Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Apteka "Ziołowy Kociołek"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


Genesis Primera Malclès

Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 31
Dodatkowo : prefekt Ravenclawu
  Liczba postów : 13
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11492-genesis-primera-malcles
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11503-wprowadzic-cie-do-mojego-wiccanskiego-kregu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11504-nie-zawracaj-mi-glowy-glupotami#309337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11505-genesis-primera-malcles
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyPią Wrz 18 2015, 01:20

First topic message reminder :


Apteka Ziolowy Kociolek

Wnętrze apteki wypełniają przede wszystkim zapachy najrozmaitszych ziół, które się tutaj sprzedaje. Wielu towarów nie widać na pierwszy rzut oka, o część z nich musisz zapytać osobiście, bowiem zostały pochowane na zapleczu, by nie przyprawiać o mdłości wrażliwców albo uchronić je przed kradzieżą. W środku jest dość ciemno, głównie przez wypełniającą pomieszczenie parę pochodzącą prosto z aktualnie wykorzystywanych kociołków, w których warzone są eliksiry lecznicze. Londyńska apteka stanowi konkurencję dla innej, znajdującej się na samym Nokturnie i to nie tylko przez sam fakt swego istnienia, ale i lepszą obsługę, klimat, łatwiejszy dostęp oraz niższe ceny.

Akonit (Mordownik, Tojad Żółty) – 2g
Bezoar – 150g trudny do zdobycia! zobacz kostki poniżej
Dyptam – 6g
Gencjana – 2g
Igiełki Szpiczaka – 2g
Jad Buchorożca – 60g
Jad Ciamarnicy – 14g
Jad Toksyczka – 8g
Kieł węża – 12g
Kieł widłowęża – 90g
Kieł Żmijozęba Peruwiańskiego – 55g
Kolce Jeżozwierza – 2g
Kora drzewa Wiggen – 5g
Korzeń Asfodelusa – 40g
Krwawy pieprz – 2g
Łuska Chimery – 100g
Łuska syreny – 110g
Łzy Feniksa – 100g
Muchy Siatkoskrzydłe – 1g
Pijawki – 2g
Piołun – 1g
Pióro Feniksa -90g
Pióro Memorteka – 30g
Pióro Znikacza – 110g
Pióro Żmijoptaka - 60g
Rogate ślimaki – 9g
Ropa Czyrakobulwy – 4g
Róg Buchorożca – 130g
Róg Dwurożca – 59g
Róg Garboroga – 80g
Skórka Boomslanga – 80g
Skrzeloziele – 95g
Ślaz – 1g
Śluz gumochłona – 1g
Włos Centaura – 60g
Włos Demimoza – 80g
Włos Testrala – 60g
Włos z głowy wili – 52g
Włos z grzywy Kelpii – 42g
Włos z ogona Jednorożca – 40g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

kostki na przedmioty trudne do zdobycia:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyCzw Mar 08 2018, 10:51

