Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczony pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1933
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Opuszczony pokój    Nie Cze 14 2015, 20:12


Opuszczony pokój


Jedno jest pewne - w Hogwarcie nie brakuje opuszczonych pokoi. Ale ten różni się od pozostałych tym, że przechowuje stary fortepian. Co prawda nie gra on najczystszych dźwięków, mimo to, nie brak fascynatów tego instrumentu, którzy lubią zapuszczać się w ów miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ewan Lanceley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 12 2018, 23:04

Ewan wychodził z założenia, że każdy ma jakiś swój fetysz. Przynajmniej on miał. Stare instrumenty. Takie, na których każdy normalny człowiek postawił krzyżyk. Lubił jeszcze latać na miotle i strzelać z łuku, ale to instrumenty przemawiały do niego najbardziej. To zapewne kwestia genów, w końcu pochodził z rodziny która szczyciła się w świecie wyrobami najlepszych instrumentów muzycznych, pracował w rodzinnym biznesie i planował go przejąć w przyszłości. Nie mniej jednak miał wrażenie, że każde potrzebujące go "biedactwo" woła go do siebie. Nie potrafił tego inaczej wyjaśnić, bo zapuszczał się do coraz nowszych miejsc w zamku poznając ten budynek na nowo. Niemalże każde nowe miejsce miało w sobie jakiś nieczynny wyrób Lanceley'ów. Tak też było i tym razem.
Stał sobie grzecznie na korytarzu, tuż po mało interesujących zajęciach z Historii Magii zastanawiając się czy one zawsze, ale to zawsze muszą być tak nieskończenie nudne. Dlatego ubrany był w swój szyty na miarę garnitur, pod spodem miał czarną koszulę na tle której kontrastował niebieski szalik Ravenclawu. Och, Ewan był bardzo dumnym przedstawicielem krukońskiej braci. Uważał, że tiara nie mogła lepiej wybrać i zwykle chodził w krawacie lub nosił marynarkę z wyhaftowanym herbem domu Roweny. Oczywiście w szkole. Poza szkołą nie był już takim domowym patriotą. Palce wciąż go bolały po tej niefortunnej naprawie harfy która ostatnio zawitała na serwisie, a na wystającej kości policzkowej miał dość świeży ślad piąstki van Rijn. Tak więc nie prezentował się najlepiej, bardziej jak szkolny łobuz i hultaj niż duma rodziców, w sumie to ojca, którą był w rzeczywistości. Świadczyć o tym miał złoty sygnet rodowy i równie złoty zegarek które dostał na urodziny. I stał tak sobie grzecznie, emanując jak zwykle lekką pogardą dla świata kiedy poczuł, że powinien się ruszyć. Więc poszedł korytarzem dalej i dalej, aż doszedł do drzwi których chyba jeszcze nigdy nie przekroczył. Poprawił torbę na ramieniu, po czym pchnął drzwi do środka. Jego oczom ukazał się pie*dolnik, ale na szczęście bez nadmiaru kurzu, a pośrodku tego wszystkiego... Fortepian, a jakże! Wszedł więc do środka bez ceregieli i ruszył do instrumentu. Po wykonaniu dwóch kroków okazało się, że nie jest sam. Widok rudowłosej wywołał na jego twarzy szeroki uśmiech, a on sam ukłonił się lekko.
- Przepraszam, że przeszkadzam. Ewan Lanceley, ja do fortepianu - puścił jej oczko, ale nie oderwał od niej wzroku w którym czaiła się aprobata dla jej fizyczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1222
  Liczba postów : 1176
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sro Mar 14 2018, 20:16

Kochała opuszczone miejsca, a jeszcze bardziej, kiedy nie było w nich ludzi, którzy akurat w tym samym czasie potrzebowali odrobiny samotności. Może akurat o tej konkretnie klasie zapomnieli wszyscy? Większość uciekała w towarzystwo, do miejsc gdzie królował hałas, chcąc zapomnieć o ewentualnych problemach, zaś krukonka preferowała spokój, jakby zatłoczone pomieszczenia budziły w niej klaustrofobiczny lęk. Specyficzne, nieznacznie kotłujące się uczucia w jej żyłach przypominały o ewentualnym zatraceniu w obrębie niepewności, brukającej ciszę niejasności wywołanej przez zakłopotanie i przymuszenie do bycia choć odrobinę kontaktową. Ostatnimi czasy coraz częściej pragnęła tonąć w swojej samotni, z dala od osądów i spojrzeń, w których ukryte były podteksty zwiększające ryzyko odkrycia prawdy, wszak rudowłosa nie potrafiła kłamać. Perspektywa złamania jej była prosta, dlatego Marce wybierała ludzi, przy których czuła się naturalnie, pozwalając swej enigmatycznej postawie przejmować pełną kontrolę nad zachowaniami. Bała się powtórzenia tego, co spotkało ją w Trausnitz, a im dłużej to trwało, tym życie wydawało się być wygodniejsze.
Czytała o zagadnieniach z działów transmutacji, przechodząc również do książek wypełnionych zaklęciami, szukając odpowiednich fraz, które stałyby się odpowiedzią na wiele pytań, jeszcze niewypowiedzianych. Nie oczekiwała też gości, dając się pochłonąć bezwarunkowo magicznej edukacji, by następnym razem wszystko poszło zgodnie z planem, nie uciekając przed ewentualnym faux pas związanym z niepojawieniem się na którychkolwiek zajęciach. Dopiero hałas sprawił, że uniosła wzrok, zaś błękitne pierścienie tęczówek otaksowały sylwetkę chłopaka, którego kojarzyła z pokoju wspólnego i poszczególnych zajęć. Uniosła się na równe nogi, a zaraz potem odsunęła książki na nieco zaniedbanym stoliku w kąt, by całkowicie skupić się na jego osobie. Kim był? Co tu robił?
D l a c z e g o?
- Marceline Holmes - ucięła krótko, a subtelny uśmiech wykwitł na jej licu usianym liczną siateczką piegów. Ledwie zauważalnie przygryzła dolną wargę, a zaraz potem zrobiła krok w przód i wskazała drobną dłonią na instrument, który notabene - był dla niej dość sentymentalny (w ogólnym rozrachunku - nie ten konkretny). - Jak widzisz - jest wolny, więc jeśli chcesz, proszę bardzo... - nie spodziewała się tu kogokolwiek, zatem nie do końca pojmowała wizytę chłopaka w tej konkretnej sali, choć nazwisko i tak powinno dużo podpowiedzieć rudowłosej. Kojarzyła miana wszystkich rodów z Anglii, ale niestety - wielokrotnie uchodziła za ignorantkę. Jej spojrzeniu nie umknął jednak szczegół, a mianowicie wzrok jakim obdarzył ją Ewan, jakby było to czymś niespodziewanym, do czego nie była przyzwyczajona. - Wrócę do nauki - skwitowała i znów zasiadła przed księgami, z których próbowała zaczerpnąć kolejnej porcji wiedzy, co jakiś czas spoglądając w jego stronę.
Chciała upewnić się, że - nie patrzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ewan Lanceley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Czw Mar 15 2018, 14:15

