Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Środek lasu   Pią Maj 13 2016, 17:12

First topic message reminder :


Środek lasu

Zabłądziłeś? Czy może lubisz podziwiać piękno natury z bliska? Niezależnie od tego co Cię tu sprowadziło, teraz możesz śmiało mówić, że dogłębnie zwiedziłeś dżunglę. Środek lasu kusi dzikością natury i nieprzeniknionym spokojem... a także szumem pobliskiego wodospadu.
Jedynie przechodząc przez tę lokację, możesz dotrzeć do wodospadu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lis 18 2018, 12:19

Kolejnego dnia Bridget nadal nie mogła przeżyć tego, że zostali w ten sposób zaatakowani przez przyczajacza. Nie wiedziała, komu lub czemu powinna być wdzięczna, lecz gdyby nie ów dziwny, głośny dźwięk gdzieś z głębi lasu, który odciągnął rozjuszonego, niebezpiecznego niedźwiedzia od nich, prawdopodobnie szliby dalej w okrojonym składnie, o ile w ogóle by szli dalej! Dziewczyna widziała w oczach towarzyszących jej mężczyzn, że wszyscy troje woleliby odesłać ją do domu. Nie musieli tego mówić, dostrzegała to w posyłanych jej spojrzeniach i nieco protekcjonalnym traktowaniu, jakby bali się jej powiedzieć, że nie nadaje się do tego, że im przeszkadza... Potrzeba udowodnienia im może nie tyle swojej wartości, co umiejętności, tkwiła w niej bardzo głęboko. Miała okazję zrobić to zaraz na początku dnia, kiedy to po raz kolejny jakieś zwierzę postanowiło zakłócić im spokój. Bridget nie była nawet pewna, czy był to gatunek magiczny, czy może niemagiczny - bez większego wahania postanowiła sięgnąć po różdżkę i z pomocą zaklęcia wystrzeliła z jej końca snop złotych płomieni, skutecznie przepłaszając zwierzynę. Spojrzała na Hala, po fakcie nieco zawstydzona.
- Obiecuję, to nie jest sposób, w jaki traktuję inne zwierzęta - przysięgła, kładąc rękę na piersi. Gdy ruszyli w dalszą drogę, postanowiła go nieco zagadać. - Pamięta pan, o co pytałam pana pod koniec poprzedniego roku szkolnego? - rzuciła na wstępie, zerkając na niego badawczo, po czym podjęła temat, by uniknąć ewentualnego zakłopotania z jego strony w razie gdyby pamięć go zawiodła. - Czytam już trochę i nawet odrobinę ćwiczę w kwestii wężomowy... Czy miał pan na myśli jakieś konkretne badania, kiedy mi je pan zlecił? Ma pan może w głowie jakiś projekt? - zapytała, naprawdę zaciekawiona. Bo jeśli Hal potrzebował w czymś pomocy, z pewnością mu jej udzieli!
Dochodził już wieczór, gdy usłyszeli wołanie o pomoc - jakiś mężczyzna został złapany przez podstępne diabelskie sidła i krzyczał wniebogłosy, by jakaś dobra dusza usłyszała go i pomogła mu się wyswobodzić. Bridget czym prędzej ruszyła w tamtym kierunku, przygotowując różdżkę. Wspólnie z resztą mężczyzn rzucili zbiorowe zaklęcie lumos - roślina cofnęła swoje macki, a ofiara mogła odetchnąć z ulgą. Okazał się nią być anglojęzycznym zielarzem, który w podzięce zaoferował im wszystkim nocleg w swojej chatce nieopodal. Bridget dawno nie była tak podekscytowana wizją spania na czymś, co chociaż przypominało łóżko... Pomogli mężczyźnie w pracach porządkowych, przygotowali wspólnie posiłek i spędzili miło czas. Tuż przed spaniem zielarz zajrzał do Bridget i polecił jej wybrać sobie z jego prywatnych zapasów jakiś interesujący ją przedmiot jako podziękowanie za szybką reakcję. Uwagę Puchonki przykuło pewne pióro - nie wiedziała, jak działało, lecz uznała, że na pewno przyda jej się w Anglii. Następnie zasnęła i spała lepiej niż przez ostatnich kilak dni razem wziętych.

DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x3, krwawe pióro, +1pkt ONMS


Huff, 4 na cierpliwość

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2291
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lis 21 2018, 23:59

Mdłości i ból brzucha spowodowane silnym ciosem przyczajacza utrzymywały się do końca wieczora. Rano czuł się już lepiej, aczkolwiek nadwyrężony nadgarstek wciąż dawał o sobie znać. Powstrzymał się od marudzenia, jak też przed zażywaniem eliksiru - uznał, że czeka ich jeszcze wiele gorszych chwil i nie warto marnować cennej leczniczej substancji na skaleczenie. Z pomocą Bridget zatamował krwawienie tuż po tym, jak wyrwali się ze szponów bestii i to musiało wystarczyć.
Ruszyli dalej, podążając obraną nieco na ślepo ścieżką. Musiało być około południa, sądząc po położeniu słońca, kiedy Haydn, idąc jako ostatni, na moment przystanął i, nie konsultując się z resztą towarzyszy, odbił na chwilę w boczną ścieżkę, ukrytą pośród wysokich traw. Coś ewidentnie przykuło jego uwagę. Przecież po to wybrał się na wyprawę - by w miarę możliwości wypchać kieszenie niespotykanymi w Anglii magicznymi przedmiotami. Trop był fałszywy, zmysł poszukiwacza zawiódł. Gorzej, że pozostała trójka zupełnie zniknęła mu z oczu. Od razu pomyślał o zaklęciu, którego użyli poprzedniego dnia. Homenum revelio zadziałało, wskazując drogę do reszty grupy.
Niedługo potem trafili na zagubionego starszego mężczyznę, ewidentnie w tarapatach. Uwięziony przez diabelskie sidła nie miał zbyt wielu szans na wydostanie się na własną rękę, zatem miał bardzo dużo szczęścia. Oczywiście został wybawiony z opresji, a w ramach podziękowania zaproponował bohaterom nocleg oraz 'drobne upominki'.
- Bądź ostrożna - pojawił się za plecami Bridget niczym duch i tajemniczo szepnął jej kilka słów do ucha, choć wcale nie miał na celu wystraszenia dziewczyny - Nie masz pojęcia jak bardzo potężne i niebezpieczne narzędzie trzymasz w dłoni.