Ano z drugiej strony nie jeden by się nad tym nie zastanawiał. W końcu w oczach Viv to była zdrada, tak? Nie mógł oceniać zachowania Beti bo sam nie wiedział jak on by się zachował. Ale na pewno dałby jej czas na wytłumaczenie tego wszystkiego. Zdrady za bardzo nie można było wytłumaczyć, dlatego też Max dał sobie spokój i nie gnębił dalej kobiety z którą wcześniej był. Wiedział, że każde tłumaczenie będzie bez sensu, bo ona słyszała w myślach tylko słowa swojej siostry. Doskonale to rozumiał. To tak samo jakby Ori mu o tym powiedziała, wierzył jej we wszystko co mówiła i wtedy również by tylko to miał w pamięci a tłumaczenia Beti byłyby tylko dodatkiem, którego w ogóle nie musiał brać pod uwagę. No nic stało się. Max postanowił się z tym pogodzić. Radził sobie gorzej niż podejrzewał, ale przecież jakoś da radę. Przecież kiedyś musi się to skończyć.
- Tak, całowałem się. Ale to było grubo przed Tobą... - mruknął do niej. Ale tak samo mogła mieć pretensje do niego jak i do niej. Viv również wiedziała o tym, że kiedyś byli razem i nie musiała się tak zachowywać, tak? A swego czasu ślizgonka była bardzo w niego zapatrzona. Ta fascynacja dość szybko się skończyła może właśnie dlatego, że zorientowała się co tak naprawdę robi i że w domu może być zwyczajnie znienawidzona. Nie znał zasad w domu państwa Dear, no ale na pewno nie pochlebialiby pocałunków z facetem, który był z dwoma ich córkami.
Zaśmiał się głośno i spojrzał na Dear. Przecież o Des musiała wiedzieć, to nie był przelotny romans. Z Destiny dość długo byli razem, i pewnie Beatrice o tym doskonale wiedziała. - Z Destiny to było kompletnie inaczej. Zniknęła i to grubo przed Tobą, gdy się tylko pojawiła postanowiłem dać jej szansę, ale co z tego? Zniknęła kolejny raz... To była zwyczajna rozmowa... - mruknął do niej i westchnął. No co miał powiedzieć? Przecież mówił prawdę. Z Destiny bardzo dobrze mu się układało gdy była cały czas na miejscu, ale jak zaczęła znikać niby z przyczyn rodzinnych musiał coś z tym zrobić i znalazł się wtedy w pobliżu Williama. Ale to nie było nic poważnego. - Will? Latał za mną, ale jak tylko dowiedziałem się, że coś chciałby ze mną stworzyć powiedziałem mu prawdę, że nie mam ochoty na jego towarzystwo i żeby spadał. - oznajmił. Sam nie wiedział po co jej to wszystko mówił, bo wcale nie musiał, ale jednak w tym momencie to miłość przewyższyła wszystko i musiał jej to powiedzieć, żeby sprawa między nimi była jasna. Nie liczył na wielki powrót, ale liczył na to, że normalnie będą w stanie rozmawiać, a nie za każdym razem wymieniając się złośliwymi spojrzeniami, bo to go bardziej bolało niż obraźliwe słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1211
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 774
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyNie Mar 11 2018, 15:05

Słuchała tych jego wyjaśnień, jednak bez większego zaangażowania. Dla niej nie były to już ważne słowa. Nie teraz. Teraz, chciała tylko jednego, zapomnieć o tym wszystkim i pójść dalej. Na chwilę obecną niestety, ale wydawało jej się, że jest to najrozsądniejsze rozwiązanie w całej tej sytuacji. Może i źle się zachowała, nie dając mu szansy na wyjaśnienie tego wszystkiego, ale nie mogła udawać, że teraz wiele by to zmieniło. Może i ona miała coś na sumieniu, mogłaby coś zmienić, aby stało się lepiej. Niestety, nie zrobiła tego.
-Wiesz, nie chcę już o tym słuchać. - powiedziała spokojnym, rzeczowym tonem. Naprawdę, te tłumaczenia na nic się zdawały. Minęło już trochę czasu i zdążyła to wszystko sobie poukładać. Odciąć się od tych zdarzeń i spróbować iść dalej. Nie planowała szybko wpadać w sidła wielkiej miłości i radości życia. Chciała, aby po prostu było dobrze. Nie potrzebowała teraz kolejnych romansów, love story. Chciała być sama, czuć się dobrze w swoim własnym towarzystwie, nie mieć do siebie żalu. Nauczyć się kiedyś w normalny sposób kontaktować z Maxem tak, aby na jego widok, nie musieć się sztucznie uśmiechać. Czuć się dobrze sama ze sobą na tyle, aby nie bolała ją wzmianka o jakiejś jego przyszłej kobiecie.
-To chyba jednak dla mnie trochę za dużo, jak narazie. - rzuciła, nie do końca pewna, co tak właściwie chciała przez to powiedzieć. Że za dużo jej jego? Że za dużo się dziś dowiedziała? Nie sprecyzowała w żaden sposób tej myśli, bo nie była w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyNie Mar 11 2018, 17:20

