Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Czw Mar 31 2016, 15:47


Kawiarnia "pod hibiskusem"

Kiedy właściciele tego miejsca, rozważali, co mogą uczynić, by przemienić ten opuszczony budynek, na magiczną i urokliwą kawiarnię, postanowili poszukać podpowiedzi u znajomego zielarza. W taki sposób, pięćdziesiąt lat temu zasadzone zostały tu pierwsze nasiona Hibiskusa Ognistego. Dziś ta roślina oplata całą powierzchnię między żywopłotem, a murami, tworząc wyjątkowy, zielony dach. Spełnia on nie tylko kwestie estetyczne! Roślina ta, cały rok emanuje ciepłem, dzięki czemu, kawy można napić się tutaj nawet w środku zimy, wciąż siedząc w ogródku. Jakkolwiek niskie temperatury by nie przepełniały Wielką Brytanię, tu, pod Ognistym Hibiskusem i tak będzie ciepło.

Jeśli nie wiesz, na który z powyższych się zdecydować - rzuć kostką z literą, by to los zadecydował za Ciebie! Opisy tych czarodziejskich napojów znajdziesz w naszym spisie.


gorące napoje:
a) Bazyliszkowe Macchiato
b) Chochlikowe cappuccino
c) Cytrynowy Raj
d) Dyptamowy smakosz
e) Imbirowa mątwa
f) Malinowy Chruśniak
g) Sen Memortka
h) Smocze espresso
i) Syrenie Latte
j) Wiśniowy Gryf


alkohole:
a) Boddingtons Pub Ale  
b) Dymiące Piwo Simisona  
c) Grzany miód Bungbarrela
d) Jagodowy jabol  
e) Kłębolot
f) Łzy Morgany le Fay
g) Malinowy Znikacz
h) Miętowy Memortek
i) Różowy Druzgotek
j) Smocza Krew
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sob Mar 24 2018, 18:01

Claude pomyślał, że było do bardzo miłe miejsce na spotkanie z Gwendolyn. Odkrył je całkiem niedawno, podczas jednej ze swoich dość licznych w ostatnim czasie wycieczek do Doliny Godryka. Miasteczko podobało mu się coraz bardziej i poważnie zastanawiał się nad przeprowadzką w te okolice, szczególnie że za każdym razem odkrywał coraz to nowsze kawiarnie, puby, sklepy i inne miejsca, które jedynie skłaniały go ku tej decyzji. Nie postanowił jeszcze ostatecznie, czy przeniesie tu wszystkie swoje manatki - na razie przemierzał uliczki Doliny w wolnym czasie i chłonął jej magię całym ciałem.
Odesłał Gwen list z adresem kawiarni "Pod Hibiskusem", a sam zjawił się nieco wcześniej, aby zająć dla nich stolik. Pod baldachimem z zielonych gałązek było niezwykle ciepło, toteż nie minęło dużo czasu, by pozbył się wierzchniego okrycia i zaprezentował światu swój żółty sweter z borsukiem na środku piersi. Był dumnym Puchonem i z wielką chęcią obwieszczał to światu. Rozsiadł się na krześle przy jednym z wolnych stolików i zaczął wzrokiem przeglądać podaną mu kartę. Co jakiś czas podnosił wzrok znad menu, by spojrzeć, czy przypadkiem nie zbliża się Gwendolyn.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Nie Mar 25 2018, 22:21

