Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Zrujnowana kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyPią Kwi 01 2016, 21:25

First topic message reminder :


Zrujnowana kapliczka

Czy czarodzieje wierzą jeszcze w kogoś poza Merlinem lub Morganą? Niektórzy powiedzą Ci, że tak. Zwierzą się może też z codziennych modlitw, składania ofiar czy przedziwnych praktyk magicznych, mających udobruchać ich Boga, a z kolei inni zaprzeczą. Wyznając absolutną niewiarę, uśmiechną się lub wręcz wyśmieją taką herezję, potraktują Cię pogardliwie lub uniosą się dumą, oburzeni, że pytasz ich o coś takiego. Ciężko określić czy tajemnicza, dawno już opuszczona kapliczka, wybudowana na obrzeżach Doliny Godryka była postawiona przez czarodziejów czy może przez mugoli. Jej historia sięga tak odległych czasów, że właściwie ciężko jest wychwycić moment jej powstawania, ale to samo tyczy się również jej upadku. Mury kruszeją rok w rok, a nieświadomi niczego mieszkańcy prowadzą codzienne życie tuż obok, być może, siedziby dawnego Boga. Dziś to miejsce jest jedną, wielką niewiadomą, kuszącą przedziwną magią, która, podobno, uzdrawia ciężko chorych i działa prawdziwe cuda. Tylko, że im więcej pozytywnych opinii, tym również pojawiają się te oskarżycielskie. Przeklęta kapliczka, mówią, sprawia, że kobiety ronią łzy nad straconymi dziećmi, a mężczyźni opadają z sił, przykuci do łóżek przez ciężkie choroby. Odważysz się przekonać jak jest naprawdę?

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Kiedy zbliżasz się do kapliczki, masz wrażenie, że coś lub ktoś Cię obserwuje. To dziwne uczucie nie zanika wraz z kolejnymi krokami, a wręcz osiąga apogeum, w chwili, w której zaciekawiony dotykasz zmurszałego kamienia tworzącego niewielki ołtarzyk, zasłany liśćmi opadłymi z okolicznych drzew.
Spoiler:
 
2 - Zbliżasz się do kapliczki, a towarzyszące Ci uczucie niepokoju staje się powoli męczące. Nie możesz być pewien tego, co czeka Cię w tym miejscu, owianym wyjątkowo nieprzychylną sławą, a przedziwna magia wyczuwana przez Ciebie w powietrzu nie napawa entuzjazmem. Nagle zatrzymujesz się chcąc się rozejrzeć (wtedy dostrzegasz przeszkodę tuż przed sobą) lub po prostu dalej maszerujesz, potykając się o coś, co ukryła kupka zeschłych liści, śnieg lub dowolna przeszkoda odpowiednia dla danej pory roku. Kiedy bliżej się przypatrujesz, okazuje się, że przed Tobą leży niewielka sterta starych, obgryzionych do cna kości, z tym, że bardzo ciężko stwierdzić czy należały do człowieka czy zwierzęcia.
Spoiler:
 
 
3 - Nie wiesz czy to Twoja zasługa, czy dzisiaj kapliczka jest po prostu łaskawa, ale nie prześladuje Cię ani dziwne uczucie bycia obserwowanym, ani żadne słabości. Bez większego problemu podchodzisz do ponurego ołtarza, przy którym stoi wysoki świecznik z zaskakująco nową, czerwoną świecą.
Spoiler:
 
4 - Wszystko jest dobrze do czasu. Może udaje Ci się nawet wejść do kaplicy, a może i nie. W każdym razie po chwili dopada Cię ogromny, paraliżujący ból w podbrzuszu.
Spoiler:
 
5 -  Tajemnicza kaplica niesamowicie Cię inspiruje! Ledwie znalazłeś się w jej pobliżu, a poczułeś jak wypełnia Cię nieznana, przyjazna magia, rozjaśniająca wątpliwości i wspaniale rozwijająca Twoje zdolności magiczne.
Spoiler:
 
6 - Miałeś prawdziwego pecha. Nie zdążyłeś nawet dojść do kaplicy, a już potknąłeś się o wystający korzeń i niefortunnie stanąłeś. Nie ma szans, aby w związku z tym pękła Ci jakakolwiek kość, ale złośliwa kapliczka chyba zadbała o to, abyś miał jednak okazję trochę pocierpieć.
Spoiler:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyCzw Maj 09 2019, 01:35

