Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 38
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Ulica Główna   Czw Lip 23 2015, 20:04

First topic message reminder :


ULICA GŁÓWNA


Najdłuższa ulica przebiegająca idealnie przez środek Doliny. Zawsze stanowiła główną drogę transportową. Za dawnych czasów to właśnie przy niej ustawiali się liczni handlarze, odbywały się huczne festiwale i parady. Obecnie, po obu jej stronach można odnaleźć wiele ciekawych miejsc, sklepów, ale głównie są to puby, kawiarnie i restauracje. Dzięki temu jest głównym miejscem spotkań wszystkich mieszkańców Doliny. Poza tym, przy tej właśnie ulicy znajduje się stary kościół, a zaraz za nim cmentarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 994
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 961
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Wto Maj 29 2018, 19:31

Marcela natomiast nie podzielała tej ekscytacji, którą pokazał jej Ezra, gdy napisał list. Owszem, źle postąpiła i to jak się zachowała było co najmniej karygodne!, ale nie umiała inaczej - bała się. Najzwyczajniej w świecie obawiała się, że znowu nie poradzi sobie z postawionymi przed sobą wymaganiami, a ambicja nie pozwalała na porażkę, taką jak chociażby popełniała na tle towarzyskim. Wierzyła zatem, że Clarke ogarnie ją chociaż odrobinę, byleby odstresowała się przed najważniejszym egzaminem.
Publiczne wystąpienie.
Dzień w pracy minął nad wyraz szybko, oprócz dziwnego ekscesu w postaci ćpuna, który akurat postanowił zirytować dziewczę. Irracjonalne, że tacy ludzie musieli kręcić się akurat przy niej, prawda? Musiała odsapnąć, złapać oddech i zaakceptować niefortunność tego zdarzenia, dlatego wyczekiwała umówionej godziny, by móc się wręszcie poświęcić czemuś innemu i bynajmniej - nie będzie to absurdalny finał w domu pośród książek. Nie zamierzała oglądać Julii, a powody były nad wyraz oczywiste. Sama nigdy nie posiadała matki ani tym bardziej ojca, który od dawna był zajęty swoją nową partnerką i dzieckiem, które pojawiło się po latach związku, a do rozwiązania brakowało kilku tygodni. Pech. Życiowy pech.
Tęczówkami przesunęła po twarzach, które mijała na głównej ulicy, a kiedy dostrzegła Krukona, przyspieszyła kroku. Miała nadzieję, że nie czekał zbyt długo, wszak jej się niestety przedłużyło, a tym samym musiała nieznacznie przystopować z wszelkimi zadaniami, które raz po raz zaprzątały dziewczęcy umysł.
- Ezra! - powiedziała, kiedy to szeroki uśmiech przyozdobił jej karminowe wargi i zbliżyła się jeszcze bardziej. Błękitne tęczówki wlepiła w niego, bo kreowała w podświadomości scenariusz, w którym on da sobie radę z jej obawami i wyplewi z niej tak irracjonalne przypuszczenia, o których wspominała mu w liście. - Nie gniewasz się już, prawda? - zapytała nagle, po czym przypomniała sobie o nieszczęsnej próbie. - Ostatnio czułam się jak nierozgarnięty gumochłon, kiedy musieliśmy improwizować, bo miałam wrażenie, że robię z siebie... Ekhem... No sam wiesz... - wyjaśniła, po czym wolno ruszyła przed siebie, wszak musieli znaleźć odpowiednie miejsce, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1004
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1681
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Wto Maj 29 2018, 20:22