Marceline Holmes.
Nie spławiła go. Wręcz przeciwnie. Teraz patrzył na nią z niekłamaną ciekawością. Ewan miał naprawdę dużą słabość do plotek. Uwielbiał wsłuchiwać się w informacje płynące korytarzami zamczyska. Lubił wiedzieć absolutnie wszystko, na wypadek gdyby mogło mu się to kiedykolwiek do czegokolwiek przydać. Szczególnie wyczulony był na nowe uczennice, rekrutacje do profesjonalnych drużyn Quidditcha oraz wszelakie wydarzenia kulturalno-artystyczne które mógłby swoją obecnością albo uświetnić albo wręcz przeciwnie. Oczywiście lubił też wiedzieć co u jego nieprzyjaciół mając nadzieję, że wszystko co najgorsze. Nie mniej jednak lubił plotki i lubił wiedzieć, choć udawał, że jest ponad to wszystko. Cóż, kłamał. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Nazwisko to już słyszał, teraz uzupełnił to o obraz. Bardzo ładny obraz. Chociaż dla Ewana każda dziewczyna która miała prostą twarz, obie nogi (sorry Sałata) i obie ręce, białe zęby i normalne oczy była ładna na swój sposób. Taki był z niego lichy koneser. W sumie to doceniacz, bo doceniał wszystkie kształty, kolory, a u kobiet nawet i pochodzenia. Po prostu lubił dziewczęta. I tyle.
- Transfer z Trausnitz? - odpowiedział szybko, a jego ciekawość była wręcz namacalna. Przestał jednak liczyć jej piegi, bo z tej odległości i tak za bardzo się zlewały, a usiadł na krzesełku naprzeciwko rzeczonego fortepianu i ułożył dłonie na klawiszach chcąc coś sprawdzić. Dwa dźwięki później już wiedział, że...
- Fałszuje jak moja ciotka - a tak naprawdę miał na myśli ciotkę od strony matki, która katowała Calestynę Warbeck i jej "Kociołek pełen gorącej miłości" za każdym razem kiedy gotowała sobie wodę na herbatę. Za każdym razem miał ochotę rzucić na nią Crucio, bo jego uszy bolały przy każdym fałszywym dźwięku.
- Więc, panienko Holmes. Gra panienka na czymś czy tylko książki i książki? - kompletnie olał jej niechęć prezentując jej radosny uśmiech w którym widać było jego zajęcze zęby. Była za ładna, żeby dać jej od razu święty spokój. Wstał, żeby podnieść klapę fortepianu raz za razem posyłając jej ciekawo-zaintrygowane spojrzenie spod ciemnych rzęs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1222
  Liczba postów : 1176
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sob Mar 17 2018, 20:16

Nie znała go. Wiedza na temat ów krukona była niezwykle znikoma, wszak Marceline unikała plotek, podobnie jak informacji powiązanych z osobami, z którymi n i g d y nie rozmawiała. Powód? Dla niej był nad wyraz oczywisty - nie chciała brać w tym udziału i próbowała wierzyć, że pozostali uczniowie Hogwartu również wychodzą z takiego założenia; pomówienia lub sekrety wirujące w eterze częstokroć mogłyby się okazać raniàce, a przecież Holmes uchodziła za uosobienie wrażliwości. Kryła pod grubą maską dystansu wszelkie emocje, ale wystarczyło spojrzeć w jej błękitne oczy, w których tliło się wszystko - wystarczyło tylko dobrze patrzeć, co jak na razie wychodziło nielicznym. Rudowłosa skutecznie blokowała wszelkie możliwości odgadnięcia enigmatycznych tajemnic, tym samym dając jej prawo obrony przed ewentualnym atakiem.
Ewan Lanceley wydawał się nie groźny, choć jego przenikający wzrok mogłaby zakwalifikować do tego nieodpowiednio deprymującego; czy doprawdy warto? Nie znała odpowiedzi na pewne pytania, podobnie jak nie umiała ułożyć wielu wątpliwych myśli w odpowiednie sentencje pasujące do sytuacji; przypadłość ludzi skrytych, bojących się mówić szczerze.  
- Niekoniecznie - odpowiedziała, ale cień choćby nikłego uśmiechu nie przyozdobił jej warg, które do tej pory układały się w enigmatyczną linię łuku. - Mój tata chciał żebym przeniosła się na tę uczelnie. Sporo pracuje w Londynie i nie planował pozostawiać mnie samej poza granicami kraju, tym samym Trausnitz określił mianem nieodpowiedniego - nie kłamała, wbrew pozorom wyznała mu prawdę, o której wiedzieli nieliczni. Dlaczego właściwie to zrobiła? Owszem, informacje o nowych studentach docierały do każdego, ale Marce od początku roku snuła się korytarzami, pozostając niewidoczną, dzięki czemu - nikt nie zagadywał jej niepotrzebnie, zaś ona mogła w spokoju oddawać się w pełni nauce.
Tęczówki rudzielca powędrowały za blondynem, a gdy wreszcie usiadł przy instrumencie, uniosła wymownie brew. Oczekiwała gry na wysokim poziomie, skoro już postanowił zakłócić jej spokój. Wspomnienia uderzyły w nią gwałtownie, kiedy to raz po raz w umyśle zaczęły pojawiać się obrazy powiązane z dawnymi występami i koncertami, które dawała na prośbę dyrektora (uświetniając tym szkolne wydarzenia) czy ojca, który szukał możliwości, by wypromować córkę.
- Niegdyś grywałam na fortepianie, ale to zamierzchłe czasy - przyznała bez cienia krępacji, a zaraz potem uniosła wymownie brew. Wyglądała na osobę, która siedzi wiecznie z nosem w książkach? Fakt, uwielbiała naukę i zdobywanie wiedzy, ale poza tym miała też swoje pasje. - Ten fortepian jest rozstrojony... Pewnie od dawna nikt o niego nie dba... Ciekawe czy da się go naprawić zaklęciem... - myślała głośno, być może wcale nie planując korzystania z inkantacji. Czyżby grono pedagogiczne zapominało o takich miejscach jak to? Wielka szkoda!, następnym razem dałaby się z przyjemnością pochłonąć melodiom wygrywanym przez smukłe palce.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ewan Lanceley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 26 2018, 02:07