Max również za bardzo nie starał się, żeby to wszystko było składne i żeby Beatrice próbowała to zrozumieć. Nie to nie. On nie miał zamiaru jej przekonywać i robić z siebie przy okazji błazna. Życie toczy się dalej, a on musiał się pogodzić z tym, że panna Dear to jest już przeszłość. Liczył na normalną relacje, jednakże ich związek zaszedł już za daleko i będzie z tym naprawdę ciężko. Chciał nieco odpocząć. Widząc ją wszystkie wspomnienia wracały i naprawdę nie wyobrażał sobie poukładania życia jeżeli ona będzie w pobliżu. Na całe szczęście Max pracuje w Hogwarcie gdzie Beti nie będzie się pojawiać. Zwyczajnie może się zaszyć w okolicach szkoły i będzie pewny tego, że nie będą się widywać. To musiało samo przejść i będzie dobrze. Max zawsze bardzo się angażował we wszelakie romanse czy związki i później ciężko mu było to wszystko sobie poukładać. Jak to mówią czas leczy rany i miał nadzieję, że tak samo będzie w tym przypadku.
- Ok, tak że nie będziesz musiała. - mruknął obojętnie.
Zrozumiał, że nie ma sensu łazić za nią i błagać ją o wybaczenie, być może kiedyś Beti by mu to wybaczyła, ale nie miał zamiaru spędzić na tym połowę swojego życia, bo wiedział że to byłby wieli wyczyn. A on się takich wyczynów nie podejmuję, w końcu był puchonem, a nie ślizgonem. Brał się za rzeczy wykonalne, a niewykonalne odstawiał.
- Życzę Ci sporo szczęścia mimo wszystko i do zobaczenia. - ostrożnie się pożegnał. Rozejrzał się jeszcze przelotnie po sklepie, ale zwyczajnie sobie darował jakiekolwiek zakupy i odwrócił się na pięcie, żeby opuścić sklep.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30192
  Liczba postów : 49027
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyPią Paź 19 2018, 18:00

