Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30542
  Liczba postów : 53086
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPią 24 Wrz - 15:16

First topic message reminder :


Menażeria u Nanuka

Wśród różnorakich budynków w Hogsmeade, ten wyróżnia się pod względem swego niepowtarzalnego klimatu. Bo gdzie indziej można w okolicy znaleźć sklep który przez cały rok otaczają tropikalne palmy? Dodatkowo budynek pomalowany jest na zielony kolor, co zupełnie odróżnia go od szarych sklepów. Kiedy przekroczysz próg tego niebanalnego sklepu, od razu poczujesz zmianę temperatury. Jest ona bowiem dostosowana do upodobań tropikalnych papug zamieszkujących niektóre z porozstawianych wewnątrz palm. Z racji, iż są to ulubione zwierzęta właściciela, ten uznał, iż nie będzie ich zamykać w klatkach. Co za tym idzie, nigdy nie wiadomo, kiedy nad głową przeleci Ci jedna z tych dużych, oswojonych papug. Warto tu także wspomnieć parę słów na temat samego sprzedawcy. Nanuk jest około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o Indiańskich korzeniach, co też doskonale widać w jego rysach twarzy. Ciemna karnacja i długie czarne włosy są dla niego znakiem rozpoznawczym. Mężczyzna ten kocha zwierzęta i można by rzec, że nikt ich tak doskonale nie rozumie, jak właśnie on. Stało się to też powodem do otwarcia sklepu, w którym własnie je mógłby sprzedawać.

Akcesoria dla zwierząt (grzebyki, obroże itp.)
Klatka dla wybranego zwierzaka
Pokarm dla zwierząt
Bahanocyd - 55g
Łańcuch Scamandera - 170g
Żaba – 12g
Puszek pigmejski – 14g
Szczur – 14g
Żółw – 15g
Królik – 22g
Mała papuga – 22g
Kot – 24g
Kruk – 27g
Pająk – 27g
Duża papuga – 32g
Sowa – 50g
Kameleon – 53g
Wąż – 68g
Lelek wróżebnik - 70g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Jeśli posiadasz licencję, możesz zakupić również zwierzęta takie jak:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
Galeony : 1122
  Liczba postów : 1263
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie 25 Lis - 23:20

