Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 19:50


Retrospekcje

Osoby: Gillian M. Goyle & Angelus Scorpion
Miejsce rozgrywki: Mieszkanie Aniołka
Rok rozgrywki: Bieżący
Okoliczności: Ślepo zakochana w Klemensie Gillian postanawia zrobić mu prezent walentynkowy i ma zamiar wytatuować sobie na lewym biodrze jego imię. Tatuaż ma zostać wykonany przez Scorpiona, który, jak się okaże, nieźle namiesza w życiu i serduszku młodej Goyle!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 20:31

Co ją właściwie napadło? Będzie żałować? Jasne, że tak, to oczywiste. Najpierw działa, potem myśli i zawsze, ale to zawsze żałuje. Szczególnie nie powodzi jej się w wyborach towarzystwa – a jeśli dodatkowo są to mężczyźni to, o mój boże, nie ma szans, aby którakolwiek ze stron na takiej znajomości skorzystała. Nie, to nie dlatego, że Gillian jest konfliktowa. Ona po prostu przy przystojnych mężczyznach staje się kimś zupełnie innym. Chociaż nie, to złe wyrażenie. Ona pod ich wpływem staje się inna. Bo co innego mogło zaciągnąć niewinną cnotkę do mieszkania obcego faceta? Inny mężczyzna. I tym razem wcale nie był to Friday – tym razem do głupiej decyzji pobudziły ją uczucia wiążące Jill i Klemensa. Ach, pan Blackburn, no tak. Młoda Goyle ostatnio zaczęła kierować się sercem, nie rozumem. I obawiam się, że nie wyjdzie jej to na zdrowie.
Po sytuacji w domu Ambrożego obiecała sobie, że nie wejdzie żadnemu facetowi do sypialni zanim ten nie zabierze jej na randkę. Jasna cholera, kto by pomyślał, że tą obietnicę będzie musiała złamać już po trzech dniach? Zbliżały się walentynki i Gillian pragnęła spędzić je w towarzystwie ukochanego. Jednego z dwóch, no tak. Znaczy właściwie to nie miała żadnego, bo relacje tej trójki nie były proste. A teraz biedula nie ma pojęcia, że pcha się w ramiona kolejnego, który nieźle jej w główce zamiesza.
Nie ubrała się jakoś pociągająco. Bo po co? Taki błąd popełniła, zakładając śliczną sukienkę na spotkanie w domu Ambrożego. Nigdy więcej, bo dowiedziała się, że w takich ciuchach nie wygląda dobrze. Tak więc jako, że był raczej ciepły dzień, ubrała swój ulubiony czerwony płaszczyk, wysokie po kolana potężne buty, czarne spodnie i koszulkę z jakimś łacińskim napisem. Nie było źle, chociaż Jill przecież nie ma pojęcia o ubiorze. Nie była typową kobietką, nie miała w zwyczaju ubierania dla każdego faceta innej sukienki koniecznie odsłaniającej tyłek, nie nosiła koszulek z dekoltem sięgającym do pasa, nie nosiła pod nimi koronkowych staników z pięciocentymetrowymi push-upami, nie zakładała stringów i pociągających pończoch. Bo po co?
Dziewczyna poprawiła płaszcz i koszulkę, zapięła się, żeby nie zmarznąć i rozrzuciła długie, pomarańczowawe włosy na ramionach. Nie była brzydka, to oczywiste. Gdyby była, w jej życiu nie pojawiłoby się tak wielu mężczyzn. I pewnie będzie jeszcze więcej, ja swoje wiem!
Drogę do mieszkania tatuażysty, którego adres zdobyła cudem od znających się na tym studentów pokonała na piechotę, tak więc pod drzwi jego domu dotarła ze słodko zaczerwienioną twarzyczką, a w końcu wszyscy dobrze wiemy, że rumieńce tylko dodawały jej uroku. Zapukała kilka razy. Nie była gotowa, jasne, że nie. W dodatku bała się, że cena tatuażu powali ją na kolana.
I bynajmniej nie dlatego, że chciała zapłacić w naturze.
Gillian nie jest dziwką, a swoją cnotę przechowuje dla tego jedynego.
Bóg jeden wie, kim on będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 21:37

