Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Spotkanie Marceli i Alyssy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySob Sie 15 2015, 22:35


Retrospekcje

Osoby: Marceline Collins, Carrie Alyssa Collins
Miejsce rozgrywki: jedna z opuszczonych klas w Hogwarcie, raczej nieuczęszczana.
Rok rozgrywki: 2013, 7 rok w Hogwarcie
Okoliczności: przypadkowe spotkanie Marceli i Alysyy w dość nietypowych okolicznościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySob Sie 15 2015, 22:56

Marcela rozejrzała się po korytarzu. Pusto.
I cicho, być może nawet zbyt cicho, ale niezbyt się tym przejęła. I tak musiała się gdzieś zaszyć i tak, bo była zdenerwowana.
...No, lekko powiedziane. Zdenerwowana. Wściekła. Wkurwiona.
Okej, faceci bywali beznadziejni i upierdliwi dużo czasu po zerwaniu, ale Marcelina nie miała zamiaru się przejmować niczym. Ani nie żałowała, ani jej go nie brakowało... sprawa wyglądała jednak tak, że skoro dziewczyna już zerwała, zwieńczając związek oczyszczającą kłótnią, a nie w pokojowej atmosferze, to naprawdę nie chciała "zostawać przyjaciółmi". Ani mieć więcej kontaktu, niż trzeba było.
Dobrze, może parę zaklęć wymierzonych w jego stronę to była przesada. Może nawet większą przesadą był fakt, że były one naprawdę celne. Niespecjalnie silne, ale celne. Chłopak przeżył, nie trafił do Munga, może był lekko zdezorientowany i obolały, ale Marcela miała czas na ucieczkę i zaszycie się gdzieś. Padło na tę klasę, która stała opuszczona chyba od eonów. Na to przynajmniej wskazywały warstwy kurzu na nadgryzionych zębem czasu meblach, co Marcela zauważyła wchodząc do środka. Zamknęła za sobą drzwi dokładnie, tak żeby upewnić się, że nikt jej nie będzie przeszkadzał. Zauważyła zasuwkę w drzwiach, choć była wyraźnie wątpliwej jakości i zapewne można było ją wyrwać - mimo to postanowiła ją zamknąć, choćby dlatego, że dodatkowe dwie sekundy to wystarczający czas, by udawać, że nic tu wcale nie robi.
Okej, może popadała w paranoję, bo czego ktokolwiek miałby szukać w starej rupieciarni?
Usiadła na szerokim parapecie, uprzednio zgarniając z niego kurz i kichnęła. Przy okazji przyjrzała się, jak promienie słońca wpadają przez ogromne okno do pomieszczenia i oświetlają stare, drewniane meble ciepłym światłem. "Idealne na obraz. Albo szkic."
Oczywiście miała ołówki i szkicownik w torbie, bo kilku sztuk farbek i pędzelków nie uwzględniała. Za mało.
Ale to zaraz, bo na tamten moment miała ważniejsze sprawy.
Wyjęła papierosa z paczki, a z kieszeni swetra zapalniczkę. Podpaliła go z namaszczeniem i zaciągnęła się dymem powoli, a zapach jagodowych balonówek wypełnił powietrze wokół niej. Paląc, przypomniała sobie sytuację sprzed kilkunastu minut i z ulgą stwierdziła, że jej eks chyba już da sobie spokój po tym małym pokazie zaklęć. Trochę to ją uspokoiło i nawet humor jej się poprawił, więc siedziała sobie i machała nogami, wpatrując się w swoje wysokie buty na platformie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySob Sie 15 2015, 23:30

Alyssa jak to ona, jeździła sobie na swoich białych oldschoolowych wrotkach, po całej szkole. Czyli normalny dzień z życia dziewczyny. Po drodze omijala różnych nudnych młodych czarodziej, w sumie nic dziwnego. Lekcje dawno się skończyły. Niby tyle tutaj ludzi, a ona czuła się ciupke samotna. Zawsze chciała poznać kogoś rozrywkowego. Może i nawet do wspólnego tworzenia muzyki. Rozmyślać tak nie zauważyła Przed sobą wazonu, który stał sobie spokojnie na poboczu. Nagle można było usłyszeć odgłos tluczacego się wazonu. A Carrie wylądowała na posadzce.A raczej zaatakowała ja.
-Do jasnej cholery-Wrzasnela słysząc za sobą śmiechy. Niby nic się nie stało. Podniosła się powoli z posadzki i już miała zamiar uciekać z miejsca zbrodni, udają że nic się nie stało.Ale.. No właśnie ale usłyszała za sobą nie zbyt przyjemny głos mężczyzny. Woznego.
-Collins!! Ty..- Odwróciła się i spojrzała na niego. Jak on to robi ze zawsze jest tam gdzie coś się dzieje. Nie ważne Alyssa! Odezwał się jej Rozsądek, ty lepiej uciekaj jeśli nie chcesz mniec szlabanu. Jak pomyślała tak zrobiła. Pognała prosto przed siebie. Na wrotkach miała większe szanse. -Wracaj tu, ale już . Usłyszała za sobą. Skręcił w korytarz, potem w następny i otworzyła pierwsze lepsze drzwi. Nie miała żadnego problemu z nimi, była tak rozpędza że nawet nie poczuła oporu który stawiała zasuwka. Zamknęła ja czym prędzej i usłyszała znów głos woznego -Jeszcze cie dopadne Collins. -.
Nie zauważyła że ktoś jest jeszcze w Pomieszczeniu. Na razie stała przy drzwiach i nasluchiwala. Odgłosy się oddalay. Na szczęście. Odwróciła się przodem do klasy,a tyłem do drzwi i zauważyła tam siedząca dziewczynę. Otwarta usta, ale za bardzo nie wiedziała co powiedzieć, więc je zamknęła i Przyglądał się jej. Twarz nawet znajoma. Uśmiechnęła się głupio i poczuła dym papierosa, zmarszczki delikatnie nos. -Chyba nie masz zamiaru mnie wydać Woznemu, prawda? Uniosła prawa brew ku górze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySob Sie 15 2015, 23:53

Papierosy mimo efektu uspokojenia się i wyciszenia miały dość oczywistą wadę - mianowicie, wypalały się i w końcu trzeba było albo schować paczkę, albo zapalić kolejnego. Marcela czuła się co prawda nieco lepiej, ale mimo to postanowiła wybrać tę drugą opcję. Kiedy tylko wyrzuciła peta za okno (ok, nie była z siebie dumna, ale co zrobić?), wyjęła zapalniczkę, pufka i po kilku pstryknięciach krzesiwa znów raczyła się dymem.
Chciała myśleć wtedy, że wszystko jest w najlepszym porządku, ale coś było nie tak. Zaciągnęła się dymem głęboko, chcąc zdusić to uczucie, ale nie wyszło.
I wtedy usłyszała za drzwiami dziwne szuranie i krzyki woźnego. I to nie byle jakie krzyki. A potem trzask drzwi. Drgnęła niespokojnie, ale z jakiegoś powodu nawet nie schowała papierosa, a po prostu trzymała go między palcami. Noga założona na nogę, wysokie buty, sukienka, długie blond włosy i beztrosko trzymany papieros w dłoni - taki widok mógłby nieźle wkurzyć woźnego, bo w jego mniemaniu jej postawa byłaby arogancka i cyniczna, niemniej Marcelina nie zdążyła zareagować w odpowiedni sposób odruchowo, bo zauważyła w drzwiach jakąś dziewczynę. Zatrzasnęła za sobą drzwi, a Marcela wpatrywała się w nią swoimi wielkimi oczami z zaskoczeniem.
- Czego on ode mnie chce? - spytała nieco zaskoczona, bo w końcu nie zrobiła nic szczególnego. No, może jarała szlugi w szkole, ale przecież była cały czas w tej klasie, więc skąd miałby wiedzieć? Dopiero po chwili zorientowała się, że tamta dziewczyna też nazywała się Collins. Mimo to nie była do końca pewna, czy woźny czegoś od niej nie chciał. W końcu święta to ona nie była.
Marcela zauważyła, że dziewczyna zmarszczyła nos, czując dym, ale nie zareagowała na to. Nie miała zamiaru gasić peta, a poza tym... ten dym pachniał przecież jak jagodowe balonówki!
Na pytanie dziewczyny Marcela wzruszyła ramionami.
= A po co? Ja bym wkopała ciebie nie wiem z jakiego powodu, ty mnie przez szlugi w szkole, niepotrzebny wysiłek. - odparła pogodnie, zaciągając się dymem i po kilku sekundach wypuszczając go powoli z płuc. A zatem sztama. Marcela przyjrzała się dziewczynie, gdy nagle zobaczyła jej... buty? Na gacie Merlina, nie miała pojęcia, co to mogło być, ale z zaciekawieniem wpatrywała się w białe buty z... kółkami?
- Ktoś rzucił zaklęcie na twoje buty? Chyba to niezbyt bezpieczne, chodzić w czymś takim. Nie lepiej je zdjąć i odczarować? - spytała, chcąc pomóc. No bo jak się w czymś takim nie zabić? Jak Alyssa w ogóle tam przyszła? Może wpadała na wszystko i dlatego ją gonił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 00:29

