Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Czw Mar 31 2016, 15:47


Kawiarnia "pod hibiskusem"

Kiedy właściciele tego miejsca, rozważali, co mogą uczynić, by przemienić ten opuszczony budynek, na magiczną i urokliwą kawiarnię, postanowili poszukać podpowiedzi u znajomego zielarza. W taki sposób, pięćdziesiąt lat temu zasadzone zostały tu pierwsze nasiona Hibiskusa Ognistego. Dziś ta roślina oplata całą powierzchnię między żywopłotem, a murami, tworząc wyjątkowy, zielony dach. Spełnia on nie tylko kwestie estetyczne! Roślina ta, cały rok emanuje ciepłem, dzięki czemu, kawy można napić się tutaj nawet w środku zimy, wciąż siedząc w ogródku. Jakkolwiek niskie temperatury by nie przepełniały Wielką Brytanię, tu, pod Ognistym Hibiskusem i tak będzie ciepło.

Jeśli nie wiesz, na który z powyższych się zdecydować - rzuć kostką z literą, by to los zadecydował za Ciebie! Opisy tych czarodziejskich napojów znajdziesz w naszym spisie.


gorące napoje:
a) Bazyliszkowe Macchiato
b) Chochlikowe cappuccino
c) Cytrynowy Raj
d) Dyptamowy smakosz
e) Imbirowa mątwa
f) Malinowy Chruśniak
g) Sen Memortka
h) Smocze espresso
i) Syrenie Latte
j) Wiśniowy Gryf


alkohole:
a) Boddingtons Pub Ale  
b) Dymiące Piwo Simisona  
c) Grzany miód Bungbarrela
d) Jagodowy jabol  
e) Kłębolot
f) Łzy Morgany le Fay
g) Malinowy Znikacz
h) Miętowy Memortek
i) Różowy Druzgotek
j) Smocza Krew
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 340
  Liczba postów : 438
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sob Mar 24 2018, 18:01

Claude pomyślał, że było do bardzo miłe miejsce na spotkanie z Gwendolyn. Odkrył je całkiem niedawno, podczas jednej ze swoich dość licznych w ostatnim czasie wycieczek do Doliny Godryka. Miasteczko podobało mu się coraz bardziej i poważnie zastanawiał się nad przeprowadzką w te okolice, szczególnie że za każdym razem odkrywał coraz to nowsze kawiarnie, puby, sklepy i inne miejsca, które jedynie skłaniały go ku tej decyzji. Nie postanowił jeszcze ostatecznie, czy przeniesie tu wszystkie swoje manatki - na razie przemierzał uliczki Doliny w wolnym czasie i chłonął jej magię całym ciałem.
Odesłał Gwen list z adresem kawiarni "Pod Hibiskusem", a sam zjawił się nieco wcześniej, aby zająć dla nich stolik. Pod baldachimem z zielonych gałązek było niezwykle ciepło, toteż nie minęło dużo czasu, by pozbył się wierzchniego okrycia i zaprezentował światu swój żółty sweter z borsukiem na środku piersi. Był dumnym Puchonem i z wielką chęcią obwieszczał to światu. Rozsiadł się na krześle przy jednym z wolnych stolików i zaczął wzrokiem przeglądać podaną mu kartę. Co jakiś czas podnosił wzrok znad menu, by spojrzeć, czy przypadkiem nie zbliża się Gwendolyn.

______________________


Patrząc na kogoś takiego jak Claude miało się ochotę zapytać,
o czym złym mógłby śnić ktoś, kto cały czas śni na jawie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Nie Mar 25 2018, 22:21

Gwendolyn dłuższą chwilę zajął dojazd do Doliny Godryka, bo jakimś dziwnym trafem wszędzie panował ogromny ruch. W końcu jednak udało jej się dotrzeć w to miejsce. W zasadzie, znajdowała się tutaj dopiero drugi raz, a chociaż od tego poprzedniego razu, czyli zeszłorocznego urlopu, minęło już ładnych parę miesięcy, dziewczyna nie straciła względnej orientacji i pewności w poruszaniu się po okolicy. Bez większego problemu odnalazła więc podaną ulicę, miała jednak problem z odpowiednim numerem. Podczas wakacji nie szwendała się bowiem po wszelkiego rodzaju kawiarniach i tego typu miejscach, a ta w dodatku była niezbyt uczęszczana. Kiedy jednak Gwen w końcu ją odszukała, momentalnie wpadła w ogromny zachwyt. Bardzo spodobała się kameralność tego miejsca oraz ciepła atmosfera, którą można było wyczuć od razu po przejściu przez bramkę.
Dziewczyna przed wyjściem z domu obawiała się, że ubrała się zbyt lekko. Ciemne dżinsy, czarna koszulka i flanelowa koszula zdawały się nie być odpowiednim strojem na tę pogodę. Dziewczyna jednak dopiero w połowie drogi poczuła, że jest jej troszkę zimno. Kiedy jednak weszła do kawiarni "Pod Hibiskusem", odebrała swój ubiór jako idealny. Natychmiast bowiem ogarnęło ją uczucie przyjemnego ciepła, które jedynie spotęgowało się, gdy Gwen dostrzegła znajomą sylwetkę przy jednym ze stolików. Czym prędzej podeszła więc w tamtą stronę.
- Cześć, Claude - powiedziała, uśmiechając się szeroko do przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 340
  Liczba postów : 438
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sro Mar 28 2018, 01:48