Gwendolyn dłuższą chwilę zajął dojazd do Doliny Godryka, bo jakimś dziwnym trafem wszędzie panował ogromny ruch. W końcu jednak udało jej się dotrzeć w to miejsce. W zasadzie, znajdowała się tutaj dopiero drugi raz, a chociaż od tego poprzedniego razu, czyli zeszłorocznego urlopu, minęło już ładnych parę miesięcy, dziewczyna nie straciła względnej orientacji i pewności w poruszaniu się po okolicy. Bez większego problemu odnalazła więc podaną ulicę, miała jednak problem z odpowiednim numerem. Podczas wakacji nie szwendała się bowiem po wszelkiego rodzaju kawiarniach i tego typu miejscach, a ta w dodatku była niezbyt uczęszczana. Kiedy jednak Gwen w końcu ją odszukała, momentalnie wpadła w ogromny zachwyt. Bardzo spodobała się kameralność tego miejsca oraz ciepła atmosfera, którą można było wyczuć od razu po przejściu przez bramkę.
Dziewczyna przed wyjściem z domu obawiała się, że ubrała się zbyt lekko. Ciemne dżinsy, czarna koszulka i flanelowa koszula zdawały się nie być odpowiednim strojem na tę pogodę. Dziewczyna jednak dopiero w połowie drogi poczuła, że jest jej troszkę zimno. Kiedy jednak weszła do kawiarni "Pod Hibiskusem", odebrała swój ubiór jako idealny. Natychmiast bowiem ogarnęło ją uczucie przyjemnego ciepła, które jedynie spotęgowało się, gdy Gwen dostrzegła znajomą sylwetkę przy jednym ze stolików. Czym prędzej podeszła więc w tamtą stronę.
- Cześć, Claude - powiedziała, uśmiechając się szeroko do przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sro Mar 28 2018, 01:48

Claude siedział przy stoliku i przeglądał kartę wszystkich napojów oferowanych w kawiarni, lecz myślami był zdecydowanie gdzieś indziej i w praktyce tylko przekładał kartki tam i z powrotem, ze wzrokiem wbitym tępo w jakąś odległą przestrzeń za nimi. Czy się stresował? Nie, raczej nie, prędzej niecierpliwił! Z Gwendolyn łączyły go naprawdę pozytywne relacje, które wynieśli z pracy w Kociołku Amortencji w Londynie. Co prawda nie spędzili ze sobą zbyt wiele czasu, bowiem Claude, jak to Claude, wyleciał z tej roboty stosunkowo wcześnie - chociaż w tym momencie ciężko stwierdzić, jak to się w praktyce odbyło. Starał się wtedy o posadę w Ministerstwie i jakoś tak wyszło, że z kawiarni go wyrzucili, a w Ministerstwie przyjęli - zmiana na plus, prawda?
Minusem było jedynie to, że Faulknera pochłonęły zupełnie nowe rzeczy, nowe obowiązki, których miał znacznie więcej niż niegdyś. Zmieniając towarzystwo, musiał na nowo integrować się z grupą. Nie można też nie wspomnieć o tym, że sporo czasu po pracy spędzał z Beatrice, kształtując ich raczkującą przyjaźń. W tym wszystkim pogubił się trochę i zapomniał o starych znajomych, niestety o Gwen również. Dobrze, że w ogóle się zreflektował i do niej napisał, a ona postanowiła być względem niego wyrozumiała - był jej za to naprawdę wdzięczny!
Pochłonięty rozmyślaniami, nawet nie zauważył, że dziewczyna zjawiła się przy stoliku. Dopiero jej głos sprawił, że Claude otrząsnął się (dosłownie potrząsając głową) i przeniósł wzrok z bliżej nieokreślonej "przestrzeni" na jej oczy, a następnie na uśmiech, który z wielką radością odwzajemnił.
- Gwen! - odpowiedział, rzucając kartą w blat stolika, po czym wstał gwałtownie, niemal wywracając krzesło za sobą i robiąc duży hałas. Przytulił ją mocno, przymykając oczy i uśmiechając się błogo. - Nie widzieliśmy się kilka miesięcy, a czuję się, jakby to były lata! Wyglądasz dokładnie tak samo jak w czerwcu - stwierdził, szczerząc się i kręcąc głową z zainteresowaniem, jakby brak wyraźnych oznak starzenia w przeciągu niecałego rok był czymś doprawdy niezwykłym. - Siadaj, siadaj, opowiadaj co u Ciebie! - dodał, po czym odsunął jej krzesło, by ułatwić jej zajęcie miejsca przy stoliku, a następnie usadził swoje szanowne cztery litery naprzeciwko.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Czw Mar 29 2018, 10:24

