Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Słodkiego, miłego życia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySro Mar 23 2016, 17:08


Retrospekcje

Osoby: Saoirse Noelle Horan - Haydn Thomas Locke
Miejsce rozgrywki: mieszkanie w centrum Londynu
Rok rozgrywki: 2010
Okoliczności: Haydn czeka na wieści od Saoirse, która udała się na przesłuchanie w teatrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySro Mar 23 2016, 18:02

Saoirse zawsze posiadała talent artystyczny. Odziedziczony po matce, rozwijany przez całe życie, wreszcie zaowocował dobrze płatną pracą. No... a przynajmniej tak się zapowiadało, ale Sirsza była dobrego zdania. Co prawda jej mały rozumek podpowiadał zdradziecko, żeby nikomu nie mówiła o przesłuchaniach w teatrze, ale serduszko było pewne, że ją przyjmą, więc już kilka dni temu uświadomiła Haydna, że stara się zostać aktoreczką. Oczekiwała wsparcia i to właśnie dostała, z resztą jak zawsze.
Obudziła się więc tego ranka jeszcze  bardziej pewna siebie niż zwykle, zrobiła dla ukochanego śniadanie (Tak, spaghetti. Tak, świadoma tego, że jest niezdrowe i bardziej nadaje się na obiad niż pierwszy posiłek dnia. Who cares?), ubrała się w jedną ze swoich ukochanych sukni i wyszła, mając nadzieję wszystko załatwić w miarę szybko, żeby wrócić do domu, do mężczyzny swojego życia i ukochanych pędzli.
Niestety, jak to często bywa, po raz kolejny życie udowodniło jej, że lepiej niczego nie planować, bo los bywa przewrotny. Po udanych przesłuchaniach wróciła do domu dopiero wieczorem, zmęczona, ale w jeszcze lepszym humorze. Możliwe, że jej fryzura pozostawiała wiele do życzenia, a sama Sirsza potrzebuje kąpieli, ale nawet w takim stanie największą uwagę przyciągał jej szeroki uśmiech i wielkie, radosne oczęta. Po wejściu do mieszkania pierwsze co zrobiła to rozpuszczenie włosów, które przez dobre kilka godzin tkwiły w potężnym koku. Następnie zdjęła buty na wysokim obcasie i odetchnęła z ulgą, przez chwilę dając stopą odpocząć. Wszystko to zajęło dosłownie kilkanaście sekund, po czym puściła się biegiem do ukochanego miejsca w domu - salonu, gdzie panowała aura magii niewynikającej z czarów, ale artyzmu - po czym wyszukała wzrokiem Haydna, by ogłosić z dumą:
-Przyjęli mnie! - Wyglądała jak szczęśliwy szczeniaczek ze schroniska, który właśnie znalazł dom. Z rozbieganym wzrokiem, rozwianymi włosami i boso rzuciła się mężczyźnie w ramiona, zamykając oczka i przez chwilę zastanawiając się, czy nie zasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySro Mar 23 2016, 19:42

Tak bardzo, bardzo chciał wstać razem z nią rano, dać jej całusa, pożyczyć powodzenia. Chciał ją przytulić, zapewnić, że wszystko będzie dobrze, że na pewno ją przyjmą. Przecież była tak utalentowana, że dyrektor teatru musiałby być ślepy, żeby jej nie przyjąć. Niestety, spał tak głęboko, że nie obudziła go gdy wstawała, gdy krzątała się w kuchni, gdy zapinała suknię i upinała włosy w ciasny kok. Nawet gdy trzasnęły drzwi – to nie tak, że zrobiła to specjalnie, one zawsze trzaskały zupełnie bez powodu – nawet się nie poruszył. I, gdy w końcu się obudził, czuł się z tym po prostu okropnie. Prawdopodobnie nie miała mu tego za złe, ale miał pretensje sam do siebie. Jeszcze znalazła czas, by przygotować mu jego ulubione danie. Zabiłby za zrobione przez nią spaghetti. I za pełne angielskie śniadanie. Zrobił sobie kawę, potem herbatę, potem jeszcze więcej herbaty. Tego dnia nie szedł do Antykwariatu, gdzie był sprzedawcą. Właściciel dobijał jakiegoś dużego targu i chciał być sam. Haydn doskonale zdawał sobie sprawę, że jego pracodawca robił tam jakieś brudne interesy, częściowo był w nie zamieszany, choć nie do takiego stopnia, by mógł być o cokolwiek oskarżany. Ot, były takie dni, kiedy dostawał dodatkowe wolne. Mógł się wyspać, zająć swoimi sprawami, ale przede wszystkim mógł spędzić więcej czasu ze swoją ukochaną. Saoirse. Zawróciła mu w głowie. Nieprzeciętnej urody, kilka lat młodsza, dzieliła z nim pasje. Związek na pozór perfekcyjny.
Niecierpliwił się. Musiał odciągnąć myśli. Gdy tylko usłyszał szczęknięcie kluczy w drzwiach odłożył swój notatnik i pióro, wstał i czekał na wyniki. Odetchnął z ulgą, kiedy wręcz wykrzyczała, że wszystko się udało. Objął ją mocno, uniósł w górę i zakręcił się trzykrotnie w koło. Powoli opuścił ją w dół, jednocześnie łącząc ich usta w słodkim pocałunku.
– Gratulacje! – uśmiechnął się szeroko – Wspaniała wiadomość, naprawdę się cieszę. Wiem, ile to dla ciebie znaczy. Na pewno dostaniesz jakąś dobrą rolę i pokażesz im wszystkim, że podjęli dobrą decyzję. Tylko coś długo ci to zajęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySro Mar 23 2016, 21:55

