby zbliżali się do jakiegokolwiek celu. Po całym dniu wędrówki znaleźlimy miejsce na nocleg i daliśmy sobie trochę czasu na odpoczynek. Nikt nawet nie zauważył, kiedy Mefisto gdzieś zniknął. Dopiero po jakimś czasie Oliver spojrzał na Liama pytająco.
- Co to za miejsce, ledwo się obejrzysz a już tracisz ludzi z zasięgu wzroku. Nie wiesz, gdzie on poszedł? - spytał. - Zresztą, pójdę się rozejrzeć - stwierdził i oddalił się od reszty. Było już ciemno, kręcenie się samemu nie było mądrym pomysłem, więc wolał sprowadzić Noxa na miejsce. Całe szczęście, biorąd pod uwagę, że znalazł go w diableskich sidłach. Na szczęście wydostanie go poszło całkiem nieźle.
- Sporo tu tego. Wczoraj, dzisiaj, chyba czas patrzeć pod nogi - stwierdził. Dopiero co poprzedniego dnia uratowali nieznajomego mężczyznę, a teraz wpadł w nie jeden z nich. Lepiej było trzymać się od tej rośliny z daleka.
Zawsze lubił zielarstwo i chociaż roślina znajdująca się obok była podobna zupełnie do niczego, to coś podkusiło go, żeby zebrać jej trochę. Miał nieodparte wrażenie, że to może się na coś przydać.

DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: peleryna niewidka, 2 eliksiry uzdrawiające


Dzięki <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 351
  Liczba postów : 180
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pon Lis 19 2018, 18:10