Roześmiała się cicho, kiedy dostrzegła zachowanie przyjaciela. Czy ją to zdziwiło? Nie, kompletnie nie. Znała go przecież i doskonale wiedziała, że jest emocjonalny, a w towarzystwie bliskich mu osób się tego nie wstydzi. Cudownie było jednak spotkać się z Claude'm i dostrzec, że to wciąż jeden i ten sam Claude - jej niegdyś współpracownik, teraz już tylko (aż!) przyjaciel.
- Ty też zupełnie się nie zmieniłeś - odparła, wyraźnie rozradowana.
Gwen obawiała się, że po tych długich miesiącach rozłąki będą czuć się nieswojo w swoim towarzystwie. Jednak teraz w duchu odetchnęła z ulgą, kiedy spostrzegła, że jest zupełnie inaczej. Że czują się swobodnie. I można by chyba śmiało stwierdzić, że ich przyjaźń przetrwała próbę czasu.
Dziewczyna uśmiechnęła się do Claude'a, zajmując miejsce przy stoliku.
- Wiesz dobrze, że nie lubię mówić o sobie - zaczęła powoli, opierając się ręką o stolik. - Ale ja z kolei doskonale wiem, że mi tego nie odpuścisz - dodała, posyłając w jego stronę lekko rozbawione spojrzenie. - No więc... Hm. W Kociołku w sumie spokojnie. Znam już tę pracę na wylot, więc raczej obywa się bez większych zaskoczeń. Wiesz jednak, że od początku niezbyt garnęłam się do pracowania w tamtym miejscu. No i wreszcie wzięłam się w garść, zrobiłam kurs na asystenta uzdrowiciela, jestem teraz w trakcie stażu. I chyba nareszcie uda mi się rzucić robotę w Kociołku i zająć się tym, co mnie naprawdę interesuje i satysfakcjonuje - oznajmiła, szczerząc się do niego.
Bardzo ją jednak interesował fakt, jak jemu się teraz układa. Nie omieszkała więc o to zapytać.
- To teraz mi opowiedz, co tam u ciebie. Cieszy cię praca w Ministerstwie? Udało ci się tam jakoś odnaleźć? I znajdujesz chociaż trochę czasu, żeby sobie odpocząć od tej roboty? - spytała, patrząc na niego z zainteresowaniem, ale i z cieniem troski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Pią Mar 30 2018, 01:01

Claude był człowiekiem, przy którym z reguły każdy czuł się swobodnie, a on bardzo często zapominał sobie o takich rzeczach jak przestrzeń osobista i inne takie. Zwyczajnie nie przychodziło mu na myśl, że ktoś mógłby chcieć zachować dystans, ale dzięki temu wielokrotnie udało mu się bardzo szybko przełamywać pierwsze lody z nowo poznanymi ludźmi. Z Gwendolyn w zasadzie szybko złapali wspólny język - dziewczyna była dużym wsparciem w ostatniej pracy Faulknera, jako że chłopak kompletnie się do kawiarni i innych typów knajpek miejskich nie nadawał.
- Jak dobrze mnie znasz - powiedział, szczerząc się. Naprawdę doceniał tego typu uwagi, świadczyły jedynie o tym, że dziewczyna poświęciła mu kiedyś czas i postanowiła zostawić w pamięci fakty na temat jego osobowości. Istotnie, nie przepuściłby jej opowiedzenia, co słychać! Już w listach zdążyła mu trochę napomknąć o obecnych losach, lecz dla niego było to za mało. W międzyczasie przyszedł do nich ktoś z obsługi kawiarni, by przyjąć zamówienie - Claude wziął zwykłą kawę białą, nie mając ochoty na nic wydziwianego. Z zainteresowaniem słuchał jej historii, kiwając głową. - Cieszę się, że w końcu się za to zabrałaś - stwierdził. - Pamiętam, że naprawdę bardzo o tym marzyłaś, także dobrze, że idziesz w tym kierunku! Ciężkie są te kursy? Pewnie okropne zważywszy na to, jak poważnym zawodem jest uzdrowiciel - dodał, po czym zamyślił się na kilka sekund. Swoich szans w tym zawodzie nie musiał obliczać, doskonale wiedział, że były mniejsze niż zero... - Ja to bym się nie nadawał w ogóle. Ostatnio zemdlałem na widok własnej krwi, miałem krwotok z nosa. Nawet nie taki najgorszy czy zagrażający życiu, a tak mnie osłabiło... - Postanowił jej to opowiedzieć tylko po to, żeby się mogli pośmiać z jego nieudolności. Naprawdę, powinien poćwiczyć, bo jeszcze chwila i podobna fobia stanie się niebezpieczna. - Ach, Ministerstwo - zaczął, po czym upił łyk kawy. Od czego w sumie miałby zacząć? - Amnezjator, któremu asystuję, jest naprawdę w porządku. Już się zakumplowaliśmy, zdecydowanie umila mi czas w pracy. No a moimi zadaniami są głównie raporty, spisywanie ich, segregowanie i tak dalej. Ogółem zajmuję się dokumentacją, rzadko kiedy jeżdżę w teren. Może i dobrze, bo ostatnio to tak nawaliłem, że nawet szkoda gadać.
Na samo wspomnienie wydarzeń z biura aż mu ciarki przeszły po plecach.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sro Kwi 04 2018, 09:22