Kostki

DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: 3x eliksir wiggenowy, peleryna niewidka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 524
  Liczba postów : 222
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lis 22 2018, 00:18

W pierwszej chwili nawet nie zauważył łez na twarzy Bridget. Należy mu jednak oddać, że w ogóle niewiele widział. Zdziwił się, gdy do niego przylgnęła i chyba czuł się trochę winny odciągając ją od siebie. Mimo wszystko musieli się szybko pozbierać.
- Nic mi nie jest - posłał jej pokrzepiający uśmiech, mimo to nie wyglądał zbyt przekonująco z połową twarzy opuchniętą i zbroczoną krwią. Nie żeby jej nie ufał, ale w tych okolicznościach nie pozwoliłby rzucić w siebie zaklęciem nawet uzdrowicielowi z pięćdziesięcioletnim stażem. Przyczajacz nie ujawniłby się w takim momencie - to musiały być zakłócenia.
Od przygody z przyczajaczem wyraźnie spochmurniał, nie oglądał się już na zwierzęta i rośliny, nie inicjował żadnych rozmów. Odniesione rany nie miały przy tym większego znaczenia. Skupił się teraz całkowicie na najmłodszej uczestniczce wyprawy, cały czas będąc gdzieś w jej okolicy. Nie planował traktować Bridget z góry. Być może była nawet najlepiej przystosowana i absolutnie gotowa na wszelkie przeciwności losu, nie chciał się jednak o tym przekonywać. Gdzieś miał te całe artefakty - jego prywatną misją było dopilnowanie, żeby Puchonka bezpiecznie i w jednym kawałku wróciła do domu.
Kiedy wyciągnęła różdżkę, w jego dłoni natychmiast pojawiła się jego. Odruchowo zrobił już krok przed nią, ale wyprzedziła go i rzuciła zaklęcie.
- Mhm... - odmruknął niejednoznacznie, patrząc za uciekającym zwierzęciem. Nie pochwalał płoszenia zwierzyny, ale mimo wszystko bezpieczeństwo własne zawsze szło jako pierwsze, szczególnie w jej przypadku. Najrozsądniejszym byłoby po prostu iść nieco głośniej, tak żeby nic, co nie chciało ich skrzywdzić, zdążyło się spokojnie oddalić, ale wyjątkowo nie był w nastoju na konwersacje, dużej mierze również dlatego, że bolała go cała twarz. Rozmowę podjęła jednak Bridget, a ignorowanie jej nie było dla niego żadną opcją.
Otwierał już usta, by odpowiedzieć na pierwsze pytanie, ale go ubiegła, za co był niezmiernie wdzięczny. Pamiętał oczywiście - nie codziennie ktoś chciał się uczyć wężomowy, a już na pewno nie przychodził z tym do niego - mimo wszystko mówienie bolało.
- Brawo - wydobył w końcu z siebie, ignorując rwanie pod okiem i zmuszając się do lekkiego tonu. Zmyślił się na chwilę, dając też czas samemu sobie na odpoczęcie. Szczerze mówiąc nie miał dotychczas zbytnio czasu zastanawiać się nad projektem dla Puchonki, jak i w ogóle zainteresować się postępami jej pracy, wymyślenie czegoś nie stanowiło jednak aż takiego problemu. Do własnych prac wprawdzie nic nie przychodziło mu do głowy. Wężoustość wydawała się szczególnie przydatna przy problemach hodowli zamkniętej, a naukowo zajmował się aktualnie wyłącznie dzikimi zwierzętami - Na twoim miejscu przejrzałbym jakieś badania behawioralne albo wytyczne utrzymywania w niewoli i zrecenzował je po wywiadach z wężami. Literaturę mogę pomóc ci znaleźć, bardziej problematyczne będzie znalezienie wystarczająco licznej próby badawczej, ale nie ma co się śpieszyć. Zawsze można zacząć z jakimś pilotażowym badaniem, a potem mając już doświadczenie, rozszerzyć pracę.
W tym momencie przerwało im wołanie pomocy. Bridget natychmiast wyrwała w jego stronę, na co złapał ją za ramię i odciągając za siebie, ruszył w stronę krzyków osłaniając ją własnym ramieniem, mimo, że tego nie chciała. Żródłem haładu okazał się być brytyjski botanik uwięziony w diabelskim zielu. Wspólnie, całą ekipą, pomogli naukowcowi, a ten w podzięce obdarował ich magicznymi przedmiotami. Hal poczęstował się bransoletką z ayuahascą, nie mając pojęcia czym była. Brzmiała trochę jak jakiś lekki narkotyk i chociaż to miał za sobą, jego podbite oko nie wzgardziłoby skrętem z oprylaka.  Wziąwszy jednak bransoletkę doszedł do wniosku, że nie ma pojęcia jak niby miałby ją sobie zaaplikować, więc po prostu założył ją na rękę. Na szczęście, gdzieś po drodze Aaronowi udało się zdobyć dwie dodatkowe fiolki eliksiru wiggenowego, więc Hal przestał zgrywać bohatera i zażył jedną z nich.
Botanik zaprosił ich także do swego obozowiska, wyglądało więc na to, że tego dnia mieli szczęście - Hal nawet podwójne, bo z przyjemnością rozmawiało mu się z innym fascynatem przyrody, który mógł opowiedzieć mu nieco więcej o nisz ekologicznej, którą przeczesywali.
Wszyscy już spali, gdy Hal przebudził się i odszedł od obozu na stronę. Załatwiwszy potrzebę chciał zawrócić, uświadomił sobie, że w ciemności nie ma pojęcia, w którą stronę powinien iść. Na szczęście rzucone zaklęcie Homenum revelio zadziałało i szybko odnalazł śpiących towarzyszy.