Claude siedział przy stoliku i przeglądał kartę wszystkich napojów oferowanych w kawiarni, lecz myślami był zdecydowanie gdzieś indziej i w praktyce tylko przekładał kartki tam i z powrotem, ze wzrokiem wbitym tępo w jakąś odległą przestrzeń za nimi. Czy się stresował? Nie, raczej nie, prędzej niecierpliwił! Z Gwendolyn łączyły go naprawdę pozytywne relacje, które wynieśli z pracy w Kociołku Amortencji w Londynie. Co prawda nie spędzili ze sobą zbyt wiele czasu, bowiem Claude, jak to Claude, wyleciał z tej roboty stosunkowo wcześnie - chociaż w tym momencie ciężko stwierdzić, jak to się w praktyce odbyło. Starał się wtedy o posadę w Ministerstwie i jakoś tak wyszło, że z kawiarni go wyrzucili, a w Ministerstwie przyjęli - zmiana na plus, prawda?
Minusem było jedynie to, że Faulknera pochłonęły zupełnie nowe rzeczy, nowe obowiązki, których miał znacznie więcej niż niegdyś. Zmieniając towarzystwo, musiał na nowo integrować się z grupą. Nie można też nie wspomnieć o tym, że sporo czasu po pracy spędzał z Beatrice, kształtując ich raczkującą przyjaźń. W tym wszystkim pogubił się trochę i zapomniał o starych znajomych, niestety o Gwen również. Dobrze, że w ogóle się zreflektował i do niej napisał, a ona postanowiła być względem niego wyrozumiała - był jej za to naprawdę wdzięczny!
Pochłonięty rozmyślaniami, nawet nie zauważył, że dziewczyna zjawiła się przy stoliku. Dopiero jej głos sprawił, że Claude otrząsnął się (dosłownie potrząsając głową) i przeniósł wzrok z bliżej nieokreślonej "przestrzeni" na jej oczy, a następnie na uśmiech, który z wielką radością odwzajemnił.
- Gwen! - odpowiedział, rzucając kartą w blat stolika, po czym wstał gwałtownie, niemal wywracając krzesło za sobą i robiąc duży hałas. Przytulił ją mocno, przymykając oczy i uśmiechając się błogo. - Nie widzieliśmy się kilka miesięcy, a czuję się, jakby to były lata! Wyglądasz dokładnie tak samo jak w czerwcu - stwierdził, szczerząc się i kręcąc głową z zainteresowaniem, jakby brak wyraźnych oznak starzenia w przeciągu niecałego rok był czymś doprawdy niezwykłym. - Siadaj, siadaj, opowiadaj co u Ciebie! - dodał, po czym odsunął jej krzesło, by ułatwić jej zajęcie miejsca przy stoliku, a następnie usadził swoje szanowne cztery litery naprzeciwko.

______________________


Patrząc na kogoś takiego jak Claude miało się ochotę zapytać,
o czym złym mógłby śnić ktoś, kto cały czas śni na jawie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Czw Mar 29 2018, 10:24

