Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wieża wróżek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5344
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2810
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Kwi 01 2016, 20:12


Wieża wróżek

Tak mówią na nią turyści, lecz mieszkańcy Doliny Godryka znają ją bardziej pod nazwą „Wieża skrzatów” lub „Wieża karłów”, gdyż pogłoski, jakoby mieszkały w niej wróżki są całkowicie wyssane z palca. Od dziesiątek lat zamieszkują ją okrutnie złośliwe leprokonusy, które nie przepuszczą absolutnie żadnej okazji do psot, jednakże, jeśli komuś uda się je zainteresować to podobno potrafią być niezwykle hojne.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Bez problemu odnajdujesz wieżę i masz okazję przez dłuższą chwilę ją podziwiać. Kiedy już zupełnie straciłeś nadzieję na dostrzeżenie czegoś nieoczekiwanego, ku Twojemu zdumieniu, w drzwiach pojawił się leprokonus. Zbliżył się do Ciebie, mamrocząc coś pod nosem, a gdy już znalazł się wystarczająco blisko, aby Cię dotknąć, nagle machnął Ci dłonią o krótkich palcach tuż przed oczyma. Momentalnie odpłynąłeś, lądując na twardej ziemi, a obudziłeś się dopiero po upływie godziny. Wydawało Ci się, że coś się zmieniło, ale ciężko było Ci powiedzieć co to takiego. Czyżby chodziło o pozyskanie jakiejś tajemnej wiedzy?
Spoiler:
 
2 - Udało Ci się! Ciężko w to uwierzyć, ale po kilku próbach udało Ci się dostać do Wieży wróżek. O dziwo, nikogo nie było w środku, a ty po przeszukaniu pomieszczenia odnalazłeś dziwaczny kapelusz, jaki postanowiłeś zwędzić, zapewne doprowadzając tym leprokonusy do prawdziwego szału. Gratulacje, zyskałeś Tiarę Albusa!  

3 - Masz wrażenie, że chodzisz po rezerwacie zdecydowanie za długo. Wciąż masz w zasięgu wzroku wieże, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie możesz się do niej zbliżyć, uparcie klucząc między drzewami. Nie udaje Ci się odnaleźć lokacji.

4 - Och, zdaje się, że zjawiłeś się nie w porę. Leprokonusy właśnie używały sobie w najlepsze, hałasując i rozrabiając ile wlezie, co można było wywnioskować po ustawicznie roztrzęsionych gałęziach. Nagle coś dużego wypadło przed okno, tłukąc je, a Tobie pozostawiając pole do popisu.
Spoiler:
 
5 - Leprokonusy bywają bardzo kapryśne, gdy czegoś strzegą, to zapewne wiesz, ale czy zdajesz sobie sprawę również z tego, że czasami zachowują się irracjonalnie? Nie zdążyłeś dobrze przypatrzeć się niskiej postaci, jaka przez chwilę pojawiła się w oknie, a już wyleciało przez nie coś zdecydowanie ciężkiego. Zdążyłeś się uchylić, a kiedy zbadałeś tajemnicze coś, okazało się, że to… sakiewka pełna złota.
Spoiler:
 
6 - Chyba zapomniałeś, że w tym miejscu trzeba spodziewać się niespodziewanego. Nim się obejrzałeś, coś dosłownie rozbiło się na Twojej głowie. Okazało się, że to przypadkowy eliksir, którym musiał w ciebie rzucić chcący Cię odstraszyć leprokonus.
Spoiler:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Mograine

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 219
http://www.czarodzieje.org/t15018-aiden-mograine#399718
http://www.czarodzieje.org/t15031-a-mograine#399916
http://www.czarodzieje.org/t15030-anis#399904
http://www.czarodzieje.org/t15025-aiden-mograine#399873
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySro Sie 30 2017, 16:49

Nie znając ceny swojej wizyty nad syrenim oczkiem z wielką ochotą ruszył na dalsze zwiedzanie rezerwatu. Barman w miasteczku odradzał odwiedzanie wieży wróżek, czy jak on to nazwał wieży skrzatów. Biorąc pod uwagę, że tak samo radził wobec oczka to Aiden zbytnio się tym nie przejął. Jak takie cuda go dziś spotykają, to może i tutaj będzie równie dobrze? Na miejscu zastała go głucha cisza, a jedynym źródłem hałasu by on sam. Mężczyzna uznał to za dobry znak i spróbował włamać się do wieży. Próba wejście przez drzwi zeszła na niczym, tak samo kolejne przy użyciu zaklęć. Odsunął się od drzewa szukając innego wejścia i uderzył się z głośnym plaśnięciem w czoło. Okno na pierwszym piętrze było otwarte, wspiął się do niego i wszedł do środka. Wnętrze wieży również było opustoszałe, Aiden nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście zaczął przetrząsać pomieszczenie szukając jakiegoś przydatnego przedmiotu. No i znalazł, i to nie byle jaki! Zwykły czarodziej nie zwróciłbym uwagi na dziwny kapelusz, ale Mograine wiedział, że był to czarnomagiczny przedmiot o nazwie Tiara Albusa. Nie spodziewając się znaleźć tutaj coś bardziej cennego zabrał tiarę i uciekł z wieży. Domownicy po powrocie będą baaardzo źli.

Kostka: 2
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyNie Mar 04 2018, 18:21

Rezerwat Shercliffe'ów często był miejscem, w którym lubiliśmy rodzinnie rozrabiać w czasach młodości. Tajemnicze zakamarki i miejsca przesiąknięte magią, a także przepełnione magicznymi stworzeniami wywoływały na naszych buziach wyrazy zachwytu, a w oczach budziły ogniki ekscytacji przed nadciągającą przygodą.
Tak było kiedyś, lecz tamto kiedyś niewiele różniło się od teraźniejszości. Spotkawszy @Riley Fairwyn w miasteczku, nie minęło dużo czasu, gdy zgodnie stwierdziliśmy, że spontaniczny wypad do rezerwatu będzie dobrym planem na spędzenie dnia w swoim towarzystwie. Nic nie zbliżało bardziej niż wspólnie przeżyte chwile przesiąknięte adrenaliną.
- Tobie też w dzieciństwie mówili, że mieszkały tu wróżki? - zapytałam, parskając śmiechem na samo wspomnienie. Mama z tatą czasem mijali się w kwestii zmyślonych opowieści traktujących o miejscach Doliny, lecz w tym przypadku oboje zgodnie potwierdzali obecność wróżek. - Kiedyś się na to nabrałam. Wiesz, jaka byłam zawiedziona, gdy zamiast pięknego elfa wylazł ze środka brzuchaty leprokonus? Obrzucił mnie jakimś łajnem i kazał uciekać - dopowiedziałam, przypominając sobie to zdarzenie. Teraz już wiedziałam, że wróżki były żartem, czy też raczej powszechnie powtarzanym przez turystów mitem. Szkoda tylko, że rodzice dobrze bawili się, wkręcając swoje dzieci, podczas gdy ja przeżyłam traumę. - Dobrze, że teraz jestem mądrzejsza i wiem, w co się pakuję. Ten paskudny leprokonus nadal czasem śni mi się w najgorszych koszmarach - rzuciłam, przechodząc nad leżącą na ziemi przeszkodą w postaci powalonego pieńka.

2 uwzględnię później
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPon Mar 05 2018, 00:51

Wędrując po Dolinie nie rozglądałem się za znajomymi. Ostatnimi czasy unikałem ich jak ognia, woląc zaszyć się w rodzinnym sklepie, chociaż nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tak robię, aż wreszcie nie wpadłem przypadkiem na Tildę, podczas załatwiania codziennych sprawunków. Chociaż z początku czułem się trochę niezręcznie - w końcu, przez całkiem spory kawał czasu zupełnie nie dawałem znaku życia - wypad do rezerwatu nie tylko ostatecznie znów mnie ośmielił, ale i wręcz podekscytował. Chociaż większość Shercliffów nie wpuszczała do lasu Fairwyna, mnie zawsze jakoś udawało się przemknąć pomiędzy kuzynami ze strony matki. Jeżeli już mnie widzieli, często odpuszczali ze względu na Anemone. Mnie tam było to na rękę, im pewnie także. Wiedzieli, że nie zhańbiłbym tych lasów… cóż, a przynajmniej tak im się zdawało. Także raczej bez większych kłopotów dotarliśmy do pierwszej ścieżki i tak spacerowaliśmy. Pewnie bardzo długo, gdyż coś nieustannie nas zwodziło. Byłem już kiedyś pod tą wieżą, a jednak identyczne gałęzie i krzewy wciąż otulały nas ściśle, ograniczając zasięg wzroku. Zerknąłem na dziewczynę, powstrzymując się od uśmiechu.
- Niestety nie, mój ojciec od razu wygadał się co tutaj mieszka. Podobno kiedyś chciał wysadzić połowę wieży zaklęciem, gdy jeden z leprokonusów obsypał go górą fałszywego złota, a na końcu rzucił garnkiem. - Wspomniałem tę sytuację i wówczas już nie mogłem się powstrzymać. Parsknąłem cicho, wyobrażając sobie małą Tildę we wspomnianym przez nią położeniu. - Wiesz co, czasami nawet się cieszę, że Garrett pozbawił mnie resztek złudzeń, a Anemone za żadne skarby nie pozwoliłaby mi tutaj przyjść. Moje dzieciństwo pozostało nieskalane. - Idąc przodem, zatrzymałem się na moment, aby przytrzymać dla nas opadającą na drogę, ciężką gałąź. - Chyba od tego czasu wieża nauczyła się znikać. - Wyraziłem swoje zaniepokojenie, gdy po bitym kwadransie wciąż kręciliśmy się bez celu po lesie. - Wydawało mi się, że to było gdzieś tutaj. - I wskazałem zupełnie inny kierunek, najwidoczniej nieźle zmanipulowany przez magię rezerwatu. Potarłem dłonie o siebie, starając się rozgrzać palce. - Myślisz, że jak już kiedyś trafimy pod wieżę to trafi nam się jakaś urocza wróżka do poznania? Już od dawna nikt nie próbował zrobić mi krzywdy, trochę za tym tęsknię. - Uśmiechnąłem się przekornie, wznawiając wędrówkę. Miałem ogromną ochotę na papierosa, zwłaszcza po tak długim, nużącym marszu, ale musiałem zdusić w sobie to pragnienie. W ramach rzucania, pochowałem wszystkie fajki w różnych miejscach, zamiast nosić je ze sobą. Głupi, przemyślny ja.