Czy tak naprawdę Ewan Lanceley był niegroźny? O, to już naprawdę zależy od sytuacji. Początkowo jednak z pewnością nie był żadnym zagrożeniem. Na początki zwykle nastrajał się optymistycznie, dużo uśmiechał, całkiem dużo mówił. Dopiero w zależności od sytuacji wszystko zostawało takie samo lub zmieniało się na niekorzyść. Na pewno zawsze był tak samo ciekawskim jajem bez skrupułów i chciał wiedzieć absolutnie wszystko.
- Cóż jest więc tam takiego nieodpowiedniego czego nie  ma tutaj, panienko Holmes? - zapytał szczerze zaintrygowany. Osobiście nie był w żadnej innej magicznej szkole i nigdy na żadną inną się nie wybierał. Hogwart był jego drugim domem, a poza tym nie miał potrzeby ucieczki od swojego pierwszego domu. Był lokalnym patriotą, uwielbiał Dolinę Godryka i wszystko co z nią związane. Oprócz Peasa Callaghana, ale ten gówniarz wyjątkowo działał mu na uzębienie. Uwielbiał magię wiszącą w powietrzu i rodzinny biznes od którego nigdy nie zamierzał uciekać. Zmiana szkoły na jakąkolwiek inną nie wchodziła więc w grę. Poza tym gdzie indziej ktoś zrozumiałby jego akcent? No właśnie. Nie mniej jednak inne placówki szkolące młodych czarodziejów były dla niego nieco intrygujące. Wiedział, że każda z nich ma inną specjalność, że obowiązują tam inne reguły. Różnice między nimi a Hogwartem były zaiste fascynujące, więc warto było pociągnąć panienkę Holmes za język na tyle na ile pozwoli.
- Czyżbyś więc była córką marnotrawną którą ojciec boi zostawić się samą na uczelni? - w jego głosie słychać było wyraźnie zwątpienie, a błękitne tęczówki odkleiły się od uroczej Marceliny by skupić się na fortepianie. Nie wyglądała na kogoś po kim można spodziewać się jakiejkolwiek niegrzeczności, ale pozory mogą mylić. W końcu Fire wyglądała jak normalna nastolatka, a jaka była... to chyba wszyscy wiedzą.
- Dlaczego zamierzchłe? Jak bardzo byłaś dobra? Potrzebuję korepetycji z fortepianu - od razu odparł i znów obdarował ją ciekawskim spojrzeniem. Zaraz jednak znów zanurkował w wielkim fortepianie oglądając uważnie wszystkie struny. Połowa złamana, połowa ewidentnie rozstrojona. Wszystko do naprawy.
- Zaklęciem jak zaklęciem, ale trzeba włożyć mu nowe struny, wymienić młoteczki, nastroić i naoliwić. Ze dwa dni roboty, jak nic. Stara robota Lanceley'ów, wszystko można w nim naprawić - wyjaśnił spokojnie jakby znów był w rodzinnym serwisie i rozmawiał z klientką. Tym razem jednak darował sobie wycenę, przecież i tak nikt za to nie zapłaci, a zubożeje jedynie jego sakiewka. Sumienie nie pozwoli mu przecież zostawić tego cudeńka samemu sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1222
  Liczba postów : 1176
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Kwi 02 2018, 11:07

- Czemu cię to ciekawi? - zapytała, jakby nie zamierzając udzielać odpowiedzi, nie - dopóki nie pozna jego powodów ciekawości. Holmes była nazbyt ostrożna, nie pozwalała na pewne poufałości, a tym samym nie zamierzała układać wyjaśniających fraz, które byłyby dostateczną jasną w sprawie wcześniejszej szkoły. Naiwnie wierzyła, że chłopak to zrozumie, wszak nie znali się, a pewne sprawy mogły być nad wyraz intymne, by przy kimś jej nieznanym, ujrzały światło dzienne.
Nie spoglądała już na Ewana, wróciła do swoich książek, które skrupulatnie wertowała, podobnie było z notatkami, by tylko mieć pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik; musiało być. Perfekcja, która charakteryzowała rudowłosą nigdy nikogo nie dziwiła, a teraz w ciągu ostatniego miesiąca musiała nadrobić pół roku nauki. Początkowo sądziła, że stąd odejdzie, bo ojciec dostrzeże, że jej oceny są bardzo mierne, ale nie mogła pozwolić na kolejną awanturę związaną z edukacją. Z drugiej strony, może Clement zrozumie, że powinna wrócić do Francji? Tego właściwie pragnęła; uciec, zniknąć i zapomnieć o murach Hogwartu.
- Nie, mój tata jest uczonym, a ja podróżuję razem z nim... Obecnie prowadzi badania w Londynie, ale w lipcu wyjeżdża na Islandię - powiedziała zgodnie z prawdą i uniosła wzrok z nad książek, a błękitne pierścienie tęczówek taksowały twarz Ewana. Rzadko kiedy poznawała takich osobników, w których ustach rozbrzmiewa taka ilość sentencji, pytać, zaś w głosie można odnaleźć cień czystej ciekawości. Owszem, zdarzało jej się poznawać ludzi, którzy dużo mówili, ale w tej chwili Lanceley przebił każdego. Uśmiech wykrzywił zaróżowione wargi Marceline, a chęć przyjrzenia się instrumentowi zmusiła ją do tego, by podejść bliżej i przyjrzeć się fortepianowi. Smukłe palce zetknęły się z drewnianą obudową, jakby magia instrumentu przenikała ją na wskroś, zaś melodia tkwiąca w środku pragnęła odbić się echem od ścian pokoju.
- Nie jestem pewna, ale zdarzyło mi się w mojej karierze muzycznej kilka recitali i mini-koncertów, jednak to nic ważnego, chyba... - rzuciła z pełną nieśmiałością, bo nie lubiła się chwalić tamtymi osiągnięciami, choć może to była właśnie jej ścieżka? Nie znała odpowiedzi na to pytanie, ale z pewnością szukała pełnego zrozumienia ze strony tych, którzy ją w miarę dobrze znali, by móc jej doradzić.
- Jeśli go naprawisz w ciągu jednego dnia - dam ci lekcje - powiedziała z pełną stanowczością. Wierzyła, że fortepian dało się naprawić szybciej, zatem skoro pragnął korepetycji - ona stawiała warunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 145
  Liczba postów : 435
http://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
http://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
http://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
http://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Wto Wrz 18 2018, 18:30