Saoirse przez krótki czas zastanawiała się, czy nie obudzić Haydna. Zdawała sobie sprawę, że dla niego sprawa z teatrem znaczyła tak dużo, jak dla niej, dlatego chciała dzielić swoje przeżycia z nim. Leżała więc w łóżku, przykryta ciepłą pościelą, wpatrując się w piękne oblicze śpiącego przy jej boku mężczyzny. W jej głowie kłębiły się setki myśli, a serce biło mocniej, kiedy unosiła dłoń i gładziła jego policzek. Przesunęła palce wzdłuż szczęki Haydna, musnęła kciukiem jego rozchylone usta i złożyła na nich pocałunek, wstając. Chciała iść i spełnić marzenie, ale jednocześnie pragnęła zostać - jak zawsze, kiedy musiała go zostawić. Kiedy już się podniosła, stała jeszcze chwilę przy łóżku, postanawiając cicho, że niedługo znowu go narysuje. Tak, jak polubiła najbardziej - śpiącego, bezbronnego, nieświadomego faktu, że sprawna dłoń jego narzeczonej uwiecznia te ulotne chwile na kartce. Lubiła to robić - on odpoczywał, a ona w tajemnicy relaksowała się, z przyjemnością kreśląc linie, wydobywając z kawałka papieru i węgla duszę jej ukochanego. Sirsza co prawda sądziła, że nie mają przed sobą żadnych tajemnic, ale jeszcze nie pokazała mu zapełnionych jego osobą szkicowników.
Kiedy Haydn przygotowywał sobie herbatę i z niecierpliwością oczekiwał powrotu, Sirsza była już w teatrze, oglądając występy innych osób. Jak widać - sporo jest uzdolnionych czarodziejów w Londynie i nie tylko ona chce zostać aktorką z prawdziwego zdarzenia. Grzecznie więc śmiała się, kiedy tego wymagała sytuacja, wzruszała, oglądając próby odegrania tragicznych scen lub klaskała pod koniec każdego wystąpienia. Czas mijał, godziny również, aż w końcu została poproszona o przedstawienie swojego występu. Wyszła więc na scenę z teczką zapełnioną ręcznie przepisanym dramatem Szekspira i w perfekcyjny, emocjonalny sposób przedstawiła znaną wszystkim historię Romea i Julii. Co prawda nie był to jej ulubiony utwór, ale pozwalał jej na okazanie wszystkich uczuć, które mogłaby wyrazić na scenie. Notatki nie były jej praktycznie potrzebne - ktoś kiedyś powiedział, że nawet jeśli Sirsza się pomyli, to nikt nie ma prawa tego zauważyć ze względu na jej umiejętność skupiania na sobie uwagi. Nic więc dziwnego, że większość publiczności była zachwycona, a kolejne osoby wychodziły na scenę z coraz mniejszą pewnością siebie. Saoirse została zaproszona do gabinetu dyrektora teatru i z jego ust usłyszała, jakim skarbem jest dla ich instytucji. Przyjęła komplementy z uśmiechem, podobnie jak warunki i umowę pracy, po czym wreszcie wróciła w bezpieczne miejsce.
Rzucając się w jego ramiona, mruczała cichutko, bo zdecydowanie zbyt długo znajdowała się poza ich zasięgiem. Wsłuchiwała się w bicie jego serca - bo taki był duży! - i w słowa, którymi ją powitał. -Chciałam obejrzeć wszystkie wystąpienia. Tam byli naprawdę utalentowani ludzie. - Sirsza, jak to Sirsza, jak zwykle komplementowała i podziwiała wszystkich za wyjątkiem siebie. W pewien sposób głupio jej było, że to akurat ona dostała pracę w teatrze. Miała małe poczucie winy, że okazała się być lepsza od tych wszystkich kobiet, które również chciały spełnić marzenie.
Sao przesunęła dłonie po rękach narzeczonego, kiedy obdarował ją pocałunkiem, a później westchnęła cicho, ugniatając ramiona mężczyzny. -Myślałam o tobie, wiesz? O tym, że chcę cię całować... - mruknęła, muskając wargami jego usta -...przytulać... - przesunęła rękę na szyję Haydna -...albo po prostu zjeść spaghetti. - dodała na koniec, wymykając się silnym ramionom miłości swojego życia i czmychając do kuchni. Nie oczekiwała, że Hay coś jej zostawił (pewnie zmartwiłaby się, że mu nie smakowało, gdyby tak zrobił), więc szybko nastawiła wodę na makaron. Między innymi to ich łączyło, prawda? On uwielbia spaghetti, a ona kocha wszelkiego rodzaju makarony. Kolejny dowód na to, jak dobrze się dobrali.
Sirsza oparła się plecami o blat, czekając cierpliwie aż woda zacznie się gotować. Zerknęła w stronę okna na popołudniowy Londyn i uśmiechnęła się marzycielsko, malując go w głowie kolorowymi farbami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyCzw Mar 24 2016, 14:22

Pokiwał głową, kiedy zdradziła mu powód tak długiej nieobecności. Mógł się domyślić. Właściwie, to właśnie to podejrzewał. Saoirse kochała sztukę pod każdą jej postacią, więc, mając taką możliwość, na pewno skorzystała z obejrzenia fragmentów przedstawień wystawianych na teatralnych deskach, nawet jeśli były bardziej lub mniej udane. Żałował, naprawdę szczerze żałował, że przesłuchania odbywały się za zamkniętymi drzwiami – wstęp tylko dla zainteresowanych posadą aktora. Właściwie aktorki. Nawet nie mógł udawać, że stara się o rolę. O, nieszczęsny! Nie dość, że byłby przy niej w czasie ogromnego stresu, to jeszcze sam skorzystałby z wizyty w teatrze. No nic.
Przeleżał cały dzień na kanapie. Niby coś pisał, coś kreślił, ale zupełnie brakowało mu natchnienia. Bez muzy ciężko było stworzyć coś sensownego. Trochę poczytał, pogapił się w sufit, a gdy miał już dość, skoczył pod prysznic, a potem ogolił kilkudniowy zarost. Złapał w przelocie jabłko, znów leżał na kanapie. Gdyby chociaż mieli psa, miałby motywację, żeby wyjść z nim na spacer. Ale nie mieli. Motywacji pewnie też by nie miał, irytowałby się, że musi wyjść na zewnątrz. Otworzył balkon. Zaklęciem, nie wstawał z kanapy. Chłodny, choć świeży, wiosenny wiatr owiewał jego twarz, ale Haydn ukrócił jego życie, kiedy ucierpiały na tym jego notatki. Pofrunęły beztrosko po całym pokoju.
Zjadł wszystko, co dla niego przygotowała. Wszystko. Właściwie pewnie powinien jej się odwdzięczyć i również coś dla niej ugotować, ale… Nie wstał z kanapy.
Wstał dopiero gdy przyszła. Przytulił ją mocno, ucałował. Słuchał jej cudownego głosu. Nic dziwnego, że ją przyjęto. Był z niej dumny, choć wiedział, że nie mogło być inaczej. Musiało jej się udać.
Ruszył za nią do kuchni. Kolejna porcja makaronu. Makaron był praktycznie w każdej szafce w ich kuchni. A żadne z nich nie miało włoskiego pochodzenia.
Otulił ją ramionami wokół wąskiej talii, wymruczał jej coś do ucha. Plecami dotykała jego klatki piersiowej, jej głowa idealnie pasowała do wgłębień w okolicach jego obojczyków i szyi. Pasowali idealnie. Idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyCzw Mar 24 2016, 15:18