DZIEŃ: 3
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: e. wiggenowy x3, bransoletka z ayuahascą


Wziąłem jeden eliksir od Aarona.
Kostka Gryff i zaklecie: http://www.czarodzieje.org/t15963p1025-kosci-glowne-eventy-fabuly-2018#467819
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29822
  Liczba postów : 45946
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lis 22 2018, 00:18

The member 'Hal Cromwell' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lis 22 2018, 23:47

Bridget zasnęła z wieloma myślami obijającymi się o ściany jej głowy. Podświadomie obmyślała najlepsze zastosowanie umiejętności wężoustości w badaniach zaproponowanych przez profesora Cromwella, przewijając w wyobraźni możliwe scenariusze przeprowadzanych przez nią wywiadów. Do tego wciąż brzmiały jej w uszach słowa, które wypowiedział do niej pan Locke. Co miał na myśli? Przecież wybrała tylko pióro... Snów miała wiele i spała snem niezwykle mocnym, a obudziła się dopiero wtedy, gdy okazało się, że był jakiś problem z ogniem. Paliło się? Czym prędzej wyskoczyła z posłania i sięgnęła po leżącą obok różdżkę, by przyłączyć się do gaszenia. Nie było tak źle, bowiem udało im się sytuację opanować. Niedługo potem postanowili wyruszyć dalej, oczywiście dziękując zielarzowi za jego dary.
Idąc dalej miała znów okazję pomóc jednemu ze swoich towarzyszy. Pan Locke stał się celem niezbyt dużej, aczkolwiek nieco przerażającej akromantuli. Podejrzewała, że Hal wolałby zwierzęcia nie odstraszać jej metodami, lecz nie miała zbyt dużego wyboru. Nie chciała też ryzykować.
Po drodze udało jej się dodatkowo nazrywać znanej jej leczniczej rośliny, a niedługo później sprzedała ją w wiosce. Miała dużo szczęścia!

Huff, 6 na pomoc Haydnowi

DZIEŃ: 4
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x3, krwawe pióro, 1pkt zaklęcia, 50g


______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Irlandia / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -145
  Liczba postów : 294
http://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
http://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
http://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
http://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Lis 23 2018, 17:37

Dzień jak dzień, kolejna podróż, kolejne niespodziewane wydarzenia. Jak się okazało - niefortunne rozbicie obozu poskutkowało powstaniem pożaru, nad którym wszyscy poczęli się ruszać i zwyczajnie ratować cały dobytek przed przypadkowym spaleniem. Jak się okazało - wcale tacy początkujący nie byli. Udało mu się, wraz z pozostałymi towarzyszami, powstrzymać żywioł próbujący zebrać żniwa, w wyniku czego wszystkie przedmioty mieli ze sobą - a szczerze? Aaron nie chciał rozstawać się ze swoim ulubionym dywanikiem niczym z pluszakiem; strasznie mu się spodobał, nawet jeżeli był to przedmiot nielegalny w Wielkiej Brytanii, i tak zamierzał go wziąć ze sobą. Inaczej nie byłby sobą, inaczej jego zachowanie byłoby po prostu odmienne, odbiegające od tego typowego profesora O'Connora - odważny, a przede wszystkim idiotyczny na swój własny, nieznany wówczas sposób. Coby nie było - nie zamierzał latać na dywaniku przez cały kontynent Europy, po prostu byłby fajną atrakcją w domu - niczym więcej.
Podróżowali zatem, Aaron w zdecydowanej ciszy, aczkolwiek uśmiech nie schodził mu z twarzy, nawet jeżeli parę razy oberwał w twarz liśćmi, a towarzysz zabrał eliksiry, które dzierżył. Jakoś go to nie obchodziło, a możliwość pomocy zawsze wydawała mu się ważniejsza od przesłanek samolubności. Zbyt długo na rekompensatę za udostępnienie zasobu apteczki nie musiał czekać - albowiem potem zdołał odnaleźć dwa eliksiry uzdrawiające. Dobra passa? Najwidoczniej!

kostki

DZIEŃ: 4
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy x1, Eliksir Uzdrawiający x4, Latający Dywan
[/quote]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2291
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lis 24 2018, 22:25