Była niczym kot.
Chodziła własnymi ścieżkami, nie przejmowała się wzrokami i rozjuszonymi spojrzeniami innych. Nie przejmowała się niczym - chciała po prostu zakleić zepsute serce, przywołać je do porządku, porządnie postawić pierwszy krok ku lepszemu dniu następnym, jednak słabo jej to szło. Może działała doskonale pod względem treningów, co nie zmienia faktu, że stała się cholernie wycofana, chłodna, nie potrafiła w żaden sposób się cieszyć z czegokolwiek, a śmierć wydawała się być obrazem na tyle codziennym, że przestało to robić na nią większe wrażenie. Nie wiedziała, co ze sobą począć, krążyła między korytarzami zachodniego skrzydła, myślała nad rzeczami niewartymi uwagi, starała się zebrać na odwagę oraz poprosić o pomoc. Nie chciała jednak pozwolić na to, by wszelki brud i muł osiadły na dnie całokształtu działania rodziny wydostał się na zewnątrz - nawet jeżeli była ofiarą skandalicznego działania ojca, okrutnej macochy, a przede wszystkim widoku tego, jak wszystko jest odbierane i zabierane bezpowrotnie. Pierwsze - dzieciństwo, drugie - naturalność, trzecie - piękno, kończąc na mieszkaniu, babci oraz wszelkich mniej lub bardziej ważnych rzeczach. Musiała zniknąć, musiała przedostać się w postać zwierzęcą, aczkolwiek bała się, że nie znajdzie sposobu na uniknięcie ostateczności dorosłości. Zaniedbywanie nauki wydawało się być najrozsądniejszą z opcji, co nie zmienia faktu, iż byłaby po prostu rok w plecy. I o ile nauka nie stanowi dla niej żadnego większego wyzwania, to mimo wszystko duma zdawałaby się wyrywać i krzyczeć w niebo głosy. Skupiłaby na siebie za dużo uwagi, nie mogła dopuścić do tego, by tęczówki analizowały każdy fragment jej umysłu, a pytania nagminnie przedzierały się przez czaszkę aż do mózgu. Nie. Po prostu nie.
Dłonie przemieszczały się wówczas między materiałem kartek, palcami badając dokładnie strukturę, zapoznawszy się z tekstem. Nadal, znajdując się w opuszczonej sali, unikanej przez uczniów, nudnej oraz niepożądanej, odchodzącej w niepamięć, siedziała po turecku, myśląc nad tym, co byłoby odpowiednie do jej poziomu. Zaklęcie Proteusza ledwo co znała, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że Glacium Maxime przykuło jej uwagę. Oczywiście znała normalne zaklęcie tego typu, nazywało się ono Glacium - postanowiła dlatego od niego zacząć. Powoli, ostrożnie, postawiła na stole podręcznik, mając nadzieję na to, że zakłócenia nie wpłyną na całokształt działania. Wyjęła różdżkę, skierowała w stronę źródła wiedzy, widząc jak przez okno ponownie przedostaje się Hellheim, kruk o czarno-fioletowym zabarwieniu piór. - Glacium. - rzuciwszy, urok jednak nie zadziałał tak, jak powinien; całokształt lodowej rzeźby był nikły, niespodziewany, zepsuty, aż zniknął po paru sekundach, przywracając książkę do normalności. Westchnąwszy cicho, Winter odgarnęła kosmyk włosów przedzierający się przez jej twarz, odgradzając go za ucho. Ponownie - skup się dziewczyno, nie pozwól na to, by w pewnym stopniu niepowodzenie odebrało Ci chęć do dalszego zdobywania wiedzy. - Glacium. - tym razem zaklęcie zadziałało, kopia księgi w postaci żywiołu zimna, żywiołu jej imienia pojawiła się przed oczami. Czyżby to zadziałało? Miała taką nadzieję, jednak nic nie wskazywało na to, aby efekt działań zaczął się po prostu psuć. To chyba dobrze - mruknęłaby do samej siebie, aczkolwiek ostatecznie skierowała spojrzenie chłodnych tęczówek w stronę zwierzęcia, patrzącego na jej próby starań. Chciała go oswoić, powoli przystosowywał się do obecności kobiety kończącej już powoli studia - dlatego skierowała ostrożnie ku niemu rękę, mając nadzieję, że tym razem uda się zdobyć zaufanie. Niestety - nic takiego się nie stało. Stworzenie zwiastujące śmierć nadal zdawało się nie mieć pokładów ufności co do czarownicy, chociaż nie odleciał gdzieś obok, by zwiększyć dzielący ich dystans. Długo nie musiał zatem czekać, aż dziewczyna opuściła kończynę, skupiwszy się jeszcze bardziej niż kiedykolwiek.
- Glacium Maxime. - okrąg o promieniu około dwóch metrów, w którym to była środkiem, przeszył pomieszczenie, zamieniając wszystkie obiekty dookoła niej w lód. Zdobienie przezroczystej postaci stałej wody zdawało się zmieniać całokształt pokoju, w którym to się znajdowała, stół stał się manifestem rzeźby żywiołu siejącego ziarna niepewności w sercach. Podłoga również - przybrała inny kolor, przybrała całkowicie inne właściwości. Czyżby opanowała od razu zaklęcie? Nie wiedziała, co nie zmienia faktu, iż przydałoby się usunąć efekty własnych działań po udanym rzuceniu uroku, nawet jeżeli zdawał się on dodawać pewnego rodzaju oryginalności. Kruk zakrakał, spoglądając na działania wynikające z różdżki Rieux, jakby po części wydając zadowolenie z tego, iż udało jej się bez problemu rzucić zaklęcie. - Enutitatum. - tym razem również prawidłowo, bez żadnych zakłóceń, pozbywszy się efektów własnej pracy, wzięła książkę do ręki, patrząc na to, jak czarne pióra opuszczają po raz kolejny ściany zdobiące zamek, by następnie zrobić to samo - aczkolwiek poprzez drzwi.
| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Wto Mar 12 2019, 20:51

Dlaczego w całym tym wielkim zamku nigdzie nie można było zaznać chociaż trochę ciszy? Jeśli nie rozgadani uczniowie, to obrazy a jeszcze innym razem duchy i ten durny poltergeist. Oh jaką miałem ochotę rzeczywiście napuścić na tego złośliwca Krwawego Barona. Może by się oduczył irytowania innych. Na samą myśl o tym Irytku krew zawrzała mi w żyłach. Oddychaj, spokojnie nie ma co się wkurzać. Pamiętaj co mówiła matka o planowaniu nad sobą. Odetchnąłem głęboko przymykając oczy kiedy to wszedłem do jednej z opuszczonych sali. Była to akurat ta z fortepianem. No cóż lepszy fałszujący fortepian niż uczniowie i duchy. Wziąwszy jedno z wygodnych krzeseł usiadłem na nim w rogu sali gdzie w końcu w spokoju mogłem otworzyć książkę prawiącą o eliksirach leczniczych na którą długo polowałem. Wszystkie eliksiry tam były naprawdę wspaniałe. Właściwie wszystko związane z uzdrowicielstwem było niesamowite. Z czymś nie wspaniałym nie wiązałbym swojej przyszłości. Mama zawsze mówiła że trzeba mierzyć wysoko a tata żeby walczyć o to co się pragnie. To naprawdę pomagało w życiu. No i dzięki tej całej nauce mogłem się na czymś skupić. Fortepian grał sobie w tle jednak nie zwracałem na to większej uwagi. Nie mogąc się jednak skupić zamknąłem księżkę z roztargnieniem przeczesując dłonią włosy i jeszcze bardziej burząc je co jednak nadal nie sprawiało że wyglądałem źle. Włosy które opadły mi na oczy wyglądały raczej dosyć przystępnie i nadawały mi bardziej zadziornego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Czw Mar 14 2019, 18:08

Antoinette zupełnie nie wiedziała, co ze sobą zrobić. może to dlatego wałęsała się po korytarzu jak jakiś duch? Tak czy owak, lekcje odrobione, jest po partyjce szachów czarodziei z koleżanką z dormitorium (Antoinette wygrała), więc chodziła w te i wewte. Niezbyt twórcze zajęcie... ale lepsze to niż nic, prawda? Na dodatek ruda stwierdziła (przynajmniej jak na tę chwilę), że lepsze to niż obrażanie innych uczniów. A wiemy przecież, że to ostatnie jest jej chlebem powszednim. No ale cóż.
Dziewczyna, przechodząc obok pustej sali, jednej z naprawdę wielu, usłyszała osobliwe dźwięki, które doprowadzały ją do gęsiej skórki. Nie były przyjemne, aczkolwiek dziewczynę coś zachęcało, jakaś dziwna moc, by wejść. Odpowiedziało jej przeciągłe skrzypnięcie starych drzwi, które łączyło się z dźwiękiem fortepianu. Weszła do środka, a upiorny odgłos samoistnie opadających klawiszy sprawił, że nie mogła racjonalnie myśleć. Pewnie dlatego nie zauważyła, że w pokoju znajduje się ktoś jeszcze... a gdy przyzwyczaiła się do tych dźwięków, powiedziała to, co powinna powiedzieć od samego początku. Zaznaczmy, że nadal nie widzi, żeby tu był ktoś jeszcze...
- Halo, jest tu kto? - krzyknęła, i coś czuła, że nikt jej nie odpowie, bo nikogo tu nie ma. A może jej przeczucia były odpowiednie, a może było wręcz odwrotnie? Tego miała się dowiedzieć już niebawem, o ile, po pierwsze, ktoś tu jest, po drugie, chce się ujawnić. Antoinette nie znała oczywiście odpowiedzi na te pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Czw Mar 14 2019, 22:13