/początek

Jak wyglądał dzisiejszy dzień w wykonaniu naszego Anielskiego chłopięcia? Otóż, znowu spędził całą nockę w klubie grając połowę nocy dla ludzi, którzy uwielbiali bawić się przy jego muzyce, a potem spędził resztę wieczoru za barem robiąc pokaz sztuczek połączony z tworzeniem fantazyjnych drinków. Zagrał także w bilard z pięknymi mulatkami, którym pod koniec swojej pracy wypijał wódkę w kieliszkach leżących na ich brzuchach. Jednym słowem miał kolejną szaloną noc i trochę uzbieranej forsy. Wrócił do domu nad ranem padnięty i nawet nie wziął prysznica tylko walnął się na kanapę i zasnął w beznadziejnej pozycji. Nie było Lany i rano też jej nie spotkał, ale stwierdził że pewnie wyszła do pracy więc ta szybko opuściła jego głowę. Miał okropnego kapcia w ustach więc ruszył do zlewu w łazience i zaczął pić wodę prosto z kranu. Strużka śliny spłynęła mu po ustach. Zmoczył także głowę i przesunął mokrymi dłońmi po twarzy. Przetarł włosy ręcznikiem i wtedy usłyszał dzwonek przy drzwiach. Wściekły ruszył do drzwi, pewnie Lana znowu zapomniała kluczy od domu. Zapomniał więc że jest na samych bokserkach i ruszył tak do drzwi otwierając je.
-Ile razy mówiłem, zabieraj klucze ze sobą...- zaczął ale przerwał gdy spostrzegł że w drzwiach stoi urocza rudowłosa piękność.
-Jakie piękne widoki z rana. Cóż cię do mnie sprowadza?- zapytał po czym otworzył szerzej drzwi by wpuścić ją do środka.
-Jeśli coś robiłem w nocy i byłaś w klubie to nie pamiętam tego. Za bardzo dziś w nocy zaszalałem, jak nigdy dotąd- powiedział i właśnie gdy przechodził obok lustra dostrzegł że jest na samych czerwonych bokserkach z napisem "sex instructor" . Zmieszał się lekko.
- boże, czemu nic nie mówisz- rzucił tylko i chwycił jeansy przewieszone przez poręcz fotela w salonie. Nałożył je szybko na siebie.
-Jak ci na imię, napijesz się kawy, herbaty?- zapytał i bez słowa szybko ruszył wstawić wodę w czajniku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 21:52

Och, znaczy, że Angelus to raczej zabawowy facet, prawda? Znaczy... Gillian nie poszłaby do klubu bawić się z obcymi ludźmi, nie. Potem pewnie okazałoby się, że albo ona kogoś zaatakowała, albo ktoś ją napadł, albo gorzej - że jest w niespodziewanej ciąży. No co, pod wpływem alkoholu nawet własnemu organizmowi nie można ufać, serio serio. Tak więc poniekąd ludzie typu Scorpiona mogli być podziwiani przez takie seksowne dzieciaczki jak młoda Goyle. Nie, kurwa, źle to zabrzmiało. Jakbym robiła z Aniołka pedofila. A przecież on jest takim słodziakiem! Och, nie, izi, izi, orgazm na miejscu jak go widzę, ale nie. Spasuję. Chociaż Gillian jest tak bardzo do mnie podobna...
Tak więc kiedy tylko weszła do mieszkania, aż zaniemówiła z wrażenia. Jej marne metr sześćdziesiąt wbiło oczka centralnie w klatkę piersiową, która się przed nią pojawiła. A nie. Chwila. To był cały facet. Boże, ten brzuch. Zachwycona widokiem, jaki jej przedstawił, niechętnie zadarła główkę do góry, żeby mogła spojrzeć na znacznie wyższego mężczyznę. Och, więc to był ten tatuażysta? Jasna cholera, dla takich to można się dać całą wymalować. Czy co tam oni robią, Jill taka niedoświadczona.
-A tak, w klubie. Ale wiesz... nie tej nocy, miesiąc temu się ze mną przespałeś. Jestem w ciąży. -Powiedziała ze śmiertelnie poważną miną malutka Jill. Przyjrzała się jego twarzy, by po chwili wybuchnąć niepohamowanym śmiechem. -Spokojnie, żartuję. Nie znamy się. Znaczy... słyszałam o tobie dużo. I ten... po tatuaż przyszłam. Gillian. No i poproszę coś... herbatę. Tak, herbatę. -Wydukała, bo jej oczka już znalazły kolejne miłe widoki. Konkretnie pośladki Aniołka. Boże święty, Ambroży też takie ma?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 22:33