Nad ranem zdarzył się - na szczęście szybko opanowany - niewielki wypadek. Pożar mógł być tragiczny w skutkach, aczkolwiek wspólnie udało się ugasić ogień. Hal przyjrzał się zgliszczom i wysnuł wniosek, że prawdopodobnie przyczyną był popiełek. Zebrali się i wyruszyli, nie chcąc tracić czasu.
Przystanęli na kilka minut, by złapać oddech. Coś poruszyło się w wysokiej trawie, przyciągając tym samym uwagę Haydna. Okazało się, że miało zdecydowanie za dużo nóg i mnóstwo przerażających oczu, które wzbudziłyby dreszcze nawet w najodważniejszym czarodzieju. Haydn natychmiast zawrócił, w dodatku krzycząc głośno, że spotkał na swojej drodze to paskudne zwierzę. Trzeba było nie zostawiać różdżki w plecaku. Z pomocą ponownie przyszła mu Bridget. Podziękował 'Młodej Damie' i po raz kolejny przyznał w myślach, że nie należy jej lekceważyć ze względu na wiek.
Miał wrażenie, że są coraz bliżej. Proste zaklęcia nie chciały działać, ale artefaktu nie znaleźli. Na szczęście dotarli do wioski, gdzie zatrzymali się na noc, a w dodatku Haydn dostał dwa eliksiry uzdrawiające. Jeden z nich wypił tuż przed zaśnięciem, pozbywając się tym samym odniesionych wcześniej ran.




DZIEŃ: 4
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: 4x eliksir wiggenowy, peleryna niewidka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 524
  Liczba postów : 222
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lis 27 2018, 10:58

Kolejny dzień zaczął się dość niefortunnie, bo od pożaru. Na szczęście szybko go opanowali i przynajmniej równie szybko rozbudzili.
Hal w dalszym ciągu pilnował Bridget ignorując niemal wszysko w okół kiedy z krzaków wyleciał Haydn, który wcześniej wysunął się na prowadzenie. W momencie, w którym on zastanawiał się czy ostnieje jakiś sposób uwiecznienia tego momentu bez aparatu, do akcji znów przystąpiła Puchonka, sprawiając, że zupełnie zapomniał o wszelkich złośliwościach i podśmiechujkach, bynajmniej nie przez zaklęcie, którego użyła, mimo że faktycznie bardzo za nim nie przepadał. Wymyślanie specjalnej klątwy, która robiła krzywdę wyłącznie wybranej grupie stworzeń było jawnym prześladowaniem. Szybko wyciągnął własną różdżkę i rzucił w oddalającą się aktomantulę Levatur dolor. Na szczęście nie przestała uciekać.
- Tego was uczy Swann? - sarknął nim zdążył się ugryść w język. Skoro facet jest już takim specem od ujarzmiania dzikich bestii, to mógłby to chociaż robić etycznie. Zrobić zwierzęciu krzywdę mógł byle Johnny spod budy z piwem. Mimo wszystko, bez względu na własną niechcęć, która swoją drogą nie była do końca sprawiedliwa i zdawał sobie z tego sprawę, nie powinien był krytykować drugiego profesora. Nie zdążył jednak w żaden sposób tego naprawić, bo nadal trzymaną w ręku różdżką... się spetryfikował. Jak? Bóg jeden wie. Być może była to natychmiastowa karma, a on wyznawał nie tę religię.

DZIEŃ: 4
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: e. wiggenowy x3, bransoletka z ayuahascą


Gryff
zaklęcie


Ostatnio zmieniony przez Hal Cromwell dnia Wto Lis 27 2018, 11:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29822
  Liczba postów : 45946
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lis 27 2018, 23:31

The member 'Hal Cromwell' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lis 28 2018, 00:38

Spostrzeżenie prywatne, skończyła mi się mana...

Poprzedniego dnia:
Bridget spojrzała na profesora Cromwella z widocznym na twarzy wstydem. No tak, on był zupełnie inny niż Swann. Nie praktykował takich zaklęć, w ogóle nie popierał pewnych metod obchodzenia się ze zwierzętami, które były czasem jedynymi metodami, jakie dziewczynie udało się podczas nauki w Hogwarcie poznać. Zdawała sobie sprawę, że miała przed sobą jeszcze wiele więcej do przyswojenia, a pan Cromwell stawał się w jej oczach wzorem, za którym chciała podążać. Próbowała się uśmiechnąć blado, lecz nie wyszło jej to najlepiej. Ciężko było jej przetrawić to uczucie delikatnego upokorzenia w wyniku tego subtelnego zrugania. Nim się jednak spostrzegła, obok błysnęło jasnym światłem i profesor, sparaliżowany, upadł na ziemię.
- Panie Cromwell! - rzuciła z zaskoczeniem i lekkim strachem. Wyglądało na zwykły petrificus totalus, nie było tak źle! Gnana potrzebą pomocy skierowała w kierunku leżącego mężczyzny swoją różdżkę i rzuciła finite: raz, drugi, trzeci... Za czwartym zacisnęła mocno szczęki, a po piątym ledwo powstrzymała się przed wybuchem gniewu i rozczłonkowaniem różdżki na własnym kolanie. Spojrzała błagalnie na pozostałą dwójkę mężczyzn, sugerując tym samym, że to oni powinni pomóc poszkodowanemu. Zakłócenia magiczne ewidentnie zamierzały uprzykrzać im życie w dżungli i o ile Bridget nie odczuła ich działania wcześniej, teraz było ono wyjątkowo dotkliwe.