Jakby nie było, to właśnie najbardziej przywoływało serce do odpowiedniej dumy - przyjaźń między stworzeniami. Czy to tymi magicznymi, czy może jednak tymi mniej magicznymi, nie muszą zwracać one na to, jakiej są rasy; są w stanie zaprzyjaźnić się z wieloma innymi. W to, że psy zaakceptują feniksa, Matthew wiedział doskonale - jedyny problem może być ze zbyt energicznym Braunem, aczkolwiek nie narzekał w żaden sposób na jego wyjątkową skoczność w stosunku do najróżniejszych sytuacji. Też nie mógł tego przewidzieć - być może ognisty ptak będzie w stanie prostym spojrzeniem błękitnych oczu spowodować, że ten zacznie odnosić się do niego z szacunkiem? Też nie sądził, by potencjalne koty stanowiły jakiekolwiek zagrożenie, bo i tak spędzały większą część czasu poza domem, powracając tylko i wyłącznie na ciepłe wieczory obok błękitnych płomieni ognia znajdującego się w kominku. Charakterystyczny trzask, towarzystwo zwierząt, ciepła herbata, czy może być większe szczęście? No i przytulające się futrzaki, co bywało zazwyczaj niezwykle urokliwym widokiem. Albo leżenie z nimi na kanapie - upchane tam, gdzie się da, czasami człowiek był w stanie poświęcić własne cztery kończyny, byleby zwierzęta mogły sobie bez problemów spać. Chyba obydwoje to doskonale znali - pomijając fakt, że sowa ze strony Matthewa, Imeda, nie była wyjątkowa chętna na jakiekolwiek czułości. Alexander kompletnie to akceptował - nie zdawał się być wyjątkowo obrażony, wiedząc o tym, że każde stworzenie ma swój własny, niepowtarzalny charakter, którego nie należy kwestionować. Niemniej jednak w pewnym stopniu odkrywanie zwierząt zdawało się go cieszyć - widząc, jak wiele cech posiadają poszczególne osobniki, nie mógł odmówić im należytego uroku oraz zaintrygowania skierowanego w ich stronę. A nawiązywanie z nimi relacji było o wiele prostsze oraz mniej skomplikowane; nie zwracając jednak uwagi na to, jak wyglądają, był w stanie zaskrobać sobie przyjaźń nawet najmniej spodziewanych stworzeń. A każde znajdujące się pod jego skrzydłami zdawało się posiadać w pewnym stopniu rany - po Lucky był w stanie zobaczyć brak jednego z zębów. Powoli przygotowywał się do zastosowania eliksiru na odrost, jednak nie wiedział, czy będzie to możliwe - pozostało tylko trzymać kciuki odpowiednio w górze. Nikt by nie chciał jej wziąć - aczkolwiek Matthew zdecydował się przekroczyć granice oraz zaoferować pomoc.
Uzdrowiciel nie spodziewał się takiej własnej reakcji - nie wiedział także, co ma zrobić. Pierwszy raz w stosunku do drugiego człowieka był w stanie pokazać emocje, jakie nim targają - nie czuł się jednak w żaden sposób źle. Wiedział doskonale, iż Plum należy do nielicznych osób, które go rozumieją, a przede wszystkim nie wytykają palcami za swoje nietypowe zachowanie. Brak akceptacji bardzo często wydawał się być czynnikiem, w wyniku czego wpadał we własne, małe szaleństwo; z którego starał się powolnymi krokami wydostać, zgodnie z uderzeniami podeszwy obuwia o wilgotne podłoże. Powoli, aczkolwiek bez pomocy osób z zewnątrz, powracał do życia. Lekcja, którą tutaj odbył, na pewno nie pozostanie bez wydźwięku na dalszych decyzjach. Czując uderzenie dzioba, przeczesał raz jeszcze pióra przy pomocy własnych opuszek palców, przybliżając tym samym głowę w geście częściowego przytulenia. Czyżby wyczuwał? Ile był w stanie zauważyć? Zastanawiało go to niezwykle, jak inteligentne potrafiły być te ogniste ptaki; czy to prawda, że ich pieśń uspokaja czyste serca, zaś wzbudza niepokój w tych przeciążonych aż nadto grzechami? Nie wiedział. Czuł się jednak lepiej w towarzystwie zwierzęcia. O wiele lepiej - jakby czuł ulgę, nieznaną ulgę.
- O ile się nie mylę, pochodzi ono ze starożytnej Grecji.- upewnił ją w przekonaniach, aczkolwiek nie był w stanie przypomnieć sobie, skąd dokładnie ono pochodzi. Być może kiedyś usłyszał? A może wymyślił? Sam nie wiedział, nie mogąc sobie w tejże kwestii właśnie zaufać. Jednak zbyt długo na odpowiedź pod względem przedmiotów nie czekał - zaskoczyła go dobroć ze strony Bubblegum, aczkolwiek to przecież była właśnie ona; Puchonka dbająca o jak najlepsze samopoczucie podopiecznych, czyż nie? Rzucił uśmiechem, niepewnym, aczkolwiek widocznym, kiedy to łzy całkowicie zniknęły pod kurtyną przeszłości. - Myślę, że to będzie mu odpowiadało. - powiedział, spoglądając w stronę feniksa. - Dziękuję. - przystał tym samym na propozycję ze strony dziewczyny, która ewidentnie chciała zapewnić dobry start. Cieszyło go to mocno - że ta nie zwraca uwagi na pieniądze, a bardziej na fakt zapewnienia szczęścia.
Obserwując następne ruchy, Matthew został delikatnie przeciążony bagażem w postaci ognistego ptaka - aczkolwiek w tym pozytywnym sensie! Był on przede wszystkim duży, ale sam mężczyzna nie spodziewał się zdobycia tak szybko jego zaufania. W sumie, sam feniks chyba nie spodziewał się tego samego, a przynajmniej takie wrażenie był w stanie odnieść Matthew, adaptując się do nowej sytuacji. Poza tym, rzeczywiście - były to wyjątkowo słodkie kilogramy, na które warto było sobie nawet złamać kręgosłup!
- Jaja Merlina... Tak, pamiętam. - skinął głową, posyłając tym samym uśmiech, kiedy to znaleźli się w odpowiednim miejscu o odmiennej temperaturze. Sam Matthew zdawał się delikatnie gotować pod względem tropikalnego klimatu, aczkolwiek ostatecznie dzielnie wytrzymywał panujące ciepło. - Wiesz doskonale, że mogę Ci pożyczyć pieniądze na licencję. Nawet nie musisz oddawać! Wystarczy, że do mnie napiszesz. - zaoferował własną pomoc, skupiając swoje zielone obrączki tęczówek w stronę Puchonki. Jego wypłata była tak ogromna, że nie szczędził sobie ich wykorzystywania w dobrym celu. Obserwując pakowane przez Plum rzeczy, wyłożył na blat odpowiednią ilość pieniędzy - dwieście galeonów było teoretycznie dużą kwotą, ale nie liczył każdego grosza - nie był skąpcem. Tym samym wyciągnął z kieszeni licencję. - Proszę bardzo. - podał, by po chwili ja odebrać. Była aktualna, oficjalna, oryginalna. Matthew nigdy nie omijał legalności - wszystko starał się zdobywać na drodze godnej jego własnym zasadom. Zauważył, że dziewczynie jest gorąco, ale w sumie nie dziwił się jej - sam by zdjął własny płaszcz, aczkolwiek obecnie nie mógł. - Teleportuję się - nie powinno być z tym najmniejszego problemu. - oznajmił szczerze; nie po to zdobył wcześniej teleportację łączną, żeby z niej nie korzystać, czyż nie? Rzuciwszy charakterystycznym podniesieniem kącików ust do góry, w tenże sposób w pewnym stopniu pożegnał się z miłośniczką zwierząt. - Dziękuję za wszystko - i uważaj na siebie. - uścisnął jej dłoń, zanim się teleportował; okazując przede wszystkim wdzięczność. Widząc gotowość ptaka do teleportacji, przypomniał sobie o zasadzie ce-wu-en, by następnie z charakterystycznym błyskiem zniknąć.

| zt x2 miłoooośćććć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30542
  Liczba postów : 53086
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie 25 Lis - 23:21

