Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 328
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8779-jasper-h-beckett#247587
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10841-hejt-drama-i-nietykalny#297301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8782-jasper-h-beckett#247598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8780-jasper-h-beckett
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptySro Gru 31 2014, 12:12

First topic message reminder :


Salon Wspólny

By uczniowie z innych domów mogli się bardziej z integrować, równocześnie odpoczywając po ciężkim dniu nauki powstał Salon Wspólny. Jego wnętrze jest wypełnione barwami wszystkich czterech domów. W wielkim kominku naprzeciwko kanapy zawsze miga wesoło ogień. Wokół niego rozstawione są żółto- czerwone sofy. Oprócz tego można tu znaleźć niewielkie stoliki razem z pufami, by móc przy nich na odrobić lekcje. Są one rozstawione przy ścianie, naokoło kominka. Na co dzień z ogromnych okien padają promienie słoneczne, rażące w oczy siedzących blisko nich uczniów. Zaś sufit Salonu Wspólnego posiada malunki zwierząt czterech domów razem z przynależnymi do nich kolorami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 694
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 359
http://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
http://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
http://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
http://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyPią Paź 18 2019, 20:55

Wypuściła talię kart z rąk. Nie posypały się po stoliku, ale zamiast tego ułożyły w wachlarzu przed nią, dymiąc się i sycząć, aż wcale nie miała chęci z powrotem brać ich do ręki. Przytrzymała Rileya za rękaw na ramieniu, uznając go za osobą dość odpowiedzialną, żeby móc go spytać:
Podasz mi moją kartę?
Jak dotąd dopisywało mu też największe szczęście w grze, więc może odda jej go troszeczkę i Caelestine nie będzie musiała obawiać się o dalsze swoje losy w rozgrywce. Jeśli moment temu czuła się pewnie, teraz, mimo działania eliksiru jej charakter wziął w niej górę. Zaraz jednak puściła naczelnego i osunęła się na krześle, zaczesując z zażenowaniem włosy za ucho. Odetchnęła. Gra z dwoma prefektami była bardzo onieśmielająca i stresująca, jakby nie spojrzeć. Zerknęła na Jonasa, jednocześnie trochę zaniepokojona, że dalej się nie odzywał, dlatego pochyliła się w jego stronę, na chwilę zapominając o grze.
Wszystko w porządku?

Cesarzowa, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 179 cm
Galeony : 263
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t17552-jonas-rosenberg#492244
http://www.czarodzieje.org/t17557-jonas-rosenberg#492333
http://www.czarodzieje.org/t17556-jonas-rosenberg#492331
http://www.czarodzieje.org/t17554-jonas-rosenberg#492276
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyPią Paź 18 2019, 22:03

Nie dało się ukryć, że póki co największym szczęśliwcem w tej grze pozostawał Riley, który nie stracił jeszcze żadnego życia. W eksplodującym durniu wszystko się jednak mogło wydarzyć, toteż Jonas wolał pozostawać na baczności. Chcąc nie chcąc musiał sięgnąć kolejną kartę, modląc się w duchu, by to nie jemu przypadł najgorszy wynik w tej rundzie. Położył ją przed sobą, po czym odetchnął z ulgą. Wiedział już bowiem, że nawet jeśli szczęście się do niego nie uśmiechnie, to nie zakończy jeszcze rozgrywki. Gwiazda nie należała bowiem do najbardziej pechowych kart i co najwyżej mógł zostać przemoczony do suchej nitki, co akurat zupełnie mu nie przeszkadzało. Właściwie wolałby nawet siedzieć w mokrych ciuchach niż nie móc się do nikogo odezwać, ale cóż… tego akurat zmienić nie mógł.
Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że nie zdołał swym wzruszeniem ramion uświadomić Caelestine w tym, że jego milczenie jest efektem niefortunnie wylosowanej karty, musiał pomyśleć o innych środkach wyrazu. W odpowiedzi na jej pytanie uniósł więc do góry kciuk na znak tego, że wszystko było w porządku, a następnie pokazał na swoje usta i przekreślił krzyżyk w powietrzu, chcąc tym samym pokazać jej, że niestety dopóki jego udział w durniu się nie zakończy, to jego głosu nie usłyszy.

Kostka: 3
Karta: Gwiazda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2471
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1402
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptySob Paź 19 2019, 18:26

To było tak dziwne do obserwowania. Runda zakończyła się, a mimo to w rozgrywce nie zadziało się absolutnie nic co mogłoby naprowadzić mnie na właściwy trop. Kto tak naprawdę przegrał? Ciche pacnięcie kart o stolik sprawiło, że spojrzałem na niego. Poczułem dym, zobaczyłem dym. Mimowolnie ściągnąłem ramiona, prostując plecy jakbym chciał znaleźć się jak najdalej od nich lub po prostu lepiej im się przyjrzeć. Bez wiedzy o tym, że obawiałem się, iż za sekundę staną one w płomieniach trudno było trafnie odgadnąć. Caelestine dotknęła mnie, ale ja ledwo to poczułem. Moje ciało zadrżało pierwsze, kompletnie bez udziału woli, gdy drgnąłem nieznacznie pod jej palcami. Usłyszałem jej słowa jak przez grube szkło. W ostatniej chwili powstrzymałem się od dramatycznego przełknięcia śliny. Tylko dlatego, że ostatecznie mnie puściła byłem w stanie podać jej kartę z dymiącego stosiku. W innym wypadku czułbym się zbyt niekomfortowo. Zbyt zagrożony ponownym stanięciem w płomieniach. Podałem jej kartę szybko, nie chcąc zbyt długo obejmować jej palcami i natychmiast wyjąłem drugą, tym razem z własnej talii. Wszystko było mi jedno co miało nas czekać w tej rundzie, o ile tylko nie musiałem dłużej wkładać dłoni w potencjalne ognisko.