@Holden A. Thatcher II

Zdążyłeś się już trochę przyzwyczaić do nowego miejsca pracy i trzeba przyznać, że odnalazłeś się w nim dość szybko. Było nieco trudniej niż u Zonka, jednak miałeś znacznie więcej satysfakcji. Przyszedłeś na swoją zmianę kilka minut przed czasem, ubierając fartuszek i konsultując z właścicielem dzisiejszy zakres Twoich obowiązków. Apteka wciąż była dla Ciebie miejscem pełnym sekretów i wiedziałeś, jak łatwo pomylić można zioła lub eliksiry - nic więc dziwnego, że wciąż nie zostawałeś za ladą sam, mogąc liczyć na pomoc starszych stażem współpracowników.
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,4 Wysłali Cię na zaplecze, abyś przygotował listę składników, których brakowało w magazynku. Przeglądając szuflady, pojemniczki i woreczki, notowałeś wszystko na pergaminie i zadowoleniem dochodziłeś do wniosku, że wychodzi Ci to coraz lepiej i sprawniej, a większość roślin nie stanowi dla Ciebie żadnego problemu. Grzebiąc w szufladzie z korzeniami, dostrzegłeś ulotkę mówiącą o niebezpieczeństwie płynącym z ich stosowania w nadmiernych ilościach. Nie zauważyłeś, nawet kiedy, ale pogrążyłeś się w lekturze, która okazała się niezwykle edukująca. Do Twojego kuferka trafia 1 punkt Zielarstwa! Upomnij się o niego w odpowiednim temacie!
2,5 Pomagałeś na sklepie. Podawałeś zamówienia, zamiatałeś i słuchać konsultacji z aptekarzem, aby się czegoś nauczyć. Mieliście dziś dużo klientów, więc ręce miałeś pełne roboty i zmęczenie dawało o sobie znać po kilku godzinach! Gdy biegłeś z paczką ziół z zaplecza, potknąłeś się o leżącą na ziemi miotłę i poleciałeś jak długi, lądując na podłodze. Poza siniakami, obtartymi rękoma i stłuczonymi kolanami, a także urażoną dumą i korzeniem wbitym w żebra — nic wielkiego się nie stało! Poczciwy właściciel poradził Ci jednak, abyś zawsze sprawdzał, czy masz zawiązane buty i spoglądał, gdzie idziesz — bo wypadki w aptece mogą skończyć się naprawdę źle! Obolały i nieco zażenowany, wróciłeś do pracy, sprzątając wcześniej rozsypane, ususzone hibiskusy. Będziesz odczuwać efekty upadku w następnym wątku!
3,6 Obsługiwałeś klientów, mając za plecami właściciela. Trzeba przyznać, że miałeś talent do dogadywania się z ludźmi i Twoje komentarze niezwykle wszystkich bawiły, zwłaszcza starsze Panie, które przychodziły po leki. Współpracownicy dokuczali Ci nawet, że przyszły Cię podrywać. Pracy jednak było sporo jak to w aptece. Wydawałeś leki czy eliksiry, dawałeś porady i konsultowałeś je z czarodziejami z większym doświadczeniem w fachu. Gdy pojawił się jegomość z dość skomplikowanym problemem, odszedłeś na bok i obserwowałeś prace innych, słuchając ich wymiany zdań z klientami oraz rozglądając się po półkach. Zauważyłeś, że młoda aptekarka zagadała się z czarownicą i omyłkowo wsunęła do jej paczuszki eliksir, który kolorem wcale nie przypominał tego rozgrzewającego! Ruszyłeś w jej stronę, nie mając zamiaru donosić właścicielowi i szepnąłeś jej o tym po cichu! Dziewczyna nieco się wystraszyła i była Ci ogromnie wdzięczna, a gdy wychodziłeś, znalazłeś w kieszeni torby liścik z podziękowaniem i 30 Galeonów! Upomnij się o nie w odpowiednim temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyPon Lis 19 2018, 18:32

