Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Markowy sprzęt do Quiddicha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : OGÓLNIE WYCHOWUJE DZIECI W MEKSYKU
Galeony : -7
  Liczba postów : 444




Gracz






PisanieTemat: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 12 Cze - 15:59

First topic message reminder :


Markowy sprzęt do Quiddicha

Ten nieduży sklep znajdujący się w samym centrum ulicy Pokątnej, jest stworzony z myślą o miłośnikach i graczach Quidditcha. Można tu dostać zarówno starsze modele mioteł jak i te najnowsze. Do kupienia są tu także przybory do konserwacji mioteł, specjalistyczne książki oraz szaty do Quidditcha. W sklepie zawsze panuje lekki tłok, w końcu to najpopularniejsza dyscyplina magicznego sportu, a to najlepiej zaopatrzony pod tym względem sklep w Londynie.

Sportowe rękawice ochronne ze smoczej skóry - 40g
Sportowe rękawice ochronne ze skórki cielęcej - 50g
Gogle quidditchowe – 80g
Strój do treningów quidditcha – 30g
Strój do meczów quidditcha
      - w wersji dla domów w Hogwarcie – 40g
      - w wersji dla szkół przyjezdnych – 45g
Strój quidditchowy dowolnej drużyny światowej - 70g
Magiczna koszulka quidditchowa - 60g
Kask quidditchowy - 40g
Kompas miotlarski - 80g
Sportowe ochraniacze - 60g

Pałka – 20g
Kafel – 30g
Tłuczek – 35g
Złoty Znicz – 100g
Zestaw 4 piłek do quidditcha z dwoma pałkami – 200g

Księżycowa brzytwa – 90g
Migdrąg – 117g
Zmiatacz 11 – 315g
Nimbus 2001 – 450g
Błyskawica – 500g
Nimbus 2015 – 600g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://www.czarodzieje.org/t12922-axel-rogers
http://www.czarodzieje.org/t12924-krol-rogersow
http://www.czarodzieje.org/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://www.czarodzieje.org/t12927-axel-rogers?highlight=Axel




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Nie 10 Lip - 23:29

W tamtej chwili czuł wiele sprzecznych emocji. Szczęście, bo widział, że jego siostra jest cała i zdrowa, a jakby tego było mało wyglądała naprawdę kwitnąco. Żal, bo wróciła dopiero po dwóch latach, kiedy on przechodził katusze. Złość, bo zupełnie go olała, a była jego najlepszą przyjaciółką i najbliższą osobą jaką miał. Zirytowanie tym, że nagle wtargnęła do jego życia. Czuł ulgę, bo wiedział, że to jest moment zwrotny. I mimo że wiedział, że szybko jej wybaczy, to i tak nie mógł tak od razu odpuścić. Po prostu zbyt wiele wycierpiał, a tego nie dało się ot tak wymazać z życia.
Widzę. Dobrze sobie radzisz - burknął na jej komentarz, że stoi. Nie chciał być niemiły, naprawdę. To samo z niego wychodzi i na pewno będzie jeszcze jakiś czas miał do niej żal.
Axel podszedł do niej blisko. Górował nad nią, więc spojrzał na nią z zaciśniętymi zębami. Jej kolejne słowa, zupełnie nim wstrząsneły.
- Było ciężko?! - krzyknął na nią. - Jak odeszłaś to było ciężko, nawet nie wiesz jak bardzo! Rany, czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawy ile namieszałaś?! Wszyscy się o ciebie martwili, wszyscy szukali cię miesiącami i myśleliśmy, że nie żyjesz! - Chłopak zacisnął dłonie w pięści. - Cholera jasna, po prostu nas olałaś! Nie dawałaś znaku życia, po prostu zniknęłaś, kiedy najbardziej cię potrzebowaliśmy. Kiedy TY nas najbardziej potrzebowałaś! Byłaś członkiem naszej rodziny, do cholery! Pomoglibyśmy ci, zachowałaś się dziecinnie! I teraz myślisz, że co?! Że po prostu z powrotem wtargniesz do naszego życia, a ja po prostu ci wybaczę, że mnie zostawiłaś? Mnie?!
Axe wziął głęboki wdech, patrząc na siostrę i niemal drżąc, kiedy wyrzucał to wszystko. Po chwili jednak odsunął się o krok. Zrobiło mu się głupio, że tak na nią naskoczył. Zagryzł dolną wargę.
- Ale grunt, że żyjesz - westchnął, po czym rozłożył ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 11 Lip - 0:13

Wiedziała, że zrobiła źle. Była tego w pełni świadoma i chyba nigdy w życiu tak nie żałowała swojego błędu. Ba, żałowała całego roku sprzed swojego odejścia - to własnie w tamtym okresie wszystko zaczęło się chrzanić. Żałowała, że nie posłuchała swojej rodziny, bo to głównie wpłynęło na to całe obecne bagno. Akurat ona, stojąc przed nim, też była na rozterce dwóch sprzecznych uczuć - płakać czy płakać, ale czy z radości, że ich widzi, czy ze smutku, że tak bardzo pogorszyła jej się relacja z bratem bliźniakiem. Kochanym bratem bliźniakiem... Dobrze, że chociaż jedną rodzinną relację miała pewną.
- Byłam już w domu - powiedziała zgodnie z prawdą, patrząc na Benny'ego. W końcu nie miała przy sobie żadnej walizki, tylko swoją torebkę. - Mama niby się cieszyła, ale widziałam przebłysk bólu i rozczarowania oraz smutku w jej oczach, a tata... bardziej przemilczał pierwsze spotkanie. - Przywitał się, ale to było dość, hm... sztywne? Nienaturalne wręcz. Ale czego ona w sumie mogła oczekiwać? Że wezmą ją w ramiona i będą tulić tak, że nigdy nie puszczą. W sumie rodzicielka prawie ją zadusiła, ale coś było w tym nie tak. - To chyba nie zaliczało się do niesamowitego szczęścia - zauważyła i musiała powstrzymać się od wzruszenia ramionami. To by oznaczało, że ich reakcja ją nie ruszyła, a wtedy musiałaby kłamać, czego nie robiła. Było jej przykro widząc ich w takim stanie, ale też może byli zbytnio zszokowani na jakieś... głębsze uczucia. - W każdym razie mama powiedziała, żebym was poszła poszukać na Pokątną i... znalazłam - westchnęła. Żałośnie niezręcznie było.
A później nastąpił niespodziewany obrót spraw. Axel, milczący jak dotychczas, zabrał głosu. Dość głośnego. Grunt to nie pokazywać słabości, a u niej były to łzy. Gdy podszedł do niej, zadarła lekko głowę, aby spojrzeć na brata. Wręcz czuła emanujące od niego uczucia. Zaciśnięte zęby oznaczały zaciśnięte ręce i wiedziała to nawet bez patrzenia w dół. Z każdym jego słowem czuła się, jakby ktoś przywiązał do niej głaz - duży i solidny. Jakby spadała w dół, ale nie miała siły krzyczeć o pomoc. Patrzyła twardo w oczy, wysłuchując każdego jego słowa z uwagą. Nagle zapomniała, że stoją na ulicy pełnej ludzi. Miała ochotę również krzyczeć, ale powstrzymywała się. Zagryzając lekko dolną wargę uświadomiła sobie, że poczuła trochę lekkości. Nie zajęło dużo czasu na przeanalizowanie faktu, że zatrzymywanie łez poszło w cholerę i kilka drobnych kropelek spływało po jej policzkach. Po jego skończonym monologu, czuła się gorzej. Myślała czasami nad tym, jak czują się jej bliscy, ale nie wyobrażała sobie nigdy tego wszystkiego w taki sposób - bolesny sposób.
Nie wiedziała co odpowiedzieć i działała pod wpływem chwili. Zignorowała złe przeczucia i możliwość odepchnięcia czy złamania przez brata serca. Ona już wystarczająco go skrzywdziła. Pokonała zaledwie jeden krok, żeby przylgnąć do jego klatki piersiowej, przytulając się do niego. Czuła stary, dawny zapach, który pachniał jak dom. Czuła się jak w domu. Przez ten długi czas czegoś jej brakowało i teraz wie czego - brata bliźniaka jej brakowało. Więź została osłabiona, a obok zrobiła się pustka.
- Ja przepraszam Axel - powiedziała po raz kolejny, nie puszczając go nadal. - Wiem, postąpiłam dziecinnie, wiem, nie powinnam tak robić. Powinnam z wami zostać i spróbować chociaż postarać się z wami dogadać, ale... nie mogłam. Czułam się tak wysunięta na ubocze, tak jakbym nie pasowała do własnej rodziny. - Głos dziewczyny był dość słaby, ale bez trudu mógł go usłyszeć zarówno starszy jak i młodszy Rogers. - Nie chcę ci narzucać tego, że masz mi wybaczyć, bo masz prawo być na mnie wściekły. - Uniosła lekko głowę, spoglądając na niego. - Ale chciałabym, żebyś chociaż spróbował mi wybaczyć. - Zagryzła lekko dolną wargę i odsunęła się minimalnie od brata. - Załamałam swoim zachowaniem was, pewnie znajomych, ale i samą siebie. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale zmieniłam się. Nadal jest tą samą, starą Amy, z którą razem biegaliście jako dzieciaki. Nie wiem, jak mogłam ulec wpływowi jednemu, idiotycznemu ślizgonowi. - I zdecydowanie szybko sobie tego nie wybaczę - dodała w myślach. Obecnie tylko patrzyła na Axela, wyglądając jak dziecko, które równie dziecinnie się zachowało. Czasu już jednak nie cofnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 11 Lip - 16:54