9 maja 2019 roku

Był już wyjątkowo zmęczony okolicami Hogsmeade, toteż tego wieczora postanowił pobiegać po Dolinie Godryka. To nie był jednak jego dzień, bo jak się okazało, wcale nie był w najlepszej formie i już po paru kilometrach nieźle się zmachał. Religijną osobą nie był, ale że znalazł się akurat w pobliżu zrujnowanej kapliczki, postanowił przystanąć obok i nieco odpocząć. Zastanawiał się jak dawno temu została wybudowana, czy może przez mugoli, czy przez czarodziejów. Nie znał historii tego miejsca, ale dało się tu wyczuć jakąś wyjątkową aurę, której Leonel nie potrafił nawet opisać. Przycupnął przecież tutaj jedynie na parę minut, a już czuł nawrót sił witalnych i miał wrażenie, że mógłby przebiec i cały maraton. Dopiero, kiedy doznał tego uczucia, przypomniało mu się, że wiele o tym miejscu słyszał. Nie rozpoznał w nim tej słynnej kapliczki, która podobno miała uzdrawiać nawet najciężej rannych przybyszów, jak i działać inne, niewyobrażalne cuda. Oczywiście ten obiekt kultu miał tylu fanów, co i przeciwników i niektórzy mawiali, że nie powinno się jej odwiedzać. Podobno potrafiła również odebrać siły, sprawić że ten, kto znajdzie się w jej pobliżu, zachoruje i będzie musiał spędzić resztę swojego życia przykuty do łóżka. Szczerze mówiąc? Gdyby młody Fleming zdał sobie sprawę wcześniej z tego, gdzie się znalazł, chyba znalazłby jeszcze w sobie odrobinę energii i zdecydował się na wypoczynek w innym miejscu… A jednak, coś go tutaj przygnało i nie mógł zrozumieć dlaczego czuje się tak… wspaniale? Jak nowo narodzony, niczym młody bóg, który zdolny był nie tylko biec dalej, ale i przenieść góry. Nagle wokoło niego rozbłysła jakaś dziwna łuna, aż musiał przymknąć przez to oczy. Kiedy otworzył je ponownie, powoli przyzwyczajał się do widoku otaczającej go jasnej poświaty. Czyżby to jakaś prastara magia, o której nie pamiętali nawet najbardziej leciwi czarodzieje? Zaczynał się obawiać o to, że coś jest tutaj nie w porządku, a jednocześnie jakaś jego część wiedziała, że to co dzieje się właśnie na jego oczach jest po prostu dobre. Jedynie z czystej przezorności sięgnął po swoją różdżkę, a ta pasowała do jego dłoni jak nigdy wcześniej. Dla próby rzucił na pobliski kamień jakieś zaklęcie, a ten porósł zielonym mchem. Nawet nie wiedział, że jest do czegoś takiego zdolny. Czuł się zupełnie tak, jak gdyby z nieba spłynęła na niego jakaś wyjątkowa wiedza i moc, której nie zaznał jeszcze nigdy w przeszłości. Nagle wszystko zamilkło, a Leo schował swoją różdżkę za pasem spodni.
„To było cholernie dziwne” – przeszło mu jedynie przez myśl, a sam mimowolnie jeszcze raz rozejrzał się po okolicy. Chyba wolał się nie zastanawiać nad tym, co to było. Wolał nie koncentrować się na czymś, czego zrozumieć i tak nie był w stanie. Wziął więc jeszcze kilka głębokich oddechów, ciesząc się świeżym powietrzem, po czym postanowił biec dalej, by zadbać o swą nienaganną kondycję. Szło mu o wiele lepiej niż wcześniej, w dodatku pobił chyba jakiś rekord prędkości. Wreszcie aportował się do swojego mieszkania w Hogsmeade i nalał sobie szklanki whiskey, wierząc że i ona tego dnia rozjaśni mu umysł. Mimo jednak tego, czego dzisiaj doświadczył, nie sądził by nagle stał się osobą wierzącą. Próbował sobie to wytłumaczyć jakoś namacalnie, przekonać samego siebie, że miejsce to zostało naznaczone jakimś zapomnianym już zaklęciem, niezwykle potężnym, którego skutek do dzisiaj odbija się nieraz echem.

zt.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Przy prawym łokciu ma mały tatuaż.
Galeony : 73
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
http://www.czarodzieje.org/t17315-znajomi-jeremy-ego#485554
http://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
http://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyWto Cze 04 2019, 21:08

kostka: 2
Wylosowana różdżka: włókno z serca widłowęża, wierzba, 10 i 3/4 cali długości


