Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kuchenne rewolucje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Arthur L. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 306
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t6704-arthur-louis-follett
http://www.czarodzieje.org/t16021-komu-komu-bo-ide-do-domu#437494
http://www.czarodzieje.org/t6705-alf-a
http://www.czarodzieje.org/t7339-arthur-l-follett
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 20:43


Retrospekcje

Osoby: Arthur L. Follett, Sunny Oriana Saltzman
Miejsce rozgrywki: kuchnia w Hogwarcie
Rok rozgrywki: Pewnie jakiś rok temu ;)
Okoliczności: No Arthur głupek obrzucił ją jedzeniem. Zupa była za słona, a ona postanowiła wyjść z brudnej kuchni... Czy coś w tym stylu ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 21:24

Wszystko było cudownie, pięknie i wgl. Sunny jak co dzień wstała z uśmiechem na twarzy. Po zrobieniu tych wszystkich potrzebnych czynności by ślicznie wyglądać stanęła przed lustrem i przyjrzała się swojemu odbiciu.
-Ulala, cóż to za ślicznotka? -powiedziała rozbawiona sama do siebie. Odgarnęła kasztanowy kosmyk włosów z policzka, po czym wetknęła go za ucho i wyszła ze swojego Dormitorium. Udała się wprost do Wielkiej Sali na śniadanie, gdy znalazła się na miejscu zajęła wolne miejsce i nalała sobie soku z dyni. Wzięła dwie grzanki i posmarowała je miodem po czym nałożyła na talerzyk mus owocowy. Wzięła się za jedzenia i rozmawianie ze znajomymi. Nagle z nieba spadł list, zdziwiona Puchonka zmrużyła oczy i otworzyła kopertę.
-Ciekawe kto do mnie pisze o tej porze. -powiedziała zdziwiona sama do siebie i westchnęła cichutko. Odgarnęła kosmyk włosów z policzka i zerknęła na grupkę ludzi, którzy wpatrywali się w nią z zaciekawieniem.

Droga Sunny,
Ojciec jest poważnie chory. Nie chciałam cię wcześniej martwić, lecz teraz nie mam wyboru. Nie wiem co mam robić córeczko, nie daje sobie już z tym wszystkim rady. Potrzebuję pomocy, twojej pomocy. Gdybyś mogła, wróć jak najszybciej do domu. Na prawdę bardzo Cię przepraszam, iż informuję Cię dopiero teraz. Myślałam, że jakoś wszystko się ułoży. Niestety z ojcem jest coraz gorzej. Proszę Cię wróć do domu, jeśli będziesz mogła.
Kochająca Mama.

Po przeczytaniu listu w oczach dziewczyny pojawiły się słone krople zwane łzami. Wstała pospiesznie od stołu i popędziła do swojego Dormitorium zabierając ze sobą kopertę i list. Gdy znalazła się w swoim pokoju rzuciła się na łóżko i zaczęła głośno płakać. Nie wiedziała co ma teraz zrobić, łzy same spływały po jej policzkach. Chciała jak najszybciej wracać do domu, ale bała się. Bała się tego ogromnego bólu, który poczuje na widok chorego ojca i smutnej matki. Po godzinach leżenia i płakania postanowiła napisać do matki odpowiedź na jej list. Wstała i usiadła przy biurku, po czym wyjęła pergamin i pióro.

Mamo,
Nie mogę w to uwierzyć. Co się stało? Jak to się stało? Jak bardzo poważna jest ta choroba? Czy ojciec z tego wyjdzie? Oczywiście, że przyjadę..Najszybciej jak to będzie możliwe!

Co?! Jak dawno temu zachorował? Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz?! Mamo!! Nie mogę w to uwierzyć. Myślałaś, ze mu przejdzie i się o tym nie dowiem? Zawiodłam się na Tobie mamo.

Kochająca Sunny.