2, księżyc

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53028
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Specjalny




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptySob Paź 19 2019, 18:29

Tura IV
Podsumowanie


#Skróty: zasady znajdziecie tutaj, a kostkami rzucacie w tym temacie.

Karta:
 

Podsumowanie:
• Caelestine ★ ★
• Riley ★ ★
• Jonas ★ ★
Kolorem zielonym oznaczono pozostałe życia.

Nieprzekraczalny termin na napisanie posta w tej turze to 22.10 (wtorek), godzina 18:29.


______________________

Salon Wspólny - Page 9 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2471
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1402
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptySob Paź 19 2019, 18:31

Ziewnąłem, przysłaniając przy tej czynności usta. Ogarnęła mnie dziwna, lepka senność. Magiczna, co to tego akurat nie miałem najmniejszych wątpliwości. Była ona bowiem zbyt nachalna i wzięła się przecież zupełnie znikąd, chociaż niewyspanie towarzyszyło mi od tak wielu poranków, że nie byłem w stanie tego zliczyć. Ta cechowała się jednak mocą zupełnie innego kalibru. Ciągnęła mi powieki ku dołowi z zaskakującą mnie skutecznością. Przyjrzałem się własnej karcie. Księżyc, no tak. Jednocześnie gdzieś kątem oka dostrzegłem jak Jonas wykonuje pantomimę w okolicy własnych ust. Pomimo potwornego zmęczenia uśmiechnąłem się na ten widok.
- Kapłanka -  zauważyłem na głos, wskazując prostym kiwnięciem głową na talię prefekta.  - Musi... - sekunda na dyskretne ziewnięcie wprost we własny rękaw. - Przepraszam, musi milczeć aż do końca gry. - Wyjaśniłem uzupełniająco na wypadek, gdyby Cysia miała problem z rozpracowaniem jego gestów i sięgnąłem w zamyśleniu po kolejną kartę, przez klejące mi się oczy znów zupełnie niezdolny do przyjrzenia się temu co wylosowałem.

3, koło fortuny

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 179 cm
Galeony : 263
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t17552-jonas-rosenberg#492244
http://www.czarodzieje.org/t17557-jonas-rosenberg#492333
http://www.czarodzieje.org/t17556-jonas-rosenberg#492331
http://www.czarodzieje.org/t17554-jonas-rosenberg#492276
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyNie Paź 20 2019, 14:23

Tak, jego pantomima z pewnością musiała wyglądać uroczo i przezabawnie, ale jak inaczej miał pokazać Caelestine, że nici z jakiejkolwiek rozmowy? Sam uśmiechnął się szeroko, kiedy Riley zaczął go, tak na wszelki wypadek, tłumaczyć. Gra jednak trwała dalej, a mimo niemożności wypowiedzenia żadnego słowa, musiał przyznać, że bawi się znakomicie. Nawet przestał się chyba przejmować tymi negatywnym efektami kart czy w ogóle wynikiem całej rozgrywki. Jeśli nie przejdzie do dalszego etapu, to przecież nic się nie stanie, a sam turniej w eksplodującego durnia przynajmniej zbliżał do siebie uczniów i dał im okazję do tego, by spędzić ze sobą więcej czasu.
Wyciągnął kolejną kartę ze stosu. Mag. Nie pamiętał nawet, jakie niósł za sobą konsekwencje, ale wyglądało na to, że w tej turze i tak nie musiał się o tym przekonywać. Riley wylosował z kolei koło fortuny, które też nie należało do najgorszych kart. Nie wykluczało w końcu automatycznie z rozgrywki, a tylko zmuszało do wypicia losowego eliksiru. Nie było jeszcze wiadomo kto przegra tę rundę, a Jonas oczywiście nikomu źle nie życzył, chociaż z drugiej strony ciekawy był, na jaką miksturę trafił by jego kolega prefekt, gdyby przyszło mu jednak wykonać dyspozycję wyciągniętej wcześniej karty.

Kostka: 5
Karta: Mag

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 694
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 359
http://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
http://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
http://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
http://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyNie Paź 20 2019, 14:29

Caelestine chyba grała z Cassiusem w inne zasady gry, albo Cassius dawał jej fory... może mieli jakąś wadliwa talię? Może ich tato maczał w tym swoje palce tylko po to żeby ich dzieci były bezpieczne? Bo nie pamiętała, zeby w ich wersji gry wybuchały im karty w rękach, czy odbierało mowę. Teraz wpatrywała się w Rileya ze skupieniem i zamrugała oczami, aż w końcu rzuciła po prostu:
Ummm.
Nie miała żadnych słów, którymi mogłaby to skomentować, więc chyba zmuszeni byli do trwania w ciszy, skoro Jonas nie mógł ich od niej wyganić, a Fairwyn był zbyt senny żeby zacząć przodować w dyskusji. Uśmiechnęła się łagodnie do jednego i drugiego z chłopaków, zaraz później w ciszy biorąc swoją następną kartę.

6, Pustelnik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53028
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Specjalny




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyNie Paź 20 2019, 16:47

Tura V
Podsumowanie


#Skróty: zasady znajdziecie tutaj, a kostkami rzucacie w tym temacie.

Karta:
 

W związku z kolejną przegraną po wylosowaniu karty "księżyc" Riley zasypia i odpada z dalszej gry.

Podsumowanie:
• Caelestine ★ ★
Riley ★ ★ ★
• Jonas ★ ★
Kolorem zielonym oznaczono pozostałe życia.

Nieprzekraczalny termin na napisanie posta w tej turze to 23.10 (środa), godzina 16:47.