Gwendolyn była z natury raczej introwertyczką i Claude zainteresował ją chyba głównie dlatego, że przy nim czuła się swobodnie - była to dla niej całkowita nowość. Wcześniej nawet przy swoich dobrych znajomych czuła się spięta i jakaś taka nieswoja. No a poza tym dziewczyna od zawsze miała dziwny pociąg do pomagania ludziom, a zagubienie Faulknera w pracy, która ewidentnie nie była w jego typie, było całkiem... słodkie. W każdym razie, fakt, że Gwen mu wtedy pomagała wszystko ogarnąć, nie był niczym nadzwyczajnym. Nadzwyczajne było zaś to, że ich relacja przetrwała, a Heather tego dnia z radością pobiegła na spotkanie przyjaciela.
- Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. O wielu ludziach wiem bardzo dużo, a oni nawet nie mają o tym pojęcia. Chociaż, może to i lepiej - stwierdziła Irlandka, wzruszając ramionami. Od małego lubiła bowiem obserwować ludzi, a po tych kilkunastu latach praktyki zdawała się być w tym naprawdę dobra. Nigdy jednak nie wykorzystywała zdobytych informacji przeciwko ludziom, których lubiła. A jak ktoś zalazł jej za skórę, to... cóż, wtedy miał maleńki problem. Jednak to, co wiedziała o byłym Puchonie, pozostawało między nimi.
Kiedy pojawił się ktoś z obsługi, dziewczyna zamówiła zwykłe espresso. Potrzebowała czegoś mocnego na rozbudzenie.
- Czy kursy są ciężkie? Tak, są. Chyba najgorszy w tym wszystkim jest stres. No i raczej spodziewałam się testów z praktycznych rzeczy, a wyobraź sobie, że na jednym etapie musiałam ogarniać jakiegoś rozwrzeszczanego bachora, który kompletnie nie chciał mnie słuchać, nawet jego rodzice nie chcieli współpracować! - Pokręciła głową na samą myśl o tamtym zdarzeniu. Gwen tak strasznie bała się dzieci i kompletnie nie nadawała do opieki nad nimi. A kiedy nie chciały jej słuchać, popadała w totalną panikę... - No, ale po jakichś trzech próbach udało mi się w końcu to skończyć. Za to staż bardzo mi się spodobał! Chociaż żarty kolegów po fachu niezbyt przypadły mi do gustu. Ostatnio któryś żartowniś przywiązał mi sznurówki do krzesła i wywróciłam się przy próbie wstania z miejsca. Uderzyłam głową o biurko i aż straciłam przytomność! A głowa boli mnie do teraz - westchnęła, wciąż zdegustowana dowcipem kolegi. No kurczę, dorośli już są, mogliby się chociaż bardziej postarać i wymyślić coś ciekawszego! I może mniej bolesnego? Ach, niedoczekanie...
- Fakt, to chyba nie byłby zawód dla ciebie - przyznała Gwendolyn. Wiedziała, że go to nie urazi, bo przecież Claude doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a poza tym nigdy o tego typu karierze nie marzył. - Krwotok z nosa często jest wywołany czynnikami, które mogą się również przyczynić do utraty przytomności, więc może to nie widok krwi był przyczyną tego zemdlenia - podsunęła. Chociaż faktycznie wiele osób ostatnimi czasy miewały problemy z coraz to dziwniejszymi fobiami. A wydawać by się mogło, że nastały takie spokojne czasy. Niby tak, ale w czasie pokoju ludzie nie mają się czego bać, a przecież czegoś bać się muszą. Może stąd te dziwne fobie...?
- Claude Faulkner i papierkowa robota? Dziwię się, że jeszcze nie rozniosłeś biura - zaśmiała się Heather, patrząc na niego z rozbawieniem. Nie była w stanie wyobrazić sobie Claude'a pochylonego nad dokumentacją przez parę godzin dziennie. Obraz ten po prostu stanowczo odmawiał pojawienia się w jej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Pią Kwi 13 2018, 00:26