Pewnie widać było po Angelu, że mimo iż był artystą to jednak był umięśniony, kaloryfer jak się patrzy a także umięśnione pośladki i bicepsy. Przecież ten chłopak kochał ryzyko i adrenalinę. Wielokrotnie oberwał też nożem podczas bójek. Gillian mogła dostrzec bliznę dość długą na jego brzuchu a także dwie kreski na plecach, w tym jedną przy łopatce i jedną bliznę po strzale z pocisku w ramieniu. Cóż,to był efekt podziemnych mugolskich walk, jeszcze gdy Angel był młody i bardzo buntowniczy. Gdy ta mu powiedziała, że jest z nim w ciąży to pudełko z herbatą wypadło mu z rąk, a torebki z herbatą rozsypały się po ziemi. Dopiero gdy szybko wyjaśniła, że to żart oprzytomniał. Uśmiechnął się do niej zawiadacko pokazując nawet lekko swoje uzębienie.
-Bardzo śmieszne, naprawdę. Widzę humor dopisuje. Chociaż tobie mógłbym uwierzyć. Nawet po pijaku poszedłbym do łóżka tylko z piękna istotą. Nie jakąś meduzą- powiedział żartobliwie.
W tym czasie zbierał także szybko torebki z posadzki kucając do niej tyłem. Tak się składa, że herbatę też przygotowywał dla niej odwrócony plecami wiec mogła go sobie jeszcze podziwiać a on tego nie widział. Zaparzył dla niej herbatę, a sobie wlał do szklanki po prostu lodowatej wody z kranu. Jakoś nie ciągnęło go do picia gorącego.
-Jestem dość rozchwytywaną osobą, czasem łatwo mnie znaleźć w klubach gdzie gram solowe koncerty, albo za barem, tatuaże robię tylko u siebie w domu. Tutaj trzymam cały sprzęt. Mów mi Angel, Gillian- znów błysnął uśmiechem i od razu też podał jej kawę. Usiadł na fotelu.
-Rozprasza cię może jak jestem w samych spodniach? Powiedz to założę koszulkę. Przyzwyczaiłem się do mieszkania z dziewczynami, mam współlokatorkę, drugiej osoby na pokój nadal szukam. No ale do rzeczy, powiedz mi dokładnie jakiego tatuażu oczekujesz i w jakim miejscu. Masz jakiś projekt na papierze? No i ostatnie pytanie, jakie środki pieniężne chciałaś przeznaczyć na ten tatuaż?- zapytał po czym upił dość solidny łyk swojej lodowatej wody czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 22:55