______________________

Salon Wspólny - Page 9 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 179 cm
Galeony : 263
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t17552-jonas-rosenberg#492244
http://www.czarodzieje.org/t17557-jonas-rosenberg#492333
http://www.czarodzieje.org/t17556-jonas-rosenberg#492331
http://www.czarodzieje.org/t17554-jonas-rosenberg#492276
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyNie Paź 20 2019, 17:34

Zupełnie zapomniał o wylosowanym wcześniej przez Riley’a księżycu, a tym samym nie doczekał się momentu, w który krukoński prefekt wypija jakikolwiek eliksir. Nie stracił więc życia i nie pozostał w grze, a zamiast tego po prostu usnął przy stole. Właściwie to trochę mu współczuł, nawet nie mieli jak go obudzić, skoro show nadal trwał, a karta działała na chłopaka aż do samego końca gry. Westchnął, rzecz jasna, bezgłośnie z powodu wcześniej ustrzelonej kapłanki, ale może to i lepiej, że nie mógł nijak zareagować na to, co działo się wokoło niego. Co mógłby bowiem powiedzieć? Z jednej strony było mu przykro, ale z drugiej strony, jeśli tylko jakiś jego przeciwnik odpadał, wzrastały szanse na jego zwycięstwo, więc nie mógł też przesadnie narzekać.
Wyciągnął rękę po kolejną kartę, którą odwrócił dopiero przy brzegu stołu. Dostrzegł na niej wizerunek śmierci, co wywołał w nim pewien niepokój. Jeśli teraz przegra, jego karty zostaną doszczętnie zniszczone, a jego udział w turnieju zakończy się fiaskiem. Miał jednak spore szanse uniknąć takich konsekwencji i chcąc nie chcąc, trzymał kciuki za to, by to Caelestine uzyskała gorszy rezultat. Pozostawało jej tylko jedno życie. Wiedział, co to oznacza. W tej turze miało się wszystko rozstrzygnąć, albo on albo ona dostąpią zaszczytu rozegrania kolejnej partyjki w zupełnie innym towarzystwie.

Kostka: 6
Karta: Śmierć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 694
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 359
http://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
http://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
http://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
http://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyNie Paź 20 2019, 22:14

Riley zasnął. Tak po prostu. Cysia zeszła na chwilę z pufy, żeby do niego podejść i dotknąć jego ramienia.
Riley? — byłaby znacznie mniej zaniepokojona, gdyby znałą dobrze zasady gry, tymczasem ze skupieniem i pełną powagą siegnęła do jego nadgarstka mierząc mu różdżką puls. Tylko, ze za nic nie wiedziała, jak to się robi, zerknęła na Jonasa.
Panie prefekcie, czy wszystko z nim w porządku?
Przysiadła na nogach pod pufą Fairwyna, ciągnąc własną kartę ze swojej talii. Chciała, żeby ta najszybciej się skończyła. Wtedy mogłaby zawołać panią Blanc, albo Elaine i wszystko byłoby na pewno w porządku. Tymczasem... bardzo nie było.

4, kochankowie nie mam miłości i nie miałam Salon Wspólny - Page 9 1222530365
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53028
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Specjalny




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyPon Paź 21 2019, 19:55

Tura VI - Koniec
podsumowanie


Karta:
 

Podsumowanie:
Caelestine ★ ★ ★
Riley ★ ★ ★
• Jonas ★ ★
Kolorem zielonym oznaczono pozostałe życia.

Grę wygrywa @Jonas Rosenberg. Gratuluję i dziękuję wszystkim za terminowe odpisywanie I love you

| zt dla wszystkich


______________________

Salon Wspólny - Page 9 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 115
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyCzw Sty 16 2020, 15:07

@Boyd Callahan

Od wydarzeń na korytarzu minęły dwa dni, a dopiero wczoraj Alise spostrzegła, że podręcznik od run tkwiący niewinnie na łóżku, wcale nie należał do niej. Przejrzała go aż dwa razy dla pewności, jednak na próżno było tam szukać jej wspólnego zdjęcia z Carson, które przyjaciółka nawet podpisała. Zaklęła w myślach tak, jak damie nie przystoi i skrzyżowała ręce na biuście, wpatrując się w opasłe tomisko i niezadowoloną miną, nie bardzo wiedząc, jak niby ma tego bałwana znaleźć. Przecież jak powie dziewczynom, że szuka dresiarza z lochów to jej pół Slytherinu pokażą, a on chyba nawet nie miał na sobie zielonego — nie mogła skojarzyć przez tę paradoksalną sytuację. Była jednak mała iskierka wewnątrz jej — naprawdę malutka, przepełniona zaciekawieniem i entuzjazmem na możliwość oddania mu podręcznika. Krukonka nie czekała więc długo, idąc do pokoju wspólnego swojego domu i zaraz podpytując zainteresowane znajomością z nią małolaty, aby uzyskać potrzebne informacje. Był to przecież wiek największej burzy hormonalnej, gdzie dziewczęta robiły sobie rankingi przystojniaków i Alise wiedziała, że wysoki brunet na którymś miejscu musi się znajdować.
Było czwartkowa przerwa na lunch pomiędzy zajęciami i większość uczniów kierowała się do Wielkiej Sali. Blondynka nie była jednak głodna, przechadzając się po korytarzu w stronę wspólnego salonu. Niby jak zwykle, rozmawiając z koleżankami i zachowując pełną podzielność uwagi, rozglądała się dookoła w poszukiwaniu gryfona. Małolaty były pomocne — znała dom, imię i rok nauki. Wiedziała też dzięki nim, że ich domy mają dzisiejszego dnia łączone zajęcia po południu, a wcześniejsze na tym samym piętrze. Oczywiście chciała mu tylko oddać książkę, nic więcej. Rozstała się z towarzyszkami przed wejściem do pokoju, bo one ruszyły dalej w stronę stołówki, a krukonka wcale nie była głodna. Skoro nie trafiła na niego przez cały dzień, to bezsensu było próbować dalej, więc zamierzała porysować trochę przed kominkiem w ciszy i spokoju. Niewielu uczniów wybierało to pomieszczenie w trakcie zajęć, licząc na więcej intymności z przyjaciółmi. Weszła bezgłośnie do środka, omiotła spojrzeniem wnętrze i aż drgnęła w miejscu, dostrzegając siedzącą na jednym z foteli postać. Zamrugała kilkakrotnie, unosząc dłoń na wysokość piersi i zaciskając palce na sweterku, zastanawiała się, co zrobić. Siedział tu bałwan jeden samotnie i w spokoju, mając znacznie przyjemniejszy wyraz twarzy. Błękitnooka nie miała zamiaru jednak dać się omamić i wiedziała, że to tylko gra pozorów, maskująca te chamskie i wulgarne zachowania. Zacisnęła usta, wygładzając dłonią materiał plisowanej spódniczki sięgającej przed udo i wyjęła z plecaka książkę, przytulając ją do siebie i ruszając w jego stronę. Zatrzymała się przed fotelem, prostując głowę i wlepiając w niego wielkie, błękitne oczy, opatulone wachlarzem kruczoczarnych rzęs. Siedział, więc byli prawie równi. Chrząknęła, delikatnie dotykając go palcami w ramię. Wciąż była zła, to nie tak, że zapomniała o jego bezczelności.
- Bałwanie. Cześć. - zaczęła dyplomatycznie i ze spokojem, zaraz jednak kręcąc głową i czując delikatny rumieniec na policzku, westchnęła ciężko, odgarniają warkocza na plecy. Tym razem blond kaskady nie były rozpuszczone, tkwiły zaplecione w dwa warkocze holenderskie. Cudownie, nie mogła zacząć lepiej. - To znaczy.. Em.. Bo wiesz, mam Twój podręcznik. Mogę w Ciebie rzucić, jeśli to złagodzi Twój wybuch, jak ostatnio. Moja kariera ścigającej byłaby bardziej przekonująca.
Dokończyła, wskazując ręką na trzymany przy sobie podręcznik od run, kontrastujący z białą koszulą. Wciąż były zajęcia, nie mogła zrezygnować z mundurka. I tak wlepiała w niego bezkarnie ślepia, trochę nazbyt może patrząc mu w oczy — wolała być jednak przygotowana na ewentualny unik czy odskok, gdyby miał ją zabić. Na szczęście, była całkiem wysportowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem
Galeony : 162
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
http://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
http://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
http://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyCzw Sty 16 2020, 18:59