@Plum Bubblegum

Praca w menażerii u pana Nanuka wydawała się być spełnieniem marzeń - i nie miałaś co do tego żadnych wątpliwości! Możliwość obcowania ze zwierzętami magicznymi była czymś niesamowitym; chętnie wypełniałaś swoje obowiązki, karmiąc znajdujące się w tymże przepełnionym zwierzętami miejscu odpowiednie gatunki. Klientów było zawsze tyle, z iloma przyszło Ci się zmierzyć - tym razem zmiana przyszła razem z właścicielem całego dobytku, w wyniku czego miałaś rzeczywiście mniej do roboty w zakresie obsługi klienta. Przemieszczałaś się między różnymi strefami pomieszczeń - począwszy od tych sprzedawanych głównie nowym adeptom szkoły Hogwart, a kończywszy na tych, z którymi obcowanie wymagało przede wszystkim posiadania odpowiedniej, specjalistycznej wiedzy. Dbałaś o nie, dokarmiałaś, a przede wszystkim obdarowywałaś odpowiednią wówczas miłością. Od czasu do czasu zerkałaś do lelków wróżebników, które swoimi pomrukiwaniami zwiastowały kolejne opady deszczu w Wielkiej Brytanii; salamandry zdawały się opalać na kamykach, świecąc jasnymi promykami ciepła bijącego z ich ciał. Wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku: zadbane oraz posprzątane. Koty leniwie wyginały swoje ciała w najróżniejszych kombinacjach wbijania pazurków w charakterystyczne podłoże, sowy zaś z każdym nowym klientem przekrzywiały coraz to bardziej łebki; psidwaki grzecznie oczekiwały na nowych właścicieli, merdając ogonami. Co się dalej wydarzyło? Rzuć kostką!

1, 6 - brak klientów? Najwidoczniej! Nanuk znajduje Ci jednak dość nietypowe zajęcie, wciskając tym samym w dłoń ogromny zbiór informacji o zwierzętach magicznych napisanego przez samego słynnego magizoologa, Newtona Scamandera. Doskonale wiedziałaś, kim on jest, niemniej jednak postanowiłaś jeszcze raz przejrzeć notatki, z którymi miałaś wcześniej w mniejszym lub większym stopniu do czynienia. W międzyczasie zajmujesz się również magicznymi stworzeniami, w wyniku czego, wykorzystując wiedzę zawartą w podręczniku, udaje Ci się ją przełożyć na część praktyczną podczas opieki nad niuchaczem, w wyniku czego otrzymujesz jeden punkt do kuferka z dziedziny ONMS! Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

2, 5 - nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Obserwując kropelki deszczu ścigające się wzajemnie pod wpływem opadów, nie masz niczego szczególnego do roboty. Nie masz, dopóki do miejsca Twojej pracy nie wparował jeden z bardziej wymagających klientów. Było po nim widać, że zajmuje się przede wszystkim hodowlą magicznych stworzeń - zaś dzięki umiejętnościom komunikacyjnym zdobywasz jego sympatię. Co prawda jest gadatliwy, aczkolwiek na pewno nie nachalny - nie dość, że dowiadujesz się paru ciekawostek, to jeszcze przy okazji pozostawia Ci drobną sumkę galeonów, zauważając Twoje zaintrygowanie zwierzętami. Okazuje się, że jest to aż dwadzieścia monet! Odnotuj zysk w odpowiednim temacie.

3, 4 - wystarczająca ilość klientów powoduje, że wraz z Nanukiem nie wiesz, do czego włożyć ręce. Tutaj ktoś chce jedno zwierzę, potem następna osoba okazuje licencję i trzeba wejść w bardziej oddaloną strefę menażerii... I to Ci się właśnie przytrafiło! Pewna kobieta poprosiła o zapoznanie się z poszczególnymi psidwakami, zainteresowana ich kupnem. Rzuć jeszcze raz kostką! Parzysta - bez problemów udaje Ci się sprzedać zwierzę, a przede wszystkim sobie z nim poradzić, w wyniku czego możesz obsługiwać kolejnych klientów. Szef jest z Ciebie dumny! Nieparzysta - kiedy próbujesz nawiązać jakikolwiek kontakt z psidwakiem, kupiec zdaje się być wyjątkowo niecierpliwy, w wyniku czego dochodzi do wypadku. Stworzenie najwidoczniej się zestresowało, w wyniku czego zatopiło swoje kły w Twojej dłoni! Ból może nie jest zbyt duży, aczkolwiek na pewno nieprzyjemny. Zdenerwowana pani wychodzi z pomieszczenia, narzekając na rzekomy nieporządek. Przez następny wątek będziesz zmagać się z niefortunnym bólem ręki.

______________________

Menażeria u Nanuka - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon 26 Lis - 19:31

A to dopiero dzień. Pląsając od jednego klienta do drugiego, przeciskając się pomiędzy zgromadzonymi w menażerii czarodziejami, Plum wychodziła z siebie by zapewnić każdemu z odwiedzających sklep odpowiednią uwagę. Pan Nanuk robił zresztą to samo, jako jedyny obecny tego dnia na jej zmianie. Razem miło obsługiwali tych uprzejmych, ścierali się z tymi mniej wyrozumiałymi; gdy myślała, że być może wszystko właśnie miało się uspokoić, do sklepu weszła ona. Ubrana w jaskrawożółty, futrzasty płaszcz, z gustownym berecikiem na głowie przykrywającym fale czarnych loków, wyfiokowana i wypachniona. Woń jej perfum szybko rozeszła się po całej sali, wgryzając się w płuca Puchonki i dusząc ją od środka. Niestety właśnie w tym momencie pracodawca znikł gdzieś na chwilę, obsługując innego klienta, i wątpliwej wartości przyjemność spadła na jej barki. Z cichym, stłumionym pod nosem westchnieniem dziewczyna przywitała zatem wzniosłego uosobienia czarownicę, wysłuchując z cierpliwością całej listy życzeń, jaką ta wystosowała.