- Nie mają pojęcia, że wiesz o nich sporo? Gwen, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak dziwnie to brzmi? - zapytał ją ze śmiechem, mając oczywiście na myśli, że w tego typu wypowiedzi zalatywało stalkerem... To jasne, że jej nie podejrzewał o to, co to, to nie, przecież Gwen była taką miłą dziewczyną, do rany przyłóż! Niemniej jednak nie mógł sobie odmówić tego żartu, który wręcz cisnął mu się sam na usta i miał tylko nadzieję, że nie potraktuje go zbyt poważnie. Powinna się przyzwyczaić, że przy Faulknerze naprawdę niewiele wypowiedzi było powiedzianych stuprocentowo poważnie, między innymi na tym polegało jego oddziaływanie na innych ludzi, którzy czuli się w jego towarzystwie swobodnie i luźno.
Wzdrygnął się, słuchając opowieści o jej kursach i o tym, że musiała zajmować się jakimś rozwydrzonym dzieckiem i jeszcze gorszymi od niego rodzicami. W takich chwilach cieszył się, że jego praca nie polegała na kontaktach z ludźmi, przynajmniej nie w takim stopniu i nie w tym momencie jego życia. Nie wyjeżdżał na dużo akcji Ministerstwa (i dobrze, bo te razy, które mu się nawinęły, nie były zbyt owocne), większość czasu wypełniał papiery i mimo że osobowość miał dość żywą i odczuwał potrzebę bycia aktywnym, jeszcze mu ten stan rzeczy nie przeszkadzał.
- Trzy próby to całkiem nieźle! - przyznał, z uznaniem kiwając głową. - Ja testy do Ministerstwa zdawałem około... no, pięciu razy? Mówię oczywiście o takich podejściach ogółem, bo podczas pojedynczego wyrzucałem sporo kasy w błoto, aby zdawać poszczególne testy i wyobraź sobie, że dopiero w czerwcu mi się to udało! - powiedział, wywracając oczami. Wcale nie sądził, że był najgorszym kandydatem, jaki przekroczył próg Ministerstwa, dlatego też nie rozumiem, cóż takiego nie pozwoliło mu dostać się do niego za pierwszym czy drugim razem i co nakazywało komisji nieustannie go odrzucać? Na kolejne słowa Gwen uniósł brwi wysoko w górę. - Żartowniś? Jeśli to był żart, facet ma beznadziejne poczucie humoru - stwierdził, kręcąc głową z niedowierzaniem. - Aż dziw bierze, że komuś rodzą się w głowie takie pomysły! - dodał, upijając łyk kawy.
Dobrze, że ten post nie będzie traktował o durnych pomysłach Claude'a.
Chociaż...
Ożywił się, gdy zaczęła mówić o tym krwotoku. W sumie nie był z tym u żadnego lekarza - umówmy się, krwawienie z nosa nie stanowiło dla niego bezpośredniego zagrożenia życia w tamtej chwili, a tak długi czas po fakcie również nie powinien się nim zbytnio przejmować. Skoro jednak dziewczyna podchwyciła temat...
- Bo słuchaj, to było tak! - Napalił się, żeby jej opowiedzieć historię wyprawy do kapliczki. - Poszedłem z koleżanką na zwiedzanie Doliny. Swoją drogą piękne miejsce, rozważam przeprowadzkę tutaj, ale jeszcze nie podjąłem decyzji. Ale mniejsza o to - dotarliśmy do jakiejś zrujnowanej kapliczki. Gdy weszliśmy do środka, na ołtarzyku paliły się świeczki. Zrobiło się trochę chłodniej i postanowiliśmy sprawdzić, co jest dalej i zaczęliśmy iść wgłąb... - opowiadał, a w jego oczach błyskały iskierki podekscytowania. Miał wrażenie, jakby ponownie czuł ów dreszczyk emocji obecny na plecach kilka dni wstecz. - I gdy znalazłem się w pobliżu ołtarzyka, oberwałem jakąś dziwną, magiczną energią! Nie wiem, co to było, jakbym odbił się od jakiegoś protego, tylko że nic nie widziałem. Odrzuciło mnie w tył, a jak wstałem z ziemi to nagle zacząłem krwawić z nosa. Masz jakiś pomysł, co to mogło być? - zapytał, zakończywszy pytającym tonem i wyczekującym spojrzeniem.