Ostatnie dwa dni były znacznie przyjemniejsze niż kilka wcześniejszych; udało mu się wyjątkowo szybko i w miarę bezboleśnie skończyć  wszystkie zadane na ten tydzień prace domowe, wyspał się jak król, bo Fillin Junior wreszcie zrozumiał, że jego nocne koncerty jęków nikomu nie imponują i chwilowo dał sobie z nimi spokój, rodzeństwo wybitnie nie wpadało na żadne idiotyczne pomysły i nie zawracało mu głowy o głupoty, a do tego w końcu miał wolne w pracy, więc popołudnia przeciągające się do późnych godzin nocnych mógł spędzać jak normalny człowiek, czyli na piwie z kolegami. Nic więc dziwnego, że i jego humor zmienił się diametralnie, tym bardziej, że był już czwartek, niosący ze sobą nadzieję na weekend, który zamierzał spędzić w najlepszy możliwy sposób, czyli kibicując swoim ukochanym Pustułkom na meczu, na który to w ostatniej chwili udało mu się dorwać bilety i to w takiej cenie, że nie spłukał się do końca, a tylko trochę!  Po prostu żyć, nie umierać.
Od rana siedział na lekcjach, w których brał udział z mniejszym lub większym zaangażowaniem, balansując gdzieś pomiędzy pilnym notowaniem ważnych informacji i ćwiczeniem zaklęć a wymienianiem szeptem niewybrednych żartów z sąsiadem z ławki; tak więc gdy nadeszła wreszcie upragniona przez wszystkich przerwa na lunch, był już trochę zmęczony i czuł, że od tych wszystkich magicznych formuł, natłoku informacji i hałasu emitowanego przez otaczających go uczniów zaczyna boleć go głowa, odpuścił sobie zatem udanie się ze wszystkimi do Wielkiej Sali, szczególnie że tak się nażarł na śniadanie, że nawet nie był bardzo głodny. Aby zaznać nieco spokoju i relaksu, udał się do Salonu Wspólnego, w którym zazwyczaj znajdowało się co najmniej kilka osób, a który teraz był zupełnie opustoszały, co całkiem mu odpowiadało. Rozwalił się bezceremonialnie na jednym z foteli, wyswobodził z szarego swetra, będącego częścią mundurka, poluzował krawat w gryfońskich barwach i odpiął dwa górne guziki koszuli, żeby zapewnić sobie trochę większy komfort; na lekcjach starał się wyglądać schludnie, choć żaden był z niego elegant i codziennie z każdą mijającą godziną zajęć tylko coraz bardziej marzył o wskoczeniu w dres. Zasiadł wygodnie, wyjął z plecaka najnowszy numer magazynu sportowego Sportdziej i zupełnie oddał się lekturze, którą po niedługiej chwili przerwało mu czyjeś delikatne szturchnięcie. Powoli podniósł wzrok znad gazety i zlustrował dziewczynę badawczym spojrzeniem, włączając intensywny proces myślowy pt. „kto to i skąd się znamy”. Olśnienie przyszło dość szybko, bo przecież tylko jedna osoba w ciągu ostatnich dni miała czelność wyzwać go od bałwanów. Parsknął śmiechem, słysząc tą jakże wyszukaną obelgę po raz kolejny.
- Zamiast bałwan wystarczy Boyd – wtrącił, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że i tak miałaby prawo nazwać go dużo gorzej po tym, jak brzydko ją potraktował na korytarzu; nie rozmyślał o tym incydencie ani przez chwilę podczas poprzednich dni, ale teraz, gdy urocza blondynka stała przed nim i wyglądała tak niewinnie, a on był w dużo lepszym humorze, zrobiło mu się trochę głupio za tamto spotkanie. Sam niestety doskonale wiedział, jakim czasem bywał bucem gdy się zdenerwował, i doszedł do wniosku, że zdecydowanie powinien był chociaż pomóc jej wstać, o przeprosinach nie wspominając. Rzucił trzymane w rękach czasopismo na pobliski stolik i dziarsko zerwał się z miejsca.
- A żebyś wiedziała, że powinnaś! – przyznał, cofając się o kilka kroków – Dawaj, rzucaj, należy mi się, tostem za mało bolało, żebyśmy byli kwita – zachęcił ją, obdarzając przy okazji uśmiechem, i Merlin jeden raczy wiedzieć, czy mówił serio, czy tylko sobie żartował, ale był bardzo ciekawy, jak Krukonka zareaguje i czy podejmie to wyzwanie.
- Poważnie, przepraszam że padłaś ofiarą mojego chujowego humoru. W końcu wlazłem na ciebie tak samo jak ty na mnie, jeśli nie bardziej - dodał jeszcze zupełnie szczerze, rzucając jej potulne spojrzenie. Nie miał żadnego interesu w tym, żeby dbać o dobre stosunki z nią, przecież się nie znali, nawet nie wiedział, jak ma na imię; chciał jednak mieć (w miarę) czyste sumienie, wszak po ochłonięciu stwierdził, że ta biedna dziewczyna w niczym mu nie zawiniła, po prostu znalazła się wtedy w złym miejscu o złym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 115
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyCzw Sty 16 2020, 19:33