Było chłodno i późno. Powracający właśnie z pracy Wictor Fubellath parszywy nastrój mógł lewitować w kilku stukilowych worach tuż obok własnej napiętej facjaty, rozpamiętując nawał druczków, papierków, krzyków, poszturchiwań, tabelek, pism, pieczątek, wymuszonych wcale przyjemnych uśmiechów, skinień głowy, spłoszonych spojrzeń i jelenich zrywów w obliczu kolejnego połamanego pióra. Jako niskiego szczebla urzędnik ministerialny nie mógł nosić nosa w chmurach jedynie przez pryzmat posady, ba, nie powinien wcale wspominać gdzie dorabia się większej łysiny niż mężczyzna w jego wieku powinien. Psi grosz jaki z tego miał starczał na rachunki i tanie życie wciąż niestarego kawalera; brak ekscesów, randek, wyjazdów na kontynent zastępowała mu jedynie myśl iż niczego innego w życiu nie potrafił. Jeszcze pięć, siedem lat temu być może nawet był przystojny. Kończąc Hogwart najprawdopodobniej nawet szarmancki, może łamiący serce jednej z młodszych, spragnionych jego uwagi uczennic. Absolwent domu borsuka jednak nie miał czasu na wspominanie tych pięknych, pełnych swobody chwil, wyliczając sobie właśnie iż depozyt w Gringott'cie, następnie dotarcie do niewielkiej pomatczynej kawalerki i odgrzanie sobie wodnistej grochówki da mu minus dwie godziny dwadzieścia minut na przejrzenie mniej pilnych dokumentów poza gmachem ministerstwa. Nie przewidział jednak jednego – że kiedykolwiek w jego nudnym, samotnym życiu stanie naprzeciw zdrowo szamoczących się tyłów kobiecych zwisających z ramienia zaskoczonego jego zmęczonym spojrzeniem mężczyzny. Gdyby skalkulował sobie podobną możliwość powinien odpuścić sobie w ogóle dzisiejszy posiłek.
Sweeney przystanął nieco zdezorientowany nieznaną mu przeszkodą. Owszem, mijali ich czarodzieje mniej lub bardziej zaaferowani widokiem ubezwłasnowolnionej Padme, jednak uczuwszy woń alkoholu wszyscy jak jeden mąż powracali do własnych spraw. Problem ze zmysłem powonienia Wictora dawał mu jednak głupią przewagę nieznajomości domniemanych powodów takiego widoku. Skąd miał bowiem wiedzieć iż zatankowane dziewczę bardzo prawdopodobnie zmierzało właśnie w kierunku domu i łóżka, korzystając z wcale nie mniej dziwnego niż Błędny Rycerz transportu? - N... N... Nna brodę Merlina, czy wszystko jest w porządku? Co pan robi tej pani?! – Pomimo zimna pot zeszklił mu ukryte pod szarym kapeluszem czoło. Podniecony niespodziewanym widokiem nie do końca wiedział co zrobić, co powiedzieć, co dalej uczynić. Czy tu właśnie dochodziło do porwania? Czy niecne zamiary kłębiące się pod jasną czupryną właśnie on, Fubellath, niweczył? Czy, na Morganę, dostanie medal za bohaterskie uratowanie niewiasty, a może nawet z nią kolację? - Ależ proszę ją p..puścić!
Henley bezradnie zerknął na wciąż podświetloną świecą gablotę pełną magicznych ingrediencji aptecznych jaką Wictor miał kilka kroków za plecami. Powinien się pośpieszyć inaczej z dzisiejszego samozaparcia i motywacji nie wyniknie nic owocnego. Poprawił sobie pannę Naberie na ramieniu, zastygłą jakby w kontemplowaniu zaistniałej sytuacji. Jako dobry obserwator zauważył jak niebezpiecznie często wzrok nieznajomego wędruje na te partie, które właśnie teraz Padme wolałaby zapewne ukryć przed światem. Nie, nie była to twarz.
- 20 galeonów... Nie, 25 i jest Twoja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : liczne pieprzyki i lekko widoczne piegi na policzkach
Galeony : 459
  Liczba postów : 714
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyWto Lis 20 2018, 00:00

