Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPią Wrz 24 2010, 15:16

First topic message reminder :


Menażeria u Nanuka

Wśród różnorakich budynków w Hogsmeade, ten wyróżnia się pod względem swego niepowtarzalnego klimatu. Bo gdzie indziej można w okolicy znaleźć sklep który przez cały rok otaczają tropikalne palmy? Dodatkowo budynek pomalowany jest na zielony kolor, co zupełnie odróżnia go od szarych sklepów. Kiedy przekroczysz próg tego niebanalnego sklepu, od razu poczujesz zmianę temperatury. Jest ona bowiem dostosowana do upodobań tropikalnych papug zamieszkujących niektóre z porozstawianych wewnątrz palm. Z racji, iż są to ulubione zwierzęta właściciela, ten uznał, iż nie będzie ich zamykać w klatkach. Co za tym idzie, nigdy nie wiadomo, kiedy nad głową przeleci Ci jedna z tych dużych, oswojonych papug. Warto tu także wspomnieć parę słów na temat samego sprzedawcy. Nanuk jest około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o Indiańskich korzeniach, co też doskonale widać w jego rysach twarzy. Ciemna karnacja i długie czarne włosy są dla niego znakiem rozpoznawczym. Mężczyzna ten kocha zwierzęta i można by rzec, że nikt ich tak doskonale nie rozumie, jak właśnie on. Stało się to też powodem do otwarcia sklepu, w którym własnie je mógłby sprzedawać.

Akcesoria dla zwierząt (grzebyki, obroże itp.)
Klatka dla wybranego zwierzaka
Pokarm dla zwierząt
Bahanocyd - 55g
Łańcuch Scamandera - 170g
Żaba – 12g
Puszek pigmejski – 14g
Szczur – 14g
Żółw – 15g
Królik – 22g
Mała papuga – 22g
Kot – 24g
Kruk – 27g
Pająk – 27g
Duża papuga – 32g
Sowa – 50g
Kameleon – 53g
Wąż – 68g
Lelek wróżebnik - 70g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Jeśli posiadasz licencję, możesz zakupić również zwierzęta takie jak:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Jane Stivenson
avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 23
Galeony : 516
  Liczba postów : 552
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyCzw Gru 30 2010, 21:41

Zostawiła włosy w spokoju i spojrzała na dziewczyne, płacącą za ptaka.
Hope ? Tak wołali na nią w domu. Znaczy...zanim mama zmarła....
Jane szybko wyżuciła z głowy paskudne wspomnienia.
- Jasne. Prowadź ! Ja nie mam pojęcia... byłam tu tylko kilka razy.-przyznała- Sama bałam się, że się zgubie, a nigdy jakoś nie miałam z kim tu przyjść.
Powrót do góry Go down


Elliott Redbird
Elliott Redbird

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyCzw Gru 30 2010, 21:48

- Ze mną nie zginiesz. - Powiedziała z uśmiechem. - W każdym razie mam taką nadzieję...
Pozostaje tylko pytanie czy bardziej masz ochotę na herbatę czy na kremowe piwo. Co wybierasz? Mi jest to kompletnie obojętne, a wcześniej trochę się porządziłam. - Spojrzała na sówkę, po czym wyciągnęła z kieszeni płaszcza kawałek bułki. Hope zjadła go z wyraźnym smakiem.
Powrót do góry Go down


Jane Stivenson
avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 23
Galeony : 516
  Liczba postów : 552
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyCzw Gru 30 2010, 21:54

Zaśmiała się.
- Kremowego piwa, to ja mam dośc do końca życia. Chodźmy na herbatę.
Ruszyła pewnym siebie krokiem naprzód, ale po chwili zatrzymała się. Spojrzała z przerażeniem na przyjaciółkę.
- Dobra, ty prowadzisz. Tylko błagam, nie zgób nas !
Powrót do góry Go down


Sigrid Weisen
avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPon Sty 03 2011, 16:46

Zdążyła jeszcze przed zamknięciem menażerii. Miała nawet trochę czasu by dokładnie przyjrzeć się poszczególnym gatunkom sów. Od początku jednak wiedziała czego szuka. Jeszcze z Norwegii pamiętała starego Puszczyka uralskiego swojej matki. Ptak ten był przepiękny, pełen gracji i ukrytej, pierwotnej siły. Niczym relikt minionych epok. Rozglądała się dobre dziesięć minut w końcu w odległej części sklepu zauważyła jednego, młodego samca zdecydowanie godnego uwagi. Był przepięknie ubarwiony, szaro-biały, prawie taki sam jak Ulv. Bez zastanowienia podeszła do starszego mężczyzny niewątpliwie posiadającego rdzenno amerykańskie korzenie.
-Poproszę tego młodego puszczyka uralskiego, który tak stroni od innych gatunków. I jeszcze trochę przysmaku dla sów.
Wyciągnęła z sakiewki 30 galeonów i położyła na ladę.
-Dziękuję reszty naprawdę nie trzeba. Mam sentyment do tego gatunku i dopiero teraz wypatrzyłam osobnika godnego uwagi.
Wychodząc uśmiechała się jak kotka, która właśnie upolowała bardzo tłustą zdobycz. Na ramieniu siedział jej sporych rozmiarów, choć miarą swojego gatunku jeszcze bardzo młody i mały, szaro-biały ptak.
-Wiesz co, nazwę cię Ulv. Pomyśl tylko, sowę nazywać wilkiem.