Trzeba przyznać ci rację - Saoirse kocha sztukę całą sobą. Można by rzec, że żyje nią i jako artystka nie wyobraża sobie dnia bez wiersza, obrazu czy właśnie przedstawienia teatralnego. Zazwyczaj zaczynała każdy poranek od sięgnięcia po leżącą na szafce nocnej starą książeczkę i znalezienia wersu dnia. Cała ta zabawa polegała na tym, że Sirsza zapamiętywała linijkę wiersza i powtarzała go sobie przez cały dzień - ot, takie zmienne motta, można by rzec. Jednakże dzisiejszego ranka była zbyt zaaferowana przesłuchaniami w Magic Royal Theatre i faktem, że Haydn nie może na nią patrzeć kiedy wyjdzie na prawdziwą scenę, przed prawdziwą publiczność - i nie znalazła myśli przewodniej na ten dzień. Jednakże teraz, gotując tę nieszczęsną wodę na makaron, zaczęła wertować w głowie wszystkie znane sobie wiersze i zastanawiała się, jakim wersem podsumować wszystko to, co ją spotkało. Już coś jej świtało, kiedy nagle poczuła na biodrach dłonie ukochanego. Gorąco ciała Haydna paliło jej plecy, kiedy spokojnie układała głowę na jego ramieniu. -Kocham cię. - Szepnęła cicho, opierając dłonie na blacie. Była przy nim obecna, czuł jej ciało, ale myśli Sirszy powoli uciekały w stronę sztuki. Niemal czuła w dłoni pędzel i widziała, jak sunie nim po płótnie. Malowanie było czymś tak niezbędnym dla jej życia jak tlen - czasem bała się, że ją uzależnia. Ale wtedy... siadała przed sztalugą i odpływała w lepsze miejsce.
Ze stanu zawieszenia wyrwało ją pomrukiwanie Haydna - czuła jego oddech na uchu, a jako że było to jedno z najczulszych miejsc w jej ciele, poczuła też przyjemny dreszcz. -Chciałabym... - powiedziała cicho, kładąc ręce na dłoniach mężczyzny. -...Wyjechać do jakiegoś ciepłego kraju żeby malować cię przez cały rok na polanach pełnych kwiatów. Albo kochać się na plaży. - Cóż, tylko tego można oczekiwać po artystce. Odsunęła się nieco od mężczyzny i odgarnęła sobie włosy na ramię, odsłaniając suwak sukienki. Zawsze lepiej gotowało jej się w samej bieliźnie, kiedy nic nie krępowało ruchów. -Mógłbyś? - Zachęciła go, zerkając kątem oka. Jest facetem, poetą w dodatku, ale suwak nie powinien sprawić mu większego problemu. Rozumiem, że rozpięcie biustonosza może być czarną magią, ale sukienka nie wymaga aż takiej wprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyCzw Mar 24 2016, 18:11

Cudownie pachniała. Jej skóra, jej włosy. Kobieta, bez której nie potrafił żyć.
‘Kocham cię’. Jak to pięknie brzmiało. Też ją kochał. Oczywiście, że ją kochał. Gdy usłyszał te dwa słowa, ścisnął ją troszkę mocniej. Opuścił głowę, delikatnie muskał ustami jej szyję. A ona… jakby jej nie było. Znał ten stan. Wpadła w ‘ciąg myślowy’, tak to nazywali. Zdarzało się to im obojgu, odpływali nagle, czując przypływ emocji, natchnienia. Takie bardzo głębokie zamyślenie, zadumanie.
Powoli rozsunął zamek jej sukni. Przytrzymał materiał, by nie opadł bezwładnie na podłogę. Część otuliła jej kostki, było jej łatwo się wyplątać. Haydn wziął ukochaną za rękę, by bezpiecznie zrobiła dwa kroczki. Suknia została odwieszona na oparcie krzesła, zaś półnaga Saoirse znów wpadła w męskie ramiona. Pociągnął ją lekko, by oparła się na nim. Uśmiechał się szeroko, słuchając tego, co miała do powiedzenia.
– Wiesz, to nie jest niewykonalne. Możemy najpierw wyjechać na tydzień, znaleźć to odpowiednie miejsce, nasz własny raj, a potem się tam wynieść na stałe. Tak naprawdę moglibyśmy mieszkać tam, gdzieś tam daleko, a wciąż pracować tutaj, przynajmniej na początku. Dopiero co dostałaś nową pracę i podejrzewam, że szybko z niej nie zrezygnujesz – powoli przesuwał dłońmi po jej plecach i bokach, gładził jej miękką skórę – Plaża brzmi dobrze. Ale się opalimy. Będziesz brązowa jak latynoska.
Zaśmiał się serdecznie, przytulił ją jeszcze mocniej, a potem rzucił się w stronę kuchenki, gdzie z garnka prawie wykipiała gotująca się woda.
– Tu jesteście! – z póki przy szafce z herbatą wziął swoje okulary i założył je na nos – Szukałem ich cały dzień.
Odwrócił się do tyłu. Też by coś zjadł. Jakiś owoc. Może kiwi? Nie. Jabłko? Niee. Banany. Tak. Oderwał jednego od kiści i, tuż po odciągnięciu skórki od owocu, ugryzł go i przełknął. Palcami ułamał kawałek i podsunął ukochanej do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyCzw Mar 24 2016, 22:22