Obecnie:
Po zmianie wart i drzemkach w ciągu nocy, grupa ponownie ruszyła w drogę. Był to już piąty dzień ich tułaczki i nic nie zapowiadało rychłego jej końca, tak się przynajmniej zdawało pannie Hudson. Nie pamiętała już nawet, czy posiadali jakiekolwiek wskazówki bądź mapę - nawet jeśli to chyba nie była ona zbyt użyteczna, biorąc pod uwagę trasy, które obierali. Raz nawet zakręcili się w kółko, marnując tym samym cenny czas.
Puchonka w którymś momencie zauważyła ranne zwierzę, któremu postanowiła pomóc. Ot, po pierwsze z czystej chęci pomocy poszkodowanemu, biednemu stworzeniu, a po drugie trochę dlatego, że przez ostatnie dni niezbyt się popisała empatią przed Halem. Nie chciała, by miał ją za bezduszną istotę, która ma w głębokim poważaniu dobro zwierząt. Przeciwnie! Przecież była ultra pomocna! Zwierzątko, konkretniej niezbyt wielki niuchacz, miało uszkodzoną łapkę, a przez to problem w buszowaniu i zdobywaniu pokarmu. Bridget zaleczyła ranę, a następnie wyciągnęła ze swojego plecaka prowiant, hojnie dzieląc się ze stworzeniem. Niestety trochę tego nie przemyślała. Wydawało jej się, że posiadała jeszcze jeden pakunek - niestety myliła się.
Chwilę po tym jak pochwaliła się nauczycielowi, że pomogła biednemu zwierzęciu, w jej brzuchu rozległo się donośne burczenie. Był to jeden z czynników, który przyczynił się do rychłego znalezienia miejsca odpowiedniego na postój. Bridget wydawało się, że zaraz umrze z głodu i liczyła na to, że uda im się przyrządzić coś dobrego. Mieli jednak ogromnego pecha. Fatum ognia zdawało się nie opuszczać ich od kilku dni - a to Bridget zaczęła miotać płomieniami w lesie. Karma wróciła również do niej? Nim się spostrzegła, czerwone płomienie zajęły już znaczną część otaczającej ich roślinności. Strach sparaliżował ją, wbijając jej nogi w ziemię i zapierając dech w i tak wątłej piersi. Trzymała w ręku różdżkę, lecz gęsty dym, przytłaczający swoim zapachem i trujący organizm, wywołał u niej zawroty głowy. Zachwiała się, wyraźnie osłabiona brakiem pożywienia, teraz jeszcze zaczadzona, a potem poleciała jak długa, mdlejąc.

Rzucałam sobie na finite, ale wyszły mi same nieparzyste xD
Huff

DZIEŃ: 5
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x3, krwawe pióro, 1pkt zaklęcia, 50g

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2291
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Gru 02 2018, 02:02

Haydn kojarzył charakterystyczne ujście rzeki z atlasu i zapisów podróżników, które przejrzał przed wyprawą. Niewielka skarpa, wąski dopływ, to musiało być gdzieś tam. Dopytał jeszcze Hala, czy dobrze kojarzy, że w okolicę mogły zamieszkiwać rzadko spotykane chochliki, a po uzyskaniu potwierdzenia zgodnie zdecydowali zmienić nieco trasę, tak by nie natrafić na te złośliwe stworzonka.
Nieprzyjemnych przygód i nieszczęśliwych wypadków im nie brakowało. Począwszy od zgubienia trasy, przez ataki niebezpiecznych zwierząt, aż po bardzo silne zaburzenia magiczne, których efektem był spetryfikowany Cromwell oraz drugi już pożar. Chcieli tylko zorganizować sobie ciepły posiłek, który odnowiłby zapasy energii i sił, a odpoczynek przy ognisku może też dałby nadzieje, że jeszcze warto próbować odnaleźć skarb. Zamiast tego trzej mężczyźni walczyli z niszczycielskim żywiołem, w pierwszej chwili w ogóle nie zauważając, że Młoda Dama osunęła się nieprzytomna.
Pożar udało się opanować, a Bridget doszła do siebie po kilku minutach, aczkolwiek morale drużyny zostały mocno podburzone.

Kostki

DZIEŃ: 5
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: 4x eliksir wiggenowy, peleryna niewidka, +1pkt ONMS
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Irlandia / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -145
  Liczba postów : 294
http://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
http://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
http://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
http://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Gru 02 2018, 19:59

Podróż ta stawała się powoli czymś coraz mniej ekscytującym.
Na początku problemy w związku z rzeczką, potem atak zwierzęcia, ratowanie okolicznego badacza przed pnączami... No Chryste! Ciągle było coś do roboty. I żeby nie było - Aaron co prawda posiadał dobre serducho, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że jego organizm powoli wyczerpywał zapasy energii, kiedy to zdarzały im się jakiekolwiek z możliwych nieszczęść. Na początku zmuszony był do pomocy starszemu koledze, co na szczęście w przypadku nauczyciela od działalności artystycznej po prostu się udało - proste przykucnięcie, użycie odpowiedniego zaklęcia - i voila! Nie mógł narzekać na brak umiejętności w tymże zakresie; nie bez powodu przecież Magia Lecznicza w jakiejś mniejszej części była jego uwielbianym konikiem. Mogli zatem udać się dalej, choć nie zostało to w żaden sposób umilone przez panujące i rwące dookoła nieszczęścia.
Na początku podpalili niechcący las - jakby to miało znaczenie, choć miało szczególne, musieli natychmiast posprzątać po sobie, byleby nie pozwolić rzadkim gatunkom zwierząt i roślin na ich przypadkowe zniszczenie. Na początku wydawało się, że to będzie coś o niebo prostszego, aczkolwiek zdołał się mylić we własnych spekulacjach; jak się okazało, Bridget zemdlała, w wyniku czego musieli przez chwilę się nią zająć, by doszła do siebie, a szkodliwy dym nie przeniknął do jej płuc, wyniszczając je całkowicie. Na szczęście udało się to, choć wszyscy byli niezwykle zmęczeni; mając na swoich ubraniach częściową sadzę, ruszył dalej, docierając do nieznanej chatki. O'Connor nigdy nie ruszał w jakimś stopniu swoim mózgiem umiejscowionym pod kopułą czaszki, choć w tymże momencie zostało mu to wynagrodzone, kiedy postanowił wrócić do reszty towarzyszy.
- Hej, mam mapę! - chciałby rzec jeszcze "o luju", aczkolwiek się przed tym powstrzymał - zamiast tego ruszył dalej, choć był ewidentnie zmęczony całokształtem wyprawy. Ale nie śmiał myśleć ani przez chwilę o zawróceniu - jeszcze nie.