Słysząc skrzypienie tych cholernych drzwi otworzyłem oczy zaciskając usta w jedną linię. A miało tu nikogo nie być! Fortepian miał odstraszać a nie przyciągać! Sala nie była jakoś przesadnie ciemna. W rogach sali były ustawione świece, delikatnym blaskiem oświetlając pomieszczenie. Dlaczego więc to małe rude stworzenie się po prostu nie rozejrzało? Naprawdę nie wiedziałem jak odpowiedzieć na ten obraz naiwności który okazała członkini domu Slytherina, sądząc po kolorze krawata. Płynnym ruchem wstałem z swojego miejsca mając zamiar ruszyć powolnym krokiem do dziewczyny.
-Jakbyś się rozejrzała to może nie musiałabyś tak wykrzykiwać swojego pytania- Stwierdziłem miękkim tonem zatrzymując się dwa matry przed nią i przyglądając się uważnie jej reakji, może się przestraszy? Albo wścieknie? Obie te reakcje były wielce prawdopodobne jednak nadal nie pewne gdyż było jeszcze kilka opcji. Książka którą trzymałem w dłoni była zamknięta a tytuł umyślnie zasłonięty dłonią w taki sposób iż wyglądało to nadzwyczaj naturalnie.
-Nazywam się Lucas Hope a ty?- Przedstawiłem się kłaniając delikatnie jak przystało na dżentelmena którym czasami byłem. Zdarzały się jednak momenty kiedy tym dżentelmenem się zwyczajnie nie da być. Takie momenty to między innymi prawie że napastowanie mnie przez innych uczniów lub denerwujący charakterek który trzeba przykrócić bo mimo iż umiałem panować nad emocjami tak i ja mam swoją cierpliwość która jest jed ak dosyć krucha przez cześć charakteru odziedziczonego po mamie. Naprawdę ją kocham no ale jej geny czasami utrudniały życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sob Mar 16 2019, 18:17

Tak więc, dziewczyna znalazła się w pomieszczeniu. Nie musiała długo czekać na odpowiedź na jej słowa, które padły z jej ust niemalże automatycznie. Usłyszała jego słowa, nieco zgryźliwie, a może Antoinette tylko tak przesadzała? Może ruda pannica wzięła sobie do to siebie aż nazbyt? Ale już po chwili odpowiedziała – a raczej, wręcz automatycznie. Jest osobą inteligentną. Bystrą, a zatem jej odpowiedzi tworzą się w jej głowie bardzo, ale to bardzo szybko.
- Gdybyś tu nie przylazł, nie musiałbyś mnie zagadywać. Nasze ścieżki w ogóle by się nie złączyły. Nie musiałbyś zadawać mi tego pytań. I miałbyś zdrowsze uszy, bo gdyby cię tu nie było, nie usłyszałbyś mojego okrzyku. - Spojrzała mu głęboko w oczy – Pojmujesz w ogóle o co mi chodzi? Jeśli nie, to się nie przejmuj. Dam ci nawet kilka dni, byś pojął prawdę, bo coś czuję, że nie jesteś zbyt lotny umysłowo. – i wyszczerzyła się naturalnie. Ah, który to już raz z kolei? I który raz już obraża bezpodstawnie osobę, której praktycznie rzecz biorąc się nie zna? A ile razy na zajęciach z złapała czyjąś torbę, w której mieściły się podręczniki i pergamin uczniaka który usiadł już obok niej, w tej samej ławce, i pozwoliła, by to wszystko upadło z hukiem na podłogę, a samą torbę położyła na stercie papieru różnej maści? I ową torbę potraktowała niczym wisienkę wieńczącą tort? Jeszcze brakuje, by odrywała muchom skrzydełka. Żeby pobiła kota. Albo psa… ale nie, nie. To nie w jej stylu. Jej osobiste ‘ja’ to wywyższanie własnej wspaniałomyślności, pokazywanie jaka to ona jest w wspaniałomyślna, cudowna, oh i ah.
Na jego gest i słowa przedstawiające jego osobę, Antoinette nie wytrzymała – parsknęła śmiechem.
- Od razu się ujawniasz? Przecież nawet mnie nie znasz. A co, jeśli jestem jakimś szpiegiem, którzy polują na twoją osobę? – podniosła nieznacznie brew ku górze i położyła dłonie na biodrach, w ten a jakże wymowny gest okazując swoją pewność siebie. - No dobra. Niech ci będzie, a niech stracę, jeśli ty jesteś taką osobą. Ewangelina. Ewangelina Apsley. – uznała, że będzie zabawniej, jeśli poda swoje fałszywe dane. Z tego może się wywiązać coś naprawdę ciekawego! A zwłaszcza, gdy potem mu uświadomi, że to było kłamstwo. Że jej prawdziwe imię to Antoinette. A na razie… może go wozić za nos, chociaż Lucas nie mógł o tym wiedzieć... Przynajmniej na razie. A szkoda… chociaż… czy oby na pewno?
Co może jeszcze zrobić, by zabawić się jego kosztem? Na pewno coś wymyśli. I uznała, że najlepsze będą ukryte żarty, takie których człowiek jest świadom dopiero po jakimś czasie. Chociaż nie wiadomo, czy pozwolą jej na to jej zdolności...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sob Mar 16 2019, 18:39

Gdybym tu nie przyszedł? To ona wtargnęła tu jak do siebie wrzeszcząc! Jeszcze ta małolata próbuje mnie obrazić, MNIE. Zmrużyłem oczy usta wykrzywiając w szyderczym uśmiechu.
-Jesteś doprawdy bezczelną małolatą jeśli tak odnosisz się do starszych i lepszych od siebie. Jeśli masz problemy z pamięcią kotku to przypomnę ci ze to ja byłem tu pierwszy więc to ty tu "przylazłaś" i jak to ujełaś złączyłaś nasze ścieżki- Powiedziałem niemal łagodnie choć można było usłyszeć w tonie mego głosu coś niebezpiecznego. Przy tym kociaku a raczej wężyku trudno było mi kontrolować swój temperament. Dzisiejszego dnia moje zasoby cierpliwości i spokoju i tak były już naprawdę wyczerpane i tylko trochę dzieliło mnie od wybuchu. Odrzuciłem podręcznik na fortepian kiedy tylko ta małe rude stworzonko ponownie otworzyło usta. Kiedy się zaśmiała zacisnąłem szczęki z udawanym spokojem słuchając co mówi. Kiedy jednak się przedstawiała wyraźnie słyszałem szyderczy ton jej wypowiedzi co jeszcze bardziej mnie zdenerwowało. Szybkim ruchem przyciągnąłem dziewczynę do siebie, by zaraz zamknąć drzwi o które w następnej chwili przyparłem ją trzymając za gardło. Powinienem się uspokoić ale ona musiała nauczyć się że ze mną się nie zadziera.
-A teraz kociaku powiedz mi jak się nazywasz i w której jesteś klasie- Wymruczałem patrząc jej głeboko w oczy i używając swojego uroku by wymusić na niej posłuszeństwo względem mojego rozkazu. Nie miałem ochoty się z nią bawić tylko od razu nauczyć pokory. W sumie to też była dla mnie zabawa jednak nikt nie musi o tym wiedzieć prawda? Zwłaszcza że tej małej naprawdę się to należało za drwienie ze mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 15:05