-Od Ciebie? - Spojrzała się dość dziwnie na dziewczynę i milczala przez chwilę. No tak. Nagle sobie przypomniała że mają te same nazwiska. W sumie co się dziwić Collins, to dość popularne nazwisko. - To nie o Ciebie chodziło. Tym razem gonił mnie - Posłała jej delikatny uśmiech. Nie wiedząc czemu nadal stała oparta o to cholerne drzwi. Może że strachu że Woźny za moment znajdzie jej kryjowke (najwyraźniej nie tylko jej).  W sumie groził jej tylko kolejny szlaban, ale obiecała rodzinie że się poprawi. A raczej spróbuję się poprawić. Znów odetchnąć z ulga i wygładziła dłonią swoje czarna sukienkę. No tak poczuła zapach dymu, jagodowego. A raczej jagodowych balonowek. Po prostu za nimi na e przepadala, ale spokojnie Alyssa nie miała zamiaru prosić jej o zgaszenie, ani nic z tych rzeczy. W końcu to Marceline była tutaj pierwsza i nie wypadałoby, a tak z drugiej strony to aż tak bardzo jej nie przeszkadzało.
-No tak, nie ma co się przemęczeć -. Odetchnęła z ulgą w głosie ibpokiwala głową. No więc sztama. I właśnie od tej chwili zaczęła troszeczkę lubić ta dziewczynę. Druga Collins. Znają się.dopiero jakieś trzy minuty a już mają wspólny mały sekret.
Słysząc jej komentarz o 'butach' po prostu parsknela śmiechem. Nie powinna twgonrobic, ale jakoś nie mogła się powstrzymać. Dziewczyna  miała prawo.przecież niewiedziec. Pewnie była czystej krwi i pochodziła  z rodziny czarodziej. -Przepraszam -. Odparła wycierajac łzy. Uśmiechnęła się do niej delikatnie.
-To jest taki mugolski wynalazek. Który zastępuje mi buty. Jest to szybszy sposób poruszania się -chyba dobrze jej to wytlumaczyla, prawda? Najprościej jak potrafiła. -A mówią na to wrotki -Pokiwala głową i zademonstrowała dziewczynie jak to działa. Przyjechała się zwinne po klasie omijając stare krzesła i parę stolików. Po czym znalazła się przy dziewczynie. -Praktyczny wynalazek. Chcesz spróbować? -oczywiście gdy mówiła o swoich wrotkach, w jej głosie można było usłyszeć nutkę podniecenia. Po prostu kochała je i już. Po zadanym pytaniu dla dziewczyny patrzyła na nią z zaciekawieniem na twarz. Zgodzi się czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 00:50

To, że woźny gonił nie ją, a Alyssę, Marcela zrozumiała jeszcze zanim dziewczyna o tym powiedziała, dlatego tylko skinęła głową. Ulgę odczuła jednak nieco wcześniej, dlatego paliła sobie w spokoju, machając nogami.
- To teraz mów co zrobiłaś, Collins - wyszczerzyła się do Puchonki, odnajdując w niej swoistą wspólniczkę przestępstwa. No, tym razem może nie została na niczym przyłapana, ale było blisko, nie? Poza tym dzieliły wspólną kryjówkę.
Kiedy zadała pytanie o te dziwne buciory, a druga Collins zaczęła się śmiać, Marcela uśmiechnęła się pogodnie i czekała na odpowiedź cierpliwie, wymachując nóżkami. Cóż, nie mogła powiedzieć, że nie przywykła do tego typu reakcji. Każdy, kto miał więcej styczności z mugolami niż ona, prędzej czy później musiał zacząć gadać o czymś, czego ona nie ogarniała. Gdyby ją to ruszało, nie nadążałaby z obrażaniem się na ludzi! Ewentualnie jak kogoś nie lubiła mogła pokazać, że wiedzą w dziedzinie zaklęć ofensywnych skutecznie nadrabia braki w mugoloznastwie.
Ale Alyssę jakoś tak polubiła.
- Wrotki. - powtórzyła za nią Marcela, jakby chcąc zapamiętać słowo, ewentualnie tak, jakby się nad nim zastanawiała. Cóż, brzmiało fajnie, ale jak na tym jeździć? I co najważniejsze, jak zahamować? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi, ale gdy tylko Marcela usłyszała propozycję Alyssy, zaświeciły jej się oczy.
- Na gacie Merlina, chcę - uśmiechnęła się pięknie, a na jej twarzy widać było najczystszą formę szczęścia. Zdążyła już nawet zapomnieć o małym poturbowaniu byłego chłopaka. Kiedy dopaliła papierosa i pozbyła się filtra, zeskoczyła zręcznie z parapetu. Buty na słupku stuknęły o posadzkę z impetem, by następnie dać się słyszeć kilkoma kolejnymi stuknięciami, gdy podchodziła do Alyssy. Nie odrywała wzroku od białych, ślicznych wrotek. Kiedy już wiedziała, o co chodzi, wydawały jej się jakieś takie bardziej przyjazne.
- Ale potrzymasz mnie za rękę, dobra? Bo nie wiem czy będę umiała hamować. - wyraziła na głos swoje wcześniejsze wątpliwości, po czym oparła się o zniszczoną, ale wyglądającą dość solidnie komodę i rozsznurowała po kolei oba buty i zsunęła je z nóg. Stojąc na zimnej podłodze w szarych skarpetkach w czarne serduszka wpatrywała się w Alyssę wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 13:02

-Tym razem zbiłam jakiś wazon.- Wzruszyła ramionami -Wiesz, pewnie naprawiłabym go szybko zaklęciem. Ale ten przeklęty Woźny zawsze jest tak gdzie coś się dzieje. -. Parsknęła oburzona. Zawsze zastanawiało ją jak on to robi. Twoim zdaniem jesteś sama na korytarz, jest po prostu cicho. Zrobisz coś niestosownego a on po setnej sekundzie już tutaj jest i wykrzykuje twoje nazwisko. Po prostu obłęd. Przez tego Woźnego schudnie, jak będzie musiała codziennie uciekać jak najdalej. Straszne..- W sumie pewnie dostała bym tylko szlaban, ale obiecałam ojcu się poprawić-. Znów wzruszyła ramionami. Szczerze jeden szlaban w tą czy w tamtą, nie robił jej różnicy. Ale obiecała ojcu, więc musi się postarać. Dla niego zrobiłaby wszystko.
Pokiwała głową i czekała na jej odpowiedz. Była prawie pewna że dziewczyna da się namówić na przejażdżkę. Ba! Ona nawet nie musiała jej namawiać, dziewczyna od razu się zgodziła. Bez dwóch zdani. Pysznie.
-No to ściągaj buty. A ja dam ci małą instrukcje- Żeby było szybciej Alyssa podjechała do niej i stanęła na przeciwko. Wyszczerzyła się przyjaźnie, ściągnęła jedną wrotkę i zaczęła mówić. -To tutaj -. Wskazała na hamulec który znajdował się z przodu, przed przednimi kółkami. -To jest hamulec. Hamowanie jest strasznie trudne, więc możesz mieć z tym problem. Ale jeśli ci się spodoba to Cie nauczę wszystkiego.- Uśmiechnęła się do niej przyjaźnie. Zawsze gdy mówiła o wrotkach, swojej pierwszej miłości. W jej głosie można było usłyszeć ekscytacje. -Jeśli chcesz zahamować musisz pochylić stopy na przodu. Aby to ten hamulec dotknął podłoża. Pewnie za dużo informacji jak na jeden dzień, ale co tam. Dziewczyna po prostu nie mogła się opanować. -Aby nabrać prędkości, musisz równomiernie odpychać się od podłogi nogami.
-Oczywiście ze Ciebie przytrzymam. Będę ci asekurować -Uśmiechnęła się do niej i zdjęła drugą wrotkę. Spojrzała się na stopy Marceliny, bo w sumie nie zapytała sie jaki ma rozmiar. Ale tak na oko taki sam jak ona. Pokiwała głową i podała jej swoje oldschoolowe białe wrotki. -Gotowa ??- Spytała z uśmiechem. Bez wrotek na nogach czuła się naga, i jak nie ona. Ale czego nie robi się, aby uszczęśliwić inną osobę. Zawsze była pomocna, a uwielbiała dzielić się z innymi swoją pasją. Miała nadzieje że drugiej pannie Collins, również się to spodoba. Wręcz miała taką nadzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 14:10