Z ręką na sercu Jeremy przyzna się, że nie wie co on tutaj robi i jak się tutaj znalazł. Teleportować się chciał zupełnie gdzie indziej, szukał przecież legendarnej wieży wróżek. Gdy otworzył oczy po trzasku deportacji zauważył, że nie jest tam, gdzie planował. Jest tam, gdzie nie planował być i szczerze mówiąc, nie wiedział jak ma się stąd zabrać. Zapewne metodą prób i błędów.  Tylko Dunbar mógł wpaść w takie zawirowanie, że znalazł się w zupełnie sobie obcym miejscu. Póki co postanowił zaniechać teleportowania - sprawdzi czy gdzieś niedaleko jest ścieżka i wówczas się stąd ewakuuje. Szedł jakieś dwadzieścia, a może czterdzieści minut?, gdy zza wielkiego drzewa wyłoniły się ruiny. Uniósł brwi, rozejrzał się zaskoczony po okolicy w poszukiwaniu... hm, gospodarzy bądź czegokolwiek, co mogłoby chcieć go pożreć, przeżuć i wypluć. Wyciągnął nawet różdżkę, by mieć ją w pogotowiu lecz nic takiego się nie wydarzyło. Ruszył więc ostrożnie ku ruinom, stawiał każdy krok z wyczuciem świadom, że mógłby wpaść w jakąś pułapkę. Ruiny w świecie magicznym, zwłaszcza w Dolinie Godryka, potrafią płatać psikusa poprzez jakieś ukryte pułapki. Może to szczęście mu sprzyjało albo znalazł się tutaj w najlepszym momencie bowiem nie uszkodził się nawet trochę. Mimo wszystko musiał przyznać sam przed sobą, że im bliżej podchodził ruin tym większy czuł niepokój. Miał w planach zawrócić i zostawić to miejsce w spokoju, jednak dojrzawszy napisy na jednej ściance zatrzymał się i nachylił w tamtą stronę. To... kapliczka! To zrujnowana kapliczka, całkowicie zburzona, a jednak to wyjaśniałoby te dziwne odczucia. Zrobił pół kroku i wtedy na coś nadepnął. Na coś, co gruchnęło mu pod podeszwą buta. -  Cholera. Sorry.  - mruknął do siebie i ostrożnie, z grymasem na twarzy podniósł stopę do góry i postawił ją w innym miejscu. Niechętnie, bo niechętnie, odsunął wysuszone liście i gałęzie. Tak, to kości. To szkielet. Zadrżał, gdy zimny dreszcz niepokoju musnął go po karku. Powinien stąd pójść i taki miał plan, gdy nagle kątem oka dostrzegł coś, co nie do końca wyglądało jak gałąź. Przykucnął, wymacał dziwny przedmiot i poczuł coś znajomego... przypływ mocy? Nie, to jakieś orzeźwienie, magiczny powiew nowości... uniósł dłoń i popatrzył oszołomiony na drugą różdżkę spoczywającą na palcach dłoni. Musnął ją, zadrżał. Przełknął ślinę i się podniósł. Wiedział, że różdżka się z nim związała, cała jego dłoń mrowiła przyjemnym ciepłem. Tylko czemu, skoro ma już jedną? Nie był pewien, ale skoro już ją miał, nie mógł jej zostawić. Ukrył ją bezpiecznie w kieszeni kurtki. Powinien się stąd oddalić, niepotrzebne mu kłopoty. Jeremy cofnął się, zaczął powoli i ostrożnie oddalać się w przeciwną stronę. Nasłuchiwał czy nic go nie śledzi. Nie był pewien co się właściwie wydarzyło, ale nie pora i miejsce, by się nad tym zastanawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Miller

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 176
C. szczególne : piegi
Galeony : 23
  Liczba postów : 21
http://www.czarodzieje.org/t17323-audrey-miller?highlight=Audrey+Miller
http://www.czarodzieje.org/t17328-laka-pelna-kwiatow?highlight=%C5%82%C4%85ka+pe%C5%82na+kwiat%C3%B3w
http://www.czarodzieje.org/t17327-fiolki-w-kopercie?highlight=fio%C5%82ki+w+kopercie
http://www.czarodzieje.org/t17325-kuferek-audrey?highlight=Audrey+Miller
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyWto Cze 04 2019, 21:53

Wiosenne promienie słońca padały na twarz Audrey, kiedy ta biegła dróżką wokół Doliny Godryka. Nieczęsto zdarzało się jej ćwiczyć popołudniu, lecz dzisiaj przepiękna pogoda i rozpierająca ją energia wpłynęły na to, że postanowiła po raz drugi iść pobiegać. Początkowy plan zakładał, że pokona dokładnie tą samą trasę, co zawsze, jednak gdy przebiegała koło rozwidlenia dróg, coś ją natchnęło i postanowiła skręcić. Nigdy wcześniej tędy nie biegła, czy nawet nie spacerowała. Była to dla niej zupełnie nowa droga.
Przez pierwsze minuty, droga ta wydawała się zupełnie zwyczajna, dokładnie taka, jak każda inna, jednak po mniej więcej pierwszym kilometrze biegu, jej oczom pokazało się coś dziwnego, niespodziewanego. Stała ona teraz nie niewielkiej polanie obok jeziorka, natomiast po drugiej stronie znajdowała się stara i zrujnowana kapliczka. Nigdy wcześniej dziewczyna nie słyszała o żadnej kapliczce w pobliżu Doliny Godryka.
Audrey zaczęła kierować się w stronę budowli, zastanawiając się nad odkryciem. Im bliżej kaplicy była, tym większy niepokój odczuwała. Kątem oka ujrzała ona, że ktoś ją obserwuje, lecz kiedy tam spojrzała, nikogo nie zauważyła. Po chwili zobaczyła z drugiej strony kolejną parę oczu i ponownie nikogo tam nie było. Czy ktoś mnie obserwuje? Z każdym następnym krokiem uczucie to się nasilało i dziewczyna zaczęła zastanawiać się, czy na pewno powinna iść do kaplicy.
Przy wejściu do kapliczki znajdował się stary kamień, który prawdopodobnie pozostał niedotknięty przez kilkaset lat. Kiedy dziewczyna przyjrzała mu się uważniej, zauważyła wyryte pewne litery, może runy, lecz nie była w stanie ich odczytać. Kamień ten, przyozdobiony przez naturę kilkoma liśćmi z drzew, prawdopodobnie miał być ołtarzem. Audrey położyła na nim dłoń, aby poczuć jego starość, oddać w pewien sposób podziw czy szacunek.
W chwili położenia dłoni na ołtarzyku miała ona wrażenie, że cały las na nią patrzy. Że za drzewami chowa się tysiące par oczu, które obserwują tylko ją. Zdenerwowana zdjęła szybko rękę, wydając z siebie dosyć głośny krzyk przerażenia. Nie miała pojęcia, co się dokładnie dzieje i czy wszystko z nią w porządku.
Audrey poczuła, że z nosa leci jej strużka krwi. Przetarła ją, lecz krwi było więcej i więcej.
Dziewczynie zajęło chwilę dojście do siebie, lecz kiedy się to stało, zdała ona sobie sprawę, że coś się zmieniło. Poza tym, że zniknęło wrażenie, że każdy na nią patrzy, pod jej nogami poczuła coś śliskiego, choć nic tam nie widziała. Rozejrzała się wokoło i kucnęła na chwilę, aby sprawdzić, czy rzeczywiście coś tam leży.
Czy to jest... peleryna niewidka. W rzeczy samej! Audrey trzymała w ręku przezroczysty materiał, lecz doskonale zdawała sobie sprawę, co to jest.