Strach nie był niczym złym - nawet w Ezrze, którego teatr był całym życiem, był stabilnym gruntem i powietrzem - duża scena budziła nerwowe skręty brzucha i podświadome obawy, że nie podoła, że przecież nie jest wcale tak dobry. Do tytułu profesjonalnego aktora w końcu było mu jeszcze daleko i miał świadomość wielu porażek, które niechybnie miał ponieść na tym polu. Wiedział jednak, jak obawy przekuć w coś dobrego; przede wszystkim w sumienność i pasję. I chciał, aby właśnie to zrozumiała Marceline. Nie musiała być nieomylna, by się podobać.
Pogoda w ostatni tygodniu wyjątkowo rozpieszczała i chłonięcie jej było przyjemnym zajęciem, nawet jeśli na horyzoncie pojawiały się ciemniejsze chmury. Nie zdążył odczuć upływającego czasu, zatem Krukonka nie musiała się przejmować żadnym drobnym poślizgiem. Nawet, jeśli przedłużyłby się on o kolejne minuty, Clarke nie poczyniłby jej o to wyrzutu; wszak na niektórych warto było czekać.
- Marceline, hej. - Długo nie rozmawiali. Ich ostatnie spotkanie na dachu już nieco zatarło się chłopakowi w głowie, lecz wciąż pamiętał korowód ciężkich emocji, które nosiła w sobie wtedy Holmes. Na końcu jego języka zawisło pytanie o te dawne już wydarzenia. Być może byłoby to niepotrzebne wywołanie wilka.
W dwóch mrugnięciach strząsnął z powiek zamyślenie, a odwzajemniany uśmiech sięgnął nie tylko kącików wąskich ust, ale i oczu, wokół których pojawiły się minimalne zmarszczki. Bez namysłu nachylił się do Krukonki, zgodnie z zasadami swojej pełnej bezpośredniości składając na jej policzku powitalny pocałunek, lekki i subtelny jak muśnięcie motylimi skrzydłami.
- A mam się za co gniewać? - zapytał, tym samym dając jej do zrozumienia, że nawet jeśli wcześniej odczuł jakiś afront, to już dawno został on przez niego zapomniany. Clarke był pamiętliwy, to fakt, lecz tylko w sprawach, które naprawdę mocno go raniły. Ta do nich nie należała i sądził, że roztrząsanie kilku wypowiedzianych w dołku psychicznym słów nie było potrzebne. Ze zrozumieniem więc pokiwał głową, a nawet uśmiechnął się na zabawne porównanie. - Ja, kiedy improwizuję, po prostu wyłączam myślenie. Gdybym cały czas miał świadomość, co ja na tej scenie wyprawiam, to w jednym momencie zapadłbym się pod ziemię - odparł z rozbawieniem. - Poza tym, każdy z nas czasem jest gumochłonem. Ja przemieniam się w niego na eliksirach. I to do takiego stopnia, że moja ślina mogłaby robić za podobny zagęszczacz, serio - zażartował, puszczając jej oczko i również ruszając się z miejsca. Do ćwiczeń potrzebowali znacznie więcej spokoju niż oferowało miasteczko. - Wokół rezerwatu jest dużo porośniętych terenów, na pewno znajdziemy tam jakąś dobrą samotnię. Może jakaś polana byłaby dobra? - zaproponował niezobowiązująco. Nie zamierzał pogardzić czymkolwiek, na co mieli trafić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 994
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 961
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sro Cze 06 2018, 21:46