- A, to nawet dobrze że uciekłaś. Ktoś i tak to naprawi, jak ty nie zdążyłaś, a to przecież nie żadna stara droga rzeźba. - odparła Marcela. No, według niej rzeczywiście bardziej logiczne było zwianie, niż dostawanie szlabanu za jakąś głupią wazę. Poza tym, jak już stamtąd wyjdą, to mogą to naprawić, no nie? Także sumienie Alyssy mogło być spokojne.
- Skoro tak, to jak już wspomniałam, dobrze zrobiłaś. - dodała, gdy dziewczyna wspomniała o swoim ojcu. Gdyby jej dziadkowie mieli podobne wymagania, pewnie sama przestałaby trzaskać zaklęciami w każdego, kto posunął się za daleko we wkurzaniu Marceli. Nie miała pojęcia, jacy byliby jej rodzice, gdyby żyli, ale dziadkowie na wieść o każdym szlabanie za wychodzenie w nocy, parę zaklęć wymierzonych w jakiegoś idiotę czy coś równie idiotycznego po prostu wysyłali jej sowy, w których najzwyczajniej w świecie mieli z niej bekę. Jeśli chodziło o te małe potyczki, w których zaklęcia wchodziły w ruch, oczywiście pytali o sytuację i dlaczego tak zrobiła - a zazwyczaj powody miała solidne. Zazwyczaj także nie dawała się złapać, tak jak tego dnia, więc te wyśmiewające ją sowy były rzadkie. Ale w sumie Marceli jakoś one nie przeszkadzały, nie oburzała się, nic z tych rzeczy.
Marcela stała sobie na boso, przysłuchując się instrukcjom Alyssy i przyglądając się, jak wszystko robi. Gdy jednak ściągnęła wrotki, dopiero zaczęła się zastanawiać, czy nie będą one dla niej za duże. "Może rozmiar magicznie się dopasuje? Nie no, to przecież mugolskie..."
Przysiadła na jakimś małym stołeczku, postanawiając, że przymierzy wrotki, a gdy będą za duże, to coś wykombinuje. W każdym razie gdy już je założyła okazało się, że wcale nie wiszą tak, jakby włożyła nogi w dwa kajaki, więc zawiązała je dokładnie, a gdy już miała zamiar wstać, złapała za ręce Alyssę i się ostrożnie się podniosła. Zachwiała się delikatnie, ale szybko złapała równowagę. "Może to trochę jak latanie na miotle?", pomyślała, gdy wyprostowała się. W końcu trzeba było utrzymać równowagę, więc jakiś element mógł być, no nie?
- Dobra, spróbujmy - odezwała się, puszczając jej jedną rękę tak, by się z nią wyrównać i zaczęła poruszać nogami tak, jak wcześniej zauważyła u Alyssy. No, albo podobnie, z tym że ruchy jej nóg nie były pełne, a jedynie poruszała nimi łagodnie, by nadal być w pionie. To było dziwne. Dziwne, ale fajne. Aż sama by chciała mieć takie wrotki!
Hamulec z przodu. Marcela postanowiła go wypróbować, zanim zacznie jeździć ciut szybciej, ale wychyliła do przodu tylko jedną nogę, żeby się przypadkiem nie przewrócić. Druga wyjechała jej tak śmiesznie do przodu i gdyby Marcela jechała szybciej, pewnie by się przewróciła. Szybko przestawiła tę nogę bokiem, tak żeby przyblokować kółka i miała nadzieję, że nie wyglądała przy tym tak, jakby miała grację wieloryba. Znowu wróciła do prób nauczenia się, ale wciąż tak samo ostrożnie, zatem póki co powoli okrążała wszystkie zakurzone rupiecie w klasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 15:08

-Tez mam takie zdanie.- Pokiwała głową i odetchnęła z ulgą. Już zaczynała zapominać o tej całej sprawie z wazonem i Woźnym. No cóż, ona za zwyczaj nie przejmowała się szlabanami. A na swoim kącie miała ich, od cholery. Oczywiście przez ten cały okres buntu i sytuacje związane z jej ex, ojciec prawie osiwiał a siostra wyszła z siebie i to nie raz. Obiecała im że przestanie wpadać w kłopoty. A raczej nie dać się więcej przyłapać. Bo zawsze będzie miała swoje za uszami, tylko po prostu nikt nie musi o tym wiedzieć. Bo po co ojcu więcej problemów ?. Kochała go i miała zamiar się "poprawić".
Carrie ciągle na twarzy miała szeroki uśmiech i kiwała głowa. Po wszystkich instrukcjach które podała pannie Collins. W sumie to zabawne że oby dwie mają tak sama na nazwisko i jeszcze te blond włosy, gdyby nie inny kolor patrzałek, mogłoby się je wziąć za "siostry". Były ciut podobne do siebie, według Alyssy. Tyle że Alyssa była ciupkę wyższa. Co było nawet wygodne gdy Marceline ubrała wrotki, nawet się wyrównały.
Patrzała uważnie jak dziewczyna zawiązuje wrotki, gdyby zawiązała je zbyt luźno, mogłoby nie być juz tak wesoło. Wypadek byłby nieunikniony. A rozmiarowo na szczęście pasowały. Podała jej całą rękę , by ta mogła się podeprzeć i wstać spokojnie. Przecież obiecała jej że będzie ją asekurować. Dziewczyna zachwiała się, ale na szczęście sama opanowała sytuację.
-Do odważnych świat należy.-Dodała jej otuchy. Ciągle poruszała się obok dziewczyny. Na szczęście nigdy nie miała zimnych stóp, więc nie czułą bijącego chłodu od posadzki. Jak na pierwszy raz nie szło jej najgorzej. Alyssa bardzo dobrze pamięta swoje pierwsze upadki na wrotkach. Nawet ma gdzieś jeszcze blizny. Raz nawet wpadła przez okno do piwnicy (okno było wyrównane z ziemią). Po prostu osunęła jej się noga, rozbiła wrotką szybę i poleciała metr w dół do ciemnej gnijącej piwnicy. Ohyda. Krzyczała wtedy tak głośno aż Blase ją usłyszał i wyciągnął z tego okropnego miejsca. Na szczęście przybył szybko, po jakiś dziesięciu minutach. -Nie musisz utrzymywać ciągle pionu, może gdy się pochylisz będzie ci lepiej. - Uśmiechnęła się delikatnie.
Pokręciła głową z uśmiechem widząc jak dziewczyna próbuje hamować. -Gdy hamujesz, najlepiej wychyl tylko stopy, najlepiej dwie. Bo wtedy tamta druga ci ucieknie jak teraz. I gdy będziesz hamować, wyprostuj się, bo inaczej polecisz na twarz. Pokiwała głową, dając następne instrukcje.Oczywiście lepiej że Marceline nie próbowała od razu jeździć szybciej. Powoli małymi kroczkami i jakoś to będzie. Możliwe że przy jej próbie hamowania i jeżdżenia nie miała w sobie dużo gracji. Co najmniej wyglądała czasem jak słodka kaczuszka. Ale przecież nikt jej tutaj nie widział oprócz Alyssy, wiec nie powinna się tym przejmować. A kto wie może jednego dnia razem będą jeździć razem po szkole i wkurzać woźnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 15:45