kostka z mapą, wooohoooo!

pomagam Halowi
DZIEŃ: 5
STAN ZDROWIA: ★ ★ ★
EKWIPUNEK: Eliksir Wiggenowy x1, Eliksir Uzdrawiający x3, Latający Dywan, mapa, +1 pkt do czegokolwiek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 524
  Liczba postów : 222
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Gru 03 2018, 03:41

Nikt nie był chyba bardziej zaskoczony sytuacją niż on, choć nie miał jak tego okazać, leżąc sztywno na ziemi. Liczne próby Bridget odczarowania go spełzły na niczym i już zaczynał czuć się klaustrofobicznie we własnym, nieruchomym ciele, kiedy uratował go Aaron.
- To chyba znaczy, że zbliżamy się do celu - spróbował pocieszyć Puchonkę, posyłając jej krótki pokrzepiający uśmiech. Jak mógłby ją oceniać, skoro przed chwilą sam na siebie rzucił zaklęcie jedynie trzymając w ręku różdżkę. Podziękował O'Connorowi, a gdy podniósł się z ziemi, ruszyli dalej.

Kolejny dzień obfitował w wydarzenia. Najpierw Bridget znalazła rannego niuchacza, któremu - ku jego ogromnej dumie i radości - uratowała. Później Haydn (który chyba jako jedyny z nich miał dość rozumu, żeby przygotować się na wyprawę merytorycznie) słusznie wskazał siedlisko chochlików, które ominęli kołem. Następie wleźliby w brzytwotrawę, gdyby nie to, że Hal czytywał kryminały i wiedział, że tam, gdzie zielsko jest bardziej zielone, tam leży trup. Gdyby nie to skojarzenie, nigdy nie przydałoby mu do głowy, żeby oglądać źdźbła i nie zobaczyłby ich ostrych krawędzi.
To jednak nie był koniec przygód. Gdy zatrzymali się na dłuższą przerwę i chcieli rozpalić ognisko, żeby przyrządzić coś do jedzenia, magia znów zaczęła szaleć, w wyniku czego ponownie podpalili las. Jedno było pewne - byliby z nich mierni skauci.
Natychmiast rzucili się do gaszenia pożaru, który rozprzestrzeniał się w szalonym tempie. Wszyscy krztusili się już od dymu, gdy Hal kątem oka zauważył osuwającą się na ziemię Bridget. Rozdarty między chęcią wyciągnięcia jej jak najdalej stąd, a poczuciem obowiązku w zgaszeniu lasu, rzucił przez ramię na dziewczynę zaklęcie bąblogłowy, kontynuując ratowanie dżungli. O dziwno nie przyszło mu do głowy, żeby identyczne zaklęcie zastosować też na sobie. Nigdy jednak nie leciał samolotem, nie został więc przeszkolony, by najpierw zakładać maskę sobie, a dopiero potem dziecku.
Kiedy już udało im się opanować ogień, natychmiast znalazł się przy dochodzącej do siebie Bridget i w nosie mając czy miała własny zapas, czy nie, podał jej fiolkę eliksiru wiggenowego, stanowczo nakazując jej go wypić.
Wydawałoby się, że walce z żywiołem wszyscy będą wykończeni (Bóg mu świadkiem, że on był) najwidoczniej jednak nie Aaron, który gdzieś zniknął, a po jakimś czasie wyszedł z buszu zadowolony, dzierżąc mapę. Młodszy nauczyciel już chciał lecieć dalej, Hal jednak uparł się, żeby zostawili to na kolejny dzień. Miał głównie na uwadze fakt, że Bridget dopiero co straciła przytomność i zdecydowanie nie powinna tak krótko po tym ciągać się po jakichś krzaczorach, obawiając się jednak protestów z jej strony, zwalił wszystko za swoje starcze niedołęstwo.

DZIEŃ: 5
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: e. wiggenowy x2, bransoletka ayaguanabanakukwateeemacarenaską, +1 z zaklęć


gryff, śmiałość (4) i bąblogłowy(4)

Bri, masz wypić mój eliksir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29822
  Liczba postów : 45946
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Gru 03 2018, 03:43

The member 'Hal Cromwell' has done the following action : Rzut kośćmi


'Wyprawa - Narracja' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Gru 05 2018, 12:33

Poprzedniego dnia:
Bridget nie wiedziała, że zostało na nią rzucone jakiekolwiek zaklęcie, póki nie otworzyła oczu po odzyskaniu przytomności. Mężczyźni zdawali się opanować już buchający w krzakach ogień, co sprawiło, że odetchnęła z ulgą - na szczęście tlenem. Nie kryła wdzięczności za reakcję towarzyszy, nie protestowała też, gdy Hal wcisnął jej w rękę eliksir wiggenowy. Nie miała siły zastanawiać się, czy powinna skorzystać z jego, czy ze swoich zapasów medykamentów, bo to nie miałoby znaczenia. Potrzebowała tego, a dodatkowo odpoczynku, wobec czego ucieszyła się słysząc, że zostaną tam jeszcze trochę. Po prostu zasnęła.