Ben nie zamierzał zostawiać siostry samej, szczególnie po jej powrocie. Za bardzo się obwiniał przez ostatnie dwa lata, żeby teraz dać jej odejść. Czuł do niej żal, ale znacznie większy niewątpliwie czuł do samego siebie. Uśmiechnął się nieznacznie, z wyraźnie widoczna ulgą, słysząc, że Amy była już w domu. Dobrze, że rodzice już wiedzieli o powrocie córki marnotrawnej. Uważnie słuchał słów siostry, co chwilę patrząc to na nią, to na brata, aż w końcu cicho westchnął. Naprawdę nie chciał się między nich wtrącać. Naprawdę nie chciał najmocniej na świecie, ale słowa aż same mu się cisnęły na usta.
- Słuchajcie... To nie jest odpowiednie miejsce, aby krzyczeć, okay? - powiedział, kładąc przy tym dłoń na ramieniu wyższego od siebie brata. - Ludzie na was dziwnie patrzą. Na nas dziwnie patrzą. - Benjamin zwykle miał w nosie i głębokim poważaniu opinię innych ludzi, ale jednak... Stali na pokątnej. Ben chciał zwyczajnie uniknąć szopki, w której pewnie chcąc nie chcąc musiałby uczestniczyć. No bo kto by rozdzielił Amy i Axela, gdyby zaczęli na siebie otwarcie krzyczeć? To rola młodszego brata, który nie rozumie jak to mieć bliźniaczkę i jak to jest, gdy bliźniaczka ucieknie nie dając znaku życia przez dwa lata. Właściwie... Właściwie Ben wiedział jak to jest. Ale wiadomo, Ellie jednak nie była jego siostrą, bo to byłoby dosyć niepokojące, gdyby zakochał się we własnej siostrze. Byliby trochę jak Lannisterowie w Grze o Ministerstwo. On byłby Jaimem, ona Cersei. Chociaż... Nie Ellie była zbyt dobrą osobą, aby być Cersei, a Benowi było daleko do Jaimego. Zresztą nieważne. To tylko mysli Bena za które się skarcił praktycznie automatycznie, bo w końcu nie jest zakochany w Eleonor i nigdy nie będzie. Co to za głupoty w ogóle! Przecież to niedopuszczalne. A ten pocałunek na balu... ten pocałunek na balu to było nic wielkiego. Gorąco zrobiło mu się w jakiś mistyczny sposób od ponczu, a lasso było pewnie zaczarowane przez Axela, Tunę, Tori lub Destiny czyli Klub Swatek Benjamina Rogersa. Podejrzewał, że przez Destiny. Jej przeznaczeniem było żartowanie z brata wraz z Tuńczykiem. No ale wracając. Ellie była dla niego jak siostra. Jak bliźniaczka właśnie. Nieraz rozumieli się bez słów i to było naprawdę dobre, bo Ben mógł przy niej poczuć się tak, jak czuł się niegdyś Axel w stosunku do Amy. Naturalnie nie licząc tej mięty, którą Benio czuł do Dunphy. Był jednak pewien, że gdyby nagle zniknęła z jego życia, najpierw by się załamał, a później był wściekły. Tak wściekły, że pewnie wypiąłby się na swoich bliskich, zaczął żyć jako pustelnic w Zakazanym Lesie, biegając z Centaurami w pełnię księżyca. Nie zdałby Okropnie Wyczerpujących Testów Magicznych, nie zostałby animagiem i nie zostałby aurorem lub uzdrowicielem. Słabiutko, ale byłby chyba zbyt załamany, aby wciąż utrzymały mu się te jego ambicje godne ślizgona.
Popatrzył na Amy i przełknął cicho ślinę.
- Amy nie mów tak. Zawsze będziesz pasować do naszej rodziny. Nawet nie myśl inaczej. - co z tego, że sam Ben zaraz po ucieczce Amy myslał tak samo, nie? Że nie pasuje do rodziny i tak dalej. Szczególnie wtedy, gdy kontakt z ojcem podupadł mu tak bardzo, że tata nawet nie odpowiadał na jego hej, tato codziennie rano w wakacje. Wtedy Ben miał ochotę spakować wszystkie plakaty Armat z Chudley i wyskoczyć przez okno. Jednak tego nie zrobił, bo ucieczka Amy go zmieniła. Teraz nieraz zachowywał się jak nieogarnięty szczeniak, w dodatku zbyt energiczny i zbyt wyszczekany. Kiedyś był nieśmiały i znacznie spokojniejszy, choć nie w towarzystwie Ellie.
- Ślizgoni są do dupy. - powiedział, choć na ogół starał się nie mówić brzydkich słów. Nawet tak lekko brzydkich jak dupa. Rzadko kiedy jednak mu się udawało utrzymać język za zębami. - Chociaż jedna Ślizgonka, którą znam jest naprawdę fajna. - tu naturalnie mówił o Tori no bo o kim innym mógł mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://www.czarodzieje.org/t12922-axel-rogers
http://www.czarodzieje.org/t12924-krol-rogersow
http://www.czarodzieje.org/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://www.czarodzieje.org/t12927-axel-rogers?highlight=Axel




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 11 Lip - 19:45

Axel wiedział, że każdy popełnia błędy, w końcu sam był tego świetnym przykładem. Od odejścia Amy zrobił wiele rzeczy, których żałuje po dziś dzień. Zdawał sobie sprawę, że robił źle, ale zawsze starał się o tym zapominać, nie zwracać uwagi na te gorsze sprawy. Dlaczego teraz ciężko mu było odpuścić i po prostu wybaczyć bliźniaczce? Może dlatego, że jego siostra zraniła go jak nikt inny. Może dlatego, że po prostu popełniła dosyć poważny - jak dla niego - błąd. Axe powoli przywykał do tej myśli, że szatyna się odnalazła. Naprawdę się z tego cieszył; w końcu czuł błogi spokój, bo przynajmniej wiedział gdzie się znajduje i mógł się upewnić, że jest cała i zdrowa.
Rogers spojrzał na siostrę z zaciśniętymi ustami. Rodzice na pewno byli zadowoleni z jej powrotu. Nic dziwnego, w końcu była ich najstarszą córką, za którą tęsknili. Przywitali ją jak córkę marnotrawną, ale może to i dobrze? Dużo wycierpiała rok przed ucieczką, a to po prostu Axel w większej mierze zawinił. Zamiast wspierać ją po zerwaniu z tym idiotycznym ślizgonem, po prostu wytknął jej błędy. Zachował się dziecinnie, więc nie powinien mieć teraz do niej urazu.
Kiedy Amy przylgnęła do jego klatki piersiowej, Axel westchnął, czując jak opuszczają go wszystkie złe uczucia. Objął siostrę i oddał delikatnie uścisk, zdając sobie sprawę, że naprawdę tęsknił za tą smarkulą.
- Najważniejsze, że nic ci nie jest - wymamrotał, odsuwając się o krok. Spojrzał na nią i uniósł niepewnie jeden kącik ust, żeby dodać jej otuchy. - Nie ufam ci tak bardzo jak kiedyś, ale możemy spróbować coś naprawić. Dużo się rzeczy zmieniło od twojego wyjazdu.
Axel przeniósł wzrok na brata, a potem znów na Amy.
- A Benny kręci z jakąś dziewczyną! - krzyknął szatyn, uśmiechając się wrednie do brata. Wytknął na niego język. - To za to lenistwo z pracą. To, że nie odpowiedziałem nie znaczy, że nie słyszałem. - Axel szturchnął w bok bliźniaczkę, żeby spojrzała na Bencia. - To kto ma ochot iść do "Mandragory"? - zapytał, klaszcząc w ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Wto 12 Lip - 16:14