Marcela na chwilę przestała ruszać nogami i poczekała, aż wrotki same wyhamują. Wtedy pochyliła się minimalnie, tak jak doradziła jej Alyssa i zrobiła ruch nogą trochę dłuższy i płynniejszy niż wcześniej. Przestąpiła od razu na drugą nogę i zrobiła tak samo, a w myślach stwierdziła, że jednak jak ten wieloryb chyba nie wygląda. No, jak na pierwszy raz chyba nie było źle, nie? Wtedy Marcela postanowiła zahamować tak, jak opisała jej Alyssa, więc zrównała nogi, żeby sobie po prostu pojechać i wyprostowała się, wychylając stopy tak, jakby chciała stanąć na palcach. Zatrzymała się, wszystko było w porządku, wszystko z gracją i umiejętnie... no, prawie umiejętnie, bo po chwili jakoś tak dziwnie się złożyło, że Marcela poleciała w stronę podłogi. Wrotka jej się jakoś zaklinowała, noga wykrzywiła, sama nie miała pojęcia, ale fakt faktem, że wychyliła się w stronę podłogi niebezpiecznie, wrotki zjechały na bok i Marcela zaatakowała podłogę ręką i nogą. Kiedy wiedziała, że Alyssa nie będzie już w stanie jej utrzymać, puściła jej rękę, żeby nie pociągnąć jej za sobą. No, pewnie siniaki będą, ale Marcela nie miała zamiaru na tym poprzestawać.
- Ałć. - powiedziała tak, jakby tak naprawdę nic jej nie bolało, bo jej głos był wyjątkowo pogodny, po czym postawiła wrotki na ziemi, kucając, i wyciągnęła rękę w stronę Alyssy, by pomogła jej się podnieść. Niektórzy mogliby poczuć się zniechęceni po takim upadku, ale nie Marcela, której mimo wszystko się to spodobało.
- W ogóle to śmieszne, że mamy te same nazwiska - odezwała się, gdy już się pozbierała i w dalszym ciągu przemierzała klasę na rolkach, asekurowana przez Alyssę. - Jeśli chodzi o magiczne rodziny Collinsów, to raczej nie jest ich zbyt wielu, nie? Jesteś czystej krwi? - spytała. W sumie też zauważyła między nimi pewne podobieństwo i choć mógł to być tylko zbieg okoliczności, to nie widziała przeszkód, by o to zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 16:17

-Coraz lepiej Ci idzie, Marceline-. Znów dodała jej otuchy. Nawet dobrze jej szło, no i Alyssa może się sprawdzić jako dobra nauczycielka jazdy na wrotkach. Ha! T może być jej alternatywy pomysł na życie, gdy nie wyjdzie jej coś z magią. W sumie ona nie miała żadnego planu na swoje życie.. A powinna ? Pewnie już powinna zacząć o tym myśleć. Ale co tam jeszcze studia przednią. Już myślała że wszystko będzie szło gładko i dziewczyna nie zaatakuje posadzki. A tu jednak. Nie wiadomo jak ale dziewczyna nagle straciła równowagę. Oczywiście Alyssa złapała dziewczynę, aby ta nie upadla za mocno.A po chwili dziewczyna puściła jej dłon. Cóż nawet mądre posunięci, bo inaczej poleciłaby we dwie. A znając życie Alyssa poleciała by na nią. -Mam nadzieje że za bardzo nie bolało - Uśmiechnęła się.
Wyciągnęła do niej pomocną dłoń. Słysząc jej głos, nie słyszała tam zniechęcenia, więc pewnie nie bolało za bardzo. I dziewczyna nie zniechęciła się
-Dziwny zbieg okoliczności-Pokiwała głową nadal ją asekurując. -Chyba masz racje. Nie ja jestem półkrwi, ale ty pewnie czystej -No cóż. Widząc jej zdziwienie na twarzy gdy po raz pierwszy widziała wrotki na jej nogach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 17:56

- Dzięki - uśmiechnęła się Marceline, wciąż kontynuując próbę nauki jazdy na wrotkach. - Jeśli dalej będzie tak łatwo, jak teraz, to może pomyślę nad skombinowaniem sobie własnych wrotek? - dodała, dość poważnie rozważając tę opcję. W sumie to byłoby fajne! Nauczyłaby się jeździć tak jak Alyssa (której szło naprawdę świetnie), jeździłyby po szkole, próbowały nie zbijać rzeczy... No, ewentualnie nabrałyby wprawy w rzucaniu zaklęcia reparo i uciekaniu przed woźnym na czas.
Marcela puściła Alyssę właściwie w ostatnim momencie, gdy już była dość blisko podłogi, więc impet uderzenia nie był zbyt wielki.
- W sumie prawie w ogóle - odparła zgodnie z prawdą. Okej, siniaki mogły się pojawić, ale Marcela nie miała w zwyczaju zastanawiania się nad tym, jak bardzo ją coś boli, tylko ignorowała to i robiła swoje. Zresztą, dlaczego kilka małych siniaczków miałoby stanowić przeszkodę w robieniu czegokolwiek?
- Tak, czystej... Hm, ale skoro jesteś półkrwi, to może coś w tym jest. Collinsowie to przecież "zdrajcy krwi" - zrobiła w powietrzu cudzysłów tą ręką, której nie trzymała Alyssa i przewróciła oczami. Od razu było widać, jaki ma stosunek do tych głupot. - O, może coś słyszałaś o Veronique i Marku Collinsach? To moi rodzice, byli aurorami. Zginęli przed drugą bitwą. - drugą część zdania powiedziała już z nieco mniejszym entuzjazmem, ale uznała, że jak już kogoś Alyssa mogła skojarzyć, to pewnie ich. Sama w domu słyszała tylko tyle, że jakaś rodzina jest, ale kontaktu z nimi nie mieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 18:45

-Nawet bardzo Cie do tego namawiam. Wrotki to fajna rzecz-. Uśmiechnęła się do niej promiennie. Ze szczęścia nawet mogła by podskoczyć do góry, ale nie przesadzajmy. W sumie to nawet dobrze że schowała się tutaj przed Woźnym. Nie dostała szlabanu i odnalazła Marcyśkę. Która pewnego dnia będzie śmigała z nią po całej szkole. Zawsze to jakaś rozrywka, prawda?. I przy tym opanują do perfekcji zaklęcie reparo. Pożyteczne i rozrywkowe.
- Cieszy mnie to, ale pewnie jeszcze nie jeden upadek przed Tobą. Bolesny czy też mniej.- Postanowiła ją uprzedzić, ale pewnie Marceline już zdążyła się tego domyślić. Oh ale siniaki schodzą, a czasem nawet mienią się na bardzo fajne kolory. Zielone i takie różne inne odcienie. A co to za dorastanie bez siniaków, zadrapań, skaleczeń i blizn? Właśnie nudne, jak flaki z olejem.
-No tak zdrajcy krwi. Wydaje mi się że to moja matka przyczyniła się do tego.- Uśmiechnęła się delikatnie, nie lubiła tego określenie. Podniosła może ciut smutne oczy na Marceline, ale widząc jej wywrócenie oczami, uśmiechnęła się przyjaźnie. Ucieszyło ją to że miała inny stosunek do tych wszystkich pomówień.
- Veronique i Mark- Powtórzyła po dziewczynie i zaczęła się zastanawiać przez chwilę. Coś jej to mówiło. Zmrużyła czy i przystanęła na chwilę. Kiedyś Amy i Artur wspominali o nich w jednej z rozmów o jej matce. Że ma rodzinę z którą kontakt się zerwał, po śmierci Jenny. Przełknęła głośno ślinę, nigdy nie pomyślałaby że spotka kogoś z rodziny swojej matki. Pamięta jak mówili że jako jedyni się od nich nie odwrócili, po ty jak matka ożeniła się z mugolem z Arturem. -Coś pamiętam, jak mówili o Twoich rodzicach. Byli dzieli i mieli dobre serce. Niestety tyle wie. Wiesz nigdy nie poznałam mojej matki. Zmarła zaraz po porodzie a nikt o niej przy mnie nie rozmawia. - Posłała jej delikatny uśmiech.-Przykro mi z powodu twoich rodziców .- Cóż tylko to mogła powiedzieć.
Znalazła swoją rodzinę uciekają przed szlabanem. Kiedyś opowie to swoim dzieciom .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 19:47