Obserwowała go chwilę, zanim podeszła do zajmowanego przez niego fotela. Kompletnie nie wiedziała, jakiej reakcji spodziewać się po narwanym studencie z predyspozycją do gry w koszykówkę. Nie umiała obchodzić się z ludźmi o jego sposobem bycia, bo nigdy nie miała z takimi do czynienia. Cała jej bezkonfliktowość i łagodność była przez diabła odbierana, gdy tylko ten bezczelny Callahan otwierał te niewyparzone usta z tym okropnym, patologicznym słownictwem. Westchnęła, chcąc jednak odzyskać zdjęcie i tym samym, musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Podchodziła cichutko i wolno, nieco zdenerwowana koniecznością zdawania się na los. Nadal był taki naburmuszony i zły? Przesunęła po jego sylwetce bezwstydnie spojrzeniem, dochodząc do wniosku, że wcale nie dziwi się, że brunet zajmował wysokie miejsca w rankingach popularności. Był wysoki i nieźle umięśniony, miał szerokie ramiona i duże dłonie. Jednocześnie miał przyjemną dla oka buzię, na którą opadały leniwie kosmyki brązowych włosów. Nie miała jeszcze tylko okazji przyjrzeć się oczom, a to one były przecież zwierciadłem duszy, czy jakoś tak. Parsknęła jednak na siebie rozczarowana, wracając myślami do bałwana, a następnie wyciągnęła dłoń, zahaczając palcami o koszulę i dostrzegając dwa nonszalancko rozpięte guziki przy poluzowanym krawacie. Dlaczego buce miały dobrze wyglądać w tej szkole? To samo było ze ślizgonami — dranie i dupki, a twarze jak z magazynów. Podniósł na nią spojrzenie, a ona mimowolnie drgnęła, szykując się wewnętrznie na wybuch pełen wyzwisk. Miał duże oczy o tęczówkach w kolorze gorącej czekolady, które ostatecznie spotkały się z jej błękitnymi ślepiami. I nic. Wciąż milczał! Ba, nawet nie wyglądał na przyszłego mordercę, jak to było w korytarzu. Roześmiał się, a ona zamrugała zaskoczona, przekręcając głowę w bok, jakby zupełnie nie wiedziała, co z tym zrobić.
- Mogę co najwyżej nazywać Cię bałwankiem Boydem, jeśli robi Ci to różnicę.. Alise. - zaczęła nieco niepewnie, jakby bała się pułapki. Zaskoczeniem dla niej samej był brak wściekłości w słowach, co chyba udzieliło się od jego względnie ludziej rekacji. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy to ten sam dresiarz, czy może pomyliła adresy. Jej głos jak zwykle emanował spokojem i tą dziwną łagodnością niczym u miłej pielęgniarki. Gwałtowne rzucenie czasopisma sprawiło, że gwałtownie obróciła głowę w jego stronę, odprowadzając lądującą na dywanie gazetę wzrokiem, aby zaraz cofnąć się pół kroku w podskoku, gdy tak gwałtownie wstał i zasłonić się trzymanym podręcznikiem, zza którego jednak na niego wyglądała. Nie zmienia to jednak faktu, że musiała teraz nieco zadrzeć głowę. Odsunął się jednak, nakazując jej rzut w niego książką, na co zacisnęła na niej ręce.
- Czy u Ciebie na pewno jest wszystko w porządku, o, tutaj? - mówiąc, wskazała na głowę, pierwszy raz mając do czynienia z tak nietypową i przypominającą karuzelę osobowością. Zmarszczyła brwi, opuszczając podręcznik i odsuwając go od buzi oraz biustu, pokręciła głową przecząco. Jako przyszły uzdrowiciel zwierząt bądź ludzi — nie potrafiła jeszcze zdecydować — nie zamierzała go narażać na rozciętą głową. Zamiast tego podeszła do niego, wyciągając dłoń i wkładając mu do ręki podręcznik, podniosła na niego wzrok. Nie chciała uszkodzić małej niespodzianki w środku. - Inaczej załatwimy to, że będziemy kwita. Zamknij oczy.
Poprosiła z nutą zadziorności w głosie, zastanawiając się, czy faktycznie posłucha. Na szczęście wykonał polecenie, a jasnowłosa wspięła się na palce. Wyglądał tak spokojnie i grzecznie, gdy się nie odzywał — nieprawdopodobne, jak psują wygląd brzydkie epitety. Właściwie to unoszący się dookoła niego zapach karmelków, tez pasował. Niedorzeczne. Jak można mieć takie zmiany osobowości?! Kara ją jednak satysfakcjonowała. Uśmiechnęła się pod nosem, dając mu pstryczka w nos, aby zaraz zrobić krok do tyłu i oprzeć ręce na biodrach. Niech się cieszy, że był zbyt wysoki, żeby dosięgnęła czoła.
- Powiedzmy, że Ci wybaczyłam. I tak zdecydowanie bardziej na mnie wlazłeś, bo masz jakieś trzy metry, a ja trochę ponad półtora. Bałwanku. - mruknęła, przesuwając spojrzeniem po jego sylwetce, aby zaraz podejść do rzuconej przez niego gazety i podnieść ją, uważając przy tym na spódniczkę. Przesunęła po piśmie wzrokiem, zerkając do środka na listę artykułów. Nie wyglądał na kogoś, kto lubił czytać na pierwszy rzut oka. - Jak zwykle, tylko wzmianka o wyścigach. A który Ciebie tak wciągnął? Artykuł, rzecz jasna.
Zapytała z ciekawością, przesuwając spojrzeniem po spisie treści. Magazyn sportowy, dość popularny, który prawił nie tylko o Quidditchu, ale także o wyścigach na hipogryfach czy hodowlach sportowych pegazów. Wyglądał zdecydowanie na typowego fana i zawodnika mioteł, jednak krukonka nie rzucała swoich myśli głośno. Zastanawiała się, zaciskając palce na gazecie, dlaczego czuję jakiś stres związany ze zwykłą rozmową, jednak doszła do wniosku, że to przez to, że rozmówca zdawał się prawdziwym wulkanem emocjonalnym o braku cierpliwości. Zrobiła krok w jego stronę, chcąc oddać mu czasopismo. Miała dziwne przeświadczenie, że każde słowo może go doprowadzić do szału i za bardzo nie umiała jeszcze określić, w którą stronę powinna biec ta rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem
Galeony : 162
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
http://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
http://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
http://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptyPią Sty 17 2020, 21:32