Nie wiedziała dokąd idą a siły na dalszą walkę, krzyk i wierzganie się utraciła po kilku minutach, mając wrażenie, że Henley postanowił ukarać ją w absurdalny sposób. Nie popierała tego, nawet w najmniejszym stopniu, wszak marzyła o łóżku i już po raz drugi z trudem przełknęła ślinę, hamując wymioty. Postanowił ją zabić? Po co? Był seryjnym mordercą, który najpierw długo poznawał swoją ofiarę, by na końcu torturować i dobić ją w cierpieniach? Z początku wprawdzie w to wątpiła, jednak po chwili rozważania dalszych za i przeciw musiała przyznać, że czasami jego zachowania właśnie na to wskazywały. Na socjopatę i psychopatę w jednym, czającego się na swoją ofiarę bez cienia zniecierpliwienia. A ona? Cóż, ofiarą była całkiem dobrą, jeśli miałaby się uczepić wizualnych aspektów – ale chyba nie o to chodziło w torturach, o ile nie postanowił zemścić się za krzywdy przeszłości na kobietach w jednym typie.
Myśl ta zaprzątnęła jej myśli na tak długo, że nie zorientowała się, kiedy weszli do ciemnego, nieznajomego pomieszczenia, lecz po zapachu była niemal pewna, że byli w aptece – smród ziół, medykamentów i innych specyfików znała aż za dobrze, gdy ojciec nie oszczędzał jej wycieczek w czeluście szpitala. Była skłonna nawet uznać, że jednak źle go oceniła, bo może to dobry człowiek, który postanowił w ostatniej chwili kupić jej coś na jutrzejszego kaca a aktualny ból głowy, i próbował się nią na swój sposób zaopiekować, dopóki do jej nadstawionych uszu nie dotarła wymiana zdań pomiędzy obecną tutaj poza nią dwójką.
Co? – wybełkotała, gdy doszedł doń sens wypowiedzianych przez Sweena słów; czy on naprawdę próbował ją sprzedać? – Sprzedajesz mnie za takie pieniądze? – nie była pewna czy powinna się śmiać, czy płakać, czy może znowu obrazić, że chciał sprzedać ją za tak śmieszną sumę, choć uznała to za działanie drugoplanowe, skoro dalej tkwiła w niekorzystnej pozycji, zwisając mu przez ramię z głową w dół – nie, nie, nie, chyba sobie żartujesz w tej chwili – kontynuowała, w przypływie sił podejmując próbę wyrwania się z jego uścisku – to ja tu jestem ofiarą, zostałam u p r o w a d z o n a – czy ten biedny człowiek nie widział co tu się dzieje? Ku jej zdziwieniu nie przejął się tą informacją, a jedynym pocieszającym aspektem było spektakularne wierzgnięcie i upadek prosto na ziemię. Tym razem podniosła się jeszcze szybciej, początkowo przypłacając to zawrotami głowy i niewielkim rozcięciem na policzku a potem nader gromiącym spojrzeniem spopieliła pierw starego aptekarza, później Henleya, którego w pierwszym odruchu zamierzała udusić gołymi rękoma. Bez problemu zresztą mógł dostrzec iskrę wściekłości niebezpiecznie tańczącą po ciemnych tęczówkach i wyraz twarzy, który wskazywał na to, że odzyskała zdolność do racjonalnego myślenia, niezwykle poważny i niezwykle rzadko u niej spotykany.
Powinni was zamknąć w pokoju bez klamek – wystającym spod płaszcza kawałkiem rękawa przetarła ściekającą po zaczerwienionym policzku kroplę krwi, instynktownie odsuwając się w stronę wyjścia z lokalu a drugą wsunęła do kieszeni, odnajdując w niej bez problemu różdżkę, gdyby cała sytuacja okazała się jak najbardziej poważna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyPią Lis 23 2018, 20:43