- Hm, ale mają różne kolory? Albo może zmieniałabym sobie zaklęciem. Chyba że to mugolskie coś ma zabezpieczenia na magię i wtedy się rozsypie albo mnie zaatakuje kółkami... - zaczęła się zastanawiać na głos, bo wymarzyła sobie takie same wrotki, ale fioletowe, albo czerwone, albo niebieskie...? Zbyt dużo możliwości, więc najlepiej byłoby wybierać kolory zaklęciem, żeby pasowały do ubrań.
- Oj trudno, poobijam się trochę, to się nauczę - stwierdziła zwykłym tonem. No, bo czym tu się przejmować? Parę siniaków jeszcze nikogo nie zabiło, a skoro chodziło o jazdę na wrotkach... było warto!
- No i dobrze, że się przyczyniła, kogo obchodzą te bzdety o krwi? Niejeden czarodziej albo czarownica z mugolskich rodzin byli potężnymi czarodziejami, więc co za różnica.
Dokładnie to mówili jej dziadkowie, a ona podzielała ich zdanie. W końcu jakie znaczenie miało to, gdzie się ktoś urodził, skoro swoją osobą mógł reprezentować co tylko chciał i potrafił?
Na słowa dotyczące rodziców Marceli dziewczyna odparła jedynie, że jej za to jest przykro z powodu śmierci mamy Alyssy. W końcu była w podobnej sytuacji, bo też jej nie znała. Marcela nie znała obojga, ale cóż, i tak dzięki dziadkom miała wspaniałe dzieciństwo.
- Więc wychodzi na to, że jesteśmy kuzynkami - podsumowała Marcela tę rozmowę, kojarząc fakty. Mama Alyssy musiała być kuzynką jej ojca - bo wiedziała, że ten nie miał bliskiego rodzeństwa. Słyszała, że mają w Ameryce jakąś rodzinę, ale nigdy nie pytała o szczegóły - a więc to musiało być to.
Właściwie to dziewczyna ucieszyła się, że Alyssa to jej siostra. No, bo tak było! Zerknęła w jej stronę, a choć różnica wzrostu między nimi była dość znacząca, to zaczęła zauważać pewne podobieństwa. Głównie włosy, ale nawet elementy twarzy... Cholera, nie wiedziała dlaczego poznawanie najfajniejszych ludzi zawsze odbywało się wtedy, kiedy próbowała być sama, ale nie miała co do tego żadnych obiekcji.
- Masz jakieś rodzeństwo? - spytała, przesuwając powoli nogi we wrotkach, a choć brzmiało to dziwnie, gdy mówiła do kuzynki, to naprawdę nie miała pojęcia. No bo skąd miała wiedzieć? Oj, z dziadkiem i babcią chyba musiała o tym poważnie porozmawiać. No, w każdym razie była ciekawa, czy może ma więcej rodzeństwa? Byłoby zabawnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 20:33

-Od koloru do wyboru. Wszystkie kolory, panterki, zebry co tylko będziesz chciała. W sumie nigdy nie używałam na nich magii, ale ciekawa teoria - Parsknęła ze śmiechem. Coraz bardziej zaczynała lubić tą dziewczynę.
-Coś za coś.-Wzruszyła ramionami. Ona też musiała się parę razy wywrócić aby jeździć tak jak teraz. A była naprawdę dobra, wręcz świetna.
-Moim zdaniem to magia powinna nas łączyć, a nie dzielić się na ludzi czystych i tych z tak zwanej niższej półki. W końcu nie każdy może mieć taki dar jak my, trzeba to szanować.- Właśnie takie było jej zdanie na ten temat. W końcu poznała jakąś normalną dziewczynę o jasnym umyśle. A nie taką co patrzy na krew albo na galeony jakie masz w portfelu.
Skinęła delikatnie głową gdy wyraziła se zdanie na temat śmierci matki Alyssy. Cóż jej też było przykro z powodu rodziców Marcyśki. Ale cóż takie jest życie, a ono daje często w kość. Alyssa uważała że za często. Niektórzy cierpią bardziej niz inny. Życie jest niesprawiedliwe!
-Zabawne prawda ? Uciekając przed Woźnym odnalazłam kuzynkę . Dobry tytuł na nową książkę -Parsknęła śmiechem.-Albo piosenkę, będę musiała coś stworzyć - Pokiwała wesoło głową. Wspaniały pomysł. Może to będzie jakiś hit ? Na pewno, przecież gówna nie stworzy. Również spojrzała się na dziewczynę, cóż były podobne do siebie nawet bardzo. Usta, takie same. Rozstawienie oczów, dziwne że wcześniej tego nie zauważyła. Wyszczerzyła się do niej. Ciekawe co jeszcze mają wspólnego. Cóż zaraz się okaże ! Czyżby Alyssa odnalazła w Marceline swoją bratnią duszę ? To się jeszcze okaże.
-Mam siostrę Amy, brat Elijah i Blase. Wszyscy są starsi i uczyli się tutaj.- Uśmiechnęła się do niej i odgarnęła swoje włosy do tyłu. -A ty ?-. Zapytała zainteresowana i nadal asekurowała dziewczynę. Chciała by kiedyś porozmawiać z jej dziadkami, może oni będą wiedzieć wiecej. Bo jej rodzina za bardzo nie rozmawiała o Jenny i jej rodzinie. Pewnie jest to zby bolesny temat w jej domu. Może nadal nikt sie z tym nie pogodził ? Kto wie. W sumie ciekawe czemu kontakty się zerwały, kto to wie ?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 21:14

Marcela wyszczerzyła się na wzmiankę o kolorach. Tak, jeśli czegoś jej brakowało w życiu, to tych wrotek. No, i może tego, żeby jej były dał jej spokój. Ale to swoją drogą, a zresztą nie można mieć wszystkiego.
- Masz rację, ale cóż. Ludzie zawsze muszą szukać pretekstów do kłótni, niektórym to jest niezbędne, niestety - odparła. - I to nawet niekoniecznie, gdy chodzi o magię, ale tak ogólnie. - dodała, mając na myśli w tamtym momencie jej eks, któremu po zerwaniu chyba całkowicie odbiło i postanowił uprzykrzać jej życie. Zresztą, Marcela też święta nie była, bo choć do konfrontacji zwykle nie dążyła, to gdy ktoś ją skutecznie sprowokował, raczej się nie hamowała. Ale to nie znaczyło, że miała uprzedzenia do ludzi bez sensu.
- U mnie "Spuściłam łomot byłemu i poszłam na szluga, odnalazłam kuzynkę". Też brzmi chwytliwie, nie? - wyszczerzyła się do Alyssy. - O, albo piosenka! Motyw miłości, dawania kosza, motyw przyjaźni, sprzedałoby się jak nic! Jak będziesz pisać, to możesz wykorzystać, bo ja się raczej za to nie biorę. - dodała nadal z uśmiechem na ustach. Ciekawe, czy z tą piosenką żartowała, czy nie, ale to mogłoby być całkiem zabawne, gdyby na serio coś napisała. Albo gdyby razem napisały. Hit roku, a nawet jeśli nie, to mogłyby mieć bekę przy pisaniu.
- O, szkoda, miałam nadzieję, że jeśli już, to jeszcze chodzą tu do szkoły - stwierdziła nieco zawiedziona. - Nie, nie mam. Powiedzmy, że rodzice nie zdążyli mi zafundować rodzeństwa. Zginęli jak miałam roczek. - powiedziała zwykłym tonem. Nie chciała tym popsuć atmosfery, bo w końcu co mogła na to poradzić?
- Ale wracając, to może kiedyś mi się uda ich poznać, przy dobrych wiatrach. I w sumie mogłabyś przyjechać kiedyś do mnie, poznałabyś dziadków, bo z nimi pewnie też nie miałaś kontaktów albo może nawet o nich nie słyszałaś. Strasznie fajni ludzie, ale pewnie gdybyście złapali kontakt i dowiadywaliby się o twoich szlabanach, to śmialiby się z nich tak samo, jak z moich. - stwierdziła i roześmiała się, gdy akurat okrążała z Alyssą na wrotkach wielką szafę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyNie Sie 16 2015, 21:49

-Niektórych ludzi po prostu nie ogarniesz .-Zaśmiała się i wywróciła oczami. Albo ktoś jej normalny, albo brakuje mu piątej klepki. Są ludzie i parapety. Eks, eks, esk.. Czemu z nimi zawsze są jakieś problemy ? Jesteś z nimi jest spoko, zajebiście wszystko po prostu gra. A gdy już mówisz mu ze to koniec to wpada w nich jakiś pieprzony demon i ze słodkiego chłopaka robi się idiota. To miały coś wspólnego, jeśli ktoś wkurzy Carrie to nie potrafi się pohamować. Lecą zaklęcia i nie tylko. Dziewczyna miała temperament, oj miała.
-Spuściłaś łomot byłemu ?-Parsknęła śmiechem.-Merline, chciałabym to zobaczyć !!-. Wydarła się z ekscytacją w głosie. Ona naprawdę chciałaby to zobaczyć, przecież to musiała być komiczne.!-Chwytliwe, ale jak będę pisać to zapraszam to wspólnego pisania. O ile muzyka Ciebie interesuje -Pokiwała głową. Przecież jeśli powstanie piosenka to o nich, wiec muszą zrobić to razem. To będzie hit nad hitami. Cała szkoła będzie go znała i śpiewała !
-Tak sie złożyło że jestem najmłodsza -Wzruszyła ramionami z uśmiechem. -Czyli jedynaczka. W sumie to chyba nie jest zbyt fajne, prawda?Nigdy nie chciałabym być jedynaczką.-Uśmiechnęła się do niej delikatnie. Nie wiedziała jak to jest być jedynaczką, a chciała poznać jej zdanie na ten temat. A le w sumie co dziewczyna mogła jej odpowiedzieć ? Przecież nie miałą rodzeństwa wiec też nie wie jak to jest .Alysso czasem pomyśl zanim coś powiesz..
-Serdecznie zapraszam Ciebie w me skromne progi. To wszyskto brzmi tak fajnie że nawet teraz bym chciała ich poznać. Odparła z uśmiechem. Naprawdę interesowała ją jej dalsza rodzina, jak jest i dlaczego ich drogi się rozeszły. To wszystko brzmi jak dobry scenariusz mugolskiego filmu . A niektóre są naprawdę dobre. Cóz za szczęście miały oby dwie dziewczyny własnie dziś. Jednak palenie papierosów komuś wyszło na dobre .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyPon Sie 17 2015, 00:04