- Jeszcze się nie zorientowałaś, że nie? – odpowiedział pytaniem na pytanie, gdy dziewczyna poddała w wątpliwość to, czy na pewno jest o zdrowych zmysłach. W jej głosie nie było jednak żadnej kpiny czy złośliwości, przeciwnie, cały czas wyglądała i brzmiała naprawdę miło, nawet gdy nazywała go bałwanem, a przy tym trochę niepewnie, nerwowo reagując przy jego gwałtowniejszych ruchach, jakby wciąż się obawiała, że zaraz na nią nawrzeszczy albo zrobi coś gorszego. Nonsens, nie zrobiłby przecież niczego takiego! ...no dobra, zrobiłby, ale nie dziś, dziś mogło być naprawdę miło, o ile ona się postara, żeby go znowu nie zdenerwować, a on, żeby się.
Przyjął jej decyzję o zaniechaniu brutalnej zemsty z lekkim rozczarowaniem, bo trochę liczył na to, że jednak się wykaże i naprawdę mu jebnie, ale najwyraźniej albo nie była aż tak bojowa albo nie miała do niego aż takiego żalu, żeby się w ten sposób odgrywać; zaproponowała jednak inny odwet, na który przystał i bez słowa, posłusznie wykonał jej polecenie. Przy kimś innym, obcym, proponującym mu coś takiego pewnie by zaprotestował, bo lubił być taki bezbronny, ale hej, co takiego strasznego mogła mu zrobić drobna Krukonka, w dodatku o usposobieniu puszka pigmejskiego? Mógłby teraz wymienić pięćset sposobów, w jakie można potraktować kogoś, kto dobrowolnie pozbawił się czujności i możliwości reakcji, ale jakoś żadna nie pasowała mu do niej; nie obawiał się nawet tego, że znali się tak króciutko i jest jakaś szansa, że ocenia ją źle. Był przekonany, że nie skrzywdziłaby bahanki.
- AŁA – wyrwało mu się z zaskoczenia, gdy dostał od niej pstryczka w nos, a gdy otworzył oczy, żeby na nią spojrzeć, stała już kawałek dalej i deklarowała przebaczenie. Zaśmiał się na to jak prosto załatwiła sprawę, kręcąc głową jakby z niedowierzaniem – Niewiele ci trzeba, ale nie powiem, to ciekawa odmiana od dostawania z liścia – przyznał, po czym zamilkł na chwilę, by się jej przyjrzeć, gdy sięgała po porzuconą przez niego gazetę; cholera, było w tej jej niewinności coś intrygującego. W zgrabnej sylwetce i kusej spódniczce też, nie będziemy się oszukiwać, że nie, ale na tym usilnie starał się nie skupiać, bo jakby zaczął, to by zapomniał, jak się mówi po angielsku i tylko się natarczywie gapił.
- A kto chciałby czytać coś więcej o wyścigach? – rzucił, bo szczerze mówiąc, nie uważał tej dyscypliny za szczególnie fascynującą, ale pomyślał, że jeśli Alise ma inne zdanie, to chętnie go posłucha i dowie się, co ciekawego jest w goniących się zwierzętach kopytnych. Osobiście wolał takie gry, w których działało się drużynowo i w których istniało ryzyko poturbowania kogoś albo siebie, bo wiadomo, że bez obitej mordy to średnia zabawa; entuzjazmował się też wszelakimi mugolskimi sportami, w których grupka facetów uganiała się za piłką.
- Quidditch – oznajmił tak jakby to było oczywiste, wyciągając rękę, by odebrać od niej czasopismo – Konkretnie to transfery graczy i informacje o naborach – dodał i delikatnie odłożył gazetę wraz z podręcznikiem na stół, mając w pamięci to, jak dziewczyna się spłoszyła, gdy poprzednim razem zrobił to z impetem; następnie rozsiadł się w fotelu równie wygodnie, co wcześniej, i sięgnął po swój plecak.
- Mam tutaj tą twoją książkę – powiedział, przeczesując zawartość tornistra – Miałem rano runy, ale zupełnie się nie skapnąłem, że to nie moja. Wafelka? Dobre, orzechowe – zaproponował, wyjąwszy z jego czeluści paczkę ciasteczek, które odstawił na stolik, żeby Alise mogła się poczęstować, gdyby miała ochotę, po czym kontynuował poszukiwania – No, mam cię – mruknął wydobywając wreszcie nie swój podręcznik i już-już miał go podawać koleżance, gdy przypomniało mu się, że:
- O kurwa, czekaj, bo Fillin dziś mi ją ozdobił e…karnym kutasemwulgarnym rysunkiem męskiego przyrodzenia – wyjaśnił, na tyle poważnie, na ile mu się udało, czyli prawie wcale, bo mentalnie był w podstawówce i bardzo go bawiły takie niewybredne żarty, a kąciki ust mimowolnie mu drgały, gdy wertował książkę w poszukiwaniu felernego malunku. Był, na stronie czterdziestej ósmej, tuż pod tytułem rozdziału. Ubaw ubawem, ale jednak głupio tak komuś oddać porysowaną książkę, nie?
- Ale wiesz co, ja ci to naprawię, umiem go przerobić na krokodyla – zaoferował dość niefrasobliwie, i nie czekając na jej zgodę (lub protest), sięgnął po pióro i zaczął w skupieniu, z zaangażowaniem realizować swoją artystyczną wizję; po paru minutach owa nieszczęsna kartka była przyozdobiona wciąż dość pokracznym, ale za to znacznie mniej obscenicznym rysunkiem. Skończywszy, podniósł podręcznik w jej stronę i patrzył z dumą, jak dzieciak czekający na pochwałę za wykonany kredkami świecowymi portret rodzinny składający się tylko z kółek i kresek.
- VOILÀ – zarzucił, popisując się wyszukanym słownictwem, i to takim zagranicznym nawet – Dojebany, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 115
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 EmptySob Sty 18 2020, 02:43