Popatrzył na nią prawie współczująco. Być może winna własnej głupoty sama napytała sobie biedy, jednak fakt pozostawał faktem – rozcięcie na policzku zdobiło ją niczym drobna, karminowa przypinka. Nie było ani brzydkie ani ładne, jednak zdecydowanie nie obojętne. Widział ściągnięcie mięśni twarzy gdy uczuła pieczenie a także ciemniejące od gniewu spojrzenie, jak gdyby ogniskowała całą swoją wściekłość jedynie na nim. Przecież sam by jej nie upuścił. Było się nie wyrywać. - No już, już. Nie rób afery. Tobie niemiłe jest moje towarzystwo, dlatego postanowiłem coś na to zaradzić. Nie krzyw buzi, robisz się wtedy nieładna. – Odsunął się nieco dając jej pole do manewru. Nie wyciągnął ręki, nie otrzepał jej ubrań, nie poczynił żadnego kroku ku jej rozwścieczonej sylwetce. Pijana widać bywała nie tylko nieostrożna ale i nieobliczalna. Zabawna. Miał prawo się przestraszyć. - Panie... – Bezradnie zatrzepotał ręką w powietrzu uświadamiając sobie że nie wie w ogóle z kim ma do czynienia. Sam nie spodziewał się niecodziennego spotkania, dlatego nie przygotował ani ewentualnej mowy, ani też stosownej reakcji. Osłupiały Wiktor nie zadał sobie nawet trudu spojrzeć w jego kierunku, zbyt zajęty lustrowaniem miotającej się Padme. Cielę – pomyślał krótko. - Tylko wrót brakuje. - Powierzam tę oto niewiastę pańskiej czułej opiece. Kobieta krwawi, weźże jej pomóż. – Wycofał się jeszcze o krok w głąb pomieszczenia by uniknąć rykoszetu potencjalnie niebezpiecznych paznokci i doskonałej znajomości magii ofensywnej. Gdyby gdzieś tam ukryła różdżkę jak powinna, mogła mu jeszcze napytać biedy. O to zaś się nie prosił. Było zimno, zgrzał się przy jej przenoszeniu. Oby nie złapał żadnej kichawicy. Tylko tego mu brakowało, żeby zaniemógł pod pościelą kiedy nie miał na to najmniejszej nawet ochoty.
Zdezorientowany całą aferą sprzedawca nie wiedział czy posłać sowę do świętego Munga, czy może po kilku zbrojnych na Nokturn. Szykował się już do wieczornego zamknięcia przybytku i nie w smak mu było zamieszanie jakie swoim przybyciem spowodowali. Zimny przeciąg jaki Sweeney wpuścił do środka dał mu powód do zrozumienia czemu tak szybko zakotwiczyli się we wnętrzu apteki, jednak wciąż nie wiedział czy był on jedyny, czy może jednak pozostaną jego ostatnimi dzisiaj klientami. - W czym mogę państwu pomóc? – ozwał się sucho, pozorując względny brak przejęcia. Jedyną oznaką podirytowania przemieszanego z próbą poukładania sobie całego dialogu były wysoko pod początkowe zakola podsunięte brwi koloru kruczych piór jesienną nocą. Był zmartwiony życiem jednak wciąż przystojny. Tego nie można mu było żadnym sposobem odebrać. - Bieluń dziędzierzawa – rozpoczął Henley z mocą, zaraz jednak gubiąc rytm i jakby zapadając się w sobie. Wieki już nie robił zakupów. - Doszły mnie słuchy iż sprzedają państwo już utarte liście. – Nie był pewien kto i kiedy mu to powiedział, zapamiętał jedynie iż w jednej z aptek na Pokątnej da się zdobyć kilka roślin z działu 'nie hoduj bo śmierć albo azkaban' i nie trzeba się wcale trudzić wycieczką aż na Śmiertelny Nokturn, na co bynajmniej nie miewał ostatnio ochoty. Zdziadział. Nie bawiły go już niebezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : liczne pieprzyki i lekko widoczne piegi na policzkach
Galeony : 459
  Liczba postów : 714
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyPon Gru 03 2018, 12:59