Wylosowane kostki: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Przy prawym łokciu ma mały tatuaż.
Galeony : 73
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
http://www.czarodzieje.org/t17315-znajomi-jeremy-ego#485554
http://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
http://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyWto Cze 04 2019, 22:12

Nie zdążył wystarczająco się oddalić, gdy nagle ciszę rezerwatu rozdarł czyjś krzyk. Dźwięk ten dobiegał zza jego pleców i dałby rękę uciąć (niekoniecznie swoją), że to z miejsca, który cudownie próbował opuścić. Momentalnie zastygł w miejscu i odwrócił się za siebie. To niemożliwe, że ktoś tu był, wszak rozglądał się uważnie. Mimo wszystko krzyk ten był bardzo wyraźny i ewidentnie kobiecy. Rycerskość Jeremy'ego nie pozwalała mu tego zignorować. Jeśli to pułapka, to trudno, wpadnie w nią jak mysz na kocura. Dzierżąc swoją własną, starą różdżkę obrał kurs na kapliczkę. Nie zauważył, że przyspieszył kroku i nim zdążył nabrać głębszego oddechu, spomiędzy krzewów dojrzał czyjąś sylwetkę - tak, to jakaś dziewczyna.
-  Hej!  - zawołał, by jej nie wystraszyć. Nie chciał się teraz pojedynkować ze spanikowaną niewiastą. Wyszedł zza ściany krzaków i rozpoznawszy dziewczynę i stan w jaki ją zastał, zastygł w bezruchu. Na całe szczęście tylko na kilka sekund. -  Audrey? O kurwa, dziewczyno!  - momentalnie kilkoma susami pokonał dzielącą ich odległość i gorliwie zaczął szukać na niej obrażeń, a dopiero z opóźnieniem potencjalnego napastnika. Byli tu sami.
-  Niech mnie avada trzaśnie, co się stało?  - darował sobie wyjaśnienia co tu robi jak i pytania skąd ona się tu wzięła. Dosyć szybko odkrył, że cała ta krew na jej twarzy, szyi i koszulce jest z krwawienia nosa. Z tego co zaobserwował, już ustało. Mimo wszystko położył dłoń na jej łokciu i poprowadził ją jak najdalej od kapliczki, której rzucił przez ramię bardzo niespokojne spojrzenie. -   Usiądź tutaj.  - odezwał się jakieś siedem metrów dalej i wskazał jej przewalony, zwyczajny i niegroźny pieniek. Sam kucnął naprzeciw. Nie wyglądała na zbyt zdrową, a być może to ta krew sprawiała takie wrażenie.  
-  Ktoś cię walnął? Rzucić na ciebie zaklęcie usuwające krew? Będziesz mdleć? Dobrze się czujesz?  - wolał zostać uprzedzony na wypadek, gdyby Ślizgonka przeczuwała utratę przytomności. Może i był dobry w zaklęciach uzdrawiania, ale zazwyczaj przypominał sobie o tym z opóźnieniem. Często zbyt sporym. Przyglądał się jej z pewnym niepokojem, jakby naprawdę obawiał się, że ta zemdleje. Nie zauważył, że trzyma coś w ręku; to było teraz nieistotne. Sam fakt spotkania Audrey w takim miejscu i w takim stanie skutecznie pochłaniał całą jego uwagę i koncentrację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Miller

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 176
C. szczególne : piegi
Galeony : 23
  Liczba postów : 21
http://www.czarodzieje.org/t17323-audrey-miller?highlight=Audrey+Miller
http://www.czarodzieje.org/t17328-laka-pelna-kwiatow?highlight=%C5%82%C4%85ka+pe%C5%82na+kwiat%C3%B3w
http://www.czarodzieje.org/t17327-fiolki-w-kopercie?highlight=fio%C5%82ki+w+kopercie
http://www.czarodzieje.org/t17325-kuferek-audrey?highlight=Audrey+Miller
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyWto Cze 04 2019, 22:48