Dziewczyna przytaknęła, bo nie miała zbyt wiele do dodania. Ot, proste i prawdziwe podsumowanie, z którym nie było sensu polemizować. Co do byłych, to niestety - albo za bardzo tęsknią, albo po prostu próbują ci uprzykrzyć życie. W tym przypadku chodziło jednak o opcję drugą, a Marcela mogła być miła ewentualnie przy tej pierwszej. No cóż, chłopak powinien zdawać sobie sprawę, że przy kontaktach z Marceline nie powinien przekraczać pewnej granicy upierdliwości, a że to zrobił... No, różdżka poszła w ruch, za to eks jakoś się uspokoił.
- No cóż, przekroczył granicę, poleciało parę zaklęć... - wyjaśniła niby skromnie, ale szeroki uśmiech sugerował, że była dumna. No, w końcu pojawiła się szansa, że pozbędzie się upierdliwca, który od tamtego momentu zacząłby ją omijać szerokim łukiem. No, o niczym innym nie marzyła.
- Interesuje, śpiewam, ale raczej nie brałam się za pisanie tekstów. Ale w sumie kiedyś można zacząć, prawda? - uśmiechnęła się. W sumie pomysł jej się nawet spodobał. Pół szkoły by podśpiewywało, ewentualnie jej przyszłe dzieci, małe Marcelinki, miałyby bekę ze swojej matki i ciotki. Ale trudno, zawsze mogła je wydziedziczyć!
- Nie wiem, nie odczułam tego jakoś szczególnie. Dziadkowie zadbali o to, żebym nie była rozpuszczonym bachorem, bawiłam się na podwórku z innymi dzieciakami więc samotna się nie czułam, a potem przyszła szkoła to już w ogóle pełno ludzi. Może to nie to samo co rodzeństwo, ale nie czuję się jakoś skrzywdzona przez los. - wypowiedź zwieńczyła uśmiechem. No cóż, humor jakoś jej się poprawiał przy Alyssie, a już na pewno jej towarzystwo stanowiło miłą odmianę po jej byłym. Co ona w nim widziała?
- Kurcze, ja też - odparła szczerze. I nie chodziło jej tylko o poznawanie reszty jej kuzynostwa, ale także chciałaby zobaczyć, jak Alyssa zareaguje na jej dziadków. I czego dowiedzą się o tej rodzinie, z którą kontakt się zerwał. Poza tym... może ten tekst o szlabanach dziewczyna odebrała za żart, ale Marcela była śmiertelnie poważna. Kiedyś musiałaby jej pokazać te listy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyPon Sie 17 2015, 00:38

Eks, eks na szczęście Alyssa jeszcze nie miała takiego problemu. Nadal była ze swoim mężczyzną, ciekawe co u niego słychać w Salem ?W sumie mogłaby mu wysłać jakaś sowę czy coś. W końcu dawno ze sobą nie pisali. Zazwyczaj spędzali ze sobą całe wakacje. Miłość, miłość.
-Szkoda ze mnie tam nie było -Wyszczerzyła się do niej i puściła jej oczko. No cóż u niektórych kobie nie przekracza sie granicy, wtedy to się źle kończy, oj bardzo źle.
Pokiwała głową z uśmiechem. Znów znalazły coś wspólnego. Chyba na prawdę są rodziną. Jeszcze będą sławne.Będą sławne.. staną się legendą. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby odtąd ten dzień nazywano Dniem Kuzynek Collins. Będą pisać o nich książki, każde dziecko będzie znało ich imiona.
-Czyli dobrze Cie wychowali. Wiesz zazwyczaj jedynaki to takie rozpuszczone bachory. Ciesze się że nie jesteś jedną z nich. Wtedy byśmy się nie polubiły - Uśmiechnęła się. No cóż taka już opinia chodzi o tych jedynakach. Zawsze dostają czego chcą. Cóż ona tak nie miała , ale nigdy nie oczekiwała wiele od życia. Ona chciała być szczęśliwa czy to tak wiele ? Teraz jest, ale kto wie za parę lat nie będzie i co wtedy ? Znów będzie musiała szukac szczęścia.
-To jesteśmy umówione -Zaklaskała w dłonie i zatrzymała się, nie mówiąc nic dziewczynie. Chciała aby teraz sama sobie poradziła z jazda na wrotkach. Dobrze jej szło a ona nie czuła się już dalej potrzebna. Miała nadzieje że nie spanikuje nie widzą Alyssy przy sobie. Usiadła na jednym ze stolików i obserwowała ją uważnie. Chciała zobaczyć jej dziadków, i porozmawiać z nim i również oglądnąć te listy. Choć też zależało jej aby Marcyśka odwiedziła jej rodzinny dom. Tam gdzie sie wychowała. Wyciągnęła ze swojej kieszeni zdjęcie rodziny. Na pierwszym planie znajdowała sie Jenna. Kruczoczarne włosy, piwne oczy, wysportowana sylwetka. Zaraz obok niej stał Artur i obejmował ją ramieniem. Blondyn o niebieskich oczach, wysoki nieco przykrości pan. Następnie Amy kropka w kropkę ja Jenna. Elijah blonyn o piwnych oczach, nawet podobny do Marceline. I Blase kropka w kroke Alyssa. Jej nie było na zdjęci. Nawet nie byłą wtedy w planach.
-Czy to dziwne że ja za nią nie tęsknie ?-Zapytała po chwili wpatrywania się na zdjecie. Oczywiście chodziło jej o swoją matkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyPon Sie 17 2015, 14:51