To musiało się tak skończyć. Absurdalnie. I tragicznie, choć bardziej z naciskiem na to pierwsze, gdy cała sytuacja przypominała farsę, komedię i festiwal zażenowania w jednym. Kiedy czołgała się po brudnej ziemi jak w historii z kryminałem w tle a potem niezwykle uradowana faktem, że wreszcie otworzyła się przed nią droga ucieczki bez przeszkód, poderwała się na proste nogi, pożałowała swojej kolejnej nieprzemyślanej decyzji. Wstała bowiem za szybko, jak się okazało, gdy w efekcie tym razem zawroty głowy nie ustąpiły, szum w uszach nasilił się a świat przez chwilę zamajaczył niewyraźnie, po zaledwie paru sekundach odcinając jej świadomość całkowicie. Z głośnym hukiem upadła na ziemię, na lewą stronę, a kiedy aptekarz, którego wcześniej zwyczajnie nie zauważyła, zignorowała, czy zwyczajnie nie dostrzegła jak ten pobudzony zamieszaniem stał na uboczu ich zacnej grupki, ocucił ją, była niezwykle spokojna. I zdezorientowana, może nawet nieco przestraszona, bo nigdy w życiu nie zdarzyła się jej podobna sytuacja. Z cichym jękiem dotknęła lewej strony głowy, z kolei po udzieleniu odpowiedzi na kilka podstawowych pytań skonsternowanego mężczyzny zdołała zapomnieć, że jeszcze niedawno chciała wszystkich pozabijać kilkoma zaklęciami i uciec stąd jak najdalej.
Nie wstała z ziemi sama. Z pomocą aptekarza podniosła się, przemaszerowała kilka metrów i usiadła z powrotem na stołku, ciężar ciała spierając o chłodną ścianę za sobą a potem pozwoliła mu zająć się rozciętym policzkiem, w międzyczasie dociskając do czoła zimny okład. Nie chciała siniaków, czy szpecącego guza, lecz miała wrażenie, że skóra na skroni zrobiła się niezwykle napięta i piekła, co nie napawało jej optymizmem – przypominała ofiarę przemocy domowej. Pozostawiona sama sobie wreszcie przysłuchała się rozmowie Henleya, który zadziwiał ją z każdą chwilą coraz mocniej; czy on w ogóle się nią nie przejmował? Chociaż nie zamierzała tego komentować, ani teraz ani później, czuła się z tym dziwnie, nieswojo i przykro, nie potrafiąc zrozumieć czemu nie okazywał jej podobnej empatii co wtedy, w Walii, gdy specjalnie przyjechał sprawdzić, jak się ma. Nawet jeśli duża część uszczerbku na zdrowiu leżała teraz po jej stronie, nie poprawiało to wcale jego wizerunku.
Bieluń dziędzierzawa.
Na początku pomyślała o właściwościach narkotyzujących rośliny a niewiele potem o tym, że podany w zbyt dużej ilości doprowadza do zatrucia organizmu a konsekwencji śmierci, ot, niezwyczajna lekcja zielarstwa z podręczników zakazanych oficjalnie. Czy na koniec ich podróży postanowił ją otruć? Czy aż tak jej nienawidził? Zaskakująco, również dla siebie, nie odezwała się więcej i nie zapytała o to na głos, przyciskając suche wargi do podanego wcześniej kubka z okropnie słodką wodą. O tym, że bieluń stanowił składnik eliksirów na dolegliwości bólowe zapomniała, przez moment skupiając się na aptekarzu, który spoglądał to na nią, to na Sweeney'a.
Wyglądało na to, że mężczyzna dawno nie zaznał w swoim życiu tylu atrakcji, co teraz, na co wskazywał jego niemądry wyraz twarzy; widocznie nie rozumiał dzisiejszej młodzieży i ich relacji a relacja pomiędzy napotkaną dwójką wydawała się być niezwykle specyficzna. Dziwna i inna. Kontrolował jednak sytuację, w każdej chwili gotowy albo do ucieczki na zaplecze albo do wyjęcia różdżki z kieszeni, choć w myślach uznał, że prawdopodobnie ani jedno ani drugie nie będzie potrzebne.
Różne rzeczy można usłyszeć – odparł spokojnie; doskonale wiedział, że w jednej z gablot znajduje się trochę utartej rośliny – prościej jednak byłoby kupić gotowy eliksir – dodał, skupiając teraz całą swoją uwagę na Henley'u.

zt Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 3575013364
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xanthea Grey

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : wyraziste oczy, włosy do linii bioder, blada cera
Galeony : 235
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 131
http://www.czarodzieje.org/t17246-xanthea-grey#482605
http://www.czarodzieje.org/t17290-xanthea-grey
http://www.czarodzieje.org/t17289-xanthea-grey
http://www.czarodzieje.org/t17247-xanthea-grey#482658
Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 EmptyNie Maj 12 2019, 11:18






Dzień dobry


Chciałabym zamówić u Państwa składniki na dwie porcje eliksiru Wiggenowego. Szczegółową listę umieściłam na odwrocie pergaminu. Uprzejmie proszę o zwrócenie uwagi na to, by kora drzewa Wiggen była świeża, podobnie jak śluz Gumochłona. Należną opłatę załączam do listu.
Z poważaniem,

Xanthea Grey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 QzgSDG8








Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Apteka "Ziołowy Kociołek"   Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Apteka "Ziołowy Kociołek"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Apteka "Ziołowy Kociołek" - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-