I z uśmiechem na ustach udała się w kierunku szkoły.
Powrót do góry Go down


Zoey Morris
avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 27
Galeony : 151
  Liczba postów : 154
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyWto Sty 11 2011, 19:55

Zoey powoli włóczyła się po ulicach Hogsmeade.
W końcu postanowiła, że kupi sobie sowę. Całą drogę do sklepu obmyślała imię. Gdy wchodziła do Menażerii stanęło na Multi. Rozejrzała się. Kilka sów było naprawdę ślicznych, lecz jej wzrok przykuła malutka, o spojrzeniu zbitego pas. Zoey zrobiło się jej okropnie żal.
- Wezmę ją -powiedziała do kobiety za ladą i wskazała ptaka. Zapłaciła i powoli skierowała się do wyjścia z Multi na ramieniu. Po chwili wahania wróciła do zamku.
Powrót do góry Go down


Nataniel Kruk
avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptySob Sty 29 2011, 05:04

Wszedłem do sklepu i z roztargnieniem rozejrzałem się po tutejszej menażerii ...Nie obchodziła mnie cena ... Jedynie gatunek po długich targach stanęło na 50 galeonach wliczając karmę... Tak wystarczyło przyjść i odebrać zamówionego kruka...


Ostatnio zmieniony przez Nataniel Kruk dnia Pon Sty 31 2011, 12:58, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down


Elliott Redbird
Elliott Redbird

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 15:58

Kolejny dzisiaj trzask oznajmił przybycie dziewczyn. Zwierzęta wydały niezadowolone odgłosy i posłały im takie same spojrzenia. Sama Elliott nie czuła się za dobrze. Pierwszy raz teleportowała się więcej niż raz w ciągu kilku godzin. Żołądek wykonał parę obrotów, zmuszając dziewczynę do zgięcia się wpół i przykucnięcia. Odetchnęła głęboko, próbując powstrzymać kolejne fale mdłości.
- Tylko nie zwymiotuj, Elliott, tylko nie puść pawia. - Szeptała do siebie. Po paru długich minutach mogła wstać. Spojrzała na Morgane przepraszająco i oparła głowę o ścianę.
- Nie przejmuj się mną. - Wymruczała. - Wszystko jest w porządku.
Powrót do góry Go down


Morgane Charpentier
Morgane Charpentier

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Galeony : 159
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 892
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 17:04

Tak.. Dziewczyny przesadzały, a znaczy Morgane przesadzała z tym transportem. Ile razy już dzisiaj złamały jakiś regulamin. A przynajmniej Elliott przez Morg. Nikt, by się nie spodziewał po takiej cichej, grzeczniej i ułozonej dziewczynie, ze jets taka energiczna i łamie przepisy. Cóż.. Morgane umie po prostu dobrze grać.
Sama nie wyglądała lepiej. Chuchnęła kilka razy głośno. Zaczęła lekko dyszec i również zgieła się w pół.
- Może chcesz eliksir energii? - Zaproponowała. Miała kiedyś popilnować go i dawać dawki Matiasowi jak był słaby i wylądował na skrzydle szpitalnym. Ona mądra później powiliła flakonik. Było to zaklęcie Geminio. Wyjęła łyżkę z torebki i napiła się eliksiru. Zakręciło jej się w głowie, ale po kilku sekundach postawiło ją to na nogi.
- Widzisz! Działa - Uśmiechnęła się energicznie.
Przeszła obok klatek zwierząt. Znalazła tam ślicznego kuguchara. Sama miała już jednego.. Nadal go nie nazwała. Nie miała jakś weny, by wymyśleć imię.
Zerknęła na sowy. Były takie piękne. Białe, szare. Każda wydawała swoje specyficzne odgłosy. Zauważyła nie wielką sowe z ogromnymi zielonymi oczami. Była ona śliczna. Biało-czarna.
Wyglądała tak
Zatelepała szczęśliwie skrzydłami jak zauważyła Morgane. Głupia dziewczyna się ucieszyła i wzięła jej klatkę.
- Mu-szę ją mieć! - Wykrzyczała drgającym głosem. Wzięła od razu jakąś karmę - Jej rasa to chyba Athene Noctua. Dużo o nich czytałam. - Pogłaskała sowę przez klatkę. Narakrmiła sowę jakims ciasteczkiem. Sówka tak się ucieszyła, że zagruchala. Popatrzyła szczęśliwa na przyjaciółkę.
//Już jestem Ing face//
Powrót do góry Go down


Elliott Redbird
Elliott Redbird

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 17:22

Wzięła łyk eliksiru i chwilę potem było już całkiem normalnie. Żołądek wrócił na swoje miejsce, a na twarz znów wstąpiły kolory. Westchnęła z ulgą.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się do Morgane. Dziewczyna jednak nie zauważyła tego, gdyż całą swoją uwagę przeniosła na śliczną sówkę, która również była Krukonką wyraźnie zainteresowana. Widocznie do siebie pasowały.
- Jest przepiękna - wyszczerzyła się do Morgane, po czym przyjrzała się ptakowi. Miał bardzo bystre oczy. Zupełnie jak jego przyszła właścicielka. Nie dziw, że od razu wpadły sobie w oko.
Odwróciła się i sięgnęła po karmę dla Hope. Biedna sówka nie dostała już dawno żadnego smakołyku. Zaczęła sobie nucić jedną z piosenek, które sama napisała i podała kasjerowi pieniądze. Czekała, aż Morgane zrobi to samo.
Powrót do góry Go down


Morgane Charpentier
Morgane Charpentier

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Galeony : 159
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 892
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 17:54