Roześmiała się cicho, kiedy dostrzegła zachowanie przyjaciela. Czy ją to zdziwiło? Nie, kompletnie nie. Znała go przecież i doskonale wiedziała, że jest emocjonalny, a w towarzystwie bliskich mu osób się tego nie wstydzi. Cudownie było jednak spotkać się z Claude'm i dostrzec, że to wciąż jeden i ten sam Claude - jej niegdyś współpracownik, teraz już tylko (aż!) przyjaciel.
- Ty też zupełnie się nie zmieniłeś - odparła, wyraźnie rozradowana.
Gwen obawiała się, że po tych długich miesiącach rozłąki będą czuć się nieswojo w swoim towarzystwie. Jednak teraz w duchu odetchnęła z ulgą, kiedy spostrzegła, że jest zupełnie inaczej. Że czują się swobodnie. I można by chyba śmiało stwierdzić, że ich przyjaźń przetrwała próbę czasu.
Dziewczyna uśmiechnęła się do Claude'a, zajmując miejsce przy stoliku.
- Wiesz dobrze, że nie lubię mówić o sobie - zaczęła powoli, opierając się ręką o stolik. - Ale ja z kolei doskonale wiem, że mi tego nie odpuścisz - dodała, posyłając w jego stronę lekko rozbawione spojrzenie. - No więc... Hm. W Kociołku w sumie spokojnie. Znam już tę pracę na wylot, więc raczej obywa się bez większych zaskoczeń. Wiesz jednak, że od początku niezbyt garnęłam się do pracowania w tamtym miejscu. No i wreszcie wzięłam się w garść, zrobiłam kurs na asystenta uzdrowiciela, jestem teraz w trakcie stażu. I chyba nareszcie uda mi się rzucić robotę w Kociołku i zająć się tym, co mnie naprawdę interesuje i satysfakcjonuje - oznajmiła, szczerząc się do niego.
Bardzo ją jednak interesował fakt, jak jemu się teraz układa. Nie omieszkała więc o to zapytać.
- To teraz mi opowiedz, co tam u ciebie. Cieszy cię praca w Ministerstwie? Udało ci się tam jakoś odnaleźć? I znajdujesz chociaż trochę czasu, żeby sobie odpocząć od tej roboty? - spytała, patrząc na niego z zainteresowaniem, ale i z cieniem troski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 340
  Liczba postów : 438
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Pią Mar 30 2018, 01:01

Claude był człowiekiem, przy którym z reguły każdy czuł się swobodnie, a on bardzo często zapominał sobie o takich rzeczach jak przestrzeń osobista i inne takie. Zwyczajnie nie przychodziło mu na myśl, że ktoś mógłby chcieć zachować dystans, ale dzięki temu wielokrotnie udało mu się bardzo szybko przełamywać pierwsze lody z nowo poznanymi ludźmi. Z Gwendolyn w zasadzie szybko złapali wspólny język - dziewczyna była dużym wsparciem w ostatniej pracy Faulknera, jako że chłopak kompletnie się do kawiarni i innych typów knajpek miejskich nie nadawał.
- Jak dobrze mnie znasz - powiedział, szczerząc się. Naprawdę doceniał tego typu uwagi, świadczyły jedynie o tym, że dziewczyna poświęciła mu kiedyś czas i postanowiła zostawić w pamięci fakty na temat jego osobowości. Istotnie, nie przepuściłby jej opowiedzenia, co słychać! Już w listach zdążyła mu trochę napomknąć o obecnych losach, lecz dla niego było to za mało. W międzyczasie przyszedł do nich ktoś z obsługi kawiarni, by przyjąć zamówienie - Claude wziął zwykłą kawę białą, nie mając ochoty na nic wydziwianego. Z zainteresowaniem słuchał jej historii, kiwając głową. - Cieszę się, że w końcu się za to zabrałaś - stwierdził. - Pamiętam, że naprawdę bardzo o tym marzyłaś, także dobrze, że idziesz w tym kierunku! Ciężkie są te kursy? Pewnie okropne zważywszy na to, jak poważnym zawodem jest uzdrowiciel - dodał, po czym zamyślił się na kilka sekund. Swoich szans w tym zawodzie nie musiał obliczać, doskonale wiedział, że były mniejsze niż zero... - Ja to bym się nie nadawał w ogóle. Ostatnio zemdlałem na widok własnej krwi, miałem krwotok z nosa. Nawet nie taki najgorszy czy zagrażający życiu, a tak mnie osłabiło... - Postanowił jej to opowiedzieć tylko po to, żeby się mogli pośmiać z jego nieudolności. Naprawdę, powinien poćwiczyć, bo jeszcze chwila i podobna fobia stanie się niebezpieczna. - Ach, Ministerstwo - zaczął, po czym upił łyk kawy. Od czego w sumie miałby zacząć? - Amnezjator, któremu asystuję, jest naprawdę w porządku. Już się zakumplowaliśmy, zdecydowanie umila mi czas w pracy. No a moimi zadaniami są głównie raporty, spisywanie ich, segregowanie i tak dalej. Ogółem zajmuję się dokumentacją, rzadko kiedy jeżdżę w teren. Może i dobrze, bo ostatnio to tak nawaliłem, że nawet szkoda gadać.
Na samo wspomnienie wydarzeń z biura aż mu ciarki przeszły po plecach.