Może i Ben miał rację - a na pewno ją teraz miał. To nie było dobre miejsce na krzyki, ale kto by się powstrzymał w takiej emocjonującej chwili? Mogła poczekać w domu, Axel mógłby rzucić w nią poduszką, a ona by mu pewnie oddała i może lepiej by to wyszło? W każdym razie stali, obydwoje nie skomentowali tej uwagi, bo już nie było co.
Chyba każdy mógł wyciągnąć coś z tego wszystkiego. Lekcja, morał - co kto woli. Amy na pewno od tamtego czasu uważa na ludzi. Już od pierwszych słów nie jest taka otwarta i woli najpierw pograć trochę nieśmiałą, chociaż w rzeczywistości taka nie jest, niż po raz kolejny cierpieć, mieć złamane serce i co gorsza, znowu przeżywać kolejne dramaty rodzinne. Chyba już jej starczy ich na pewien czas. Długi czas. No i dystans do Slytherinu. Duży dystans, na pewno paro kilometrowy, chyba że już się naprawdę jakiś wyjątek życia trafi, który będzie okej.
Odetchnęła z ulgą, kiedy poczuła jak Axel odwzajemnił uścisk. Pierwszy krok do jakiegoś porozumienia, prawda? Dopiero teraz czuła jak za nim tęskniła i jaki zrobiła błąd. Uciekła jak ostatni tchórz, zamiast stawić czoła problemom. To było tak nie w jej stylu.
- Od czegoś trzeba zacząć. - Uśmiechnęła się słabo. Wiedziała od początku, że nic nie przyjdzie na pstryknięcie palców. Trzeba sobie wypracować na ponowne zaufanie. Zaraz jednak Ben powiedział o ślizgonce, a Axel go zdradził z jakąś nową dziewczyną, na co bardziej dziewczyna zwróciła uwagę, bo do niego podeszła i aż by się chciało podejść do niego złapać chłopca za policzki z tekstem mój mały Benny tak szybko rośnie, ale nie. Ogarnęła się w miarę szybko i położyła mu dłonie na ramionach, stojąc od niego na szerokość swoich rączek.
- Jaka dziewczyna, hm? Mam nadzieję, że to nie ta ślizgonka co o niej przed chwilą wspomniałeś, bo to inaczej już pogadamy - powiedziała, co było trochę groteskowe, bo cóż... jeszcze ponad dwa lata temu sama sobie nie dała wmówić nic na ich temat! - Ja z chęcią, wieki tam nie byłam - dodała w stronę Axela. A poza tym dodatkowy czas na odnowienie relacji z braćmi, jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Wto 12 Lip - 16:46

Ben obserwował rodzeństwo, unosząc nieznacznie kąciki ust w niepewnym uśmiechu. Nie wiedząc czemu nagle poczuł, że lepiej uważac na nich, bo mogą się zaraz rzucić jeszcze na niego. Jak glonojady na szybę czy coś. Axel by go zaczął czochrać po głowie, Amy zachowałaby się jak ciotka z Australii i Ben spaliłby się ze wstydu, bo wcześniej jadł lody z Reiną, która mogła ich wszystkich widzieć z lodziarni, jeśli jeszcze tam była. Cholera, rodzeństwo zszargałoby mu jego reputację! Poza tym, już mu ją niszczą, twierdząc, że jest zakochany w każdej spotkanej przez siebie lasce. Szczególnie w Ellie, ale co? On? Zakochany w Ellie? Skądże znowu, co to za bezpodstawne plotki!
- Dużo się zmieniło, to fakt. Ale Axel wciąż jest tak samo leniwy jak kiedyś, więc nie martw się, Amy. Wciąż będziemy musieli wszystko robić w domu za Axa. - powiedział i zrobił taki trochę kaczy dzióbek. Urażony i zdegustowany lenistwem starszego brata. Co z tego, że sam Ben kochał się lenić, prawda? Własnych wad to już nie łaska widzieć! Gdy Axel powiedział o tym, że Ben się niby w kimś zakochał, spiorunował go wzrokiem.
- A Axel zawzięcie kręci z Tuną. - zacisnął szczękę, patrząc na siostrę, gdy ta kładła mu dłonie na ramionach. Odetchnął z wyraźną ulgą. Jak dobrze, że nie zaczęła szczypać go w policzki.
- Jasne, że nie Tori. To znaczy wiesz, ja naprawdę nie mam pojęcia o kogo znowu chodzi Axelowi, który swatałby mnie z każdą. Tori jest tylko moją koleżanką, starszą o dwa lata w dodatku. Tuńczyk i Ax ciągle twierdzą, że coś czuję do Ellie, ale ja ją kocham tylko tak jak kocha się rodzeństwo. Ona jest dla mnie jak siostra. Poza tym, widziałaś ją w domu? Jest u nas. Uwielbiam jak do nas przyjeżdża. Rodzice ją strasznie lubią. - uśmiechnął się od ucha do ucha, nieświadomie mając w oczach radosne iskierki na samą myśl o przyjaciółce. - Ale na ostatnim balu było dosyć niezręcznie, bo wylosowaliśmy siebie nawzajem i przypadkiem ją pocałowałem. - powiedział, od razu spoważniał i pobladł. - O-oczywiście przypadkiem, to wina tego lassa z jej rewolweru. I nie mieliście tego wiedzieć. Nieważne. - machnął ręką, zaciskając usta i spuszczając wzrok. Ale się rozgadał. Ups? - Jasne, chodźmy. - powiedział i znowu zdołał się uśmiechnąć, choć zrobiło mu się głupio, bo się wygadał w sprawie tego balu. A przecież naprawdę nic do Ellie nie czuł. Bo nie czuł, prawda? W każdym razie, po chwili skierowali się do "Mandragory".

/ztx3 i już niech któraś z was tam da posta w takim razie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pią 6 Sty - 23:47

Nie wiedziała, czemu to robiła, ale wreszcie zdała odpowiednie kursy i zmieniła pracę, a tym samym zarobiła tyle, że mogła pozwolić sobie na nieco większy wydatek. Co prawda oszczędzała na mieszkanie (rodzice i tak już wiele włożyli we wszystkie swoje dzieci), ale powtarzała sobie, że dzięki awansowi jeszcze zarobi, zanim skończy szkołę i będzie musiała się uniezależnić. Może nie była skąpa, ale ciężko przychodziło jej wydawanie pieniędzy w nadmiarze, dlatego musiała się w sobie zebrać, zanim poszła do Gringotta wypłacić oszczędności. Wzięła ich naprawdę sporo, jako że na miotłach nie znała się prawie wcale i nawet nie podejrzewała, ile taka porządna może kosztować. Jako że to był weekend, nie musiała spieszyć się z powrotem na zajęcia i liczyła na toi, że spotka kogoś bardziej kompetentnego, kto doradzi jej, co kupić. Tak oto wylądowała w Markowym sprzęcie do Quiddicha.
Dookoła kręciło się mnóstwo dzieciaków zachwycających się miotłami każdej maści (zapewne wszystko zależało od zasobu sakiewki), a inni, zapewne członkowie drużyn, kupowali stroje i rękawiczki czy sportowe okulary. Candy odsunęła się od drzwi, żeby nie przeszkadzać innym, i zaczęła się rozglądać po sklepie. Widziała kolorowe koszulki, które były dla fanów konkretnych drużyn, a także kafle czy złote znicze, które każdy mógł kupić i mieć na własność. Ach, może powinna zafundować sobie strój do treningów? Lope ostatnio uświadomił ją, że nie ubrała się najlepiej.