3

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Mar 16 2018, 02:44

Parsknęłam śmiechem, słysząc historię Riley'a o jego ojcu i przygodach z leprokonusami.
- Musiał być nieźle zawiedziony. Nie dość, że po wszystkim miał pewnie guza od garnka, to na dodatek odszedł z pustymi rękami - skomentowałam, kręcąc głową z niedowierzaniem. Ja sama pewnie płakałabym rzewnie, gdybym znalazła się w posiadaniu góry złota, która jeszcze przed porą obiadową zniknęłaby bezpowrotnie. Czyż to nie było prawdziwe okrucieństwo ze strony tych stworzeń? Tak mocno igrać z człowiekiem... - Widzisz, miałeś szczęście. Trochę Ci zazdroszczę, wymywanie gówna z włosów nigdy nie zapomnę. Niestety wtedy miałam ich trochę więcej - rzuciłam. Tak naprawdę włosów pozbyłam się dopiero w trzeciej klasie, kiedy uległam wypadkowi na lekcji eliksirów i moje długie niemal do pasa włosy zajęły się ogniem. Wzdrygnęłam się delikatnie na samo wspomnienie tego okropieństwa. Niemniej jednak zmiana wyszła mi na dobre, nie wyobrażałam sobie już życia z inną fryzurą niż męski jeżyk.
Rezerwat Shercliffe'ów zawsze wydawał mi się strasznie pokręcony. Ścieżki nigdy nie były proste, nie wiodły przez pustkowia, lecz zawsze skręcały, wznosiły się i opadały, niejednokrotnie wiodąc ciekawskiego poszukiwacza przygód wgłąb zarośniętych lasów. Przemierzaliśmy krzaki, okrążaliśmy drzewa, a wszystko to wydawało się być jednym i tym samym. Sama powoli zaczynałam tracić orientację w terenie. Wyciągnęłam różdżkę, by rzucić zaklęcie czterech stron świata.
- Czekaj chwilę, wydaje mi się, że źle idziemy - powiedziałam, przystając w drodze i obserwując zachowanie różdżki, która ostatecznie po wykonaniu kilku niepewnych obrotów wskazała swoim końcem północ. Zmarszczyłam brwi, myśląc intensywnie, w którą stronę powinniśmy się udać. Byłam pod wieżą, owszem, lecz było to tak dawno... Ufałam jednak swojemu przeczuciu. - Chyba powinniśmy iść bardziej na zachód, tak mi się przynajmniej wydaje - dodałam po chwili namysłu, rzucając Fairwynowi pytające spojrzenie. - Wiesz, że to trochę masochizm? - rzuciłam, parskając śmiechem.

zaklęcie - 2
Przepraszam za takie opóźnienie, postaram się już szybciej odpisywać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Mar 16 2018, 16:46

Uśmiechnąłem się kpiąco, nie mogąc uwierzyć, że Tilda zapomniała o najważniejszej zasadzie.
- Nigdy nie żałuj Fairwyna. Jest spora szansa, że zasłużył sobie na taki los. - Przypomniałem jej, ale nie wyglądałem już dłużej na skorego do żartowania z tego tematu. - Naprawdę, czasami cieszę się, że nie wszystko mu się udaje. Chyba tylko dzięki temu ten rezerwat jeszcze tutaj stoi. - Cóż, moje obawy były jak najbardziej realne. Garrett był człowiekiem, który najchętniej zagarnąłby dla siebie cały świat, a wystarczyło ledwie mrugnięcie Sherlicffe’a, aby mój ojciec zapuszczał się zdecydowanie za głęboko. Miałem to po nim, chociaż nie byłem aż tak bezczelny w parciu naprzód… a może nie dość odważny? Uśmiechnąłem się do niej łagodnie, wspominając te czasy. Nie te wypełnione gównem, a raczej inne, gdy Tilda jeszcze miała długie, piękne włosy. - Szkoda, że wciąż je ścinasz. Mam przez Ciebie nieustanne wyrzuty sumienia. - Wypowiadając te słowa, zerknąłem w stronę jej głowy, aby ponownie zmierzyć spojrzeniem króciutką fryzurkę. - No i nie mogłem Ci więcej wsadzić gumy we włosy, bo musiałabyś zupełnie się ogolić. - Dodałem, jakby ktokolwiek mógł uwierzyć, że tak psotne i ciekawe świata dziecko jak ja mogło powstrzymywać się od tego typu psikusów, tylko ze względu na czyjeś samopoczucie.
Wędrowaliśmy po lesie już zdecydowanie zbyt długo, lecz prawie wcale nie zgłaszałem sprzeciwów. Czyż to właśnie nie to robiłem całymi dniami, gdy tylko nie wisiały nade mną żadne sprawdziany i fascynujące wypracowania o buntach goblinów? Przyłapałem się na tym, że odruchowo obserwuje ziemię w poszukiwaniu śladów zwierząt. Niechętnie oderwałem od nich spojrzenie, aby spojrzeć na dziewczynę rzucającą zaklęcie. Faktycznie, droga trochę zaczynała się dłużyć, ale to Tilda była tutaj przewodnikiem, więc powstrzymywałem wszelkie obiekcje. Zaufałem jej słowom. - Możemy spróbować, najwyżej znowu wylądujemy w McMagic. - Oj, tego to już kompletnie nie miałbym jej za złe. Skrzaty w Hogwarcie gotowały naprawdę wyśmienicie, lecz czy było coś lepszego od porządnego fastfoodu raz na jakiś czas? Mieliśmy już pewne doświadczenie w spontanicznych wypadach po wałówkę, więc kolejny, mocno przypadkowy, zupełnie by mnie nie zaskoczył. Prychnąłem razem z nią, przedzierając się właśnie przez wyjątkowo gęste krzewy.
- Jestem masochistą całe swoje życie. Inaczej nie uganiałbym się ciągle za swoimi demonami. - W moich słowach znalazło się zaskakująco dużo przygnębienia, ale natychmiast spróbowałem przykryć je nieco nieszczerym uśmiechem. - Chyba, że to jedna z form autoterapii? Nie znam się, nie wiem jak takie odchyły nazywają się fachowo, chociaż „zespół Fairwyna” nawet by pasował. Co następny kuzyn to gorszy.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPon Mar 19 2018, 00:50

Słysząc jego uwagę, parsknęłam śmiechem, bo w sumie było w niej wiele prawdy, a we mnie zdecydowanie za mało pomyślunku, że nawet nie skierowałam myśli na podobne tory. W istocie mógł zasłużyć na taki los, biorąc pod uwagę fach, którym szczycili się Fairwynowie i praktyki, które podejmowali podczas polowań na dziką, magiczną zwierzynę. Nigdy nie zdołałam wyrobić sobie na ten temat zdania, czy konieczne było zabijanie tych stworzeń, by następnie tworzyć z nich rdzenie różdżek sprzedawanych w rodzinnym sklepie, lecz wierzyłam, że jakaś opatrzność czuwała nad równowagą w świecie. Jednego dnia pozbawiał oka jakiegoś biednego feniksa, innego obrywał garnkiem od wściekłego leprokonusa.
- Może masz rację? Może od początku był w tym skazany na porażkę - powiedziałam, wzruszając ramionami. Czasem już tak było i nie miało sensu kłócenie się z losem. Odszedł z pustymi rękami, ale może dzięki temu nam uda się znaleźć coś wyjątkowego? - Jak to w ogóle jest, że po pierwsze się tu dostał, a po drugie miał okazję pomęczyć jakieś stworzonka? Wydawało mi się, że Shercliffe'owie za wami nie przepadają. Chociaż może to mój ojciec tak bardzo wyolbrzymia ten spór. Zawsze mawiał, że stary Shercliffe nie może przeżyć, że Fairwynowie się panoszą i porywają zwierzynę do różdżek. To cytat - dodałam, nie chcąc, by zrozumiał, jakoby owe poglądy były moimi opiniami. Ja osobiście nie chciałam się plątać w tego typu historie, nie dotyczyło to mnie, ani moich bliskich, wobec tego nie czułam potrzeby nieustannego wściubiania nosa w to wszystko. Skoro jednak rozmowa zeszła na ten tor, bardzo chciałam wiedzieć, co o tym sądzi sam Riley. - Co, włosy? Daj spokój, żadna strata - rzekłam, machając ręką. Po latach życia z jeżykiem na głowie nie chciałabym wrócić do poprzedniej fryzury. - Od zawsze zazdrościłam braciom, że nie musieli poświęcać tyle czasu na mycie i czesanie włosów, że nie przeszkadzały im przy jedzeniu, pisaniu. Niczego nie żałuję. - No, może poza tym ogniem. Kontakt z nim mogłabym sobie odpuścić.
Na wzmiankę o McMagic zaśmiałam się.
- Ach, więc po prostu jesteś głodny i idziesz za echem burczenia w brzuchu? - zapytałam, spoglądając na niego z szerokim uśmiechem. - Jak myślisz, leprokonusy mają coś dobrego w chacie? - dodałam, szczerze zainteresowana. Nawet nie wiedziałam, czym się żywiły. - Zespół Fairwyna? Brzmi jak poważna choroba - parsknęłam śmiechem. Grunt to mieć do siebie dystans, prawda?
A drzewa i krzewy wokół wciąż wyglądały tak samo, chociaż miałam wrażenie, że przemieszczaliśmy się już w dobrym kierunku.