Zachichotała cichutko pod nosem, słysząc jego argument i mimo iż był trafiony, dziewczyna miała na to i tak dobrą odpowiedź.
- Tak naprawdę to mi się należy, żeby tu być, czego nie można powiedzieć o tobie. Nie wiesz, kim jestem. Nie wiesz, że mam przywieje, prawda? No właśnie. Taka mała lekcja dla ciebie. – zamrugała zalotnie rzęsami, które w jej przypadku były wyjątkowo gęste, ciemne, długie, piękne. Nie wiedziała, po prostu nie zdawała sobie sprawy z absurdalności własnych słów. Jak inaczej mogło być, skoro uważała się za najbystrzejsza, najinteligentniejszą, najpiękniejszą, innym słowem – najlepszą personą kroczącą po tym globie?
Ale ona nie mogła wiedzieć wszystkiego. Nie mogła znać prawdy, chyba że ktoś jej to uświadomi, ale nie jest pewnikiem to, czy przyjmie to do siebie, nie uzna tego za żart bądź też przejaw zazdrości. Ah ten rudzielec, zwany Antoinette Apsley, aka Ewangelina…
Teraz wszystko zadziało się automatycznie. Poczuła ścisk na swoim gardle oraz przyparcie jej szczupłego, pokrytego gdzieniegdzie piegami ciała o… ścianę? Nie mogła tego sprecyzować. I zadał jej pytanie. Antosia oczywiście nie zamierzała mu odpowiadać, ale… jakoś nie potrafiła, po prostu nie mogła tego wdrążyć w życie. Czuła, że musi odpowiedzieć na jego pytania. I przyznać się do kłamstwa. Bo podała nie swoje imię, nieprawdaż?
Odpowiedziała wolno, tak jakby machinalnie. Że nazywa się tak naprawdę Antoinette, Antoinette Apsley, żadna tam Ewangelina, i jest w szóstej klasie. Na koniec poprosiła go, by zdjął ręce z niej. Ale nie przeprosiła. Może zrobi to już niebawem, już za chwilę?
Ah, nie taką Antosię znaliśmy… ale tak to już jest – wpadła po prostu na złą osobę, tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 16:04

Słysząc coś o przywilejach zaśmiałem jej się w twarz. Naprawdę? Przywileje? Jestem pewien że takowych nie ma. Jest tylko rozpieszczoną dziewczynką z wybujałym ego. Jakie to smutne. Tak smutne że aż zabawne. Uśmiechnąłem się z zadowoleniem kiedy jak się okazało Antosia podzieliła się ze mną tymi informacjami które chciałem zdobyć. Kiedy poprosiła o puszczenie jej pokręciłem delikatnie głową na boki. Oh dlaczego miałbym ją tak po prostu puszczać? Tego kotka trzeba było przecież nauczyć manier bo najwidoczniej się na nich nie znał. Oj nie wróżę jej dobrej przyszłości z takim usposobieniem. Jeśli znajdzie pracę to będzie naprawdę cud. A jeśli nie znajdzie to chociaż będzie czuła się pewnie upokorzona co byłoby naprawdę wspaniałym widokiem.
-A przeprosisz i bedziesz grzeczna?- Spytałem zamiast ją puścić. To czy nadal będzie przypierana do ściany było teraz zależne od tego jak odpowie. W końcu nikt nie chce prowadzić konwersacji z kimś tak ograniczonym umysłowo jak ta gówniara prawda? Może trochę przystopuje po pokazaniu kto tu tak naprawdę rządzi. Małe szanse sądząc po jej zachowaniu jednak zawsze jakieś są czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 16:44

- No i co się cieszysz? Z własnej głupoty, mam rację? – mówiąc to, była z lekka przerażona, ale, całe szczęście, nie było tego po niej widać, pewnie z racji, iż miała to wyćwiczone do niemalże perfekcji. Tak – niemalże. Bo były i są wyjątki w jej przypadku, jeśli o to chodzi. Podobnie jak nasza ruda pannica czasami potrafi być osobą naprawdę kulturalną, czyli taką, za jaką powinna uchodzić – jaką sama powinna być.
Ale dziewczyna nie zdawała sobie sprawy. Że obraża innych bezpodstawnie, że jej wywyższanie się jest po prostu, no… infantylne. Nieprawdaż? Ah, jak trudno temu zaprzeczyć! Trzeba by jej jakiegoś dobrego psychologa. Albo chociażby przyjaciela, ale nie, Antosia takowych nie posiada i posiadać raczej nie chce. To poniekąd outsiderka, ale można ją przypisać do kilku innych grup społecznych, o ile można to tak nazwać.
Zmartwiła się, wnioskując, że mężczyzna jej nie puści i puszczać raczej nie zamierza. A jego pytanie?
- Nie. Nie będę grzeczna, przystojniaczku – podniosła jedną rękę ku górze (a jednak, udało jej się!) i pogłaskała delikwenta po ciekawej fryzurze. I uśmiechnęła się zniewalającym wykrzywieniem warg. Czy dziewczyna często się uciekała do tego rodzaju uśmiechu? W sumie, to… raczej tak, ale głównie w celach obrażenia kogoś, ot, tak sarkastycznie, jednak tym razem cel był inny. Zupełnie inny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 16:53

Uśmiechnąłem się tylko patrząc na nią pobłażliwie kiedy to komentowała mój śmiech. No cóż najwidoczniej nie uczy się na błędach. Trzeba ją więc tego po prostu nauczyć bo jej rodzice chyba nie mieli takiego rodzaju. W sumie takie uroczego kotka mógłbym przygarnąć do siebie. Byłoby to dosyć ciekawe doświadczenie. No i jakbym ją udomowił to może moja mogłaby poznać moją mamę? Albo może lepiej tatę? Bo jeśli nadal by się tak odzywała to wszystko mogłoby się skończyć rozlewem krwi a tego nie chce. Trudno pozbyć się krwi z ubrań oraz innych rzeczy!
-A, a, a. Kto ci pozwolił mnie dotykać co kociaku?- Wymruczałem nachylając się do jej ucha i zaciskając wolną dłoń na nadgarstku ręki dziewczyny którą to pogłaskała mnie po włosach i przyciasnąłem go do ściany oo chwili namysłu to samo szybko zrobiłem z jej drugą ręką. Nie chciałem przecież żeby taki mały wężyk mi się wyślizgnął z dłoni czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 19:35