Ach, tak. Właśnie. Blizny. Gillian, jako gryfonka z krwi i kości uwielbiała adrenalinę, związane z ryzykiem podniecenie, buzowanie krwi w żyłach. Dobrze wiedzieć, że ten chłopak też miał za sobą wiele takich doświadczeń. Chociaż... może to jakieś niemiłe pamiątki z dzieciństwa? Rodzina Jill zawsze była pełna i szczęśliwa, ale dziewczyna zdawała sobie sprawę, że na świecie żyją różni ludzie, którzy swoje problemy rozwiązują często w mało cywilizowany sposób. A te blizny... Gillian z żalem patrzyła na wielki różowy ślad przecinający brzuch i klatkę piersiową artysty. Bez niego wyglądałby jeszcze lepiej... Chociaż nie. Nie, odwołuję. Ta blizna dodawała mu uroku, erotyzmu, była zwyczajnie pociągająca. Gdy poprowadził Gillian w kierunku kuchni, przyjrzała się również jego plecom (nie, nie patrzyła tylko na tyłek). Mimowolnie wyciągnęła rękę i już prawie dotknęła jednej z blizn, gdy nagle Angelus się zatrzymał i odwrócił, a ona schowała rękę za sobą. Natychmiast też zapłonęła jak pochodnia, co oczywiście dodało jej niewinności. Nagle usłyszała głośne stuknięcie o podłogę i zaskoczoną minę chłopaka. A więc się nabrał! Słysząc jego słowa, Goyle odwzajemniła uśmiech.
-Och, więc uważasz, że jestem piękna. To całkiem słodkie, bo ja właśnie podziwiałam twoje zabawne bokserki. -Patrzyłaś mu na dupę, Gillian, nie na majtki. -No, przynajmniej dopóki nie schowałeś ich za spodniami. Więc nie, to, że nie masz koszulki ani trochę mi nie przeszkadza. -Odpowiedziała na wszystkie pytania prawie jednym tchem. Między jednym a drugim przyjęła od niego szklankę z herbatką i podziękowała skinieniem głowy. Gdy Angel usiadł w fotelu, ona nadal stała. Przecież nie będzie ot tak rozsiadała się jak u siebie, prawda? -Mam nadzieję, że szybko znajdziesz niewymagającą współlokatorkę. -Powiedziała szczerze Gillian, kiwając przy tym delikatnie główką. Gdy Aniołek przeszedł do konkretów, odstawiła herbatkę na szafkę i zdjęła z siebie płasz. Z lekkim ociąganiem odłożyła również bluzę, a na końcu rozpięła spodnie. Nie patrzyła na chłopaka, ale twarz, szyja i dekolt dziewczyny zalały się okrutną czerwienią. Zsunęła gumkę bordowych majtek jak najniżej, jednak żeby zbyt wiele nie pokazywać - i podwinęła bluzkę aż do okolic żeber. -Tutaj. -Powiedziała cicho, patrząc na Scorpiona spod pomarańczowej grzywki. Dotknęła wybranego miejsca ręką, przez co na jej nogach i brzuchu pojawiła się gęsia skórka. Zimne dłonie, no tak. -Nie jestem artystką. Wiem tylko, że chcę serduszko. No i imię. W nim. A co do ceny... wydaje mi się, że ostatecznie możemy się potargować. -Obdarzyła Aniołka najpiękniejszym uśmiechem na jaki było ją stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 23:24