Kreśliła po pergaminie i kreśliła aż w końcu zmięła kartkę i rzuciła w koniec pokoju. Wstała od biurka, podeszła do okna i oparła się o nie czołem. Odetchnęła głęboko. Chciała o wszystkim zapomnieć, dlatego wbiła wzrok w jakiś punkt za oknem. Nagle zdała sobie sprawę z tego, że już było ciemno. Przepłakała cały dzień! Czy to było możliwe? Zmrużyła delikatnie oczy i wyszła cicho ze swojego pokoju. Pokój Wspólny był pusty, więc udała się na korytarz. Cisza jak makiem zasiał, czyli była noc. Westchnęła cichutko i udała się w stronę kuchni. Miała nadzieję, że słodycze poprawią jej humor. Gdy znalazła się w kuchni, rozejrzała się uważnie czy nikogo nie było w pobliżu, nawet nie zapalała światła by nikt jej nie zauważył. Otarła łzy z policzków, które wciąż płynęły. Podeszła do szafki i wyjęła duży kubek lodów czekoladowych, bitą śmietanę i polewę czekoladową, a z szuflady łyżkę. Położyła wszystko na blacie i usiadła na wysokim krześle. Powoli polała wszystkim lody, oczywiście ubrudziła siebie i blat bo po ciemku coś jej nie wyszło.
-Cholera jasna, jak zwykle musiałam coś pobrudzić.. -wymamrotała wściekła i otarła kolejną porcję łez płynącą po jej policzkach. Złapała łyżkę i zaczęła wcinać lody, które miały ją pocieszyć. Niestety tak się nie stało. Humor miała taki sam jak na początku, nic się nie zmieniło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthur L. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 306
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t6704-arthur-louis-follett
http://www.czarodzieje.org/t16021-komu-komu-bo-ide-do-domu#437494
http://www.czarodzieje.org/t6705-alf-a
http://www.czarodzieje.org/t7339-arthur-l-follett
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 21:43

Tak to właśnie bywa z babami. Przychodzą i odchodzą. Prawie tak szybko jak procenty na dobrze zakrapianej imprezie. Z impetem uderzają do głowy, by kolejnego ranka stać się tylko wspomnieniem. Ewentualnie zostać na dłużej w formie kaca moralnego, ale to młodemu Follettowi nigdy nie groziło. Nie odpływają, nic mu po nich. Przecież był już dużym chłopcem, umiał sobie z tym radzić, nie? Chyba, może, na pewno... Przecież to było tak dawno, że dziś pewnie o tym już nie pamiętał.
Wtedy to miało znaczenie. W pakiecie z głupimi żartami, dokuczaniu bratu i udawanie uczenia się stanowiło błogą codzienność. Drobnostki, ale zabrane razem tworzą morze wspomnień. Tak jak to z dziś, gdzie zwyczajnie w środku nocy udał się do kuchni. Bo nikt mi nie udowodni, że normalny facet po całym dniu nic nierobienia nie jest głodny.
Wiadomo jak to bywa w przypadku studentów - nie problem jest wyjść w środku nocy z dormitorium, przekraść się, a potem jak gdyby nigdy nic urzędować tam, gdzie się nie powinno. Nikogo więc nie powinno zdziwić, że pierwsze co zrobił to zapalił światło. Głupek, nie? Gorsze jednak było to co zobaczył. Krwawa Mery wywoływana przy tym przed lustrem to pikuś, a Jęcząca Marta kandydatką do Top Model. W zasadzie ten ktoś siedział pożerając lody w tempie somalijskiego dziecka. Tylko czemu po ciemku?
- Ej małą, co jest?- Zapytał pół żartem pół serio, jakby nie spodziewał się po niej odpowiedzi. W końcu to baby, nie jedna taka jest. Ryczy nie wiadomo po co, by gdy ktoś zaoferuje pomoc, rzucić się do gardła z groźbami, a w najgorszym razie łapami. - Tak się nie ostudzisz Skarbie, parzenie wyglądem nie tak się zmienia. - radośnie do niej mrugnął, mając nadzieje, że zwróci uwagę na jego towarzystwo.
Jedzenie? Ach tak, coś tam takiego miał ogarniać. Zaczął się więc kręcić to tu, to tam, wyciągając kolejne potrzebne mu rzeczy. Cokolwiek, byle dało rade przejść przez gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 22:00