To na prawdę była peleryna niewidka. Ale skąd ona się tu wzięła? Może ktoś rzeczywiście ją obserwował, a rzecz, którą dziewczyna właśnie trzymała w swoich rękach to zguba tej osoby? Dziewczyna miała wiele pytań i zastanawiając się nad nimi, nie zdała sobie sprawy, że minęło dobrych, kilka minut. Jej namysły przerwał głos Jeremy'ego.
Chłopak zadawał jej dosyć dużo pytań, a Audrey starała mu się na nie odpowiadać, lecz prawdopodobnie przypominało to bardziej mówienie losowych słów, które nie układały się w żadne sensowne zdania.
Kiedy Jeremy posadził ją na pieńku, dziewczyna ochłonęła nieco. Dalej trzymała w ręku pelerynę, jednak chłopak prawdopodobnie tego nie zauważył. Wolała na razie sama mu o niej nie mówić.
-Wszystko w porządku, po prostu... sama nie wiem, dotknęłam tego kamienia... starego, ołtarza... - przez natłok informacji, Audrey sama nie wiedziała od czego zacząć. Wzięła głęboki wdech i zaczęła jeszcze raz. -Biegłam dróżką i dobiegłam do tego miejsca, do tej kaplicy. Nie wiedziałam, że jest tu coś takiego, więc chciałam po prostu sprawdzić, co jest w środku, ale jak dotknęłam tego kamienia, czy ołtarza, coś dziwnego się stało i po prostu zaczęła mi lecieć krew z nosa i pod moimi nogam... - przerwała w połowie słowa. - I się strasznie źle poczułam.
Chłopak wydawał się bardzo przejęty, co w pewien sposób zaimponowało dziewczynie. Było to dosyć urocze.
-Mdleć nie będę... chyba. - zaśmiała się, żeby chłopak ze stresu nie wziął tego na poważnie. Uśmiechnęła się delikatnie i założyła włosy za ucho, po czym rozejrzała się po okolicy. Te miejsce wydawało się jej dosyć mroczne i tajemnicze. Wolała czym prędzej je opuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Przy prawym łokciu ma mały tatuaż.
Galeony : 73
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
http://www.czarodzieje.org/t17315-znajomi-jeremy-ego#485554
http://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
http://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptySro Cze 05 2019, 06:38

Ewidentnie była oszołomiona, co nie powinno być zaskoczeniem zważywszy, że jest upaćkana własną krwią i najwyraźniej dostała mocno od dziwnej magii tego miejsca. Dolina Godryka była pełna tajemnic, dlatego też Jeremy nie wpadł na pomysł obmacywania ścian kapliczki pomny tego, jak źle mógłby skończyć. Ledwo magia świata się uspokoiła, więc należało zachować ostrożność.
Oparł kolano o ziemię i nie spuszczał ciemnych ślepi z Audrey, która po bliższej obserwacji faktycznie miała na sobie sportowy strój. To też trafiła w niezbyt komfortowe miejsce do uprawiania joggingu... aż dziwne, że znaleźli się w jednym miejscu o tym samym czasie. Przypadek? Kto to wie, on źle się teleportował, ona źle dobiegła. Powinni zawalczyć o nagrodę Wpadania w Kłopoty.
- Postanowiłaś dotknąć ołtarza w Dolinie? Rany, dziewczyno, czy ty masz zapędy samobójcze? - roześmiał się cokolwiek nerwowo. - Przecież takie miejsca aż się proszą, by wpaść tutaj w kłopoty. Jesteś pewna, że poza krwią nic ci nie jest? Może były tam jakieś zaklęte runy to by wtedy było komicznie. - podrapał się po policzku i westchnął rad, że jednak sytuacja została opanowana. Dostrzegał jej niespokojne spojrzenia kierowane do ruin ołtarzyka czy cholera wie czego i choć jak najbardziej był za opuszczeniem tego miejsca, tak nie proponował tego dopóki Ślizgonka do siebie nie dojdzie. Może i poniekąd obiecała zaniechanie omdleń, a jednak wszystko może się wydarzyć po utracie takiej ilości krwi. Nie doczekawszy się odpowiedzi uprzedził, że pomoże jej pozbyć się krwi. Potraktował ją cichym, dyskretnym - Tergeo - które raz a porządnie usunęło całą krew z jej koszuli i twarzy.
- Wiesz co, lepiej się napij czegoś i odczekajmy chwilę, żebyś ochłonęła. Ta kapliczka jest dziwna, Audrey. - popatrzył jej poważnie prosto w oczy. - Znalazłem przy niej szkielet jakiegoś człowieka albo zwierzęcia. Wdepnąłem na kości. - i dopiero z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że właśnie straszył dziewczynę czyimiś zwłokami tuż po tym, jak została ofiarą kapliczki. Wzdrygnął się i przeklął w myślach za ten nietakt. - Ale spokojna głowa, jak coś będzie chciało nas zeżreć, zagadam go na śmierć. - próbował zażartować, ale widać było, że uśmiech na ustach nie był zbyt łatwy do utrzymania. Gdzieś tam w jego wypowiedzi czaiła się nuta obawy czy aby na pewno jest tutaj na tyle bezpiecznie, aby przeczekać jeszcze kilka minut. Z typowym dla siebie opóźnieniem wyciągnął z plecaka butelkę wody i podał ją dziewczynie. Przysiadł obok niej, robiąc sobie rzecz jasna miejsca i się trochę rozpychając - ale nie jakoś brutalnie - i wziął wartę. Co parę chwil rozglądał się dyskretnie po okolicy z różdżką w pogotowiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Miller