W następnych postach możemy już podchodzić pod wieżę. W ogóle może zgłosimy się po ingerę od MG? Żeby więcej akcji było z leprokonusami!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPon Mar 19 2018, 12:41

Uśmiechnąłem się, dziwnie zadowolony z tego, że udało mi się ją rozbawić. W moim życiu było tak wiele chwil przepełnionych bólem i tęsknotą, że tak drobna rzecz jak uśmiech Tildy znaczyła dla mnie naprawdę wiele. Czy to ja byłem taki niewybredny czy to ludzie nie doceniali takich drobnostek? Zmarszczyłem brwi po jej słowach. Rozbudziła we mnie wątpliwości i niespecjalnie wiedziałem, w jaki sposób sobie z nimi poradzić.  
- Hmm, nie wiem. - Zamruczałem w pierwszej chwili, muskając brodę palcami w geście adekwatnym do zamyślenia. Przez ten ruch prawie wlazłem twarzą w gałąź. - Wydaje mi się, że Twój ojciec ma rację, tylko Garrett jest całkiem cwany i sprytnie wykorzystuje luki w zabezpieczeniach. Moja matka była córką Shercliffe’a i siłą rzeczy mój tato mógł mieć wstęp na niektóre fragmenty rezerwatu ze względu na ten związek. Anemone nie żyje, ale co to zmienia? Nie jestem pewien czy teraz w ogóle mogą go tak bezceremonialnie wyrzucić, bez wszczynania prawdziwego skandalu w Dolinie Godryka… a nawet jeśli mogą, czy nie zdążył już wystarczająco dobrze poznać tych leśnych ścieżek? Wie gdzie szukać, o tym jestem przekonany. Poza tym, nie jest kretynem, chociaż czasami przyznaję to z żalem. Masowa utrata magicznych stworzeń nie mogłaby pozostać niezauważona, a nie zapominajmy, że mój ojciec w głównej mierze poluje na smoki. Nie pomrzemy z głodu, gdy do sklepu trafią dwa serca testrala i dziesięć smoczych, a nie odwrotnie. Liczby to tylko przykład. - Kluczyłem w myślach i tak naprawdę cała ta wypowiedź była dość niejasna. Wszystko to były moje własne domysły. Ujawniłem się w nich z niechęcią do ojca, ale to chyba także niewiele zmieniało. Tilda i Terrey znali mnie tak dobrze, że nie powinno być to dla nich niespodzianką, nawet jeżeli zwykle nikomu się nie spowiadałem. Wystarczyło posłuchać jak wspominam zeszłoroczną wyprawę do lasu, aby wystarczająco zrozumieć jakie relacje panowały w mojej niewielkiej rodzinie. Nie trzeba było tego zaznaczać na każdym kroku. Odrobinę się zasępiłem i musiało minąć kilka długich minut, zanim przestałem uporczywie wpatrywać się przed siebie z nieobecnym wyrazem twarzy. Dopiero McMagic wywołało u mnie pozytywne emocje. Zrobiłem minę w stylu „cholera, wydało się”, ale zaraz się skrzywiłem, starając się wyobrazić sobie leprokonusową spiżarnię. - Te złośliwe karły? Nie bałabyś się, że dostaniesz jakiegoś zatrucia czy czegoś? Pewnie nawet swoją rodzinę robią w bambuko i zamiast solidnej koniczyny na obiad, serwują sobie talerz pełen pokrzyw. - Zmarszczyłem nos, jakby to było najgorsze co możemy znaleźć na ich stole. Tak naprawdę, zamiast koniczyny i pokrzyw spodziewałem się raczej odbezpieczonych łajnobomb. - Niemniej jednak, nie omieszkam sprawdzić. - Złożyłem obietnicę, wciąż dzielnie maszerując przez las. Milcząco zgodziłem się z jej słowami. Przy bliższym poznaniu, chyba każdy Fairwyn był chociaż trochę dziwny. - Och, popatrz! - Wyrwało mi się, gdy po kilkunastu minutach dostrzegłem wreszcie zarys wieży wśród drzew. Natychmiast się podekscytowałem i prawie wyskoczyłem przed siebie, byleby tylko znaleźć się na miejscu jak najprędzej. - Hej, słyszysz coś? - Zapytałem, kiedy byliśmy już naprawdę blisko. Wokół było bardzo cicho. Zbyt cicho. Słyszałem jedynie szum wiatru poruszającego gałęziami, nasze oddechy oraz kroki. - Ta cisza… - była okropnie niepokojąca.

Ooo, pewnie! Już idę nas wpisać.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySro Mar 21 2018, 01:42

Cisza nie była przypadkowa. Zaklęcie, które rzuciła Tilda wydawało się zadziałać bez zakłóceń, jednak brak negatywnych skutków w najbliższym otoczeniu rzucającego, nie świadczył jeszcze o tym, że nie odbijało się ono na okolicy. Nieplanowane efekty, które wywołało, mogły początkowo zdezorientować leprokonusy, ale rozumne i inteligentne stworzenia szybko zorientowały się, że ktoś się zbliża. Zaalarmowane wcześniej mogły poużywać sobie na wędrowcach, bez dopuszczania ich do skarbów, ukrytych w wieży.


Kostki Tildy:
parzysta - powinnaś była uważniej patrzeć pod nogi; na twojej kostce zaciska się pętla i nim całkowicie to do Ciebie dociera wisisz do góry nogami na linie, przywiązanej do drzewa. Do tego z ręki wypada Ci różdżka. Rzuć kolejną kostką: 1,2,4,6 - znajduje ją Riley; 3,5 - żadne z Was nie widziało, gdzie upadła różdżka. Więcej już jej nie zobaczysz.
nieparzysta - nagle przed Twoimi nogami rozciąga się sznur. Rzuć kolejną kostką: 1,2,3,5 - dostrzegasz go w ostatniej chwili, co prawda potykasz się, ale w ostatniej chwili łapiesz równowagę. Nie zauważasz za to, że z kieszeni wypadło Ci 10 galeonów; 4,6 - potykasz się i upadasz, uderzając głową w wystający korzeń. Masz lekkie rozcięcie na czole, ale na szczęście nie krwawisz mocno, a ból jest do zniesienia.

Kostki Rileya:
1) jeśli Tilda wyrzuciła parzystą:
Chcesz uwolnić towarzyszkę przy pomocy dowolnych zaklęć, ale (rzuć kostką): parzysta - zakłócenia pokrzyżowały Twoje plany zdjęcia jej z drzewa delikatnie czy też zamortyzowania upadku. Tilda gruchnęła o ziemię, trafiając głową w wystający korzeń. Ma lekkie rozcięcie na czole, ale na szczęście nie krwawi mocno, a ból jest do zniesienia.
Nieparzysta - bezproblemowo udaje Ci się sprowadzić Tildę na ziemię, jednak pętla na jej kostce jakby do niej przyrosła. Dalej będzie musiała iść z ciągnącym się kawałek za nią sznurem.
2) jeśli Tilda wyrzuciła nieparzystą:
Szedłeś krok za dziewczyną, więc nie potknąłeś się o sznur, jednak gdy Tilda upadła/łapała równowagę poczułeś lekkie ukłucie w udzie. Spoglądasz w dół i widzisz wbitą w nie niewielką strzałkę. Wyjmujesz ją i idziecie dalej, ale już po chwili z Twoją nogą dzieje się coś nie tak. Rzuć kością: 1,2,3,5,6 - strzałka była nasączona wyciągiem z krylicy zebranej w trakcie rozkwitu. Twoją nogę pokrywa lodowa warstwa, przez którą nie jesteś w stanie ją ruszać. Żeby iść dalej, musisz wspierać się na Tildzie. 4 - na strzałce znajdowała się dosłownie jedna drobinka pyłu Rubrum pulverum mortis. Tyle wystarczyło jednak, żeby sparaliżować całą Twoją nogę. Rzuć kolejną kostką: parzysta - po wyprawie uzdrowicielom uda się trochę przywrócić Ci w niej czucie, ale do końca życia będziesz utykał; nieparzysta - po wyprawie uzdrowiciele nie będą w stanie uratować Twojej nogi. Do tego istnieje ogromne ryzyko, że paraliż będzie postępował i amputują Ci nogę. Na razie jednak baw się dobrze - w obu przypadkach póki co, możesz iść dalej, wspierając się na Tildzie diabełek