Psidwak. Chociaż Plum wydawało się, że miała dla kobiety wręcz idealnego kandydata, klientka pozostawała nieprzejednana i bezpardonowo wgramoliła się za sprzedawcą do części menażerii uważanej za mniej bezpieczną. Przedstawianie jej poszczególnych zwierząt wcale nie było prostsze niż reszta interakcji. Większość stworzeń niezbyt przychylnie reagowała na obecność obcej, nieprzyjemnie pachnącej pani, i powarkiwały przez zaciśnięte zęby, wprawiając kobietę w jeszcze gorszy nastrój. A to wszystko zaowocowało... Wypadkiem. Rozdrażniona, zrezygnowana czarownica próbowała w końcu przepchnąć się do wyjścia z opryskliwym fuknięciem, w efekcie popychając Plum na jednego z bardziej zaagitowanych psidwaków - i jej ręka skończyła między kłami zwierzęcia, naznaczajac skórę kilkoma czerwonymi wgnieceniami układającymi się w ślad szczęki. No pięknie.

Pan Nanuk szybko pozwolił jej tego dnia wrócić do zamku, nakazując, by odpoczęła, natomiast sam zapewnił sobie pomoc dwóch z przebywających na urlopach wypoczynkowych pracowników.

zt

______
Dziękuję!
Kostki: 4, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyCzw 29 Lis - 12:02

Oprócz właścicielki kopalni, goblinów
i typów spod ciemnej gwiazdy,
raczej rzadko kto lubił niuchacze.


Zafiksowane na punkcie błyszczących się kosztowności stworzenia często rozsiewały wokół siebie chaos. Plądrowały zakamarki, w których migotały delikatnie odbijane promienie światła, przeszukiwały ubrania, chętnie dewastowały lokale mieszkalne swoich opiekunów, aż w ich kieszeniach nie pozostawało już ani odrobinę miejsca na kolejne świecidełka. Dlatego też, wyjątkowo - tylko kilka razy w roku - będące na sprzedaż w Menażerii u Nanuka, przesiadywały w oczekiwaniu na nowych właścicieli w szczelnie... Cóż, niemalże zbrojonych kojcach. W przypadku, gdyby jeden z nich wydostał się na zewnątrz, niepilnowany przez żadnego z pracowników, właściciel aż wzdrygał się z przerażenia na myśl o nieładzie, jaki mógłby zastać zamiast swojego ukochanego, dopracowanego w każdym szczególe dobytku. Połamane palmy podczas gonitwy, przerażone papugi - nie, nawet nie miał siły sobie tego wyobrażać. Gdy tylko do sklepu przybyła kolejna, zimowa dostawa kilku małych niuchaczy, czarodziej zalecił swoim pracownikom najwyższą ostrożność.

Wbrew pozorom zwierzęta te rozeszły się niczym świeże bułeczki. Po okazaniu aktualnej licencji uprawniającej do posiadania niebezpiecznych zwierząt i odpowiednim przekonaniu sprzedawców, kupcy przewinęli się przez menażerię już w przeciągu kilku dni, wybierając te z miotu, które najbardziej odpowiadały im względem przeróżnych kryteriów. Jedni zwracali uwagę na wygląd, inni na usposobienie, a jeszcze inni na siłę mięśni niuchacza, jakim byli zainteresowani; w rezultacie pozostawiając ostatnie z młodych stworzeń w kojcu, rude, o sierści przeciętej dwoma dużymi, białymi pasami na plecach; jeden z nich kończył się dopiero na mordce stworzenia, dodając mu charakterystycznej aparycji poprzez rozcięcie kolorów pyszczka. Jedna połowa była ruda, druga natomiast - biała. Spośród swojego rodzeństwa był zdecydowanie bardziej letargiczny i leniwy, a na dodatek mniejszy od pozostałych, nie wzbudzając tym samym zainteresowania potencjalnych klientów. Puchonka obserwowała narastającą w oczach pana Nanuka frustrację, aż pogodziła się z chaosem własnych myśli; podjęła decyzję. Tego samego dnia zapytała przełożonego, czy, z racji ukończonego kursu, nie mogłaby nabyć ostatniego z niuchaczy. Ba, nawet pożyczyła na ten cel galeony od @Matthew Alexander! Zgoda, otrzymana błyskawicznie zresztą, spowodowała, że Plum miała ochotę skakać ze szczęścia.