Pochłaniała lody w takim tempie, ze sama sie sobie dziwiła. Gdy nagle ktoś zapalił światło omal nie dostała zawału. A mogła je zapalić gdy tu wchodziła, to nie..musiała siedzieć po ciemku. Spojrzała na towarzysza od niechcenia i westchnęła cichutko. Nie miała nastroju na gierki, rozmowy czy flirty. Widocznie chłopak był innego zdania. Zmierzyła go uważnie wzrokiem od góry do dołu, po czym stwierdziła że nie był wcale taki zły..Nawet przystojniaczek z niego. Może powinna mu odpowiedzieć? Albo lepiej nie, może w końcu stwierdzi ze nie warto ją zaczepiać. Nie to nie wypada tak olać, kogoś kto stara się tylko pomóc.
-O co Ci chodzi? -spytała, a raczej odburknęła po czym oblizała łyżkę po lodach i odłożyła ją na blat. Wstała od stołu i podeszła do okna po drodze poprawiając długie kasztanowe włosy. Otarła ostatnie krople łez z policzków i otworzyła okno na oścież. Zerknęła na młodzieńca, a do głowy wpadł jej genialny pomysł..dlaczego ona wcześniej na to nie wpadła. Przecież mogła się upić, wtedy na chwile zapomniała by o wszystkich smutkach. Wyjęła z kieszeni paczkę papierosów i spojrzała na chłopaka, który wyjmował kolejne to produkty spożywcze.
-Chcesz zapalić? -spytała zerkając na paczkę papierosów, którą trzymała w dłoni. Wyjęła jednego papierosa i wsadziła go do ust po czym odpaliła. Zaciągnęła się dymem, a na jej twarzy na chwilę zagościł uśmiech. Sunny wbiła wzrok w jakiś punkt na zewnątrz i odetchnęła głęboko po czym znów zaciągnęła się papierosem i powoli wypuściła dym z płuc. A więc, potrzebowała alkoholu, najlepiej dużej ilości. W sumie miała mały zapas u siebie w pokoju, zerknęła kątem oka na chłopaka. Może też miał by ochotę się napić? W sumie czemu by nie, mogłaby go zaprosić do swojego pokoju..przecież nikt nie musiał o tym wiedzieć. Albo nie! To był głupi pomysł, nie znali się.
"Sunny co ty wyprawiasz? To teraz musisz kogoś znać by z nim pic? Coś Ci na mózg padło dziewczyno? Ważne by mieć z kim pić, po co te głupie uprzejmości ze znaniem się." -powiedział jakiś głos w jej głowie. Brunetka wzdrygnęła się i zmieszana zaciągnęła się papierosem. Po chwili wypuściła dym z płuc i ponownie cichutko westchnęła. No i co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthur L. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 306
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t6704-arthur-louis-follett
http://www.czarodzieje.org/t16021-komu-komu-bo-ide-do-domu#437494
http://www.czarodzieje.org/t6705-alf-a
http://www.czarodzieje.org/t7339-arthur-l-follett
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 22:27

Gdyby chciał pogadać z czymś co burczy, pewnie sprawiłby sobie motocykl. Może więcej pali, ale przynajmniej nie wydaje się takim złym towarzystwem na nadchodzący wieczór... Miał tylko nadzieje, że chociaż mleko będzie świeże, a płatki słodkie. Wszystko byle nie problemy, bo ich na jego koncie jakoś nigdy nie ubywa. Jakby było na nie oprocentowane czy coś w tym guście.
- Dobra, dobra. Bardzo bolało jak spadłaś z nieba?- Dalej żartował. Przecież jak paskudnie by było, gdyby po świecie latały smutasy i wszystkie jadły tłuste kiełbasy... i coś tam dalej było. Każde dziecko tego uczą, nie? Trzeba się cieszyć, oddychać pełną piersią, śmiać się i co najważniejsze wyluzować. Mieć wszystko nie mając niczego, bo to tylko od stanu ducha zależy ile w rzeczywistości w sobie nosimy, ile jesteśmy warci.
Dlatego też szybko doszedł do wniosku, że jak jedzenie to tylko z jajem dosłownie i w przenośni, a na talerzy znalazły się jeszcze warzywa i jakieś inne teoretycznie uchodzące za zdrowe rzeczy. Jeszcze chwila by zrobić z tego potencjalne działo sztuki pt."Burdel na talerzu" i można zabrać się do konsumowania.
- Nie, dzięki. Wystarczy mi już gówno na talerzu. - Stwierdził, podchodząc do niej i kładąc na parapecie to, co miało robić na jego kolację.- Długo tak tu siedziałaś? - Zaczął delikatnie, widząc jej lekko zaczerwieniałe oczy. Przecież nie miał zamiaru pakować się w problemy jak Szewczyk do groty Wawelskiej. Co złego to nie on, tak jakby co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyWto Cze 23 2015, 22:45