Ostatnio zmieniony przez Cándida Feliciana Miramon dnia Sob 7 Sty - 0:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 0:14

Dzisiejszego poranka Puchonka doszła do wniosku, że musi zaopatrzyć się w nowe pióro, nie biorąc pod uwagę nawet faktu, że szuka sobie kolejnej wymówki do ucieczki z zatłoczonego zamku. Przebywanie wśród uczniów jej nie pomagało - miała bowiem wrażenie, że wszyscy się na nią gapią i ją obgadują, jakby jej osoba była najważniejszym tematem każdego dnia. Gdyby mogła, to nafaszerowałaby się dawką leków na nerwicę, jednak po ostatniej wizycie u nowego lekarza została pozbawiona ogłupiających środków, swoich środków na przetrwanie w szkolnej dżungli. To nie było jej ani trochę na rękę, ale miała przeczucie, że Xavier sobie nie żartował mówiąc, że dowie się, gdy nawet podejmie próbę zażycia czegokolwiek. Wzbudził w niej respekt, co chyba było przełomowym krokiem w jej terapii.
Kiedy jakiś czas później znalazła się na Pokątnej skierowała kroki do sklepu z przyborami, a potem postanowiła zmarnować trochę czasu na wycieczkę po sklepach, które wyglądały niemal identycznie jak podczas jej pierwszej wizyty. Uwagę Flory, ze wszystkich możliwych miejsc, przykuł jednak sklep z akcesoriami do Quidditcha. Stojąc przed witryną podziwiała piękne rękawice i miotłę, która w jasnym świetle dnia wręcz krzyczała, by ją kupić. Ale nie mogła i dziwiła się sama sobie, że jeszcze nie uciekła przez swoją absurdalną fobię. Reagując instynktownie, pchnęła drzwi i weszła do środka. Czuła się nieswojo wśród tylu rzeczy, przez które prawie straciła życie, ale paradoksalnie do tego biała plama w głowie chyba zaczęła znikać. W pewnym momencie jednak przypadkiem trąciła ramieniem Krukonkę.
- Przepraszam, tu jest zbyt tłoczno - usprawiedliwiając się szybko, spojrzała najpierw na Candidę a potem na gablotę z piłkami do gry i tym przeklętym tłuczkiem, który prawie zrobił z niej roślinę.
- Nie wyglądasz na entuzjastycznie nastawioną - zagaiła po chwili do Krukonki, kiedy tylko zdążyła jej się ponownie przyjrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 0:29

Nie zwracała takiej uwagi na innych, jak powinna, dlatego gdy ktoś ją trącił, podniosła ręce i również zaczęła przepraszać za swoje zachowanie. Zapatrzyła się na parę koszulek dla kibiców – kiedy zapewne tylko takie by kupowała. Miała nawet parę, które zachowała na pamiątkę. Razem z Leo kibicowali hiszpańskiej drużynie, a gdy nie grała, wybierali inną. Na pewno nie losowo, chociaż dla Candy tak to wyglądało.
W tej chwili jednak miała myśleć o czymś zupełnie innym i patrzeć na sklep z perspektywy zawodowca, co niekoniecznie jej wychodziło. Na szczęście zjawiła się jakaś dziewczyna, prawdopodobnie w jej wieku, która wyglądała na oswojoną z otaczającym ich sprzętem. Candy uśmiechała się jeszcze przez chwilę przepraszająco, ale zaraz się odezwała:
Ach, no tak… – Nie wiedziała, co powiedzieć, żeby nie zabrzmiało to głupio, ale doszła do wniosku, że nie istnieje taka wymówka. – Raczej jestem przytłoczona – wymigała się. Starała się dobrze ukryć prywatne rozterki. Nie mogła w ostatniej chwili się wyłamać i zrezygnować. Zwykle podejmowanie decyzji przychodziło jej z łatwością, a teraz po części się zmuszała, nie będąc pewną, czy robi dobrze. – Jestem tu pierwszy raz, dlatego tak się rozglądam. Poza tym niezbyt znam się na sprzęcie do Quiddicha, a zależy mi, żeby kupić coś porządnego… może nawet najlepszego – stwierdziła, po czym dodała: – O ile wystarczy mi galeonów.
Nie wyjęła sakiewki, nie chwaliła się też jej zawartością. Gdy zobaczy ceny, wtedy będzie mogła ocenić, czy może pozwolić sobie na kupno. Miała nadzieję, że jeśli dobrze poprowadzi rozmowę, dziewczyna jej pomoże.
Też nie wyglądasz na najszczęśliwszą – zwróciła uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 0:56

Ciągłe wizyty u lekarzy nauczyły ją obserwować otoczenie i odczytywać ludzkie reakcje, chociaż próbowała tego na nikim nie praktykować. Uważała, że im więcej zauważa, tym trudniej jest jej przejść obok danej osoby - niestety w przypadku Candidy zapomniała o tej zasadzie i co najlepsze, chyba poprawnie odczytała jej reakcję. A potem słowa Krukonki utwierdziły ją w przekonaniu, że zostanie tu dłużej, niż chciała.
- Kupujesz dla siebie, czy dla kogoś? No i najważniejsze, czego konkretnie szukasz? - spytała spokojnie, wsuwając dłonie do kieszeni. Bez tych dwóch rzeczy nie była jej w stanie w ogóle doradzić. Kwestii finansowych nie skomentowała wiedząc, że ceny sprzętów popadały bardzo często ze skrajności w skrajność.
Wzrok Flory jednak co chwilę powracał na tłuczek, który już samym swoim widokiem przypominał jej bolesne wspomnienia, ale podobno na tym też miała polegać jej terapia.
- Ja? - odpowiadając głupio, szybko pokręciła głową ze zmieszanym uśmiechem. - Wydaje ci się. To jak, czego szukamy? - zgrabnie zmieniając temat, skierowała się w stronę mioteł, które były chyba najbardziej obleganym miejscem w sklepie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 1:12

Czyli trafiła! Uśmiechnęła się lekko, z satysfakcją, że jej plan się powiódł. Miała przed sobą osobę, która nie dość, że najwyraźniej znała się na miotłach, to jeszcze sama zaoferowała pomoc. Candy nadal jednak niepokoiło to, że dziewczyna wyglądała na… przybitą? Może przestraszoną? Nie potrafiła tego do końca odczytać, ale odnosiła wrażenie, że coś jest nie tak. Uznała jednak, że nie powinna aż tak wypytywać, skoro temat został diametralnie zmieniony. Jako że sama stosowała takie sztuczki, doskonale wiedziała, że dziewczynie zależy na tym, żeby rozmowa zeszła na inne tory. Takie, które nie wiązałyby się bezpośrednio z nią.
Jestem Candy. – Od razu przedstawiła się pseudonimem z Hogwartu, pamiętając, że brzmi bardziej swojsko niż pełne imię. Miała nadzieję, że nie palnęła gafy i jeszcze się nie znały. Wywnioskowała to głównie po pytaniach zadanych przez Puchonkę. Większość jej znajomych raczej wiedziała, jakie jest jej zdanie na temat Quiddicha.
Jako że Puchonka skierowała się ku miotłom, Candy zrobiła to samo. Zbliżyła się do dziewczyny i powiodła spojrzeniem po miotłach. Widziała masę kształtów i długości, dojrzała też kilka nazw. Zmiatacze, te kojarzyła ze szkoły i wiedziała, że nie są dobre. A przynajmniej nie są na tyle dobre, żeby nadawały się na wyszukany prezent. Przypomniała sobie spojrzenie Ślizgona skierowane na miotłę, którą trzymała w czasie treningu.
Dla kogoś. Nieco spóźniony prezent urodzinowy… – Była zdziwiona, że pamiętała tę datę. Zapominała imion, a tych kilka liczb nie chciało jej uciec z pamięci. Beznadzieja. – Szukam miotły dla… – Nie wiedziała, jak go nazwać. Chłopak? Dziewczyna mogłaby opatrznie zrozumieć. Mężczyzna? Kolega? Ale kto kupuje zwykłemu koledze tak drogi podarunek? W głowie miała kompletny bałagan myśli: każda próbowała skupić na sobie całą jej uwagę. – …przyjaciela – dodała wreszcie. To chyba pasowało. A przynajmniej Puchonka nie musiała wszystkiego wiedzieć. – Nie wiem, które są teraz najlepsze. – Rozejrzała się. Ludzie zachwycali się jakimś Nimbusem. Dostrzegła numer: 2000. – Hm, o co chodzi z tą miotłą? Wydaje się stara, dlaczego dzieci tak na nią patrzą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 1:33