Aspekt strachu - rozumiała go niemal bezbłędnie. Sama odczuwała paraliżujący lęk w chwilach, gdy tęczówki obserwatorów podczas gali były wlepione w jej delikatną, ledwie widoczną osobę. Pod osłoną melodii, uciekała do innego świata (tego, który został wykreowany na potrzeby jednego wieczoru bądź dwóch), poddawała się iluzorycznym taktom wygrywanym przez smukłe palce, by zapomnieć o otaczających ją ludziach. Emanowała od niej wtedy dziwnego rodzaju pewność siebie, choć na codzień charakteryzowała się raczej ulotnością i doskonałym kamuflażem, wtapiając się w przenikające na wskroś otoczenie.
Uśmiech przyozdobił piegowatą twarz rudowłosej, kiedy tylko poczuła na swoim policzku miękkie wargi Clarke’a, wszak sama nie odważyłaby się (jeszcze) na taką śmiałość. Lustrowała chłopaka wzrokiem i zastanawiała się - jak to możliwe, że posiadał aż tak niebywały urok osobisty!, całe szczęście, że nie należał do przedstawicieli wilowego genu, gdyż ostatnimi czasy - nie miała siły na przebywanie w ich otoczeniu.
- Och, nie... Nie masz, byłam przekonująco grzeczna! - odbiła zręcznie piłeczkę, po czym puściła krukonowi nawet oczko. Informacja przepleciona między wierszami pytania, że nie żywi urazy za oschłość w ostatnich listach, dawała swoistego rodzaju perspektywę na to, iż wieczór ten będzie doprawdy przebiegał pod kurtyną żartów i pracy nad scenariuszem.
- Nie myślisz wtedy? Jak to możliwe? - zastygła w bezruchu, bo nie dowierzała, że to w ogóle mogło okazać się prawdą. Słyszała o jego talencie, który był doprawdy niezwykły, ale metody, które praktykował, cóż, okazały się zgoła odmienne od tych wspominanych w książkach dla wschodzących aktorów. - Ja na początku nie czułam smykałki do eliksirów, ale teraz zapisałam się do historii o Hogwartu i w duecie z Vivien Dear stworzyłyśmy jako trzecie bezbłędny Wywar Żywej Śmierci! - chwaliła się, bo było to osiągnięcie, które doprawdy należało do tych udanych i wierzyła też w to, że ojciec również będzie dumny. - Znam doskonałe miejsce przy strumieniu, ale nie będziesz mógł do niego wejść, bo utracisz duszę; znajomy mi opowiadał, ale tam jest naprawdę pięknie - zaproponowała, po czym ruszyli w odpowiednią stronę, a skoro mieli trochę czasu, chciała podtrzymać tempo rozmowy. - Co u ciebie słychać? Nie mieliśmy okazji od dawna porozmawiać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1004
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1681
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob Cze 09 2018, 12:59

W sytuacjach towarzyskich zazwyczaj przejmował dominującą rolę; zazwyczaj żadna ze stron nie protestowała, więc Clarke automatycznie już przyznawał sobie do tego prawo. Dodatkowo lubił obserwować, jak ludzie rozkwitali pod tą śmiałością; to, że Marceline sama nie odważyłaby się na podobny gest, nie oznaczało przecież, że nie był jej miły.
- Tak myślałem - zgodził się, mając jednak błysk przekory w oczach. Wystawienie na próbę rzeczonej grzeczności Marceline bez wątpienia mogłoby dla Clarke'a mieć formę rozrywki.
- To znaczy, oczywiście, że analizuję, co się dzieje, nie chodzi o to, żeby swoim ego rozsadzić scenę - zaśmiał się, dostrzegając, że chyba opatrznie zrozumiała jego słowa. Starał się nie wchodzić na deski, jeżeli nie potrafił złapać pełnej koncentracji na zadaniu i partnerze. - Chodzi o to, że nie zastanawiam się nad oczekiwaniami wobec mnie, a po prostu staram się czuć sytuację i postać. Spójrz, można spanikować, to normalne. Ale na scenie jesteśmy partnerami, jeśli zrobisz coś źle, masz pewność, że ja zrobię wszystko, co mogę, abyś i tak wypadła dobrze. - Nie chodziło przecież o to, aby wybić się kosztem drugiej osoby, a przynajmniej Ezra nigdy w ten sposób nie postępował - sam nie chciałby być tak potraktowany. - Nie myślę, nie przejmuję się, że właśnie coś skopałem, nie analizuję, co mogłem zrobić lepiej. Na to jest czas później. Najgorsze, co możesz zrobić, to zastygnąć i zacząć się zastanawiać, bo stracisz autentyczność i lekkość, a tego wymaga od ciebie widz - wyjaśnił skrótowo. Teatr, aktorstwo, różne jego techniki były tematem, na który Ezra mógłby opowiadać godzinami, a jeszcze chętniej słuchać i poznawać inne punkty widzenia. Rozumiał jednak, że nie wszyscy byli równymi pasjonatami i przesyt mógł nie być mile widziany.
- Och, gratulacje w takim razie! Chociaż teraz trochę strach się bać, skoro masz takie umiejętności - zaśmiał się lekko (nawet nie krzywiąc się na nazwisko Vivien). Bardzo podziwiał osoby, które znały się na warzeniu eliksirów; on nie radził sobie z przygotowaniem jedzenia, a co dopiero mikstur o potężnie magicznych właściwościach.
- W takim razie prowadź. Jesteś wystarczającą motywacją do zostania na brzegu, więc o moją duszę możemy być spokojni - mrugnął do niej, chętnie oddając Marceline dowodzenie. - O Roweno, nawet nie wiem, co mogę ci powiedzieć. Jak to w życiu, czasem jest lepiej, czasem gorzej. Teraz zresztą mam trudniejszy okres, bo to mój ostatni rok w Hogwarcie, zresztą nałożyło się trochę obowiązków, trochę spraw rodzinnych... Ale chyba nie mam na co narzekać - Pominął kwestię Leonardo, nawet nie wiedząc jak o to zahaczyć. Zresztą, były chłopak był ostatnią osobą, o której chciał rozmawiać. - A tobie jak się układa? - odbił piłeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 994
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 961
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob Cze 09 2018, 14:06