Kolejność postów: Tilda, Riley, Tilda, a potem znowu ja. Twisted Evil O Waszych kościach z początku wątku pamiętam jak coś c:


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob Mar 24 2018, 19:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySob Mar 24 2018, 01:41

Przez moment zawisł nad nami posępny nastrój, a jednocześnie słońce schowało się między chmurami i gęstymi koronami drzew, przez co spowił nas cień. Może to i dobrze, Riley mógł nie dostrzec mojego skrzywionego wyrazu twarzy, gdy tylko zorientowałam się, że prawdopodobnie zapytałam o rzecz, o której nieszczególnie chciałby rozmawiać. Zazwyczaj unikałam wspominania o tematach, które prowadzić mogły do wspominania o tragedii, która przydarzyła się Riley'owi. Jakkolwiek mógł być pogodzony z faktem owego zdarzenia, swojego prywatnego dramatu, naszej, mojej i Terrey'a wiedzy o istocie spraw, gdy padało imię Anemone automatycznie spinały mi się wszystkie mięśnie. Pokiwałam głową, wbijając wzrok przed siebie i uważając na wystające konary.
- No jasne - odparłam w końcu, niepewna, co mogłabym jeszcze dodać. Wyczułam niechęć do ojca bijącą z jego wypowiedzi i wręcz bałam się kontynuować, by przypadkiem nie pogorszyć sytuacji. Nie po to wyciągałam Riley'a do rezerwatu, by się smucił i wspominał przykre chwile, lecz właśnie po to, by się rozerwał, zaznał jakiejś przygody, czy chociażby świeżego powietrza i towarzystwa. - A nie macie może jakieś umowy z hodowlą smoków pod Londynem? - zapytałam jeszcze, zanim zdążyłam ugryźć się w język, lecz po cichu liczyłam, że Riley odpowie na moje pytanie lakonicznie i nie poświęci mu zbyt wiele myśli.
Dobrze, że jednak zmieniliśmy temat - jedzenie zawsze było czymś, o czym lubiło się gadać. Też się zaśmiałam, kręcąc głową.
- Podejrzewam, że ich wiedza na temat trucizn zdecydowanie przewyższa moją. Nie tknęłabym posiłku od nich nawet jeśli od tego zależałoby moje życie. Wtedy i tak pewnie rychło by się skończyło - skomentowałam. Co prawda w mojej głowie nie jawiły się odbezpieczone łajnobomby, ale obraz wyimaginowanej nędzy i rozpaczy na półmiskach leprokonusów zdecydowanie temu dorównywał.
Odetchnęłam z ulgą, gdy chłopak wskazał majaczący w oddali zarys wieży, której szukaliśmy. Oznaczało to tylko jedno - cel był blisko, tak samo jak przygoda, której oboje byliśmy tak żądni. Nieświadomie przyspieszyłam kroku, na moment wyprzedzając Krukona i torując sobie drogę między paprociami. Zatrzymałam się tylko na moment, gdy zapytał, czy to słyszę, lecz po kilku sekundach wsłuchiwania się w ciszę stwierdziłam, że dalsze nasłuchiwanie nie ma sensu i czas ruszać dalej.
Ale może chodziło właśnie o tą ciszę?
Nie minęło dużo czasu, w zasadzie kilkanaście sekund, aż zapłaciłam karę za swoje narwanie. Idąc wśród paproci nie zauważyłam leżącej na ziemi pętli. Gdy tylko moja noga stanęła na niej, sznur owinął się ciasno wokół mojej kostki i nim się spostrzegłam, świat odwrócił mi się do góry nogami. Nie, to ja wisiałam głową w dół. Poderwana nagłą siłą w powietrze, krzyknęłam, a mój głos rozdarł otaczającą nas ciszę, płosząc ptaki z drzew.
- Riley! - zawołałam w potrzebie. Szata opadła mi na twarz, kompletnie przysłaniając jakąkolwiek widoczność. Spróbowałam wymacać różdżkę w kieszeni, lecz, o zgrozo, obie były puste! - Wypadła mi różdżka - powiedziałam, maniakalnie macając ubranie.

kostki: 2, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyNie Mar 25 2018, 20:13

Tilda w swoich nadziejach miała wyjątkowo sporo szczęścia. Rozmowa o rodzinie na tyle mnie rozkojarzyła, że nie byłem w stanie poważnie przeanalizować jej pytania. Skupiony na swoich myślach, nawet na nią nie spojrzałem, gdy wystosowałem wymijającą odpowiedź.
- Nie wiem, może. - Padło z moich ust, co znaczyło dokładnie tyle co nic, ale czy którekolwiek z nas zawróciło uwagi na to lakoniczne bąknięcie? Przykre chwile odchodziły w niepamięć, zupełnie tak jak smutki zacierając się wraz z upływem czasu. Nawet jeśli wciąż nie byłem do końca rozluźniony, odnajdywałem zaskakująco dużo pociechy w udawaniu, że wszystko gra. Nic więc dziwnego, że po chwili już potrafiłem się uśmiechać i żartować. Szukałem wyjścia i ucieczki od mrocznych myśli, a nie przychodziło mi to trudno, gdy byłem właśnie z Tildą. Jej bliskość działała na mnie niczym znajomy balsam. Niezmienna formuła od lat, działająca na wiele dolegliwości, wyjątkowa na tle innych.
- Może warto podkraść im kilka kęsów i dosypać komuś nielubianemu do talerza z obiadem? Może, gdyby Shercliffe wpadł na to przed nami, Fairwynowie już dawno zostaliby rodem pielęgnujących drzewa pacyfistów? - Wymyślałem na bieżąco, a chociaż wciąż wracałem do rodzinnych zawiłości to tym razem kontekst rozmowy zupełnie mi nie przeszkadzał. Może nawet jeszcze bardziej bawił od gdybania, co te stworzenia widzą w swoich przedziwnych smakołykach?
Tilda wyskoczyła do przodu, a ja jej w tym nie przeszkodziłem. Także byłem ciekawy co zastaniemy w środku, a jednak szedłem o parę kroków za nią, wsłuchując się w martwą ciszę otulającą nas niczym mroczny woal. Nie podobało mi się to, a jednak nie odezwałem się już więcej. Stawiałem kroki ostrożnie, jakbym był niepewien czy ziemia pod naszymi stopami jest prawdziwa czy to jedynie wytwór naszej wyobraźni. Nawet nie dostrzegłem kiedy wyciągnąłem różdżkę i zacząłem trzymać ją przed sobą. Nagły ruch przede mną i krzyk Tildy sprawiły, że włosy zjeżyły mi się na głowie pomimo wcześniejszej ostrożności. Ledwo powstrzymałem różdżkę przed wypaleniem, zmieniając kierunkowany, odruchowy ruch nadgarstka w leniwe, nieszkodliwe strzepnięcie.
- Tilda - chciałem krzyknąć, ale jedynie westchnąłem. Ulżyło mi, że to była tylko pętla, a nie coś gorszego. Pełen złych przeczuć, zbliżyłem się do drzewa, na którym zawisła do góry nogami, starając się nie spoglądać na to, co ujawniała odwrócona na lewą stronę szata. Jej krzyk ostrzegł mnie w ostatniej chwili. Mało brakowało, a nadepnąłbym na różdżkę Thìdley’ówny. Prawdopodobnie wówczas zaklęcie czterech stron świata byłoby ostatnim, jakie zostałoby rzucone z jej pomocą. - Mam ją! - Oznajmiłem, aby mnie usłyszała. - Teraz Cię zdejmę. - Dodałem od razu i jak pomyślałem, tak zrobiłem. Machnąłem swoją różdżką, ale coś poszło nie tak. Lina puściła, ale zdecydowanie nie chciałem grzmotnąć moją koleżanką o ziemię. - Na Merlina, Tilda? - Jęknąłem, rzucając się koło niej na kolana. - Przepraszam, to te zakłócenia. - Wyjaśniłem natychmiast, przykładając rękaw swojej szaty do jej czoła, aby ucisnąć krwawiące miejsce. Zapytałem ją jeszcze szeptem czy nic większego jej się nie stało, jednocześnie czujnie rozglądając się dookoła. Nasze głosy były wystarczająco dobrze słyszalne i leprokonusy zostały ostrzeżone. W związku z tym spodziewałem się najgorszego, chociaż jeszcze nie wiedziałem czy złe przeczucie nie wzięło się znikąd.