Następnego dnia:
Chyba rzeczywiście wyczerpała swoją manę, bowiem szczęście zdawało się ją zupełnie opuścić. Chcąc pomóc Haydnowi w wydostaniu się z dziwnych, zastawionych na zwierzęta sideł, wskutek nasilonych zakłóceń magicznych sama w nie wpadła, kończąc z poranionymi kończynami. Znów zmuszona była nafaszerować się eliksirem wiggenowym, nie mogą oprzeć się wrażeniu, że pan Locke patrzy na nią spode łba i nie jest zbyt zadowolony z jej działań. Cóż, ona sama nie była. O ile na początku wyprawy czuła się dobrze i wykazywała się na każdym kroku, im dłużej podróżowali, tym gorzej jej szło.
Na szczęście zakłócenia były dość dobrym znakiem - okazało się, że w pobliżu znajdowała się magiczna wioska! Niezwykle mili tubylcy okazali im wiele serca i życzliwości. Wiele im oferowali, lecz Bridget nie skusiła się na żaden z prezentowanych jej przedmiotów. Zamiast tego zorientowała się, że byli w wiosce... Tylko w trójkę. Czyżby pan O'Connor postanowił samodzielnie udać się na poszukiwania przedmiotu zabierając ze sobą znalezioną poprzedniego dnia mapę?
- Nie ma pana O'Connora - zwróciła się w końcu do towarzyszących jej mężczyzn. Spojrzała najpierw na Haydna, później na Hala, na nim zawieszając swoje pełne niepewności spojrzenie na nieco dłużej. - Powinniśmy iść dalej? - Chyba pierwszy raz wyraziła wątpliwość, którą Cromwell prawdopodobnie nosił w środku przez dłuższy czas. Byli teraz jednak osłabieni o jedną osobę, zmęczeni, poranieni i z pewnością zirytowani pasmem ciągłych niepowodzeń i niebezpieczeństw. Może nadeszła pora, by powiedzieć "dość"?


huff, pomoc 4

Haydn, masz przeze mnie ranę :((((

DZIEŃ: 6
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x2, krwawe pióro, +1 zaklęcia, +50g

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2291
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Gru 09 2018, 02:12

Odetchnęli nieco, gdy dotarli do wioski. Całe szczęście, że tamtejsi mieszkańcy okazali się być całkiem ucywilizowani, w dodatku posiadali magiczne zdolności i zdawali sobie sprawę, że te zawirowania to nie przelewki. Haydn zainteresował się fałszoskopem i chętnie wymienił złoto za ten rzadko spotykany przedmiot.
- Spakował się nad ranem i zniknął. Bardzo nieładnie i przede wszystkim nieodpowiedzialnie. Mógł chociaż zostawić notatkę - skomentował ucieczkę Aarona, zupełnie zażenowany jego postawą.
Ruszyli dalej, już tylko we troje. Osłabieni i zmęczeni rozważali pójście śladem zbiegłego towarzysza, uznając tym wyższość dżungli i własną porażkę. I choć naprawdę był wdzięczny Młodej Damie za chęć pomocy, nie był w stanie okazać żadnych pozytywnych uczuć, szczególnie, że sama mocno się pokaleczyła. Obydwoje wypili po eliksirze z zapasów, których wyjątkowo mieli jeszcze wiele, tym samym regenerując nadszarpnięte zdrowie. Niestety pan Locke też się nie popisał. W niewyjaśnionych okolicznościach z jego różdżki wypłynęło zaklęcie, które trafiło prosto w Hala. W efekcie starszy mężczyzna przyozdobiony został dużo dłuższą brodą, niż nosił zazwyczaj.
- Wyglądasz dostojniej! - rzucił, ciesząc się, że nie zrobił Cromwellowi krzywdy tym niefortunnym zaklęciem - Niczym prawdziwy mag.

Kostki

DZIEŃ: 6
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: 3x eliksir wiggenowy, peleryna niewidka, +1pkt ONMS, fałszoskop, -20G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 524
  Liczba postów : 222
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Gru 09 2018, 04:08