Nie spodziewała się owego specyficznego zwrotu akcji. Obcy mężczyzna w diabelskich sidłach? Nocleg? Podchodziła do wszystkiego nieufnie, niemniej obcy zdawał się być przyjaźnie nastawiony. Wdzięczny. Szczególnie, że całą grupą rzucili się mu pomóc, ratując życie. To dobry powód, aby wpuścić grupę zmęczonych chorobą dzieciaków do siebie.
Wciąż osłabiona i przemarznięta, w kocu odsunęła własne wątpliwości na bok, godząc się z Olivierem.
- Mamy do wyboru spanie na ziemi albo tutaj. Okraść i tak nie ma nas z czego - mruknęła, zanim razem z Krukonem zabrała się za prace domowe. Pod względem robienia porządku oboje byli zgoła oddani sprawie, chociaż Peril nie aż tak mocno pedantycznie podchodziła do zadania. Uwinęli się jednak sprawnie, po czym mogli odpocząć.
Chyba nawet długo pospali. Posłania te naprawdę zdawały się dla nich jak królewskie łoża, nic dziwnego, że odlecieli na wiele godzin. Przynajmniej dziewczyna. Kiedy już wstała, czuła się nieco lepiej. Mdłości oraz ból brzucha minął, zostało tylko wyziębienie. Okręcona w bluzę, zeszła do głównej izby, przywitać się z resztą.
Nie spodziewała się prezentów. Już i tak chyba dostateczne mocno zielarz się im odwdzięczył? Aż głupio było Gryfonce coś brać. Nie należała do chciwych osób, wręcz przeciwnie - zwykła rozdawać, co miała, a nigdy nie było tego dużo. Ale gospodarz nalegał. Sięgnęła zatem po - w jej mniemaniu - najmniej luksusowy przedmiot, zwykły wachlarz, dziękując Anglikowi z uśmiechem na ustach.
Pożegnali się wkrótce, choć bardzo niechętnie. Gromada studentów musiała jednak ruszać dalej.
- Cóż za miły człowiek, oby mu się poszczęściło - zauważyła, gdy wrócili na szlak. Chwilę po tym zagadała się z Liamem do tego stopnia, że zostali nieco w tyle. Żadne też nie zauważyło ukrytych przy krawędzi ścieżki sideł. Noga puchona utknęła w nich, na szczęście mechanizm był dość słaby. Zapewne stary. Ostre zęby uderzyły w łydkę, ale nie przecięły skóry.
- Merlinie, Liam, nie ruszaj się - przejęta, kucnęła, aby szybko pomóc Puchonowi. Nie miała też problemów - starczyła brutalna siła. Rozerwała przerdzewiały mechanizm, uwalniając nogę chłopaka.
- There you are. Uważaj, gdzie leziesz - wyprostowała się, odrzucając fragmenty sideł w pobliskie krzaki.
Najwyraźniej nie spodobało się to tubylcowi. Wyskoczył spomiędzy drzew i zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek zrobić - poza piśnięciem z zaskoczenia na widok okrytego skórami szamana - rzucił na nią dziwne zaklęcie, znikając wkrótce po tym.
Niemalże przewróciła się, zszokowana, przysłaniając się tylko rękoma.
- Jest okej... - Rzuciła, słysząc zmartwiony głos prefekta. Otworzyła zamknięte w strachu oczu i rozejrzała się, zanim przeniosła na niego spojrzenie.
Serce zabiło Gryfonce stanowczo za mocno.
- Musiałeś go wystraszyć - zaśmiała się cicho, jak nigdy przysłaniając usta palcami. Rozchyliła niespiesznie powieki, patrząc na Liama dziwnie... ponętnie?
- Nawet nie był w stanie rzucić poprawnie zaklęcia - podeszła doń, aby ująć go pod rękę i wtulić się lekko w bok Puchona.
- Mnie nic nie jest, a jak twoja noga? Dasz radę iść? Wspieraj się na mnie~ - zaproponowała z uśmiechem, do końca już drogi nie puszczając szatyna.
Potem nie było lepiej. Nie przejęła się zniknięciem Mefisto, ledwie poświęcając ułamek chwili na zarejestrowanie owego faktu, skwitowanego i tak ubogim "oh". Za to nieprzerwanie rzucała dwuznaczne teksty w stronę Liama. Przeciągłe spojrzenia, sugestywne pozy oraz dotyk. Jak nie ona, nigdy jeszcze względem nikogo się tak nie zachowywała. Nie wspominając, iż doskonale wiedziała o orientacji Puchona.
Na sam koniec dnia, kiedy już rozbili obozowisko, nie omieszkała uznać, że będzie spać z prefektem w jednym namiocie. Co też uczyniła, wciągając go niemalże za sobą, aby mogli choć na trochę zostać sami.

Kostka domu - Gryffidor
Dorzut - 3
   
DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★
   EKWIPUNEK: 3 eliksiry wiggenowe, 1 pkt z zielarstwa, 1 eliksir leczniczy, 40g, 1 Felix felicis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 410
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1784
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pon Lis 19 2018, 21:48