Flora kojarzyła dziewczynę, ale głównie przez to, że chyba pojawiła się niedawno w szkole i były w podobnym wieku. Jednak nie wiedziała o niej nic więcej, poza tym, że wyłapała hiszpański akcent. Sama Puchonka pochodziła z dziwnej mieszanki: matka włoszka, ojciec grek, którzy przeprowadzili się do Anglii, więc i takie drobnostki nie umykały jej uwadze. Poza tym uroda Candidy również nie wskazywała na angielskie korzenie, ale tutaj mogła się mylić.
- Flora - przedstawiła się również, pozwalając sobie na przyjazny uśmiech. Kiedy już przeszły przez cały rytuał przedstawiania się, Puchonka pokiwała głową na znak, że przyjęła do wiadomości i rozumie.
- Zawodnik czy zwykły fan? - spoglądając na miotły jednocześnie próbowała przypomnieć sobie cokolwiek ze swojego życia, pomijając ostatnie spotkanie z Barthem. Teraz, gdy już wiedziała kim dla niej był, było jej trochę łatwiej. - Zapewne te, na które patrzą wszystkie dzieci - zwróciła uwagę na grono sporo młodszych od nich uczniów, wlepiających spojrzenia w jeden z modeli Nimbusa. Zastanawiała się, w którym momencie zaczną się ślinić na jej widok, ale ona reagowała w ich wieku podobnie na widok czegokolwiek związanego z Quidditchem.
- Bo to jeden z najszybszych modeli - odparła, zaraz potem wskazując na drugi model. Piękną, czarną Błyskawicę. - Ta na przykład nadaje się tylko do grania. W bonusie do zakupu robią na niej grawer, który sprawia, że nikt inny poza właścicielem nie jest w stanie na nią wsiąść - Florę zaciekawił jednak fakt, dlaczego Candida próbuje kupić przyjacielowi prezent, nie do końca wiedząc czego szuka, ale nie miała zamiaru jej o to wypytywać, o ile sama nie zacznie tematu.
- A ty? Latasz, grasz? Czy może jesteś wierna trybunom? - spytała, spoglądając tym razem na model Ventusa, który zresztą był jej kiedyś jej miotłą. Czując niemiłe ukłucie zarówno w klatce piersiowej, jak i głowie, odwróciła się przodem do Krukonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 2:02

Rzeczywiście, ciężko było nie zauważyć, że Candy w ogóle nie pasowała do angielskiego otoczenia. Hiszpanka za to albo za bardzo się denerwowała i nie zwróciła uwagi na takie szczegóły jak wygląd czy akcent, albo Flora niezbyt wyróżniała się na tle innych Anglików. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że Candy sama nie mówiła najlepiej po angielsku, więc mogła nie wychwycić ewentualnych odchyłów od normy.
Skinęła głową na znak, że przyjęła do wiadomości, jak nazywa się dziewczyna. Była pewna, że jeszcze dzisiaj zapomni.
Gracz, gracz – odparła ze śmiechem. Jeszcze fanowi potrafiłaby coś kupić bez pomocy innej osoby. Wszak nikt by jej nie powiedział, czy dany rozmiar na pewno będzie pasował na Ślizgona. – Jest całkiem dobry, ale chyba brakuje mu odpowiedniej miotły. – Przypomniała sobie trening i zastanowiła się, czy gdyby miał nowszy model, nie skręciłby kostki. – To trochę kompromitujące, że dzieciaki wiedzą więcej o Quiddichu niż ja – zauważyła, ale podeszła do grupki. Wtedy też zobaczyła ich roześmiane miny. Ciekawe, czy Lope i Leo tak samo ślinili się na widok popularnych w ich dzieciństwie mioteł. W końcu to było dziesięć lat temu. Tyle że wtedy Candy nie chodziła po takich miejscach. – Czyli nie najszybszy. Była pewnie kiedyś bardzo popularna, co? – Zgadła. Nie podejrzewałaby nawet, że ten sławny Harry Potter latał akurat na tym modelu. W każdym razie, gdy patrzyła na datę powstania, wiedziała, że to nie jest odpowiednia miotła. Zbyt stara, Ślizgon na pewno miał lepszą. Druga nazwa, Błyskawica, coś jej mówiła. Możliwe, że wielu jej nowych znajomych na niej latało. Tak, to mogło być to. – Tylko do grania? Dlaczego? – zainteresowała się. Kolejny dylemat! Powinna postawić na coś, co będzie bardziej uniwersalne, a jednocześnie dobre czy też zdecydować się kupić model nadający się jedynie do gry?
Zawiesiła spojrzenie na Błyskawicy, a potem dostrzegła kolejną miotłę, która stała bliżej wejścia, jakby zachęcając ludzi do jej kupna. Przyjrzała się wyrytemu na trzonie numerowi: 2015. Czyżby najnowsza? Będzie musiała i o nią podpytać Florę.
Dotychczas tylko kibicowałam, ale kiedyś przypadkowo wystawili mnie na meczu – wiesz, brak zawodników i takie tam – więc od kilku miesięcy próbuję swoich sił jako pałkarka. Wiem, trochę późno, jak na zaczynanie, ale chyba lubię odrobinę ryzyka – wyjaśniła. Nie potrafiła teraz zrezygnować, chociaż okazywała się niezbyt pomocna drużynie. – A ty grasz? Zawodowo może? Wydajesz się obeznana z Quiddichem bardziej niż przypadkowy czarodziej – stwierdziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 2:35

Uśmiechnęła się, słysząc samokrytykę Candidy.
- Lepsze to niż interesowanie się czarną magią. Wolę kolejnych zawodników zamiast Czarnego Pana, który będzie chciał nas pozabijać - puściła jej przyjacielskie oczko, oczywiście sobie żartując. Po prostu dzieci, zwłaszcza te w pierwszych klasach, były wyraźnie zafascynowane wszystkim, co dotyczyło magii i nowego świata, w którym się znalazły. Flora zawsze porównywała je do nie do końca opierzonych ptaszków, które ktoś na siłę wypchnął z gniazda.
- Ten słynny chłopiec z blizną na niej latał - wyszeptała, jakby właśnie dzieliła się z Krukonką państwową tajemnicą, która nie mogła ujrzeć światła dziennego, ale szybko wróciły na temat prezentu dla jej przyjaciela.
- Jeśli jest zawodnikiem, to powinien mieć dobrą miotłę - stwierdziła po krótkiej chwili namysłu. - To znaczy, przeważnie tak jest... kupno miotły jest dość ryzykowne - nie znała sytuacji, więc ciężko było jej cokolwiek ocenić. Wiedziała jednak, że ona była tak bardzo przywiązana do swojej miotły, że gdyby tylko mogła, to spałaby z nią.
- Rozwija całkiem ładną prędkość, dlatego nikt nie powinien być zawiedziony. Podobno drewno z jakiego jest wyprodukowana jest bardzo wydajne przy wysokich lotach, a do tego mówią, że jest bardzo precyzyjna, jeśli chodzi o równowagę i lot - odparła spokojnie, przesuwając znużona wzrokiem po Błyskawicy a potem skierowała wzrok na nowiutkiego Nimbusa. Tutaj nie miała wiele do powiedzenia, bo nie miała z nią styczności.
- Najnowszy Nimbus... - wymruczała pod nosem, skupiając całą uwagę na łudząco podobnym do wcześniejszego modelu. Dziwiła się, że to cacko nie wzbudzało wielkiego zainteresowania i to dało jej do myślenia, że być może wcale nie jest takie cudowne, jak myśleli producenci.
Flora miała wrażenie, że chyba powoli pokonywała kolejną barierę, dopóki nie usłyszała wymierzonego w nią pytania.
- Kiedyś grałam. Ale potem miałam wypadek i od tego czasu nie wróciłam na miotłę. Stare dzieje - wzruszyła ramionami z ponurym grymasem, szybko interesując się pobudkami, dla których Candy w ogóle grała. - Czyli nie sprawia ci to przyjemności? - zerknęła kontrolnie na twarz Krukonki, jakby chciała odczytać z niej choć minimalne zachwianie się.
- Wiesz, lepiej późno niż wcale. Kto wie, może okaże się, że zostaniesz z grą na dłużej... - nie rozumiała pesymizmu jaki pojawiał się w jej tonie, gdy o tym opowiadała. Wiedziała jednak jedno, Candida nie była najszczęśliwszym zawodnikiem, z jakim dane jej było rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 16:10