Im dalej w las, tym było tylko gorzej. Haydn wszedł w jakieś wnyki, Bridget poraniła się, próbując go wydostać, a zakłócenia szalały w najlepsze. Byli już tym wszystkim bardzo zmęczeni, na szczęście pojawiło się światełko w tunelu w postaci magicznej wioski. Mieszkańcy okazali się bardzo przyjaźni i zadowolenie z tego, że ich ekipa próbowała znaleźć i pozbyć się powodu uprzykrzających im życie zakłóceń. Zaproponowali im też zakup jakichś przedmiotów, ale Hal nie miał już głowy do handlowania.
Początkowo nie zauważył, że Aaron gdzieś zniknął i dostał już mini zawału, gdy Bridget zwróciła uwagę na jego nieobecność, Haydn jednak szybko wyjaśnił sprawę. Faktycznie, zostawienie ich bez słowa było bardzo samolubne. Cromwell rozejrzał się po domku, w którym ugościli ich tubylcy, szukając mimo wszystko jakichś wiadomości od młodszego nauczyciela.
- Zostawił mapę - zauważył, podnosząc pergamin. Chociaż tyle... Drapiąc się po kilkudniowym zaroście spoglądał to na mapę, to na Bridget, która zadała bardzo słuszne pytanie. Praktycznie od drugiego dnia chciał ją stąd zabrać i w końcu sama się do tego skłaniała. Z drugiej strony mieli tę mapę... i zakłócenia były ostatnio bardzo silne, więc musieli być jakoś blisko.
- Zróbmy tak: - podjął w końcu decyzję - spróbujmy jeszcze dziś, ale jeżeli z mapą nic nie znajdziemy, to odpuszczamy. I więcej żadnych wypadków! Gdy tylko komuś coś się stanie, zmywamy się. Cokolwiek - nieważne czy będzie to spotkanie ze śmierciotulą, czy zacięcie się mapą. Okej?
Po tym oświadczeniu - być może dzięki wizji bliskiego końca tej przygody - wstąpiło w niego nowe życie. Odważnie prowadził pozostałą dwójkę według mapy, aż doszli do jakiegoś bagna, w którym według wskazówek miał się znajdować przedmiot.
- Błotoryje - wstrzymał Bridget w miejscu, wskazując obojgu leżące na ziemi, oddychające nieznacznie kłody drewna - Nie zróbmy im krzywdy, dobrze.
Wyjęli różdżki, a Halowi wyrosła nagle pokaźna broda. Spojrzał zaskoczony na Haydna, łącząc fakty. Przedmiot faktycznie musiał gdzieś tu chyba być, co przynajmniej jego napawało ogromnym optymizmem. Pogładził się po imponującym zaroście, prostując się i wypinając pierś do przodu.
- Grunt to przynajmniej stwarzać pozory - przemówił podniosłym tonem, ale sekundę później wypadł z roli i rozpromienił się jak mała dziewczynka - Mogę na niej zaplatać warkocze!
Pożartowawszy, przedstawi im pokrótce plan wydobycia przedmiotu, tak aby nie tylko wyjść bez szwanku, lecz także nie przeszkadzać zwierzętom. Nie był to najpewniejszy sposób i mieliby zdecydowanie większe szanse powodzenia, gdyby po prostu potraktowali zwierzęta ogłuszającymi zaklęciami, Hal wierzył jednak, że uda im się zrobić to bardziej humanitarnie i bez zaburzania spokoju błotoryjów. Wszyscy zgodzili się też, że niezależnie od wyniku ich wydobywczej akcji, wracają po jej zakończeniu do domu.

DZIEŃ: 6
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: e. wiggenowy x2, bransoletka z ayayayayaya, +1 z zaklęć, mapa


Kości: http://www.czarodzieje.org/t16830p225-kosci-glowne-eventy-fabuly-2018#469932
Wydobycie: 3 + 4 z ONMS = 7

Chronologia mi się chyba trochę rypła, ale sens się zgadza xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Gru 09 2018, 10:22

Bridget przystała na propozycję Hala - próbowali jeszcze tylko dzisiaj, do pierwszej porażki, a następnie zwijali manatki i wracali do Wielkiej Brytanii. Miała już powoli dość wszystkich tych zakłóceń, szczególnie że przez nie zaczynała osiągać same niepowodzenia. Cromwell miał jednak rację - skoro tak dziwnie działo się tu z magią, prawdopodobnie byli blisko. Szkoda, że profesor O'Connor postanowił opuścić ich akurat w tym momencie, kiedy byli już niedaleko mety.
Idąc z mapą mieli nawet okazję do pośmiania się. Udało im się nie zakłócić spokoju śpiących błotoryjów (Bridget wykorzystała tę okazję, by się im trochę przyjrzeć, jako że nie pamiętała, czy miała z nimi kiedykolwiek styczność poza oglądaniem obrazków w podręcznikach, jak winny wyglądać te stworzenia), a potem Hal nagle został zaopatrzony w brodę. Z żartu o pleceniu warkoczyków zachichotała pod nosem i spojrzała na obu mężczyzn z nieodgadnioną emocją. Przywiązała się, to było pewne, a dodatkowo miała do obojga ogromny szacunek za to, że nie skreślili jej na starcie i traktowali ją jak swoją, jak równą im czarownicę, mimo iż dzieliły ich dziesiątki lat. Jeśli kiedykolwiek Bridget chciała sobie coś udowodnić - że potrafi, że jest w stanie, że jest zdolna i może dokonywać rzeczy wielkich - właśnie to zrobiła. Z tego wszystkiego w jej oczkach zaszkliły się łzy, ale szybko się ich pozbyła.
Po prostu była szczęśliwa.
Skupiła się na tym, co mówił Hal i choć niektóre rzeczy były dla niej nie do końca zrozumiane, postanowiła po prostu kierować się własnym rozsądkiem i instrukcjami nauczyciela. Wyciągnąwszy różdżkę w pogotowiu zajęła się tym, co miała robić.

4 na wydobycie

DZIEŃ: 6
STAN ZDROWIA: ★ ★
EKWIPUNEK: eliksir wiggenowy x2, krwawe pióro, +1 zaklęcia, +50g


Ale, ale! Mamy tak
4 (od bri) + 3 (hal) + 7 (bonus) = 14 :')

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Środek lasu   

Powrót do góry Go down
 

Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Środek lasu.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Kolumbia
 :: 
Dzungla
-