Ich życie było takie perfekcyjne. Oboje nie widzieli świata poza sobą - Sirsza traktowała Haydna jak kogoś, na kim może polegać w każdej sytuacji, więc było dla niej oczywiste, że dzieli się z nim dosłownie wszystkim. Ponadto traktowała go jak najlepszego przyjaciela, brata, ojca i kochanka w jednym. Czuła się przy nim cholernie bezpiecznie i pewnie - przypuszczam, że właśnie stąd wziął się "Tatuś", jak to zwykła go czasem nazywać w łóżku. Cóż... dziwna rzecz, ale obojgu się podobała, a Hay nie miał przez to kompleksów odnośnie swojego wieku.
Chociaż wówczas Sirsza myślami pląsała po kolorowych polankach z Bambim i ferajną, jej delikatne, podatne na pieszczoty ciało nie opuściło ramion ukochanego. Zupełnie nieświadomie wysyłała znaki, że go czuje i nie ma nic przeciwko dalszym pocałunkom. Przechyliła delikatnie głowę, kiedy poczuła jego usta na szyi, westchnęła, choć z bliżej nieokreślonego powodu. Powiedziała, że go kocha, ale nie dostała odpowiedzi. Przeciętna kobieta zapewne zaczęłaby się martwić. Sirsza nie musiała - sama obecność Haydna mówiła jej o uczuciach, które do siebie żywią. Odczuwała je na każdym kroku i zdawała sobie sprawę, że on również. Właśnie dlatego w żaden sposób nie wymuszała od niego zapewnień miłości. To były tylko słowa, prawda?
Wyplątała się z rozpiętej przez mężczyznę sukni i poczuła na skórze lekki dreszcz. Wiosenne popołudnia w Londynie nie należały do najcieplejszych, ale to nie chłód, a narzeczony, wprowadził ją w taki stan. Kiedy już wyznała mu wszystko, o czym aktualnie myślała, wsłuchała się w to, co ma do powiedzenia. Takiej właśnie odpowiedzi się spodziewała. Między innymi to kocha w Haydnie - nigdy nie krytykował jej pomysłów i zachcianek, zawsze służył wsparciem i pomocą.
-Malowałabym zachody słońca nad ciepłą wodą a ty w cieniu palm mógłbyś szukać inspiracji. - Uśmiechnęła się zawadiacko, skubiąc palcami ramię mężczyzny. Wygięła się jak kotka, gdy ciepłe dłonie przesunęły po jej plecach. -Chciałabym. - Zaśmiała się razem z nim, gdy wspomniał o opalaniu. -Spróbuj sobie wyobrazić mnie z ciemniejszą karnacją! - Odsunęła się od niego bardziej w stronę okna i okręciła ślicznie na palcach, z dziecięcym uśmiechem. Jej zielono-niebieskie oczęta świeciły się radośnie, czarne włosy falowały przy ruchu, a jasna skóra pięknie z tym kontrastowała. Irlandzka księżniczka, jak nazwałby Sirszę ojciec. Królewna Śnieżka.
Przez to całe rozmarzenie dziewczyna na śmierć zapomniała o wodzie, która była obietnicą pysznego spaghetti. Na szczęście trzeźwiej myślący Haydn uratował wodę przed samobójstwem, a Sirsza z ciekawością patrzyła na jego poszukiwania. Kiedy w końcu znalazł to, co miał nadzieję znaleźć, panna jeszcze-Horan cicho pisnęła z zachwytu. Nie dość, że Hay właśnie szamał jeden z najlepszych owoców świata, to jeszcze wyglądał jak grecki bóg w okularkach. Sirsza chętnie rozchyliła usta i przyjęła kawałek żółtego skarbu, cały czas patrząc na okulary.
-Zmieniam zdanie. Nigdzie nie jedziemy. Te wszystkie kobiety nie są gotowe na taki widok. - Pokręciła głową z szerokim uśmiechem, kiedy już przełknęła owoc. -No i teraz naprawdę wyglądasz jak seksowny tatusiek. - Dodała jeszcze, chwytając go za rękę, w której trzymał banana i odgryzając kolejną część.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySob Mar 26 2016, 12:21

– Nie wiem, jak to by było z moją inspiracją w takim miejscu. Musiałbym spróbować. Póki co najlepiej działa na mnie deszcz i taka szarobura pogoda. Tak mi się wydaje. Melancholia, przemijanie, wieczne smutki. I w tej tragicznej otoczce, w samym centrum lśni przepiękna gwiazda, której złota… albo może srebrna łuna oświetla mi drogę.
Uśmiechnął się uroczo, choć na pewno dobrze wiedziała, że mówi właśnie o niej. Nachylił się nad nią i sprezentował jej kolejnego całusa, a tuż po tym wsunął jej do ust jeszcze jeden kawałek słodkiego owocu. Właśnie takie chwile lubił najbardziej. Niby takie normalne, a przepełnione swoistą intymnością. Byli tylko dla siebie, wyzbyci wszelkiego wstydu, przytuleni; rozumieli się bez słów. Nigdy się nie krytykowali, ale to też nie znaczy, że we wszystkich kwestiach mieli identyczne zdanie. Nie ulegali od razu, ale poprzez długie rozmowy dochodzili do sensownych konsensusów, tak by obydwoje byli zadowoleni z postanowionego rozwiązania. Byli skłonni do poświęceń wobec siebie, zawsze się wspierali i uważnie rozważali wszelkie propozycje.
– Na pewno wyglądałabyś ślicznie, to nie ulega żadnej wątpliwości. Poza tym, przecież opalenizna zejdzie prędzej czy później. No, chyba że zostaniemy tam na stałe. Krem z wysokim filtrem. Tobie może jeszcze to nie grozi, ale mi na pewno wyszłyby na wierzch wszystkie zmarszczki – zrobił minę, która faktycznie ukazała poziome kreski na jego czole i tuż przy oczach – Jeszcze to ty byś mnie zostawiła dla jakiegoś młodszego ananaska. Chyba że… Wiesz, jeśli faktycznie miałbym przy sobie żywy atrybut wskazujący na to, że jestem ojcem, a mam przez to na myśli słodkiego aniołka w wózku… Chociaż wózek na plaży brzmi bardzo niepraktycznie. Nosiłbym go w chuście. Go albo ją, oczywiście. Straciłbym status potencjalnej zdobyczy. A w tych okularach to już w ogóle, zero seksualności.
Znów poruszył nieco drażliwy temat, choć chciał, by pozostało to w żartobliwej formie. Jeszcze jeden całus, tym razem w czoło. Nie była gotowa, tak, wiedział o tym. Zazwyczaj to chyba kobiety wychodziły z taką inicjatywą. Ale on był gotowy, zdawał sobie sprawę z tego, że młodszy już nie będzie, a nie chciał mieć pięćdziesięciu lat, kiedy jego dziecko pójdzie do Hogwartu. Rozmawiali o tym na poważnie już kilka razy. Chciała, ale jeszcze nie teraz. Ślub też, ale jeszcze nie teraz. Czasem wydawało mu się, że dla niej było dobrze tak jak jest, a pierścionek zaręczynowy przyjęła tylko dlatego, żeby nie było mu przykro i by nie rozsypać związku. Ale kochał ją i wiedział, że ona też kocha jego, całym sercem, całą sobą. Czego tak bardzo się obawiała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptySob Mar 26 2016, 21:27