- No, jest czego żałować. Widowisko ciekawe, chłopak wyciągnął różdżkę tylko po to, żebym mu ją odebrała pierwszym zaklęciem. Kilku przestraszonych pierwszaków... - wyliczyła, szczerząc się. No cóż, może nie powinna być aż tak dumna z tego, że obiła jakiemuś natrętowi buźkę, ale jakoś tak wyszło, że była. No, gdyby jej się nie udało uciec z miejsca zdarzenia i dostałaby szlaban, o którym dowiedzieliby się dziadkowie, to pewnie znowu mieliby materiał do nabijania się, ale skoro tak się nie stało, a sytuacja była fajna, to może sama im o tym opowie? W końcu oni sami nie byli wzorami zachowania, poznali się przecież, gdy szorowali wspólnie podłogi w sowiarni na pierwszym roku.
- No, masz rację. Dziadkowie zawsze się starali mieć ze mną dobry kontakt i nie było tak, że miałam wszystko co tylko chciałam. Nie dziwię się, że byś nie polubiła, bo kto lubi takie rozpuszczone dzieciaki? - odpowiedziała. Cóż, na myśl przychodziły jej głównie te ślizgońskie bachory, którym rodzice zastępowali wychowywanie pieniędzmi i wtłaczaniem do głów głupot o wyższości i czystości krwi. Marcela była wdzięczna swoim dziadkom za to, że jej tego oszczędzili.
Słysząc o tym, iż dziewczyny były umówione na małe poznawanie rodziny, Marcela wyszczerzyła się, ale gdy Alyssa ją niespodziewanie puściła, mina nieco jej zrzedła. Dziewczyna wyprostowała się momentalnie i zręcznie zatrzymała się.
- Dobra, ale jak sobie połamię wszystko i będzie mnie trzeba składać w skrzydle szpitalnym, to będzie na ciebie! - powiedziała raczej żartem niż na serio i zaczęła powoli się rozpędzać. Trasę znała już na pamięć: prosty odcinek niedaleko drzwi, łagodny, acz długi zakręt przy ogromnej szafie, za którą od razu trzeba było wyminąć parę rupieci sterczącym na środku drogi, wąski przejazd między dwoma wysłużonymi fotelami, dalej do wyboru kilka podobnych dróżek. Wjechała w jedną z nich bez namysłu, coraz bardziej się rozpędzając. Zręcznie zawróciła za jakimś sekretarzykiem i podjechała do Alyssy akurat w chwili, gdy wyciągała zdjęcie.
- Widziałaś? Jestem taka zajebista. - pochwaliła samą siebie, bo jak na pierwszy raz na wrotkach musiało być naprawdę dobrze. W końcu się nawet nie przewróciła, nie?
I wtedy pochyliła się nad zdjęciem, przyglądając się rodzinie Alyssy. Przyjrzała się dokładnie dzieciom, by potem zerknąć na tatę dziewczyny (a więc stąd te blond włosy!) i skupiając wzrok na jej mamie trochę dłużej.
- Jest bardzo podobna do mojego taty - stwierdziła Marcela prawie szeptem, przyglądając się dalej uśmiechniętej twarzy kobiety na zdjęciu. - Wiesz, ja za moimi rodzicami też tak jakby tęsknię. Inaczej się chyba tego nie da opisać? Ej, chyba też mam ich zdjęcie. Myślę, że mogłam zostawić je w szkicowniku. Poczekaj! - nim skończyła zdanie, rozpędziła się i wróciła tą samą trasą do miejsca, w którym zostawiła torbę i buty. Chciała przejechać jak najszybciej, co szło jej dosyć zgrabnie, ale ostatecznie wyszło tak, że wylądowała na tyłku tuż przed torbą.
- To było celowe! - zawołała, podnosząc rękę do góry tak, jak sportowcy, gdy z kimś wygrają, po czym sięgnęła do torby, wyjęła szkicownik, przewertowała kartki, aż w końcu ze środka wypadło ruszające się zdjęcie.
- O, zobacz. - poczekała, aż Alyssa do niej dotrze (bo jej się zbyt wygodnie siedziało) i wyciągnęła zdjęcie w jej stronę. Fotografia przedstawiała rodziców Marceli stojących w jej dziecinnym pokoiku - Mark Collins wyjął małą Marcelinkę z łóżeczka, a ta niemal od razu rzuciła się, by pociągnąć za długie blond włosy Veronique. To stąd musiało wynikać podobieństwo włosów Alyssy i Marceli. Za to gdy się spojrzało na twarz Marka, to widać było, jak podobny był do swojej kuzynki. Takie same ciemne włosy, uśmiech, kształt oczu... W tamtej chwili podobieństwo dziewczyn było całkowicie wytłumaczalne.
- Na gacie Merlina, aż nie chce się wierzyć. - mruknęła Marcela, podnosząc się w końcu z podłogi, gdy wszystkie te fakty do niej dotarły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyPon Sie 17 2015, 23:33

-Może jeszcze będę miała okazję, zobaczyć Ciebie w akcji.- Puściła do niej oczko i uśmiechnęła się. Jak to nie powinna być z tego dumna ?! Oczywiście że powinna być dumna, nawet miała do tego prawo !! Ona na pewno była by z tego dumna, ba! Nawet napisałaby to sobie na koszulce.
-To masz wspaniałych dziadków, chwała im za to- Pewnie Marceline już i tak to wiedziała. Ale Alyssa chciała to po prostu powiedzieć. Wychowali ją na dobrą dziewczynę, która wspaniale miota zaklęciami i jest nawet dobra na jeździe na wrotkach. No tak, te ślizgońskie bachory, nawet gdy nie są jedynakami i tak są rozpuszczone ja dziadowski bicz.
Widziała jak Collins zadrżała, nawet chciała już do niej podejść i ja złapać ale powstrzymała się. Według Alyssy, byłą gotowa na samodzielną jazdę.
-Biorę całą odpowiedzialność na Siebie-Parsknęła śmiechem i przyłożyła sobie rękę do serca. Była prawie pewna że i tak nic jej się nie i bacznie ją obserwowała. Krok po kroku. Radziła sobie i nawet posłuchała wskazówek swojej nowo poznanej kuzynki. Pochylona trochę do przodu, a jak hamowała to sie wyprostowała. Pięknie, oby tak dalej. Dopiero gdy pojechała za szafę spuściła ją z oczu i zerknęła na zdjęcie.
-Oczywiście że widziałam. Tą zajebistość, masz pewnie po mnie.-Parsknęła szczerym i pogodnym śmiechem. Oczywiście przekomarzała się tylko. Po czym wlepiła swój wzrok w zdjęcie i patrzała na nie wspólnie z oto drugą panna Collins.
-Mhm-Odparła tylko tyle na jej komentarz o jej mamie, również szeptem jak ona. W sumie dziwna przyzwyczajenie, gdy ktoś w obecności Alyssy mówił szeptem to ona momentalnie robiła to samo. -Szkicownik ? To ty rysujesz?.-Zapytała dziewczyny z uśmiechem i podążyła za nią wzrokiem.Widząc jak sie rozpędza skrzywiła buźkę -Nie tak szybko bo...-Nawet nie dokończyła zdania a dziewczyna już klapsnęła tyłkiem o posadzkę. Parsknęła śmiechem.-Bo właśnie to.
-Takie efektowne hamowanie ?-Uniosła brew ku gorze i ruszyła tyłek do dziewczyny. Oczywiście nie pomogła jej wstać, jeśli jej tak wygodnie niech siedzi. Sama klapnęła obok niej na swoich szanownych czterech litera i wzięła zdjęcie w rękę.
-Już patrzę- Odparła i zaczęła sie przyglądać. Nie odzywała się cały długi czas. po prostu przyglądała się Markowi. Nawet otwarła usta z wrażenia. -Nieprawdopodobne - Powiedziała niemal szeptem. Oni naprawdę byli do siebie podobni, tak samo jak Alyssa do Marceline. Jak kto sie mogła stac ze dziewczyny zauważyły to dopiero teraz. Tyle lat mijała swoja kuzynkę na korytarzy, nie wiedząc że to ona. Takie to smutne.
-Ciekawe co wtedy się stało. Dlaczego - Pomyślała na głoś i została zimnej posadzce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyWto Sie 18 2015, 00:04

- Cóż, jeśli ten kretyn nawet po tym się nie odczepi, to bardzo możliwe. - odparła zgodnie z prawdą. No, ewentualnie jeśli ktoś inny jej wystarczająco nie wkurzy, co było wysoce prawdopodobne.
- Zresztą, sama ich poznasz i zobaczysz. Mam tylko nadzieję, że cię nie zasypią najbardziej żenującymi historyjkami z mojego dzieciństwa i poprzestaną na śmianiu się z moich szlabanów. - wyszczerzyła się. Wiele osób mogłoby uznać takie relacje za drażniące, ale Marcela miała do siebie dystans, co zresztą również było zasługą dziadków. Ot, oni się z nią przekomarzali, ona z nimi i wszystko było w najlepszym porządku.
- No, mam nadzieję! - odpowiedziała tylko, zanim zaczęła jeździć samodzielnie i to był koniec tego tematu. Przejechała się, pobajerowała, gdyby zrobiła tak w większym gronie to może nawet by się znalazł jakiś potencjalny chętny na następcę jej eks, ale póki co Alyssa stanowiła sto procent jej widowni.
- Albo raczej ty po mnie, ale ważne, że poziom równy! - odparła, szczerząc się i podjeżdżając do dziewczyny. Popatrzyła chwilę na zdjęcie, a po chwili pojechała już po szkicownik.
- Tak, ładnie wyszło, prawda? 10/10? - spytała, gdy już zbliżyła się do torby by wylądować na tyłku z gracją godną mistrzów i otrząsnęła się w kilka sekund po upadku. Kolejne pytanie Alyssy prędzej czy później musiało się pojawić.
- No, rysuję, chcesz zobaczyć? Mam teraz ze sobą tylko jeden szkicownik, głównie bazgroły z lekcji i takie tam. - powiedziała, kładąc szkicownik na podłodze naprzeciwko niej, ale najpierw przyjrzały się zdjęciu, które wygrzebała spomiędzy jego kartek.
- No, dziwnie się złożyło. Sama nie wiem, co się stało, czemu zerwał się im kontakt, ale fajnie, że i tak się znalazłyśmy, nie? To takie... dziwne, ale w sumie miłe uczucie. - skwitowała, pozwalając sobie na nieco większą niż zazwyczaj dozę otwartości. Szkoda tylko, że tak późno, ale przynajmniej w jakiś sposób się to udało, bo mogłoby tak nie być w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptyWto Sie 18 2015, 20:02