- A kto ci pozwala mówić na mnie kociaku, hę? – zripostowała. I nagle uznała, że nie powinien jej tak trzymać. Bo jej było niewygodnie. Bo oni wcale się nie znają! A ludzi obcych nie powinno się w ogóle tykać. No chyba że jest się w relacji pacjent w klinice psychiatrycznej - pielęgniarz w tym samym miejscu. O, albo inaczej. Jest złodziej (albo inny złoczyńca, wszystko jedno) i jest funkcjonariusz policji. Racja, to dwa zupełnie różne od siebie przypadki, ale… do jasnej ciasnej, dlaczego tutaj, dlaczego to działo się akurat z nią?! - I pewnie tak, jak jesteś przystojny, tak samo jesteś wspaniałomyślny  i tym samym zejdziesz ze mnie? – chciała mu się wyrwać. Chciała mieć przewagę ruchów, aczkolwiek on był mężczyzną, na dodatek starszym od niej samej, co oznaczało, że to  już prędzej on ma więcej siły w tej całej scenerii. A sceneria jest nietypowa, nie można zaprzeczyć. Zobaczmy tylko: opuszczony pokój z równie opuszczonym, sporawym instrumentem, mężczyzna i kobieta. Ten pierwszy trzyma tę ostatnią i najwidoczniej nie chce za wszelką cenę puścić.
Ani myślała krzyczeć, kopać (przynajmniej na razie…), wiedząc że tym oto sposobem jedynie pogorszy swoją sytuację, która i bez tego jest zdecydowanie beznadziejna. Chciała go opluć, ale bała się tego gestu. I nagle… wpadła na pewien pomysł. Był to plan idealny, doskonały, a przynajmniej w opinii samej Antoinette. Jeszcze tylko westchnęła głęboko. Wdech i wydech – oj tak. I znowu chciała go pogłaskać, ale po chwili dotarło do niej, że w tym momencie to niewykonalne. No cóż, przynajmniej zdobyła się na uśmiech, który był zbyt sympatyczny, by mógł być prawdziwy. I… przeszła do owego planu, który był dla niej doskonały, chociaż pewnie nie dla każdego typu ludzi. Ale tutaj mówimy o myślach i planach Antosi, prawda? Prawda. W takim razie, skupmy się przede wszystkim na tym.
Zgięła nogę w kolanie (powoli, ale jednak), a kiedy jej staw był już wystarczająco wysoko… mocno nim uderzyła Lucasa w przyrodzenie, bo ruda gdzieś słyszała, że to najbardziej czułe miejsce u mężczyzn. I teraz miała szansę by to sprawdzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Nie Mar 17 2019, 19:53

Ostentacyjnie zignorowałem uwagę małej gdyż poczułem że jej i tak nie da się przegadać. A może by ją tak zakneblować? Rzucić na nią silencio i po prostu cieszyć się ciszą? Niektórzy uczniowie i sorowie pewnie by się ucieszyli nie musieć jej słuchać. Ja na pewno bym się ucieszył! Ona pewnie nie byłaby zbyt zadowolona ale przecież nie da się uszczęśliwić wzzystkich! Kiedy poczułem jak ta zaczyna się wiercić zrozumiałem że stanie się coś nieprzyjemnego. Bynajmniej dla mnie bo ta mała wężyca pewnie będzie zadowolona. I w końcu to nadeszło, ta małe stworzenie uderzyło mnie centralnie w genitalia. Zacisnąłem szczękę oraz ręce na nadgarstkach dziewczyny oddychając głęboko by ból szybciej minął. Kiedy ból jako tako minął wyprostowałem się po czym gwałtownym ruchem odsunąłem a właściwie odepchnąłem dziewczynę na bok próbując otworzyć drzwi. Oczywiście te okazały się zatrzaśnięte.
-Kurwa- Wysyczałem kopiąc ze złości w drzwi po czym odwracając się od nich do krzesła w rogu pomieszczenia gdzie wcześniej siedziałem. Usiadłem tam wcześniej jednak biorąc książkę z fortepianu. Dalej, spokojnie, nie ma co się denerwować. Nie chcesz nikomu zrobić krzywdy prawda? Oczywiście że kurwa chciałem ale nie mogłem! Musiałem skupić się na czymś innym. Bieganie, praca, słodycze... Właśnie! Słodycze! Z swojej kieszeni wyciągnąłem mały batonik czekoladowy zakupiony w mugolskim Londynie po czym otworzyłem go i wziąłem gryza by zaraz zacząć go powoli przeżuwać. Słodycze były dobre i idealnie odwracały uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 18 2019, 18:29

Widząc, co ten wyprawia, ruda pannica po prostu… zgłupiała. I to dosłownie. Zatkało ją. No bo zaczął ją ignorować, zajmując się czymś z zupełnie innej bajki. Już miała mu zwrócić uwagę, ale uznawszy że w ten sposób by zbezcześciła całą tą zabawę, nie zrobiła tego…. Przynajmniej nie za pomocą słów. Postanowiła uciec się do czynów. Ale nie, teraz obejdzie się bez żadnych kopniaków. Tak, postanowiła zaufać czynom ze swojej strony. Ciągle zastanawiała się, co to może być… co może zrobić… aż w końcu wpadła na pewien pomysł i uśmiechnęła się ukradkiem do samej siebie. No, może to niezbyt dobry sposób, by zwrócić mu uwagę, ale poniekąd zdążyła zapomnieć o tym, co miała pierwotnie zrobić. Teraz liczyło się tylko tyle, by naprowadzić uwagę, myśli i spojrzenie na nią. To pewnie dlatego zrobiła to, co stało się już za chwilkę.
Jej plan jednak nie był profesjonalny. „Dlaczego”, spytacie. A no bo dziewczyna ciągle gubiła w głowie poszczególne części własnego planu. Jeśli skupiała się na jednym aspekcie, drugi zatracał się w zapomnieniu.
To właśnie dlatego, niewiele myśląc, Antoinette podeszła do niego wolnym krokiem, przybliżyła się ku niemu i, bez żadnej blokady (przecież powinna nauczyć się czegoś, kiedy to po raz pierwszy po-miziała go po twarzy) ponownie go dotknęła. Ale na niezbyt długo, gdyż już po chwili złożyła całusa w lewym kąciku ust studenta. Potem odsunęła się nieznacznie i spoglądała na niego z dziką namiętnością. Pewnie dlatego, że wciąż uważała go za niebywałego przystojniaczka? Bardzo możliwe. Tak czy owak,  czekała teraz na to, co się wydarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 18 2019, 18:41

Udało mi się zjeść batonika i względnie uspokoić skołatane nerwy kiedy to wredne rude stworzenie postanowiło znowu zadziałać. Ale tym razem z zupełnie innej, milszej strony więc nie narzekałem na razie. Zamiast tego uważnie ją obserwowałem przez moment po czym z westchnięciem spojrzałem w sufit. Dlaczego wszystko co złe musi dziać się mnie? Najpierw te dzieciaki które narozrabiały u mnie w pracy a teraz ta mała diablica. Merlinie za co?! Co takiego uczyniłem że tak mnie karzesz? Dziewczyna i tak nie wiedziała z kim ma do czynienia więc nie można jej było winić za jej zachowanie zwłaszcza że to mnie poniosły najpierw emocje. A pomyślałby kto że przez tyle lat w tej szkole nadal moje nerwy są tak kruche.
-Nieładnie tak drażnić potomka wili panno Apsley- Wymruczałem uśmiechając się delikatnie do dziewczyny. Byłem w sumie po dłuższym namyśle rozbawiony tą całą sytuacją. Zamknięty z diablicą w pomieszczeniu z jazgoczącym fortepianem. Gorzej trafić nie mogłem, chociaż nie, jednak mogłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 18 2019, 19:33