-Ach, tak... Mój kochany melancholik. Gdyby smutek mógł mieć imię, nosiłby twoje. - Wyszeptała Sirsza, prawie przerywając ukochanemu wypowiedź. Mówiła cicho, dokładnie akcentując każdy wyraz. Nigdy nie podnosiła głosu podczas rozmów z Hayem - oprócz momentów, kiedy kotłowały się w niej emocje lub pozytywna energia - wówczas musiała podzielić się z nim swoim szczęściem. Bo przecież właśnie o to chodzi w związkach! -Wydajesz się być smutny, kiedy tworzysz, choć zdaję sobie sprawę, jak wielką sprawia ci to przyjemność. Czasem sama nie potrafię tego zrozumieć. - Sirsza, podobnie jak jej narzeczony, kocha poezję. Nie zmienia to jednak faktu, że proces tworzenia wiersza jest dla niej czarną magią i nie do końca rozumie, jak smutek i negatywne emocje sprawiają, że spod pióra Haydna wychodzi coś pięknego i wzruszającego. -Mogę dla ciebie świecić nawet na słonecznej plaży. - Zapewniła go z łobuzerskim uśmiechem. Zawsze podziwiała pana Locke również za to, jak przemawiał. Nawet podczas naturalnej rozmowy składał zdania w taki sposób, że Sirsza czuła się jak księżniczka. -Ale mylisz się. - Przesunęła dwoma palcami po klatce piersiowej ukochanego, nie odrywając wzroku od jego pięknej twarzy. -To ty mnie prowadzisz. Nie wiem, gdzie byłabym teraz bez ciebie. No i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia. Już zawsze będziemy razem, prawda? - Rączka Sirszy opadła, ale palce uczepiły się dłoni Haydna. Czuła ciepło rozlewające się w okolicy serca jak zawsze, kiedy trzymała go za rękę. Ostatnie zadane przez nią pytanie nie wymagało odpowiedzi. Sirsza wiedziała, że odpowiedź na nie jest twierdząca. Zawsze to w ich przypadku tak cholernie krótko.
Kiedy poczuła usta narzeczonego na czole, jej twarz rozjaśnił piękny uśmiech. Sama nie wiedziała, co kochała w nim bardziej. Sprawiał jej przyjemność przytulaniem, całowaniem, nawet ojcowskim pocałunkiem w czoło. Czasem wydawało jej się, że te momenty są bardziej intymne niż kochanie się z Haydnem. Ktoś kiedyś powiedział Sirszy, że miłość jest piękna tylko do pierwszego wylądowania w łóżku. Przy panu Locke kobieta przekonała się, że seks to tak naprawdę zupełnie normalna sprawa, ale nie jest ani początkiem, ani końcem związku. Miała wrażenie, że to rzecz zwyczajnie obecna w ich życiu, niemająca wpływu na uczucie, które ich łączy. I bynajmniej nie oznacza to, że Sirsza ma jakieś wygórowane wymagania i nie jest zadowolona ze spania z Haydnem. Serio.
-Głupstwa pleciesz. - Kiedy Haydn próbował zaprezentować jej rzekomy dowód na swój wiek, Sirsza podniosła wolną rękę i pogłaskała go po policzku. -Te zmarszczki dodają ci uroku. Wchodzą w listę rzeczy, za które cię kocham. - Zapewniła go, kiwając główką jakby na potwierdzenie swoich słów. Słysząc o ewentualnym młodszym ananasku, prychnęła cicho. -Po co mi chłopiec, jeżeli mam mężczyznę? - Jedna z jej brwi wygięła się ku górze. Milczała już do końca jego wypowiedzi. Czasem tylko uciekała wzrokiem gdzieś w bok, by po chwili wrócić do patrzenia na ich złączone dłonie. Dziecko. Słysząc to, wyobrażała sobie tylko kłopoty. Nie ma pojęcia, skąd wzięło się u niej przekonanie, że potomek nie umocni ich związku, a wręcz przeciwnie - sprawi, że się od siebie oddalą. Strach przed stratą ukochanego był zbyt duży. Poza tym Sirsza nigdy nie przepadała za dziećmi. Co prawda siostra i matka przekonują ją, że gdy będzie miała swoje, pokocha je całym sercem, ale Horan ciągle uważa się za zbyt nieodpowiedzialną. Wyobraziła sobie jednak Haydna w okularach, noszącego w chuście drobne zawiniątko i kącik jej ust wbrew woli kobiety poszedł w górę.
-Haydn, rozmawialiśmy o tym. - Pogładziła kciukiem zewnętrzną część dłoni mężczyzny i uniosła wzrok, znowu przyglądając się jego twarzy. -Ślub... dziecko... tak, kiedyś tak, ale... jeszcze nie teraz. - W zasadzie nie miała dobrych argumentów na obronę swojego stanowiska. Nie bo nie. -I mam nadzieję, że nie pomyślisz, że nie chcę spędzić z tobą życia. Chcę, nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Tylko co to za różnica, czy jesteśmy małżeństwem czy nie? Nasze uczucia nie zmienią się dzięki wymianie obrączek, prawda? - Przymknęła oczy, gdy znów ucałował jej czoło. Och, tyle razy nie mogła spać, rozmyślając o tym, jak bardzo musi go krzywdzić. -Jesteśmy rodziną nawet bez dziecka i identycznego nazwiska. Jestem twoja. Tylko twoja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyNie Mar 27 2016, 23:26