Owszem, tym bardziej Marceline nie miałaby nic przeciwko, wszak w relacjach damsko-męskich była raczej pasywna i wolała oddać władzę drugiej osobie. Pewnie dlatego słuchała frazesów ulatujących spomiędzy warg Ezry i dziwiła się, że chłopak z takim zaangażowaniem mówił o teatrze. Sama Holmes nigdy nie odważyła się nawet mówić więcej niż wypadało o muzyce, która wychodziła spod jej smukłych palców. Słuchała zatem Clarke'a z zaangażowaniem i kiwała jak mały piesek na masce rozdzielczej w mugolskim samochodzie głową, po czym wypuściła powietrze ze świstem.
- Czyli powinnam ci zaufać? - zagaiła, a następnie przygryzła nerwowo policzek od środka, jakby chciała dodać coś jeszcze, a przecież było to niemal niemożliwe. Potrafiła aż tak się otworzyć? Nie umiała tego odpowiednio przeanalizować, bo zadania związane z teatrem wydawały się niezwykle trudne, dość abstrakcyjne, ale chciała sróbować.
- Wiesz, kiedy gram na fortepianie albo skrzypcach - jestem pozostawiona sama sobie - próbuję wtedy wszystkiego, byleby nie myśleć, więc może właśnie tak będę musiała zachować się w trakcie przedstawienia... - mruknęła pod nosem, a chwilę później wbiła błękitne tęczówki w towarzysza. Uśmiech rozpromienił jej blade lico, wszak dzięki tym kilku radom było jakoś tak łatwiej patrzeć na próby, podobnie jak wielkie przedsięwzięcie Donny. Wierzyła, że da sobie radę, o ile tylko odpowiednio się przygotuje, prawda? Chciała ćwiczyć, próbować, ale na ten moment musiała wyłapać jak najwięcej porad, które ofiarował jej Ezra.
- Spokojnie, bardziej obawiałabym się na twoim miejscu, gdyby chodziło o transmutację, wiesz... Podobno nadal nie złapali tego psotnika, który dorabia uczniom i studentom ogony... - rzuciła z rozbawieniem, po czym puściła mu oczko, jakby niemo przyznając się do winy, ale oficjalnie nie zamierzała się nigdy przyznać, że na lekcji Bergmanna i Swanna była odpowiedzialna za drobne zamieszanie. Zresztą, trenowała w ten sposób swoje umiejętności, rozwijała je i nieustannie walczyła z próbą doskonalenia się - to jeszcze nie przestępstwo, czyż nie?
- Och, Ezra... - jęknęła cicho, a rumieniec oblał jej piegowate policzki, gdy usłyszała tak niebywałe wyznanie. Wzrok wbiła w trampki i ruszyła w odpowiednią stronę, choć gdy dotarli do terenów rezerwatu, musieli mierzyć się z deszczem, który nagle spadł i sprawił, że byli przemoczeni... Co za pech! - Spójrz tam!, jest jakaś chatka, może przeczekamy tę ulewę? - zaproponowała, bo czy pozostało im coś innego? Niestety, prawdopodobnie nie.

/zt x2 - wiesz gdzie idziemy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ulica Główna   

Powrót do góry Go down
 

Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-