Gdy chłopak odmówił papierosa skinęła delikatnie głową  i schowała paczkę do kieszeni. Ponownie zaciągnęła się dymem i zerknęła na chłopaka, który podszedł do niej z talerzem pełnym produktów spożywczych. Wypuściła dym z płuc i westchnęła cichutko. Gdy usłyszała pytanie zadane przez towarzysze wzruszyła delikatnie ramionami.
-W sumie to sama nie wiem. Nie zwróciłam uwagi na czas, spędzony tutaj. -odpowiedziała szczerze. Na prawdę nie miała pojęcia ile tutaj spędziła czasu. Przyszła jakiś czas temu i zatraciła się w samotności. Ponowie zaciągnęła się papierosem i wyrzuciła resztę na zewnątrz, po czym wypuściła dym z płuc. Przymknęła powieki i oparła się o chłodną szybę.
-Masz ochotę czegoś się napić? -spytała po chwili ciszy, czuła ogromne pragnienie. Czyżby to przez tą ogromną ilość lodów czekoladowych? Możliwe iż to przez to, ale w sumie..hmm kto by to wiedział. Podeszła powoli do szafki i wyjęła z niej sok pomarańczowy. Nalała szoku do dwóch szklanek i podała jedną chłopakowi. W sumie miała ochotę na coś mocniejszego, ale samej pić nie wypadało. Ponownie stanęła obok towarzysza i westchnęła cichutko.
-Tak w ogóle to mam na imię Sunny, ale znajomi wołają na nie SOS. -przedstawiła się i zerknęła kątem oka na chłopaka. Wypadało się przedstawić, w końcu mieli razem w tej kuchni spędzić trochę czasu, wiec wolała znać jego imię. Zresztą, po co ona w ogóle się tym przejmuje? Gdyby chłopak chciał by SOS znała jego imię to by jej je zdradził wcześniej. Po co ona zaczynała? Ehh..  Głupia Puchonka! Usiadła na parapecie i zaczęła się mu przyglądać z wielką dokładnością. Pewnie gdyby nie dzisiejsze wydarzenia SOS już dawno by z nim flirtowała, niestety teraz nie miała humoru, ani siły. Dzisiejsze wydarzenia, kompletnie ją załamały, nie miała na nic siły. Już nawet znudziły jej się te lody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthur L. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 306
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t6704-arthur-louis-follett
http://www.czarodzieje.org/t16021-komu-komu-bo-ide-do-domu#437494
http://www.czarodzieje.org/t6705-alf-a
http://www.czarodzieje.org/t7339-arthur-l-follett
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyNie Cze 28 2015, 23:04