– Wiem, przepraszam. Nie chciałem, byś poczuła się przez to źle. Rozumiem i szanuję twoją decyzję, przepraszam – powoli zsunął dłonie po jej plecach w dół, aż spoczęły na krągłych pośladkach, które tak uwielbiał – Saoirse, jesteś najwspanialszą kobietą na świecie. Jesteś jak moje lustrzane odbicie, jak połówka jabłka, która do mnie pasuje. Jesteśmy jak gwiazdy i księżyc, jak nuty na pięciolinii, jak… jak chleb z masłem! – poeta i romantyk… roześmiał się, mając nadzieję na rozładowanie troszkę tej nieprzyjemnej atmosfery, którą sam wytworzył – Oczywiście, że jesteśmy rodziną. Jesteśmy nierozłączni, nikt i nic nigdy w życiu nas nie rozdzieli. Chyba tylko śmierć.
Chciał, by była jego żoną. Naprawdę chciał, by podpisywała się jego nazwiskiem, żeby ich wspólni znajomi bawili się na przyjęciu wyprawionym tuż po ślubnej ceremonii. Biała suknia, białe róże, jej ulubione. Wszystko byłoby przystrojone białymi różami. Choćby miał pracować dniami i nocami, i wydać na kwiaty majątek, tak właśnie by było. I tak, chciałby nosić obrączkę, przepiękny symbol składanej przysięgi.
– Ślub nie jest ważny, masz rację. Nie tak ważny jak to, co nas łączy. Kocham cię, Saoirse. Kocham całym sercem, całym sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyNie Mar 27 2016, 23:54

-Nie lubię kiedy mnie przepraszasz. - Mruknęła Sirsza, czując na pośladkach ciepłe dłonie ukochanego. Podobał jej się ten dotyk, łaknęła go zawsze i bez umiaru. W zasadzie Haydn mógł trzymać ją za palec, a sam jego dotyk sprawiałby jej przyjemność i uspokajał. Można powiedzieć, że mężczyzna jest takim sirszowym amuletem - bronił ją przed złem i oczyszczał z negatywnej energii. Kiedy narzeczony wspomniał o lustrzanym odbiciu, Sao roześmiała się ślicznie, a śmiech jej czysty był jak tysiące diamentów. -Bez przesady! - Rzuciła zawadiacko, z krzywym uśmieszkiem. -To nadal ja jestem tą ładniejszą połówką. - Zażartowała, przy okazji muskając ustami wargi Haydna. Ona zdawała sobie sprawę, że wcale tak nie jest. Trafił jej się mężczyzna skarb - mądry, ambitny, utalentowany, w dodatku przepiękny. Pewnie skoczyłby dla niej w ogień, spełnił każde jej życzenie, a w zamian nie otrzymywał wsparcia w spełnianiu największego marzenia. Brzydka Sirsza, niedobra. Rozmowa zaczynała robić się poważna, a kiedy padło słowo śmierć, przyszła pani Locke zmarszczyła czoło. Bardzo możliwe, że za kilka lat pojawi się tam kilka poziomych bruzd, jak to zaprezentował na sobie Hay. -Nie, nie, nie, Haydn. Mylisz się. Śmierć nas nie rozłączy. Nasza miłość przetrwa wszystko, rozumiesz? - Chwyciła go za dłoń i ułożyła na swoim policzku, przymykając na chwilę oczy. -Nawet kiedy będziemy już starzy, siwi i niezdolni do wykonywania rzeczy, które teraz przychodzą nam z łatwością, uczucie, które nas połączyło nigdy się nie zestarzeje. Nie zniknie, nie przepadnie, ono będzie. Zawsze. Choćby świat się skończył, nadal będę cię kochać. -W oczach Saoirse pojawiły się łzy, które odgoniła szybkim mruganiem. Takie przemowy nigdy nie wychodziły jej na dobre. Wzruszała się, ale to było pozytywne uczucie, bo zdawała sobie sprawę z tego, że ma rację. Kiedyś oni umrą, ale więź pozostanie na zawsze. Ponad czasem, ponad przestrzenią, ponad rzeczywistością, które znają.
Sirsza znowu poczuła ogromne wyrzuty sumienia. Wiele razy śniła o pięknej sukni, muzyce, wystrojonych gościach i białych różach, które zdobią każdy kąt balowej sali. Widziała siebie i Haydna wymieniających się obrączkami, po jednym z takich snów obudziła się zapłakana, ale były to łzy szczęścia. Do tej pory nie podała Haydnowi daty, kiedy będzie gotowa na ślub. Może za trzy lata, może za pół roku. Pierścionek zaręczynowy był materialnym dowodem na to, że Sirsza do niego należy. Że ma kogoś, kto się nią opiekuje i nie interesują ją inni mężczyźni. Co prawda obrączka jednoznacznie stwierdzałaby, że Sirszy w żaden sposób nie da się już wykraść spod bezpiecznych skrzydeł męża, ale dziewczyna nosi pierścionek zaręczynowy tak długo, że jeszcze jakiś czas nie zaszkodzi.
-Wiem, że to nie do końca to, co myślisz. - Tym razem to ona pogłaskała go po policzku, ze smutnym uśmiechem. -Zdaję sobie sprawę, że mnie kochasz. Jestem twoja, ty jesteś mój i to już się nie zmieni. Tylko że tobie zależy na oficjalnym zawarciu związku, a ja próbuję udowodnić ci, że życie bez papierka jest takie samo jak z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyPon Mar 28 2016, 00:59