Kupiła sowę oraz 10 smakołyków dla niej. Myślała jak nazwać ptaszynkę.
- Nie ma za co - Uśmiechnęła się promiennie. Poprawiła klamrę, bo gęste włosy Morgane zaczęły wymykać się spod kontroli. Wyciągnęła z tobry jakieś żelki.. Coś w stylu Haribo z lukrecją i toffi(właśnie je jem ^^). Wzięła jednego i poczestowała Elliott. Morgane w swojej torbie musiała mieć od cholery słodyczy.
- Może nazwać ją Atena? Ponoć w starożytnej Grecji te sówki były poświęcone jej. Wierzono, że to byli jej mali posłańce. Haha! A sowy to nasza czarodziejska poczta! Może Atena była czarodziejką? - Zaśmiała się na koniec.
Kupiła jeszcze dwie wielkie paczki smakołyków. Jedną dała Elliott.
- Prezencik dla Hope - Puściła oczko do przyjaciółki. Drugą schowała do torby. Wypuściła sowę, a ta usiadła jej na ramieniu.. Morgane pomyślała, by uszyć Atenie jakiś płaszczyk, by nie marznęła. Podniosła brew w górę, bo już od razu widziała materiał, który miała w domatorium. Pogłaskała sowę pod dziobem. Po chwili dała jej ciasteczko.
Stuknęła się w głowę. Smakołyki dla kota! - wykrzyczała w myślach.
Szybko wzięła karmę dla kugucharów. Chyba nazwie ją Afrodyta. Bo jak Atena to i Afrorodyta... Nie żeby chciała się podlizać Matiasowi tymi mitycznymi nazwami. Tak jakoś jej wpadło do głowy.
Zapłaciła za wszystko.
- To gdzie teraz? - Śpiwenie wypowiedziała to zdanie. Jakoś jej spodobała się piosenka Elliott,którą właśnie nuciła. - Co nucisz? - spytała cichutko. Nie znała się na muzyce. Umiała grać troszkę na gitarze i skrzypcach, ale jej prawdziwa pasją jest dłubanie w drewnie i materiale.
Powrót do góry Go down


Elliott Redbird
Elliott Redbird

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 18:03

- Atena? Idealnie! Strasznie do niej pasuje. - Uśmiechnęła się do Morgane i skinęła głową. Bardzo możliwe, że ta grecka bogini była czarodziejką. Czemu nie? W końcu nie bez powodu Grecy ją wielbili. Złapała paczkę smakołyków.
- Dzięki.
Nagle przypomniał jej się cytat z pewnej mugolskiej książki. Bodajże "Oskar i pani Róża". Życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć. Westchnęła cichutko. Wszystko to było prawdą. Sama była na etapie przeceniania życie i szczerze miała nadzieję, że będzie trwał jeszcze długo.
- Gdzie teraz? - Uniosła brew do góry, uśmiechając się do Morgane.
Powrót do góry Go down


Morgane Charpentier
Morgane Charpentier

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Galeony : 159
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 892
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 18:16

Wyszczerzyła się przez to, że jej przyjaicółka ucieszyła z prezentu i pomysłu na imię sowy. Zaczęła lekko kołysać się z zadowolenia.
- Mam kilka szalonych pomysłów! Możeby tak dach? - Zaśmiała się lekko psychicznie. W końcu był to zwariowany pomysł.
Atena pofrunęła do klatki. Tak więc Morgane ją zamkneła. Czyżby sówka myślała, że tam będzie jej cieplej? Zaśmiała się w myślach na ten głupi pomysł. Dopiero co tak mądrze ją nazwała, a już myśli o niej głupkowato. Może po prostu chciała się napić? Kilka sekund ciszy i faktycznie było słychać jak ptaszek pije.
Przeszła do miejsca gdzie był kaloryfer.. Zrobiło się jakoś w tym miejscu zimno. Zerknęła kątem oka, że ktoś wszedł do sklepu i wcale nie wyglądał miło. Burknął coś pod nosem na widok uczennic i skierował się ku wężą. Wzdrygała się, bo ta postać była taka mroczna i tajemnicza. Wolała olać ten widok. Skierowała teraz wzrok na przyjaciółkę.
- Może lepiej się wynośmy stąd już... - Powiedziała minimalną głośnością swojego głosu.
Powrót do góry Go down


Elliott Redbird
Elliott Redbird

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Sty 30 2011, 20:18

- Jeśli obiecasz, że mnie stamtąd nie zrzucisz, to jestem za - zaśmiała się cicho. Nawet do głowy jej nie przyszło, by Morgane naprawdę mogła to zrobić. Ale poświrować można, prawda?
Odprowadziła wzrokiem tajemniczego typa, a gdy ten spojrzała jej w oczy tak, jakby chciał zajrzeć wgłąb jej duszy, nie odwróciła go, tylko dalej uporczywie wpatrywała się w jego ślepia. Długie sekundy mijały. Ani on, ani ona nie chciała cofnąć wzroku. To oznaczało by przegraną. W końcu nieznajomy syknął coś o bezczelnych bachorach i odszedł. Spojrzała na Morg, już z uśmiechem na twarzy i skinęła głową. Powoli skierowała się do wyjścia, przepuszczając jednak Krukonkę pierwszą. Mruknęła cicho "Do widzenia". Wyszły razem na ulicę i skierowały się w stronę zamku. Wiatr bawił się ich włosami, a Atena nie była ani trochę zadowolona z takiego obrotu sprawy.