STRASZNIE CIĘ PRZEPRASZAM, już postaram się szybciej odpisywać, mniejsze urwani głowy I love you

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Pon Paź 01 2018, 19:08

Wrzesień dość szybko dobiegł końca. Nessa była przekonana, że uciekł jej pomiędzy palcami i nie wykorzystała go w takim stopniu, w jakim powinna. Z cichym westchnięciem odchyliła głowę do tyłu, patrząc na zakryte chmurami niebo. Niewiele już zostało śladu po pięknym lecie. Uśmiechnęła się jednak pod nosem, nie mogąc doczekać się spotkania ze swoją uroczą Calineczką, o którą wyjątkowo mocno niepokoiła się ostatnimi czasy. Zwłaszcza po zielarstwie, gdzie dziewczyna zachowywała się w taki, a nie inny sposób. Umówiła się więc z @Marceline Holmes w jednej z kawiarni znajdujących się w Dolinie, korzystając z wolnego od zajęć poniedziałku. Miała blisko, bo niedzielę spędziła z rodzicami i dotarcie na miejsce zajęło jej najwyżej kilkanaście minut. Wcale nie musiała się teleportować!
Była nieco zmęczona, lecz nadal tak samo energiczna i pełna optymizmu, jaką ją znali. Ślizgonka starała się, jak mogła wykonywać obowiązki prefekta i jednocześnie nie opuszczać się w nauce, która była dla niej tak ważna. Zerknęła na tkwiący na nadgarstku zegarek, przyśpieszając kroku. Odgłos stukających o bruk obcasów roznosił się za niewysoką czarownicą echem, podobnie jak unoszące się w powietrzu, tkwiące w nieładzie, rozpuszczone włosy o intensywnie miedzianym kolorze. Stanęła przed drzwiami prowadzącymi do urokliwej kawiarenki, łapiąc za klamkę i wprawiając w ruch dzwonek, który oznajmił przybycie gościa.
Miejsce to było naprawdę kameralne, jednak zdaniem dziewczyny miało swój niewątpliwy urok. Kojarzyło się z aktualną porą roku poprzez wystrój wnętrza, gdzie dominowały brązy, złoto, ciemne zielenie, żółć i odrobina bieli. Na stołach leżały szyszki i niewielkie świeczki o dyniowym zapachu, przy kasie natomiast tkwił bukiet z liści i jarzębiny, którą spleciono w korale. Nessa zajęła jeden z dwuosobowych stolików przy oknie, uprzednio rozglądając się za Francuską, której jednak nie było żadnego śladu. Zsunęła z ramion płaszcz i powiesiła go na jednym z tkwiących na ścianie haczyków, dla torebki natomiast wybierając oparcie krzesła jako miejsce położenia. Usiadła wygodnie, przesuwając palcami po kosmykach włosów. Na głowie tkwił uroczy, czarny beret, a cały jej strój niewiele różnił się od szkolnego mundurka. Plisowana spódnica w kratę przed kolano, biała koszula i czarne rajstopy, do których dobrała czarne trzewiki na grubszym obcasie. Z zamówieniem postanowiła poczekać na przyjaciółkę, prosząc jednak pracującą tu kelnerkę o dwie karty z przekąskami oraz napojami serwowanymi w lokalu. Stuknęła paznokciami w blat stołu, nucąc pod nosem piosenkę, która akurat skojarzyła się jej z tym miejscem. Nie mogąc doczekać się spotkania z krukonką, jak zwykle przyszła zbyt wcześnie. Uśmiechnęła się jednak znów pod nosem, sięgając z torebki niewielką książkę prawiącą o zaklęciach obronnych i ułożyła na drewnianym stoliku, przesuwając palcami kartki do rozdziału, który ostatnio czytała. Naprawdę nie lubiła marnować czasu. Trzeba jednak przyznać, że roznoszący się w powietrzu zapach kawy i typowych, jesiennych łakoci skutecznie rozpraszał umysł rudzielca.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1031
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Nie Paź 07 2018, 11:02