Po tamtych wszystkich niedogodnościach, w końcu pojawiła się odrobina szczęścia. Co prawda, w sposób dość specyficzny, bo pod postacią poszukującego pomocy mężczyzny... tak czy inaczej, względnie zgrana ekipa Hogwartczyków bez problemu poradziła sobie z diabelskimi sidłami, ratując nieznajomego i tym samym zdobywając jego sympatię. Nie mogli narzekać, skoro zostali przyjęci w skromne progi mężczyzny - ba, nawet zaoferowali dalszą pomoc, chętnie zabierając się za wszelkie możliwe prace. Trzeba było jakoś się odwdzięczyć, bowiem trafili do mało przyjemnej części dżungli i mogliby mieć drobny problem ze znalezieniem kącika na nocleg. Fakt faktem, Mefisto nie miał zbyt cudownego humoru, bo jego różdżka odmawiała współpracy... ledwie zauważył, kiedy zbył pytanie o wyczarowanie wody krótkim "lepiej nie". Chyba wszyscy mieli butelki i różdżki, nie? A on już został poparzony przez Olivera, nie widział sensu w ryzykowaniu z magią.
Dostali kolejne nagrody - Noxowi aż oczy urosły na widok zwiniętego latającego dywanu. Był to zakazany środek transportu, trudny do zdobycia i wybitnie unikatowy; nikt z jego towarzyszy nie wykazał się zainteresowaniem, a zatem to Mefisto postanowił zgarnąć przedmiot. Zwyczajnie szkoda byłoby go tak zostawić, nieużywanego, w lesie...
Ekscytacja szybko minęła, bo Mefisto nie czuł się najlepiej. Nie miał siły patrzeć na Hemah i Liama, vomila jeszcze w pełni mu nie odpuściła, a spanie w czterech ścianach wcale nie działało kojąco. Ślizgon zawsze dobrze czuł się na świeżym powietrzu, a zatem i teraz postanowił poszukać schronienia pośród niebezpieczeństw dziczy. I, oczywiście, wpakował się w diabelskie sidła. Na nic zdało się uparte powtarzanie w myślach, że sobie poradzi, bo nie było to zbytnio zgodne z prawdą - co więcej, zaraz obok pojawił się Oliver i błyskawicznie ogarnął sytuację.
- Taaak... - Przytaknął, spoglądając na poobcierany nadgarstek i zdarte kolana; coś miały wybitnego pecha. Zgubił gdzieś w tym wszystkim jeden eliksir leczniczy i popsuł sobie humor doszczętnie. Nie planował prosić o pomoc w zaleczeniu nowych obrażeń. - Dzięki. Chciałem po prostu zaczerpnąć świeżego powietrza, ale to był idiotyczny pomysł - jak większość moich. Krzywy uśmiech mógł zapewnić Krukona o tym, że Nox nie miał ochoty na dalszą rozmowę. Zresztą, zaraz zawinęli się z powrotem, bo wypadało po prostu odpocząć przed kolejnym dniem poszukiwań.


DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA:
EKWIPUNEK: pierścień Hannibala, 10g, eliksir felix felicis, eliksir leczniczy, latający dywan

______________________


Ho ho ho, bring a bottle of booze
We got nothing to lose, ho ho ho
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 587
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 656
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   Pon Lis 19 2018, 22:41