// Napisz na drodze albo już na dachu, jak chcesz ^^
Powrót do góry Go down


Nataniel Kruk
avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPon Sty 31 2011, 13:24

Gdy wszedłem do sklepu czułem się niesamowicie zadowolony i szczęśliwy. ( czyli nadal miałem swój znudzony wyraz twarzy lecz pozwoliłem sobie na lekki błysk radości w oczach) Nie zwlekając podszedłem do lady i spytałem sprzedawcę o dostawę. Ku mojej radości zakłopotany kupiec znikną na zapleczy by powrócić z sporej wielkości klatką dla pewności obłożoną ciężką szmatą. Ledwie ją ściągną moim oczom ukazał się naprawdę duży piękny ptak o hebanowo czarnych skrzydłach i mądrych choć pełnych gniewu oczach. Nie zwracając już żadnej uwagi na sprzedawce rzuciłem na ladę 50 galeonów i wyjąłem z zamówionych przysmaków naciąłem dłoń maczając go we krwi i delikatnie wkładając go między kraty. Uspokoił się momentalnie spoglądając w inny sposób na mnie i swoje otoczenie. Moja rodzina od wieków hodowała kruki. Ten udoskonalany przez lata gatunek służył tylko nam i nas się słuchał a używaliśmy tych mądrych ptaków jako zwiadowców, posłańców a nawet do walki gdy w wiekach średnich Krukolas był kilkukrotnie oblegany.Mało kto wie że odpowiednio wyszkolony kruk potrafiły nawet mówić i to znacznie lepiej niż papugi... Uśmiech wykwitł na mojej twarzy na myśl co by mi zrobiła rodzina gdyby dowiedziała się że podałem dokładnie gdzie znajdują się rejony lęgowe tej rasy i sprowadziłem sobie jednego dla siebie.
Już spokojny wyjąłem z klatki zwierzątko i posadziłem na ramieniu.
-Nikolas od dzisiaj tak się nazywasz kruczku .
Z wyrazem zadowolenia ruszyłem w stronę zamku
Powrót do góry Go down


Mathilde Hutz
Mathilde Hutz

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Galeony : 80
  Liczba postów : 74
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Lut 13 2011, 13:07

Math postanowiła w końcu sobie kupić zwierzę. Stwierdziła, że potrzebuje jakiegoś sympatycznego, puchatego towarzysza.
Weszła do zielonego sklepu. Była grubo ubrana, w końcu jest zima, i od razu uderzyło ją niesamowite gorąco. Rozpięła błyskawicznie wszystkie guziki swojego białego płaszcza i poluzowała różowawy szalik na swojej szyi. Podobał jej się wystrój sklepu. Te palmy i egzotyczny klimat. Naprawdę pierwszorzędny pomysł.
W powietrzu rozlegało się skrzeczenia papug i innych zwierząt. Ogólnie; panował przytłaczający harmider. Obserwowała z błyskiem w oczach zwierzęta, szukając czegoś odpowiedniego dla siebie. Na pewno nie żaden z ptaków, nie szczury, nie węże… Omijała po kolei terraria z tymi stworzeniami. Podeszła w końcu do kugocharów. Zawsze jej się podobały; były dumne niczym koty, a do tego szalenie inteligentne.
Pogłaskała jednego po karku. Od razu ją urzekł. Może to dzięki tajemniczemu spojrzeniu? Bo na pewno nie wyglądem. Kot miał szarą długą sierść, popręgowaną gdzieniegdzie i troszkę skudłaconą. Jego pysk był płaski, a ogon, którym wymachiwał zakończony pędzelkiem. Uśmiechnęła się do niego, gdy ten łasił się do jej ręki.
- No, kicia. – podrapała go za uchem. – Idziesz ze mną? – kot, o dziwo, milczał.- Pamiętaj, że brak odpowiedzi oznacza zgodę!
Wzięła swojego nowego pupila na ręce i zaniosła do kasy. Zapłaciła za niego, dokupiła też pokarm, różowawą obróżkę i szczotkę z włosia.
- Od dzisiaj jesteś Chester. Kot z Cheshire! – powiedziała do swojego nowego towarzysza, nadając mu imię kota z pewnej mugolskiej książki, za którą przepadała. Poza tym: on i tak wyglądał jak Kot Dziwak.
Powrót do góry Go down


Yavan Hyjandal
avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 46
  Liczba postów : 508
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Mar 13 2011, 17:35

Zapoznając się z Hogsmeade trafiłem do dziwnego budynku, palmy i ciepły klimat który panował wokół jak i w środku budynku przyciągnął mnie. To był drugi raz odkąd zawitałem do Anglii, gdy czułem się prawie jak w domu, głównie za sprawą temperatury jaka tu panowała. Szybko uświadomiłem sobie, że to sklep ze zwierzętami, rozglądając się po nim poczułem dziwne mrowienie w okolicy karku jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałem się i o dziwo wykluczyłem sprzedawcę, który nawet nie zainteresował się moim przybyciem, a przecież nikogo innego nie było w środku...nikogo innego próz zwierząt. Czyżby jedno z nich mi się przyglądało?
- Odnajdę Cię gdziekolwiek jesteś. - uśmiechnąłem się drapieżnie i rozpocząłem poszukiwania. Musiało minąć kilka godzin zanim Ją odnalazłem, nic dziwnego, że miałem takie problemy, wydawało się że wyślizguje mi się za każdym razem, ale udało się. Oto stałem przed piękną białą kobrą królewską, nasze spojrzenia spotkały się i już wiedziałem to nie ja wybierałem tylko zostałem wybrany. Z tym samym uśmiechem wysunąłem dłoń ku niej, a ona wpełzła mi do kurtki.
- Yliasviel....Ylia...tak się nazywasz. - stwierdziłem z wielką radością. A ona położyła głowę na mojej szyi i zasnęła zadowolona. Z tymi zwierzętami mój ród był silnie związany, wiele się nauczyliśmy od węży, widać to szczególnie w naszym stylu walki i poruszaniu się, więc kiedy mnie odnalazła poczułem wielką dumę. Szybkim krokiem podszedłem do lady.
- Witam. - skłoniłem się i wyciągnąłem odpowiednią sumę którą sprzedawca ustalił i położyłem ją na ladzie – Dziękuję... – w tej chwili nie wiele byłem w stanie powiedzieć, ale w tym słowie zawarłem wielką wdzięczność i radość. Ruszyłem ku wyjściu, tuż przed drzwiami odwróciłem się do sprzedawcy oraz całego sklepu i wykonałem z perfekcją głęboki ukłon mojego rodu by oddać szacunek temu miejscu i właścicielowi. Zawsze nam powtarzano, że przypominamy w tej pozie węża przygotowanego do ataku, nigdy się nad tym nie zastanawiałem ponieważ te ruchy były dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Ale zawsze dziękowaliśmy z uśmiechem za ten komplement.
Powrót do góry Go down