Angelus również odstawił szklankę na blat stolika w salonie. Miał wrażenie, że kręci wiele dziewcząt, ale ta wyjątkowo chyba była nim zafascynowana. Nie dostrzegł, że chciała go dotknąć, także nawet nic nie mógł tutaj powiedzieć. Nie był też typowym artystą który przenosił ciało na płótno, on rzeźbił w prawdziwym ciele i to na nim zamiast na płótnie tworzył dzieło.
-Dla mnie płótnem jest ludzkie ciało i to na nie przenoszę swoje dzieła. Są one trwałe, ale są także pamiątką, jesteś pewna że tego chcesz? Zrobienie serca nie jest drogie, jednakże miłość nie jest wieczna, usunięcie kosztuje dwa razy tyle. Chyba że masz dobrego znajomego, który jest tatuażystą - powiedział z uśmiechem i upił kolejny łyk wody. Przeczesał palcami swoje długie blond włosy. Były one w totalnym, wręcz artystycznym nieładzie. No ale przecież nie to było ważne, takie lubił i zawsze twierdził, że był pięknym dzieckiem. Gdy obserwował jak zdejmuje najpierw bluzę a potem zsuwa spodnie i staje przed nim w samych majtkach wstał jakby sobie o czymś przypomniał i ruszył do drzwi od mieszkania by je zamknąć na klucz.
-Przepraszam, nie chcemy by ktoś nam przypadkiem wpadł do mieszkania prawda?- powiedział lekko się uśmiechając. Upił kolejny łyk wody i wysłuchał teraz uważnie w którym miejscu chce mieć tatuaż. Zobaczył, że piękne dziewczę się strasznie zaczerwieniło.
-Spokojnie Gilian, nie jesteś tutaj by uprawiać ze mną gorący seks, tylko żeby zrobić tatuaż, uwierz mi, widziałem wiele nagich ciał. nic mnie nie zaskoczy. Taka moja praca. Tatuowałem różne miejsca- wyjaśnił pewnym siebie tonem. Gryfonka mogła dostrzec, że jest strasznie pewny siebie i jego słowa są równie mocne i zazwyczaj mówi to co myśli. Po chwili jednak palnął coś nadzwyczaj śmiesznego.
-Podobają ci się moje bokserki Gilian? Wiesz, dziwnie by mi było na samych bokserkach robić ci tatuaż. Nie jesteśmy aż tak blisko ze sobą by pracować w samej bieliźnie, ktoś mógłby sobie coś pomyśleć prawda? A to imię w sercu na pewno nie brzmi Angel?- zażartował sobie uśmiechając się szeroko po czym poprawił spodnie na swoich biodrach i ruszył w stronę swojej sypialni, gestem ręki zapraszając dziewczynę by ruszyła za nim. Przecież nie był aż takim zboczeńcem by się do dziewczyny dobierać, gdyby taki był to straciłby połowę swoich klientek. Teraz szybko poprawił pościel na swoim łóżku, oczywiście czarną i bardzo przyjemną w dotyku, prawie ledwo odczuwalną na nagiej skórze i odsunął przesuwną ścianę. Tam był fotel na którym Gill mogła się położyć a on wtedy będzie mógł się zabrać do pracy.
-Gotowa?- zapytał przygotowując sobie powoli sprzęt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPon Lut 23 2015, 23:45

Czy była gotowa? Nie, kurwa, nie była ani trochę. Na pytanie Aniołka miała ochotę odpowiedzieć gwałtownym kręceniem głową i ucieczką. Ale przecież jest gryfonką. To byłby wstyd dla jej natury. I domu przy okazji. A mimo tego strachu po prostu kiwnęła głową, wyszła z opuszczonych spodni i w białych skarpetkach poleciała grzecznie za chłopakiem. Tak bardzo wstydziła się biegać obcemu facetowi po domu w majtkach, koszulce z napisem, którego nie rozumiała i taka zarumieniona. A gdyby ktoś akurat wszedł? A nie. Przecież Scorpion zamkął drzwi. O kurwa.
Zamknął.
Drzwi.
Nie, nie, izi, Gillian, spokojnie, bo mu na tym fotelu wykitujesz. Zamknął je tylko i wyłącznie dla twojego dobra. A jednak Jill tak bardzo to jego pierdolenie o artyzmie i cała sytuacja przypominały chwile, które przeżyła w domu Ambrożego, że aż zbladła. I poczuła nieprzyjemny ucisk w sercu. Czy naprawdę chce mieć na ciele imię Klemensa? Och, jasne że tak. Kurwa, kochasz go, jasne?
-W zasadzie to miałam zamiar lepiej poznać ciebie. -Przyznała Gillian, uśmiechając się przekornie. -Wątpię, żebym chciała usunąć ten tatuaż. -Odszczekasz to w ciągu tygodnia. -Ale na wszelki wypadek warto mieć znajomości, prawda? -Weszła za chłopakiem do jego sypialni i spojrzała na ciemne łóżko. Nie. To pościel. Jill nie mogła się powstrzymać i usiadła na brzegu, czekając na to, co zrobi Angelus. Cholera, takie mięciutkie łóżko... Jednakże Gillian wstała gdy tylko zaczęło pojawiać się prywatne studio chłopaka. Spojrzała ciekawie na fotel. Czyli to było raczej jego hobby.
-Te blizny. - Zmieniła nagle temat. -To po tych wyrwanych skrzydłach, prawda, Aniele? -Przechodząc obok chłopaka przygotowującego sprzęt przejechała dwoma palcami wzdłuż jednej z blizn na jego plecach. Były takie intrygujące... on taki był.
W zasadzie to przez cały czas pobytu w jego mieszkaniu Gillian ani razu nie zastanowiła się, czy po jego "zabiegu" nie będzie miała jakiegoś zakażenia, jakiejś plamy zamiast serca, czy Scorpion czegoś nie zepsuje. Ale jakoś tak mimowolnie mu zaufała i nawet nie pomyślała, czy dobrze robi. To przyszło samo. Trudno. Najwyżej nieźle go za to opierdoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyWto Lut 24 2015, 00:15