4

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySro Mar 28 2018, 00:48

Wcześniejsze śmiechy szybko odeszły w niepamięć, gdy okazało się, że wpadliśmy w pułapkę, a w praktyce to ja dyndałam z drzewa zawieszona wyłącznie na jednej kostce. Ból, który przeszył moją nogę był obezwładniający. Oczy zaszkliły mi się od łez wyciśniętych z pomocą grawitacji i pod wpływem wbijającego się w skórę szorstkiego sznura. Próbowałam zapanować nad huśtaniem, w które zostało wprowadzone całe moje ciało, ale utrudniała mi to zarówno pozycja, jak i opadnięta na twarz szata. Nie godziło to w moją godność - wiadomym było, że pod szatą wierzchnią nosiłam spodnie, jedynie sprawiało, że rozeznanie się w sytuacji było zgoła trudne.
- Przeklęte karły, pieprzone leprokonusy - plułam pod nosem, choć w praktyce prawdopodobnie byłam znacznie głośniejsza, niż mi się wydawało. Adrenalina płynąca w żyłach prowokowała mnie do szarpania się, by chociaż spróbować uwolnić się z więzów. Próżno było szukać różdżki w moich kieszeniach, musiała mi wypaść wraz z chwilą, gdy pierwsza noga oderwała się od podłoża. Druga na przemian wisiała w dziwnej pozycji lub sterczała, cała naprężona, lecz każda z tych pozycji była daleka od komfortowej. Mając w perspektywie utratę stopy oraz różdżki, zaczęłam panikować. - Riley, proszę, pomocy! - rzuciłam, lecz chłopak zaczął działać znacznie szybciej, bowiem dosłownie sekundę później odpowiedział, że znalazł moją różdżkę. Odetchnęłam z ulgą - chociaż tyle!
Krukon zawiadomił mnie, że spróbuje mnie uwolnić od sznura, na co zareagowałam kiwnięciem głowy, choć nie wiem, czy w ogóle dostrzegł ten gest. Chciałam jak najszybciej dotknąć ziemi, stanąć na płaskim podłożu i nigdy więcej nie wisieć w powietrzu. Niestety coś poszło nie tak jak miało, w wyniku czego faktycznie zostałam sprowadzona na ziemię - głową do przodu. Może nie byłoby tak tragicznie, gdyby nie fakt, że podczas upadku zarwałam czołem w korzeń. Początkowo nie zorientowałam się nawet, że coś było nie w porządku. Dopiero reakcja Rileya uświadomiła mnie, że krwawię. Mnie jednak bardziej bolała obtarta sznurem kostka, wyraźnie zaczerwieniona i podrażniona.
- Nie przejmuj się, nic takiego się nie stało - stwierdziłam, machnąwszy ręką i odganiając go, by zabrał rękaw z mojej twarzy. - Dziękuję - dodałam, po czym skinęłam mu głową w podzięce i uśmiechnęłam się niemrawo. Wyciągnęłam również dłoń w celu wzięcia mojej różdżki. Czułam, że może się przydać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyWto Kwi 03 2018, 23:10

Tilda i Riley podążali dalej w stronę wieży, kiedy nagle dziewczyna poczuła silne szarpnięcie i wylądowała na brzuchu na ziemi. Coś zaczęło ciągnąć ją za przywiązany do kostki sznur wgłąb lasu. Po chwili straciła Rileya z oczu.

Zaniepokojony chłopak biegł chwilę za towarzyszką, ale po chwili uświadomił sobie, że nie tylko jej nie widzi, lecz także nie słyszy. Do tego nie ma pojęcia, gdzie sam się znajduje. Cały czas był w stanie dostrzec wieżę wróżek i jest to jedyny punkt odniesienia jaki mu został.

Choose wisly:
 

Tymczasem u ciągniętej po ziemi Tildy:
Kostki:
 

W pewnym momencie ciągnięcie ustało. Tilda pozbierała się z ziemi. Wtedy dopiero uświadamiła sobie, że stoi pod wieżą, której szukali. Dlaczego leprokonusy przywlekły ją pod swoją siedzibę? Czy to kolejna pułapka?
Tildo, w środku czeka na Ciebie tiara Albusa. Posta kończysz na znalezieniu jej. Możesz też się poddać i zawrócić. Po drodze nic Ci się nie dzieje, a posta kończysz na dostrzeżeniu między drzewami sylwetki Rileya. To jednak nie koniec przygody! Po poście Tildy, jeszcze coś dla Was mam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyCzw Kwi 12 2018, 21:57

Uczucie frustracji narastało. Kiedy patrzyłem jak z czoła Tildy sączy się krew, cienką strużką spływając wzdłuż jej twarzy, nie mogłem opanować odruchu pomocy. Pozwoliłem się odgonić, chociaż szkarłatna posoka, którą uwalałem teraz nie tylko swój rękaw, ale i dłonie, miała mi wieczorem wspomnieć pewne chwile. Szukałem wtedy śladów juchy na trawie i ziemi, lecz naturalnie nic tam nie znalazłem. Za długo leżałem w szpitalu, deszcz i wiatr zdążyły zatrzeć wszelkie wspomnienia dnia wczorajszego, został jedynie martwy, wypalony okrąg. Póki co, odsunąłem na bok podobne rozważania, wycierając dłonie o brzeg szaty. Tak czy owak, nadawała się teraz jedynie do utylizacji. Przekazałem dziewczynie jej różdżkę i mogliśmy ruszyć w dalszą podróż.
- Nie podoba mi się ta lina - stwierdziłem, kiedy coś nieustannie szeleściło i zaczepiało się o leśne poszycie. Spojrzałem na sploty takim wzrokiem, jakbym chciał je w ten sposób spopielić. - Jak już dojdziemy na szczyt wieży, zwiążemy nią karły i powiesimy je na żyrandolu. Zanim się uwolnią, zdążymy sprawdzić spiżarnię. - Czyniłem plany, uśmiechając się lekko, chcąc na nowo rozładować atmosferę. Dom leprokonusów był coraz bliżej i zdążyłem nawet pomyśleć, że może naprawdę to już koniec niespodzianek. Zaczynałem rozluźniać ramiona, kiedy nagle coś głucho rąbnęło o ziemię.
- Tilda…? - Zapytałem najpierw, rozglądając się szybko, zaniepokojony nieoczekiwaną zmianą. - TILDA! - Ponowiłem, tym razem niemalże już krzycząc i w pierwszym odruchu puściłem się za nią biegiem. - Carpe retractum! - Przypomniawszy sobie o różdżce, spróbowałem przyciągnąć Thìdley do siebie, a jednak nic się nie stało. Zakląłem pod nosem, zdenerwowany wykonując dwa krótkie kółka, wydeptując ścieżkę. Próbowałem wsłuchać się w leniwy śpiew szepczącego lasu, lecz zupełnie nic nie pomogło mi w namierzeniu przyjaciółki. Czułem się przytłoczony tak bardzo, że na moment przykucnąłem. Spróbowałem nawet rzucić zaklęcie czterech stron świata, ale jedyne co udało mi się wskórać to nagłe wyrwanie mojej ukochanej, sosnowej różdżki z ręki. Poszybowała w krzaki, a chociaż spędziłem w nich prawie kwadrans, nie udało mi się jej odszukać. Cholera, naprawdę ją lubiłem. Ojciec zmyje mi głowę za zmarnowanie dobrego kła widłowęża. Wróciłem na ścieżkę z nosem przy ziemi. Nie potrzebowałem różdżki, aby znaleźć Tildę. Polowałem na zwierzęta, potrafiłem TROPIĆ, na Merlina. Dreszcz niepewności pełzał mi po plecach za każdym razem, gdy w pobliżu szeleściły liście. Pozostawałem w pobliżu wieży bez żadnej broni, dzięki czemu stałem się wyczulony na każdy odgłos czy nawet najskromniejszy ślad odciśnięty w miękkim, wonnym mchu. Musiałem ją znaleźć. Inaczej nigdy nie darowałbym sobie narażenia jej na niebezpieczeństwo.

3

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Kwi 20 2018, 23:01

Riley nie musiał mówić dwa razy - mnie też nie podobał się fakt, że natrafiliśmy na drodze na coś takiego. Pułapki pokroju liny wskazywać mogły na to, iż żyjące nieopodal stwory z zamiłowaniem polowały na zwierzęta i ludzi - lub na odwrót, ludzie z rezerwatu pragnęli wytępić owe stworzenia, lecz jakoś tak pierwsza opcja wydawała mi się bardziej prawdopodobna. Nigdy nie stanęłam twarzą w twarz z leprekunem, nie wiedziała o nich zbyt wiele i idąc wśród gąszczu paproci zastanawiałam się, jak bardzo krwiożercze mogą być. Czy to prawda, że swoje ofiary piekły nad ogniskiem? Czy może mylę już fakty?
Brwi same ściągały się na czole, powodując pojawienie się podłużnych bruzd w poprzek niego. Starałam się stąpać w miarę możliwości ostrożnie, lecz leśne runo okazało się wciąż skrywać pewne tajemnice.
- Żyrandol z karłów brzmi nad wyraz kusząco - mruknęłam pod nosem do Riley'a, nie chcąc podnosić głosu, jeśli przypadkiem bylibyśmy podsłuchiwani. Jeden krok później poczułam ponownie szarpnięcie w kostkę - oczywiście nie mogłam być przygotowana na to, co się stanie, niemniej jednak byłam jeszcze bardziej zdziwiona rozwojem wydarzeń, jako że podświadomie mignęła mi myśl, iż ponownie zawisnę w górze. Zamiast tego padłam jak długa na brzuch, na kilka sekund tracąc oddech. Coś ciągnęło mnie po ziemi. Zacisnęłam rękę na różdżce, nie chcąc jej zgubić. Nie byłam jednak w stanie podnieść się, jedynie głowę trzymałam w górze, by nie pokiereszować skóry policzków i nie wybić sobie oka na kamieniu. Strach ścisnął mnie za serce, niepewność zawładnęła każdą komórką ciała, a niepokój wkroczył na wyższy poziom, gdyż z moich oczu zniknął Riley, a jego krzyki powoli przestały być słyszalne.
Co teraz?
Ciągnięcie ustało. Tak szybko, jak tylko poczułam, że owa siła uwolniła mnie od swojego działania, poderwałam się na nogi i stojąc w gotowości na zgiętych kolanach, obracałam się wokół własnej osi, wypatrując w pobliżu chociażby zarysu obcej postaci, by od razu potraktować ją najgorszą z klątw, jakie tylko przyszłyby mi do głowy. Nikogo jednak nie spostrzegłam, nawet wiatr ustał i każde pojedyncze źdźbło trawy sterczało prosto.
Dziwne. Zdałam sobie dodatkowo sprawę, że tuż w pobliżu wznosi się daszek owej wieży, której tak uparcie szukaliśmy. Instynkt podpowiadał mi, że to kolejna pułapka - po cóż miałabym wylądować tuż przed nią, jeśli nie po to, by wpaść w sidła? Ciekawość była jednak silniejsza. No bo skoro już tam byłam... Pełna złych przeczuć, a jednocześnie buzująca z ekscytacji, w pełnej czujności zbliżyłam się do wieży. Pchnęłam drzwi wejściowe - nikogo nie było. Miałam czystą drogę aż na sam jej szczyt. Rozglądałam się dookoła, nasłuchując jakiegokolwiek szeptu, szelestu i skrzypnięcia, gotowa w każdej chwili wystrzelić zaklęciem z różdżki, którą trzymałam przed sobą. Nie było takiej potrzeby. W dodatku na samym szczycie z zaskoczeniem odkryłam leżący na ziemi kapelusz. Nie wyglądał na ubranie leprekonusa, a w dodatku emanował dziwaczną, magiczną energią. Czyżby był to jakiś czarnomagiczny przedmiot? Tiara Albusa? Znalezione, nie kradzione...