Angie Fly
Angie Fly

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Mar 13 2011, 22:43

Towarzystwo tylko jednego osobnika wpływa tak drastycznie pozytywnie na Puchonkę. Jest to Tłan. Tym razem, to nie on wpadł na jakże fajowy pomysł, tylko nasza Angie.
Endżi umyśliła sobie w swej puchońskiej główce, że założy kolonię puszków pigmejskich. tak wiec niezwłocznie powiadomiła o tym swego Tłana i razem wybrali się do Menażerii w Hogsmeade. Nawet jakby wszyscy ją zniechęcali, to na próżno. W panienkę Fly wstąpiło coś niesamowitego. Uparcie ciągnęła Gryona z zamiarem kupna tych ślicznych cudek. Z ognikami w oczach przekroczyła próg sklepu. Szybko się otrzepała i ruszyła na poszukiwanie puszków. Postanowiła kupić dziesięć - po dwa każdego koloru. No i jeszcze wielką klatkę, żeby się tam wszystkie pomieściły i wygodnie sobie żyły. Gdy dotarła do klatek z puszkami, stanęła oniemiała. Jakie śliczne! Czekała też na Tłana, który chyba się zagubił albo coś, bo jakoś go nie ma w pobliżu.
Powrót do góry Go down


Twan Nguyen
Twan Nguyen

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Mar 13 2011, 22:56

Tak się składało, że Twan był jedną z osób którą ten cały pomysł z hodowlą wcale, a wcale nie zachwycał. Nawet wręcz przeciwnie! Tyle, że Angie wydawała się głucha czy coś na wszelkie komentarze, ale że chłopak z niego uparty, to gadał i gadał. Do upadłego, a co. Zgodził się pójść z nią do menażerii, w końcu fajnie się przejść jak pogoda taka ładna, a poza tym obmyślił sobie, że może po drodze jakoś ten pomysł jej z głowy wybije.
- Angieee, za bardzo pędzisz - stwierdził, doganiając ją przy klatce z puszkami. Nie, żeby on znowu tak się ślamazarzył, zwyczajnie zatrzymał się, żeby popatrzeć na innego zwierzaka.
- Czy ty tak na serio z tą hodowlą? - zaczął po raz nie-pamiętam-który. - Wiesz ile z tym wszystkim jest pracy...? Jeszcze któryś zdechnie i będzie śmierdziało, albo rozmnożą się i zabraknie miejsca. Nie upilnujesz ich! - wlepił spojrzenie w kłebiące się się w małej klatce stworzonka. Nigdy do końca nie rozumiał co w nich jest takiego fajneeego.
Powrót do góry Go down


Angie Fly
Angie Fly

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPon Mar 14 2011, 12:19

Twan musi jeszcze pamiętać, że Angie w ogóle przestała się smutać i się czymś zajęła, no. Więc tam marudzić nie wypada. Może pomysł nie jest taki bombowy, i hodowla puszków może przysporzyć problemów, ale w tym momencie Angie w ogóle się tym nie przejmowała.
- Serio, serio - odpowiedziała, gdy już do niej dotarł. Tak, któryś raz tą kwestię słyszała, aczkolwiek nie zamierzała się irytować. - Patrz, pójdę ci na rękę i kupię tylko sześć, ok? - chciała dodać ,,Po za tym zostaniesz tatusiem tych maleństw" ale nie chciała dodatkowo drażnić Twana.
Nie zważając na dalsze jęki towarzysza, przyprowadziła do klatek ekspedientkę, która pomogła do wielkiej klatki przenieść sześć różnokolorowych puszków. Następnie zapłaciła za to, kupując jeszcze jedzenie dla zwierzątek. Pełna zachwytu i opiekuńczej miłości do stworzonek zaczęła kierować do wyjścia.
- Kupujesz jeszcze coś? - grzecznie się zapytała nie chcąc wyjść na samolubną. - No ej, przecież pomysł z puszkami nie jest taki zły. Wątpisz w moje wychowawcze zdolności? - wzięła go pod włos, ze wstydem sobie przypominając o swojej kici - Ines, której nie widziała od pewnego czasu. Ale z puszkami będzie inaczej!
Powrót do góry Go down