-Jeśli chcesz mnie poznać bliżej nic nie stoi na przeszkodzie. Nie zamykam się przed ludźmi- powiedział uśsmiechając się do niej lekko. Dobrze, że nie słyszał jej myśli na temat jego studia. Wszak stał tutaj jeden z lepszych foteli do robienia tatuaży, obok stały szafki z różnymi farbami, jednorazowe igły, a także różnego rodzaju maszynki do tatuażu. Były też kolczyki w opakowaniach sterylnych i sprzęt do kolczykowania.
-Piercingiem też się zajmuję, pępek, ucho, sutek, albo język. Wszystko przekłuje- powiedział przygotowując się do zabiegu. Musiał wszystko zdezynfekować.
Gdy zapytała czy blizny są na jego plecach od utraty skrzydeł uśmiechnął się słabo.
-Nie, po prostu zostałem zaskoczony od tyłu. Czasem nawet Anioł miewa upadki, ale i bez skrzydeł mogę cię wznieść aż pod niebiosa. Nie zwykłem jednak bawić się dziewczynami, po prostu jestem miły- wyjaśnił po czym dał jej pstryczka zaczepnego w nos. Założył na swoje dłonie rękawiczki. No i na początek zabrał się za narysowanie wzorku w miejscu w którym ona sobie go zażyczyła. Tutaj było to serce. Pokazał jej przy lusterku jak to wygląda.
-Czyli co dalej z tym sercem? Wpisujemy tu moje imię?- zapytał pół żartem pół serio. Zaraz zacznie ją dziarać.
-Jeśli będzie bolało to powiedz a zrobimy przerwę, chociaż i tak to miejsce nie jest aż tak bolesnym.- wyjaśnił jej spokojnym głosem. Samo jego ciało składało się z różnych tatuaży rozłożonych po całym jego ciele. Nawet na kościach paliczków u dłoni miał napis OPEN EYES..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gillian M. Goyle

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 192
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10326-panna-blackburn#284895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10349-kocham-cie-jak-irlandie#285204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10350-ruda-jest-moja#285205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10351-gillian-meredith-jill-goyle#285206
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPią Lut 27 2015, 01:37