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyWto Maj 01 2018, 15:17

Rileyowi udało się odnaleźć ślad, który wskazywał, że coś (lub kogoś) ciągnięto po ziemi. Podążył za nim wgłąb lasu, podejrzewając, że na końcu może znaleźć Tildę. Szedł przez las kilkanaście minut, aż wreszcie, przez gęste krzaki leszczyny, przedarł się na polanę. Tu trop się urywał, ale nigdzie nie widać, ani Tildy, ani nikogo. Chłopak rozejrzał się wokół, odruchowo spoglądając nawet w górę, tam jednak zatrzymał wzrok. Trzy stopy nad jego głową, przywiązany do gałęzi za poroże, wisiał martwy kozioł sarny.

Zdecyduj co robisz:
 


***


Dźwięk ostrożnych kroków Tildy odbijał się echem od chłodnych murów wieży i był to właściwie jedyny słyszalny odgłos. Być może kobieta była zbyt pochłonięta żądzą przygody i nie zauważyła, że wszelkie życie wokół niej zamarło. A może właśnie tak powinna wyglądać atmosfera w starej, opuszczonej wieży.
Spokój nie trwał jednak długo. Kiedy tylko Tilda uniosła z ziemi magiczną tiarę, powietrze rozdarł przerażający, piskliwy wrzask. Po chwili dołączył do niego chór identycznych krzyków, otaczający ją z każdej strony. Thìdley zdążyła tylko uchwycić kątem oka jakiś ruch pod ścianami, kiedy na jej głowę spadł ciężki kamień.

Rzucasz 3 kostkami:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyCzw Maj 03 2018, 12:34

Nawet najcichszy szelest liści sprawiał, że moje ramiona pokrywała gęsia skórka. Nie byłem mugolem. Spacery po lesie bez różdżki, zwłaszcza w obecnych okolicznościach były tak niezgodne z moim instynktem samozachowawczym, że nieustanna walka z samym sobą (aby nie uciec z krzykiem), naprawdę wiele mnie kosztowała. Byłem tylko bezbronnym nastolatkiem. Cóż mogłem uczynić, gdybym spotkał się z rzeczonym leprokonusem twarzą w twarz? Miałem rzucić w niego gałęzią czy może nadepnąć mu na stopę, aby wygrać starcie? W takich chwilach marzyłem, aby popracować nad swoją wiedzą z zaklęć i aby takie ograniczenia, jak konieczność trzymania różdżki w dłoni, już nigdy nie stawały mi na przeszkodzie do osiągnięcia zamierzonych celów. O ironio, Fairwyn bez różdżki… ale czy nie tego zawsze pragnąłem? Wyzbyć się strachu pętającego ciekawość? Chciałbym móc przemierzać leśne ścieżki z lekkomyślnością adekwatną do mojego wieku, lecz z tyłu głowy zawsze miałem ostrzeżenia ojca. Wspomnienia także robiły swoje. Niekiedy zastanawiałem się czy nie byłoby mi łatwiej żyć, gdybym po prostu pozbył się tych mlecznobiałych nici wiążących mnie z cierpieniem? Ta myśl plątała się w mojej głowie niczym nieproszony gość, gdy z nosem przy ziemi starałem się odnaleźć jakikolwiek ślad mej drogiej przyjaciółki. Melancholia zakorzeniła się we mnie zbyt głęboko i pomimo skupienia się na zadaniu, wciąż czułem jak narasta we mnie nie tyle panika, co mdlące poczucie zawodu, jaki musiałem sprawiać Thìdley swoją nieporadnością w tej sytuacji. Nareszcie, po kilku chwilach nerwowego przetrząsania ścieżek, udało mi się odszukać trop, który nie urywał się po paru nieśmiałych krokach. Moje nogi odnalazły właściwy rytm, a zgarbione ramiona przytulały się do szorstkiej kory, gdy w lekkim pochyleniu starałem się maskować swą obecność. Czy było to konieczne? Tego nie wiem. Narobiliśmy z Tildą takiego hałasu, że nie zdziwiłbym się, gdyby o naszej obecności wiedział już cały rezerwat. Jednak trudno było mi zapomnieć o zasadach poprawnego polowania, w tym także o konieczności pozostawania w cieniu. Po kilkunastu minutach nieprzerwanego marszu, natrafiłem wreszcie na dość osobliwą scenę. Martwy kozioł, powieszony za poroże natychmiast skojarzył mi się z przynętą, lecz kim byłbym, gdybym od tak go zignorował? Pamiętałem o rzadkich kamieniach, jakie niekiedy tworzą się z żołądku tego zwierzęcia i skuszony wizją zdobycia bezoaru, wdrapałem się na drzewo, aby wyłuskać go z truchła. Już kończyłem pracę, gdy znikąd pojawił się jeden z wielu moich kuzynów. Niezwykle się zapieklił, ględząc coś, że to jego kozioł, jego przynęta i co ja w ogóle tutaj wyczyniam. Chciałem go uspokoić, ale Bernard nie od dzisiaj odznaczał się wyjątkowo czerstwym czerepem. Wyłuskałem z kieszeni sakiewkę, aby zapłacić mu za „moralne szkody poniesione w wyniku bezczelności gówniarzy”, a wtedy on wyrwał mi ją z ręki, zgarniając całe 50 galeonów, jakie przygotowałem na zakup nowych nożyc do drewna. Aż poczerwieniały mi uszy, tak mnie zdenerwował, lecz mogłem tylko zaciskać pięści, powstrzymując się od przydzwonienia mu pięścią w tę jego zarozumiałą, fairwynowską gębę.
- Co zamierzałeś na to schwytać? - Wskazałem martwego kozła, nawet nie ukrywając, że mam go za skończonego idiotę. Jeżeli polowało się w rezerwacie Shercliffe’ów, rozstawianie tak oczywistych pułapek było niemalże samobójstwem. Do tej pory wydawało mi się, że to moja obecność jest tutaj ledwie tolerowana, a przecież byłem ich krewnym. Co więc uczynił Bernard, że jeszcze nie obcięto mu uszu za podobną zuchwałość? - Nie widziałeś w okolicy młodej dziewczyny? - Porzuciłem poprzednią kwestię, gdy do mojego serca znowu zakradł się niepokój o Tildę. - Włosy ostrzyżone na jeża, szczupła, przeciętnego wzrostu. Mogła być wleczona po ziemi, widziałeś jakieś ślady? - Oszczędnie opisałem mu Thìdley, spodziewając się, że Bernard i tak zupełnie zlekceważy moje pytanie. Jednak warto było spróbować, prawda? A nuż zauważył jakiś sugestywny trop, a skoro już mu zapłaciłem, równie dobrze mógł odpłacić się nawet strzępkiem informacji.