Twan Nguyen
Twan Nguyen

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Mar 20 2011, 23:27

Ta, jasne, tyyylko sześć! Twanik postanowił się zamknąć póki co, skoro jego gadanie i tak nic nie dawało, tylko sobie gardło zdzierał, wysuszał i kto wie co jeszcze. Całe szczęście, że Angie o tym tatusiu nic nie powiedziała, bo gryfon chyba by zwariował na miejscu i by musiała go zaprowadzić do Skrzydła Szpitalnego, o. Zdecydowanie, nie był przygotowany, żeby już zostać ojcem! Poza tym, czy ktokolwiek wyobrażał sobie Twana opiekującego się jakimkolwiek... małym... stworzeniem? Nawet nie mowa tu o dzieciaku, a właśnie puszku. zapewne tak bardzo chciałby się nim zająć, że prędzej by go zabił, mając jak najbardziej dobre intencje, oczywiście.
Powlókł się za Angie do kasy, patrząc się na mrówki w terrarium. Miały takie wielkie, ciemne mrowisko i chyba budowały coś fajnego. Nie przyglądał się z bliska, ale ponieważ były to magiczne stworzenia, to z pewnością nie było to takie zwykłe mrowisko, jak u mugoli.
- Nie, chodźmy już - odparł i zaczął nawet iść do drzwi. Bał się, że Angie jeszcze coś wymyśli! - Oczywiście, że nie... po prostu... puszki ci się szybko znudzą - odparł, wymijająco.
Powrót do góry Go down


Rosy McMillian
Rosy McMillian

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Galeony : 22
  Liczba postów : 16
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyCzw Kwi 14 2011, 17:48

Weszła do sklepu i zaciekawiona rozejrzała się po nim. Spojrzała na terrarium z królikami, i uśmiechnęła się sama do siebie. "Jakie słodkie!" pomyślała. Jej wzrok przykuł biały królik, z czerwonymi oczami. Zdecydowana zawołała do ekspedientki:
- Przepraszam! Chciałabym kupić tego królika - uśmiechnęła się.
Ekspedientka podeszła i znudzonym głosem wyrecytowała:
- Dwanaście galeonów i jeden sykl. Coś jeszcze?
- O tak, pokarm oraz grzebyk! - wykrzyknęła rozochocona.
Ekspedientka spojrzała na nią dziwnie i wzrokiem zganiła ją za zbyt głośne zachowanie. Podeszła do kasy.
- Piętnaście galeonów, trzy sykle oraz jeden knut.
- Proszę ! - powiedziała Rosy szczęśliwa po czym wyciągnęła pieniądze z kieszeni i energicznie położyła je na blacie. Rozejrzała się za królikiem, ten jednak stał koło jej stóp. Wyszła ze sklepu, bardzo uradowana.
Powrót do góry Go down


Agnes Craze
avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Galeony : 17
  Liczba postów : 15
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPią Kwi 15 2011, 16:25

Otworzyła drzwi i wskoczyła do środka lekkim, radosnym krokiem. Podeszła do ekspedientki i zapytała:
- Można tu kupić sowy?
Ekspedientka popatrzyła na nią dziwnym wzrokiem i powiedziała:
- Wszędzie są poustawiane klatki nimi, nie widać, to raczej oczywiste, że można.
- Dobrze, to ja sobie jakiejś poszukam - odrzekła wesoło.
Było tu wiele gatunków tych pięknych ptaków: płomykówki, puchacze, sowy śnieżne, rybiarka, włochatki... Przyglądała się każdej z osobna. Nagle jej uwagę przykuł pewien puszczyk, miał piękne ubarwienie i mrugał do niej przymilnie.
- Proszę pani, jak się nazywa ta sowa?
- To puszczyk kreskowany, chcesz go kupić? - zapytała.
- O tak, jest wspaniały - powiedziała z uśmiechem. - Do tego klatkę i coś do jedzenia.
- Rozumiem.
Podeszły do kasy, ekspedientka wszystko podliczyła i oznajmiła, że wszystko razem będzie kosztowało trzydzieści sześć galeonów pięć sykli i trzy knuty. Agnes wyciągnęła pieniądze z kieszeni i podała kasjerce. Chwyciła klatkę ze swoim nowym zwierzaczkiem i pokarm i wyszła ze sklepu.
Powrót do góry Go down


Manuel Rosado
avatar

Wiek : 28
Galeony : -2
  Liczba postów : 310
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyNie Maj 08 2011, 20:26