-W takim razie chyba łatwo uda mi się wyciągnąć od ciebie rabat na tatuaż, co? Może dołożę do tego jakiegoś drinka? - Zaproponowała ze słodkim uśmiechem Gillian, patrząc na przygotowującego się do pracy Aniołka. Widać było, że podchodzi do całej tej sprawy bardzo poważnie i umiejętnie. Bardzo dobrze. Poprzednie myśli Gillian nie dotyczyły wcale wyglądu jego małego salonu tatuażu, ale raczej faktu, że był w pewien sposób ukryty. Nie na widoku, nie zapraszał reklamą i neonami, w dodatku znajdował się w prywatnej sypialni Anioła. A fotel - jasne, super, że jest profesjonalny, jednak obawiam się, że Jill tego nie doceni. Znaczy miło będzie, jeśli Scorpion nie przeniesie jej do krwi jakiś wirusów, ale sam wygląd jego małego raju jakoś mało Gillian zachwycał. Zwyczajnie się na tym nie znała.
-Sutek, mówisz. - Parsknęła cicho Gillian. -Boję się, że to dopiero po kilku głębszych. Nawet facet dla którego robię sobie ten tatuaż nie dotykał moich piersi. Poza tym czy taki kolczyk nie utknąłby mu między zębami? - Mruknęła Jill i parsknęła śmiechem. Miała dzisiaj bardzo dobry humor i była pewna siebie. To całkiem przyjemne, kiedy nie zachowuje się jak Żelazna Dziewica.
Wiadomość o tym, co spotkało Aniołka, zmazała uśmiech z ust Gillian. Jasne, te blizny były na swój sposób pociągające, ale łączące się z nimi wspomnienia na pewno nie były miłe.
-Och. - Powiedziała, kiedy pstryknął ją w nosek. Z zadziornym błyskiem w oku chwyciła go za nadgarstek i skrzywiła się lekko. -Nie jestem dzieckiem, wiesz? -Wydęła dolną wargę na znak, że wyprasza sobie takie incydenty. Prychnęła cicho, co naprawdę upodobniło ją do wstrętnego dzieciaka. Ostatecznie go puściła i grzecznie usadowiła się w fotelu. Przez cały czas patrzyła na będącego tak blisko Angelusa. Mogła dać sobie głowę uciąć, że czuła jego ciepły oddech na skórze, co wywołało u niej gęsią skórkę. Zarumieniła się lekko i czerwona patrzyła w lusterko, gdy pokazywał jej rysunek na skórze. Potwierdziła, że jest w porządku i uśmiechnęła się.
-Jasne, chciałabym mieć Aniołka w serduszku, ale chyba jestem zbyt niegrzeczną dziewczynką. K-L-E-M-E-N-S. - Przeliterowała poważnie dziewczyna, uśmiechając się słodko. Gdy poinstruował ją jak reagować na ból, grzecznie kiwnęła głową.
-To mój pierwszy raz, Aniołku. Chętnie chwyciłabym cię za rękę, ale wiem, że są ci potrzebne obie. - Przygryzła wargę i w tamtym momencie wyglądała uroczo, słodko i niewinnie. I takiemu dzieciaczkowi tatuaż po prostu nie pasuje.
Tchórzliwa gryfonica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618
Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8




Gracz




Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów EmptyPią Lut 27 2015, 02:08