Na jego słowa nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu, rozbawienia, które przemknęło przez buzię. Pokręciła twierdząco głową, unosząc dłoń i łapiąc za swojego warkocza, przesuwając go na plecy i tym samym odsłaniając godło domu tkwiące na materiale błękitnego sweterka.
- Może trochę, ale ciągle mnie zaskakujesz i łudzę się, że to tylko chwilowe utraty zmysłów..
Odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, posyłając mu pociągłe spojrzenie. Miała ciągle w głowie jego karygodne zachowanie, więc gdzieś tam pojawiał się szept, aby oczekiwała nieoczekiwanego, nawet jeśli wyglądał, jakby miał dobry humor. Ciekawe, czy robił tak ze wszystkimi potencjalnymi znajomymi, najpierw naskakując na nich w ramach dziwnych testów i to ze swojej winy, a potem zmieniając zachowanie na całkiem odwrotne. Może sprawdzał, kto spróbuje jeszcze raz i z kim warto się zadawać? Argentówna na wiele sposobów próbowała sobie to wytłumaczyć cały wieczór po tym upadku, czując siniaki przy każdym przybieraniu pozycji siedzącej. Trudno było jej uwierzyć, że ktoś może być tak nerwowy. Niczym burza! Może to nawet bardziej pasowało niż ten bałwanek? Nigdy nie wiadomo, kiedy ześle pioruna. Chciała jednak dać temu szanse, a do tego po prostu nie umiała się gniewać i ceniła sobie harmonię. Życie było zbyt krótkie na negatywne emocje. Nie mógł być normalny, skoro jego twarz wyrażała rozczarowanie przez to, że nie oberwie podręcznikiem, a ona nie mogła z niedowierzania unieść brwi, znów zaskoczona jego reakcją. Zagryzła na chwilę dolną wargę, zastanawiając się, czy brunet nie jest przypadkiem sadysto-masochistą i czy nie powinna uciekać. Znów jednak nie wybuchł, spełniając jej prośbę.
Nie mogła się powstrzymać od skorzystania z okazji i przyjrzenia mu się uważnie. Niebieskie oczy lustrowały jego buzię, a jedna z dłoni przypadkiem przesunęła opuszkami palców po poliku, zanim sprzedała mu pstryczka w nos i odskoczyła, nie chcąc zginąć w ogniu kominka tkwiącego gdzieś po prawej stronie. Gdy się roześmiał, zacisnęła palce na krawędzi spódniczki, czując delikatne rumieńce na policzkach. Cholera.
- Aż tak często taranujesz dziewczyny, że dostajesz w twarz? Czyżby jakaś nowa metoda podrywu? - zapytała z nutą ciekawości w głosie, odważnie jednak patrząc w jego stronę i nawet łapiąc na chwilę spojrzenie brązowych oczu. Nie sądziła, że tak prosty gest go w jakikolwiek sposób zaskoczy. Cóż, Alise nie była jedną z tych wyszukanych, czysto krwistych księżniczek, pełnych manier i dystansu. Lubiła śmiech, lubiła dobrą zabawę i nie bała się ubrudzenia rąk czy połamania paznokci.
Sięgnęła z ciekawością po gazetę, zaraz ją przeglądając i chcąc jednocześnie na chwilę uciec od gryfona, chociaż czuła na sobie jego wzrok. Rysując, powtarzała sobie jednak, że ludzkie ciało jest formą sztuki i na nią przecież wszyscy patrzyli, więc dopóki nie były to typowe spojrzenia pijanych napaleńców, wcale jej to nie przeszkadzało. Na jego słowa podniosła spojrzenie znad gazety, a spomiędzy warg uciekło ciche mruknięcie zaskoczenia nagłym brakiem zrozumienia dla tego pięknego sportu.
- Wyścigi są przecież takie ciekawe! Wszystko zależy przecież od więzi jeźdźca ze zwierzęciem.. Powiem Ci jednak w tajemnicy i całkiem szczerze, że od naszej wersji z pegazami wolę tę z tamtego świata. W sensie na zwykłych koniach, bez magii! Oglądałam kiedyś taką bajkę o jednym, którego złapali i próbowali oswoić w tym magicznym pudełku, co gada, śpiewa i zmienia obrazki. Tam też przecież to pokazali!
Opowiedziała z większym entuzjazmem, niż chciała, patrząc mu przy tym w oczy ze święta pewnością siebie, że ona ma przecież rację i dopiero wtedy uświadomiła sobie, jak dziecinnie i głupio musiała brzmieć. Uciekła spojrzenie, stając nieco bokiem i znów przeglądając artykuły, trafiając na ten o miotłach, gdy tylko nazwa ukochanego sportu czarodziejów padła z jego ust. Bingo. Wyglądał na jednego z zawodników szkolnej drużyny, a do tego jego wzrost i szerokie ramiona były niezłe na pozycji obrońcy. Przecież nawet Ala była w drużynie, jeszcze w siódmej klasie, zanim wyjechała. Podała mu gazetę, tym razem jednak nie uciekając tak szybko, chyba mentalnie gotowa na ewentualny atak makulatury.