Po nieprzyjemnym spotkaniu z dementorem lot był całkiem w porządku, o ile Maciek nie próbował specjalnie mu dokuczać chamskimi, gwałtownymi zmianami kierunku tudzież wysokości. Niemiłe, obce uczucie, które zagościło w jego sercu minęło już prawie całkiem i przestawał czuć się paskudnie nieswojo; szczęście zdawało się wracać, chłód zniknął całkowicie. Co prawda wspomnienie o Carmen pozostało, a im dłużej o tym myślał, tym mniej pozytywne mu się wydawało, ale udało mu się jako-tako je zagłuszyć cichym śpiewem piosenki „Barbra streisand” oczywiście z użyciem własnego tekstu. Słowa te były tak ambitne i powalające, że z racji na wasz stan psychiczny i reputację Manuela (ekhm) lepiej ich nie cytować!
Nawet nie zauważył, kiedy znalazł się nad herbaciarnią, do której miał się udać, i gdyby nie przezorny Maciek, który wiedział i celowo zwolnił, byłby w ogóle minął tą lokację. Ale na szczęście nic tak strasznego się nie wydarzyło, Rosado ogarnął, że czas lądować i poinformował o tym smoka, który wykonał jego prośbę całkiem posłusznie i szybko, jak na niego. Wylądował dość gwałtownie na gruncie przed menażerią, skutkiem czego Manuel podskoczył i nieudolnie zsunął się z jego grzbietu, czując nieprzyjemne mrowienie w kończynach i paskudny ból w zranionej ręce. Co do nosa, chyba przyzwyczaił się do bólu, który produkował, bo jakoś przestał mu przeszkadzać.
- Maciuś, czekaj tu na mnie – zarządził – A jakby co, to mnie ratuj – dodał jeszcze, po czym mrugnął do niego (hehe) i ruszył w kierunku sklepu. Drzwi były otwarte, zatem bez problemu wszedł do środka i zrobił parę niepewnych kroków w głąb pomieszczenia. Wyglądało dość spokojnie, jak każdy normalny sklep ze zwierzętami; dopiero po chwili dotarło do niego, że wszystkie klatki i pudełka są pootwierane, a zwierzaczki zaczynają wypełzać, wychodzić, wyskakiwać i wylatywać ze swoich domów. Wszystkie prosto na niego. Było ich dużo więcej, niż myślał. Rechoczące ropuchy i skrzeczące żaby, miziaśne i puchate puszki pigmejskie w rozmaitych kolorach różu i fioletu, rozkoszne białe, szare, łaciate króliczki niczym bliźniacy Kefira, małe i duże, różnokolorowe papugi, wyśpiewujące nieznane mu dźwięki (aż zatęsknił za Fazi!), przeciągające się leniwie i ostrzące pazury koty, huczące sowy, niezadowolone, że musiały zrezygnować z odpoczynku na swoich żerdziach, mroczne czarne kruki, szeleszczące skrzydłami, leniwe, powolne kameleony, przewracające oczami we wszystkie możliwe strony, wreszcie pojawiające się zewsząd węże. Wydawało mu się nawet, że dostrzegł gdzieś rudego kuguchara, choć nie był pewien, czy nie myli go z kotem.
Żadne ze stworzeń nie było niebezpieczne (chyba) i wszystkie wydawały się być udomowione, jednak ich nadmiar sprawił, że Manu zupełnie stracił głowę i zapomniał nawet, czego ma szukać. Okej. Żółty klucz i karteczka.
Ignorując puszki pigmejskie, czepiające się jego włosów i koty, ostrzące pazurki na jego dresie i papugi, uparcie siadające na ramionach, ruszył przed siebie, opędzając się od stworzonek. Wreszcie zdecydował się na użycie magii i huknął zaklęciem „Impedimento”, jako że nie chciał uszkadzać zwierzątek ani ich oszałamiać. Gdy większość z nich zastygła bez ruchu (aż takiego powera, by unieruchomić wszystkie, nie miał) bez ruchu, rozejrzał się dokładniej i ujrzał klucz zawieszony na jednej z żerdzi pod sufitem. Próbował przywołać go zaklęciem „Accio”, ale nic to nie dało; wreszcie przywołał do siebie jedną z sów, wyglądającą w miarę inteligentnie (ha-ha) i wskazał jej przedmiot, po który sam nie mógł sięgnąć. Ptak zahukał cicho, po czym wzbił się w górę, by już po chwili podać Rosadowskiemu zwitek papieru i klucz. Mężczyzna pogłaskał go po główce, a następnie, widząc, że zwierzęta zaczynają wracać do życia i są na etapie przewracania półki z karmą, czmychnął na zewnątrz i niemalże z ulgą spojrzał na spokojnego Maćka.
Stanął nieopodal niego i nieco drżącymi dłońmi otworzył kartkę, a następnie przeczytał instrukcję. Według niej miał się teraz udać do Wrzeszczącej Chaty – Manuel jeszcze tam nie był, ale nazwa nie brzmiała zachęcająco. Poza tym, słyszał o niej to i owo…
Odetchnął głęboko i, wcisnąwszy klucz i kartkę do kieszeni dresu, wsiadł na Maćka i ponownie wzbił się w przestworza.
Powrót do góry Go down