I ponownie ją zamurowało. Spojrzała na niego spojrzeniem z domieszką wielu różnorakich odczuć, emocji, co pewnie nie uszło uwadze mężczyzny.
- Wili? Serio? Sądzisz, że w to uwierzę? -  prychnęła złowieszczo i założyła ręce na wysokości klatki piersiowej, a jej spojrzenie było przenikliwe bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. - Drażnić? A czy ja tu kogokolwiek drażnię? – odparła uszczypliwie wiedząc, iż jego ostatnie jak na tę chwilę słowa nie są zbyt na „serio”, chociaż nieprawdą też raczej nie są. No cóż poradzić.
W jej głowie rodziło się pełno pomysłów, co teraz powinna powiedzieć, co zrobić. Wirowały w jej umyśle na tyle szybko, że nie potrafiła choć na sekundę skupić  się na chociażby jednym z nich. Westchnęła głęboko. Wdech i wydech. Oj tak. Teraz było o wiele lepiej.
Teraz uśmiechnęła się tak, jak to było wcześniej, ale bardziej w środku, we wnętrzu Antoinette, niż na zewnątrz. Tak, mężczyzna pewnie nie mógł tego dostrzec. Pewnie dlatego teraz usiadła tuż obok niego i nie odrywała teraz  od niego wzroku. Ten był coraz to bardziej namiętny, aż atmosfera w pomieszczeniu zdawała się gęstnieć, aż Antosi zaczęło robić się słabo. Ale nie dała się. Nie zemdlała. A po chwili było lepiej i lepiej było z każdą narastającą chwilą. I ta atmosfera tylko pchała ją do działania. Dlatego zrobiła ponownie to samo, co wcześniej, ale w nieco inny sposób.
- A co, jeśli jeszcze trochę się z tobą podrażnię? – wyszeptała mu do ucha. Dziwne, ale część jej osoby nie chciała tego mówić, nie chciała tego robić. A druga część… po prostu jego pragnęła. Dlatego położyła dłoń na jego kolanie, i złożyła ponownie pocałunek, tyle że tym razem w drugi kącik czerwieni jego warg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Pon Mar 18 2019, 19:47

A więc nie uwierzyła. No cóż to była jej sprawa ze nie wyciąga wniosków z tego co działo się wcześniej. Czyżby nie nauczyli ich jeszcze o wilach że jest aż tak sceptycznie nastawiona do tego iż mógłbym być potomkiem tego stworzenia? Nie był to jednak mój problem. Nie miałem zamiaru się z nią jednak o to wykłucać uznając że nie jest tego warta. Może kiedyś przekona się że nie kłamałem? Oby w inny sposób niż wywołanie mojej wściekłości. Pokręciłem głową kiedy usłyszałem następną kwestie Antosi. Ta mała diablica naprawdę była irytująca a przy tym odrobinę zabawna. Kiedy usiadła myślałem iż da sobie spokój jednak moje nadzieję były płonne. Czułem na sobie jej wzrok którym chyba próbowała przebić mnie na wylot.
-Jesteś pewna że nie powinnaś być w gryfindorze? Jesteś trochę zbyt odważna w stosunku do kogoś starszego i silniejszego od ciebie- Stwierdziłem lekkim tonem próbując ignorować zabiegi tego rudowłosego chochlika. Naprawdę nie chciałem być oskarżony o demoralizowanie niepełnoletniej czarownicy. Choć to ona raczej demoralizuje mnie ale nikt się tym by pewnie nie przejął. Zwłaszcza że już i tak byłem zdemoralizowany zanim ją poznałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 85
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sro Mar 20 2019, 19:04

Słysząc, co on do niej mówi, odskoczyła od niego jak oparzona. Spojrzała na niego z czymś  w rodzaju odrazy z dużą dawką zranienia. Tak, odrzucenie ją zabolało. Z kolei odrzucenie podburza wiarę w siebie, ale całe szczęście w przypadku Antoinette musi stać się coś naprawdę traumatycznego, by do tego doszło, gdyż wystarczy po prostu poznać jej charakterek. Ten z kolei nie był zbyt łagodny. Chociaż trzeba przyznać, iż czasami zachowuje się jak na normalnego obywatela przystało. Czy mężczyzna pozna kiedykolwiek tę część jej osobowości? A może już poznał? Albo miał szansę poznać, jednak jakoś nie rzuciło mu się to w oczy? W końcu znają się krótko. I to bardzo krótko, bo zaledwie pół godziny, nie licząc tego, że nieraz na przerwie przechodzili obok siebie, spiesząc na kolejne lekcje. Tak, wtedy jeszcze nie wiedzieli, że przyjdzie dzień, że się poznają… i to w takich okolicznościach! Niebywałe, zaiste.
Tak, znają się krótko, a ruda już na niego leci. To również było dziwne, może nieco mniej, zważywszy że to przecież Antoinette, a nie żaden inny uczeń, ale jednak było to nieco… niepokojące.
- A co się obchodzi, w jakim domu jestem? Nic ci do tego.  No, może i byłam odważna. I co z tego? Co zrobisz z tym fantem? Rozniesiesz wkoło plotkę, że ruda podrywa każdego, na każdym kroku? A nawet jeśli, to mam to gdzieś. Do widzenia. – podeszła do drzwi i próbując je otworzyć, zorientowała się, że nie może tego zrobić. To nic, pomyślała i sięgnęła do głębokiej kieszeni, by wydobyć różdżkę, aczkolwiek… nie było jej tam. Antoinette wpadła w panikę, ale zrobiła krótkie ćwiczenie oddechowe i uspokoiwszy się, odwróciła się ku studentowi. Wyszczerzyła się przy tym nienaturalnie, i spytała go, co teraz zrobią. Bo do czarów nie zamierza go nakłaniać, niech sam na to wpadnie. Szkoda tylko, że dziewczyna nie wiedziała iż one się zatrzasnęły NAPRAWDĘ…
I naszło ją coś. Czyżby… wyrzuty sumienia? A jednak, takie anomalie w Antoinette się zdarzają! Dlatego powiedziała to, co następuje.
- Dobra, przepraszam, zbyt ostro zareagowałam. Emocje mnie poniosły. – i posłała mu łagodny uśmiech, tym razem jak najbardziej naturalny. - Wybaczysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    Sob Mar 23 2019, 11:52

Wywróciłem oczami kiedy ognistowłosa rozpoczęła swój mini monolog. Naprawdę nie rozumiem jej zachowania, po prostu stwierdziłem oczywistość. No i przecież każdy dom w Hogwarcie jest dobry. Nie można ich jednak porównywać za bardzo bo wszystkie reprezentują inne cechy.
-Nie mam zamiaru roznosić jakiś durnych plotek, nie jestem dzieckiem. Po za tym nie wszystko kręci się dookoła ciebie- Warknąłem w jej stronę rozdrażniony również wstając z swojego miejsca. Kiedy zaczęła mnie przepraszać otworzyłem szerzej oczy z niedowierzania.
-Przepraszasz tylko za to? Od momentu w którym tu weszłaś zachowywałaś się jak pieprzona egoistyczna snobka która tak naprawdę nie jest warta złamanego knuta. Tak więc wybacz ale mojego wybaczenia nie dostaniesz- Powiedziałem zadziwiająco spokojnym acz zimnym głosem do ślizgonki na koniec uśmiechając się do niej arogancko. Nie chciałem zbytnio używać magii jednak w końcu z westchnięciem wyjąłem różdżkę z kieszeni mojej szaty kierując ją w stronę zamka drzwi. Oby Merlin miał mnie w swojej opiece. Okej trzy, czte-ry!
-Alohomora- Mówię cicho acz wyraźnie wykonując odpowiedni ruch różdżką. Merlin pobłogosławił mnie chyba szczęściem bo zaklęcie udało się idaelnie a ja bez zbędnej zwłoki z książką i różdżką w dłoni wyszedłem z opuszczonej klasy kierując się w tylko sobie znanym kierunku.

Kostka: 6

//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój    

Powrót do góry Go down
 

Opuszczony pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-