– No jeśli nawet śmierć nie jest w stanie nas rozdzielić… To już nic innego nie przychodzi mi do głowy. Nic innego nie jest silniejszego od śmierci.
Nienawidził tej cechy, którą miał właściwie od dziecka. Wszystko trzymał w sobie, wszelkie negatywne emocje potrafił tylko przelać na pergamin bądź chować urazę w sobie. Nie był zły, nawet nie był smutny, raczej zawiedziony. Przywdział uśmiech, pozwolił jej się całować. Oczywiście, że będą ze sobą aż po kres, a nawet dłużej. Zostaną razem pochowani, w jednym grobie, trumna przy trumnie. Albo może nawet w jednej, podwójnej, z na zawsze złączonymi dłońmi.
– Saoirse, ale dla mnie to nie jest tylko ‘papierek’, jak to nazywasz. To ogromne przeżycie duchowe. Ta obietnica, cała ta atmosfera, obrączki… To nie tak, że ci nie ufam i chcę na tobie coś wymóc. Nie wiem, że w ten sposób cię oznaczę i przestanę się starać. Nigdy nie przestanę, wiesz o tym. Kocham cię i będę cię kochał, nawet jeśli nie będziesz chciała zostać moją żoną.
Makaron już dawno się rozgotował. Ale to nie miało znaczenia. Serce biło mu zbyt szybko, w klatce piersiowej czuł wylewający się gorąc, a dłonie, przynajmniej w jego wrażeniu, miał zimne jak lód. Delikatnie pieścił policzek ukochanej wierzchem dłoni, chcąc gestem zapewnić ją o swoim uczuciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyPon Mar 28 2016, 12:44

Saoirse uśmiechnęła się słabo, słuchając ukochanego. Naprawdę wierzył, że nic nigdy ich nie rozłączy. Ona też żywiła taką nadzieję, ale od jakiegoś czasu źle czuła się z mówieniem Haydnowi: kiedyś. Widząc go smutnym, raniła samą siebie, co przekładało się na koszmary lub cichy płacz w godzinach późnowieczornych, kiedy powinna towarzyszyć narzeczonemu w łóżku, ale zamykała się w osobnym pokoju, argumentując to koniecznością tworzenia. Haydn coraz bardziej chciał przypieczętować jakoś ich związek - w zasadzie Sirszy wydawało się, że jest mu obojętne, czy będzie to ślub czy dziecko - a ona coraz częściej odkładała na później nawet zbliżenia.
Czy Saoirse wiedziała, że nie jest szczęśliwy? Oczywiście, że tak. A jednak pozwalała sobie łudzić się, że może jakaś cząstka ukochanego akceptuje jej wybór. Całowała więc go, chcąc złagodzić sytuację i móc dalej uważać, że dobrze jest im tak, jak teraz. A jednak zna go zbyt dobrze, by nie widzieć ukrytego cierpienia. Jawnie go odrzucała, próbując ratować się pocałunkami i wyznaniem miłości, z czego nie do końca zdawała sobie sprawę.
-To nie tak, że nie chcę. Gdybym nie chciała za ciebie wyjść, nie przyjmowałabym pierścionka. - Mocniej ścisnęła go za dłoń, aby dotyk chłodnego metalu przypomniał mu o oświadczynach. Saoirse co prawda nie wiedziała sama, czy faktycznie przyjęła go po to, aby wychodzić za mąż czy aby nie niszczyć związku i traktowała pierścionek jako zło konieczne. Jedno jednak jest pewne - zdawała sobie sprawę, co chce usłyszeć Haydn. Ona sama przypominała spłoszoną sarenkę, gdy rozmowa schodziła na dzieci i małżeństwo. I wiedziała, że niedługo jej narzeczony może stracić resztki cierpliwości.
Pozwoliła mu głaskać się po policzku, uśmiechnęła delikatnie i wzięła głęboki oddech, wysuwając się z ramion Haydna. -Możemy wrócić do tej rozmowy kiedy indziej? - To był bardzo oklepany tekst, który w ciagu ostatniego roku Hay słyszał chyba milion razy. I zawsze się zgadzał, więc i tym razem Saoirse nie czekała na odpowiedź, odrywając myśli od ukochanego i próbując ratować makaron, który zaczął przypominać papkę.
-Chyba nici z dzisiejszego spaghetti. - Zauważyła, odstawiając makaron na bok. Sięgnęła za to po sos w słoiczku, nabrała trochę na palec i oblizała, głodna jak wilk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyPon Mar 28 2016, 16:33

- Nie chcę cię zmuszać. Nie mogę cię zmuszać. Po ślubie czy bez ślubu, zawsze będę cię kochał.
Trzymał ją mocno za rękę, spoglądał jej w oczy z ogromnymi pokładami czułości i tęsknoty. Była taka śliczna. Ale wydoroślała, dojrzała. Z uroczego podlotka stała się piękną damą. Odpuścił. Pokiwał głową, zgadzając się na propozycję odłożenia tematu.
Bolało go to i już wiedział, że ona też wiedziała. Obydwoje ukryli wszystko za sztucznymi uśmiechami. Ale uścisk był absolutnie szczery. Makaron zaś...
- No trudno, zjemy taki. Miękki i tyle. Możemy ewentualnie ugotować drugi, a ten zjemy jutro z zupą albo z jajecznicą.
Wyjął durszlak i wylał z garnka wodę do zlewu, same kluchy zaś przełożył na miseczkę. Sięgnął dwa talerze, sztućce i kubki. Zaproponował jej herbatę i wstawił wodę, wiedząc, że na pewno będzie chciała. Objął Saoirse od tyłu, uścisnął ją i dał jej całusa w policzek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Gracz