-Jeśli się znów przyczepi to po proszę patronusa- Pomachała zabawnie brwiami.
-Ale to mogłoby być super. Poznałabym każdy żenujący szczegół.- Klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się do dziewczyny. Żenujące szczegół są najlepsze z całego dzieciństwa, i zabawne. No może nie dla osób które brały w nich udział, ale dla obserwatora lub słuchacza są najlepsze.
Pokazała jej tylko język i obserwowała jej jazdę.
-Dobra niech już będzie po równo - Puściła do niej oczko i również się wyszczerzyła. Jakoś dalej nie mogła uwierzyć że Marceline Collins to jej kuzynka. Niby dochodziło to do niej, a jednak nie. W sumie widziała w niej swoją magiczną bratnią duszę.
-Raczej 10000000/10.-. Poprawiła ją z uśmiechem na twarzy. Gdy dziewczyna już upadła na te cztery litery a Alyssa klapnęła sobie obok niej, podciągnęła kolana pod brodę.
-Jasne że chcę. Uwielbiam oglądać czyjeś rysunki czy też bazgroły.-. Spojrzała się na szkicownik jednym okiem i wróciła do oglądania zdjęć. Jej rodzinnym zdjęciu i rodzinnym zdjęciu Marcyśki. To taki dziwne a zarazem fajne.
-Jesteś wręcz w niebo wzięta że Siebie odnalazłyśmy, i to jeszcze w takich okolicznościach.- Parsknęła śmiechem. No cóż jeśli są rodzina to inaczej nie mogły się znaleźć jak na robieniu czego przeciwko regułą Zamku. Znalazły się i powinny się z tego cieszyć jak nigdy. Schowała swoje zdjęcie do kieszeni.
-To teraz kuzyneczko, pokaż swoje bazgroły. -Zaśmiała się i wzięła jej szkicownik w łapki. Zobaczymy jaki talent kryją te piwne oczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Collins

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySro Sie 19 2015, 18:37

- Dobra, zobaczymy jak będzie. - zakończyła, pokazując jej język. Cóż, zwykle wystarczało parę oszałamiaczy i już było nie tylko skutecznie, ale i efektownie, ale kto wie, co mogło jej wpaść do głowy?
- Dobra, może z tym "żenujący" przesadziłam. Ale cóż, byłam pyskatym dzieckiem. I spostrzegawczym. Żadna z wrednych sąsiadek tego nie lubiła, a babcia do perfekcji opanowała powstrzymywanie śmiechu aż do momentu powrotu do domu. - Marcela uśmiechnęła się na samo wspomnienie. Czasem babcia odwiedzała jakąś sąsiadkę, ale niektóre z nich kilkuletniej Marcelince nie przypadły do gustu - szczególnie, że słyszała czasem, jak na przykład obgadywały swoje rzekome "przyjaciółki", mimo że jej babcia, Margaret, unikała tematu jak tylko się dało. Kto w końcu chciałby słuchać zrzędzenia na temat kogoś, z kim dana osoba spędza praktycznie całe popołudnia? Jej babcia jednak miała opory, by coś takiego wytknąć. Marcela niekoniecznie.
Marcela nie odpowiedziała nic, gdy Alyssa się z nią zgodziła, jednak gdy oceniła jej hamowanie na najwyższym poziomie, wyszczerzyła się szeroko.
- Widzisz, skoro już teraz jestem taka świetna, to jeszcze godzina i będę jeździć jak ty! - pochwaliła się, przy okazji przemycając do zdania komplement. W końcu widziała Alyssę na korytarzach wiele razy, a ta jeździła naprawdę dobrze. Widać było, że ma do tego talent i w dodatku jeździ mnóstwo czasu. Ok, zawsze myślała, że to jakieś zaklęcie, z którym sobie dobrze umie poradzić... ale kiedy już wszystko zostało wyjaśnione, a w dodatku sama śmigała po klasie na wrotkach, wiedziała jak było naprawdę. Żadna czarna magia i żaden głupi żart Irytka - po prostu mugolska technologia, która momentami bywała naprawdę fajna!
- Ja też! O tych okolicznościach będziemy chyba dzieciom opowiadać. Może to trochę niewychowawcze, bo to tak jakby zachęca do łamania regulaminu, nie? Ale w sumie, moi rodzice byli prefektami, chciałam być jak oni, ale jakoś nie do końca wyszło. - uśmiechnęła się niemalże zadziornie. Cóż, w wielu kwestiach była do nich podobna, miała talent, ambicje i ogromne poczucie sprawiedliwości, jednak lubiła ją wymierzać w sposób bardziej bezpośredni niż oni, czyli za pomocą ujemnych punktów i szlabanów. Za bardzo lubiła zaklęcia bojowe, co zrobić?
- Tak jest, Alyssko! - odparła, sięgając po szkicownik i otwierając go na pierwszej stronie. W sumie lubiła pokazywać rysunki, ale nie wszystkie. Mimo to przy Alyssie jakoś nie miała większych oporów, czuła, że może jej zaufać. W końcu były rodziną, nie?
Marcela podała otwarty szkicownik Alyssie, by mogła przeglądać rysunki sama. Pejzaże w ołówku i akwarelach o ogromnej ilości szczegółów, parę szkiców postaci, jakaś stara, aczkolwiek bardzo udana karykatura profesorki od wróżbiarstwa... Parę rysunków na przykład samych dłoni - studium anatomii, nawet szkic pokoju wspólnego Gryfonów, na którym zawarta była cała jego przytulność! Poza tym zamek rysowany gdzieś z błoni, sztafaż. Marcela patrzyła Alyssie przez ramię, a przyglądając się tym rysunkom wiele by zmieniła - ale postanowiła, że nie będzie tykać swoich starych prac, żeby widzieć, jak się rozwinęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carrie Alyssa Collins

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 81
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11323-carrie-alyssa-collins#305223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11378-skarbie-my-sie-chyba-znamy#305226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11380-alyssa-collins#305228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11379-carrie-alyssa-collins
Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8




Gracz




Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy EmptySro Sie 19 2015, 21:52

-Pyskata Collins. Podoba mi się, ale kto nie był pyskatym dzieckiem. - Uśmiechnęła się do niej. Aż zazdrościła jej dzieciństwa. Wydawało się takie barwne i zabawne. W sumie jej dzieciństwo nie było takie złe, i również miała dużo śmiesznych sytuacji. Ale kogoś zawsze wydawały się lepsze i bardziej śmieszne od swoich własnych. Cóż takie już jest życie. Czemu starsze panie zawsze musiały wszystko o wszystkich wiedzieć ? A potem paplać po wszystkich innych ? Straszne. Nienawidziła jak ludzie obgadywali siebie nawzajem a udawali przyjaciół.
-Nie przesadzaj, ja chciałabym zawsze tą jedyną i najlepszą.- Parsknęła śmiechem. Oczywiście że się przekomarzała tylko z Marceline, nie uważała tak. Chociaż podobało jej się to że była jedyną dziewczyną na w szkole która jeździła na wrotkach. Była taka unikalna. Chociaż ze swoją kuznką mogła się podzielić tym miejscem. A w sumie Alyssa była świetna na tych wrotkach, te 6 czy tam 7 lat nie nauki. No może ten rok nauki nie poszedł na marne.
-Oj tam, nie wychowawcze. - Machnęła tylko ręką lekceważąco i posłała jej uśmiech.-Prefekci, czyli charakteru to ty po nich nie masz- Parsknęła śmiechem i odrzuciła swoje włosy do tyłu. No cóż bojowe charakterki były najlepsze.
-Pokazuj, pokazuj -Odparła i otworzyła jej szkicowniki. Oczywiście ze mogła jej zaufać, nawet nie dlatego że są rodziną. Dlatego ze Alyssa poczuła coś w rodzaju więzi między nią a sobą. Może to taka przyjaźń od pierwszego wejrzenia ?. Otwarła szkicownik i zaczęła oglądać szkic po szkicu. Parsknęła śmiechem widząc karykaturę profesorki od wróżbiarstwa. -Urocze-. Zamek po prostu zapierał dech w piersi, no i dzięki Marceline w końcu mogła zobaczyć jak wygląda Pokój Wspólny Gryffindoru. -Masz talent, dziewczyny -. Skomplementowała ją
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Spotkanie Marceli i Alyssy QzgSDG8








Spotkanie Marceli i Alyssy Empty


PisanieTemat: Re: Spotkanie Marceli i Alyssy   Spotkanie Marceli i Alyssy Empty

Powrót do góry Go down
 

Spotkanie Marceli i Alyssy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Spotkanie Marceli i Alyssy QCuY7ok :: 
retrospekcje
-