3, potem 6

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyCzw Maj 03 2018, 14:09

Już kiedyś miałam do czynienia z czymś bardzo podobnym do tiary, którą trzymałam w ręce i byłam niemal święcie przekonana, że ponownie natknęłam się na Tiarę Albusa. Pojęcie o jej działaniu miałam racze, cóż, względne, bowiem nigdy nie testowałam jej ani na sobie, ani na innych osobach, toteż perspektywa wejścia w posiadanie czegoś, co było jednocześnie rzadkie i niebezpieczne, dała mi zastrzyk adrenaliny. Nie myślałam długo nad wzięciem jej do rąk - a może powinnam? Niemal w tej samej chwili, gdy to zrobiłam, wokół mnie rozległ się przeraźliwy pisk, który, co gorsza, narastał z każdą sekundą coraz bardziej. Zacisnęłam pięść na materiale tiary, po czym odwróciłam się na pięcie. Dostrzegłam jakiś ruch w rogu ciasnego pomieszczenia i serce podskoczyło mi do samego gardła.
Nie smakowało zbyt dobrze.
Ostatnią rzeczą, którą pamiętam, to cienki wrzask i głuche uderzenie.
Potem nastała ciemność.
Głowa pulsowała mi tępym bólem. Powieki były strasznie ciężkie, ledwo byłam w stanie je unieść. Obraz, z początku zamazany, po kilku mrugnięciach, które wymagały ode mnie ogromnego wysiłku i skupienia, zaczął wyostrzać się. Moim oczom ukazał się... Las. Prawdopodobnie ten sam. Nie wiedziałam. Z powodu bólu ciężko było mi w ogóle myśleć.
Z trudem podniosłam się do pozycji półleżącej, choć głowa ciążyła mi niemiłosiernie. Każdy mięsień szyi wołał o pomstę do nieba i rychły odpoczynek. Coś jednak sprawiło, że niemal w sekundę zerwałam się na równe nogi, ignorując jakiekolwiek przesłanki od mojego ciała, że nie był to najlepszy pomysł.
Gdzie, do kurwy, była moja różdżka?!
Obmacałam każdą kieszeń mojej szaty, powiodłam spojrzeniem po trawie i krzakach naokoło. Panika wzięła górę. Bez różdżki czułam się jak bez ręki, a nawet bez dwóch, bo na co mi one, skoro nie mogłam używać magii? Przy okazji zorientowałam się, że dopiero co znalezionej tiary również nie było w pobliżu, także mojej sakiewki z pieniędzmi. Strata takiej ilości galeonów bolała, szczególnie w obliczu konieczności zaopatrzenia się w nową różdżkę, jeśli moja obecna zaginie w akcji.
Miałam ochotę rozerwać te pierdolone leprekonusy na kawałki. Wyrwać im nóżki z krępych dupek i kazać im je zjeść. Wydłubać oczy i zrobić z nich kulki analne. Miałam mnóstwo pomysłów...

kostki: 2, 2, 5 :')
tracę różdżkę, tiarę, hajsu 75G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Maj 04 2018, 11:50

Patrząc na chłopaka spode łba, Bernard wyrwał mu sakiewkę z ręki. Młodzi zupełnie nic nie szanowali - cudzej pracy szczególnie. Może i Riley był od niego tglko 6 lat młodszy, ale różnica pokoleń była dla niego wyraźnie wyczuwalna. Zgromił kuzyna spojrzeniem, kiedy ten otworzył usta, spodziewając się protestów. Sarkastyczne pytanie wcale nie było lepsze.
- Nie twój zakichany interes, smarkaczu - uciął poirytowany. Wystarczy, że przynętę mu zabrał, brakowało, żeby zaczął szukać jego rdzenia. Wcześniej czuł się zupelnie niezagrożony ze strony rodziny - większość Fairwynów uważała za niemoralne polowanie w rezerwacie. Idioci.
Przyglądał się Rileyowi podejrzliwie, czując, że ma coś jeszcze do powiedzenia. Gotowy był zakleić mu pyszczydło zaklęciem, szczególnie, że głupi miał schowaną różdżkę, ale pytanie chłopaka go zaskoczyło.
 - Co zamierzałeś na nią schwytać? - powtórzył złośliwie pytanie - Jednorożca?
Chciał jeszcze ponabijać się z dzieciaka, ale jego ostatnie pytanie odebrało mu ochotę do śmiechu.
- Jak to "wleczona"?! - wytrzeszczył na chłopaka oczy i zanim ten zdążył odpowiedzieć, chwycił go za fraki - Czy ty przytargałeś ze sobą do lasu jakąś głupią kozę i nie zadbałeś o jej bezpieczeństwo?! - puścił młodego i strzelił go otwartą dłonią w pusty łeb - I teraz spacerujesz sobie po lesie, ściągajac sarny z drzew, zamiast jej szukać?! Ze schowaną różdżką?!

Riley:
 

Coby nie przedłużać, część tildową wstawię po poście Rileya.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyPią Maj 04 2018, 18:18

Bernard okazał się niezwykle utalentowanym człowiekiem. Tilde porwały karle czary, mnie zakłócenia odebrały różdżkę, a teraz mój własny kuzyn pozbawiał mnie cierpliwości, jakiej zazwyczaj mi nie brakowało. Wybrał sobie niezwykle kiepski moment na naigrywanie się z moich poszukiwań. Do traktowania mnie z góry zdołałem już przywyknąć - wśród Fairwynów, gdzie w interesie liczyła się jedynie data urodzenia, nie było to aż tak rzadkie zjawisko, lecz nie mogłem pojąć jak można być tak gruboskórnym. Do tej pory byłem raczej przestraszony i zdezorientowany. Kiedy Bernard chwycił przód mojej szaty i szarpnął mną w taki sposób, jakbym wciąż był jedenastoletnim niedorostkiem, na mojej twarzy wreszcie pojawił się gniew. Jego rozgrzane, piekące języki już od dawna nie znajdowały drogi do mych trzewi, lecz w tym momencie skubały mnie zawzięcie. Podjudzały, podszczypując w najwrażliwszych miejscach. Przypominały, że rok temu byłem w podobnej sytuacji. Wtedy nie mogłem nic zrobić - Anemone stanęła w ogniu prędzej, niż zdołaliśmy z Garrettem sięgnąć po różdżki - a teraz, gdy tak stałem i dawałem się ciągnąć za ubranie, karły mogły z nią uczynić wszystko. Nie miałem czasu na przekomarzanki. Odepchnąłem jego ręce, starając się zapanować nad rodzącą się we mnie potrzebą, aby zachować się niczym pospolity mugol i po prostu rozkwasić mu nos. Nie tego nauczyła mnie matka. Wziąłem szybki wdech nim odpowiedziałem.
- Nie prosiłem Cię o moralne podsumowanie sytuacji. - Uciąłem dyskusję, godząc się z tym, że Bernard okaże się równie przydatny jak zeszłoroczny śnieg. Nawet nie zdążyłem wybrać ścieżki. Zza kuzyna nagle wyłoniło się włochate, klekoczące wściekle cielsko. Zatoczyłem się do tyłu, przez sekundę czy dwie porażony zaskoczeniem. Znałem kształt tych kończyn, lecz jedynie z wykładów ojca. Czym innym były sztywne, pozbawione życia akromantule od wyraźnie wściekłych zabójczych pająków, łamiących Fairwynom ręce. Głuchy trzask mnie nie rozproszył. Natychmiast chwyciłem różdżkę Bernarda i niewiele myśląc, rzuciłem na stworzenie zaklęcie oszałamiające. Akromantula zadrżała, a następnie zatoczyła się na grzbiet. Wykorzystałem okazję. Odwróciłem się w stronę kuzyna i zakręciłem nadgarstkiem.
- Orbis - pomyślałem, skupiając się na niewerbalnej inkantacji zaklęcia. Nie było to szczególnie delikatne, ale nie zamierzałem czekać na okazję do przeszkodzenia mi w działaniu. Bernard z pewnością zażądałby swojej różdżki, podczas gdy mnie była ona potrzebna. Ponadto, zanadto skusiła mnie wizja uszczknięcia odrobiny ingrediencji z akromantuli. Nie lubiłem się dzielić. Dokładnie go związałem i natychmiast kontynuowałem, nie dając mu dojść do słowa. - Silencio - zaklęcie uciszające zadziałało natychmiast. Wszelkie ewentualne protesty czy jęki kuzyna nagle się urwały. Spojrzałem na niego przelotnie, lecz błyskawicznie straciłem zainteresowanie. Jego obecność i napaść akromantuli pobudziły we mnie waleczność. Teraz liczyło się jedynie przetrwanie, zarówno moje jak i Tildy. Niezależnie od sytuacji, nie mogłem odpuścić sobie okazji do pozyskania cennego jadu, więc nie odszedłem od razu. Wyciągnąłem zza pazury eliksir czuwania, który zapobiegawczo nosiłem ze sobą, na wypadek przedłużającego się polowania i odpieczętowałem go. Pociągnąłem łyk, aby pobudzić się do działania, a następnie beztrosko przechyliłem flakonik, aby go opróżnić. Przyglądałem się jak eliksir spływa na pobliski krzak, a następnie wytarłem wnętrze flakonu kawałkiem miękkiego mchu. - Acuero - pomyślałem, przytykając różdżkę do odpowiedniego miejsca na głowie ogromnego pająka, do którego zbliżyłem się po przygotowaniu pojemnika. Ostrożnie zebrałem jad do buteleczki i zakorkowałem ją. Wyrwałem też akromantuli kilka kępek szczeciniastych włosów, z myślą o stworzeniu z nich rdzenia do jakiejś różdżki. Następnie wróciłem do kuzyna, aby zabrać mu zarówno bezoar, jak i moje pieniądze. - Obliviate - spróbowałem zmodyfikować jego pamięć, aby nie skojarzył mnie ze swoim wypadkiem, ale wiedziałem, że nie mam ani wystarczających umiejętności, aby zrobić to poprawnie, ani czasu. Wydawało mi się, że wszystko poszło dobrze, lecz co do tego nie mogłem mieć pewności. Czmychnąłem stamtąd, jeszcze zanim akromantula miała odzyskać władzę nad odnóżami, przez ramię rzucając jeszcze finite. Wbrew pozorom, nie chciałem mieć kuzyna na sumieniu, nawet jeżeli świadomie zostawiałem go bez różdżki. Związany nie miał szans na przeżycie, a tak to może chociaż zdąży odbiegnąć… lub ściągnie na siebie uwagę stworzenia, gdyby to nagle miało oprzytomnieć. Oba scenariusze były mi w tym momencie na rękę. Świadomość tego, co właśnie uczyniłem, zapewne miała później zdewastować moje sumienie, lecz w tym momencie o to nie dbałem. Wróciłem do gorączkowego poszukiwania Tildy.