Holmes coraz nie chętniej opuszczała domek babci, jak gdyby nie mając dostatecznie siły, by spotykać się z ludźmi, którzy niejednokrotnie w ostatnich tygodniach ją rozczarowali. Wolała tonąć w łóżku opatulona kocem, aniżeli obcować z rówieśnikami, podobnie sprawia miała się z profesorem transmutacji. Propozycja Lancaley wydawała się być zatem dostatecznie odpowiednia, wszak dziewczyna była oderwana od jej codziennych zmartwień, nie zdając sobie sprawy jak burzliwy okres w życiu rudowłosej ma miejsce.
Nawet lekcje nie cieszyły, tak jak niegdyś.
Uniosła głowę znad książek, a zaraz potem gdy dostrzegła wskazówki wyznaczające czas, wzdrygnęła się, jakby po raz pierwszy dopuszczając spóźnienie. Zirytowana, nader wściekła, nawet nie zastanawiała się nad innym środkiem transportu niż teleportacja. Była tego jednego popołudnia roztargniona dostatecznie, by nie skupić się nader na miejscu, tylko przenieść się w zupełnie inną część Doliny Godryka. Charakterystyczne wywrócenie oczami symbolizowało, że emocje kumulujące się pod jej membraną skóry są zbyt duże, by w ogóle je akceptować, toteż musiała się uspokoić, a co lepiej wpływało na osłabienie bezsilności? Zapach tytoniowy, który przyjemnie dotarł do nozdrzy Marceline, kiedy to zaciągnęła się i na moment straciła poczucie z rzeczywistością. Dopiero w momencie odrzucenia resztek po papierosie, ruszyła w stronę kawiarni, gdzie powinna tkwić od jakiś trzynastu minut. Krok rudowłosej przyspieszył, a serce łomotało w piersi.
Po przekroczeniu progu pomieszczenia, jakby wszystko ustało.
Błękitne tęczówki odszukały postać Nessy, zaś karminowe wargi rudowłosej Francuzki wykrzywiły się w przyjaznym uśmiechu. Nie mogła przyznać wprost, że zasiedziała się nad projektem, toteż obchodząc temat delikatnie naokoło, powiedziała otwarcie, że spóźniła się przez obowiązki domowe. Nikt nie musiał wszak wiedzieć o tym, co zaplanowała i tym bardziej - dlaczego.
- Zamówiłaś już coś? – zagaiła jeszcze, kiedy to kelner zjawił się przy ich stoliku. Nie czekając na ślizgonkę, poprosiła o czarodziejskie latte, a zaraz potem wbiła wzrok w twarz koleżanki. - Wolałabym, żeby te wakacje trwały jednak dłużej… – jęknęła, bo nostalgia za wolnym czasem przytłaczała ją niezwykle silnie.
Zbyt silnie.
- Opowiadaj, co u ciebie?