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 176
C. szczególne : piegi
Galeony : 23
  Liczba postów : 21
http://www.czarodzieje.org/t17323-audrey-miller?highlight=Audrey+Miller
http://www.czarodzieje.org/t17328-laka-pelna-kwiatow?highlight=%C5%82%C4%85ka+pe%C5%82na+kwiat%C3%B3w
http://www.czarodzieje.org/t17327-fiolki-w-kopercie?highlight=fio%C5%82ki+w+kopercie
http://www.czarodzieje.org/t17325-kuferek-audrey?highlight=Audrey+Miller
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyCzw Cze 06 2019, 23:32

Dziewczyna siedziała na pieńku, co jakiś czas rozglądając się po okolicy, czy nikogo przypadkiem nie ma. Nie miała ona już wrażenia, że ktoś ją obserwuje, a jednak wolała się od czasu do czasu upewnić. W końcu w takim miejscu wszystko jest możliwe i różne osoby mogą się pojawiać. Sprawdzała też ona kapliczkę, choć raczej wolała unikać wzrokiem budowli. Co mogła skrywać w środku, że takie rzeczy działy się już przed nią?
-Rzeczywiście, to było dosyć głupie. Nawet bardzo! Myślę, że ciekawość wzięła górę, tak to już jest, kiedy jest się córką podróżniczki. - uśmiechnęła się dziewczyna. -Wydaje mi się, że poza tą krwią i delikatnym bólem nosa nic mi nie dolega, choć na tym kamieniu, którego postanowiłam jakby nigdy nic dotknąć, rzeczywiście było coś wyryte. Miejmy tylko nadzieję, że to były zwykłe słowa, a nie żadne runy! - na samą myśl dziewczyna aż wzdrygnęła. Mimo, że na runach szczególnie się nie znała, to samo słowo "zaklęte runy" wzbudzało w niej pewne emocje i wolała się trzymać myśli, że na ołtarzu wyryte były zwykłe litery.
Kiedy chłopak oczyścił jej koszulkę i twarz z krwi, Audrey była pod niemałym wrażeniem, co można było odczytać z jej twarzy i podziękowała uprzejmie chłopakowi.
Kiedy Jeremy wszedł na temat kapliczki, dziewczyna przytaknęła mu na stwierdzenie, że budowla jest dziwna. Skrywała ona na pewno wiele tajemnic, jak i wiele niewyjaśnionych zjawisk, jak pewnie nawet i trupów. Była mroczna, ale i ciekawa na raz. Mimo wszystko, dziewczyna wolała już nie poznawać jej tajemnic, w szczególności po tym, co usłyszała od Jeremy'ego odnośnie znalezionych kości. Wzięła ona głęboki wdech i wydech, po czym rozejrzała się po raz kolejny po okolicy.
-Wierze w twoje umiejętności zagadywania, lecz wole jednak, aby nic nas nie próbowało zjeść! - zaśmiała się nieco nerwowo. -Nie mam ochoty jeszcze być zjedzona, może kiedyś!
Audrey wzięła od chłopaka butelkę wody, dziękując mu oczywiście i zrobiła miejsca na pieńku. Zauważyła, że chłopak także rozglądał się co jakiś czas po okolicy, więc postanowiła wyjść z inicjatywą.
-Myślę, że powinniśmy się już zbierać. Są chyba milsze i ciekawsze miejsca na spotkania towarzyskie, tak mi się wydaje. - Zaśmiała się. -Choć co do tego drugiego, to nie byłabym pewna.
W momencie, kiedy Audrey proponowała oddalenie się od kapliczki gdzieś w oddali usłyszała krzyk lelka wróżebnika. Dobrze wiedziała co to znaczy, dlatego tym bardziej chciała już wracać.
-Oho! Chyba zapowiada się na deszcz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Przy prawym łokciu ma mały tatuaż.
Galeony : 73
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
http://www.czarodzieje.org/t17315-znajomi-jeremy-ego#485554
http://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
http://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptySob Cze 08 2019, 16:46