Czarny Pan… Słyszała o nim. Tak, słyszała, jednak nie mogła wypowiedzieć się o nim z punktu widzenia osoby, którą dotknęły jego działania. Na szczęście sławny Harry Potter powstrzymał Voldemorta, zanim ten zawładnął całym światem, więc Candy jedynie o nim słyszała. Warto zaznaczyć: niewiele. Również się uśmiechnęła. Starała się chociaż udawać, że czuje niemal to samo co Puchonka.
Więc to tak… – odszepnęła, jak gdyby informacja zapierała dech w piersiach. Czy ona też powinna zacząć zachwycać się starym modelem tylko dlatego, że latał na nim ktoś sławny? Zapewne wygrywał, jak wywnioskowała z reakcji dzieciaków. Na szczęście rozmowa znowu zmieniła bieg i wróciła na temat prezentu.
To na razie szkolna drużyna – powiedziała, ale zaraz uświadomiła sobie, że palnęła gafę. Zawodowcy na pewno dostają najlepsze miotły, żeby nie zawieść drużyny. A może zdarzali się i tacy, którzy wymiatali na starszych modelach? To na pewno byłoby spektakularne zwycięstwo.
Zmarszczyła brwi, niepewna, do czego Flo nawiązywała potem. Ryzykowne? Dlaczego? Miotła mogła nie słuchać właściciela? Może to jak z różdżką, powinno się ją kupić samemu? Dodała jednak:
Mam pieniądze, jeśli o to chodzi. I przyjaciel jest naprawdę zdolny, zapanuje nad każdą miotłą. – Dlaczego, do cholery, tak go chwaliła? To było niezrozumiałe tylko dla niej, Puchonka nie dostrzeże w tym niczego nienaturalnego. Candy wiedziała przede wszystkim, że Ślizgon potrzebuje lepszej miotły, a coś jej mówiło, że przez problemy z rodzicami niekoniecznie go na nią stać.
Uważasz, że jest najlepsza? – zapytała bezpośrednio. Podejrzewała, że każda miotła ma jakieś atuty, za to ona potrzebowała miotły… uniwersalnej. – Jest ścigającym – dodała. Dopiero sobie przypomniała, że to istotna informacja. Tutaj nie była najważniejsza szybkość, przynajmniej tak jej się wydawało. – Skoro jest najnowszy, to chyba ma coś, czego nie mają inne – stwierdziła, oglądając miotłę z bliska. Trochę różniła się kształtem od pozostałych, może to sprawiało, że nabierała większych prędkości albo łatwiej było wykonywać na niej zwody? Chyba dopiero ją wyprodukowali, skoro stała w takim miejscu.
Candy chyba nie powinna być aż taka ciekawska i czasami po prostu nie pytać. Najwyraźniej poruszyła temat, który dziewczyna wspominała z grymasem na twarzy, jednak Hiszpanka stwierdziła, że może poczuje się lepiej, gdy o tym opowie chociaż trochę. Wypadek musiał być poważny, skoro Flo porzuciła grę.
Dawno? – zapytała wbrew zdrowemu rozsądkowi. To, że jej nie kojarzyła, o niczym nie świadczyło. Nie znała praktycznie nikogo z drużyn. – Zależy, jak na to spojrzeć – odpowiedziała na pytanie dotyczące jej gry. – Gdybym w ogóle nie chciała, to bym nie grała, nie mam tak dobrodusznego serca. – Nie potrafiła jasno odpowiedzieć, dlaczego tak naprawdę wciąż grała. Może po to, żeby zmienić swoje życie? – Raczej tylko do końca szkoły – zawyrokowała. I może potem, z dziećmi… o ile jakieś będzie miała. Zawodowo na pewno nie, niektórzy nastolatkowi znacznie ją w Quiddichu przerastali. – Interesujesz się czymś poza Quiddichem? – Skoro dziewczyna nie wracała do gry, musiała zabić czas czymś innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sob 7 Sty - 18:55

Szkolna drużyna, czy nie - każdy jakoś zaczynał. Ona również nim pomyślała o reprezentacji zajmowała pozycję w szkolnej drużynie. Słowa Krukonki zaskoczyły ją.
- Nie chodziło mi o pieniądze - zaoponowała, przyglądając jej się ponownie. Mniej więcej zdołała domyślić się o co chodzi i dlatego zależy jej na najlepszym modelu, więc Flora nie miała zamiaru jej niczego utrudniać ani tym bardziej wybijać z głowy. - Chodziło mi tylko o to, że czasami zawodnicy przywiązują się bardzo do swoich mioteł i nie są skorzy do zmian - wyjaśniła, rozglądając się. Przesunęła wzrokiem po wszystkich modelach, które oglądnęły a potem wyrwana z chwilowego letargu, wzruszyła ramionami.
- Która? Błyskawica? Według mnie jest porównywalna z Nimbusami, ale to tylko moje skromne zdanie. Nimbusy wyrobiły sobie opinię przez chłopca z blizną, przez co tylko prawdziwi fascynaci grą dostrzegają zalety innych mioteł - odparła. Jednak gdy uzyskała informację na jakiej pozycji ten przyjaciel gra, pokiwała głową.
- Orientujesz się jaki model teraz posiada? - była prawie pewna swej decyzji, by polecić Candidzie kupno pięknej, czarnej miotełki, gdy przypomniała sobie o tak ważnym pytaniu, jakie powinna zadać już na samym początku. - Czasami najnowsze wcale nie równa się z najlepszym. To tak jak z książkami albo filmami. Kolejna część jest gorsza niż pierwsza - kusiło ją, by dotknąć jednej z mioteł, jednak starała się usilnie zachowywać dystans, jakoby miotła mogła ją pogryźć.
Chociaż nie chciała rozmawiać na temat swojego wypadku, tak czuła, że Krukonka nie da za wygraną. Flora posłała jej ledwo dostrzegalny uśmiech, krzyżując ręce za plecami.
- Jakieś trzy lata temu. Tuż przed moimi staraniami o dostanie się do reprezentacji - odparła spokojnie, bez niepotrzebnych emocji. Po prostu częściowo pogodziła się ze swoją porażką. - Powiedzmy, że ci wierzę. Chociaż zazdroszczę ci możliwości swobodnego latania - próbując jakoś wskrzesić w dziewczynie entuzjazm związany z grą przyłapała się na tym, że swoimi słowami równie dobrze może ją zniechęcić.
Czy się czymś interesowała? Tutaj pojawił się pewien problem, bo Flora tak naprawdę dopiero szukała nowej drogi swojej kariery.
- Gram na pianinie. I całkiem dobrze wychodzi mi transmutowanie przedmiotów - podrapała się po głowie, zastanawiając się chwilę nad odpowiedzią. Rodzice Puchonki zawsze pokładali w niej nadzieje na zostanie kimś ważnym w ministerstwie, jak jej ojciec, co nie było z kolei szczytem jej ambicji. - A ty? Skoro Quidditch nie jest twoim jedynym zajęciem, to pewnie jeszcze jakieś masz? - zaciekawiona wyraźnie nową znajomością postanowiła wydusić z Krukonki wszystkie ciekawe informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Nie 8 Sty - 19:54