- Pewnie sam grywasz, co?
Odprowadziła go wzrokiem, obserwując, jak siada. Sama rozejrzała się dookoła i podsunęła krzesło przy stoliku, gdzie stał fotel — tak, aby miała go naprzeciw. W milczeniu słuchała, obserwując, jak szuka książki, wyjmując przy okazji wafelki. Jak można być bucem i jednocześnie dresiarzem, mając takie urocze momenty? Westchnęła bezgłośnie, kiwając głową.
- Nie zgubiłeś zdjęcia ze środka, prawda? Dziękuje, lubię orzechowe. - zaczęła ze spokojem, czując jednak nutę niepokoju, że może ów skarb wypadł gdzieś na korytarzu albo zgubiła go w domu. Sięgnęła po przekąskę, pałaszując z apetytem. Lubiła jeść, zwłaszcza ostre potrawy. Na jego słowa zakrztusiła się, kaszląc chwilę i kręcąc z niedowierzaniem głową, wbiła w niego ślepia.- Naprawdę? Męskie przyrodzenie na podręczniku do przedmiotu, którego uczy Fairwryn? To piękny zamach na moje zdanie zrobiłeś razem z kolegą, Bałwanku. Hmm.. Może Ty mi zdradzisz sekret, dlaczego wy ciągle rysujecie członki, gdzie popadnie?
Westchnęła z rezygnacją, rozkładając nieco bezradnie ręce na boki w ostentacyjnym akcie braku zrozumienia tego dziwnego fetyszu. Widząc jednak czający się na jego ustach uśmieszek, jakoś tak nie mogła się gniewać.
- Nie szkodzi, żartowałam.
Dodała, brzmiąc jednak na wpół żartem, pół serio. Chciała sięgnąć ręka po podręcznik, gdy wpadł na genialny pomysł wykazania się artystycznie. I z ciekawości nawet mu nie zabroniła, dojadając zamiast tego wafelka, a następnie strzepując okruszki ze spódnicy i sweterka. Ułożyła donie na udach, patrząc, jak z zaangażowaniem tworzy krokodyla z męskiego penisa, nie mogąc sobie tego wyobrazić. A rysowała od małego. Był jednak temu tak oddany, że nawet nie próbowała panikować, zostawiając to ewentualnie na później, gdy już wróci do dormitorium. Gdy podniósł podręcznik w jej stronę, zagryzła na chwilę dolną wargę, powstrzymując się od śmiechu, ostatecznie jednak przegrywając.
-  Jest uroczy, naprawdę! Masz prawdziwy talent.. - powiedziała przez rozbawienie, wpatrując się książkę od run, która już nigdy nie będzie taki sam. Pomijając już jego słownik, przesunęła luźny kosmyk włosów za ucho, wstając z krzesła i podchodząc do siedzącego na fotelu chłopaka, aby się nieco nad nim nachylić. - Wiesz, rysuję trochę. Dam Ci małą wskazówkę w gratisie, żeby Twoje przyszłe aligatory były bardziej realistyczne.
Mówiąc, spojrzała mu krótko w oczy, po czym nawet nie pytając, złapała jego rękę z piórem i przesunęła znów na pergamin, naciskając tak, aby kreślił piórem w odpowiednich miejscach. Miał strasznie ciepłe i duże dłonie w przeciwieństwie do niej, bo zawsze były lodowate, a do tego szczupłe. Wpatrywała się w rysunek w skupieniu, nie chcąc go za bardzo zmieniać, dodając jedynie pazurki i lepiej maskując tył, gdzie wcześniej były jądra — za pomocą wzoru z łusek. Skończone dzieło było niewątpliwie jedyne w swoim rodzaju. Uśmiechnęła się, przenosząc na niego spojrzenie.
- Teraz nawet Fairwryn go pokocha i nie odejmie mi punktów, jestem pewna.
Brzmiała dość entuzjastycznie. Cofnęła rękę i wróciła na miejsce, krzyżując ręce pod biustem, zaciskając palce na swoich przedramionach. Zabrała też podręcznik, kładąc go sobie na kolanach, żeby przypadkiem znów go gdzieś nie zgubić lub nie podmienić. Teraz był trochę wyjątkowy niż wcześniej. Po chwili milczenia podniosła jednak na niego spojrzenie, odrobinę spanikowane i zmyślone.
- A gdyby jednak odjął.. Co może łączyć runy i krokodyla?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon Wspólny - Page 9 QzgSDG8








Salon Wspólny - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 9 Empty

Powrót do góry Go down
 

Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon Wspólny - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
 :: 
salon wspólny
-