Wieści o runach tylko go zaniepokoiły. Nie był dobry z tego przedmiotu, a okazuje się, że napotkali kaplicę, którą dałoby się rozszyfrować, gdyby któreś z nich przykładało się do nauki. Sęk w tym, że nie posiadał tej wiedzy, a z dwojga złego rzucenie na nie okiem nie powinno sprawić mu większego problemu. Zdarzało się już, że po spotkaniu z magicznym miejscem umysł stawał się przejrzysty i bardziej chłonny. Lubił to uczucie lecz rzadko się zdarzało - głównie przy eliksirach.
- Audrey. - zamrugał. - Nie dotyka się obcych run. Przecież rękę może użreć, nie słyszałaś o tym? - zdziwił się z powodu tonu jakiego użył. - Znaczy chodzi o to, że dobrze, że to tylko krew a nie jakaś trwała rana. Choć wolałbym, żeby ktoś cię obejrzał. Ktoś, kto zna się na uzdrawianiu. Cholera wie co siedzi tu za magia. - zasugerował i zerknął przez ramię na spokojny stawik, na spokojne i nieruchome ruiny, w których znalazł kości jakiegoś czarodzieja, którego spotkanie z tajemniczymi runami i kaplicą skończyło się tragicznie i gwałtownie. A może coś go tutaj zwyczajnie zabiło? Tego się nigdy nie dowiedzą, ale też nie było potrzeby zabawiania się detektywów... albo aurorów.
- Wiesz co, Audrey? Jesteśmy zbyt piękni, żeby miało nas coś zjeść. - stwierdził całkowicie poważnie. - Zauważymy jak coś będzie się do nas zakradało. Lepiej zostańmy jeszcze chwilę, siedzimy przecież daleko. A ty dalej jesteś blada. Sporo ci pociekło tej krwi. - i mówił to serio. Wolał zaryzykować i sobie tutaj chwilę posiedzieć niż potem martwić się, gdyby Ślizgonka chciała zemdleć. - Potem na luzie poczłapiemy w cywilizowane miejsca i postawię ci trochę czekolady. Lepiej wyprodukować sobie krew na wszelki wypadek. Wiesz, potrzebna jest do życia i takie tam. - wyszczerzył się szeroko. - Poza tym to okazja by w końcu gdzieś wyskoczyć jak i usprawiedliwienie, żeby dać sobie jeszcze trochę wolnego od wkuwania. - zerknął na chmury w poszukiwaniu potencjalnej zapowiedzi deszczu. Wzruszył ramionami. Słońce ostatnio mocno przygrzewało, więc trochę wilgoci z pewnością nie zaszkodzi. Wyprostował nogi w kolanach i usadowił się wygodniej na pieńku.
- W dolinie jest wiele ciekawych miejsc. Ostatnio przypadkowo znalazłem wieżę leprokonusów. Nie wiem jak tam znowu dojść, ale nie polecam samotnych wędrówek. Te mendy rzuciły we mnie kociołkiem. - zaczął nawet gestykulować i przy okazji odwracał uwagę Audrey od istnienia nieopodal czyichś kości. - Uchyliłem się, ale rzuciły we mnie pucharem i rozcięły mi głowę. Wierz mi, tu można wzbogacić się o kilka blizn. - zaśmiał się ze swojej opowieści, bo gdy przypomniał sobie wizytę przy legendarnej wieży uznał, że miał wyjątkowe szczęście. Oberwanie kociołkiem mogłoby się skończyć tragicznie lecz podobno złego diabli nie biorą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Miller

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 176
C. szczególne : piegi
Galeony : 23
  Liczba postów : 21
http://www.czarodzieje.org/t17323-audrey-miller?highlight=Audrey+Miller
http://www.czarodzieje.org/t17328-laka-pelna-kwiatow?highlight=%C5%82%C4%85ka+pe%C5%82na+kwiat%C3%B3w
http://www.czarodzieje.org/t17327-fiolki-w-kopercie?highlight=fio%C5%82ki+w+kopercie
http://www.czarodzieje.org/t17325-kuferek-audrey?highlight=Audrey+Miller
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyNie Cze 09 2019, 23:32

Audrey słuchała nieco zaniepokojona Jeremy'ego. Raczej nie należał on do grupy osób, które potrafią uspokoić drugą osobę, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej ją zestresować. Choć rzeczywiście trzeba było przyznać chłopakowi, że to co zrobiła dziewczyna nie było szczególnie mądre. Jako osoba, która chce w przyszłości pracować z magicznymi stworzeniami powinna nauczyć się być nieco bardziej rozważna i ostrożna. Zdecydowanie. Natomiast na razie Audrey wolała trzymać się myśli, że to był tylko alfabet z wyrytymi inicjałami nieboszczyka, który leży 3 metry niżej i żyć spokojniej, a gdy wróci do cywilizacji zainteresować się tym ponownie i wybrać do specjalisty. Aby więc przestać myśleć o problemie, przytakiwała Jeremy'emu, starając się jak najszybciej skończyć ten temat. Choć rozumiała ona jego przejęcie i była mu za nie poniekąd wdzięczna.
-Mam nadzieję, że ktokolwiek by miał nas zjeść pomyślałby to samo i oszczędził dwójkę biednych nastolatków! Choć skoro dalej jestem blada, jak mówisz, to nie wiem, czy dalej by był takiego zdania... - zaśmiała się dziewczyna i założyła włosy za ucho.
Na polik Audrey spadła kropla deszczu. Po chwili kolejna, i kolejna. Lelek wróżebnik nie kłamał, jak zawsze, i rzeczywiście zaczęło padać. Ale z cukru przecież nie byli, prawda?
-Skoro postawisz mi czekoladę, to mogę poczekać tu nawet godzinę! - uśmiechnęła się, pokazując żeby -Rzeczywiście, uważam to za dobre usprawiedliwienie! No i ostatnio mało się widywaliśmy, zresztą ostatnio z nikim się nie spotykam. Przez szkołę nie mam czasu, żeby iść do toalety, a co dopiero z kimś się spotkać. Na szczęście niedługo wakacje! - na myśl o wolnym dziewczyna nieco się rozmarzyła, zapatrując się w jedno z drzew. Nie mogła się doczekać wakacji, ten rok bardzo dał jej w kość, w szczególności na początku, kiedy prawie w ogóle nie odchodziła od książek. Na szczęście męczarnia już prawie dobiega końca. Przynajmniej na jakiś czas...
-Czyli widzę, że nierzadko zdarza ci się zwiedzać Dolinę! Ciekawe hobby, nie powiem. - pokiwała głową, okazując pewien podziw. -Mam nadzieję, że nic poważnego ci się nie stało! Choć skoro jeszcze żyjesz, to chyba nie było tragedii! Lecz rzeczywiście, można by było zrobić sobie tu niemałą krzywdę i to bez większego wysiłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Przy prawym łokciu ma mały tatuaż.
Galeony : 73
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
http://www.czarodzieje.org/t17315-znajomi-jeremy-ego#485554
http://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
http://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 EmptyPon Cze 10 2019, 21:52