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyPon Mar 28 2016, 22:34

Słowa Haydna bolały. Był tak perfekcyjny, idealny, bez skazy, że Sirsza nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Zawsze przypominał jej anioła, o czym wielokrotnie mu wspominała. Był jej stróżem, obrońcą, a jednocześnie sprawiał mały kłopot, kiedy wydawało jej się, że nie ma wad. Często podczas takich rozmów wydawało jej się, że na niego nie zasługuje. Przecież kiedy się kogoś kocha, to pragnie się go uszczęśliwiać w każdy możliwy sposób. Sirsza zastanawiała się kiedyś nawet, czy Locke po prostu kocha ją bardziej. Doszła jednak do wniosku, że co jak co, ale nie można przyczepić się do mocy jej uczucia. Nie opierało się tylko na pożądaniu i chłodnych wyznaniach - próbowała na każdym kroku przypominać mu, że są razem szczęśliwi i nigdy go nie opuści.
I pomyśleć, że wszystko zaczęło się tak dawno temu... Jak bardzo Saoirse zmieniła się od ukończenia studiów? Zakochał się w uroczej dziewczynie, która całymi dniami mogła opowiadać o pięknie otaczającego ją świata. Teraz żyje z dojrzałą kobietą oderwaną nieco od rzeczywistości, ale tak samo kochającą jak na początku. Jedynie on... On nie zmienił się prawie w ogóle. Czas był dla niego łaskawy, a z każdym dniem stawał się wręcz piękniejszy. Pod względem urody, można nieskromnie uznać, że dobrali się perfekcyjnie.
-Zostało jeszcze trochę sosu. Wystarczy nam. Rozgotowane spaghetti to nadal spaghetti, prawda? - Odstawiła słoik i przyglądała się ukochanemu. Z profilu przypominał cudowną rzeźbę - chciała wyciągnąć dłoń i dotknąć jego twarzy, chociaż dobrze znała każdą jej część. Zmarszczyła brwi, podziwiając jego zaradność. Ona zapewne uznałaby makaron za niezdatny do spożycia, ale jeśli Hay mówi, że mogą go zjeść, to nie widzi żadnego problemu.
-Nasze dziecko będzie miało twoje usta i moje oczy. Zobaczysz. - Wyszeptała cicho, opierając się biodrem o blat. Uśmiechnęła się łagodnie, kiedy przygotowywał dla nich herbatę. -Jeśli to będzie chłopiec, to powinien mieć też twoją szczękę. - Wymruczała cicho, kiedy objął ją od tyłu. Odwróciła nieco głowę i ucałowała brodę mężczyzny. Uwielbiała wszystko, co się na niego składało. Łącznie z niesamowitymi kośćmi czaszki, naprawdę! -I wielkie serce. Zupełnie jak twoje. - Odwróciła się jeszcze bardziej, kładąc dłoń na piersi Haydna. Każda kobieta chciałaby takiego ojca dla swoich dzieci. Idealny wygląd, idealny charakter i z zainteresowaniami. Niewiele kobiet może się pochwalić takim skarbem.
-Właśnie... Ostatnio spotkałam w Londynie mugolkę. Twierdziła, że jest wróżką i przepowie mi przyszłość. - Sirsza pokazała Haydnowi wnętrze swojej ręki, tak jak to zrobiła dla wróżki. -Powiedziano mi, że będę w długim, szczęśliwym związku. Aż do końca życia. - Głupim trzeba być, żeby słuchać takich wróżek, szczególnie jako czarodziej, ale Sirszę zawsze interesowali mugole. Poza tym słowa kobiety wydawały się mieć sens! -Czyli chyba jesteśmy na siebie skazani. - Zaśmiała się wesoło, stając na palcach żeby pocałować ukochanego. Nawet ich usta idealnie do siebie pasowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haydn Thomas Locke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizny na czole i nad górną wargą, akcent RP
Galeony : 2409
  Liczba postów : 271
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke
Słodkiego, miłego życia QzgSDG8




Moderator




Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia EmptyWto Mar 29 2016, 00:08

Kiedy wspomniała o ich dziecku, jego serce aż podskoczyło z radości. Przecież doskonale wiedział, że chciała. Chciała. To było dla niego niesamowite ważne. Będzie z nią o tym rozmawiał, nawet jeśli miałby ją tym denerwować. Przecież się kochali. Obydwoje chcieli mieć dziecko. Tylko on chciał już, a ona… No niekoniecznie. Nie dziwił jej się. Właśnie dostała pracę w nowym miejscu, a ciąża raczej nie pozwoliłaby jej rozwinąć skrzydeł. Wyrozumiałość stała się podstawą.
– Chłopiec czy dziewczynka, nie ma znaczenia. Z taką mamą będą najśliczniejszymi dziećmi na świecie – pochylił głowę, tak żeby dotknąć czołem do jej czoła, nosem do nosa – Bo zacznę wierzyć, że takie wróżki mają jakiekolwiek pojęcie o wróżbiarstwie! – zaśmiał się serdecznie, jakby ten drobny spór sprzed kilku minut zupełnie nie miał miejsca – Jestem skłonny jej uwierzyć, choć wcale nie potrzebuję zapewnień wróżki, by to wiedzieć.
Wziął ją na ręce i zakręcił się w koło, wywołując słodki chichot. Nie wyglądała na osobę, która mogłaby się śmiać tak cieniutkim głosikiem, ale czasem udawało mu się go z niej wydobyć. Złączył ich usta w porządnym pocałunku. Tak, porządnym. Takie tam całuski jak do tej pory były tylko przedsmakiem. Tego nie można było mu odmówić – świetnie całował. Uwielbiał jej dolną wargę. Zawsze starał się, by i ta górna nie czuła się zaniedbana, choć jeśli miałby wybierać, brałby tę dolną. Zasysał ją niezwykle delikatnie, subtelnie, na swój sposób totalnie erotycznie, a wciąż to był tylko pocałunek.
– Nie jedz tego, jeśli nie chcesz. Widzę, że nie chcesz – wymruczał jej do ust, powstrzymując śmiech – I ubierz coś na ten goły tyłek, przeziębisz się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Słodkiego, miłego życia QzgSDG8








Słodkiego, miłego życia Empty


PisanieTemat: Re: Słodkiego, miłego życia   Słodkiego, miłego życia Empty

Powrót do góry Go down
 

Słodkiego, miłego życia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Słodkiego, miłego życia QCuY7ok :: 
retrospekcje
-