Tego samego dnia, po skończeniu swojej zmiany w menażerii i zasięgnięciu wiedzy Nanuka na temat tego gatunku, zabrała ze sobą trudnodostępne zwierzątko, które chętnie wtuliło się w ciepło dużej kieszeni (przeznaczonej do noszenia kotów na wysokości brzucha) i przespało całą drogę do domu. Dzięki Merlinie, bo gdyby zainteresowało się kosztownościami czarodziejów z Hogsmeade...

zt

______________
Kostki: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1055
  Liczba postów : 2250
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon 3 Gru - 22:36

Nie był przyzwyczajony do ciszy i pustki.
Całe swoje życie spędzał w zmiennym otoczeniu; jako dziecko więcej czasu spędzał włócząc się po głównych alejach, poznając zakamarki i wewnętrzne uliczki niewielkiego przecież miasteczka. W Hogwarcie musiał przystosować się do dzielenia dormitorium z innymi dziećmi, często głośnymi, energicznymi, denerwującymi. Trudno było znaleźć miejsce w szkole, gdzie Gryfoni nie popisywali się niczym napuszone koguty, gdzie nie szczebiotały przesłodzone Puchonki, gdzie Ślizgoni nie pluli swoim jadem. Nienawidził tego - na początku. Z biegiem lat gwar i ciągła ludzka obecność stawał się normą, wzorem i pożądanym stanem. Dlatego swoje pierwsze mieszkanie zdecydował się dzielić z Leonardo, dlatego też po jego wyprowadzce bez żadnego wahania przekazał klucze Heaven, aby swoją osobą wypełniła brak dawnego współlokatora, dawnego najlepszego przyjaciela.
Kiedy więc teraz był w posiadaniu pięknego, dużego domu w Dolinie Godryka, zorientował się, że coś w nim było obce. Mimo że Margo nie szczędziła wizyt swojemu synowi, mimo że Felicity zdawała się czuć tu komfortowo, a Pan idealnie spełniał swoje skrzacie obowiązki, Ezra nie potrafił się odnaleźć. Miejsce było idealne, gdy potrzebował uciec na parę chwil od innych ludzi, gdy nie miał ochoty nawet na towarzystwo ślizgońskiej przyjaciółki, gdy chciał się wyciszyć przed kolejnym przedstawieniem - czy to jednak wpisywało się w definicję "domu"?
Stąd właśnie list posłany do menażerii. Ezra zbyt młody był, aby domowe zacisze targać wrzaskami i kłótniami dzieci, alternatywną były jednak zwierzęta. Wzięcie pod swoją opiekę młodego stworzenia przez ogół uważanego za względnie niebezpiecznego niewątpliwie wymagało odpowiedzialności; można było się zastanawiać, czy Ezra - który nie potrafił wychować sowy, aby nie dziobała do krwi, psa, by nie traktował jak zabawki każdego przedmiotu w zasięgu pyszczka lub fretki, aby z zaufaniem traktowała jego znajomych - jakkolwiek nadawał się do tego zadania. Przyszłość miała to zweryfikować, ponieważ mimo wszystkich "ale" decyzja została podjęta, list wysłany, a @Plum Bubblegum poinformowana, jakiego klienta przyjdzie jej obsługiwać. Reszta już była tylko formalnością, prawda?

______________________

I can't help it, I don't know how

I guess I'll always be hanging
round with the wrong crowd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto 4 Gru - 0:04

W menażerii gwaru było natomiast pod dostatkiem.

Tego dnia papugi pozostawały wyjątkowo niespokojne. Ćwierkały do siebie nawzajem z dalekich gałęzi lewitujących pod sufitem, spośród soczyście zielonych liści palm; raz po raz stroszyły pióra i rozprostowywały skrzydła, nie mogąc usiedzieć w miejscu. Lelki wróżebniki nie pozostawały im jednakże zbyt dłużne. Swoimi sępowatymi szyjami sięgały ku sklepieniu, gdzie przesiadywały kolorowe ptaki, i obracały dzioby z pytającym spojrzeniem, kracząc echem. Zupełnie jakby ptactwo zdecydowało się urządzić małe, lokalne radio, w którym prowadziły audycje o wszelakiej treści. Plum osobiście wręcz przepadała za takim harmidrem. Tętniło tu życiem, energią, młodością, a przede wszystkim - niewinnością, której tak brakowało ludziom. Dlatego słuchała ich z zachwytem, radośnie, żegnając w tym samym czasie pana Nanuka, który na to popołudnie zakończył swoje przesiadywanie w dobytku.

Od czasu do czasu niezrozumiały świergot przerywany był wizytą klientów. Niektórzy z nich wychodzili z klatkami sów, niektórzy z bardziej wyszukanymi stworzeniami magicznymi; Puchonka witała i obsługiwała ich wszystkich z należytą kulturą, tak, jak nakazywał jej właściciel, dogłębnie wyjaśniając zasady postępowania z fauną i pielęgnacji jej w domowych warunkach. Każdą chwilę przerwy, natomiast, poświęcała na zabawie ze sprzedawanymi w sklepie zwierzętami. Największą porcję jej uwagi zdobył tego dnia mały, pigmejski króliczek, który - w porównaniu do swojej arcylicznej rodziny - wydawał się skory do przedostania przez pręty kojca i ucieczki w siną dal. Był przy tym niezwykle wręcz zdeterminowany. Ilekroć dziewczyna zagradzała mu drogę do wolności smukłą, białą dłonią, tylekroć stworzenie z jeszcze większym uporem starało się przewiercić dziurę w jej skórze i wyskoczyć mimo przeciwności losu.