Niezbyt dobrze rokowały jego plany zostania pełnoprawnym uzdrowicielem, skoro zamiast uspokajać - denerwował drugą osobę. Powinien popracować nad pocieszaniem i uspokajaniem, skoro wiąże swoją przyszłość z aktywnym uczestnictwem wśród tłumu ludzi. Sęk w tym, że język mu się plątał i nim pomyślał - od razu powiedział co się wydarzyło. Nie kłamał jakoś tak często, a więc jego bezpośredniość mogła sporo namieszać. Na całe szczęście Audrey nie uciekła z krzykiem, a zgodziła się nawet na statyczność jeszcze przez parę chwil. Był jej za to wdzięczny - nie ma nic gorszego niż spacer z nieprzytomną dziewczyną. Cała uzyskana ledwie co reputacja ległaby w gruzach.
- Jesteś chuda, teraz blada... dla potwora nie jesteś zbyt atrakcyjna. Wiesz, to komplement, bo potwory patrzą pod kątem mięsistości... - zdał sobie nagle sprawę, że absolutnie nie daje jej powodów do zachowania spokoju. - Hm, może będzie lepiej jak się zamknę, bo zaczynam wymyślać coraz to bardziej niestworzone historie. - zademonstrował niewidzialne zamykanie ust, przekręcanie kluczyka i wyrzucanie go gdzieś przez ramię. Jak to Dunbar, nie mógł przecież nie mówić czegoś dłużej niż parę sekund. Każde słowo Audrey aż prosiło się o komentarz, a z tymi nie miał absolutnie problemu.
- Czekolada, piwo, sok, herbata, cokolwiek. - tyle było z jego obietnicy milczenia. -Choć piwo i kawę mamy już za sobą, to trzecie spotkanie pada na czekoladę. - przypomniał sobie cudownie ich dwie pseudo randki, które zakończyły się po prostu miło. Trudno nazwać te spotkania randkami, kiedy to Jeremy się wygłupiał, zagadywał ją do potęgi i kombinował jakby jej tutaj upolować wróbla albo coś bardziej kolorowego, ale z rodziny skrzydlatych. Fajnie wiedzieć, że nie miała nic przeciwko jego osaczającej czasami obecności. Nie cieszył się jednak z wizji wakacji, a więc nie odpowiedział na to w żaden sposób. Miał swoje powody, by nie chcieć wyczekiwać dni wolnych od Hogwartu.
- Dolina jest pełna tajemnic. A ja lubię odkrywać tajemnice, choć niekoniecznie te, które chcą mnie skonsumować. - stwierdził po chwili namysłu i wstał. Wyciągnął dłoń w kierunku Ślizgonki. - Nie mam ochotę być zmokłym Gryfonem. Idziemy powoli? Zajmie nam to sporo czasu, ale jeśli schowamy się pod drzewami i będziemy chodzić tempem upośledzonego woźnego, to nie powinnaś tracić przytomności. - nie lubił mokrych ubrań, ciążyły i nieładnie pachniały. Poza tym to najprostsza droga do zachorowania na jakieś paskudztwo, a na to Jerry nie miał absolutnie czasu. W gruncie rzeczy cieszył się ze spotkania z Audrey. Cholera by wie co się jej stało, gdyby sobie sama tutaj podróżowała po takiej utracie krwi. Skinął jej głową i pokazał ścieżkę, z której przyszła. Jeśli będą szli ostrożnie i z głową, nie zbliżą się do kapliczki. Wystarczyło narazić się tylko na czuły kontakt z krzakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zrujnowana kapliczka - Page 2 QzgSDG8








Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Zrujnowana kapliczka   Zrujnowana kapliczka - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Zrujnowana kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zrujnowana kapliczka - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-