Czy jej przyjaciel planował karierę zawodowca? Hm, mogłaby o to zapytać, ale jakoś nigdy o tym nie pomyślała. W dzieciństwie, owszem, rozmawiali o tym, ale to było tyle lat temu, że każdemu się wszystko pozmieniało. Wcześniej rozważała kupno smoczego jaja, ale przecież chłopak nie miałby gdzie go trzymać, a i kupienie czegoś takiego mogłoby wpakować ją w kłopoty. Postawiła na coś bezpieczniejszego.
Przepraszam – powiedziała, zbita z pantałyku. Magiczny świat pod niektórymi względami ją przerastał i nie potrafiła dogadać się z innymi czarodziejami. – Akurat o to mogę być spokojna. – Nawet jeśli Ślizgon do czegoś się przywiązywał, wiedział, że prędzej czy później będzie musiał to wymienić. Co mu po miotle, skoro nie wygra? – Wybieranie miotły jest męczące – jęknęła. Większość wyglądała tak samo, a Candy, nawet gdyby wybrała się na próbny lot, nie dostrzegłaby różnicy. Możliwe, że jeszcze wybrałabym gorszy model. Przytaknęła na informację o tym, że Błyskawica jest dla Puchonki na równi z Nimbusami. – Nie wiem… chyba jakiś Nimbus. – Tak jej się wydawało. W Hiszpanii to wciąż były modne, znane miotły, ale tak naprawdę strzelała. Przyjaciel mógł równie dobrze latać na jeszcze innym modelu i nie byłoby to nic dziwnego.
Widziała, że Flo chyba coraz mniej chciała tu być, dlatego postanowiła jak najszybciej dokonać zakupu. Teraz tylko pytanie, czy ten nowy, nieznany model Nimbusa będzie lepszy od sprawdzonej Błyskawicy.
Dowiedziała się, że Flora musiała mieć poważny wypadek, skoro od trzech lat nie latała i najwyraźniej nie zamierzała do tego wracać. Jednak i tak musiała zapytać:
Nie zamierzasz już próbować? – Dopiero potem, po kolejnej jej wypowiedzi, uświadomiła sobie, że wypadek prawdopodobnie uniemożliwił spełnienie marzenia. Uśmiechnęła się z zakłopotaniem i ucieszyła się na zmianę tematu.
Grasz w duecie czy sama? – zainteresowała się. Dźwięki pianina zawsze jej się podobały, nawet utwory, które nie były przeznaczone akurat na ten instrument. – Mój starszy brat uwielbia transmutację, ja nie odziedziczyłam ani grosza talentu w tym kierunku – westchnęła. Zdążyła przywyknąć do myśli, że kamienne, ożywiające figury nigdy by jej nie uratowały. – Ja zdecydowanie bardziej wolę gotować – wyznała. – Albo hodować rośliny. – Gotowanie wymagało zaangażowania, natomiast opiekowanie się roślinami pozwalało się jej wyciszyć. Czasami trzeba było cierpliwości, żeby nasiona wykiełkowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Nie 8 Sty - 22:10

Flora przeanalizowała wszystkie informacje podane przez dziewczynę w głowie. Puchonka wciąż była zdania, że polecałaby kupno Błyskawicy, aniżeli oklepanego Nimbusa, jednak miała wrażenie, że niejako tym samym Candida potem mogłaby być zawiedziona.
Mówiąc, by poczekała, Flora podeszła do sprzedawcy. Przeprowadziła z nim krótką rozmowę, wskazując to na nowy model Nimbusa, to na pozostałe miotły. Dowiedziała się jaka jest różnica między najnowszym modelem a tym starszym - ona sama nie miała okazji spróbować tego z 2015. Wróciła po chwili do dziewczyny.
- Sprzedawca twierdzi, że ten Nimbusik przebija pozostałe modele tej marki - poinformowała ją. W związku z trudnym wyborem z szerokim uśmiechem wyjęła z kieszeni galeona, by przeprowadzić skomplikowany zabieg rzucenia monetą.
- No, wypadło na Nimbusa. Chyba mamy odpowiedź - uznała żartobliwie, zerkając na Krukonkę. Nie wiedziała czy jej pomogła, czy tylko pogłębiła jej wątpliwości i przytłoczenie, ale starała się jak mogła.
Czy planowała wrócić? Nie była pewna. Na razie próbowała odzyskać pamięć, nie wspominając o zwalczeniu fobii boiska i lęku wysokości. A może wcale nie miała lęku wysokości, tylko bała się ponownego wejścia na miotłę? Musiała to kiedyś sprawdzić. Wzruszając ramionami w odpowiedzi, ucieszyła się w duchu, gdy Candida podjęła temat pianina.
- Sama. Mało kto wie, że gram - przyznała się do swojej małej tajemnicy. Tylko dwie osoby wspierały ją w tej pasji i rozwijaniu jej. Mimo wszystko Flory to nie radowało. Doszła do wniosku już dawno, że po utracie swojego jedynego marzenia chyba nic jej się nie spodoba równie mocno.
- Gotowanie i zielarstwo? Ani jedno ani drugie mi nie wychodzi - odparła. Chociaż pochodziła z rodziny, w której gotowanie było czymś, co powinna umieć każda kobieta, Puchonka wyłamała się i była kulinarnym beztalenciem. Z roślinami było podobnie. Kompletnie nie umiała się nimi zajmować.
- Mogę pouczyć cię transmutacji, w zamian za pomoc w gotowaniu. Albo roślinkach, to zależy, co wolisz - zaproponowała wspaniałomyślnie uznając, że pasowałoby w końcu wyjść do ludzi, zamiast się chować po kątach. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Nie 8 Sty - 23:10

Chyba za bardzo powtarzała, że potrzebuje najlepszej miotły, bo Flora zwątpiła w swoją wiedzę i poszła do sprzedawcy. Tylko pytanie, czy ten na pewno powie jej prawdę. Być może będzie chciał sprzedać coś droższego, li i wyłącznie. Będzie musiała zapytać, czy reklamacje są możliwe (w końcu miotła może nie spełniać wymagań).
Czyli to taka nowość, że jak nie zaryzykuję, to się nie przekonam? – odgadła. Nie mogłeś się urodzić później?! Fakt, Nimbus był droższy, ale skoro i tak wyda co najmniej pół tysiąca, sto galeonów w tę czy we w tę nie zrobi jej różnicy. Jeszcze dziewczyna rzuciła monetą i wypadł Nimbus, więc Candy tylko roześmiała i szybko podjęła decyzję: Nimbus.
Podeszła do sprzedawcy i wyciągnęła sakiewkę z pieniędzmi. 600 galeonów to spora część jej oszczędności, jednak miała wrażenie, że dobrze je ulokowała. W ostatniej chwili zdążyła się dowiedzieć, że owszem, reklamacja jest jak najbardziej możliwa, a wymiany dokonać może w przeciągu tygodnia. Przytaknęła, że rozumie, zapłaciła i odebrała zakupiony przedmiot. Pomniejszyła go, żeby zmieścił się do torby, i zabezpieczyła, aby przeżył całą drogę.
Kupiłam, mam nadzieję, że nie będę żałować. – Puściła do Puchonki oczko. Zanim zapakowała miotłę, pokazała ją jeszcze dziewczynie na znak, że naprawdę to zrobiła. Podjęła jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu.
Przestały ciągnąć temat Quiddicha z korzyścią dla obu dziewcząt. Candy nie chciała opowiadać o czymś, co robiła właściwie bez powodu.
Chciałabym kiedyś posłuchać, jak grasz. – Skoro już i tak znała tę tajemnicę, mogą pójść krok dalej, a Candy na pewno mogłaby nauczyć się kilku prostszych melodii. Nie była może wybitnym uczniem, ale całkiem pojętnym. – Jeżeli robisz to dobrze, to mogłabyś uczyć innych – stwierdziła. Flo nie tylko robiłaby coś z przyjemnością, ale mogłaby też zarażać pasją innych.
Gotowanie nie jest takie trudne, a za to przyjemne, gdy możesz sprawić komuś miły prezent – stwierdziła. Zawsze lubiła patrzeć, jak ludzie ze smakiem zajadają jej smakołyki. Z zielarstwem było gorzej, czasami trzeba było mieć zwykłe szczęście, ale też niektóre rośliny mogły ratować życie. Na różne sposoby. A że czasami zawodziły… – To świetny pomysł! – O tak, tym słowom nie brakowało zapału. – Może brat mnie nie zabije, kiedy się ponownie spotkamy, jeżeli nauczę się kilku pożytecznych zaklęć. Jest stażystą w Calpiatto – dodała w drodze wyjaśnienia. – Właściwie mogę pomagać ci i z tego, i z tego, chociaż przyznam, że gotowanie wolę o wiele bardziej – przyznała. Jednak wiedziała, że gotowanie w Hogwarcie nie jest tak ważne jak zielarstwo.

Przenosimy się w inne miejsce w Londynie czy zamykamy wątek tutaj i koniec?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Sro 11 Sty - 23:51

Flora doszła do wniosku, że przyjaciel Candidy musiał być wyjątkowy, skoro szarpnęła się na taki prezent. Zrozumiałaby, gdyby jedno i drugie nie widziało świata poza Quidditchem, jednak Krukonka nie była zbyt obeznana z tematem. Nie odezwała się już, komentując zakup uśmiechem i zdawkowym "na pewno się ucieszy" a następnie rozejrzała się jeszcze raz wokół siebie. Serce Puchonki zatęskniło za miotłą i adrenaliną, lecz rozum równie szybko zdzielił je po "głowie" przypominając kilka niemiłych obrazów z przeszłości.
Westchnęła pod nosem, rzucając jeszcze raz okiem na miotłę, po czym zapięła płaszcz i poprawiając szalik uznając, że chyba będą zaraz stąd wychodzić.
- Nie ma sprawy - uznała, że może pora wyjść do ludzi i słać swoją muzykę w świat, jeśli się komuś spodoba. - Jak będzie okazja to coś ci zagram - w dalszej rozmowie doszły do porozumienia a Flora uznała, że chyba nawiązała całkiem dobrą znajomość.
- Mam nadzieję, że tym razem nic nie spalę - przypominając sobie jak kiedyś udało jej się spalić wodę zaczęła zastanawiać się czy to na pewno dobry pomysł.
Jakiś czas później wybrały się jeszcze na krótki spacer a następnie wróciły do Hogwartu.