- O, chyba mamy gościa, Edwardzie - wymamrotała z przekornym uśmiechem, delikatnie odsunąwszy króliczka od krat, po czym odwróciła się w stronę drzwi sygnalizujących nadejście kolejnego klienta melodią dzwoneczka. Owszem, spodziewała się specjalnego gościa, zgodnie z przykazaniem właściciela menażerii, ale czy był to właśnie ten jegomość? Ciężko stwierdzić. Póki co wyprostowała się tylko i podreptała za ladę, oczekując tego niesamowitego objawienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: noga(P), pół lewej, część torsu, wew ręki(P). Blizny: w poprzek gardła, 3 na piersi, 4 na nodze(L). Porażenie prądem: wew dłoni i przedramienia (L).
Galeony : 546
  Liczba postów : 1087
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob 22 Gru - 15:15

Zbliżały się Święta. Czyżby zjawił się w Menażerii, aby sprawić sobie prezent? Na razie chciał zaopatrzyć się tylko w zapas karmy na ten czas. Jednak nie byłby sobą, jakby nie rozpoczął wędrówki pomiędzy regałami, przyglądając się zwierzakom, zamkniętym w klatkach oraz terrariach.
Ciche krakanie zwróciło jego uwagę. Dwa kruki o piórach białych jak śnieg przekomarzały się w wolierze, dziobiąc subtelnie oraz trącając dziobami. Nie trzeba było długo czekać, aby zainteresował się nimi, podchodząc bliżej. Wkrótce też podszedł do chłopaka pracownik, pytając, czy może w czymś pomóc. Oczywiście, że może. Rudzielec wskazał na dwa ptaki i oznajmił, iż pragnie je kupić.
Przeszli do płatności, pracownik zabrał kruki. Przy kasie chłopak rozglądał się po natłoku przedmiotów i zwierząt wokół lady. Wśród tego wszystkiego dostrzegł schowaną nieco na tyłach klatkę z kotem. Nie miał jednej łapy i chociaż chciało się zlitować nad kaleką, Neirin miał zbyt wiele ptaków czy gryzoni. Zdaje się jednak, że zna kogoś, kto chętnie weźmie kotka.
Chwilę zaczepił temat nieszczęsnego futrzaka, dowiadując się, ze raczej nie czeka kota zbyt wesoła przyszłość, jeśli nikt go nie kupi w najbliższym czasie. Gdy wyszedł ze swoimi nowymi samiczkami, przystanął, aby na szybko napisać krótki list.

zt

______________________

Głos
I myself will become the apostle of
M̸͈̓A̴̮̋D̵̞͝N̷̬̒E̸̹͒Ș̸͊S̴͓̕!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
Galeony : 1122
  Liczba postów : 1263
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob 22 Gru - 16:21

Zimna pogoda, zimna pora roku przeszyła jego serce. Relacje międzyludzkie traciły dla niego na znaczeniu, wraz z czasem oddawał się własnej, melancholicznej lawinie myśli; uderzenia podeszwy o charakterystyczną płytę chodnika zaowocowały pozostawieniem śladów - śladów jak każde inne. Błoto wymieszane ze śniegiem, typowe, pierwsze londyńskie ulice, by następnie skorzystać z bezpiecznej metody teleportacji do Hogsmeade. Znał ten zakątek, wiedział, jaki jest jego cel, a przede wszystkim - dlaczego postanowił udać się do czarodziejskiej wioski, szczególnie popularnej wśród hogwarckiej młodzieży. Ciche westchnięcie spowodowało, że ciepłe powietrze z płuc dostało się na zewnątrz, tworząc tym samym obłok białej pary, znajdującej się tuż nieopodal lica uzdrowiciela. Z czasem zastanawiał się, czy to, co ma w zwyczaju robić, posiada jakiekolwiek podwaliny sensu oraz strategii - choć nie czuł się zbyt zsolidaryzowany z pozostałymi przedstawicielami magicznego świata, w pewnym stopniu posiadał znaczne, ważne kontakty, dzięki którym mógł otworzyć swoje oczy, otworzyć swój umysł, otworzyć przede wszystkim pokryte lodem serce, które mimo wszystko zdawało się wrzeć od środka. Dusił się, utrzymywał siebie w małej, złotej klatce, mając nadzieję na prowadzenie normalnego życia - ostatecznie oszukiwał swój organizm, ledwo co oddając się w ramiona snu, z trudem powstrzymując powieki przed opadnięciem oraz zwyczajnym odebraniem wglądu co do świata rzeczywistego. Śnił na jawie, śnił podczas najbardziej zwyczajnych podróży po ulicach, odosobnionych terenach Doliny Godryka, oddawał się własnym ziarenkom niestabilności. Myślał po dwa razy, choć z czasem decydował się na pochopność, co było zwyczajnie nie w jego stylu.
Otworzył zatem drewniane drzwi dzielące go od menażerii, w której był już podczas zakupu opuszczonego, pozostawionego na pastwę losu feniksa. Nanuk, właściciel tejże całej inwestycji, nie był złym człowiekiem, o czym Matthew zdołał przekonać się już wcześniej; rozejrzał się po otoczeniu charakterystycznymi, niebieskimi tęczówkami, zauważając multum stworzeń magicznych i niemagicznych - strefa z tymi wymagającymi licencji znajdowała się dalej, w związku z czym nie miał okazji przypatrzeć się temu, co ukrywane jest przed wzrokiem mniej doświadczonych uczniów, tudzież studentów. Podszedł bez problemu do sprzedawcy, rzucając prostym zapytaniem w sprawie kota; oczywiście tego bez łapki. Informacje były proste - prawdopodobny rasowiec, który miał nieprzyjemny wypadek, w wyniku którym stracił łapkę. Jako że był to wyjątkowo młody kociak, wymagał z początku wzmożonej opieki, ale nikt go nie chciał wziąć; w związku z jego kalectwem w postaci braku lewej łapki, nikt nie był nim zainteresowany - co najwyżej wzbudzał litość. Alexander poprosił wówczas o pokazanie kota, zainteresowany kupnem stworzenia; nie przeszkadzało mu to w żaden szczególny sposób. Z początku kociak zdawał się być zbyt przestraszony, by mógł zostać wzięty na ręce; w związku z czym Matthew nie nalegał, pozwalał futrzakowi oswoić się z jego zapachem. Ostrożnym ruchem dłoni, czekał, stał, liczył na jakikolwiek krok z jego strony - zaskakująco dużo czasu musiało minąć, by ten pozwolił sobie na drobny dotyk; z początku, za każdym razem, gdy uzdrowiciel próbował nawiązać z nim więź, ten, po otarciu delikatnie o nogawkę zdawał się płoszyć. Dopiero większa ilość prób pozwoliła mu na zapoznanie się z manufakturą sierści zwierzaka, który począł pierwszy raz mruczeć, pozwalał się dotknąć, chodząc całkiem umiejętnie bez lewej, przedniej łapki. Po tej chwili, po przełamaniu pierwszych barier, Matthew odważył się wziąć wyjątkowo małego osobnika na jedną dłoń - o dziwo nie musiał do tego czynu wykorzystywać drugiej. Oparł tym samym nowego przyjaciela o przyjemny materiał płaszcza, zastanawiając się nad jego imieniem. Zbyt długo jednak to nie trwało - zadanie miał wyjątkowo ułatwione, kiedy to spojrzał na kolor futra - biel połączoną z istną czekoladą. Choco.
Klatki nie czuł, że będzie potrzebował kupić - przynajmniej nie teraz. Dopełnienie najważniejszych płatności, zabranie najważniejszych rzeczy, zakup najważniejszych akcesoriów - to wystarczyło, by mógł opuścić menażerię u Nanuka, stając się biedniejszym o parę galeonów, ale ostatecznie - wypełniając pustkę w sercu zwierzęciem, któremu mógł sprawić najlepszy prezent.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 624
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 1172
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySro 10 Kwi - 20:53