Takie marudzenie, że głowa boli, rodzice umarli, kot wyjadł z lodówki ostatki i wszystko jest beznadziejnie. Życie to pasmo niepowodzeń, a by go nie zmarnować trzeba umieć sobie z nimi radzić. Podnieść głowę do góry, zarzucić uśmiech na twarzy i z pokerową miną wejść na bit. Kwestia wyboru, którego najwyraźniej dziewczyna nie potrafiła podjąć by wieczór był spełnieniem jej marzeń. Masz racje - typowa Puchonka.
Napoje? Sok pomarańczowy? To może do tego campari z lodem? Dziewczyna najwyraźniej źle oceniła książkę po okładce, bo na temat picia to Arthur może jej powiedzieć więcej niż by się spodziewała. Choć wiadomo jak to w Hogwarcie jest - tu każdy uznaje się za króla alkoholowej mafii zalewając się co miesiąc na balu w trupa. Przez pierwsze miesiące próbował się do tego przyzwyczaić, a potem doszedł zwyczajnie do wniosku, że to nie dla niego. Za słabe głowy, za dużo alko. Jego interes nie wypali. Tak na dobrą sprawę nawet nie miałby na kim testować swoich uszczęśliwiających eliksirów. Bo czy procenty w roztworze to nie spełnienie marzeń?
- Jasne, dorzuć do tego jeszcze lodu i już jestem twój - Mrugnął w jej stronę zastanawiając się co tak na prawdę z tego wieczoru wyjdzie. "Carpe diem" wcale mu nie przeszkadzało, ale jeśli ma to oznaczać dla niego nudny wieczór w towarzystwie dziewczyny z poczuciem humoru wielbłąda to chyba sobie odpuści. Nie do tego są stworzeni tacy ludzie jak on.
- Sunny powiadasz? No coś rodzice nie trafili z dobraniem imienia. - Droczył się z nią zajadając kolacje. - No chyba, że słoneczkiem się robisz dopiero gdzie indziej. Chętnie sprawdzę. - Nie miał siły pytać jej o szczegóły tego zamulania w kuchni. Jeszcze by wymyśliła opowiedzieć mu historie życia. One wszystkie takie są. Gadają jakby je ktoś nakręcił. Wątpliwa przyjemność dla mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
Kuchenne rewolucje QzgSDG8




Gracz




Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje EmptyPon Cze 29 2015, 01:04

Hmm, gdyby się tak przyjrzeć Puchonce gdy nie ma gorszego dnia to wcale nie była taką typową dziewczyną, która podczas pierwszej lepszej okazji opowiada historię życia. W sumie to nikt o niej nic nie wie, bo nikomu się nie zwierzała ani nic podobnego. Ludzie wiedzą o niej tyle ile chciała im powiedzieć i tyle na ile pozwoliła im się poznać. Kiedy chłopak powiedział, ze chce lodu wrzuciła mu kilka kostek i podała szklankę.
Ohh czyli był takim typem faceta. Droczę się, wyśmiewam, flirtuje, zabawiam i zostawiam. No skoro tak, w sumie dlaczego by nie poprawić sobie humoru? Skoro jest taka okazja, to trzeba z niej skorzystać.
-Nie trafili z imieniem? Nie znasz mnie. Trafiłeś na gorszy dzień i tyle. Spokojnie, zadbam o to by moje imię do mnie pasowało. -odpowiedziała i uśmiechnęła się delikatnie przyglądając mu się "z dołu". W sumie siedząc na parapecie była dużo niższa od niego i musiała patrzeć w górę by na niego spojrzeć.
-Powiadasz, ze chętnie sprawdzisz? Jeśli tak, to mam pewien pomysł. Mam nadzieję, ze ci się spodoba. -dodała tajemniczo i puściła do niego oczko. Upiła maleńki łyczek soku i zerknęła na towarzysza. Nawet się nie przedstawił. Lubił być tajemniczy, czy po prostu nie chciał by poznała jego imię bo byłą nudna? To jej dało do myślenia.
-Chcąc się napić liczyłam na coś innego niż ten sok, ale w tej szkole nie ma nic innego. -twierdziła zabawnie marszcząc nosek po czym westchnęła cichutko. Uniosła szklankę do ust upiła kolejny łyczek soku po czym wstała i odstawiła szklankę na bla. Wróciła do okna i ponownie usiadła na parapecie. Tym razem uniosła głowę i spojrzała wprost w oczy chłopaka. Ciekawe o czym myślał.
-Uważasz, ze jestem nudna? Na co dzień jestem trochę inna. -powiedziała nie spuszczając z niego oczu. Miała rację, na co dzień była Słoneczkiem..tak jak mówiło jej imię. Wciąż się uśmiechała i takie tam. Zapewne gdyby mogła się napić czegoś mocniejszego już dawno była by słoneczkiem, niestety w tej kuchni był tylko sok i nic więcej, a no i woda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kuchenne rewolucje QzgSDG8








Kuchenne rewolucje Empty


PisanieTemat: Re: Kuchenne rewolucje   Kuchenne rewolucje Empty

Powrót do góry Go down
 

Kuchenne rewolucje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kuchenne rewolucje QCuY7ok :: 
retrospekcje
-