Oczywiście, że miał swój sekretny salon tatuażu i zajmował się tu głównie czarodziejskimi osobowościami, nie przyjmował mugoli. Może tym faktem było to, iż mieszkał w Hogsmeade, a ta wioska raczej nie była znana mugolom. Tatuażami i piercingiem zajmował się od piętnastego roku życia. Na początku było to po prostu zainteresowanie z ulicy. Był to także bunt względem ojca. Nie, Angelus nigdy nie miał problemów z pieniędzmi, jednakże wystarczyłoby aby chociaż jedna dziewczyna pomyślała o tym by bliżej poznać jego historię i życie, a dopiero potem pragnęła pójść z nim do łóżka. Czyż sypianie z kochankami ojca tylko po to by zrobić mu na złość nie było jakimś dokonaniem? Dla niego tak, czuł się lepszym od ojca, który już miał swoje lata, a jego kochanki i młoda narzeczona miały po dwadzieścia dwa, albo dwadzieścia trzy lata. Czasem mniej. Gdy Angelus mieszkał jeszcze u ojca nie odpuszczał żadnej. Każda wolała młodego i szalonego chłopaka, wiedząc że Anioł mógł jej dać o kilka orgazmów więcej niż stary ojciec. Pragnęły go coraz bardziej, a on niestety musiał je zostawić bo ich nie kochał. Robił to tylko ze względu na zemstę względem ojca i dla własnych uciech. Więc w głębi serca był dobrym człowiekiem bo na takiego wychowała go matka, złość jednak względem ojca jaki przyszedł po jej śmierci sprawił że był taki a nie inny. Tym bardziej imię Angelus było adekwatne do jego charakteru i słodkiej anielskiej buzi, na której nie można było dostrzec żadnej skazy. Teraz jednak siedział na fotelu w swoim mini studio i zaczynał tatuować rudowłosą piękność. Nigdy też nikogo nie pytał o czystość krwi. Przecież większość kobiet jego ojca było mugolkami, bo te ojciec wręcz uwielbiał. Miał słabość do takich. Uśmiechnął się do Gillian.
-To nie zajmie długo, drink? Z miłą chęcią, ale wtedy ja stawiam. Nie wypada by dziewczyna płaciła za mojego drinka, zwłaszcza tak piękna jak ty słońce- oznajmił po czym przygotował już dokładnie sprzęt, wszystko idealnie odkażone i przygotowane. Obrazek na jej ciele był już gotowy. Wykaligrafował jeszcze ładną czcionką imię KLEMENS, po czym zabrał się do pracy. Zanim jednak zaczął odpowiedział jeszcze na jej słowa.
-Każdy miał kiedyś swój pierwszy raz, ale zazwyczaj tak się każdemu to podoba, że się uzależniają i przychodzą do mnie po więcej- oznajmił i wstrzyknął pierwszą dawkę tuszu w jej ciało. Sam chłopak był wytatuowany na dość sporej części swego ciała. To było niczym uzależnienie, lubił ten ból i tatuaże. Każdy oznaczał inny rozdział życia i inną historię, nigdy żadnego nie musiał poprawiać. Były takie które tatuował sam, ale były też takie o których wytatuowanie musiał poprosić kumpla. Na pewno imponujące wrażenie zrobił na dziewczynie wilk na plecach chłopaka. Angelus miał silne nerwy więc nawet mimo iż piękne dziewczę paradowało po jego domu na samej bieliźnie on był niczym ten kamienny posąg. Niewzruszony i opanowany. To była jego praca i on ją wykonywał. Miał nadzieję że pamięta o tym, że jak będzie bolało ma powiedzieć. Pilnował by dobrze wszystko wykonać. Od trzech lat nie udało mu się jeszcze spieprzyć żadnego tatuażu i tych właśnie statystyk się trzymał. Te mu najbardziej odpowiadały. Gdy już skończył serce a został jeszcze tylko napis, zatrzymał pracę.
-No i jak? Dajesz radę?- zapytał szczerząc się do niej. Postanowił krótką przerwę i jej też dał odetchnąć. Odłożył maszynkę do dziarania po czym wstał od niej i ruszył do kuchni by przynieść jej szklankę zimnej wody.
-Masz, napij się- powiedział po czym usiadł na przeciwko niej ponownie. Oj tak, na pewno był słodki z taką uśmiechniętą twarzą i rozwichrzonymi włosami. Dodatkowo ten kolczyk pod wargą w postaci wystającego ćwieka. Angelus uwielbiał ten kolczyk. Jeśli dziewczyna pragnęła ten był w stanie nieba jej uchylić, grał na gitarze co wieczór i nawet potrafił przygotować samodzielnie zjadliwą kolację. Niedługo stanie się jeszcze bardziej popularny ponieważ planował otwarcie własnego klubu "Insomnia", to dopiero będzie dla niego sukcesem.
-To jak? Napis i kończymy nie? - powiedział slużbowym tonem, o uśmiechu jednakże nie zapominaąc.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QzgSDG8








Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty


PisanieTemat: Re: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów   Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów Empty

Powrót do góry Go down
 

Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Jak uwierzyłam w istnienie Aniołów QCuY7ok :: 
retrospekcje
-