Nosił się z zamiarem odwiedzenia tego miejsca już od dłuższego czasu, ciągle jednak coś mu w tym przeszkadzało. Nie był do końca pewien czy zwierzę będzie odpowiednim pocieszaczem, ale prawda była taka, że nie mógł dłużej patrzeć na przybitą siostrę. Próbował już chyba wszystkiego, dołożył wszelkich starań by jakoś postawić ją na nogi, przywrócić do pełni życia. Bywały dni, kiedy zanosiło się na poprawę, potem jednak znowu powracali do punktu wyjścia. Oboje przeżyli traumę, oboje nadal odczuwali jej skutki... i miał już szczerze dość tego marazmu, w którym tkwili mimo wiosny, która całą resztę uczniów i studentów zdawała się pobudzać do życia.
Kiedy wszedł do menażerii, nie wiedział na czym ma zawiesić oko; było tu tyle przeróżnych zwierząt, że jego wzrok latał bezwiednie w tę i we w tę, chcąc pochwycić jak najwięcej z nich. Nie był ogromnym fanem zwierzaków, ale nawet on musiał przyznać, że ich widok poprawia humor. Najbardziej lubił chyba koty i właśnie w ich poszukiwaniu tutaj przybył. Nie potrafiąc do końca się tu odnaleźć, poprosił sprzedawcę o pomoc – wcześniej przemyślał czego dokładnie szuka, nie było więc sensu załatwiać tego po omacku. Chciał kupić kociaka o możliwie jak najjaśniejszym futerku, bo wiedział, że Elaine najbardziej lubi jasne kolory. Szukał zwierzątka z myślą o niej i tylko o niej.
I wtedy zdarzyło się coś, czego się nie spodziewał – sprzedawca zaprowadził go w głąb sklepu, pokazując mu dwa śpiące razem, małe, śnieżnobiałe kotki. Rodzeństwo, ostatnie z dużego miotu.
Nie zastanawiał się długo, właściwie wcale się nie zastanawiał. To było instynktowne, oczywiste – rodzeństwo nie powinno być rozdzielone, nie mógłby tego zrobić. Nie on. Wziął oba, dobierając im jeszcze obróżki i miseczki. Nie brał klatki, były takie maleńkie, że bez problemu mieściły się pod obszernym płaszczem. Zapłacił i wyszedł z mruczącym sennie ciepełkiem przytulonym do jego piersi.

| z/t

______________________

Ravenclaw Quidditch Team


No one can whistle a symphony. It takes a whole orchestra to play it.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 440
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
http://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
http://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
http://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon 30 Wrz - 11:00