______________________


Patrząc na kogoś takiego jak Claude miało się ochotę zapytać,
o czym złym mógłby śnić ktoś, kto cały czas śni na jawie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sro Kwi 04 2018, 09:22

Gwendolyn była z natury raczej introwertyczką i Claude zainteresował ją chyba głównie dlatego, że przy nim czuła się swobodnie - była to dla niej całkowita nowość. Wcześniej nawet przy swoich dobrych znajomych czuła się spięta i jakaś taka nieswoja. No a poza tym dziewczyna od zawsze miała dziwny pociąg do pomagania ludziom, a zagubienie Faulknera w pracy, która ewidentnie nie była w jego typie, było całkiem... słodkie. W każdym razie, fakt, że Gwen mu wtedy pomagała wszystko ogarnąć, nie był niczym nadzwyczajnym. Nadzwyczajne było zaś to, że ich relacja przetrwała, a Heather tego dnia z radością pobiegła na spotkanie przyjaciela.
- Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. O wielu ludziach wiem bardzo dużo, a oni nawet nie mają o tym pojęcia. Chociaż, może to i lepiej - stwierdziła Irlandka, wzruszając ramionami. Od małego lubiła bowiem obserwować ludzi, a po tych kilkunastu latach praktyki zdawała się być w tym naprawdę dobra. Nigdy jednak nie wykorzystywała zdobytych informacji przeciwko ludziom, których lubiła. A jak ktoś zalazł jej za skórę, to... cóż, wtedy miał maleńki problem. Jednak to, co wiedziała o byłym Puchonie, pozostawało między nimi.
Kiedy pojawił się ktoś z obsługi, dziewczyna zamówiła zwykłe espresso. Potrzebowała czegoś mocnego na rozbudzenie.
- Czy kursy są ciężkie? Tak, są. Chyba najgorszy w tym wszystkim jest stres. No i raczej spodziewałam się testów z praktycznych rzeczy, a wyobraź sobie, że na jednym etapie musiałam ogarniać jakiegoś rozwrzeszczanego bachora, który kompletnie nie chciał mnie słuchać, nawet jego rodzice nie chcieli współpracować! - Pokręciła głową na samą myśl o tamtym zdarzeniu. Gwen tak strasznie bała się dzieci i kompletnie nie nadawała do opieki nad nimi. A kiedy nie chciały jej słuchać, popadała w totalną panikę... - No, ale po jakichś trzech próbach udało mi się w końcu to skończyć. Za to staż bardzo mi się spodobał! Chociaż żarty kolegów po fachu niezbyt przypadły mi do gustu. Ostatnio któryś żartowniś przywiązał mi sznurówki do krzesła i wywróciłam się przy próbie wstania z miejsca. Uderzyłam głową o biurko i aż straciłam przytomność! A głowa boli mnie do teraz - westchnęła, wciąż zdegustowana dowcipem kolegi. No kurczę, dorośli już są, mogliby się chociaż bardziej postarać i wymyślić coś ciekawszego! I może mniej bolesnego? Ach, niedoczekanie...
- Fakt, to chyba nie byłby zawód dla ciebie - przyznała Gwendolyn. Wiedziała, że go to nie urazi, bo przecież Claude doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a poza tym nigdy o tego typu karierze nie marzył. - Krwotok z nosa często jest wywołany czynnikami, które mogą się również przyczynić do utraty przytomności, więc może to nie widok krwi był przyczyną tego zemdlenia - podsunęła. Chociaż faktycznie wiele osób ostatnimi czasy miewały problemy z coraz to dziwniejszymi fobiami. A wydawać by się mogło, że nastały takie spokojne czasy. Niby tak, ale w czasie pokoju ludzie nie mają się czego bać, a przecież czegoś bać się muszą. Może stąd te dziwne fobie...?
- Claude Faulkner i papierkowa robota? Dziwię się, że jeszcze nie rozniosłeś biura - zaśmiała się Heather, patrząc na niego z rozbawieniem. Nie była w stanie wyobrazić sobie Claude'a pochylonego nad dokumentacją przez parę godzin dziennie. Obraz ten po prostu stanowczo odmawiał pojawienia się w jej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 340
  Liczba postów : 438
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Pią Kwi 13 2018, 00:26