Joel Garcon
Joel Garcon

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPon Maj 09 2011, 19:27

Z racji tego, że ta cała Menażeria u Nanuka była stosunkowo blisko poprzedniego sklepu, w którym Joel odnalazł jakiś eliksir i instrukcję, co robić dalej, dostał się do niej nie skorzystawszy ze swego podniebnego wierzchowca, a na własnych nogach, bo po co Alfreda przemęczać. W każdym razie nawet jeśli było się takim obcym Francuzem, jak Joelosław właśnie i nie znało się okolic Hogsmeade, to ową Menażerię dostrzec było wielce wręcz łatwo. Bo była zielona, palmiasta i oczojebna, ot co. Kurza twarz, teraz chyba wszystko, co zielone i krzewiaste, będzie mu się kojarzyć z pierwszym zadaniem, które swoją drogą było beznadziejnie wręcz... beznadziejne. No, anyway, wracamy już do akcji.
Otóż stanęło na tym, że Garsąą stał przed wejściem do owego sklepiku, zupełnie jakby na zbawienie czekał, bo zagapił się na te palmy, a potem zaczęła mu się przypominać tamta dżungla, no i te inne historie, których tu opisywać nie będę, bo miałam wrócić do tego zadania. W każdym razie szybko otrząsnął się z tego zamyślenia i wysoce głupiej miny, po czym pchnął drzwi Menażerii, wchodząc do środka. A tam, jak na złość, kurfa, było jeszcze bardziej zielono, a pod sufitem latały papugi. Nie, żeby mu przeszkadzały, co tam, on lubił wszystkie egzotyczne potworki, ale tak strasznie hałasowały, a jego od tego całego turniejowego etapu (pomijając, że dopiero co się zaczął) kurefsko bolała go głowa. Postanowił zrobić co ma - znaleźć tą wskazówkę, karteczkę, instruktaż, czy jeden Merlin wie co jeszcze, i jak najszybciej się stąd ewakuować. Raz, że chciał zaoszczędzić na czasie (bo wiadomo, reszta nie robi sobie przerw na Kit Keta albo głupie gapienie się na sklep - pozdrawiamy Joela), a dwa, że łojeżuuu, strasznie chciał już do zamku. Tak, generalnie, to bardzo miło być już zmęczonym i nieco rozdrażnionym z samego rana, niach.
Zaczął rozglądać się za za dobrze znanymi sobie karteczkami z dalszymi instrukcjami... I, ojacie!, ale on spostrzegawczy, bo po minucie znalazł ją na sklepowej ladzie Nanuka. Tak, wiem, też podziwiacie ten sokoli wzrok. Raźnym krokiem ruszył w stronę biurka, kiedy ni stąd, ni zowąd, a raczej zewsząd zaczęły wypełzywać albo wylęgać się mini potworki. Szczególnie cieszył się jak ten pies w reklamie Chappi (tak, aż mu się uszy trzęsły), kiedy spostrzegł cudaśne tarantulki, zmierzające w jego kierunku. Aaaaaaw! Oczy mu się zaszkliły, a tęczówki zmieniły w takie dwa małe, różowiutkie serduszka, aw. Już kucnął, w celu złapania sobie jakiegoś, schowania w kieszeń i przemycenia do zamku, no ale te chyba nie były zachwycone tym pomysłem, bo jeden dziabnął go w palec. A to cwaniak! Z wielkim rozżaleniem Garcon podniósł się z kucek i stwierdziwszy, że z nowego pajączka nici, podszedł do lady, co to chociaż wskazówkę weźmie. No ale małe, magiczne stworzonka najwidoczniej miały mu to uniemożliwić, bo niebezpiecznie szybko zaczęły się zbliżać, i wcale nie wyglądały na przyjaźnie nastawione, ojojoj. No trudno. Joelosław wyjął z kieszeni różdżkę i zaklęciem 'protego' wyczarował wokół siebie tarczę, tak, że żadna paskuda już go nie dziabnie, FAK JEA. Zabrał z lady karteczkę i jakiś eliksir (huhu, będzie trzeba magikować), po czym w swojej cwaniackiej ochronie z niewidzialnej tarczy wyszedł ze sklepu. Ach, no oczywiście nie zapomniał, żeby zajumać od Nanuka jakąś mysz, wcześniej obiecaną Alfredowi.
- Dooobra, stary. To teraz mamy... Herbaciarnię jakąś - mruknął do Alfredowskiego, rzucając mu mysz, którą ten zresztą w okrutnie szybkim tempie połknął.
Schowawszy do kieszeni różdżkę, karteczkę (gdyż mogło być na niej coś, czego Francuz jeszcze nie doczytał) i eliksir, wdrapał się na swego rumaka- żmijoptaka - Alfreda, po czym zawołał wszystkim już dobrze znane 'Gnaj, dzielny wierzchowcu', i razem z latającą paskudą polecieli szukać miejsca z następną wskazówką.
Powrót do góry Go down


Effie Fontaine
Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310
Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 EmptyPon Maj 09 2011, 21:11

Kiedy tylko wzbiła się w powietrze, mając w kieszeni swój eliksir, który swoją drogą ciągle był dość ciepły, zaczęła się zastanawiać nad tym, kogo właściwie będzie musiała uratować. Właściwie wybór był bardzo prostu, albo to miała być jej siostra, albo któryś z najbliższych przyjaciół. Tak czy owak, pewnie miało się to okazać niebawem. Może właściwie w którymś ze sklepów znajdzie tą osobę? Po tej myśli przerwała swoje gdybania, bowiem zorientowała się, że już przeleciała nad menażerią. Dlatego też nakazała pegazowi zawrócić i skierować się po chwili w dół. Zwierzę gwałtownie zatrzymało się przed budynkiem szurając kopytami o piach. Effie zaraz z niego zeszła i spojrzała na menażerię.
- Zaraz do Ciebie wracam! – Oświadczyła w stronę pegaza i ruszyła przed siebie. Dobrze kojarzyła to miejsce, bowiem musiała je całkiem często odwiedzać ze względu na Sarpedona, któremu musiała tu kupować jedzenie, zwłaszcza to w postaci myszy, które uwielbiał. Dziewczyna spokojnie weszła do środa, jakoś nie bojąc się zwykle, a w głowie mając tylko myśl, że musi tu gdzieś znaleźć klucz. Dlatego też szybko zaczęła się rozglądać za takowym złotym, mając nadzieję, że będzie w pobliżu. Jednakże wówczas poczuła, że coś zaczyna wspinać się po jej nodze. Zaskoczona spojrzała na nią, gdzie dostrzegła jakiegoś paskudnego pająka, będącego chyba jakąś tropikalną tarantulą.
- O ludzie! – Krzyknęła automatycznie i dzióbnęła pająka różdżka, tym samym odczepiając go od jej nogi. Zwierzak spadł gdzieś na ziemie, na co Effka szybko się oddaliła. Dopiero teraz dokładnie rozejrzała się po wnętrzu pomieszczenia, a zwłaszcza po jego podłodze. Dookoła kręciły się różne stworzenia, od pająków, po węże, myszy, papugi, dzikie koty i co tylko mogło być w tym sklepie. Co na to miała uczynić reprezentantka Hogwartu? Otóż wskoczyła na jakąś klatkę stojącą obok i bacznie zaczęła się rozglądać. Raz za kluczykiem, a raz pilnując czy czasem coś po niej nie zaczyna się wspinać. Co prawda zupełnie nic nie miała szczególnie do węży, którego to przecież sama też posiadała. Z tym, że po ostatnim etapie, kiedy to jakiś wąż nieźle ją ugryzł, wolała dmuchać na zimne i nie dać się pogryźć kolejnemu.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Menażeria u Nanuka - Page 3 QzgSDG8








Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Menażeria u Nanuka - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-