W menażerii panował nieduży ruch. Największą aktywność sklep przeżywał przy początku roku szkolnego, kiedy wszyscy studenci i uczniowie Hogwartu szukali swoich pupilów. Ci roztrzepani, którzy już uczęszczali do magicznej szkoły i pogubili swoje zwierzaki, ale częściej jednak pierwszoroczni. Zwykle zachwyceni lub onieśmieleni szeregiem stworzeń oferowanych im przez indiańskiego właściciela lokalu. Mimo, że oferta znacznie wykraczała poza tą dozwoloną w Hogwarcie. Największe zyski przynosiły właśnie zwierzęta powszechne, następnie ozdobne, na końcu te, które Gunnar doceniał akurat najbardziej. Ściągane z różnych zakątków świata. Z początku, praca wydawała mu się spełnieniem jego pragnień. Podziwiał konkretne gatunki. Jedynie znosić musiał ruch i marudne dzieciaki. Z czasem, kiedy jednak już trochę oswoił się ze zwierzętami, powoli wszystko zaczynało mu wadzić. Począwszy od wiecznie panującej tu przyduszającej temperatury. Rozebrałby się do naga, gdyby mógł, ale nie sądził by jego pracodawca mu na to pozwolił, dlatego odpiął guziki koszuli prawie do połowy, czując się jak w piekle. Znacznie lepiej znosił islandzkie, mroźne klimaty niż tropikalne. Nie mógł jednak uchylić okien, w trosce o znajdujące się tu gatunki ptaków i gadów. Dlatego dusił się, popijając wodę z magicznie wytworzonym lodem. Przetarł dłonią kark, po którym spływała strużka potu i opadł bez sił na ladę, zastanawiając się czy tak wygląda umieranie.
Drugie, co z czasem zaczynało go drażnić to to co w pierwszym zetknieciu się go fascynowało. Patrzenie na te wszystkie stworzenia. Zamkniete w klatkach wydawały się marniejące. Większość czarodziei tego nie dostrzegało, ale zniewolone pozbawione były swojej hipnotycznej aury i zwierzęcych instynktów. Niektóre gatunki przekształcały się wręcz fizycznie. Znaczna część tych, które uchodziły za drapieżne i niemożliwe do oswojenia, a jednak… sprzedawane za posiadaniem licencji. Tylko i wyłącznie.
Gunnar uznawał, że powinno się im zapełnić również odpowiednie warunki do życia. Dlatego niechętnie poderwał się z lady, kiedy do pomieszczenia wszedł wcześniej zapowiedziany klient. Chciał kupić psidwaka, ale czy tak naprawdę wiedział, że trzymanie go w centrum Londynu w małym mieszkaniu wcale zakrawało o nieodpowiednie i niemoralne? Gdyby zależało to od Ragnarssona, nie sprzedałby mu go. Nie był też pewien, czy Nanukowi zależy bardziej na zysku czy na dobrych warunkach do życia jego podopiecznych, dlatego odesłał klienta z kwitkiem, zostawiajac Nanukowi odpowiednią notkę. Niech on sam zdecyduje.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 440
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
http://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
http://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
http://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto 29 Paź - 22:05

Przychodząc do pracy nie spodziewał się, że zadzieje się coś ciekawego. i miał rację. praca była nużąca. Był to okres, w którym ludzie nie bywali w menażeriach. Przez cały dzień siedział za ladą, wpatrując się intensywnie w magiczny brelok powieszony nad drzwiami, który zwykle oznajmiał czyjeś wejście, ale nic się nie działo. Aż zwątpił czy może magia breloka działała, czy przestała działać i to było powodem, dla którego nic nie zapowiadało żadnego klienta. Jedna nikt nie pojawiał się przy ladzie. Ani przez cały okres trwania dnia, ani na sklepie, kiedy Gunnar przechadzał się między regałami, półkami i klatkami, dokarmiając i pielęgnując zwierzęta. Kucnął przed jednym okazem malego pufka, wpatrując się w jego fioletowe futerko i na siłę próbował się doszukać jakiegoś schorzenia.
Jesteś zdrowy? — spytał zdesperowany purporowe stworzonko, które oczywiście nie mogło mu odpowiedzieć, ale w zastępstwie wystawiło do niego języczek przez kraty, patrząc na niego czarnymi ślepkami. Wpatrywał się w miękkie umaszczenie zwierzaka, szukając być może jakichś nierówności czy odbarwień skórnych, ale nic nie widział, dlatego w końcu wyciągnął pufka z klatki, pozwalając mu przejść sobie po przedramieniu na bark, choć śledzil uważnie każdy jego ruch i westchnął.
Jesteś pewny, że nic?
Chociaż ani wcześniej nie otrzymał od niego odpowiedzi, ani teraz nie zapowiadało się, żeby pufek w jakiś magiczny sposób nauczył się nagle mówić ludzkim głosem, Gun się nie poddawał. Złapał go za nóżkę, patrząc na niego, dyndającego przed nim, z markotną miną mówiąc do niego:
Na pewno coś ci jest.
I wtedy sobie przypomniał o co chodziło z pufkiem. Jednym, konkretnym i to nawet nie był ten, którego trzymał przed sobą, patrząc jak lgnie do niego, żeby wyssać mu glutki z nosa. Odrzucił puchatą kulkę do klatki, uśmiechając się kątem ust.
Jasne, karma dla pufka Cassa. Co byś zjadł?
Kolejne pytanie, na które nie mógl otrzymać odpowiedzi, opusciło jego usta. Udzielił sobie odpowiedniego komentarza w głowie, szukając na półkach pożywienia przeznaczonego dla pigmejskich stworków. Dalej niedowierzając, że jednego z nich dorobił się sam Cassius Swansea. Ten Cassius Swansea, którego posądzałby raczej o podtapianie ich w wannie. Nic więc dziwnego, że do pakunku, który dla niego przyszykował, dołączył również karteczkę, ze skrupulatnie napisaną uwagą: “Nie doprawiaj go tym i nie jedz. Puffki są niestrawne i niesmaczne”.


zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8








Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty

Powrót do góry Go down
 

Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Menażeria u Nanuka - Page 10 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-