Zdarzenie: 6, 5
+ milion kostek na zakłócenia w Dolinie (sorki, że nie w jednym poście, kombinowałam na bieżąco)
Orbis: 3, 5, 3, 6
Silencio: 2
Acuero: 4
Obliviate: 4, ale mam za mało punktów z zaklęć (34 z wymaganych do poprawnego użycia 40), więc określenie efektu, zgodnie z adnotacją w spisie, pozostawiam Mistrzowi Gry
Finite: 4
Wykorzystane wszystkie przerzuty z zaklęć
(ps. Mistrzu, jakbym za bardzo popłynęła w akcji to daj mi znać na pw, a zedytuje!)

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.


Ostatnio zmieniony przez Riley Fairwyn dnia Nie Maj 06 2018, 16:09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySob Maj 05 2018, 17:14

Tilda musiała być naprawdę rozjuszona, bo mimo, że była solidnie poturbowana, że nie miała różdżki, ani nawet pojęcia, gdzie dokładnie się znajduję, ruszyła w stronę, którą intuicyjnie uznał za prowadzącą do wieży wróżek. Najwidoczniej kamień porządnie jej przydzwonił.
Rozsierdzona przedzierała się przez chaszcze, wymyślając kolejne tortury, które zafunduje wrednym karłom, kiedy kątem oka dojrzała jakiś ruch w krzakach. Ostrożnie podeszła bliżej i zobaczyła... leprokonusa z nóżką ukrwioną we wnykach. Wnykach, które pewnie same założyły. Zadowolona pochwyciła stworzenie za fraki.

Kostka x10:
18,55 - leprokonus ma przy sobie Tiarę, sakiewkę i różdżkę
17,26,56 - ma Tiarę i różdżkę
16,25,33,57 - ma sakiewkę i różdżkę
15,24,32,39 - ma przy sobie Tiarę i sakiewkę
14,23,31,38,44,58 - ma przy sobie różdżkę
13,22,30,37,43,48 - ma przy sobie Tiarę
12,21,29,36,42,47,51 - ma przy sobie sakiewkę
11,20,28,35,41,46,50,53,59 - nic przy sobie nie ma, ale nadal możesz mu wklepać (lub zmusić do współpracy)
10,19,27,34,40,45,49,52,54,60 - wyrywa się i ucieka, ale możesz go gonić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 597
  Liczba postów : 389
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyNie Maj 06 2018, 02:05

Roznosiło mnie, niemal dosłownie. Wszystkie mięśnie drżały, jednocześnie z wycieńczenia i z gotowości do spuszczenia wpierdolu każdemu karłowi, którego spotkam na drodze. Nie tak powinna się skończyć moja przygoda, nie po to szłam do tego lasu, żeby wyjść z niczym, a nawet z uboższym ekwipunkiem, niż na początku. Gardziłam w tej chwili leprokonusami, podłe kreatury. Rozbrajanie czarodzieja w ten sposób nie powinno mieć miejsca. Tchórzliwe śmiecie.
Instynkt zadziałał pierwszy, nim się spostrzegłam, zaczęłam przedzierać się przez chaszcze w kierunku, w którym wydawało mi się, że mogła znajdować się ta cała wieża. Chęć wzięcia odwetu była zbyt silna, bym mogła z nią walczyć. Nie chciałam podkulać ogona i wracać do domu, uciekać z lasu i kajać się. Nie zamierzałam odejść bez odzyskania tego, co moje. Co to, to nie, nie było takiej opcji! Nie wiedziałam, jak duże szanse miałam bez magii. Po drodze podniosłam z ziemi kamień wielkości mojej pięści i zatknęłam go w kieszeni.
Na wszelki wypadek.
Drgnęłam, gdy nieopodal mnie usłyszałam szelest gałązek. Wbiłam czujne spojrzenie w krzaki, po czym podeszłam, by sprawdzić, cóż takiego zrobiło hałas. Ku mojej uciesze za kotarą gałęzi skrywał się jeden z leprokonusów, złapany prawdopodobnie we własne wnyki. Złapałam go za fraki.
- Gadaj, pierdolony gnomie, gdzie moja różdżka?! - wycedziłam do niego przez zęby, jednocześnie nie mogąc powstrzymać tego delikatnego rozciągania, które czułam w kącikach ust. Sprawiedliwość nadciągała...
Leprokonus nie był jednak skory do współpracy. Zaczął się wyrywać i o dziwo miał więcej siły, niż się spodziewała. W którymś momencie zdołał wyswobodzić się z uścisku moich dłoni, a opadając na trawę, zebrał nogi za pas i zaczął uciekać slalomem między drzewami.
Puściłam się za nim biegiem.

kostki w sumie: 34
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptyWto Maj 08 2018, 11:29

Riley musiał mieć niezwykle wysokie mniemanie o sobie, jeżeli uważał, że Bernard czekał na jakieś jego prośby lub zamierzał słuchać jego protestów.
- Jaki ojciec, taki syn - skomentował tylko. Najwyraźniej ta część Fairwynów miała w głębokim poważaniu bezpieczeństwo bliskich, ewentualnie zupełnie nie uczyła się na błędach. Nic więcej, nie zdążył jednak powiedzieć, bo coś ogromnego pochwyciło go, łamiąc mu rękę. Reszta dzieła się tak szybko, że ledwie mógł to zarejestrować.
Po chwili znalazł się na ziemi, ze złamaną ręką, bez różdżki i obok martwej akromantuli, nie do końca pamiętając jak do tego doszło.

Kostki na działanie Obliviate:
 

Kostki na to, co działo się z Tobą:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Wieża wróżek QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySro Maj 09 2018, 16:12

Nie oglądałem się za siebie. Nos znów miałem przy ziemi. Szukałem, na przemian skradając się po ścieżce i biegnąc. Zza horyzontu wreszcie wyłoniła się wieża wróżek i w pewnym momencie nawet uznałem, że powinienem się do niej zbliżyć. Może to właśnie tam zaciągnięto Thìdleyównę? Tyle, że znowu musiałem mierzyć się z tą przedziwną niemocą. Przeskakiwałem krzaki, omijałem drzewa i robiłem dosłownie wszystko, żeby tylko podejść pod tę cholerną wieżę, a mimo tego nadal nie mogłem się zbliżyć. Zdawało mi się, że po raz czwarty już mijam to samo drzewo, więc wreszcie zrezygnowałem, czując jak serce wali mi w piersi po forsownym zmaganiu się z magią. Zatrzymałem się  i chcąc podążyć inną ścieżką, wreszcie rozejrzałem się wokół siebie. Wzrok zatrzymał mi się na porzuconej różdżce. Serce zabiło mi mocniej. Padłem na kolana obok kijaszka, ale wówczas westchnąłem z zawodem. To nie była sosna, lecz dwa cale dłuższy jesion. Różdżka Tildy? Znów została bezbronna. Wziąłem ją ze sobą, mając nadzieję, że uda mi się zwrócić ją właścicielce. O ile wciąż pozostawała w jednym kawałku.

Obliviate: 6
Fairwyn w akcji: 2

Taktyczne zt, bo za kilka godzin jadę. Propsuje pomysł na wspólne opuszczenie lasu.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30294
  Liczba postów : 49780
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wieża wróżek QzgSDG8




Specjalny




Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek EmptySro Maj 16 2018, 17:51

Tilda gnała za leprokonusem zupełnie zamroczona - może przez wściekłość i chęć zemsty, może przez liczne obrażenia głowy, których doznała. Nic więc dziwnego, że nie zauważyła, leżących na drodze wnyków, w które zaplątała się i runęła na ziemię. Musiała ponownie na chwilę stracić świadomość, bo gdy otworzyła oczy, zobaczyła leżącą przed nią na trawie Tiarę Albusa. Wyciągnęła po nią rękę, ale brakowało jej do niej kilku cali, a im bardziej się szarpała, tym bardziej metalowa pętla zaciskała jej się na kostce. Nie poddajesz się jednak, zaciskasz zęby i wyciągasz się bardziej, żeby sięgnąć po Tiarę, nie spuszczając z niej wzroku.

Litera:
 

Po tych przejściach Tilda postanowiła czym prędzej wydostać się z lasu. Prawie zapomniała, że początkowo była tu Rileyem, czy można ją jednak winić, wiedząc ile razy oberwała w głowę? Na szczęście zupełnie przypadkowo wpada na chłopaka po drodze i o wspólnych siłach oboje opuszczają rezerwat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wieża wróżek QzgSDG8








Wieża wróżek Empty


PisanieTemat: Re: Wieża wróżek   Wieża wróżek Empty

Powrót do góry Go down
 

Wieża wróżek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wieża wróżek JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-