Ucieszył się, gdy Krukon przyjął eliksir. Im dłużej trwała wyprawa, tym Puchon bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że nie są to zbyt bezpieczne warunki na urządzanie sobie nadprogramowych wakacji w ciągu roku akademickiego, chyba, żeby za wakacje uznać ewentualne odleżenie swojego w skrzydle szpitalnym: Liam zaczynał nabierać wrażenia, że chyba tam skończy… dlatego dobrze, że wpadł mu w ręce leczniczy specyfik – jeszcze lepiej, że w liczbie dwa. Mógł się podzielić.
Jego teoria co do niebezpieczeństwa znalazła swoje dość przykre potwierdzenie w podróżniku, którego oplotły diabelskie sidła. Liamowi aż zrobiło się słabo, gdy pomyślał sobie, iż gdyby go nie znaleźli, mężczyzna najprawdopodobniej by umarł… przełknął głośno ślinę, ale z nieocenioną pomocą swojej drużyny, udało mu się  oswobodzić ofiarę. Wykazał się oczywistą wdzięcznością, najpewniej doskonale zdając sobie sprawę ze swojego średnio miłego położenia… ale nawet Liam nie spodziewał się podarków i przyzwoitego noclegu.
- O rany! – podekscytował się. – Proszek z chochlików! – przyjrzał mu się, natychmiast zgarniając go w łapy i dopytując o jego działanie. – O RANY. – aż powtórzył, zapowietrzając się. – HEMAH. SŁYSZAŁAŚ? Mogę udawać wróżkę i latać! – żadnej wróżki udawać nie musiał… jakby nie patrzeć z tak teatralnym, dość niemęskim zachowaniem - już nią był. Taką z tęczowymi, wybitnie rzucającymi się w oczy skrzydełkami i zamiłowaniem do czajniczków.
A później wesołość się skończyła, bo teraz Liama dopadły kłopoty. Pobladł, gdy głupie myśli zaatakowały mu głowę. A co jeśli dziewczynie nie uda się go wydostać? Miałby tutaj zginąć zupełnie jak zginąłby przemiły starzec, który poprzedniej nocy oferował im nocleg? Na całe szczęście, Gryfonka podołała… a później stała się najdziwniejsza rzecz, jakiej doświadczył podczas całej wycieczki.
- Co to, na wesołe kopytka jednorożca, było-… - wgapiał się w miejsce, gdzie zniknął dziwak, a później zainteresował się samą dziewczyną, sprawdzając czy wszystko było z nią w porządku. Uśmiechała się… więc stwierdził, że chyba było w porządku. Poszedł więc dalej, pozwalając się jej kleić – w końcu byli przyjaciółmi, a Liam często robił za naczelnego pluszaka.
- Zniknął? Co jest z nami nie tak.. – Borsuk jednak zmartwił się nieco zniknięciem Mefisto. Nie chciał żadnych rozłamów w drużynie. Już wystarczająco wystraszyły go upiorne myśli z dnia dzisiejszego. – Powinniśmy trzymać się wszyscy za ręce, żeby się więcej nie gubić-… - zaproponował półżartem, gdy okazało się, że Ślizgon się odnalazł cały i zdrowy. Za to  Hemah wzięła sobie sugestię Liama aż nazbyt do serca… nie chciała się w ogóle odczepić.
Im dłużej szli, tym zachowanie dziewczyny stawało się dla chłopaka coraz bardziej osobliwe. Okay, on rozumiał śmieszki raz, śmieszki dwa… niemniej zaczynał czuć się nieswojo z tym obłapianiem i ciągłymi żartami o jego tyłku. C’mon gurl… on już wiedział, że ma świetny, nie musisz mu tego mówić piętnasty raz z rzędu.
Próbując nieco oswobodzić się z jej towarzystwa, nagle zauważył idealną ku temu okazję – opuszczona chatka! Natychmiast porwał się na jej oględziny, uznając nie tyle, że może chociaż w taki sposób Hem przestanie się do niego dziwacznie szczerzyć, ale też uda im się znaleźć coś pożytecznego. Miał nadzieję na jakąś linę.. może stary nożyk..? Ale znalazł coś znacznie bardziej przydatnego.
- Patrzcie! Patrzcie! – dobiegł do drużyny jak szczeniaczek, pokazując im pergamin. – To wygląda jak mapa! Widzicie? Tu i tu są zaznaczenia… chyba wiemy już gdzie iść! – humor na nowo mu się poprawił. Na tyle, że znów dał się złapać Hem.
Na obozowisku, które sobie na szybkości sklecili, Liam miał chwilę, żeby przypatrzeć się mapie raz jeszcze.
- Hemah? Nie miał specjalnego talentu, nie? – zauważył dowcipnym tonem wielmożnego krytyka. – Patrz jakie krzywe linie, monotonne kolory.. ja bym użył tutaj czerwonej kredki.. mm.. myślisz, że tubylcy mają tu jakieś kredki? Lub substytuty kredek? Nie.. w sumie chyba nie… ten koleś, który dziś coś przy tobie odprawił nie wyglądał jak pasjonat kolorowa-… oh..? N-Nie ciągnij mnie tak mocno.. przecież mogę iść sam… i niech Ci będzie.. w sumie mogę dziś z tobą nocować.
A później sam zniknął z dziewczyną w namiocie.

DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: różdżka (+5 do OPCM), flet Pana (+1 do ONMS), 2 eliksiry uzdrawiające, +1 do zaklęć, proszek z chochlików


Kostka: Hufflepuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kamienie na rzece   

Powrót do góry Go down
 

Kamienie na rzece

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Kolumbia
 :: 
Dzungla
-