/zt x2

na razie nie mam weny ani czasu, ale następnym razem popiszemy dłużej :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2142
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 24 Kwi - 19:15

Gdyby nie Lope w życiu nie przekonałabym się do Quidditcha - do niedawna wręcz bałam się mioteł, teraz dzięki pomocy Ślizgona i ćwiczeniu gry z Victorem byłam coraz lepsza i udało mi się nawet wkręcić na próbę do drużyny. Z tego powodu potrzebowałam jakiejś przyzwoitej miotły. Nie ukrywam, że ze względu na moją przedsiębiorczość miałam całkiem spore oszczędności - wprawdzie nie wystarczyło na wymarzoną Błyskawicę, ani tym bardziej na nowego Nimbusa, ale nie zamierzałam pożyczać pieniędzy od braci - po pierwsze nie chciałam się obnosić z obecnością w drużynie, po drugie zależało mi na niezależności, więc postanowiłam kupić sobie ciut tańszy model i w końcu zdecydowałam się na starszego Nimbusa.
Z uśmiechem opuściłam sklep ciesząc się z mojego zakupu.

z/t

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 938
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1397
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Wto 9 Maj - 11:49

Jako, że dostałem niedawno wypłatę i dość duży zastrzyk gotówki od ojca postanowiłem w końcu zakupić sobie jakąś lepszą miotłę - ile można latać na tym szkolnym kijeczku. Stwierdziłem, że dokonanie zakupu na Pokątnej będzie dobrą opcją - ten sklep był dużo lepiej zaopatrzony niż ten w Hogsmeade. Zamierzałem kupić Nimbusa 2001 albo Błyskawice - miotłę dobrą, ale niekoniecznie aż tak drogą. Zmieniłem jednak zdanie gdy zobaczyłem na wystawie błyszczącego i niemalże idealnego Nimbusa 2015. Na moment się zawiesiłem - czy było warto wydawać sześćset galeonów za jednym razem? Z drugiej jednak strony miałem pewność, że tego typu miotła posłuży mi dłużej, a różnica stu galeonów wydawała się w takim wypadku nieznaczna.
W końcu zdecydowałem się na zakup - raz się żyje!
Wyszedłem ze sklepu zadowolony - wprawdzie z lżejszą sakiewką, ale dumnie dzierżąc w rękach pakunek z miotłą.

______________________

Ona znowu ma te piwne oczy, Twoje miasto, twoja noc, tak się lipiec toczy
Wisła dziś kołysze się jak twoje biodra, to prognoza raczej dzikiej nocy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 44
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15009-herbert-benjamin-arthfael#399574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15016-hertert-benjamin-arthfael#399697
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15013-szatan#399636
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15012-herbert-benjamin-arthfael#399635




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Nie 27 Sie - 20:52

Tego wieczoru Herbert spacerował po Pokątnej i robił zakupy na następny rok nauki w Hogwarcie. W tym roku kończył już szkołę, chciał się godnie pożegnać z miejscem, w którym spędził w końcu 10 lat swojego życia... Nie mógł się jednak oprzeć, żeby nie zajrzeć do sklepu z markowym sprzętem do Quidditcha. Co prawda nie było go stać na zbyt wiele, ale pokusa pooglądania sobie mioteł wyścigowych i innych sprzętów do Quidditcha w najlepszym w całej Wielkiej Brytanii sklepie okazała się zbyt silna, aby z nią walczyć. W sklepie było dziś dosyć pusto, klientów nie było, a za ladą siedział tylko jeden pracownik, który skrobał coś na kawałku pergaminu. Wymarzone warunki... Herbert podszedł do miotły Nimbus 2015- klasa światowa! Przyglądał się nią z czcią. Tak bardzo marzył o zawodowej grze w Quidditcha...

Kiedy tak wpatrywał się w miotłę, niechcący oparł ręką o jeden z kuferków. Przewrócił się na ziemię i poruszył stojak na tłuczki. Piłki uwolniły się i zwariowały. Zaczęły latać po całym sklepie, rozbijać szyby, niszczyć stojaki... Herbert ledwo uniknął uderzenia przez jednego z nich, po czym sięgnął po różdżkę próbując je powstrzymać. Ale jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 423
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t12434-kieran-percival-horan
http://www.czarodzieje.org/t12452-kieran
http://www.czarodzieje.org/t15040-rout
http://www.czarodzieje.org/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 28 Sie - 12:21

Przyjazd z wakacji był dla niego nieco rozczarowywujący. Nie chciał wracać, no ale cóż mógł na to poradzić? Przecież wakacje się skończyły i powoli zbliżało się rozpoczęcie roku szkolnego. Bardzo się z tego faktu cieszył. Dlatego też dzisiejszego dnia postanowił się wybrać na pokątną. Po co? Zwyczajnie porobić szkolne zakupy, zawsze to robił je z rodzicami, ale teraz chyba już z tego wyrósł i wolał sam sobie pochodzić i pokupować to co najważniejsze. Ale oczywiście przechodząc koło sklepu z markowym sprzętem do Quidditcha nie mógł się oprzeć i musiał wejść do środka. Nie miał zamiaru kupować ani miotły, ani niczego innego, po prostu pooglądać. Tak jakby wszedł do zoologicznego pooglądać swojego wymarzonego pająka. No cóż. Takie miał hobby i nic na to nie poradzi. Miał nadzieję, że w tym roku również uda mu się przystąpić do drużyny Gryffindoru, ostatnimi laty dość dobrze sobie radził, więc dlaczego i nie w tym roku? Jednakże konkurencja rośnie i możliwe, że zwyczajnie nie będzie miejsca na to, ażeby zarezerwować sobie miejsce w podstawowym składzie. No ale wtedy będzie musiał ucieszyć się ze zwyczajnego rezerwowego.
Wchodząc od razu ujrzał znajomą twarz. Znał kolegę, ale nie lubił go. Byli można powiedzieć wrogami, nie raz grali razem i robili sobie nawzajem krzywdę. Nie raz dostali punkty ujemne za nie dyscyplinę i złe traktowanie kolegi z przeciwnej drużyny. Ale kto by się tym przejmował, prawda? Spojrzał na niego kątem oka, ale nie zamierzał pierwszy podchodzić, bo niby po co? Będzie chciał to sam zagada, chociaż z pewnością nie będzie to wtedy miła rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29564
  Liczba postów : 43173
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   Pon 28 Sie - 12:46

Sebastian Snitch pisał właśnie list do swojej dziewczyny, w którym zapraszał ją na mecz, podczas którego Katapulty z Caerphilly miały wreszcie pokonać Osy z Wimbourne. Oboje na to czekali i oto już za tydzień miał nadejść ten wielki dzień. Zmierzył tylko spojrzeniem niższego od niego o dobrą głowę chłopaka z tatuażem z herbem Os ma ramieniu. W związku z tym paskudnym obrazkiem nie powiedział mu dzień dobry.
Nie mógł jednak pozostać obojętnym na to, że ten kibic najgorszego klubu na świecie postanowił zdemolować sklep. Wiedział, że szef potrąci mu za to z pensji i aż się w nim zagotowało. Wstał z krzesła, wielki jak byk i łysy, jak na prawdziwego kibica przystało, po czym wyjął różdżkę i kilkoma machnięciami uspokoił zdziczałe piłki, po czym wściekle tupiąc podszedł do obu klientów, jednego i drugiego łapiąc za koszulki na piersi.
- Co wy sobie wyobrażacie? Że to jest stadion?! - krzyknął Herbertowi do ucha. - To was będzie kosztowało sto galeonów! Widzicie, co żeście narobili?! Kto będzie za to płacił?! Na pewno nie ja! Już, pieniądze, albo pogadacie z tymi tłuczkami na osobności - wysyczał wściekle, potrząsając lekko biednym Kieranem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Markowy sprzęt do Quiddicha   

Powrót do góry Go down
 

Markowy sprzęt do Quiddicha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-