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    Sro Paź 10 2018, 21:40

Marcelina od dłuższego czasu zachowywała się dziwnie, nietypowo. Często chodziła całkiem odcięta od rzeczywistości, jakby błądziła myślami gdzieś ponad chmurami, odkrywając kolejne sceny tkwiącego w jej głowie scenariusza. Lance naprawdę nie potrafiła odgadnąć, o co dziewczynie chodzi i dlaczego zachowywała się w tak dziki, nieprzystępny sposób. Normalny człowiek pewnie by zapytał, jednak ruda była pewna, że panna Holmes nie udzieli jej żadnej sensownej, a tym bardziej prawdziwej odpowiedzi i zwyczajnie nie chciała być wścibska. Ostatnie zachowanie na lekcji było jednak tak nietypowe, że ślizgonka odwołała korepetycje i zajęcia, aby zaprosić Calineczkę do kawiarni. Czasem wyrwanie się ze szkolnych murów, które przypominały tak wiele, niekoniecznie dobrych rzeczy było czymś wspaniałym i przede wszystkim potrzebnym.
Czytała z uśmiechem na ustach, całkiem nie zwracając uwagi na czas, pierwszy raz od dawna. Nessa każdą wolną chwilę poświęcała na naukę transmutacji i utrwalanie materiału, co było jej hobby, podobnie jak gra na skrzypcach czy pianinie. Początek roku był ciężki, nauczyciele naprawdę wiele zadawali, sprawdzając dodatkowo podczas lekcji czy wykładów ich wiedzę zdobytą w poprzednich latach. Nie mogła pozwolić sobie na braki czy zaległości, Gdy rozbrzmiał dzwonek oznajmiający czyjeś przyjście, uśmiechnęła się pod nosem, podnosząc wzrok znad książki. Intuicja mówiła jej, że to przyjaciółka! Na widok Francuski uśmiechnęła się promiennie, chowając tomisko do torby i poprawiając się na krześle, skupiła na niej całą swoją uwagę. Pokręciła przecząco głową, wprawiając w ruch miedziane kosmyki włosów, odcinając się od wszystkiego, co nie było Marceliną Holmes.

- Nie skarbie, czekałam na Ciebie. - zaczęła zgodnie z prawdą, a gdy pojawił się kelner i dziewczyna poprosiła o latte, Nessa wybrała malinowego chruśniaka, na którego miała ochotę, odkąd tylko tu weszła. - Ja też, mam wrażenie, że nie zrobiłam połowy z tego, co chciałam, a do tego Marce, tak bardzo tęsknie za arbuzami z Meksyku!
Zakończyła z cichym jęknięciem i nutą prawdziwej tęsknoty w głosie, robiąc smutną minę poprzez ułożenie ust w podkówkę. Zaraz jednak roześmiała się pogodnie, przyglądając się jej badawczo jednocześnie. Martwiła się o nią. W jej oczach brakowało tego blasku, czarodziejskiego pyłu, który zawsze znajdował tam dom i do tego wszystkiego piegowatą buzię przyozdabiał dziwny cień, zupełnie jakby gubiła swoje światło. Westchnęła bezgłośnie, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenia w poszukiwaniu dobrej odpowiedzi dla krukonki. Bo u niej przecież nic nowego się nie działo!
- Właściwie to nic Calineczko. To, co zwykle. Skupiam się na nauce, skrzypcach i patrolach. Strasznie szybko ucieka mi doba między palcami. Staram się nadgonić runy i zielarstwo, a także myślę nad zakupem jakiegoś kota. A co u Ciebie? Jak minęły te pierwsze tygodnie w szkole? Bardzo intensywny ten wrzesień.
Mimowolnie jej ślepia z twarzy dziewczyny powędrowały na szybę, za którą widniał już nieco jesienny krajobraz wioski. Niezwykle urokliwy, kolorowy. Kelner podszedł do stolika, kładąc przed dziewczętami zamówione napoje oraz po kawałku magicznego sernika ze słonym, ruchliwym i gumowatym karmelem. Idealna przekąska na popołudnie.
- Ciesze się, że jednak nie wróciłaś do Francji. Jak Twoja dłoń po tym parzącym kwiecie?

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"    

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-