- Nie mają pojęcia, że wiesz o nich sporo? Gwen, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak dziwnie to brzmi? - zapytał ją ze śmiechem, mając oczywiście na myśli, że w tego typu wypowiedzi zalatywało stalkerem... To jasne, że jej nie podejrzewał o to, co to, to nie, przecież Gwen była taką miłą dziewczyną, do rany przyłóż! Niemniej jednak nie mógł sobie odmówić tego żartu, który wręcz cisnął mu się sam na usta i miał tylko nadzieję, że nie potraktuje go zbyt poważnie. Powinna się przyzwyczaić, że przy Faulknerze naprawdę niewiele wypowiedzi było powiedzianych stuprocentowo poważnie, między innymi na tym polegało jego oddziaływanie na innych ludzi, którzy czuli się w jego towarzystwie swobodnie i luźno.
Wzdrygnął się, słuchając opowieści o jej kursach i o tym, że musiała zajmować się jakimś rozwydrzonym dzieckiem i jeszcze gorszymi od niego rodzicami. W takich chwilach cieszył się, że jego praca nie polegała na kontaktach z ludźmi, przynajmniej nie w takim stopniu i nie w tym momencie jego życia. Nie wyjeżdżał na dużo akcji Ministerstwa (i dobrze, bo te razy, które mu się nawinęły, nie były zbyt owocne), większość czasu wypełniał papiery i mimo że osobowość miał dość żywą i odczuwał potrzebę bycia aktywnym, jeszcze mu ten stan rzeczy nie przeszkadzał.
- Trzy próby to całkiem nieźle! - przyznał, z uznaniem kiwając głową. - Ja testy do Ministerstwa zdawałem około... no, pięciu razy? Mówię oczywiście o takich podejściach ogółem, bo podczas pojedynczego wyrzucałem sporo kasy w błoto, aby zdawać poszczególne testy i wyobraź sobie, że dopiero w czerwcu mi się to udało! - powiedział, wywracając oczami. Wcale nie sądził, że był najgorszym kandydatem, jaki przekroczył próg Ministerstwa, dlatego też nie rozumiem, cóż takiego nie pozwoliło mu dostać się do niego za pierwszym czy drugim razem i co nakazywało komisji nieustannie go odrzucać? Na kolejne słowa Gwen uniósł brwi wysoko w górę. - Żartowniś? Jeśli to był żart, facet ma beznadziejne poczucie humoru - stwierdził, kręcąc głową z niedowierzaniem. - Aż dziw bierze, że komuś rodzą się w głowie takie pomysły! - dodał, upijając łyk kawy.
Dobrze, że ten post nie będzie traktował o durnych pomysłach Claude'a.
Chociaż...
Ożywił się, gdy zaczęła mówić o tym krwotoku. W sumie nie był z tym u żadnego lekarza - umówmy się, krwawienie z nosa nie stanowiło dla niego bezpośredniego zagrożenia życia w tamtej chwili, a tak długi czas po fakcie również nie powinien się nim zbytnio przejmować. Skoro jednak dziewczyna podchwyciła temat...
- Bo słuchaj, to było tak! - Napalił się, żeby jej opowiedzieć historię wyprawy do kapliczki. - Poszedłem z koleżanką na zwiedzanie Doliny. Swoją drogą piękne miejsce, rozważam przeprowadzkę tutaj, ale jeszcze nie podjąłem decyzji. Ale mniejsza o to - dotarliśmy do jakiejś zrujnowanej kapliczki. Gdy weszliśmy do środka, na ołtarzyku paliły się świeczki. Zrobiło się trochę chłodniej i postanowiliśmy sprawdzić, co jest dalej i zaczęliśmy iść wgłąb... - opowiadał, a w jego oczach błyskały iskierki podekscytowania. Miał wrażenie, jakby ponownie czuł ów dreszczyk emocji obecny na plecach kilka dni wstecz. - I gdy znalazłem się w pobliżu ołtarzyka, oberwałem jakąś dziwną, magiczną energią! Nie wiem, co to było, jakbym odbił się od jakiegoś protego, tylko że nic nie widziałem. Odrzuciło mnie w tył, a jak wstałem z ziemi to nagle zacząłem krwawić z nosa. Masz jakiś pomysł, co to mogło być? - zapytał, zakończywszy pytającym tonem i wyczekującym spojrzeniem.

STRASZNIE CIĘ PRZEPRASZAM, już postaram się szybciej odpisywać, mniejsze urwani głowy I love you

______________________


Patrząc na kogoś takiego jak Claude miało się ochotę zapytać,
o czym złym mógłby śnić ktoś, kto cały czas śni na jawie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-